logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

czwartek, październik 08, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

Warszawa zwyciężyła pamięcią. Teraz Polska musi jeszcze zwyciężyć prawdą i sprawiedliwością

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 01 sierpień 2026 10:15

NAWROCKI POWIEDZIAŁ O POWSTANIU COŚ, CZEGO CZĘŚĆ POLSKICH ELIT OD LAT BOI SIĘ POWIEDZIEĆ GŁOŚNO.

WARSZAWA NIE ZNISZCZYŁA SIĘ SAMA.

31 lipca, na placu Krasińskich, prezydent Karol Nawrocki nie wygłosił kolejnej bezpiecznej przemowy pełnej pustych formułek.

Powiedział jasno, że Powstanie Warszawskie nie było nagłym wybuchem emocji ani „impulsywnym romantyzmem”.

Przypomniał, że wyrok na Warszawę i Polskę został wydany już w 1939 roku.

Przez pięć lat Polacy nie siedzieli z założonymi rękami. Zbudowali podziemne państwo, własne sądy, edukację, kulturę i armię. Powstanie nie narodziło się z kaprysu. Było desperacką próbą odzyskania wolności w sytuacji, w której Polska znalazła się pomiędzy dwoma totalitaryzmami.

I właśnie dlatego słowa Nawrockiego mają dziś tak wielkie znaczenie.

Przez lata próbowano nam wmówić, że najważniejsze pytanie brzmi, czy Polacy powinni byli walczyć.

Jakby najważniejszym problemem 1944 roku byli sami Powstańcy.

Jakby Warszawę zniszczyła polska odwaga, a nie niemiecka okupacja.

Jakby to młodzi ludzie z biało czerwonymi opaskami byli odpowiedzialni za piekło, które rozpoczęło się pięć lat wcześniej.

Nie.

Można dyskutować o decyzjach dowódców. Można analizować szanse militarne. Można spierać się o cenę, jaką zapłaciła stolica.

Ale nie wolno zamieniać ofiary miejscami ze sprawcą.

I Nawrocki ten porządek przywrócił.

Powiedział do Powstańców: „Warszawo, zwyciężyłaś!”

Nie dlatego, że miasto nie zostało zburzone.

Zostało.

Nie dlatego, że Powstanie zakończyło się militarnym sukcesem.

Nie zakończyło.

Warszawa zwyciężyła, bo Niemcom nie udało się zniszczyć polskiego ducha, pamięci i pragnienia niepodległości.

Zwyciężyła, bo po 82 latach tysiące młodych Polaków nadal zatrzymują się o godzinie 17.

Zwyciężyła, bo nazwiska Bohaterów przetrwały dłużej niż nazwiska ich katów.

I tutaj dochodzimy do sprawy, o której część polityków najchętniej mówiłaby szeptem.

Do reparacji.

Nawrocki nie musiał w tym przemówieniu wypowiadać tego słowa. Każde zdanie prowadziło jednak do prostego pytania.

Skoro wiemy, kto rozpoczął tę tragedię, kto okupował Polskę, kto zniszczył Warszawę i kto odebrał życie setkom tysięcy ludzi, to dlaczego Polska ma się wstydzić żądania pełnego zadośćuczynienia?

Dlaczego pamięć ma kończyć się na wieńcu, zniczu i minucie ciszy?

Dlaczego Niemcy mogą mówić o odpowiedzialności historycznej, ale gdy przychodzi rozmowa o realnym rachunku, nagle słyszymy, że trzeba patrzeć w przyszłość?

Pamięć bez odpowiedzialności bardzo łatwo zamienia się w wygodny rytuał.

Można przyjechać do Warszawy, pochylić głowę, powiedzieć kilka pięknych słów i wrócić do Berlina z przekonaniem, że sprawa została załatwiona.

Nie została.

Reparacje nie są zemstą.

Są konsekwencją.

Nie są atakiem na dzisiejszych Niemców.

Są żądaniem, aby współczesne państwo niemieckie uczciwie rozliczyło się z dziedzictwem państwa, które napadło na Polskę i zamieniło jej stolicę w morze ruin.

Pojednanie nie polega na tym, że ofiara ma zapomnieć, bo sprawcy niewygodnie jest rozmawiać o rachunku.

Prawdziwe pojednanie wymaga prawdy, odpowiedzialności i zadośćuczynienia.

Karol Nawrocki przypomniał, że Polska nie musi przepraszać za własną historię.

Nie musi wstydzić się swoich Bohaterów.

I nie musi pokornie rezygnować z tego, co jej się należy.

Warszawa zwyciężyła pamięcią. Teraz Polska musi jeszcze zwyciężyć prawdą i sprawiedliwością.

Wystąpienie Prezydenta RP Karola Nawrockiego podczas obchodów upamiętniających Bohaterów zrywu 1944 roku. 31 lipca 2026

 

Drodzy Bohaterowie Powstania Warszawskiego, Drogie Przyjaciółki, Drodzy Przyjaciele, Bohaterowie Naszej Wolności, Niepodległości, Drodzy Oficerowie Wojska Polskiego, Ekscelencje, Biskupi, Szanowny Panie Prezydencie m.st. Warszawy, Pani Marszałek, Panie Marszałku, Panowie Ministrowie, Drodzy Patrioci, Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej.

W przeddzień 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego stajemy z jednej strony, żeby oddać hołd i pomodlić się – przed chwilą modliliśmy się za tych, którzy odeszli – ale także podziękować Panu Bogu za to, że wciąż jest z nami ponad stu Powstańców Warszawskich, którzy dzielą się swoją mądrością, swoją historią i budują współczesną Rzeczpospolitą.

Jesteśmy tutaj także po to, aby w przeddzień tej rocznicy poddać głębokiej refleksji ten dramat konieczności, który wydarzył się 82 lata temu. Dramat konieczności, który wyglądał jak dramat antyczny, w którym nie można było dokonać jednego dobrego wyboru. Trzeba było bowiem wybierać z jednej strony między życiem, z drugiej strony między godnością i wiernością swoim wartościom.

Tak już w życiu jest na przestrzeni wieków, że ci, którzy uczestniczą w największych i najważniejszych wydarzeniach historycznych, muszą takiego wyboru dokonać. Czasami stawiają na szali swoje życie, aby wybrać godność, człowieczeństwo i wierność własnym wartościom – tak się stało 82 lata temu.

Zawsze na przestrzeni wieków tych, którzy gotowi są oddać swoje życie za wartości, za godność, człowieczeństwo, za suwerenność i za niepodległość, nazywa się Bohaterami. Jesteście naszymi Bohaterami – za to Wam jako Prezydent Polski dziękuję i za to Was kochamy.

Ten wybór był tak głęboko arcypolski – i niedokonywany po raz pierwszy w polskiej historii, bo czy spojrzymy na historię sprzed 1 sierpnia roku 1944, czy sięgniemy do wieku XIX, czy do drugiej połowy wieku XX, to zobaczymy, że Polacy zawsze musieli wybierać, Polacy, którzy bili się o wolność i o niepodległość, między suchą kalkulacją wojskową, militarną, statystyczną a głębokim pragnieniem serca, dźwiękiem polskiej duszy, pragnieniem wolności i niepodległości. I ten wybór zawsze wyglądał tak samo. Dlatego wybuchały insurekcje XIX wieku, dlatego w drugiej połowie XX wieku polscy robotnicy bili się z komunistami na ulicach wszystkich miast i dlatego wybuchło Powstanie Warszawskie.

Statystyka, kalkulacja, przeliczanie broni i możliwości na zwycięstwo zawsze przegrywały z tym, co tak głęboko było w polskiej duszy – po prostu z pragnieniem wolności, niepodległości i wierności wyznawanym przez Was i przez nas wartościom.

Tacy już jesteśmy – pięknie napisał o tym polski filozof Henryk Elzenberg, mistrz Zbigniewa Herberta – te słowa są tak głęboko w naszym sercu: „Sens walki powinien być mierzony nie jej szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie których walka została podjęta”. Musimy sobie także w XXI wieku uświadomić, że tacy właśnie jesteśmy jako narodowa wspólnota i zawsze pragnienie wolności i niepodległości wygra w naszych sercach.

To oczywiste, że gdy ktoś będzie chciał nam tę wolność zabrać, będziemy się bili. To oczywiste, że jeśli nasza wolność zostanie zabrana, to będziemy powstawali. To nie jest pytanie do współczesnych; pytanie do mnie jako dla Prezydenta Rzeczypospolitej, do siedzących tutaj władz, do kolejnych pokoleń Polaków pozostaje inne – pytanie i zadanie dla nas wszystkich. My musimy – patrząc na Powstańców Warszawskich i mając świadomość tego, kim jesteśmy i jak wygląda nasza dusza – każdego dnia robić wszystko, aby niepodległości nie stracić. To nie jest pytanie o to, czy insurekcje w zniewolonej potencjalnie ojczyźnie mogły wybuchać i będą wybuchać. To jest zadanie dla nas: nigdy więcej nie możemy sobie już pozwolić na stratę niepodległości, bo bić będziemy się zawsze.

Dlatego tak się cieszę, że są z nami harcerze, młodzi patrioci, patrioci wszystkich pokoleń z całej Polski, których serdecznie pozdrawiam, bo to znaczy, że Polacy chcą budować odpowiedzialność za Rzeczpospolitą Polską.

Opisał to, Szanowni Państwo, w nieoczywistej, ale ujmującej antologii kapelan Armii Krajowej i Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński. Już w latach 60., gdy wspominał Powstanie Warszawskie, napisał, że ptak zamknięty w klatce nie uderza o pręty dlatego, że nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, tylko uderza o pręty dlatego, że chce wydostać się z klatki, bo jest stworzony do latania. Nasz naród jest stworzony do wolności i to decydowało o heroizmie Powstania Warszawskiego. To decydowało o tym, że ludzie wykształceni w II Rzeczypospolitej i rozmiłowani w Polsce byli gotowi bić się pomimo wszelkich kalkulacji.

