Zobaczmy krótko co się działo wcześniej. Prace nad ustawą z czerwca nabrały prędkości zaraz po przegranych przez Prezydenta Komorowskiego wyborach. Bezpośrednio w tworzenie nowej ustawy o TK zaangażowali się trzej członkowie tego Trybunału, w tym jego prezes oraz viceprezes. Przypomnę, że zgodnie z art. 195 Konstytucji, sędziowie TK nie mogą prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.
· Wszyscy widzieli, jak prezes TK idzie w nocy do Sejmu doradzać opozycji (patrz powyżej wspomniany art. 195 Konstytucji) oraz to z jaką kulturą się tam zachowywał ("chyba że pani jest głucha").
· Pod naciskiem mediów trzech członków TK, w tym prezes, wyłączyło się z orzekania, wcześniej jednak tenże prezes na zasadzie arbitralnej dowolności wyznaczył sędziów do 5-osobowego składu.
· A dlaczego skład 5-osobowy a nie pełen? Przecież nawet sama ustawa z czerwca stanowi, że w sprawach o szczególnej zawiłości lub doniosłości TK obligatoryjnie musi orzekać w pełnym składzie. Kto jest władny rozliczyć TK ze złamania tego prawa?
· TK – wbrew swej wcześniejszej linii orzeczniczej – zastosował instytucję „zabezpieczenia roszczenia”. Niedopuszczalne jest zarówno samo stosowanie tej instytucji przez TK, jak i zakres zabezpieczenia wykraczał poza konstytucyjne uprawnienia TK, gdyż dotyczył prerogatyw Prezydenta.
· Wydając wyrok, TK rażąco wykroczył poza zakres swych kompetencji. TK ma zbadać zgodność ustawy z Konstytucją, a nie może niczego nakazywać innym organom władzy (np. że Prezydent ma zaprzysiąc konkretnych sędziów).
Sytuacja w tym punkcie jest podobna do ułaskawienia ministra Kamińskiego. Była to sprawa precedensowa, zatem pojawiło się pytanie: czy Prezydent może umorzyć postępowanie sądowe czy też należy je kontynuować? Uznano, moim zdaniem słusznie, że kontynuować należy. Prezydent oczywiście może ułaskawiać kogo chce i ew. wyrok na ministra Kamińskiego nigdy się nie ziści, ale nie może wchodzić w kompetencje sądu. A z TK mamy podobną sytuację tylko a rebours - TK przekroczył swe konstytucyjne uprawnienia, wobec czego można po prostu wyroku w tym zakresie nie wykonać, tak jak sąd nie wykonał „umorzenia postępowania” zawartego w akcie łaski.
· Ustawą z czerwca wprowadzono procedurę impeachmentu.Na mocy tej ustawyTK może "stwierdzić przeszkodę w wykonywaniu urzędu prezydenta". Jest sprawą najoczywistszą, że regulacja tego rodzaju musi wynikać z Konstytucji, a nie z ustawy. Jeśli dla kogoś nie jest to najoczywistsze, to proponuję odwrócić sytuację: dać w ustawie uprawnienie Prezydentowi do „stwierdzenia przeszkody” w działaniu TK. Jeśli pierwsze jest dopuszczalne, to drugie także.
· Podobnie jest z art. 1 ustawy czerwcowej, zgodnie z którym TK jest powołany w celu wykonywania kompetencji określonych w Konstytucji i ustawach. Znów – przepis taki jest furtką do dowolnego rozszerzania kompetencji TK w ustawach, ponad Konstytucję. I ten sam argument dla wątpiących: czy zaakceptujecie taki „ustawowy aneks do Konstytucji” odnoście uprawnień Prezydenta, skoro jest nim Andrzej Duda?
Można powiedzieć: „przyznaję, TK się skompromitował, ale przywracając mu autorytet nie należy tej kompromitacji ukazywać. Należało zaskarżyć ustawę do TK i czekać na dotyczące jej rozstrzygnięcie”. Czego jednak można było się spodziewać po TK w świetle choćby wskazanych powyżej punktów?
Pamiętamy przecież, że tworzeniu ustawy z czerwca nie towarzyszyły żadne oburzone, ani nawet choćby lekko krytyczne głosy autorytetów prawniczych, ni też żadnych instytucji sądowych. Tymczasem jeszcze przed nowelizacją ustawy z listopada Prezydent został zaatakowany za nieodebranie przysięgi od 5 sędziów, a więc także od tych co do których później TK zmuszony został przyznać, że wybrani zostali bezprawnie! Co więcej, Krajowa Rada Sądownictwa żądała od Prezydenta niezwłocznego ich zaprzysiężenia! Mówimy cały czas o stanie prawnym sprzed jesiennej nowelizacji!
Nie łudźmy się: gdyby doszło do faktów dokonanych polegających na zaprzysiężeniu 5 sędziów powołanych w poprzedniej kadencji, to TK uznałby te fakty, a czerwcowa ustawa ostałaby się w Trybunale. Wyrok częściowo negatywny dla tej ustawy jest jedynie próbą ratowania stanu posiadania, powiedzenia „nic się nie stało” w obliczu klęski wywołanej listopadową kontrofensywą.
