Dziś, 1 października Stanisław Zalewski skończył 101 lat. Przeżył Auschwitz, Mauthausen i Gusen. Od dziewięciu lat walczy o prawdę po użyciu przez niemieckie media określenia „polski obóz zagłady”. Teraz przegrał kolejną walkę – nie z pozwanym, ale z czasem i procedurą. Sąd nie zgodził się na rozdzielenie roszczeń materialnych (pieniądze na Związek Byłych Więźniów KL, którego St. Zalewski jest honorowym prezesem) i niematerialnych (o przeprosiny, które czekają w Sądzie Najwyższym na wcześniejsze rozstrzygnięcie). Mimo apeli pełnomocników i Rzecznika Praw Obywatelskich. Kasacja została więc wycofana.
I pozostaje pytanie coraz trudniejsze do przemilczenia: na co właściwie czeka sąd? Bo w przypadku człowieka, który za kilka dni rozpocznie 102 rok życia, każde kolejne miesiące postępowania mają zupełnie inne znaczenie niż w zwykłej sprawie cywilnej.
Tu czas oznacza życie.
Stanisław Zalewski pozwał niemieckie media w 2017 roku. Miał wtedy 91 lat. Chodziło o nazwanie niemieckiego obozu zagłady w Treblince „polskim obozem zagłady”.
Dziewięć lat później nadal nie doczekał ostatecznego rozstrzygnięcia.
Sąd nie zgodził się rozdzielić sprawy
Pełnomocnicy Zalewskiego - mec. Lech Obara i mec. Szymon Topa z olsztyńskiej kancelarii prawnej i działającego przy niej Stowarzyszenia Patria Nostra zabiegali o rozdzielenie roszczeń majątkowych i niemajątkowych. Nie był to zabieg czysto proceduralny.Rozdzielenie spraw otworzyłoby drogę do wcześniejszego dochodzenia w Polsce roszczeń materialnych, niezależnie od sporu dotyczącego roszczeń niematerialnych, które czekają w kasacji na rozstrzygnięcie SN.
Te ostatnie – obejmujące m.in. przeprosiny – na obecnym etapie mogą być dochodzone przed sądami niemieckimi – jak twierdzi TSUE. Przynajmniej dopóki w polskim orzecznictwie nie zostanie przełamana przeszkoda związana z immunitetem jurysdykcyjnym państwa. W tym przypadku Niemiec.
Sąd Apelacyjny w Warszawie na rozdzielenie postępowań jednak się nie zgodził. Nie pomogły argumenty pełnomocników. Nie pomogły apele. Nie pomogła również interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich, Marcin Wiącek. W efekcie dalsze prowadzenie kasacji oznaczałoby kolejne lata oczekiwania. Dlatego została wycofana. Nie dlatego, że Stanisław Zalewski zrezygnował z walki, ale dlatego, że może nie mieć już czasu, by czekać na jej kolejne etapy.
„Mam wrażenie, że sąd czeka na moją śmierć”
Jeszcze kilka miesięcy temu te słowa mogły brzmieć jak wyraz rozgoryczenia człowieka zmęczonego wieloletnim procesem. Dziś brzmią znacznie bardziej dramatycznie.
– Coraz częściej mam wrażenie, że polski sąd po prostu czeka na moją śmierć. Wiedząc, że dziś mam już 101 lat, nie przyspiesza postępowania. A wtedy problem rozwiąże się sam – ocenia Stanisław Zalewski.
Trudno przejść obok tych słów obojętnie. Bo nie wypowiada ich człowiek domagający się specjalnego traktowania. Wypowiada je były więzień Auschwitz, Mauthausen i Gusen, który od dziewięciu lat próbuje uzyskać sądową ochronę przed określeniem przypisującym Polsce odpowiedzialność za niemieckie obozy zagłady.
RPO apelował. Bez rezultatu
O pilne potraktowanie sprawy występował również Rzecznik Praw Obywatelskich. Podkreślał jej wyjątkowy charakter oraz znaczenie nie tylko dla samego Stanisława Zalewskiego, lecz również dla ochrony pamięci historycznej i godności byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych.