Halina Brzozowska z Obwodu Mokotów pisała, że miasto wrze, miasto zaraz wybuchnie. Miasto tuż przed godziną „W” 1 sierpnia miało wybuchnąć za sprawą tego wielkiego ducha, a nie za sprawą kalkulacji. I to jest nasza narodowa cecha – i o tym też mówi historia Powstania Warszawskiego; chciałbym, żeby byli Państwo o tym przekonani – nasza narodowa cecha, którą nie jest impulsywny romantyzm. Wybuch Powstania Warszawskiego nie był impulsywnym romantyzmem ani emocją. Mogą tak mówić tylko ci, którzy zapominają, że wyrok na Warszawę i na Polskę został wydany w roku 1939.

Od roku 1939 w pracy organicznej, w pracy pozytywistycznej Polacy zbudowali największe podziemne państwo świata – ze swoimi sądami, ze swoją edukacją, kulturą, sztuką, z największą podziemną armią świata. To nie jest impulsywny romantyzm. To także cecha tego wielkiego, pięknego narodu, który doceniali w tym miejscu – na Placu Krasińskich – najwięksi, wśród nich lider Stanów Zjednoczonych, Prezydent Donald Trump, dostrzegając tę wielką duszę narodu polskiego. My wnosimy do Unii Europejskiej i do wspólnoty europejskiej także tę cechę, która jest naszą chlubą, a którą zawdzięczamy właśnie Wam, bo pokazaliście ją 1 sierpnia 1944 roku.

I choć sami potrafimy oglądać się w swoim zwierciadle i nie potrzebujemy międzynarodowych recenzji, to widzimy, że jest to cecha – przywiązanie do wolności i niepodległości – którą świat szanuje, którą świat kocha, którą świat zna i wie, że Polacy dla wolności zawsze są gotowi walczyć, a wy, Moi Kochani Powstańcy Warszawscy, udowodniliście to 82 lata temu.

Powstanie Warszawskie było z jednej strony erupcją wielkiego heroizmu, który zrodził się właśnie z tego, kim jesteśmy, i wielkiego tragizmu, który zrodził się z siły dwóch systemów totalitarnych: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu. Hitler ze Stalinem w roku 1939 najpierw zaczęli dewastować i wymazywać Polskę i Europę Środkowo–Wschodnią z map, a w roku 1944, mimo że już nie byli w sojuszu dyplomatycznym ani militarnym, to mentalnie wciąż byli razem. Niemcy blok po bloku z precyzją mordowali naszą ukochaną stolicę, a Sowieci pozwalali tej stolicy umierać. Ten sojusz nie skończył się w roku 1941, tylko trwał, obie siły chciały zniszczyć Rzeczpospolitą Polską – i Powstanie Warszawskie także o tym mówi, o tym powinniśmy pamiętać.

Może Cię zainteresować Apel Pamięci. W hołdzie Bohaterom Powstania Warszawskiego Prezydent do Powstańców Warszawskich: Jesteście mądrością współczesnej Polski Wystąpienie Prezydenta RP podczas spotkania z Powstańcami Warszawskimi Ordery i odznaczenia w 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego Szanowni Państwo, 82 lata od wybuchu Powstania Warszawskiego – szczególnie po mojej wczorajszej miłej rozmowie z naszymi Bohaterami – daje głębokie przekonanie o sensie tego czynu insurekcyjnego wieku XX, głębokie przekonanie o sensie Powstania Warszawskiego w obronie polskiej wolności i niepodległości.

Jako Prezydent Polski chcę powiedzieć: Warszawo, zwyciężyłaś dzięki tym Bohaterom, którzy są dzisiaj z nami. Wśród wielu pomników, tablic tuż obok Muzeum Powstania Warszawskiego, obok tego pięknego pomnika na Placu Krasińskich – jestem przekonany, zaglądając w Waszą duszę, Drodzy Powstańcy – najpiękniejszym pomnikiem, jaki mogliście dostać od naszego pokolenia i młodszych pokoleń, jest wolna i niepodległa Polska, na którą możecie dzisiaj patrzeć. Jest piękna, rozwijająca się nasza stolica Warszawa, którą Wy odbudowywaliście także po roku 1945.

Jednym z najpiękniejszych pomników – najpiękniejszych żywych pomników, jaki stoi dzisiaj przed Wami – jest polska młodzież, która wpatrzona w Was i w Wasze historie chce brać odpowiedzialność za przyszłość Rzeczypospolitej Polskiej.

Warszawo, zwyciężyłaś!

Niech żyje Polska!

Czytaj więcej: Warszawa zwyciężyła pamięcią. Teraz Polska musi jeszcze zwyciężyć prawdą i sprawiedliwością

Komentarz (3)

Rada Gminy Gietrzwałd jednomyślnie przyjęła Plan Ogólny, ze strefą na wielkie magazyny

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 30 lipiec 2026 14:24
Adam Jerzy Socha

Po wystąpieniach za i przeciw, Rada Gminy Gietrzwałd, w czwartek 30 lipca, jednomyślnie przyjęła projekt Planu Ogólnego (13 głosów za). Tym samym radni odrzucili wszystkie głosy i apele Ruchu Obrony Gietrzwałdu, Konfederacji Gietrzwałdzkiej, posłów Konfederacji Korony Polskiej i PiS, tysięcy osób z całej Polski, którzy pod tymi apelami się podpisali, by rozwój wsi liczącej 500 mieszkańców oprzeć na ruchu pielgrzymkowym do jednego z 12 na świecie i jedynego w Polsce uznanego miejsca Objawień Matki Bożej a nie na industrializacji otoczenia Sanktuarium Gietrzwałdzkiego.

Na sesji mówcy z ruchów obrony charakteru religijnego wsi Gietrzwałd, na czele z posłem Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierzem Skalikiem, który na sesji występował jako działacz Konfederacji Gietrzwałdzkiej i przewodniczącej Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Gietrzwałdu Magdaleny Spiżewskiej, podkreślali, że ta sesja i ta uchwała będzie „punktem zwrotnym”, będzie miała znaczenie historyczne dla zachowania tożsamości Polski i tego miejsca, w którym może dokonać się pojednanie Polek i Polaków, podzielonych na wrogie, zwalczające się plemiona przez partie polityczne.

Mówcy wskazywali na szanse i perspektywy rozwoju wsi Gietrzwałd i gminy w oparciu o ruch pielgrzymkowy i turystyczny. To co najbardziej zbulwersowało obrońców, że na działce gdzie miało powstać centrum Lidla wpisano wyłącznie strefę usługową (10SU), powiększając ją z 42 do 60 ha – bez możliwości realizacji zabudowy mieszkaniowej. Przy tym na 79 stref usług w gminie, jedynie w strefie w bezpośrednim sąsiedztwie sanktuarium, wyznaczono kilkakrotnie większe wskaźniki, np. wysokość obiektów – do 24 m, gdy w pozostałych strefach do 9-12 m, powierzchnia zabudowy do 65% - 25-40%, udział powierzchni biologicznie czynnej tylko 15%, w pozostałych SU od 30 do 60%.

Takie parametry wygenerują ruch samochodów ciężarowych, emisję hałasu i zanieczyszczeń środowiska, obciążą infrastrukturę drogową i komunalną. Nieodwracalnie zaprzepaszczą potencjału tego terenu, który mógłby zostać zagospodarowany w sposób komplementarny wobec podstawowej funkcji Gietrzwałdu jako miejsca kultu religijnego, m.in. poprzez rozwój sektora usług turystyki zdrowotnej, powiększenie bazy noclegowej dla ruchu pielgrzymkowego (w 2025 roku ok. 1 mln pielgrzymów, w Lourdes i Fatimie od 4 do 6 mln rocznie).

Podkreślali, że Plan Ogólny zahamuje rozwój osadnictwa we wsi Gietrzwałd ze względu na brak terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową (jednorodzinną lub wielorodzinną). Zauwazyli, że w sposób niezamierzony władze Gminy kontynuują w ten sposób politykę osadniczą władz komunistycznych, których celem było usunięcie z pamięci zbiorowej Objawień Gietrzwałdzkich, wygaszenie pielgrzymek i uniemożliwienie osiedlania się we wsi. Projekt planu spowoduje też dalsze wyludnianie się wsi (obecnie 500 mieszkańców), ale przede wszystkim na trwałe zmieni charakter wsi i uczyni z Gietrzwałdu jedynie zaplecze lokalnego centrum usługowo-produkcyjnego.

Te głosy zderzyły się z głosami radnych i mieszkańców, którzy z jednej strony nie wierzyli w mozliwość w to, iż Gietrzwałd może stać się drugim Lourdes czy Fatimą, a z drugiej strony nie życzą sobie "drugiego Lourdes" w Gietrzwałdzie, jak wiceprzewodniczący rady Henryk Dębowski, który chce, by wieś pozostała w obecnym kształcie. Poparli ich, zabierający głos na sesji inni sołtysi oraz mieszkańcy gminy, którzy domagali się od radnych przyjęcia Planu Ogólnego. Podkreślali, że nie widzą żadnego zagrożenia ze strony strefy usług i produkcyjnej, usytuowanej za DK 16, w odległości ok. 1 km od Sanktuarium, dla charakteru religijnego Sanktuarium. Natomiast sołtys wsi Gietrzwałd Andrzej Robaczewski, ktory prowadzi miejsca noclegowe, stwierdził, że takie małe pensjonaty, jak jego, przy obecnej polityce rządu, nie mają szans na utrzymanie. On z żoną jeszcze wytrzymuje, bo są emerytami.

Na temat tego sporu napisałem wcześniej w tekście:

Spór o plan rozwoju Gietrzwałdu: stać się Lourdes czy strefą przemysłową?

Poniżej przedstawiam relację z przebiegu tej dyskusji na sesji Rady Gminy Gietrzwałd 30 lipca. Jako pierwszy głos zabrał Poseł Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik, reprezentujący Konfederację Gietrzwałdzką:

Poseł Skalik: Uwierzcie w szansę, jaką stwarza rosnący ruch pielgrzymkowy!

Szanowni państwo, dzień 30 lipca 2026 roku przejdzie do historii gminy Gietrzwałd, ale również województwa warmińsko-mazurskiego, przejdzie do historii Polski, przejdzie do historii narodu polskiego. Bo państwa decyzja, która terytorialnie dotyczy bardzo niewielkiego, relatywnie skrawka ziemi polskiej, ma kluczowe znaczenie wykraczające poza te granice.