Próba stosowania jedynie „eleganckich” metod, w sytuacji gdy dla drugiej strony wszystkie chwyty są dozwolone, spełzłaby na niczym. TK utrzymałby się przy uprawnieniach i w składzie nie wynikającym z Konstytucji, lecz z czerwcowej uzurpacji. Przeszlibyśmy do porządku dziennego nad tak rażącym pogwałceniem Konstytucji. Mielibyśmy nieustanną, blokującą rozwój wojnę i totalny upadek autorytetu państwa i jego organów.
Zapytacie czy teraz nie mamy większej wojny i upadku autorytetu? Tylko chwilowo. Szalupa się wywróciła. Uchwała o nieważności poprzedniego wyboru, wybór nowych sędziów i ich zaprzysiężenie sprawia, że sytuacja pod względem prawnym jest bez wyjścia. Można postawić Prezydenta przez Trybunałem Stanu? Można. I uważam że należy to zrobić – by Trybunał go uniewinnił. Jak wyegzekwować bezprawne orzeczenie TK? Nie da się; nie ma narzędzi do prawnego rozwiązania sporu. Zawsze któraś ze stron stwierdzi że nastąpił „zamach na Trybunał” i odmówi prawomocności ich wyroków. Szalupa dryfuje do góry dnem i odwróćmy ją wspólnie póki nie zatonie, wraz z nami i naszymi sporami.
Wyjście jest tylko polityczne – i jest to wyjście, które jest korzystne dla wszystkich. Przede wszystkim dla Polski, ale także dla partii – tak rządzącej, jak i opozycyjnych. Rządzącej, bo uniknie zarzutów o „zamach stanu” i zamknie jeden odcinek frontu i to tego najgorszego, wewnętrznego. A dla opozycji – bo wykaże się odpowiedzialnością, a przywracając autorytet TK zachowa realny wpływ na jego kształt.
Inicjatywa jest teraz rzecz jasna w ręku rządzących, ale jestem przekonany że ona nastąpi, zgodnie z zapowiedzią Prezydenta z orędzia. Nie wiem jakie będą propozycje, ale osobiście uważam, że należy publicznie przedstawić opozycji propozycję wspólnej nowelizacji Konstytucji. W myśl noweli, powinno nastąpić rozwiązanie TK w dotychczasowym składzie i powołanie nowych sędziów na nowych zasadach. Sposób wyłonienia nowego składu TK jest kwestią otwartą, ale moim zdaniem mogłyby się to odbyć nawet w drodze wyborów powszechnych.
Rzecz jasna bierne prawo wyborcze mogłyby mieć tylko osoby spełniające określone, wysokie kwalifikacje prawnicze. Wybory powszechnie miałyby szereg zalet, z których najważniejsze to:
· wybory to podstawowy w demokracji instrument kształtowania życia publicznego, tak dobrany TK mógłby odzyskać autorytet
· w kampanii wyborczej byłby czas na poznanie sylwetek, życiorysów i poglądów kandydatów, nie byliby to nieznani nikomu partyjni nominaci których podstawową zaletą jest wierność partii.
Sprawy szczegółowe wymagają dalszej, publicznej i merytorycznej debaty. Ustalmy ordynację wyborczą, z jakimi wyborami połączymy tę elekcję, zastanówmy się nad długością kadencji, rozważmy zasadność rotacyjności sędziów i td.
Nie muszą to być wybory. Chętnie usłyszę lepsze pomysły. Ale wobec braku wyjścia prawnego, jedynym rozwiązaniem sytuacji są ustalenia polityczne. Z inicjatywą musi wystąpić ekipa rządząca, natomiast opozycja musi zejść z retoryki buntu przeciwko państwu i we własnym interesie przystąpić do konstruktywnych rozmów. Ale już na innych zasadach niż z pohukującą Krajową Radą Sądownictwa za plecami.
Szuler został złapany na wyciąganiu piątego asa z rękawa, a ten co go nakrył z oburzenia przewrócił stolik. Rozdzieranie szat przez szulera nad przewróconym stolikiem i biadolenie oszusta nad łamaniem zasad gry jest po prostu żałosne. Pohukiwania licznych autorytetów, tak indywidualnych jak i instytucjonalnych, tylko ich pogrąża. Wszystkie te żale można zbić pytaniem: „a gdzie byliście gdy był robiony czerwcowy skok na Trybunał? Milczeliście, zatem wasze obecne protesty, wobec wcześniejszego milczenia, tylko dowodzą waszej stronniczości”.
Opozycjo – próbowaliście zawłaszczyć Trybunał, ale działaliście zbyt „na chama”, więc tamci się odwinęli. Stolik przewrócony, karty rozsypane. Otrząśnijcie się z szoku i zacznijcie myśleć racjonalnie. Jakie macie wyjście poza zgodą na ustalenie nowych, uczciwych zasad?
Co najwyżej ściągnięcie „bratniej pomocy”, ale zakładam że tego nie chcecie.
Czy się mylę?
Prawnik


Skomentuj
Komentuj jako gość