logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, luty 10, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska
  • Polacy mogą być bogaci

Polska

Polacy mogą być bogaci

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 06 październik 2014 11:00

Natychmiast należy podnieść minimalne wynagrodzenie brutto do 2100 zł miesięcznie, a potem je systematycznie podnosić, aż do godziwego poziomu. Gospodarkę trzeba oprzeć o rozwój nauki, technologii, gdy to my Polacy będziemy właścicielami patentów.  Przedsiębiorcy muszą mieć prawo przeznaczyć 1-2 punkty procentowe płaconego VAT na określone badania - postuluje ekonomista Piotr Solis.

Dlaczego gospodarka oparta o wiedzę? Gospodarka oparta o wiedzę nie musi konkurować niskimi kosztami pracy, więc pracownicy mogą zarabiać dużo. Gospodarka taka ma produkty, których nie ma nikt inny, albo wytwarza je w sposób innowacyjny, znacznie taniej, pomimo wysokich kosztów pracy - casus Niemiec. Jeśli ktokolwiek mówi o wzroście poziomu zarobków w Polsce do poziomu Niemiec, albo jeszcze wyższego, musi oprzeć rozwój gospodarki na wiedzy, badaniach, wynalazczości. Gospodarka oparta o wiedzę, to bogactwo każdego z nas, każdego kto chce pracować i zarabiać. To wreszcie brak bezrobocia, bo to inni będą zmuszeni kupować od nas maszyny, wiedzę i technologię.

A co, jak nie oprzemy rozwoju gospodarki o wiedzę?
To jest stan dzisiejszy - Polska i Polacy nie są właścicielami znacznej części przemysłu. To co jest, funkcjonuje w oparciu o obcą, zagraniczną wiedzę. Skoro nie funkcjonujemy (nasza gospodarka) w oparciu o rodzimą wiedzę, musimy konkurować niskimi kosztami pracy. Problem w tym, że zawsze znajdzie się jakiś kraj, gdzie robotnikowi można zapłacić jeszcze mniej, więc zarobki polskiego robotnika są niskie, coraz niższe. Nie należy mylić tego ze średnią pensją podawaną przez GUS, bo większość pracowników produkcyjnych zarabia poniżej 2000 zł miesięcznie. Pracownik w Polsce zarabia ok. 20-25% tego, co pracownik w Niemczech. Jeśli zarobki w Polsce wzrosną powyżej pewnego poziomu, firmy przeniosą się w miejsce, gdzie robotnikowi można zapłacić mniej. Takie są skutki, gdy gospodarka nie jest oparta o wiedzę.

Polska na tle OECD ma jeden z najniższych udział kosztu pracy w PKB! Szacuje się, że ok. 80% środków pozyskanych przez Polskę z UE wraca z powrotem do UE, bo musimy kupić maszyny i technologie. Z pozostałej części gospodarki niewiele mniej środków jest z tego samego powodu transferowanych za granicę. Jak się nie ma swoich technologii i maszyn, powstaje przymus zakupu. Oszczędzić można jedynie na kosztach pracy - casus Polski. To z kolei przekłada się na wysokie bezrobocie i/lub wysoką emigrację. Wysoka emigracja, to demograficzne zniszczenie Polski, a więc nie ma alternatywy dla mojej propozycji. Co więcej, przedstawiam projekt typu otwartego i mam nadzieję, że w toku dyskusji zostanie on ulepszony.

Nie muszę chyba dodawać, że tak wysoki transfer (zakupy za granicą plus transfer zysków przez zagranicznych właścicieli polskiego przemysłu) wartości wytworzonej w Polsce przekłada się na szybko rosnącą dziurę w budżecie. Jeżeli te 60-80% wartości pozostawałoby w Polsce, Polska nie miałaby w ogóle długów, a wręcz nadwyżkę.

Właściwy projekt typu otwartego zawarłem w części drugiej. Bez rozwiązania problemu z części pierwszej, część druga jest bezcelowa.

Wobec Polski zastosowano wiele mechanizmów ją niszczących. W pewnym sensie są to narzędzia neokolonializmu, ale równocześnie są to narzędzia ukierunkowane na jej ostateczne zniszczenie. W artykule ograniczę się jedynie do najważniejszego z tych narzędzi. Nie ma znaczenia, ile my Polacy wypracujemy, bo i tak nic z tego, w ostatecznym rozrachunku, nie będziemy mieli. W części drugiej przedstawiam propozycję typu otwartego, która już w perspektywie tego pokolenia sprawi, że Polska będzie jednym z najbogatszych krajów świata.

Część pierwsza - stan obecny
Polacy nie są właścicielami istotnej części gospodarki, a cały zysk, ostatecznie, trafia do zagranicznych właścicieli. Pan prof. Modzelewski dokonał wyliczeń, ile pieniędzy wyprowadzono z Polski, nie płacąc stosownych podatków - roczne kwoty tych uszczupleń podatkowych (wyliczenia prof. Modzelewskiego), mniej więcej, odpowiadają rocznym deficytom budżetowym. To wszystko prawda, ale firmę można zbudować, zniszczyć i na nowo odbudować. Tak samo można ukrócić złodziejstwo. Jest tylko jeden warunek, że w Polsce będą kolejne pokolenia, które ponadto będą właścicielami ziemi. Jeden, często niezauważalny mechanizm powoduje, że nie będzie miał kto i dla kogo oraz gdzie odbudowywać gospodarki.

Opis mechanizmu niszczącego Polskę
Już dzieci w pierwszej klasie szkoły podstawowej mają zadania z matematyki, które ten mechanizm wyjaśniają. To, o czym poniżej piszę, nie są to poglądy Solisa (moje), tylko elementarna matematyka z zakresu szkoły podstawowej. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, niech rozpocznie swoją edukację.

Ceny towarów w Polsce są na poziomie zachodnim, a średnie pensje w Polsce na poziomie 20-30% pracowników z Niemiec, Francji itd. Średnie pensje w Polsce są wskaźnikiem mylącym, bo blisko 70% pracowników zarabia połowę tej pensji - skutek ekstremalnego rozwarstwienia płac w Polsce.

Zaniżenie wynagrodzeń a demografia
Skoro ceny mamy zachodnie, a zarabiamy mniej, to kupimy mniej - matematyka ze szkoły podstawowej. Jeśli kupimy mniej, to co stanie się z pracownikami produkującymi te niekupione produkty? Ci pracownicy są zbędni i gdyby nie możliwość emigracji, bezrobocie byłoby w przedziale 30-40%, jak za Balczerowiczo-podobnych macherów od polityki. Z drugiej strony, ewenement na skalę światową, nawet obojga pracujących rodziców nie stać na utrzymanie samych siebie na przyzwoitym poziomie, a cóż dopiero na posiadanie dzieci! To dlatego statystyczna Polka w Polsce ma zaledwie 1,3 dziecka, a zastępowalność pokoleń wg demografów jest na poziomie minimum 2,1 dziecka. Co dalej z tym 1,3 dziecka? I tak zostanie ono zmuszone do ucieczki na emigrację, aby godnie żyć. Z drugiej strony statystyczna Polka w Anglii ma prawie 4 dzieci. Jak myślicie, dlaczego?

Zaniżanie wynagrodzeń a zadłużanie się Polski
Koszty funkcjonowania państwa, poza kosztami osobowymi są na poziomie zachodnim. Problem w tym, że finansowanie tych kosztów jest oparte na opodatkowaniu zaniżonych, polskich wynagrodzeń. Zaniżone wynagrodzenia = za niskie wpływy podatkowe. Z tego powodu Polska ma niedobór wpływów podatkowych, który pokrywa systematycznym zadłużaniem się u międzynarodowej lichwy, co dodatkowo powoduje aprecjację (umacnianie) PLN i kolejne problemy, ale to odrębny temat.

W 2012r. prawie cały PIT płacony przez nas Polaków poszedł jedynie na spłatę odsetek od tych długów. To wszystko mało, więc Tusk oraz PO-PSL i Palikoty (TR) zrabowali nam Polakom większość pieniędzy z OFE (osobny temat, więc pominę go). Równocześnie podniesiono wiek emerytalny Polaków prawie aż do samej śmierci, a Europa (Zachód) idzie w odwrotnym kierunku. Co więcej, gdyby kontynuować tę politykę, wiek emerytalny należałoby podnieść do 85 lat i kto wie, czy to by wystarczyło?

Po ustąpieniu Tuska z urzędu Premiera ZUS/FUS pokazał, iż pomimo rabunku OFE, dziura w budżecie tej instytucji drastycznie wzrosła. A co będzie, gdy obecne pokolenie powojennego wyżu demograficznego przejdzie na emerytury? To dalej za mało i stosowne wyliczenia wskazują na bankructwo ZUS/FUS już ok. 2020r. Ta droga prowadzi do statusu Korei Północnej, gdzie państwo zapewni, albo i nie, miskę ryżu/owsa, a Polacy będą bezpłatnie pracować aż do śmierci. Nie tędy droga.