Zacznę od argumentu, dlaczego nie powinniście państwo przyjmować tego złego planu. Dlaczego on jest zły? Ja się odnoszę do tego planu, zawężając moją wypowiedź wyłącznie do wsi Gietrzwałd, w której znajduje się sanktuarium Maryjne. Jeżeli przyjmiecie ten plan, to oznacza, że wokół miejscowości, która dzisiaj ma zabudowę na poziomie około 30 hektarów, chcecie otoczyć ją wianuszkiem strefy przemysłowo-gospodarczej o powierzchni łącznie co najmniej 200 hektarów.

Czy państwo sobie wyobrażacie, żeby miejscowość, która zajmuje 30 hektarów, wyjątkowa, była otoczona przemysłowo-gospodarczą strefą co najmniej 6 razy większą? Ja sobie tego nie wyobrażam. Proszę zwrócić uwagę, że wieś Gietrzwałd nie jest jedyną wsią na terenie gminy, ale tylko ta wieś ma być tak otoczona taką strefą.

To oznacza blokadę jakiegokolwiek rozwoju, uwzględniającego tą specyfikę, nad którą tak szczegółowo rozwodził się tutaj dzisiaj pan wójt Jan Kasprowicz. Pan wójt ją dostrzega, deklaruje, że ją ceni, ale w jaką stronę to wszystko zmierza? To zmierza w kierunku przekreślenia dobrej przyszłości wsi Gietrzwałd , sanktuarium w Gietrzwałdzie pod względem rosnącego ruchu pielgrzymkowego, ale i turystycznego. Przecież turystyka to jest piękny biznes i dochodowy biznes.

Strefa 10 SU zawiera sprzeczności, po jednej stronie zabudowa mieszkalna, a po drugiej ma być wielohektarowa strefa gospodarcza.

Strefa ta jest również sprzeczna z audytem krajobrazowym województwa warmińsko-mazurskiego. Szanowny pan architekt przywoływał ten dokument i co w nim czytamy?

W punkcie ósmym, „w krajobrazach wiejskich, kształtowanie terenów zabudowanych wsi, współuwzględnienie planowania nowej zabudowy we wsiach: Bogatyńskie, Wapnik, Edyty Wielkie, Włodowo, Gietrzwałd”. Jako jedyna wieś z waszej gminy jest tutaj przywołana wieś Gietrzwałd. I tylko tutaj ma być to ograniczenie, współwzględnieniem sylwetki wsi oraz dominant krajobrazowych w postaci wieży kościelnej. Państwo chcecie tym planem ogólnym to przekreślić. Przecież te decyzje będą sprzeczne z tym punktem. Przecież ta decyzja będzie się wiązała ze zgodą na to, by obok wieży sanktuarium pojawiła się zabudowa przemysłowa, w jednej części do wysokości 24 metrów, a w drugiej do 16 metrów. Przecież to jest kompletne, moi drodzy, nieporozumienie, więc ten plan łamie prawo. W projekcie planu ogólnego są po prostu totalne sprzeczności, które powinny być wystarczające dla państwa do odrzucenia tego planu.

Szanowni państwo, proszę o zrozumienie zainteresowania gminą i wsią Gietrzwałd, które wykracza daleko poza mieszkańców tutaj żyjących. Państwa uchwała tego nie zmieni. I w związku z tym, że czyny, a nie słowa pokazują, że władze gminy idą konfrontacyjnie, konfrontacyjnie.

Ja z sercem na dłoni przyjeżdżałem tu wielokrotnie i moi znajomi, po to, by przekonać, byście państwo skorzystali z tej ogromnej szansy, jaka się rysuje, wzrostem zainteresowania tym miejscem, dwu-, trzykrotnym ludzi z portfelami, którzy tutaj do was będą chcieli przyjechać i te pieniążki zostawić. Ale się okazało w czasie tych konsultacji, gdy pytaliśmy się, co z zabudową mieszkalną, gdzie można budować domy?, to usłyszeliśmy, że we wsi Gietrzwałd nie można budować

Czy państwo sądzicie, że te 200 hektarów zagospodarujecie na cele gospodarcze, przemysłowe? Czy jesteście w stanie sobie wyobrazić perspektywę zagospodarowania tej ogromnej powierzchni? Tu chodzi o to, żeby wszystkich, którzy chcieliby tutaj pobudować hotele, postawić restauracje, domy turystyczne, żeby zniechęcić do tego, ponieważ nikt poważny nie wyda poważnych pieniędzy, gdy spojrzy w ten plan, który blokuje dobry rozwój wsi Gietrzwałd, bo nie postawi hotelu obok wielkiego magazynu..

To nie jest dobry plan nie tylko dla przyjezdnych, ale również nie jest dobry dla mieszkańcach. Bo ja jako rodzic czy dziadek wolałbym, żeby moje dzieci, wnuki pracowały w porządnym hotelu, w restauracji, godnie zarabiały, a nie zajmowały się segregacją śmieci, tak jak miało być, czy jazdą wózkiem widłowym. Moi drodzy, zachęcam do tego, żebyście Państwo zrewidowali swoje podejście do projektu planu.

Szanowny panie wójcie, szanowny panie przewodniczący, szanowni radni, dzisiejszy dzień jest punktem zwrotnym, ponieważ mamy dowód na to, że mamy do czynienia ze złą wolą, z pomysłem na zablokowanie tych funkcji, tych zadań, które są przed tym sanktuarium. Jeżeli Państwo przyjmiecie ten bardzo zły plan dla sanktuarium, dla wsi, dla setek tysięcy katolików, które chciałyby tutaj do Was, licząc na Waszą życzliwość, przybywać, no to trudno, ale na tym to się nie zakończy. Dziękuję bardzo.

Przewodniczący Rady Gminy Kamil Kowalczyk:

Pan Poseł poruszył kwestię, że gmina ma złą wolę, jeżeli chodzi o sanktuarium. To ja może tutaj przytoczę, bo mam przed sobą dofinansowanie, beneficjent archidiecezja warmińska. Odsłonięcie i odtworzenie elewacji najstarszej części Domu Rekolekcyjnego Archidiecezji Warmińskiej w Getrzwałdzie kwota 981 tysięcy. Renowacja i remont kaplicy świętego Józefa w Getrztwałdzie wraz z rewitalizacją i odbudową przyległych krużganków - 20 tysięcy. Prace konserwatorskie elewacji wieży Bazyliki 660 tysięcy. To są liczby, kwoty i czyny, o których Pan Poseł mówi.

Poseł Skalik ad vocem: Pan mówi o drobnych, a ja mówię o milionach, które mogą tu przynieść pielgrzymi i turyści. Więc proszę nie porównywać tych dwóch różnych sytuacji.

Mieszkańcy byli zirytowani i domagali się uchwalenia planu

Część mieszkańców obecnych na sesji była zirytowana zaangażowaniem w spór osób spoza gminy, zwłaszcza tych związanych z prawicowymi partiami.

- Po prostu mnie lekko nosi, jak słucham tu wypowiedzi ludzi z zewnątrz. Państwo radni – bardzo proszę brać pod uwagę mieszkańców, nasze potrzeby, bo to my płacimy tu podatki – mówiła podczas sesji Bernadeta Mielnik, sołtys wsi Tomaryny.

Monika Machłowicz, jestem mieszkańcem gminy, prowadzę od dwudziestu lat agroturystykę, szesnaście miejsc i nie raz mieliśmy pielgrzymki. To tak tylko mimochodem. Chciałam powiedzieć, że jesteście Państwo wybrani przez nas, macie nas reprezentować. Dbać o nasze sprawy, brać pod uwagę to, czego my oczekujemy, czyli właściciele gruntów i mieszkańcy, i nie ulegać żadnym naciskom osób z zewnątrz. Dziękuję bardzo.

Moje nazwisko Ewa Solanowska, jestem mieszkanką gminy, z gminą jestem związana od urodzenia. Prowadzę między innymi gospodarstwo rolne. Proszę Państwa, w gminie naszej można pogodzić zarówno rozwój turystyki, który następuje, który widzimy, rozwój usług, rozwój całej gminy. Na tym polega procedura planu ogólnego, żeby to wszystko ze sobą pogodzić. Myślę, że spora grupa mieszkańców jest zadowolona z tego, jak wygląda plan ogólny.

Mam prośbę do pana projektanta, żeby powiedział, co wchodzi w zakres profilu strefy 10 SU. Jakie usługi?

Projektant Szymon Czyża: Jeżeli chodzi o strefę 10 SU, która jest tutaj podnoszona, wchodzą usługi kultu religijnego, usługi turystyki, usługi związane z domami, czyli wszelka usługa, która jest świadczona i może być później, w planie miejscowym skonkretyzowana. Dodatkowo pan poseł zwrócił uwagę na tereny produkcyjne. Na terenach produkcyjnych SP również jest dodany opcjonalnie profil teren usług, więc tam nie musi być zrealizowana produkcja, tylko mogą być usługi związane z turystyką, usługi wszelakie, mogą być rzemieślnicze, biurowo-administracyjne i w tym kultu religijnego i te związane z ruchem turystycznym. Na co warto zwrócić uwagę, że dużo z tych stref produkcyjnych, one zostały przeniesione z obowiązujących planów miejscowych. Te tereny, które są zlokalizowane wzdłuż Drogi Krajowej szesnastki, one są już w planach miejscowych i one zostały po prostu przeniesione do planu ogólnego.

Ewa Solanowska: Widzimy, że w naszej gminie turystyka wzrasta. Dla mnie jako właściciela gospodarstwa rolnego nie zawsze jest to przyjemna sytuacja, ponieważ turyści, teraz szczególnie w trakcie wzmożonego ruchu, przeszkadzają nam w wykonywaniu naszych prac, w dojazdach na pola, ale to jest konsekwencja rozwoju gminy. Mamy tu, w samym Gietrzwałdzie, coraz więcej miejsc noclegowych, mamy hotele, dwie restauracje, kawiarnię, cukiernię, mamy dom obsługi pielgrzyma. Ci pielgrzymi przechodzą pod naszymi domami. Natomiast ustanowienie strefy usług (10 SU) w żadnym wypadku nie spowoduje naszym zdaniu, zdaniem części mieszkańców, że oni nie przyjdą, nie przyjadą. Możemy postarać się te różne funkcje pogodzić.