RPO wskazywał także na możliwość wykorzystania instrumentów nadzorczych przewidzianych w § 79 ust. 2 i 3 Regulaminu urzędowania sądów powszechnych, służących zapewnieniu sprawności postępowania. W korespondencji z mec. Lechem Obarą wyraził nadzieję, że w sprawie „wreszcie dojdzie do jej niezwłocznego rozpoznania”, bo – jak zaznaczył – wymaga tego „zwykła przyzwoitość i szacunek wobec pana Stanisława”.
Sąd swojego stanowiska jednak nie zmienił.
– Szkoda, że Sądu Apelacyjnego nie przekonały nawet argumenty Rzecznika Praw Obywatelskich. Ta sprawa już dawno przestała być zwykłym sporem procesowym. Jeżeli osoba w wieku ponad 100 lat nie może doczekać się finału postępowania, to trzeba postawić pytanie o realną skuteczność ochrony sądowej – mówi mec. Lech Obara.
„To skandal nad skandalami”
Jeszcze ostrzej sytuację ocenia Elżbieta Rybarska, prezes Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych.
– To skandal nad skandalami. Człowiek, który przeżył Auschwitz, Mauthausen i Gusen, musi dziś walczyć nie tylko o prawdę historyczną, ale z biologicznym zegarem. I robi to we własnym kraju – mówi.
Jak podkreśla, dla rodzin ofiar i byłych więźniów szczególnie bolesne jest to, że sprawa dotyczy sformułowania „polskie obozy”.
– Od lat prowadzimy w Austrii misję pod hasłem: prawda, godność i pamięć. Tym trudniej zaakceptować sytuację, w której były więzień niemieckich obozów nie może doczekać się sprawiedliwości, gdy jego czas po prostu się kończy – dodaje.
Kasacja wycofana. To nie dezercja, lecz pesel pana Stanisława
Jeszcze niedawno pełnomocnicy zapowiadali, że będą walczyć przed Sądem Najwyższym o prawo do polskich sądów dla „polskich obozów” w sprawach o przeprosiny za te obelżywe słowa. Tymczasem już od kilkunastu miesięcy sprawę odszkodowania pieniężnego na Związek, można by było ponownie zacząć rozstrzygać. Tak prawo Kancelaria mec.
Obary wywalczyła przed SN zmieniając wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który polskim sądem odebrał wszelkie prawa do rozstrzygania spraw tzw. „polskich obozów”. Dziś, skarga kasacyjna została wycofana, co umożliwia „zabranie się” Sądów do spraw o odszkodowanie od Mittelbayerischer Zeitung z Monachium. Powód jest brutalnie prosty. Kolejne postępowanie przed Sądem Najwyższym mogłoby trwać lata. A Stanisław Zalewski nie ma przed sobą luksusu wieloletniego oczekiwania.
- Teraz znów czekamy i czekamy na formalne zatwierdzenie „cofnięcia” kasacji. To otworzyłoby drogę do dalszej sądowej walki – mówi mec. Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra. – Skarga jaką złożyliśmy do prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie na opieszałość Sądu, także nie „obudziła” sędziów - dodaje.
Co ważne - to nie jest zmiana stanowiska prawnego pełnomocników St. Zalewskiego.
- To konsekwencja sytuacji, w której procedura zaczyna wygrywać z człowiekiem. Jeżeli kolejne środki prawne miałyby oznaczać następne lata, trzeba było zadać sobie pytanie, czy pan Stanisław w ogóle będzie miał szansę zobaczyć rezultat tej walki – mówi mec. Szymon Topa.
Jeszcze niedawno pełnomocnicy ironicznie wyliczali, że przy obecnym tempie postępowań Zalewski musiałby dożyć 110, może nawet 115 lat, aby zobaczyć finał wszystkich możliwych procedur. Dziś ten rachunek przestaje być groteskowy...
Miał 91 lat, gdy poszedł do sądu. Dziś kończy 101 lat!
Przez dziewięć lat w sprawie pojawiały się kolejne orzeczenia, odwołania, pytania prejudycjalne przed Trybunałem Europejskim, postępowania przed naszym Sądem Najwyższym i ponowne rozpoznawanie sprawy.