Lekarstwo - koniec niszczenia Polski
Natychmiast należy podnieść minimalne wynagrodzenie brutto do 2100 zł miesięcznie, a potem je systematycznie podnosić, aż do godziwego poziomu. Dlaczego należy to zrobić na raty? W ekonomii nic nie dzieje się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ponieważ występuje tzw. efekt pajęczyny. W dużym skrócie - w krótkim okresie gospodarka może zwiększyć podaż dóbr konsumpcyjnych do pewnego poziomu, ale dalsze zwiększanie konsumpcji powyżej tego poziomu wymaga inwestycji, co z kolei wymaga czasu. Jeśli nie będzie dodatkowego czasu, to albo będziemy mieli hiper inflację, albo drastyczny wzrost importu i skokowe zadłużanie się państwa i skokowe zubożenie społeczeństwa. Wzrost importu, to praca dla pracowników zagranicznych, a od początku chodzi przecież o pracę dla nas Polaków.

Przedsiębiorcy, nie jęczcie i nie płaczcie, że stracicie swoją konkurencyjność. Na Zachodzie udział kosztu płac w cenie produktu, to 40-60%, a w Polsce często poniżej 10%. Przypomnę H. Forda. Wszyscy wiecie, że skonstruował on samochód Ford. Niektórzy spośród Was wiedzą, że jako pierwszy wymyślił taśmę produkcyjną. Ale mało kto wie, że zauważył on rzecz bardzo oczywistą, iż robotnik w fabryce jest pracownikiem, natomiast poza bramą fabryki jest konsumentem. Jeśli ten robotnik mało zarobi, jest marnym/żadnym klientem, więc zaczął pracownikom godziwie płacić. Z tego powodu H. Ford został poddany totalnej obstrukcji ze strony tzw. ekspertów, ekonomistów, mediów i innych przedsiębiorców. To dlatego nie mógł uzyskać kredytów bankowych, a samochody Forda początkowo kupowali głównie jego pracownicy. Pomimo tej obstrukcji, firma notowała dynamiczny rozwój, rosły zyski. W końcu ci wszyscy „obstruktorzy" wywiesili swoistą białą flagę, a inni przedsiębiorcy również zaczęli godziwie płacić swym pracownikom.

Przedsiębiorcy, nie lamentujcie - przytoczę Wam bliższy czasowo i terytorialnie przykład z czasów krótkich rządów PiS. Pani prof., Wicepremier Gilowska doprowadziła do „ścięcia" tzw. klina podatkowego. Równocześnie rząd PiS od 01.01.2008r., a więc już za rządów PO-PSL (pod ustawą podpis Pana Premiera Kaczyńskiego, a nie jak kłamie Tusk, że jego) radykalnie podniósł płacę minimalną. Trochę więcej pieniędzy w kieszeniach Polaków, a radykalnie wzrosły zyski polskich przedsiębiorców i to pomimo równie istotnego wzrostu wynagrodzeń w całej gospodarce. Zatrudnienie wówczas, w krótkim czasie wzrosło o 1,2 mln osób (dane z Biuletynu Statystycznego GUS). Co więcej, wzrost konsumpcji nie spowodował ani istotnego wzrostu inflacji, ani istotnego wzrostu importu netto. Dodam jeszcze, że pan Bielecki przyznał niedawno, że to działania PiS uratowały Polskę przed katastrofą w czasach ostatniego kryzysu.

Godziwe wynagrodzenie receptą na rządzenie przez wiele kadencji. Jakoś to dziwne, że tzw. lewica w Polsce nie zgłasza w sposób efektywny postulatów, w sprawie godziwej płacy. To my prawica, w tym ja, zgłaszamy te postulaty w oparciu o Katolicką Naukę Społeczną, w szacunku do godności osoby ludzkiej, o czym głośno mówił Święty Jan Paweł II. Lewica, SLD i TR, przestańcie nazywać się lewicą!

Część druga - gospodarka oparta o wiedzę
Rząd, który podniesie wynagrodzenia w wyżej opisany sposób, zrobi wiele dobrego, zniweluje ujemną demografię, bo będą warunki finansowe do posiadania dzieci, a państwo będzie miało w budżecie nadwyżki, aby sfinansować politykę prorodzinną. Cóż z tego, skoro taki rozwój byłby rozwojem ekstensywnym, zmarnowaną unikalną szansą na budowę Polski dostatniej i szczęśliwej. My Polacy nie jesteśmy właścicielami znacznej części przemysłu. Co gorsza, ci zagraniczni właściciele, jeśli uznają to za stosowne, szybko mogą (swoje!) maszyny i technologie przenieść w dowolny zakątek świata. Z tego powodu wszyscy jesteśmy swoistymi zakładnikami tego obcego kapitału.

Zmiana sytuacji może nastąpić tylko wtedy, gdy gospodarkę oprzemy o rozwój nauki, technologii, gdy to my Polacy będziemy właścicielami patentów. Wtedy wybudujemy całkiem nowy przemysł, który będzie konkurencyjny dla obecnego, niepolskiego. Kapitał zagraniczny chętnie korzysta z lokalnej wiedzy i innowacji, więc będzie miał powód do zachowania i zwiększenia swej obecności w Polsce. Poniższy pomysł nie jest wymierzony w zagraniczny kapitał, jako taki. Nie chodzi w nim o zabranie komukolwiek czegokolwiek. Dodam jeszcze, że wzrost wynagrodzeń doprowadzi do skokowego wręcz rozwoju sektora usług, co da mnóstwo miejsc pracy. Eksperci wiedzą, że najwięcej miejsc pracy powstaje w tym sektorze.

„Kupiłby wieś, ale pieniądze gdzieś" - ludowe porzekadło
Wszelkie pomysły, nawet te najtańsze, wymagają źródeł finansowania. Prezentuję pomysł typu otwartego z otwartym budżetem, ale z zapewnionym, minimalnym finansowaniem, bo te maksymalne będzie zależało od woli nas Polaków, a nie rządzących polityków. Woli nas Polaków, czyli wtedy, jeśli zobaczymy w tym nas osobisty - każdy z osobna - interes. Pomysły typu otwartego mają tę cechę, że ich ostateczna wersja nie musi być tożsama z wersją początkową.

Trochę historii. Po studiach, gdy rozpocząłem pracę, napisałem kilka pomysłów i za pośrednictwem olsztyńskiego działacza ROP, pana inż. Duczymińskiego przesłałem je do centrali w Warszawie, gdzie wzbudziły euforię (śp. Aleksandra Szczygło poznałem później, chociaż otrzymałem wówczas do niego nr tel.). Potem były tzw. „szafy Lesiaka", rozpad ROP i przejście działaczy do różnych partii. Cześć działaczy przeszła do Samoobrony wraz z moimi pomysłami, poza tym jednym, najważniejszym. Te wszystkie wykorzystane przez Samoobronę pomysły były zgodnie uznawane przez ekspertów za najlepsze punkty programu tej partii. Całe szczęście, że nie byli w stanie pojąć tego głównego pomysłu, bo to oni, być może, rządziliby Polską.

Na początek pieniądze - finansowanie minimalne
Już w liście do ROP wskazałem ich źródło. Zaproponowałem, aby przedsiębiorcy mieli prawo 1-2 punkty procentowe płaconego VAT przeznaczyć na określone badania. Oczywiście z wykluczeniem marketingów itp. „specyfików". Więcej, te badania musiałyby być realizowane przez ośrodki krajowe, a więc wykluczenie zagranicy (z polskiego podatku finansowane są polskie uczelnie, co oczywiste). Badania mogłyby dotyczyć obszarów zainteresowania przedsiębiorcy, aby zmodernizować swą produkcję. W przypadku, gdyby nie było takiej potrzeby, te pieniądze mogłyby być przeznaczone na dowolny, perspektywiczny projekt badawczy, lub ich grupę. Taki przedsiębiorca stawałby się właścicielem, lub współwłaścicielem uzyskanych efektów badawczych.

Zaznaczmy jeszcze, że z tej ogólnej kwoty (źródło wyżej) określony procent byłby przeznaczany na tzw. badania podstawowe. Potęga USA wyrosła nie tylko na bazie dobrych wynagrodzeń robotników (por. H. Ford). Równie ważny był fakt, że jakikolwiek naukowiec z dorobkiem ze świata, podejmując pracę na jakiejkolwiek uczelni w USA, otrzymywał wynagrodzenie wielokrotnie wyższe, niż gdziekolwiek. Po pewnym czasie inni także zaczęli lepiej płacić naukowcom, więc ta przewaga USA zaczęła topnieć. Te dodatkowe pieniądze na badania w Polsce (moja propozycja) sprawiłyby, że naukowcom z całego świata, z dorobkiem w swoich krajach, zaczęłoby się opłacać pracować w Polsce. Polska stałaby się w ten sposób technologicznym centrum świata, w którym każdy naukowiec chciałby pracować.