Jak panowie projektanci powiedzieli, plan ogólny będzie ulegał wielu zmianom, my sami widzimy, jak bardzo zabudowuje się nasza okolica. Prowadzenie gospodarstwa jest coraz bardziej tutaj utrudnione. Czy ja mam w związku z tym protestować, że ktoś chce się wybudować? No nie, bo on ma też do tego prawo. A my mamy prawo do spokojnego życia w tej gminie i rozwoju.

Głos z sali: We wsi nie ma żadnych hoteli. To są tylko miejsca noclegowe na 10-20 pokoi. Prowadzę rozmowy na parkingu z kierowcami. Oni u nas nie nocują, nocują w Olsztynie, w Lidzbarku Warmińskim, bo tam powstało sanatorium, tam są tężnie. A u nas co? Nic nie ma. Do nas przyjeżdża w sobotę 20-40 autobusów. Często pielgrzymi pytają, gdzie można kupić działkę, bo chcieli się u nas pobudować. Ale u nas nie ma gdzie się budować. Wolne działki sa w Sząbruku.

Mieszkanka od niedawna wsi Gietrzwałd, reemigrantka z Niemiec: Zobaczycie państwo, kiedy powstanie pierwsza hala – tu nie będzie już spokoju i nie będzie już turystyki, bo tu naprawdę nikt nie przyjedzie. Jedynie będą przyjeżdżać pielgrzmi. Ta wieś w ciągu 20 lat ma szansę stać się naszym Lourdes, w którym byłam po raz pierwszy w 1996 roku. Po 20 latach nie poznałam tej wsi, tak się rozwinęła. Z tych 60 ha na magazyny zostawcie 30 ha na obiekty związane z turystyką.

Projektant Szymon Czyża. Na strefę 10 SU wcześniej powstał plan miejscowy. My tylko przenieśliśmy do planu ogólnego - 100 ważnych planów miejscowych. Istnieje możliwość zmiany planu miejscowego tylko na podstawie zapisów planu ogólnego.

Pytanie z sali: W sytuacji, gdyby w planie ogólnym nie było wyznaczonej strefy, przenoszącej ten plan miejscowy pod słynne magazyny Lidla, czy można byłoby kiedyś ten plan zmienić na zabudowę turystyczną, jeżeli by tam nie było strefy usług?

Projektant Szymon Czyża: Nie, jeżeli strefa usługowa, to zostanie do końca plan miejscowy z magazynami. Jeżeli chcielibyśmy w procesie rozwoju gminy zmienić na przykład przeznaczenie tego terenu, na przykład na wspomnianą turystykę, to musi to być przyjęte w planie ogólnym S.U. Reasumując. Jeżeli teraz gmina zrezygnuje z tej strefy usług, to i tak zostanie na zawsze ten plan miejscowy, czyli do momentu uchwalenia kolejnego planu ogólnego. Bo ten obecny plan będzie i tak musiał być uchwalony. Ale nie będzie możliwości zmiany. Jedynie jeżeli byłaby wprowadzona jakaś strefa inna, mieszkaniowa. Plan ogólny jest dokumentem ramowym. Daje większe możliwości niż plan miejscowy. To plan miejscowy zawęża ustalenia planu ogólnego.

Ks. Majk: „To najdalej na północ wysunięte sanktuarium katolickie”.

Ks. Józef Roman Majk, kapelan krajowy partii Stronnictwo Pracy: Sanktuaria Objawień Maryjnych, to są bardzo rzadkie miejsca na Ziemi. Maja wypracowany standard, nawet w pogańskiej Japonii. Nie widze powodów, żeby w Gietrzwałdzie odchodzić od tego standardu. W Fatimie, Lourdes, jak tam pieknie została stworzona strefa ochronna wokół tych sanktuariów maryjnych. Nawet w rewolucyjnej Francji nikt nie osmielił sie złamać szacunek dla tak świetego miejsca jak Lourdes.

Dzisiejsze moje przyjście nie jest przypadkowe. Łączę się z wypowiedzią szanownego pana posła w tym zakresie, w którym on stwierdza, że to dzisiejsze posiedzenie Rady Gminy, traktujemy jako posiedzenie historyczne. Stronnictwo Pracy rozpoczęło prace formalne nad przyjęciem Gietrzwałdu jako sanktuarium własnego. Będziemy chcieli stworzyć tutaj miejsce formacji dla adeptów do stronnictwa a może szerzej. I to będzie miało bardzo poważne skutki i dla władz tutejszych, dla miejscowych i dla miejscowości.

Również jestem upoważniony do powiedzenia ważnej informacji. Jego świętobliwość papież Leon XIV, kiedy wyraził swoją wolę przyjazdu do Gietrzwałdu, jako uzasadnienie do swojej decyzji, powiedział:

„To najdalej na północ wysunięte sanktuarium katolickie”. To zdanie papieża będzie miało swoje konsekwencje.

Nazywam się Dorota Konieczna. Przyjechałam z Podlaskiego. Jestem dopiero trzeci raz w Gietrzwałdzie, jako pątnik. Z wykształcenia jestem emerytowanym nauczycielem biologii, a obecnie prowadzę gospodarstwo rolne. Nie trzeba kończyć biologii, żeby wiedzieć, że jak się podetnie roślinie korzenie, to ona uschnie. Naprawdę. Bardzo szanuję tutaj państwa, którzy mieszkacie na miejscu i dbacie o ten obiekt sakralny, o te nasze korzenie. Chcę, żeby to zostało nienaruszone. Meritum jest takie, w 2023 roku została wprowadzona poprawka do ustawy głównej o geotermii. Cóż wam szkodzi, macie jeszcze miesiąc czasu, odłożyć te obrady, to procedowanie i zbadać tę poprawkę. Żeby wam się krzywda nie stała i Sanktuarium, to proszę wpisać do planu ogólnego, że będziecie korzystać z geotermii. Geotermia to jest coś, co jest bardzo czyste, co jest przyszłością Polski.

Przewodniczący rady Kamil Kowalczyk: Jedynie mogliśmy się dostosować do takich stref, jakie stworzył ustawodawca za poprzedniej władzy. Weszła ta ustawa i to są konsekwencje tamtych decyzji. My sami nie wymyśliliśmy ustawy o planowaniu zagospodarowań przestrzennych. Nie wymyśliliśmy sobie, że będziemy teraz decydować, że będziemy mieli boom na warunki zabudowy. Nie myśleliśmy o tym, że musimy pożyczyć środki na to, żeby przygotować plan ogólny. Nie myśleliśmy o tym, żeby zastanawiać się, co powinno być w których strefach i jak mieszkańcom zrobić, żeby było dla nich jak najkorzystniej.

Nie po to przyjmowaliśmy strategię, żeby przyjąć, tylko po to, żeby było więcej terenów do zamieszkania. Bo jakbyśmy tej strategii jako gmina nie przyjęli, a wójt nie zapłacił za tą strategię, to mielibyśmy bardzo ograniczone wskaźniki. Więc musicie sobie państwo zdawać z tego sprawę, że to nie jest żadna zła wola gminy, tylko my robimy wszystko, żeby było jak najlepiej dla mieszkańca.

A że nie mamy takich haseł górnolotnych, które łatwo się przenoszą przez media, to trudno. My jesteśmy względem siebie uczciwi. Proszę bardzo następną osobę.

Magdalena Spiżewska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Gietrzwałdu: "Mamy pomysł na Gietrzwałd":

Ja bym chciała zaznaczyć, że my jako Ogólnopolski Komitet nigdy w żaden sposób nie wyrażaliśmy się obraźliwie o mieszkańcach Gietrzwałdu. Jesteśmy świadomi też takiego przekazu narracji, która idzie w eter, która jest nieżyczliwa mieszkańcom. Nie mieliśmy takiego zamiaru i nie mamy takiego przekazu.Wręcz przeciwnie, jeśli pamiętacie państwo, spotkaliśmy się w lutym w gminie po to, żeby podyskutować właśnie z mieszkańcami, żeby dopuścić ich do głosu, żebyśmy mogli wymienić się tym wszystkim, co nam leży na sercu. I to było bardzo, wydaje mi się, udane spotkanie. Więc jeszcze raz bardzo przepraszam, że tak mieszkańcy Gietrzwałdu czują się upokorzeni tym przekazem medialnym. Nie jesteśmy ich autorem.

Natomiast, jeżeli doceniając życzliwość mieszkańców dla sanktuarium, zadajmy takie pytania, czy przez ostatnie 30 lat gmina sporządziła choćby strategię rozwoju turystycznego? Czyli podstawowy dokument, który spojrzałby całościowo na cały problem rozwoju gminy w oparciu o sanktuarium? Takiego dokumentu nie ma. Ja sobie zdaję sprawę, że nie wszystko zależy od mieszkańców. Bo oczywiście rozpędzenie tego koła zamachowego rozwoju Gietrzwałdu w oparciu o sanktuarium wymaga współdziałania kilku partnerów społecznych.

Jednym z tych partnerów jest Kościół, który musiałby poważnie wziąć się za propagowanie objawień gietrzwałdzkich, ponieważ one często księżom nie są znane, w seminariach nie są znane, na świecie nie są znane. A jeżeli chcemy zaprosić tutaj mieszkańców i z Polski i ze świata, to musimy im opowiedzieć o tym spotkaniu z Matką Bożą, które było udziałem Polaków w XIX wieku. Oczywiście, to nie jest rola gminy, żeby propagować objawienia jako takie.

Jeżeli natomiast mowa już o konkretach związanych z planem zagospodarowania i tym nieszczęsnym terenem 10 SU, wszyscy wiemy, dlaczego ten plan miejscowy został w 2021 roku uchwalony, w jakiejś sytuacji. On nie był poddany kontroli ze strony Sądu Administracyjnego, ponieważ nikt nie ma legitymacji skargowej, aby złożyć skutecznie skargę do Sądu Administracyjnego na ten plan miejscowy, więc on nigdy nie został zbadany przez niezależny sąd.