Kiedy 18 lutego 2025 roku Sąd Najwyższy uchylał wcześniejsze rozstrzygnięcie i nakazywał ponowne zbadanie sprawy, Stanisław Zalewski miał 99 lat.
Dziś kończy 101. Wyroku nadal nie ma. Sąd milczy...
– Najbardziej dramatyczne w tej sprawie jest to, że nie dyskutujemy dziś o zasadności roszczeń, lecz o tym, czy 101-letni były więzień Auschwitz doczeka wyroku. To pytanie w ogóle nie powinno paść w demokratycznym państwie prawa. Polscy sędziowie, wreszcie obudźcie się – apeluje mec. Lech Obara.
Oprac: Lech Obara, AnetaMarkowska.
„Czy polski sąd czeka na moją śmierć?” – pyta 101-letni Stanisław Zalewski. – Mój poprzednik, 98-letni Karol Tendera nie doczekał końca swojej walki
– Coraz częściej mam wrażenie, że polski sąd, rozstrzygający sprawy „polskich obozów” po prostu czeka na moją śmierć. Wiedząc, że mam już ponad 100 lat, nie przyspiesza rozpraw. A wtedy ten problem rozwiąże się sam – mówi Stanisław Zalewski, były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz oraz systemu obozów Mauthausen Gusen. Prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych.
To zdanie brzmi dramatycznie. Ale historia pokazuje, że podobny scenariusz już się wydarzył.
Przez lata, bo od 2015r. Karol Tendera, były więzień Auschwitz, reprezentowany przez olsztyńską Kancelarię Prawną mec. Lecha Obary i Stowarzyszenie Patria Nostra, prowadził zwycięskie procesy przeciwko potężnej niemieckiej telewizji ZDF za używanie zwrotu „polskie obozy”.
Dodajmy, że przez lata kancelaria mec. Lecha Obary oraz Stowarzyszenie prowadziły równolegle procesy przeciwko innym największym niemieckim mediom – m.in. dziennikowi Die Welt (od 2012r.) i portalowi Focus Online (od 2015r.) za używanie określenia „polskie obozy”. Polskie sądy co do zasady przyznawały rację byłym więźniom niemieckich obozów koncentracyjnych i nakazywały „przeprosiny”.
Najbardziej znanym symbolem tej walki stał się wspomniany Karol Tendera. Zmarł w 2019 roku w wieku 98 lat, gdy batalia o wykonanie prawomocnego wyroku przeciwko telewizji ZDF znajdowała się już na etapie postępowania przed niemieckim Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym.
Dziś „pałeczkę” przejął Stanisław Zalewski. Wydaje się, że jego największym przeciwnikiem nie jest jednak niemiecki wydawca. Jest nim czas…
2017 rok. Stanisław Zalewski ma 91 lat
W wieku 91 lat Stanisław Zalewski pozywa znaczące regionalne bawarskie media: Mittelbayerischer Verlag KG (wydawca portalu www.mittelbayerische.de) oraz rozgłośnię radiową Bayerischer Rundfunk. Powodem są publikacje, w której niemiecki obóz zagłady w Treblince nazwano „polskim obozem zagłady”.
Dla byłego więźnia Auschwitz nie jest to jedynie błędne określenie. To przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy i naruszenie jego godności oraz tożsamości narodowej.
Domaga się „przeprosin” oraz zapłaty 50 tys. zł na rzecz swojego Związku Byłych Więźniów.
Sprawa trafia do Sądu Okręgowego w Warszawie (sygn. I C 88/18). Sąd ten – jak wszystkie sądy dotychczas - przyjmuje, że to polskie sądy mają jurysdykcję do rozpoznania w pełnym zakresie spraw przeciwko niemieckim wydawcom. Tak o przeprosiny (zadośćuczynienie moralne) jak i o kwotę pieniężną (zadośćuczynienie materialne).
2019 rok. Stanisław Zalewski ma już 93 lata
Sprawa trafia do drugiej instancji. Sąd Apelacyjny w Warszawie nie przechodzi do rozpoznania meritum sprawy. Sędzia powzięła bowiem wątpliwość – której wcześniej nie miały inne sądy - czy to polski sąd, czy może raczej niemiecki jest tu właściwy do rozstrzygania sprawy o kłamstwo „polskich obozów”.