Finansowanie maksymalne bez ograniczeń
Mamy więc finansowanie minimalne i osoby prowadzące działalność gospodarczą, które płacą VAT. A gdzie reszta, gdzie szary obywatel? Finansowanie badań przez przedsiębiorcę nad interesującą go technologią jest oczywiste - ta sama technologia może dotyczyć wielu przedsiębiorców, więc należałoby przewidzieć formę jej współwłasności.

Szary obywatel oraz przedsiębiorcy niemający celu prowadzenia takich badań mogliby być zainteresowani perspektywicznymi projektami badawczymi, lub wręcz gotowymi wynalazkami, albo (w celu dywersyfikacji ryzyka) ich grupami, poprzez wykup jednostek uczestnictwa. Prawo do zakupu tych jednostek mieliby wyłącznie obywatele Polski i rezydenci płacący u nas podatki od swej działalności.

Nie raz czytamy, jak Polacy coś wynaleźli, ale nie ma możliwości zbudowania polskiej firmy, a po pewnym czasie czytamy, że prawa do wynalazku, a więc wszelkie zyski, za bezcen odkupiła firma zagraniczna. To skandal! Pozostali, w tym zagranica, mogliby kupować udziały poprzez giełdę, gdzie wchodziłyby do fazy realizacji projekty zakończone sukcesem. W skrócie - Polacy stają się właścicielami wynalazków (pierwszy etap), wprowadzonymi do realizacji (industrializacja), a potem mają prawo je sprzedać, tak jak każdy majątek, komukolwiek (drugi etap). Sprzedaż firmy wykorzystującej cenny patent, a nie prawa do patentu, albo dalsze prowadzenie firmy i czerpanie z niej zysków. To Polacy byliby właścicielami, a nie jak obecnie, parobkami.

Rola rządu
Rząd winien stworzyć warunki do dyskusji pomiędzy ośrodkami akademickimi i poza akademickimi. Po to pisze się projekt otwarty, aby zainteresowani mogli wnieść wkład do ostatecznej wersji projektu. Następnie z różnych opinii należałoby stworzyć kilka wiodących i umożliwić zainteresowanym zagłosowanie na którąś z wersji. Myślę, że tak naprawdę niezmiennym elementem byłoby źródło finansowania, jak wyżej.

Rząd, poza ustawowym zezwoleniem na odpisanie określonego procenta (punktu procentowego) płaconego VAT, musiałby zorganizować ogólnie dostępny serwer z propozycjami pomysłów do sfinansowania. Musiałby stworzyć możliwość, aby uczelnie, a także inne kompetentne osoby oceniły realność zgłoszonych pomysłów (ocena nie eliminacja). Najważniejsze w tym wszystkim, że każdy z osobna decydowałby czy, a jeśli tak, to które projekty wesprzeć własnymi pieniędzmi, jako forma inwestycji. Z zastrzeżeniem, że pewien ułamek wpłacanych pieniędzy byłby przeznaczany na badania podstawowe. Bez postępów w badaniach podstawowych nie ma istotnego postępu w badaniach praktycznych.

Sposób dystrybucji jednostek uczestnictwa dla zainteresowanych, czy poprzez biura maklerskie, czy poprzez wyspecjalizowaną instytucję, to kwestia techniczna. Istotny jest sposób i procedura zgłaszania projektów badawczych, proces ich oceny (wystawienie opinii, a nie eliminacja), a także podział wartości intelektualnej pomiędzy badaczy oraz osoby finansujące. Chociaż ta ostateczna kwestia mogłaby być propozycją „przypiętą" do projektu, a potencjalni finansujący decydowaliby, czy im to odpowiada. Można by, alternatywna propozycja, w takich sytuacjach budować coś na kształt księgi popytu, gdzie to potencjalni finansujący podawaliby, przy jakim parytecie podziału ile jednostek są skłonni nabyć.

Istotną kwestią jest kontrola nad wpłaconymi pieniędzmi, aby uniknąć zwykłych kradzieży, defraudacji, czy też aby mieć pewność, że projekt osiągający sukces będzie należał do właścicieli jednostek uczestnictwa, a nie zostanie wyprowadzony poza projekt. Bardzo prosto jest sfinansować projekt już gotowy i wprowadzić go do fazy industrializacji (budowa firmy produkcyjnej), bo wszystkie procedury są opisane w Kodeksie Handlowym oraz Kodeksie Cywilnym.

Problem pojawia się w momencie, gdy jest pomysł i potrzeba nakładów na badania, a takie będą w większości - tylko nieliczne będą gotowymi pomysłami do wdrożenia. Państwo i politycy, nazwijmy rzecz po imieniu, defraudujący pieniądze podatników po knajpach, raczej nadają się na współpracowników mafii, a nie na zarządcę cudzych pieniędzy. Myślę, że lepszą opcją byłoby wybranie kilku firm zarządczych, które nadzorowałyby proces badawczy oraz wydawanie pieniędzy na wiele projektów badawczych. Taka organizacja nadzoru miałaby tę zaletę, że te same narzędzia laboratoryjne mogłyby być wykorzystane przez różnych badaczy/użytkowników, a więc zmniejszenie kosztów.

Od autora
Wyżej przedstawiłem pomysł typu otwartego, jak w sposób efektywny przesterować polską gospodarkę wytwórczą na gospodarkę opartą o wiedzę i badania. Można nic nie robić w tym zakresie i ograniczyć się do absolutnie koniecznego podniesienia płacy minimalnej, a w budżecie znajdą się „jakieś" pieniądze na badania. Tylko kto z tego skorzysta, skoro Polacy w swoim kraju są, przepraszam za adekwatne sformułowanie, parobkami? Poza tym „jakieś" pieniądze, to perspektywa 200 lat, a rezultatów potrzebujemy tu i teraz. Chyba oczywiste, że skoro my Polacy wyłożymy nasze pieniądze na badania, to MY mamy prawo być właścicielem uzyskanych efektów. A zagranica, jeśli ma życzenie, niech już gotowe efekty od nas odkupi po rynkowej cenie.

Projekt badawczy w fazie badań można kupić za małe pieniądze, ale gotową fabrykę wytwarzającą produkty w oparciu o nowy wynalazek, to już przysłowiowa góra pieniędzy (robią podobnie m.in. fundusze typu venture capital, ale ten projekt jest istotnie różny od ich sposobu aktywności). Jeśli ten mój powyższy pomysł zrealizujemy, szczęśliwcy, którzy trafnie wybiorą odpowiednie projekty badawcze, mogą uzyskać zwrot z inwestycji w tysiącach, a nawet milionach procent. Choć powiedzmy szczerze i stokrotność by wystarczyła, bo każdy zainwestowany tysiąc zamieniałby się na 100 tysięcy. Dlatego proszę o krytyczne spojrzenie na ten projekt typu otwartego, bo być może pewne, alternatywne, rozwiązania byłyby lepsze. Warto.

Jeśli rząd, to nie PO-PSL i Palikoty, a nawet JKM. Projekt możliwy do zrealizowania tylko za rządów PiS, czego najlepszym przykładem jest „ścięcie" tzw. klina podatkowego za krótkich rządów PiS. PO-PSL i Palikoty udowodnili, że potrafią jedynie rabować nasze Polaków pieniądze. Podniesienie wieku emerytalnego, to nic innego, jak rabunek emerytur. O rabunku pieniędzy z OFE już nie wspomnę. Czy da się drugi raz zrabować coś wcześniej zrabowanego, pytanie retoryczne. Zrabować można kolejną rzecz, czyli majątki i pieniądze na kontach Polaków. Dawanie kolejnych pieniędzy i oferta do PO-PSL i Palikotów jest więc, co oczywiste, bezcelowa. PiS udowodnił, że niczego nie kradnie, a zostawia kolejne pieniądze w kieszeniach Polaków. Pomimo, że PiS niczego nie ukradł, to w ciągu zaledwie dwu lat swych rządów deficyt budżetowy, ok. 10% PKB odziedziczony po SLD, ograniczył do zaledwie 3%. Tak samo bezrobocie odziedziczone po SLD ograniczył o połowę. Dlatego projekt kieruję do przyszłego rządu PiS.

Czego jeszcze oczekuję od PiS? Wielu rzeczy, np. w sprawie cofnięcia podwyżki wieku emerytalnego, proponuję wprowadzenie czegoś na kształt angielski, gdzie po osiągnieciu odpowiedniego wieku, np. 55 lat, to ubezpieczony decydowałby, czy wyliczona przez ZUS/FUS emerytura mu odpowiada, czy woli pracować dłużej, na wyższą. Oczywiście, aby nie był to przywilej dobrze zarabiających, należy podnieść płacę minimalną, jak w części pierwszej niniejszego artykułu. Ponadto od umów „śmieciowych" powinny być płacone wszystkie składki, a stawki płac na takich umowach winny być minimum o 10% wyższe, niż na normalnych umowach z pensją minimalną. Pozostałych życzeń w tym momencie nie wymienię. W przypadku przyszłego rządu PiS realizacja powyższego byłaby oczywista, ale oczekuję, że już w tej kadencji PiS złoży stosowne projekty ustaw.