Nie było szans na zbadanie przez sąd prawidłowości tego planu miejscoqwego, przy tym wielkim poparciu władz lokalnych dla inwestycji Lidla, jakim wówczas był, nie było w ogóle szans, żeby wojewoda poważnie zajął się zarzutami, które pod kątem tego planu miejscowego wtedy padły. I teraz, kiedy zasłaniamy się tym argumentem, że jest plan miejscowy i musimy go przenieść jeden do jednego do planu ogólnego, to przecież wszyscy, mam nadzieję, że pan projektant wie i państwo jako radni też wiecie, wcale nie ma tego obowiązku, żeby jeden do jednego przenosić plan miejscowy do planu ogólnego. Plan ogólny jest uchwalany 5 lat później po planie miejscowym.

Przez te 5 lat zadziało się trochę rzeczy. Lidl zrezygnował, sejmik województwa uchwalił audyt krajobrazowy dla województwa, gmina uchwaliła strategię rozwoju gminy. I w tej strategii jest mowa o zrównoważeniu różnych funkcji w centrum Gietrzwałdu, funkcji mieszkaniowej, turystycznej, obsługi mieszkańców i gospodarczej. Zaprezentowane przez pana posła proporcje terytorialne przeznaczone pod usługi i przemysł w stosunku do zasobu mieszkaniowego powodują, że jest to zaburzony układ i tu nie ma zrównoważonego rozwoju. I nie będzie.

Proszę zauważyć, te 20-30 lat patrząc wstecz na politykę planistyczną gminy, ten teren 10 SU położony wzdłuż ul. Szkolnej był wyznaczony jako naturalny teren ciążenia rozwoju osadniczego wsi. I to myślenie zostało zmienione właśnie dopiero przy okazji Lidla. I gmina nadal kontynuuje ten sposób myślenia. I ja rozumiem dlaczego, ponieważ potrzebujecie terenów inwestycyjnych. Co oznacza, że wokół wsi Gietrzwałd nie ma takich terenów, które umożliwiają rozwój osadniczy tej wsi. I nawet jeżeli jakimś cudem demografia by nam podskoczyła, jeżeli rzeczywiście te dzieci chciałyby wracać do Gietrzwałdu, żeby tutaj zamieszkać, jeżeli ludzie zaczęliby się pchać drzwiami i oknami z całej Polski, żeby choćby spędzić czas w sąsiedztwie magazynów z odpadami, które mają być w okolicy...

Przewodniczący rady: Nie rozmawialiśmy o żadnych magazynach odpadów. Rozmawiamy o planie ogólnym. Proszę składać uwagi do planu ogólnego.

Magdelan Spiżewska: Pragnę poinformować, że dzisiaj w sejmie miał się spotkać Parlamentarny Zespół ds. Obrony Gietrzwałdu, ale w związku z tym, że dzisiaj odbywa się ta historyczna dla przyszłości Gietrzwałdu sesja rady gminy, przenieśliśmy obrady do Gietrzwałdu. Po obradach chcemy przedstawić Państwu nasz pomysł na ochronę tego miejsca oraz na rekompensate finansową dla gminy. Zapraszamy Państwa.

Przewodniczący rady (pół żartem, pół serio) : Gdyby pan poseł (Skalik) zaczął od tego, że przyjechał do nas z workiem pieniędzy, to byśmy zupełnie inaczej rozmawiali. Plan ogólny bedzie podlegał aktualizacji. Jeżeli Państwa pomysł będzie korespondował z palnem ogólnym, to jesteśmy otwarci, ale jak dotąd nie usłyszeliśmy żadnych konkretów a na konto gminy nie wpłynęły żadne środki. Jeśli zrobimy tak, jak Państwo chcą, to kto nam zagwarantuje, że będzie sukces?!

Wiceprzewodniczący rady Henryk Dębowski:"W Lourdes cwaniacy zrobili na religii biznes"

Wiceprzewodniczący rady otwarcie powiedział, że nie chce, by Gietrzwałd stał się drugim Lourdes.

- 500 metrów za cudownym źródełkiem stoi od 15-20 lat pusty hotel. Kupił go inwestor podzielił teren na działki i sprzedaje. Chce teraz oddać hotel na dom opieki społecznej w zamian za piękny pałacyk. Prawdziwy pielgrzym przyjeżdża rano autokarem, modli się przy kapliczce, potem jest na Mszy, idzie do źródełka i wyjeżdża.

Przewodnicząca OKOG Magdalena Spiżewska: To dlaczego Lourdes i Fatima tak pięknie się rozwinęły?

Wiceprzewodniczący rady Henryk Dębowski: Bo tam się znależli cwaniacy, którzy zbili biznes na religii. Ja bym nigdy nie mieszał religii i partii. Mieszkam w Gietrzwałdzie ponad 30 lat i nie chce z niego zrobić ani Lourdes, ani Fatimy. To ma być ciche, spokojne miejsce modlitwy, a nie biznes i interesy.

Przewodnicząca OKOG Magdalena Spiżowska: Przecież chcecie robić biznes na 200 hektarach wokół sanktuarium?! To oznacza koniec spokoju i ciszy dla wsi, tu codziennie będzie ruch setek ciężarówek?!

Sołtys wsi Gietrzwałd Andrzej Robaczewski: "Takie małe noclegownie nie mają przy tym rządzie szans"

Sołtys wsi Gietrzwałd Andrzej Robaczewski, mieszka tutaj od ponad 35 lat, przez 33 lata prowadził wraz z żoną sklepik, a nad sklepikiem 20 miejsc noclegowych. Dzięki ciężkiej pracy wychowali i wykształcili czworo dzieci. Ale stwierdził, że jakby dzisiaj ktoś z taką rodziną, nawet z dwójką dzieci, chciał prowadzić taki pensjonat, to nie ma szans na jego utrzymanie

- Gdybym nie miał renty, a żona emerytury, to z miejsc noclegowych byśmy nie wyżyli.  A mam miejsca noclegowe dosłownie 300 metrów od sanktuarium – powiedział - Głównie są to pielgrzymki autokarowe a ich uczestnicy nie korzystają z noclegów i po dniu pobytu wyjeżdżają. Ci, którzy korzystają, to tylko na weekend. W weekend to nawet mam 200 chętnych. Ruch pielgrzymkowy trwa od Wielkanocy do października, a potem wieś zamiera. A ja musze nadal ponosić koszty, przez pół roku martwego sezonu, ok. 1,5-2 tys. zł miesięcznie. Muszę przecież ogrzewać zimą pusty hotelik, żeby mi instalacje nie zamarzły, muszę zapłacić za przyłącze energetyczne, za same czujki alarmowe płacę miesięcznie 500-600 zł, to 1/4 mojej renty, 100 zł abonamentu wodnego, opłacić podatek od nieruchomości, do tego muszę zatrudniać księgową,, bo dzisiaj takie mamy rządy, że bez księgowej nie da rady, przy zero wpływów przez pół roku. Nie wierzę, że jak ktoś wybuduje hotel 3-4 km od sanktuarium, to będzie miał klientów, bo im będzie za daleko do kościoła.

Jestem wierzący i zależy mi na rozwoju Gietrzwałdu, jednak moim zdaniem w tej strefie usługowej 10 SU w krótkim czasie  powstaną parkingi, dlatego, że rzeczywiście w ciągu 30 ostatnich lat ruch pielgrzymkowy się kolosalnie zwiększył. My, jako rada gminy, powinniśmy zamknąć wjazd do wsi autokarom (w dn i powszednie jest ich 10-15 i duzo kamperów) i ciężarówkom, bo nasze mosty tego obciążenia nie wytrzymają. Mamy cztery mosty, dwa już wymagają wyłączenia. Przewiduję, że w pewnym momencie któryś się zawali. Dlatego już teraz należy przenieść autokary za DK 16, stamtąd pielgrzmi przejdą do sanktuarium pieszo. Tak jest w Lourdes.

Jeszcze chciałem odpowiedzieć księdzu. Pochodzę spod Torunia, 150 km od Gietrzwałdu. Nigdy od żadnego księdza na lekcji religii nie usłyszałem o istnieniu Gietrzwałdu i o Objawieniach. Tutaj przyjeżdżają ludzie pierwszy raz z odległości 50 - 100 km i okazuje się, że nigdy od swojego księdza nie słyszeli o objawieniach gietrzwałdzkich, ale że tak jest, to nie jest wina samorządu.

Przewodniczący rady: Zakończę dyskusję. Przechodzimy teraz do głosowania. Kto z pań i panów radnych jest za podjęciem uchwały? Proszę podnieść rękę i nacisnąć przycisk. Kto jest za, kto jest przeciw, kto się wstrzymał? 13 głosów za, 0 przeciw, 0 wstrzymujących się.

Stwierdzam, że uchwała została podjęta.

Wójt gminy Gietrzwałd Jan Kasprowicz podsumował:

- Myślę, że przez długi czas niestety nic nie powstanie, bo jakikolwiek inwestor się pojawia, jak dowie się, że to o ten Gietrzwałd chodzi, to się wycofuje

– przekazał wójt gminy Jan Kasprowicz.

Konferencja prasowa w sejmie: Posłowie zgłoszą projekt ustawy gietrzwałdzkiej

W tym samym czasie co sesja, odbyła się w sejmie konferencja prasowa z udziałem posłów PiS Marii Kurowskiej, Bartłomieja Wróblewskiego, Dariusza Mateckiego i Artura Chojeckiego z Olsztyna oraz przewodniczącego Komitetu Obrony Gietrzwałdu Jacka Wiącka i radnego PiS powiatu olsztyńskiego Krzysztofa Kamińskiego.

Mówcy opowiedzieli o znaczeniu Objawień Maryjnych w Gietrzwałdzie, które miały miejsce od czerwca do września 1877 roku (w sumie Matka Boża ukazała się dwóm nastolatkom Barbarze Samulowskiej i Justynie Szafryńskiego ponad 160 razy), dla ocalenia polskości (Matka Boża rozmawiała z dziewczynkami w języku polskim w czasie, gdy Polska była pod zaborami, a zaborca niemiecki walczył z kościołem katolickim i polskością.

W związku z odrzuceniem przez władze gminy Gietrzwałd alternatywnego rozwoju gminy opartego o ruch pielgrzymkowy, zamiast jej industrializacji, posłowie zapowiedzieli, iż jesienią wniosła do sejmu projekt ustawy, który ustanowi ochronę wsi Gietrzwałd.

