W poniedziałek 2 marca br. w sądzie rejonowym w Mławie odbyła się kolejna rozprawa z Krzysztofem Hołowczycem w roli głównej. Znany i lubiany rajdowiec i zwycięzca ostatniej edycji rajdu Dakar w 2014r. stanął przed sądem w Mławie za wykroczenie drogowe popełnione w 2013r. na drodze krajowej nr 7 w okolicach Żurominka, gmina Wiśniewo, w pobliżu Mławy.
Zdarzenie miało miejsce 29 października 2013r., kiedy to policyjny patrol z Mławy namierzył i zarejestrował prędkość samochodu osobowego marki Nissan GT-R jadącego z prędkością 204km/h, a więc przekraczającą dozwolone 90km/h o 114km/h. Zatrzymany i wylegitymowany kierowca jadący w stronę Warszawy okazał się być Krzysztofem Hołowczycem we własnej osobie. Poinformowany przez patrol o wykroczeniu drogowym, pan Hołowczyc odmówił przyjęcia mandatu w wysokości 500 zł i utraty 10 punktów karnych, wybierając skierowanie sprawy do sądu.
Na pierwszym posiedzeniu sądu, które odbyło się relatywnie szybko po zdarzeniu, Krzysztof Hołowczyc nie przyznał się do winy. Na następne nie mógł się stawić przedstawiając usprawiedliwienie, a kolejna rozprawa została wyznaczona na 20 stycznia 2015r. Ta rozprawa również się nie odbyła z powodu zwolnienia lekarskiego obrońcy pana Hołowczyca. Sąd w Mławie mógł więc przystąpić do ponownego rozpoznania sprawy dopiero 2 marca br. Miało ono obejmować m.in. odtworzenie nagrania z wideo rejestratora.
Ze względu na popularność i rozpoznawalność medialną Krzysztofa Hołowczyca do sądu w Mławie ściągnęli również dziennikarze. Niestety, zostali oni bardzo szybko wyproszeni z sali sądowej z powodu utajnienia sprawy przez sam sąd. To sędzia prowadząca zapytała pana Hołowczyca czy chce utajnienia sprawy jako znana osoba publiczna, na co pan Krzysztof skwapliwie przystał.
Zasada jawności postępowania ma swoje umocowanie w art. 45 Konstytucji, który stanowi, iż rozpoznanie spraw przed wszystkimi sądami odbywa się jawnie. Konstytucja wskazuje jednak, iż wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo i porządek publiczny państwa, a także z uwagi na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny.
Zastanawiam się zatem jaki „ważny interes prywatny" pana Krzysztofa Hołowczyca spowodował utajnienie rozprawy, bo przecież nie chodziło o roztrząsanie prywatnych spraw rodzinnych, tylko o wykroczenie na drodze publicznej. Nie rozumiem postawy sądu w Mławie, przejmującego na siebie inicjatywę strony procesowej i proponującego utajnienie rozprawy w oparciu li tylko o popularność pozwanego. Nie rozumiem wreszcie dlaczego panu Hołowczycowi, który nie przyznaje się przecież do popełnienia wykroczenia drogowego, nie zależy na publicznym i jawnym dowodzeniu swoich racji.
Pan Hołowczyc jest osobą niezwykle popularną, rozpoznawalną we wszystkich mediach i nieustannie promującą bezpieczeństwo w zasadach ruchu drogowego. Jest także tzw. fundatorem Fundacji „Kierowca Bezpieczny". Główne cele jakie stawia sobie prowadzona przez niego Fundacja to m.in. działanie na rzecz poprawy poziomu bezpieczeństwa na polskich drogach, popularyzacja zasad bezpiecznego uczestnictwa w ruchu drogowym i wychowanie komunikacyjne dzieci i młodzieży. W ubiegłym roku fundacja Krzysztofa Hołowczyca wręczyła 11 nagród (tzw. Złote Tarcze Bezpieczeństwa) osobom i instytucjom istotnie zaangażowanym w działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach Warmii i Mazur w ciągu ostatnich 10 lat. Pełna lista laureatów znajduje się na stronie fundacji: www.kierowcabezpieczny.pl. Wśród nich są m.in. dyrektor zespołu szkół w Rogóżu pod Lidzbarkiem Warmińskim, Duszpasterz Krajowy Kierowców, pani profesor z Akademii Humanistycznej w Pułtusku, czy też Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Olsztynie.
Zastanawia mnie teraz co myślą laureaci nagród fundacji pana Hołowczyca o jego zachowaniu w Mławie: co powie swoim uczniom o tym sportowcu nauczycielka w Rogóżu, jak przekaz będzie miała dla studentów wydziału pedagogiki pani profesor z Pułtuska, a co o tym sądzi ksiądz? Czy wszyscy laureaci są nadal dumni, że przyjęli nagrody z rąk człowieka, który sam łamie przepisy drogowe i stara się to ukryć? Czy zachowanie pana Hołowczyca, jako znanego sportowca, odpowiada standardom, które sam głosi? Czy postawa jaką przyjął w sądzie jest właściwa i godna sportowca wysokiej klasy? Czy Krzysztof Hołowczyc jako członek „sportowego" komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich i sympatyk Platformy Obywatelskiej czuje się z tego tytułu ponad prawem? Czy zwykły zjadacz chleba w naszym kraju zostałby również potraktowany przez sąd w podobnie uprzywilejowany sposób? Czy mając w pamięci szeroko komentowane w mediach wykroczenia drogowe posła Kurskiego, normalne jest, aby te same media milczały w sprawie pana Hołowczyca? Czy zapłacenie 500 złotych mandatu i utrata kilku punktów karnych nie byłoby bardziej honorowe i eleganckie niż wydawanie publicznych pieniędzy na rozprawy sądowe? Czy Pan Hołowczyc nie wstydzi się chodzić po prywatnych stacjach telewizyjnych i roztrząsać problem zarejestrowanej prędkości nie odnosząc się zupełnie do motywów utajnienia rozprawy sądowej? Komu pan Hołowczyc robi wodę z mózgu? Swoim fanom?
Oprócz niesmaku, rozczarowania i szoku wywołanego obnażonymi nagle podwójnymi standardami moralnymi pana Krzysztofa Hołowczyca, głęboko zdumiewa po raz kolejny stanowisko sądu, który z własnej inicjatywy proponuje utajnienie rozprawy. Jak powiedział ostatnio jeden ze znanych blogerów komentujących polską rzeczywistość w Internecie: „Nie istnieje coś takiego jak Sądy, istnieją tylko sędziowie. Nie ma czegoś takiego jak prawo, obowiązuje tylko i wyłącznie wykładnia prawników". Aż strach żyć w takim państwie.
Solar
Nazwisko do wiadomości redakcji.


Skomentuj
Komentuj jako gość