W październiku 2019 r. kieruje pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Od tej chwili proces przestaje dotyczyć przede wszystkim słów „polski obóz zagłady”. Najważniejszym pytaniem staje się: czy obywatel Polski może skutecznie dochodzić przed polskim sądem ochrony swoich dóbr osobistych wobec zagranicznego wydawcy, którego publikacja wywołała skutki w Polsce. A tymczasem Stanisław Zalewski liczy sobie już 93 lata. I czeka…
Wyrok TSUE. Mijają kolejne lata. Stanisław Zalewski ma już 95 lat
W czerwcu 2021 TSUE wskazał – wbrew opinii swojego Rzecznika Generalnego, co się rzadko zdarza - że, najkrócej mówiąc, sprawy „polskich obozów” mają się toczyć nie przed polskimi, ale przed niemieckimi sądami. Oparł się na innych swoich orzeczeniach, w których rozstrzygał o właściwości sądów w międzypaństwowych sporach obywateli.
Opierając się na orzeczeniu TSUE, warszawski Sąd Apelacyjny odrzucił pozew przyjmując, że do wszystkich tego typu spraw właściwe są sądy niemieckie. Tu: Monachium.
Dla Stanisława Zalewskiego oznaczało to sytuację trudną do zaakceptowania. Pan Stanisław nie załamał się jednak wyrokiem TSUE, tak jakby to uczyniła większość osób, dla których wyrok TSUE to „świętość”.
Pan Stanisław przy wsparciu kancelarii mec. Lecha Obary postanowił walczyć dalej. W 2022r. wspólnie wnieśli skargę kasacyjną od orzeczenia Sądu Apelacyjnego do Sądu Najwyższego. Pełnomocnicy St. Zalewskiego wskazali w niej, że polski sąd powinien chronić dobra osobiste obywatela polskiego, jeśli skutki naruszenia wystąpiły w Polsce, a ewentualne przeprosiny i związane z tym inne roszczenia mogą zostać dostosowane do zakresu polskiej jurysdykcji. Wskazali przy tym na pominiętą przez TSUE inną linię orzeczeń zapadłych w podobnych międzypaństwowych sprawach. Skargę, co ważne, poparł Rzecznik Praw Obywatelskich, przedstawiając Sądowi swój pogląd w sprawie.
18 lutego 2025 roku. Sprawę rozstrzyga Sąd Najwyższy. Stanisław Zalewski ma 99 lat!
18 lutego 2025 r. Sąd Najwyższy uchylił wcześniejsze postanowienie Sądu Apelacyjnego z 16 lipca 2021 r. i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. SN wyrokiem potwierdził stanowisko pełnomocników Stanisława Zalewskiego, iż niezbędne jest jednak ponowne zbadanie sprawy. Czyli – czy może on przed polskim sądem domagać się rekompensaty materialnej i niematerialnej (majątkowej i niemajątkowej) za „krzywdy” wywołane na terenie Polski. Szeroko to uzasadniając.
Po kilku latach postępowania proces wraca właściwie do punktu wyjścia. A Stanisław Zalewski ma już 99 lat!
Październik 2025 roku. Zalewski kończy 100 lat!
Po ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Apelacyjny uznaje, że polski sąd może rozpoznawać sprawy o świadczenia pieniężne. Tu 50 tys. złotych na Związek Byłych Więźniów. Jednocześnie odrzuca pozew w części dotyczącej przeprosin, uznając, że te roszczenia powinny być dochodzone przed sądem właściwym dla siedziby wydawcy. To jest niemieckim sądem.
Pełnomocnicy Stanisława Zalewskiego nie składają broni. Wnoszą kolejną skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, argumentując, że taka interpretacja pozbawia byłego więźnia Auschwitz i Gusen realnej ochrony jego godności i tożsamości narodowej. To jest prawa do polskiego sądu.
Tymczasem w październiku 2025 r. Stanisław Zalewski kończy 100 lat.