Relacja Adam Socha

 

Czytaj więcej: Rada Gminy Gietrzwałd jednomyślnie przyjęła Plan Ogólny, ze strefą na wielkie magazyny

Komentarz (8)

Kto z Warmii i Mazur został wyrzucony z PiS wraz z Morawieckim?

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 27 lipiec 2026 09:26
Adam Jerzy Socha

Co prawda ostateczną decyzję o wydaleniu z PiS Mateusza Morawieckiego i 40 posłów ma podjąć Komitet Polityczny PiS we wtorek 28 lipca, ale sekretarz wojewódzki PiS na Warmię i Mazury Piotr Soćko już z zamkniętej grupy polityków PiS na Whatsappie usunął z listy posłów, Olgę Semeniuk-Patkowską i Janusza Cieszyńskiego, którzy jako „spadochroniarze” z Warszawy zdobyli mandaty z olsztyńskiego okręgu.

Ponadto z okręgu elbląskiego poszedł za Mateuszem Morawieckim namłodszy poseł Robert Gontarz.

Poniżej pełna lista złożona z 40 posłów, a więc jednej piątej klubu sejmowego PiS (klub sejmowy PiS na początku kadencji liczył 191 posłów), trzech europosłów i senator. 

Przy prezesie wszystkich prezesów Jarosławie Kaczyńskim pozostali z Olsztyna posłowie, weteranka Iwona Arent i debiutant Artur Chojecki, były wojewoda warmińsko-mazurski. (W szeregach PiS zostaje też europoseł z naszego regionu Maciej Wąsik).

Poseł Arent na swoim profilu w internecie ani słowem nie skomentowała rozłamu w partii. Natomiast Artur Chojecki jedynie skomentował wpis prezesa Jarosława Kaczyńskiego na X z 21 lipca zaczynający się od zdania” Apeluję do moich koleżanek i kolegów o chwilę oddechu i łyk zimnej wody”, pisząc: „Głos rozsądku!”

Oboje wybrali na główne zdjęcie na swoich profilach baner z prezydentem Karolem Nawrockim. Czyżby to jakaś forma dystansu od Prezesa Jarosława?

Radny wojewódzki PiS i szef miejskiego komitetu PiS w Olsztynie Paweł Warot też ani słowem nie wspomniał o rozłamie. Nadal konsekwentnie punktuje „Uśmiechniętą Koalicję”, przedzielając posty o tej treści fragmentami filmu z Alainem Delonem, którym jest zafascynowany i stara się do niego fizycznie upodobnić. Nawet nie odpowiedział na zaczepkę Pawła Falkowskiego, pod swoim wpisem:

„Wrogiem są zdrajcy z niemieckiego nadania, dbający o ich interesy tzw premier i wszelkiej maści postkomuniści. Niech żyje Polska!”

Paweł Falkowski skomentował:

„Jak tam pisiorze czujesz się po tym, jak twoja ukochana partia-matka przechodzi do niebytu?”.

Radny wojewódzki i sekretarz wojewódzki PiS Piotr Soćko też milczy. Jedynie zamieścił zdjęcie z działaczami Konfederacji przed „szubienicami”, promując wspólną akcję zbierania podpisów pod apelem do władz miasta, żeby w miejsce usuniętego pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej upamiętnić ofiary rzezi wołyńskiej.

Radna wojewódzka PiS, pisarka (wydała drugą książkę „Muzykantka z Nanterre) i publicystka z ciętym, ironicznym piórem Bożena Ulewicz, jako swój jedyny komentarz zamieściła baner:

 

Milczą też radni olsztyńscy PiS. Ze szczerej sympatii do radnej Edyty Markowicz radzę rozważyć usunięcie wspólnego zdjęcia z Mateuszem Morawieckim, bo jeśli walka „maślarzy” z „harcerzami” będzie się zaostrzać w miarę rozwoju rozpadu partii, to może posłużyć jako dowód jej „zdrady” prezesa.

Markowicz Morawiecki

Jak będą się pozycjonować inni radni PiSu pokaże czas i sondaże PiS i Morawieckiego. Ze znanych mi radnych, to radny powiatowy z Mrągowa Sławomir Prusaczyk, szef struktur powiatowych PiS w Mrągowie już wcześniej pożeglował do Konfederacji. I ja mu się nie dziwię. Bycie w jednej partii z byłym posłem i szefem miejskiego PiS w Mrągowie Jerzym Gosiewskim, to obciach.

Z Elbląga wierny prezesowi pozostał poseł Andrzej Śliwka, jedna z głównych postaci z naszego regionu w gronie „maślarzy”. Po wcześniejszym pozbyciu się posła Zbigniewa Babalskiego, obecnym odejściu posła Roberta Gontarza i z leciwym posłem Leonardem Krasulskim, staje się szefem okręgu elbląskiego.

Jednak w odróżnieniu od swoich kolegów „maślarzy”, którzy wylewają kubły pomyj na głowę Morawieckiego podaje na swoim X wpisy koncyliacyjne, np.: z 26 lipca Przemysława Czarnka: Przecież tu chodzi o to, żeby Polska wygrała, żeby Tuska odsunąć od władzy, żeby Polskę postawić na nogi - Wiceprezes PiS, kandydat na Premiera RP i prezesa Jarosława Kaczyńskiego: "W jedności siła! Ataki na PiS - największą partię opozycyjną wobec rządu Tuska wpisują się wyłącznie w scenariusz pisany przez koalicję 13 grudnia! Dzisiaj najważniejsze jest odsunięcie szkodliwego rządu od władzy, a nie permanentne wszczynanie wojny na prawicy".

Dzisiaj, 27 lipca, w porannym programie Radia Wnet poseł Śliwka powiedział:

„Nie róbmy wojny na prawicy, bo wróg jest gdzie indziej. To Donald Tusk. I rolą patriotycznej prawicy jest współpraca i tworzenie najlepszej oferty programowej”, a więc mówi to samo co Morawiecki.

Przypomnę, że prezes Kaczyński, który najpierw studził emocje i po rozmowie ostatniej szansy z Morawieckim, w obecności m.in. Jacka Sasina, żegnając się z byłym premierem, apelował, tak jak przy odejściu grupki Ziobry, by powstrzymać się od wzajemnych ataków, bo jeszcze przyjdzie nam współpracować, to dzień później dał hasło swojej sforze do zagryzienia Morawieckiego, nagle przypominając sobie, że „Morawiecki był doradcą Tuska”.

Europoseł Maciej Wąsik ani słowem nie komentuje rozpadu PiSu i nie dołączył do sfory ujadającej na Morawieckiego, pomagając Tuskowi. Konsekwentnie punktuje swoimi wpisami na X "osiągnięcia" rządu Donalda Tuska. Oto kilka wpisów z ostatnich dni:

21 lipca, Wysocka-Schnepf chciała być bardziej fajnopolska niż mieszkańcy Jagodna i szybko została sprowadzona na ziemię przez Zbigniewa Bońka.

(Wysocka-Sznepf wystąpiła w TVP w likwidacji w koszulce mistrza świata w piłce niożnej i zapytała Zbigniewa Bońska, czy też tak zrobi, na to Boniek, że nawet, gdyby Włosi zdobyli puchar, to nie nałożyłby koszulki włoskiej reprezentacji, bo jest Polakiem)·

22 lipca zapytał: "Wam też pracodawca sponsoruje fryzjera?", pod  infomacją z mediów, które podały, że Senat RP płaci 20 tys. zł miesięcznie za upiększanie marszałek Kidawy-Błońskiej w salonie fryzjersko-kosmetycznym

Podał też informację: "Kanal Zero ujawnia kolejną, makabryczną odslonę afery z udziałem konowała i zlodzieja z @Obywatelska_Koalicja. Na SOR nie rozpoznano rozległego zawału serca. Leczona paracetamolem pacjentka zmarla. Przerażające!"

Wpis Rafała Trzaskowskiego: "W tym roku już po raz piąty spotkamy się w Olsztynie na @Campus_Polska. Kilka lat temu postawiliśmy na rozmowę z młodymi. Nie dlatego, że było to modne. Dlatego, że było potrzebne. I dlatego robimy to dalej. Dziś coraz więcej polityków dochodzi do podobnego wniosku. To dobra wiadomość", skomentował: "Tam wykuł się dr Kacprzyk".

23 lipca napisał: "Według najnowszych danych Eurostatu Polska odnotowała trzeci najwyższy wzrost relacji długu publicznego do PKB w Unii Europejskiej. Tusk jest jak alkoholik, który nie pracuje, niczego nie tworzy, tylko przepija cały majątek życia i na odchodne zostawia rodzinę z długami".

24 lipca komentarz rzecznika rządu Adama Szłapki nt. odejścia Morawieckiego z PiS: "Opuszczenie zorganizowanej grupy przestępczej po popełnieniu przestępstwa nie jest okolicznością łagodzącą w postępowaniu", spuentował:. "To nie opuszczaj".

Najnowszy wpis Wąsika z 27 lipca rano: "Kiedy na prawicy zajmujemy się sami sobą, rząd Tuska po kryjomu przygotowuje się do resetu z Rosją. W zeszłym tygodniu zablokował sankcje wobec Rosji dotyczące produktów rybnych. Kto na tym zyska? Głównie Niemcy, którzy są największym importerem rosyjskich ryb.

Moja rada dla przyjaciółki

Moja przyjaciółka od zawsze głosująca na PiS jest obecnie rozdarta, na kogo będzie głosować, na Morawieckiego czy PiS? Żeby jej pomóc w wyborze podałem trzy argumenty: Twój mentor Marek Jakubiak poszedł za Morawieckim, Morawiecki od samego początku popierał kandydaturę Karola Nawrockiego na prezydenta a „maślarze” ją kwestionowali, twierdzili, że nie ma szans i po trzecie, głosujesz na PiS zatykając nos z powodu obecności w tej partii poseł Iwony Arent (niedawno była w gronie czołowych posłów PiS, którzy byli zdumieni, że Arent ma tak złą opinię części elektoratu w Olsztynie. Oni mają o niej jak najlepsze zdanie. Okazało się, że jest mistrzynią w manipulacji i odwracania kota ogonem. Np. proces syna o pobicie byłej partnerki przedstawiła im jako prowokację wobec jej syna z wiadomej strony, uszytej, po to, żeby w nią uderzyć).