Projekt przedstawiam w wersji technicznej, aby był łatwiejszy do zrozumienia. Jako autor przemówienia Pani Gilowskiej w sprawie ścięcia tzw. klina podatkowego (ostatnia część o przyroście miejsc pracy była innego autorstwa), mogłem napisać to pięknym tekstem propagandowym/marketingowym (w kilku innych artykułach napisałem o tym nieco więcej). Nie o formę chyba chodzi, tym bardziej, że projekt typu otwartego musi być zrozumiały również dla laików.

Piotr Solis, ekonomista

Tweet
Pin It
  • Poprzedni artykuł
  • Następny artykuł

Skomentuj

Komentuj jako gość

    0

    Biorą udział w konwersacji

    Komentarze (28)

    • Sortuj - najpierw najstarsze
    • Sortuj - najpierw najnowsze
    • Subskrybuj poprzez e-mail
    Pokaż poprzednie komentarze
    • Gość - Terezjasz

      Odnośnik bezpośredni

      Wybrałem sobie ten artykuł (i komentarze) do poczytania przy kawie i... chyba odbije mi się to niestrawnością. Szczerze pisząc, dawno takich banialuk nie czytałem. Nie wiem jaki był zamysł publikowania artykułu. Przyjmuję jedynie uzasadnienie, że każdy ma tu prawo napisać (z czego korzystam), podejmować polemikę, inicjować dyskusję. Z tym tylko, że Autor poplątał wszystko co było do poplątania, a istniejące, pozytywne gospodarczo zjawiska podłożył pod szablon zarządzania gospodarką centralnie-planowaną. Po lekturze, odeszła mi chęć na szerszy komentarz, dziwie się też Dociekliwemu, który to zrobił... jednak komentując nie ustrzegł się kolejnych półprawd i stereotypów. Rozwiązania problemów od ponad 150 lat są znane, opisane i dostępne w literaturze, potwierdzone w wielu przypadkach, nawet w krajach, które podobnie jak nasz są po części fermą wyborczej trzody dla cwaniaków i oszustów. Pozostaje mi jedynie docenić chęć sprostowania opublikowanych głupot przez p. Kowalczyka i p. EWĘ, a także wyrazić ubolewanie nad polskim systemem edukacji, który sprawnie opisał p. Palikotowiec.
      Do napisania powyższego upoważniłem się jako jeszcze czynny nauczyciel ekonomii.

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Dociekliwy

      W odpowiedzi na: Gość - Terezjasz
      Odnośnik bezpośredni

      "Po lekturze, odeszła mi chęć na szerszy komentarz, dziwie się też Dociekliwemu, który to zrobił... jednak komentując nie ustrzegł się kolejnych półprawd i stereotypów. "
      Bardzo proszę o konkrety. Chętnie podyskutuję.

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - EWA

      Odnośnik bezpośredni

      @ Terezjasz
      ach, dziękuję za ocenę. Aż żal, że są u nas wybitni ekonomiści, a władza jakoś nie korzysta z ich bezcennej wiedzy, tylko niszczy państwo.
      No, to proszę o przepis na bogactwo Polski.
      Tylko, ile wcześniej trzeba przyjąć założeń, żeby jakaś teoryjka trzymała się kupy....

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Terezjasz

      Odnośnik bezpośredni

      @Dociekliwy
      Nie napisałem, że wszystko co Pan napisał jest nieprawdą, większość (objętościowo) uwag ma odwołania do dobrych źródeł i zjawisk gospodarczych. Jednak w niektórych jest Pan niekonsekwentny lub stereotypowy (jak napisałem). Przykład, proszę bardzo:

      „Po ustąpieniu Tuska z urzędu Premiera ZUS/FUS pokazał, iż pomimo rabunku OFE, dziura w budżecie tej instytucji drastycznie wzrosła.” „Przejęcie” pieniędzy z OFE to zwykły rabunek.

      Pierwsze zdanie jest faktem, ale manipulacja FUS-em nie ma tu nic do rzeczy, bowiem deficyt z powodu konstrukcji systemu będzie rósł systematycznie i nieuchronnie. Tzw. "przejęcie" nie jest rabunkiem, bo nikogo nie okradziono. Okrada się Polaków w systemie repartycyjnym. Do wprowadzenia OFE w ogóle nie powinno dojść, a jeśli już to wyłącznie na zasadach dobrowolności. Dobrze się stało, że alokowano znaczną część tych środków, szkoda, że dopiero w tym roku. Działającą (lub raczej niedziałającą) całość zresztą sam Pan potwierdził w kolejnym zdaniu pisząc:
      Problem jednakże w tym, że cały system emerytalno-rentowy jest chory!

      Dalej: To MY konsumenci decydujemy co chcemy kupować. W kapitalizmie najważniejszy jest nie producent – jak wielu uważa – właściciel półki w sklepie. To on decyduje, co i za ile nam sprzeda. Gospodarka globalna sprawia, że to JA decyduję czy chcę kupić tonę węgla pochodzącego z kopalni w Katowicach, na Ukrainie, w Rosji a może z Australii.

      Na decydującą rolę "właściciela półki sklepowej" sami się zgadzamy, bowiem każdy człowiek (głupi czy mądry) wybiera wygodę. Jednakże w Polsce i na świecie niektórzy producenci wolą także płacić frycowe, bo nie potrafią się zorganizować i stworzyć zespołów ich reprezentujących. Przykład... proszę ocenić działania producentów w obliczu wschodniego i zachodniego embarga na krajowe produkty nieprzetworzone.
      Poza tym, podejście popytowe jest dość rozpowszechnione w teorii ekonomii, ale niekoniecznie jest prawdziwe. O ile mogę się zgodzić z tezą, że konsumenci decydują gdzie i za ile chcą kupować, to już absolutnie nie mają wpływu na to, co chcą kupować. Sytuację można obserwować na wszystkich rynkach, a zwłaszcza na rynkach dóbr wyższego rzędu. Innymi słowy, czy gdyby na rynku, dzięki producentom nie pojawił się komputer, miałby Pan w ogóle szansę się o tym dowiedzieć i dokonać zakupu? Kolejny stereotyp, w cytowanej wypowiedzi, to taki, że gospodarka globalna sprawia, że konsument kupuje tam gdzie chce... Jeśli już to decyduje nie gospodarka globalna a jak zawsze cena. Importowano i eksportowano towary na długo przed tym jak ukuto termin gospodarki globalnej. A polski konsument, tak samo jak norweski, niemiecki czy amerykański w zdecydowanej większości kupuje towary na rynkach lokalnych (co nie oznacza, że są one produkcji krajowej, bo nie są... przedsiębiorcy bowiem optymalizują koszty wytworzenia poszukując najtańszych rynków pracy).

      I kolejny cytat: "Fajnym pomysłem Autora jest giełda oferowanych i poszukiwanych rozwiązań. Rzeczywiście, taka platforma mogłaby sprawić, że choć w pewnym niewielkim stopniu nastąpi wymiana potrzeb i możliwości sfery produkcyjnej i badawczej."
      Takich pomysłów było bez liku, większość umarła śmiercią powolną, bo takie jest prawo rynku. Jeśli nie ma z tego pieniędzy, nikt tym na poważnie nie jest w stanie się zainteresować. Podpowiem, gdybym jednak wpadł na ten genialny pomysł i wydał pieniądze na stworzenie giełdy pomysłów chciałbym po jakimś czasie wysiłek swój zdyskontować. W efekcie koszt pośrednictwa mógłby pozbawić pomysł konkurencyjności już na starcie...

      No i w końcu to co zostało wyróżnione... Jeśli jednak chcemy, by Polakom żyło się dostatnio trzeba przede wszystkim faktycznie zrównać wszystkich obywateli. Niefrasobliwość to, czy pomyłka, czy miał Pan coś szczególnego na myśli? O jakiej równości mowa? Podatkowej? W Polsce funkcjonują obie formy podatku (jeśli o to chodziło), żadne nie są równe i nie będą, bo celem podatkowym jest finansowanie cwaniactwa i nieróbstwa, chociaż pierwotnie było inaczej, ale kto o tym pamięta?

      @p. Ewo, zrozumiałem sarkazm, nie uważam się za wybitnego ekonomistę, bo tylko uczę dzieci, a jedyna różnica z innymi ekonomistami polega u mnie na tym, że stosuję metodę "znajdź jak najwięcej niepasujących elementów" w zestawieniu teoria-praktyka-rzeczywistość. W wszystkich teoriach gospodarczych są rzeczy fajne, praktyczne i działające, podobnie jest z tymi abstrakcyjnymi. Ekonomiści, jak i inni przedstawiciele nauk społecznych często jednak zapominają, że w gospodarce największą wartością jest człowiek, który - skoro Pani o tym pisze - stanowi wyłączną stałą, a reszta zmiennych sprawia, że nie jesteśmy lepsi od wróżów pogody.