2026 rok. Rozpoczyna się wyścig z czasem
Pełnomocnicy wiedzą, że rozpoznanie kolejnej skargi kasacyjnej może potrwać wiele, wiele lat. Tymczasem na swoje rozpoznanie przed polskim sądem czeka sprawa roszczenia pieniężnego na Związek Byłych Więźniów. Rozstrzygając bowiem obie sprawy po kolei, Stanisław Zalewski musiałby dożyć przynajmniej 110 - 115 lat!
Dlatego 2 stycznia 2026 r. składają do Sądu Apelacyjnego w Warszawie wniosek o wyodrębnienie roszczenia majątkowego do odrębnego postępowania, nie czekając na rozstrzygnięcie kasacji. Tak, aby przynajmniej ta część sprawy mogła zostać rozpoznana szybciej.
Mijają kolejne tygodnie. Sąd podejmuje decyzję… Odmowną! Kancelaria mec. Obary i Stowarzyszenie Patria Nostra zwracają więc się do jak zawsze życzliwego w tych sprawach Rzecznika Praw Obywatelskich. Proszą o wsparcie w maksymalnym przyspieszeniu postępowania ze względu na wyjątkowy wiek Stanisława Zalewskiego oraz w rozdzieleniu spraw. Tak, aby roszczenie majątkowe mogło zostać rozpoznane niezależnie od dalszego postępowania kasacyjnego. Bo na tym etapie Sąd faktycznie optymistycznie prognozuje, że St. Zalewski jednak doczeka się sprawiedliwości. Tyle że w wieku 110 plus.
3 marca 2026 roku. Interweniuje RPO
Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje interwencję.
3 marca 2026 r. zwraca się do Sądu Okręgowego w Warszawie o informacje dotyczące sprawy prowadzonej przed Sądem Apelacyjnym pod sygnaturą V ACz 811/25. Pyta przede wszystkim o los wniosku z 2 stycznia 2026 r. o wyodrębnienie roszczenia majątkowego.
Argumentuje, że cyt.: „Każdy kolejny miesiąc zwłoki w merytorycznym rozpoznaniu sprawy - niezależnie od jej ostatecznego wyniku - stwarza ryzyko, że konstytucyjne prawo powoda do sądu (przez wzgląd na zaawansowany wiek powoda, który ukończył 100 lat) pozostanie niemożliwe do urzeczywistnienia”.
Odpowiedzi nie otrzymuje.
29 kwietnia 2026 roku. RPO ponawia wystąpienie
Mijają kolejne tygodnie. Rzecznik nadal nie otrzymuje odpowiedzi. Dlatego 29 kwietnia 2026 r. ponownie zwraca się do sądu, domagając się informacji o aktualnym stanie sprawy. Wprost wskazuje, że jego wcześniejsze wystąpienie pozostało bez odpowiedzi! Reakcji ze strony Sądu do dziś brak…
Oznacza to, że na „obudzenie” sądu bezskutecznie czekają już nie tylko pełnomocnicy Stanisława Zalewskiego i Stowarzyszenie Patria Nostra, ale również sam Rzecznik Praw Obywatelskich.
Skarga Stowarzyszenia Patria Nostra. St. Zalewski ma już 100 lat i 8 miesięcy
Dlatego też prawnicy kancelarii działający w Stowarzyszeniu Patria Nostra w czerwcu złożyli skargę do Prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Proszą w niej o osobiste zajęcie się sprawą. Tak, by skłonić SA do działania. Chociażby ze względu na konstytucyjny szacunek do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ale też szacunek dla jednego z nielicznych żyjących byłych więźniów obozów zagłady. A St. Zalewski ma już 100 lat i 8 miesięcy!
Dziś…
Historia Karola Tendery pokazuje, że w takich procesach największym przeciwnikiem bywa nie druga strona sporu, lecz czas.
Dlatego pytanie Stanisława Zalewskiego nie brzmi już tylko:
– Czy wygram?
Brzmi znacznie prościej:
– Czy doczekam wyroku?
Opr.: Lech Obara, Aneta Markowska
Na zdjęciu, od lewej Stanisław Zalewski i Lech Obara. Brama niemieckiego obozu zagłady Auschwitz,


Skomentuj
Komentuj jako gość