Chyba tym ostatnim argumentem najbardziej pomogłem przyjaciółce dokonać wyboru.

To nie rozłam a  „trzęsienie ziemi” w PiS i na polskiej prawicy.

Głównym źródłem konfliktu była świadomość, że w przyszłym sejmie klub PiS nie będzie już liczył 191 posłów, a będzie dużo mniejszy, więc zaczęła się walka na śmierć i życie o miejsca na liście do sejmu. Wypadnięcie z Wiejskiej dla wielu posłów to będzie życiowy dramat, bo nic w życiu nie potrafią, nie nabyli kompetencji, chyba, że za takie uznamy dyplom MBA.

No i na serio zaczęła się walka o przywództwo w PiS i szerzej na polskiej prawicy. Oczywiście w świecie bytów idealnych prezes, który dobiega 80., widząc, że stracił moc sprawczą i jego „dziel i rządź” prowadzi do rozpadu partii, powinien był zwołać kongres wyborczy, zostać prezesem honorowym i pozwolić na wyłonienie nowego lidera na drodze demokratycznej. No ale PiS to Jarosław, a Jarosław to PiS. Prezes nikomu nie odda swojej własności i jedynej rzeczy, która mu została w tym świecie doczesnym, czyli partii. Zabierze ją ze sobą do grobu, a że życzę mu sto lat i więcej życia, więc ani Sasin, ani Morawiecki nie mogli tyle czekać. Wobec tego nie ma innego sposobu na zmierzenie rzeczywistego poparcia, jak rozejście się i niech wyborcy wskażą lidera prawicy.

Do rozpadu, by nie doszło, gdyby zadziałał „efekt Czarnka”, gdyby słupki sondażowe PiSu drgnęły w górę, po wyznaczeniu na "kandydata na kandydata na premiera" prof. Czarnka, ale jest coraz gorzej i Konfederacje już przeskoczyły PiS, więc Morawiecki już nie miał na co dłużej czekać. Tym bardziej, że był pilnym uczniem prezesa i wie, że ten ma władzę, kto ma partię.

Muszę przyznać, że Morawiecki zaimponował mi swoją odwagą i determinacją. Zagrał va banque. Czy podzieli los wcześniejszych „rozłamowców” z PJN? Obstawiam, że nie. Jest niezwykle pracowity (mówiono na niego w rządzie PiS – „cyborg”, z racji pracowitości oraz niesamowitej pamięci i zdolności przetwarzania ogromnej liczby danych), ma przy sobie „łebskich” polityków i ponad rok do wyborów. Ma więc czas na zbudowanie partii i jej wypromowanie. Tylko on może przejąć rozczarowany, bo zagrożony utratą pozycji materialnej, elektorat KO z przysłowiowego „Wilanowa i Jagodna” oraz resztki po Polska2050.

Tym bardziej, że bardzo pomaga Morawieckiemu, w osiągnięciu tego celu, prezes Kaczyński, który bez jego merytorycznej ekipy, został głównie z kupą karierowiczów, oportunistów, lizusów i pieczeniarzy, z gębami pełną frazesów "bogoojczyźnianych", którzy teraz zamiast atakować codziennie rząd Tuska za kolejne ofiary Szpitala Południowego i Kacprzyka, za staczanie się państwa po równi pochyłej, z rozkoszą wyżywają się na Morawieckim, opluwając go i szkalując najbardziej podłymi insynuacjami typu "agent BND". 

Jeśli ktoś ratuje rząd Tuska, który zaczął tonąć to prezes wszystkich prezesów Jarosław Kaczyński, z Jackiem Kurskim, Jackiem Sasinem et consortes. Czyżby to Kaczyński był "niemieckim agentem", skoro podał pomocną dłoń tonącemu "agentowi niemieckiemu" Tuskowi?

Adam Socha

Kto zostaje z Morawieckim. Lista

- Jest nas 40 posłów, senator oraz trzech europarlamentarzystów - ogłosił w piątek 24 lipva Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej w Sejmie. Dwie godziny wcześniej prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński oświadczył, że ponad trzydziestu posłów "zrezygnowało z członkostwa" w partii. Ma to związek z postawionym przez władze PiS ultimatum, mającym wymusić na członkach ugrupowania złożenie deklaracji, że nie będą należeć do stowarzyszeń pokroju "Rozwój Plus" założonego przez Morawieckiego.

17 lipca stronnik Morawieckiego i europoseł PiS Piotr Mueller opublikował w mediach społecznościowych listę polityków, którzy podpisali się pod listem skierowanym do Kaczyńskiego o potrzebie jedności. To wśród tych nazwisk znajdują się parlamentarzyści, którzy nie podpisali "lojalki". Wyłamała się dwójka - europoseł Daniel Obajtek i posłanka Anita Czerwińska (nie była członkinią stowarzyszenia "Rozwój Plus"). O złożeniu przez nich deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń informował rzecznik PiS Rafał Bochenek.

Anna Baluch

Ryszard Bartosik

Anna Cicholska

Michał Cieślak

Zbigniew Chmielowiec

Janusz Cieszyński

Elżbieta Duda

Robert Gontarz

Andrzej Gut-Mostowy (formalnie nie należy do PiS)

Marcin Gwóźdź

Marcin Horała

Paweł Jabłoński

Marek Jakubiak (nie należał do klubu parlamentarnego PiS)

Fryderyk Kapinos

Łukasz Kmita

Maria Koc

Wiesław Krajewski

Andrzej Kryj

Anna Kwiecień

Krzysztof Kubów

Krzysztof Lipiec

Grzegorz Lorek

Marzena Machałek

Grzegorz Macko

Mateusz Morawiecki (lider stowarzyszenia Rozwój Plus)

Monika Pawłowska

Grzegorz Puda

Paweł Rychlik

Łukasz Schreiber

Olga Semeniuk-Patkowska

Sławomir Skwarek

Mirosława Stachowiak-Różecka

Krzysztof Szczucki (zawieszony w członkostwie w PiS)

Szymon Szynkowski vel Sęk

Agnieszka Ścigaj (formalnie nie należy do PIS)

Ryszard Terlecki

Włodzimierz Tomaszewski

Sylwester Tułajew

Wojciech Zubowski

Ireneusz Zyska

Trzej europosłowie PiS, którzy zostali przy Morawieckim, to Piotr Mueller, Waldemar Buda i Michał Dworczyk. Wszyscy trzej w przeszłości pełnili funkcje w rządzie Morawieckiego.

Waldemar Buda, Piotr Mueller, Michał Dworczyk, Mateusz Morawiecki, Janusz Cieszyński, Marcin Horała, Robert Gontarz i Krzysztof Szczucki w Toruniu (18.04.2026 r.)

Waldemar Buda, Piotr Mueller, Michał Dworczyk, Mateusz Morawiecki, Janusz Cieszyński, Marcin Horała, Robert Gontarz i Krzysztof Szczucki w Toruniu (18.04.2026 r.)

Senator Włodzimierz Bernacki potwierdził, że to jego były premier wymienił w kontekście osób, które nie podpisały "lojalki". Informację jako pierwsza podała Interia.

Czytaj więcej: Kto z Warmii i Mazur został wyrzucony z PiS wraz z Morawieckim?

Komentarz (3)

W obronie „wspaniałego człowieczeństwa”, encyklikę Leona XIV komentuje Bachmura

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 25 lipiec 2026 07:47
Bogdan Bachmura

Dlatego ja – jako wierzący pośród wierzących – zapraszam do kontemplacji w obliczu Syna „wspaniałego człowieczeństwa”, które rzuca także światło na epokę AI. W Chrystusie rozumiemy, że człowiek jest powołany, by być współpracownikiem w dziele stworzenia, a nie zrezygnowanym widzem procesów technologicznych, które ograniczają jego wolność i odpowiedzialność.

Mam nadzieję, że te słowa pochodzące z zakończenia Encykliki Papieża Leona XIV „Magnifica humanitas (Wspaniałe człowieczeństwo). O trosce o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji” zachęcą do jej lektury nie tylko osoby wierzące. Jeżeli bowiem narzekamy na niedostatek głosu Kościoła w sprawach istotnych procesów społecznych, i politycznych, to dzieło Leona XIV jest próbą odpowiedzi na to zapotrzebowanie.

Nie jest to podręcznik gotowych rozwiązań, lecz wezwanie do właściwego rozeznania i działania w obliczu skutków niezwykłego, ekonomiczno-technologicznego panowania nad ludzką świadomością. Procesu, którego AI bynajmniej nie zapoczątkowała, ale jest jego szczególnie niebezpieczną kontynuacją. O ile godność ontologiczna człowieka – zauważa papież - jako dar niezbywalny, bo pochodzący od Boga, jest nienaruszalna, to godność wynikająca i gwarantowana przez prawa człowieka wydaje się dzisiaj poważnie zagrożona. Właśnie dlatego w naszym sumieniu stajemy przed rozstrzygającymi pytaniami, których nie można już dłużej uchylać: Dokąd zmierzamy? Ku jakiemu celowi pragniemy się skierować? Jaki kierunek powinniśmy obrać jako wspólnota ludzka i jako narody? – pyta Leon XIV. Co począć, gdy godność braci bywa oszpecana, gdy polityka nie odpowiada na dramaty ludzkości, gdy ekonomia zwraca się przeciwko człowiekowi, albo nauka przekracza granice własnej metody?

Stwierdzenia zawarte w tych pytaniach to mocne oskarżenie współczesnego świata. Nie pierwsze w nauczaniu społecznym Kościoła. Oferta jaką składa Leon XIV światu stąd właśnie pochodzi – z dorobku jaki zgromadziło nauczanie społeczne Kościoła, począwszy od papieża Leona XIII. Jej filary, których istotę Leon XIV przypomina, to zasada dobra wspólnego, zasada powszechnego przeznaczenia dóbr, zasada pomocniczości, zasada solidarności oraz zasada sprawiedliwości społecznej.