      Na koniec... w sumie nie zamierzam podejmować polemiki, gdyż poruszane w gospodarczych wątkach tematy dawno zatraciły swój pierwotny, ekonomiczny sens. Zostały upolitycznione i więcej w ich opisie i interpretacji znajdziemy zwykłych konfabulacji niż nauki, praktyki, że o "przepisie na bogactwo" nie wspomnę.

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Dociekliwy

      W odpowiedzi na: Gość - Terezjasz
      Odnośnik bezpośredni

      „Tzw. "przejęcie" nie jest rabunkiem, bo nikogo nie okradziono. Okrada się Polaków w systemie repartycyjnym. Do wprowadzenia OFE w ogóle nie powinno dojść, a jeśli już to wyłącznie na zasadach dobrowolności.”
      W moim odczuciu – zapewne jednak nie tylko moim – JEST to zwykły rabunek! Dlaczego? Otóż zawarłem umowę z OFE, że każdego miesiąca część składki mi zabieranej będzie trafić na jego konto. Powierzałem te pieniądze po to, by owa firma mogła je pomnażać. Zrobiłem to za namową PAŃSTWA! Wcale nie twierdzę, że sposób funkcjonowania OFE jest idealny. Nie jest. Prowizje mogłyby być mniejsze. Wtedy, gdy te instytucje powstawały wszelkie wyliczenia i analizy były typowym wróżeniem z fusów. Realnie można zaplanować działania (zależy też oczywiście jakie) – mówiąc wprost: matematycznie policzyć - w perspektywie 6-24 miesiące; wyjątkowo – 36 miesięcy. Wyliczenia co będzie za 30 czy 40 lat to zwykłe baśnie.
      Jednak nie w tym rzecz. Zawarłem – za namową Państwa – umowę. Godziłem się na warunki zaproponowane przez OFE – jakiekolwiek by one nie były. Następnie to samo Państwo – jedną decyzją – ANULOWAŁO moją umowę zawartą zgodnie z prawem! Czym się zatem różni moja sytuacja przed i po tej przymusowej NACJONALIZACJI??? Otóż, Państwo pozbawiło mnie podmiotowości, a tym samym dowolności w podejmowaniu decyzji. Jakie ma Pan gwarancje, że Państwo – zachęcone „sukcesem” - za jakiś czas nie będzie chciało w podobny sposób rozwiązać innej kwestii?
      Samo wprowadzenie zasady anulowania umów jest typową sztuczką. Wiadomo od dawna, że Polak, jak ma coś zrobić, ale nie musi – pewnie tego nie zrobi! Skoro umowy obowiązywały, to Państwo – grając fair – powinno powiedzieć: Jeśli wam źle w OFE – możecie w terminie do 30 czerwca przejść do ZUS! Tylko, ile wtedy takich decyzji by podjęto? Ile majątku udało by się znacjonalizować?
      Załóżmy, że Pan Kowalski ubezpieczył mieszkanie. Wydarzyła się tragedia, dom całkowicie spłonął. Państwo sobie policzyło, że w skali roku takich szkód jest X, a to przekłada się na wypłatę kwoty Y. Zatem może sobie wymyślić, że np. ½ tej kwoty zagarnia dla siebie, bo w działaniach ratowniczych uczestniczyły jednostki Straży Pożarnej. Powie Pan: Demagogia??? A ja powiem: Czemu tak nie zrobić???
      Po kolejnej nowelizacji Ordynacji Podatkowej, od stycznia 2015 r. pracownicy urzędów skarbowych będą mogli kwestionować stawki wynikające z umów między przedsiębiorcami. Ma to zapobiegać tzw. „optymalizacji podatkowej”, która zresztą nie stoi w sprzeczności z prawem. W praktyce może to wyglądać tak:
      • Do firmy usługowej A przychodzi kontroler i pyta: dlaczego świadczy Pan swoje usługi firmie B za 500 zł netto miesięcznie, skoro inni robią to za 600zł? To może być działaniem służącym optymalizacji podatkowej!
      • Do firmy B przychodzi inny kontroler. Wertuje dokumenty i natrafia na umowę z firmą A. Przygląda się i pyta: Dlaczego Pan płaci firmie A 500 zł, skoro firma C bierze za swoją usługę 450 zł?
      Dlaczego o tym piszę? Co to ma wspólnego z OFE? Otóż – wbrew pozorom – MA! I to bardzo dużo! Gospodarka rynkowa opiera się na zaufaniu. Mniejszym lub większym, ale zaufaniu. To zaufanie okazuje Pan idąc do sklepu po chleb i wybierając bochenek pochodzący od piekarza X a nie Y. Ma Pan zaufanie do TEGO piekarza! W relacjach moich i Państwa też powinna obowiązywać zasada zaufania. Proszę mi powiedzieć, jakie mam mieć zaufanie do Państwa, które jednym pociągnięciem długopisu sprawiło, że część moich pieniędzy z realnych stałą się wirtualna? W ZUS ma Pan zapis. W OFE były realne pieniądze. Realne, bo upoważnione osoby mogły je dziedziczyć!
      Czy się to komuś podoba, czy nie – OFE inwestowały część zarządzanych przez siebie pieniędzy w krajowe działania gospodarcze – między innymi kupowały państwowe obligacje. Mówiąc wprost: MY, członkowie OFE kupowaliśmy obligacje. Następnie Państwo przejmując część funduszy zgromadzonych w tych podmiotach – zamieniło realne pieniądze na wirtualne zapisy. Zapisy, które mają być brane pod uwagę przy naliczaniu emerytur za x-dziesiąt lat!
      „O ile mogę się zgodzić z tezą, że konsumenci decydują gdzie i za ile chcą kupować, to już absolutnie nie mają wpływu na to, co chcą kupować.” Z całym szacunkiem dla Pana – decydują! Właśnie na tym polega problem tego kraju, że decydenci nie rozumieją, że pokolenie 20-30-latków nie jest ograniczone sklepową półkę, bo zamieniło ją na megapółkę w wirtualnych megasklepie. Nie ma na półce w sklepie za rogiem? To kupię produkt X czy Y w sąsiednim mieście, w stolicy kraju, w górach, nad morzem, a jeśli nie w kraju – to za granicą! Pokolenie 20-30-latków nie przykłada wagi do „jak”, a myśli „gdzie”! Jeśli chcę kupić płytę z nagraniami utworów Indian andyjskich, to mam dwa wyjścia: Kupić ją za oceanem, albo… poszukać torrenta w sieci! Tak działa dziś globalny rynek! Jeśli chcę kupić wyświetlacz do komórki, a w serwisie kosztuje on 800 zł, to sprowadzę go z innego państwa (czyli rynku!) np. za 500 zł! I to jest właśnie prawdziwa rewolucja! Nie tylko w sferze handlu, ale też mobilności, dostępu do wiedzy i… umiejętności!
      „Kolejny stereotyp, w cytowanej wypowiedzi, to taki, że gospodarka globalna sprawia, że konsument kupuje tam gdzie chce... Jeśli już to decyduje nie gospodarka globalna a jak zawsze cena. Importowano i eksportowano towary na długo przed tym jak ukuto termin gospodarki globalnej.” To prawda. Handel, a więc także eksport i import istnieje od wieków. Jednak 20 lat, by mógł Pan kupić komputer w Hong-Kongu, kawę w Brazylii, a whisky w Szkocji musiał się Pan tam fizycznie wybrać. Dziś mogę to zrobić siedząc na ławce w parku i posługując się tabletem. Ot, taka globalna wioska… Pisze Pan, że uczy ekonomii. Mam prośbę: Proszę na lekcjach spytać uczniów, którzy kupowali cokolwiek w innym mieście korzystając z Internetu. Jestem pewien, że tych, którzy tego nie robili jest więcej, niż tych, którzy z tego stale korzystają! Tak właśnie zmienia się sklepowa pólka.
      „Kolejny stereotyp, w cytowanej wypowiedzi, to taki, że gospodarka globalna sprawia, że konsument kupuje tam gdzie chce... Jeśli już to decyduje nie gospodarka globalna a jak zawsze cena. Importowano i eksportowano towary na długo przed tym jak ukuto termin gospodarki globalnej.” Całkowicie się z Panem zgadzam! Firma działa po to, by zarabiała pieniądze, jej pracownicy godziwie zarabiali, a z firmy żył też jej właściciel! Jednak skoro mamy bez liku różnych maści agencji, może któraś dorzuciłaby jeszcze i te działania? A może to uczelnie pochwaliłyby się tym, co ich pracownicy mają w swoich szufladach? Utopia? Nie, jeśli uczelnie wyższe będą nastawione na użyteczność swych projektów badawczych i na to, że mogę je sprzedać za konkretne złotówki! Gdy powstawały Stany Zjednoczone, każdy ze stanów musiał mieć wyższą uczelnię rolniczą. I te uczelnie powstawały. O ich poziomie w owym czasie nawet nie ma co wspominać. Były i to wystarczało. Jednak dziś kształcą się w nich liderzy w swej dziedzinie. Wiem, dwieście lat historii, ale to także nastawienie na rynek i potrzeby przemysłu.
      „Niefrasobliwość to, czy pomyłka, czy miał Pan coś szczególnego na myśli? O jakiej równości mowa? Podatkowej? W Polsce funkcjonują obie formy podatku (jeśli o to chodziło), żadne nie są równe i nie będą, bo celem podatkowym jest finansowanie cwaniactwa i nieróbstwa, chociaż pierwotnie było inaczej, ale kto o tym pamięta?” Nie. Napisałem to z pełnym przeświadczeniem! Wspomniał Pan „Przykład... proszę ocenić działania producentów w obliczu wschodniego i zachodniego embarga na krajowe produkty nieprzetworzone.” Wszyscy załamują ręce nad sadownikami. A czy ktoś wspomniał o kondycji firm transportowych, które te owoce i warzywa woziły na Wschód? Czy ktoś mówi o tym, że jeśli np. te firmy transportowe padną, to zmniejszy się też liczba podmiotów obsługiwanych choćby biur rachunkowych, szkoleniowców BHP… ten łańcuszek można ciągnąć dalej! W Polsce utarło się, że rację ma ten, kto głośniej krzyczy, a nie ten, kto mądrze mówi. Przekłada się to na wszystkie działania. Wystarczy spojrzeć zresztą na pracę parlamentu. Kogo widzimy: Tych, którzy głośno krzyczą! W większości przypadków nad ich wiedzę merytoryczną spuśćmy zasłony milczenia!
      O jakiej równości mówię? O tym, że Państwo i jego instytucje nie będą słuchały grupy ludzi tylko dlatego, że stoją na Wiejskiej z kilofami, bo wysypią paprykę na drodze, bo będą się z oburzeniem modlić pod teatrem, itd. Gdy kombinat górniczy nie płaci składek ZUS – Państwo mu je umorzy. Gdy taki sam problem ma właściciel firmy zatrudniającej 5 osób – ZUS puści go z torbami!
      Dla mnie równość polega na tym, że Państwo stwarza takie same i daje takie same szanse, oraz wymaga tego samego od wszystkich: małych i dużych firm, posła X i Pani Z mieszkającej na przysłowiowym „końcu świata”. Równość polega na tym, że jeśli chcę być członkiem danej społeczności (obojętnie: związku zawodowego, kościoła, stowarzyszenia,… * (* - każdy może tu wpisać, co mu się podoba)) – to niech łoży na jej utrzymanie! Dla mnie równość to traktowanie z szacunkiem każdego i w każdym miejscu. Równość podatkowa – także! Jeden podatek liniowy dla wszystkich! Gdyby jednak takie zasady w końcu któryś rząd wcielił w życie, to jak tu majstrować przy wyborcach???
      Pozdrawiam serdecznie i życzę słonecznego weekendu.

