Żeby Polacy nie nudzili się i nie zaczęli myśleć o jakichś „ciągnikowych protestach" czy górniczych żądaniach, na pierwsze strony gazet „wyszła" afera Durczoka. Pan redaktor od dawna jadł grzecznie z ręki, a teraz, już mu tak do głowy gwiazdorstwo odbiło, że postanowił zrobić kawał dobrej, niezależnej i prawdziwie profesjonalnej roboty dziennikarskiej. Umówił się na spotkanie z premierzycą Kopacz.
Wystąpienie pana Kamińskiego zostało utajnione a on sam pod karą więzienia nie mógł upublicznić swoich informacji objętych klauzulą tajności. Afera rozkręcała się na dobre i już „prawie" pod naciskiem opinii publicznej miano te rewelacje objawić, kiedy to całą sprawę przyćmiła afera podsłuchowa, którą to, jak magik z kapelusza, wyciągnęły na światło dzienne służby specjalne działające na terenie naszego kraju.
Podsłuchane w restauracji „Sowa i przyjaciele" rozmowy najważniejszych osób w państwie zelektryzowały społeczeństwo do tego stopnia, że „Kwaśniewski-gate" nikt już sobie głowy nie zaprzątał. Bo co to jakieś tam miliony zdefraudowanych pieniędzy, kiedy to minister spraw zagranicznych mówi o robieniu „loda amerykanom" i murzyńskości Narodu Polskiego, zakąszając to przystawkami za kilka tysięcy złotych i przepijając najprzedniejszymi trunkami nie szczędząc przy tym „kwiecistej mowy ojczystej". Za nim, jak po sznurku, inni „polityczni macherzy" podsłuchani podczas posiłku uświadamiają Polakom, kim tak naprawdę są i jak bardzo im zależy na Polskiej Racji Stanu, łącznie z Panami Sienkiewiczem i Belką kombinującymi jak „przekombinować" zasady regulujące Narodowy Bank Polski. Oczywiście na każdego z głównych aktorów afery spadły straszliwe kary, a najstraszliwsza na specjalistę od murzyńskości, chciałoby się powiedzieć „głównego białego murzyna RP", pana Radka Sikorskiego. Za karę został on zdegradowany ze stanowiska ministra spraw zagranicznych na - marszałka sejmu RP, żeby sobie nie myślał, że Polaków można obrażać. O sprawie Kwaśniewskiego wszyscy już „na szczęście" zapomnieli, ale o Kamińskim, który to miał czelność podnieść rękę na przedstawiciela elit „się nie zapomina". Sprawa o pomówienie pana Drzewieckiego i jego „futrolubej" żony, sprawa o nadużycie władzy podczas sprawowania urzędu i parę jeszcze drobniejszych medialnych rewelacji ukazuje nam „prawdziwą twarz" tego, co chciał rozliczyć „Olka, Rycha i Zbycha" - a trzeba było „brudne kwity" podkładać w aferach rolnych? No to teraz trzeba beknąć.
Obecnie, żeby Polacy nie nudzili się i nie zaczęli myśleć o jakichś „ciągnikowych protestach" czy górniczych żądaniach, na pierwsze strony gazet „wyszła" afera Durczoka. Pan redaktor od dawna jadł grzecznie z ręki, a teraz, już mu tak do głowy gwiazdorstwo odbiło, że postanowił zrobić kawał dobrej, niezależnej i prawdziwie profesjonalnej roboty dziennikarskiej. Umówił się na spotkanie z premierzycą Kopacz i zadał jej pytania dotyczące spraw ważnych zapominając o tych „jeszcze ważniejszych" jak jej okładka w „Viva". Durczok miał do tego czelność upomnieć się o prawa górników i zadać pytanie o zamykanie kopalń!! Kunsztu dziennikarskiego nigdy nie można mu było odmówić, chociaż zwykle używał go przeciwko patriotycznej części Narodu, tym razem jednak przeszedł samego siebie. Długo też nie musiał czekać na odpowiedź „trzyliterówek".
Okazało się nagle, że ten Durczok to jakaś podobno bestia molestująca na prawo i lewo swoich podwładnych, rzekomy seks maniak i do tego może być, że narkoman. Powołano komisję do sprawdzenia sprawy. Durczok wylądował na „urlopie" i kaja się po wszystkich radiach i telewizjach jak może, choć pewnie w rzeczywistości nie ma, z czego. Kto się ma teraz o niego upomnieć? „Kibole" ? Narodowcy? Normalni Polacy? Na podstawie jego dokonań w „trzyliterowej" TVN nie bardzo może liczyć na wsparcie, kogokolwiek. Ja ze swojej strony, zwyczajnie po ludzku mu dziękuję, za ten wywiad. To, czego teraz doświadcza jest dla niego najlepszą lekcją, jakiego układu do tej pory bronił i na jakich zasadach ten układ działa. Co dalej panie Kamilu? W Prawo czy nadal w lewo?
Marek Wysocki
Wywiad Kamila Durczoka z premier Ewą Kopacz:
„Wprost" o aferze podsłuchowej
Mariusz Kamiński o Kwaśniewskim i innych:


Skomentuj
Komentuj jako gość