Objawów sklerotycznego skretynienia machinerii państwowej mamy na co dzień bez liku. Oto nędza zabiurkowa zawiaduje edukacją mojego syna, oto ćwok niedomyty karze mi zapinać pasy we własnym aucie, inny zakazuje używania pewnych typów żarówek i odkurzaczy, jeszcze inny wystawia obligatoryjne faktury za misyjną tancbudę telewizyjną, której nie chcę, nie używam i nie poważam.
Cóż tam wytykać patentowany idiotyzm np. dwukrotnej każdego roku zmiany czasu zegarowego, zwłaszcza w kraju, w którym w miliony oblicza się „błędy" wyborcze, a promowani „błędami" politycy obnoszą się swoim triumfem, kompletnie za nic mając fakt, że ich sukces wynika z błędu (w najlepszym przypadku), a nie woli wolnych obywateli Republiki.
Do obyczajów rodem wprost z wariatkowa zaliczyć należy iście postmodernistyczny wymysł tzw. ciszy wyborczej. Pies trącał, że w dobie komunikacji internetowej jest on co najmniej archaiczny, a ponadto diablo niedemokratyczny, bo dzieli ludzi na lepiej i gorzej poinformowanych. Ale przecież sam fundament idei jest konstrukcją paranoiczną, jeżeli już nie paranormalną. Wyobraźmy sobie obchody urodzinowe, na których nie wolno wymawiać imienia solenizanta, zawody sportowe z zakazem relacjonowania ich przebiegu, dzień kobiet z cenzurą na życzenia, bukiety i całuski, a będziemy mieli właśnie to co mamy: knebel na politykę w momencie, który jest owej polityki szczytowaniem.
Wszystko to już milion razy zostało powiedziane i być może właśnie przypominanie starych tekstów jest jedyną możliwą reakcją na impotencje bieżące. Oto, co stary Churchill miał do powiedzenia na temat prezydentury w III RP:
„Akceptowany przywódca musi mieć pewność, co jest najlepsze lub przynajmniej sprawiać takie wrażenie. Lojalność, którą otacza się osobę numer jeden, powinna być ogromna. Jeżeli numer jeden się potknie, musi być podtrzymany, jeżeli popełni błędy, musi być kryty. Jeżeli śpi, nie można mu przeszkadzać bez powodu. Jeśli jednak nic nie jest wart, należy go wbić na pal."
Niewiele można by tu dodać. Może tylko cytat kolejny z brytyjskiego buldoga, który polecam wszystkim, zwłaszcza na drodze do urn wyborczych w ów dzień narodowego milczenia: „Władza sprawowana tylko jako wywyższenie ponad obywateli, czy też po to, aby dodawać sobie splendoru, całkiem słusznie uważana jest za coś niskiego."
Kolega Melchiora


Skomentuj
Komentuj jako gość