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - EWA

      Odnośnik bezpośredni

      @ Terezjasz
      wiem, że dyskusja skończona, ale muszę sobie ulżyć.
      Otóż w żadnej gospodarce nie jest ważny czlowiek.
      Gospodarka jest nastawiona na zysk. Tylko zysk.
      Człowiek występuje w roli wytwórcy i konsumenta.
      Człowiek decyduje o popycie. Jeden z moich profesorów ś.p. Paweł Sulmicki zawsze powtarzał, że żródłem niepewności w gospodarce jest gospodarstwo domowe i zagranica. To się sprawdza praktycznie.
      Niestety, w grę wchodzi również zorganizowany reżim, czyli państwo, które wyciąga łapę po dochody wszelkich podmiotów pod pretekstem realizacji różnych celów ( "gospodarczych" i społecznych) . Ale te cele realizuje niedostatecznie z powodu głupoty, korupcji, polityki, chciwości władz itd. Czyli - marnuje pieniądze będące efektem pracy. Lub wręcz niszczy państwo - jak obecnie.
      Państwo przyspiesza zatem proces, który sformułowało wielu ekonomistów: " bogaci stają się coraz bogatsi, biedni coraz biednijesi".
      Tzw. "człowieka" dalej brak. I nigdy go nie będzie. Amen.

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Terezjasz

      Odnośnik bezpośredni

      Zaiste nie spodziewałem się, że Pan Dociekliwy odpowie, w dodatku tak wylewnie :). Miałem się już nie udzielać i jeśli Państwo (bo do p. Ewy też słówko napiszę) mają ochotę dalej odpisywać to bardzo proszę. Nie uzurpuję sobie prawa do tzw. ostatniego zdania. Tym bardziej, że zagadnienia, o których piszemy są społeczne, więc zmienne.

      Być może w sprawie OFE nie wyraziłem się jasno, nie mam aż takiego zacięcia pisarskiego ;) jednak to co pisze p. Dociekliwy oparte jest na błędnych założeniach. Nie zawarł Pan bowiem umowy z OFE za namową Państwa, tylko pod przymusem! To raz, dwa że pisząc o podmiotowości zapomniał Pan, że te pieniądze nie są i nie były pańskie. Jedyne co się zmieniło to to, że zamiast do FUS docelowo trafiały do innego lichwiarskiego podmiotu, generując przy okazji koszty administracyjne, którymi był Pan obciążany przy każdej operacji. I w końcu po trzecie, bo też Pan o tym wspomina, struktura portfela OFE była tak skonstruowana, że większość za większość zapisów nabywane były obligacje państwowe, czyli dług państwa... z określonym terminem wykupu. Państwo wykupując obligacje musi za nie zapłacić. Niby skąd na to bierze pieniądze? Jeśli odpowie Pan sobie na te pytania i zda sprawę z mechanizmu OFE zastosowanego w Polsce, to uzyska Pan potwierdzenie mojego stwierdzenia, że OFE w ogóle w Polsce nie powinny zostać wprowadzone, służą wyłącznie interesowi grupy wtajemniczonych naszym kosztem i bardzo dobrze, że w lwiej części środki zostały cofnięte do ZUS. O OFE można pisać wiele pod różnym kątem, ale nawet jeśli odciąć cały ten polityczny bełkot i ewidentne lobbowanie za albo przeciw idei, jasno wyłania się obraz wielkiego szwindla na miarę największych przekrętów instytucji finansowych i rządowych współczesnych gospodarek.

      Dalej skomentował Pan próbę mojego wyjaśnienia, że to nie konsument kreuje rynek a właśnie producent oraz, że konsument decyduje gdzie kupuje i za ile, ale nie CO KUPUJE, obrazuje Pan swój punkt widzenia (w opozycji do mojego) niczym innym jak przykładem na to... GDZIE konsument kupuje! Bądźmy zatem konsekwentni! Napiszę jeszcze raz, to że można kupić taniej za rogiem a nie na osiedlu, w Internecie a nie sklepie stacjonarnym to wynik optymalizacji zachowań konsumenckich a nie wybór tego CO CHCEMY KUPOWAĆ.
      A przy okazji, bo odczytuję, że jest Pan wielkim fanem zakupów internetowych i gospodarki globalnej. Czy zdaje Pan sobie sprawę, że żeby nie rynkowe udostępnienie technologii i upowszechnienie Internetu nikt dzisiaj nie pisałby o gospodarce globalnej?

      Komentując "równości" zdaje się, że znowu mnie Pan nie zrozumiał. Zadałem Panu pytanie o ową równość nie bez przyczyny... bowiem wielu było już takich w historii ekonomii co to wskazywali na równość i sprawiedliwość społeczną, ba! Nadal to robią i obserwuję, że trafiają na podatny grunt. Czemu podał przy okazji przykład z sadownikami (pisałem o nich przy okazji problemu zbyt wysokiego znaczenia pośredników, a nie przy równości). Nie będę więc tego komentował, podobnie jak krzywdy jaka dzieje się firmom transportowym, bo to działalność komplementarna i nie stanowi żadnego problemu. Napisał Pan jednak, że Państwo nie powinno ulegać krzykaczom (czy jakoś tak). Otóż odwrócę to stwierdzenie i napiszę, że Państwo jest od tego, żeby słuchac wszystkich i jeśli o taką równość wobec aparatu Panu chodziło to pełna zgoda. Co do podatków... liniowych... A po co Panu w ogóle jakiś podatek dochodowy? ;)

      I w końcu słowo do p. Ewy, jak się domyślam po zakresie słownictwa i zabarwieniu wypowiedzi kobiety dojrzałej i doświadczonej. Otóż nie bardzo rozumiem, czy stwierdziła Pani fakt, że człowiek nie ma znaczenia, czy raczej, że obecnie o człowieku zapomniano? Oba stany są nieprawdą. Pisaliśmy bowiem o gospodarce, czymś co tworzy człowiek i co ma służyć człowiekowi, nawet często tak bardzo, że nie służy przyrodzie :) Nic więcej tu dodać chyba nie muszę, bo musiałbym sięgnąć do filozofii starożytnej i współczesnej. Gospodarka bez głównego podmiotu nie istnieje, bo to nie zjawisko naturalne.
      Pisząc, że gospodarka jest nastawiona na zysk zdaje się, że pomyliła Pani pojęcia. Bo na zysk może być nastawiony biznes. Pozwoli więc Pani, że zaoponuję i napiszę, że gospodarka ma znacznie szerszy kontekst niż cel sklepu warzywnego i posiada takie obszary, w których zysku nigdy nie było i nie będzie, a nawet konieczne są straty.

      Co do stwierdzenia pani mentora... z całym szacunkiem pozwolę się nie zgodzić (i wcale nie dlatego, że nie jestem absolwentem szkoły warszawskiej). Nie ma nic bardziej pewnego jak zachowania gospodarstw domowych. Zmiany, które w nich zachodzą są łatwe do oszacowania i przewidywalne. Do tego stopnia, że można nimi manipulować co z upodobaniem robią politycy. O zagranicy można pisać wiele, ale zgoda, że pewien element ryzyka istnieje jeśli chodzi o tzw. wymianę handlową. Skoro jednak już jesteśmy przy ryzyku, to od zarania i nadal największym "dostawcą" niepewności są politycy i rzeczy, które robią organizując państwa, to tak bez wdawania się w szczegóły. Niepewność to to, co robił Oktawian August, a bardzo współcześnie np. Putin.
      Co do uwag nt. rządu (bo raczej nie państwa) to zgoda.

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - EWA

      Odnośnik bezpośredni

      @ Terezjasz
      najpierw drobna uwaga dot. odpowiedzi Dociekliwemu:
      .."To raz, dwa że pisząc o podmiotowości zapomniał Pan, że te pieniądze nie są i nie były pańskie."
      Otóż, każde pieniądze, które wypracowuje tzw. człowiek są jego. Nigdy państwa. Obywatel powierza część swoich pieniędzy państwu w celu zabezpieczenia usług zbiorowych, ale zawsze są to pieniądze obywatela. Państwo nie wypracowuje pieniędzy. Wszystkie podatki płacone przez obywatela należą do obywatela, a państwo winno nimi gospodarować w sposób jak najbardziej efektywny.

      Uwaga druga:
      oczywiscie nie zdefiniowaliśmy pojęcia gospodarka. Ale, przyjmując za gospodarkę całość przedsięwzięć na zorganizowanym obszarze ( w skrócie), celem działań ekonomicznych nigdy nie był człowiek.
      Wojny były praktycznie zawsze wywoływane czynnikiem ekonomicznym. Obecnie przykładem jest wojna o surowce, która ma zapewnić gospodarkom narodowym przewagę ekonomiczną. Dlatego USA destabilizują Ukrainę jako pretekst do "okrążenia" Rosji i zdestabilizowania tego państwa ekonomicznie przy pomocy sankcji. Cel - odcięcie Rosji od wydobywania surowców w Arktyce ( pewnie nie jedyny, ale dobrze to nie wróży). Tak samo było z amerykańskim napadem na Afganistan. Bo Afganistan jest bajecznie bogaty w przydatne dla gospodarki minerały (ponoć Amerykanie korzystali ze starych rosyjskich map i już mają jako-tako uaktualnione).
      Tzw. "globalne ocieplenie" - świetny pretekst do zarobienia kolejnych pieniędzy (czyli zysku dla podmiotów gospodarczych). Czy ocieplenie nastąpi, tak, jak w czasie średniowiecza ( zielona Grenlandia, gdzie uprawiano owies, itd), czy nie - nie wiadomo. Wiadomo, że nie zależy od działalności człowieka.
      Ale, jest interes na "zielonej energii", jest interes na wzroście cen żywności (bo duże obszary są zajęte na potrzeby "zielonej energii"), jest interes firm farmaceutycznych ( niedożywiony człowiek jest podatny na choroby). Gdzie tu interes człowieka?
      Natomiast poważnym i realnym problemem w zakresie ochrony środowiska są śmiecie, rozprowadzane przez organizacje mafijne na całym świecie (łącznie z zaśmiecaniem oceanów). No, ale mafia ma pieniądze, więc politycy akurat o tym milczą ( bo za pieniądze można kupić polityka).
      Ale dlaczego jest tak dużo śmieci, szczególnie elektrośmieci? Bo przedsiębiorcy stosują sztuczne postarzanie produktów. Dawniej lodówka działała 20 lat, żarowka paliła się latami - a teraz? Bo produkcja MUSI rosnąć. Dlatego obywatel (człowiek) ma kupować i wyrzucać. Kupować i wyrzucać. Wydawać pieniądze i śmiecić. Do nieskończoności. Dla korzyści człowieka? Tylko dla boga-zysku.
      itd.
      Co do nieprzewidywalności gospodarstw. Człowiek musi mieć jedzenie, ciepłą kryjówkę i musi czuć się bezpieczny. Tu popyt jest sztywny. Na całą resztę popyt jest zmienny. Wywołany modą lub przeciwko modzie. Wywołany zmiennymi potrzebami. Oczywiście, są usiłowania sterowania popytem zmiennym, coraz bardziej udane. Ale są też zmienne potrzeby wywoływane "oddolnie" - i tu nie ma rady.
      Pominęłam tzw. "kryzys" bankowy jako przykład działania w celu osiągnięcia zysku. Ale, należy zwrócić uwagę na to, co i kogo ratowały pieniędzmi powierzonymi przez podatników patologiczne państwa? Depozytariuszy banków, czy zyski banksterów?
      Polecam lekturę Song Hongbinga "Wojna o pieniądz"
      W tych wszystkich działaniach masa ludzka występuje jako siła robocza, która musi mieć na tyle środków finansowych, żeby konsumować to, co wytworzy ku chwale kapitału (przedsiębiorców), który to kapitał wybierze sobie (kupi) odpowiednie marionetki, które z kolei będą poprzez propagandę lub działania zbrojne (i religię) trzymały tzw. człowieka w ryzach - ku wiecznej chwale ZYSKU.

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - EWA

      Odnośnik bezpośredni

      @ Terezjasz
      suplemencik.
      Z uwagi na fakt, że indywidualne wybory gospodarstw domowych są nieoliczalne, powstały formy śledzenia tychże, w celu szybkiego dostosowywania się do zmienności. Przede wszystkim portale społecznościowe, gdzie ludzie kłapią ozorami, zamieszczają zdjęcia i wiadomo, jak np. zamierza ubierać się hipsterstwo i czym się interesuje, gdzie było i co piło. Również internet stosujący "ciasteczka" ma na celu śledzenie zainteresowań. A gdyby te źródła informacji padły - to wielki strach padłby na śledzących. Zostałoby tylko pytanie przy kasie o kod pocztowy, z czym zetknęłam się podczas zakupów.
      I tak powstała mała grupka bogatych i rzesze biednych. Tylko, co zrobić z nadmiarem biednych?

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Dociekliwy

      Odnośnik bezpośredni

      Szanowny Terezjaszu, odpowiem w Pańskim stylu: Że też się Panu chciało o północy pisać elaboraty! ;) Proszę tej uszczypliwości nie potraktować jako ubliżania, a raczej oznakę dobrego humoru w sobotnie przedpołudnie. Moja Babcia zawsze mówiła: Lepiej się śmiać, niż płakać!
      Ale do rzeczy (tym razem będzie krótko. Tak myślę…):
      • „Nie zawarł Pan bowiem umowy z OFE za namową Państwa, tylko pod przymusem!”. Miałem do wyboru: ZUS lub ZUS i OFE. Wybrałem świadomie drugą opcję.
      • „To raz, dwa że pisząc o podmiotowości zapomniał Pan, że te pieniądze nie są i nie były pańskie.”. W zasadzie to ma Pan rację. Pieniądze jakie mamy w portfelu – szczegółowo: monety i banknoty są własnością Narodowego Banku Polskiego. Moja jest wartość, którą owe „nośniki” potwierdzają. Zdaję sobie sprawę, że pisząc „…pieniądze nie są i nie były pańskie.” Miał Pan na myśli wartość, a nie fizyczny nośnik. Jednak ta wartość jest MOJA, a rząd (każdy) pod przymusem mi część z nich (z roku na rok większą) zabiera.
      • „Jedyne co się zmieniło to to, że zamiast do FUS docelowo trafiały do innego lichwiarskiego podmiotu, generując przy okazji koszty administracyjne, którymi był Pan obciążany przy każdej operacji.”. Tylko proszę nie mówić, że obsługa wirtualnych pieniędzy przez ZUS nie kosztuje! Proszę zobaczyć ile ZUS wydaje na różnej maści przetargi, ile kosztuje utrzymanie personelu, budynków, koszty operacyjne, itd. Za to MY płacimy! ZUS nie zarabia ani grosza.
      • „I w końcu po trzecie, bo też Pan o tym wspomina, struktura portfela OFE była tak skonstruowana, że większość za większość zapisów nabywane były obligacje państwowe, czyli dług państwa... z określonym terminem wykupu. Państwo wykupując obligacje musi za nie zapłacić.”. Doskonale zdaję sobie sprawę, że OFE był głównym nabywców obligacji. Ale dobrze, że Pan to podkreślił, gdyż przyznał Pan mi rację! Otóż powierzyłem świadomie OFE część moich pieniędzy. OFE kupiło na wolnym rynku od państwa obligacje. Kupiło je nie dlatego, że rząd zmuszał OFE do ich zakupów, a dlatego, że PAŃSTWO szukało pieniędzy. Zresztą obligacje kupowały nie tylko OFE, ale też inne instytucje finansowe, a także zwykły mieszkaniec Polski. Każdy mógł je kupić. I co się okazało? Gdy Państwo miało wykupić obligacje, a nie miało pieniędzy, jedną ustawą znacjonalizowało część funduszy OFE. Mówiąc wprost: NIE WYKUPIŁO własnych zobowiązań (prawdziwe realne pieniądze), a zamieniło je na wirtualne zapisy.
      • „A przy okazji, bo odczytuję, że jest Pan wielkim fanem zakupów internetowych i gospodarki globalnej. Czy zdaje Pan sobie sprawę, że żeby nie rynkowe udostępnienie technologii i upowszechnienie Internetu nikt dzisiaj nie pisałby o gospodarce globalnej?”. Gospodarka globalna istniała od setek lat. Od tej obecnej różni się tylko jednym: SZYBKOŚCIĄ przepływu informacji. Gdyby dwieście lat temu chciał Pan kupić brazylijską kawę czy gałkę muszkatołową z Madagaskaru lub chińską herbatę – czas od podjęcia decyzji do położenia towaru na stole można było liczyć w miesiącach. Dziś czas ten skrócił się do dni. Internet jest nośnikiem. Takim samym jak kartka papieru wysłana do rodziny na drugim końcu Europy czy świata, telefon lub… afrykańskie tam-tamy! Internet to tylko narzędzie, a upowszechniło się dlatego, że jest tanie i daje porcję (dziś już wiemy, że namiastkę) wolności.
      • „Napiszę jeszcze raz, to że można kupić taniej za rogiem a nie na osiedlu, w Internecie a nie sklepie stacjonarnym to wynik optymalizacji zachowań konsumenckich a nie wybór tego CO CHCEMY KUPOWAĆ.”. W zasadzie to ma Pan rację. Konsumentowi wychowanemu na bzdurnych reklamach można sprzedać wszystko, byle pokazać to w telewizji i ładnie opakować! Najlepsi handlowy osiągają bardzo dobre wyniki sprzedaży nie dlatego, że potrafią sprzedać produkt, a dlatego, iż potrafią wzbudzić chęć jego posiadania w społeczeństwie.
      • „... bowiem wielu było już takich w historii ekonomii co to wskazywali na równość i sprawiedliwość społeczną..”. Krótko: jest sprawiedliwość i sprawiedliwość społeczna. Między nimi nie ma znaku równości! Ba, one się wzajemnie wykluczają!
      • „Napisał Pan jednak, że Państwo nie powinno ulegać krzykaczom (czy jakoś tak). Otóż odwrócę to stwierdzenie i napiszę, że Państwo jest od tego, żeby słuchac wszystkich i jeśli o taką równość wobec aparatu Panu chodziło to pełna zgoda.”. Nie twierdzę, że Państwo ma nie słuchać obywateli. Wprost przeciwnie. Wszyscy sprawujący władzę powinni stale pamiętać, że to MY OBYWATELE na nich pracujemy. Państwo ma słuchać wszystkich i traktować każdą grupę identycznie, a nie lepiej tych, którzy mają kilofy w zaciśniętych pięściach, a gorzej np. szewców ciężko pracujących, ale nie potrafiących szydłem dźgać na lewo i prawo.
      • „Co do podatków... liniowych... A po co Panu w ogóle jakiś podatek dochodowy?” Pełna zgoda! Zlikwidujmy podatek dochodowy, wyrzućmy VAT do kosza. Wprowadźmy podatek pogłówny i podatek obrotowy. Tylko… co wtedy z rozbuchanym aparatem skarbowym???

      około 11 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz

    Wyróżnione

    Lubiane

    System komentarzy oparty o Komento

    Komentarze

    https://www.youtube.com/watch?v=5vH68EQp_IM
    Fundacja im. M. Bublewicza nie...
    9 godzin(y) temu
    O tym będzie w ostatniej części.
    „Męczeństwo św. Katarzyny K. o...
    10 godzin(y) temu
    widywałam
    „Męczeństwo św. Katarzyny K. o...
    10 godzin(y) temu
    Katarzynę i jej wspólniczkę widywałem pod funduszem środowiska na św. Barbary. Co mi się rzuciło w oczy: Porsche i torebki. To nie były tanie rzeczy.
    „Męczeństwo św. Katarzyny K. o...
    10 godzin(y) temu
    Katarzyna cierpiała za miliony ;-)
    „Męczeństwo św. Katarzyny K. o...
    10 godzin(y) temu
    https://wydarzenia.interia.pl/tylko-w-interii/news-nowy-biznes-bylego-agenta-tomka,nId,4318766
    Wartość firmy 9,9 mln: https://www.bizraport.pl/krs/00...
    „Męczeństwo św. Katarzyny K. o...
    10 godzin(y) temu

    Ostatnie blogi

    • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
    • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
    • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
    • 1

    Najczęściej czytane

    • W Zespole ośrodka Bublewicz był dyrektor departamentu urzędu marszałkowskiego
    • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
    • Radny pyta prezydenta Olsztyna: kto zapłaci za awaryjną dostawę ciepła: spalarnia czy mieszkańcy?
    • Pracownik MOKu "ma w d...e chwałę polskiego oręża" w ramach "innych form działalności kulturalnej"
    • Co robi Jerzy Szmit w spółce PKS w Międzyrzecu Podlaskim?
    • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
    • Ankieta III Czy podamy sobie rękę
    • Trwałość projektu B. Bublewicz upływa w 2027 roku - odpowiedział urząd
    • Róbcie tak dalej, a wybory w 2027 ponownie wygra PiS, ale rządzić będzie D. Tusk
    • Paleo-sędzia z Giżycka unieważnił rozwód, bo orzekał neo-sędzia
    • Czy Cezal kupił działkę w Olsztynie dzięki korupcji? Tak sugeruje KKP
    • Złe misie

    Wiadomości Olsztyn

    • Olsztyn

      • Fundacja im. M. Bublewicza nie przekazywała dotacji na Szkołę im. M. Bublewicza

        Adam Jerzy Socha 2026-02-09 12:14:28

        Dyrektorka Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 5 Mistrzostwa Sportowego im. Mariana Grzegorza...

      • Zmarła działaczka „Solidarności” z OZGrafu Agata Sidor

        2026-02-08 13:36:58

        W niedzielę 8 lutego rano, po ciężkiej chorobie zmarła w wieku 78 lat Janina Sidor (Pawlicka), przez...

      • „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego)

        Adam Jerzy Socha 2026-02-07 18:30:32

        Wystąpienie założycielki Helpera, oskarżonej Katarzyny K. podczas składania wyjaśnień w sali Sądu...

    Wiadomości region

    • Region

      • Petycja do KEP o aprobatę nazwy Sanktuarium Narodowe w Gietrzwałdzie

        Adam Jerzy Socha 2026-02-08 10:10:57

        Konferencję naukowa „Gietrzwałd, tam gdzie świętość, spotyka się z codziennością. Perspektywy i...

      • "Sprawę dotacji unijnej dla Beaty Bublewicz zgłosimy do prokuratury"

        2026-02-06 16:24:56

        Radny Sejmiku Paweł Warot (PiS) na konferencji prasowej w piątek 6 lutego przedstawił interpelację...

      • PROGRAM UROCZYSTOŚCI POGRZEBOWEJ Biskupa prof. Juliana Wojtkowskiego

        2026-02-04 10:17:39

        Biskup Julian Wojtkowski odszedł do Domu Ojca 4 lutego 2026 roku w Konwikcie Kapłanów Warmińskich w...

    Wiadomości Polska

    • Polska

      • Borowski za prawdę o Giertychu ma iść za kratki. Apel Frasyniuka i Bujaka

        2026-01-25 21:18:23

        Adam Borowski, 70-letni bohater walki o niepodległość Polski, działącz "Solidarności" i...

      • Szczęśliwi jak świnia w łajnie. (Jak naprawić Trybunał Konstytucyjny?)

        Bogdan Bachmura 2026-01-23 20:08:03

        W rankingach spraw ważnych dla Polaków w 2026 r. ta, o której chciałbym napisać, na czołówki się...

      • Róbcie tak dalej, a wybory w 2027 ponownie wygra PiS, ale rządzić będzie D. Tusk

        Zbigniew Lis 2026-01-23 11:53:56

        Czy w Polsce AD 2026 spełnią się słowa św. Marka: „Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest...

    O debacie

    • O Nas
    • Autorzy
    • Święta Warmia

    Archiwum

    • Archiwum miesięcznika
    • Archiwum IPN

    Polecamy

    • Klub Jagielloński
    • Teologia Polityczna

    Informacje o plikach cookie

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.