Sygnalizując problematykę Encykliki i zachęcając Państwa do lektury, chciałbym się podzielić kilkoma refleksjami będącymi pokłosiem debaty jaką miałem zaszczyt prowadzić w Kościele Chrystusa Króla w Olsztynie. Wątpliwości jakie nasuwają się po lekturze Encykliki nie dotyczą trafności diagnozy dokonanej przez Leona XIV, czy też propozycji wyjścia z ogarniającego świat chaosu. Pytanie dotyczy raczej adresata, czyli osoby ludzkiej, o którą tak niepokoi się papież. Kondycji człowieka, którego Leon XIV wzywa do kontemplacji oraz porzucenia roli zrezygnowanego widza procesów technologicznych. Czy jesteśmy do tego zdolni?

Max Weber napisał, że sednem kapitalizmu jest alienacja jednostki ze świata. Aktywność, której sednem jest troska o własne ja. Gdy ekonomia zysku zastąpiła ekonomię potrzeb, dobra materialne zaczęły wywierać na człowieku niespotykaną w dziejach presję. Ceną za nowe podejście do pracy i wynikający stąd dobrobyt było złożenie w ofierze samego człowieka. Jak pisała Hannach Arendt – nastąpiło hierarchiczne odwrócenie relacji pomiędzy kontemplacją, a działaniem. Kontemplacja stała się czymś pozbawionym sensu.

Czy ten wyalienowany ze świata „ostatni człowiek”, z zadowoleniem dziecka zanurzony w świecie technologicznych doznań, jest w stanie go mentalnie opuścić? Wyjść z roli – jak apeluje papież - zrezygnowanego widza procesów technologicznych, które ograniczają jego wolność i odpowiedzialność? Trudno być optymistą zważywszy, że pierwsze wydanie słynnej „Ucieczki od wolności” Ericha Fromma ukazało się w 1941 r., a więc w obliczu zupełnie innego zniewolenia. Sukcesy jej kolejnych wydań pokazały, że nie była to książka o konkretnym, nazistowskim czy komunistycznym zniewoleniu, ale dobrowolnym poddawaniu się człowieka każdemu zniewoleniu, które daje poczucie bezpieczeństwa i oddala samotność. Być może przemyślenia Ericha Fromma teraz właśnie, w dobie AI, zyskały największą aktualność. Trudno przecież zaprzeczyć słowom Leona XIV, że AI grozi utratą pragnienia rzeczywistego szukania drugiego człowieka. Może właśnie sztuczna inteligencja jest odpowiedzią kapitalizmu na zachwianie międzyludzkich relacji, empatii, przyjaźni i miłości? Odpowiedzią na zapotrzebowanie, które sam stworzył? Godną czasów, kiedy to rynek, trafnie odczytany przez proroków z Doliny Krzemowej, daje odpowiedź na nasze pragnienia. Czy nie jest to kolejny, tym razem milowy krok, w kierunku „nowego wspaniałego świata”?

Ale nie tylko w naszym powrocie do Boskich źródeł „wspaniałego człowieczeństwa” widzi nadzieję Leon XIV. Celem zapobieżenia patologiom i zagrożeniom ze strony współczesnych technologii papież proponuje daleko idące, instytucjonalne ingerencje państw, począwszy od etapu projektowania transformacji. Ten postulat ochrony naszych wolności przez państwo nikogo oczywiście dzisiaj nie dziwi. Ludzie wolno urodzeni w starożytności oraz szlachetnie urodzeni w średniowieczu potrafili bronić swojej wolności przed zakusami władzy. Teraz jest odwrotnie: wszyscy nazywamy się ludźmi wolnymi w naszej godności, ale gdy jest ona zagrożona przez ludzi Big Techu, papież odwołuje się do rządzących!

Pytanie, czy świat polityki jest zainteresowany „rozbrojeniem AI” oraz władny to zrobić, skoro sztuczna inteligencja została uznana przez państwa za podstawę rozwoju, a dwa światowe imperia widzą w niej źródło rywalizacji i dominacji nad światem? Świat polityki nie jest przecież białą, niezapisaną przed epoką AI kartą. Rosnący kosztem tzw. ciał pośredniczących zakres władzy państwa dawno uczynił martwymi podnoszone przez papieża zasady dobra wspólnego i pomocniczości. Leon XIV słusznie zauważa, że Dezinformacja nie narodziła się wraz z AI. Katastrofalne dla tożsamości człowieka skutki internetu, zwłaszcza tzw. mediów społecznościowych, zostały przez polityków „odkryte” po kilkudziesięciu latach wykorzystywania jako narzędzia masowej manipulacji. To nie przypadek, ponieważ władza technologii nad człowiekiem żywi się jego destrukcją, a nie wzrastaniem. Dlaczego na dzisiejszej sztucznej inteligencji, będącej dopiero zwiastunem jej przyszłych możliwości, ten proces miałby się zakończyć?

Prawda a demokracja, czy prawda o demokracji

Te same pytania można postawić, gdy papież zestawia prawdę z demokracją, pisząc, że Poszukiwanie prawdy stanowi istotny element demokracji, która sama jest narzędziem uczestnictwa w dobru wspólnym. Kiedy pytanie o to, co jest prawdziwe, przestaje budzić zainteresowanie, a górę bierze pragmatyzm, zadowalający się tym, co wydaje się użyteczne albo skuteczne, życie demokratyczne słabnie (…) Obojętność wobec prawdy powoli, choć nieuchronnie, prowadzi ku totalitaryzmowi, dla którego – jak napisała filozof Hannach Arendt – idealnym poddanym jest nie tyle człowiek ideologicznie przekonany, ile „człowiek, dla którego nie istnieje już rozróżnienie między fałszem a zmyśleniem (…) i rozróżnienie między prawdą a fałszem”.

To ważny cytat, bo pokazujący nie tylko relację pomiędzy prawdą a demokracją, ale stosunek Kościoła do prawdy o demokracji. Warto przypomnieć, że ta sama Hannach Arendt jeszcze przed śmiercią w 1975 r. nazwała system w którym żyjemy Demokratycznym rytuałem, zespolonym z technokratyczną dyktaturą. Można zapytać, po jakie słowa sięgnęłaby dzisiaj? Ale ważniejsze jest dlaczego Leon XIV, używając (podobnie jak 35 lat temu św. Jan Paweł II) mocnego argumentu zagrożenia totalitaryzmem, nadal utrzymuje, że poszukiwanie prawdy stanowi istotny element demokracji, która sama jest narzędziem uczestnictwa w dobru wspólnym. Jeśli drogowskazem ma być dla nas klasyczne pojęcie prawdy jako zgodności myśli z rzeczywistością, to ta ostatnia dobitnie pokazuje, że to fałsz jest istotnym elementem demokracji, a dobro wspólne jednym z jej głównych wrogów. Dopiero takie spojrzenie na demokrację jest spójne z zagrożeniem totalitaryzmem, wspólnym dla H. Arendt, św. Jana Pawła II i Leona XIV.

Myślenie Kościoła o demokracji w kategoriach „błędów i wypaczeń”, to spuścizna posoborowego pogodzenia się z demokracją. To pozycja sprzyjająca świętemu spokojowi i wierze, że kruche, lecz ponętne fundamenty systemu można zastąpić chrześcijańskimi – solidnymi, lecz wymagającymi. Mam nadzieję, że przełomowa w tej kwestii encyklika społeczna jeszcze przed nami, choć pewnie nie za mojego życia.

Wieża Babel czy mury Jerozolimy?

Zdecydowanie wart przemyślenia, także w kontekście historycznych sporów polsko – ukraińskich, jest ostatni rozdział Encykliki Leona XIV: „Kultura potęgi a cywilizacja miłości”. To głęboka i aktualna refleksja nad powracającym w historii człowieka przekonaniem o nieuchronności wojny jako rozwiązania istniejących problemów. Leon XIV dostrzega, że Dziś jesteśmy świadkami prawdziwej zmiany paradygmatu w dyskursie publicznym i w decyzjach dotyczących zbrojeń, wraz z niepokojącą rehabilitacją wojny jako narzędzia polityki międzynarodowej. Towarzyszy temu niepokój o skutki zastosowania sztucznej inteligencji na polu walki, która eliminuje rolę sumienia, osobistej odpowiedzialności i uznanie drugiego człowieka za osobę.

„Rzekomy realizm polityczny”, „Rozbroić słowa”, „Spojrzeć oczami ofiar”, „Pielęgnować zdrowy realizm”, to tylko niektóre tytuły podrozdziałów wyznaczające tropy myślenia Leona XIV. Gdyby politycy demokratyczni, tak chętnie odwołujący się do wartości chrześcijańskich, choć odrobinę skrócili dystans pomiędzy nauczaniem Kościoła a partyjną wykładnią politycznego realizmu, nasz świat wyglądałby znacznie spokojniej. Ale czy o to im właśnie chodzi, tu pewności nie ma.

Podpowiadając kierunek jaki powinniśmy obrać jako wspólnota ludzka i jako narody w dobie sztucznej inteligencji, papież odwołuje się do dwóch obrazów biblijnych: budowy wieży Babel i odbudowy murów Jerozolimy. Pierwszy, to dzieło ludzkiej pychy, wyrasta z absolutyzacji tego, co ludzkie, i z ludzkiego roszczenia samowystarczalności, poświęca godność osób na rzecz skuteczności i pragnie dosięgnąć nieba bez błogosławieństwa Boga – pisze papież w „Magnifica humanitas”.

Drugi obraz to odbudowa Jerozolimy po powrocie Żydów z niewoli babilońskiej przez Nehemiasza. Opowiadanie ukazuje, że miasto odradza się nie dzięki inicjatywie pojedynczej osoby, lecz przez wspólną odpowiedzialność całego ludu (…) Jest to dzieło, które ma w centrum Boga i odbudowuje więzi jeszcze wcześniej niż kamienie (…) Dlatego pierwszym wyborem nie jest wybór między „tak” a „nie” dla technologii, lecz między budowaniem wieży Babel a odbudową Jerozolimy; między władzą, która rości sobie pretensję do panowania nad niebem, a ludem, który – w obecności Boga – podejmuje zgodnie pracę nad odbudową braterskiego współistnienia -kontynuuje papież.

Metafora tych dwóch biblijnych obrazów pokazuje, że rzeczywisty zamysł Encykliki „Magnifica humanitas” daleko wybiega poza kwestię sztucznej inteligencji. AI należy tu raczej traktować jako ostatnie (przynajmniej na razie) piętro współczesnej wieży Babel. Tymczasem szykowane są dalsze rusztowania, ale losu pychy kroczącej przed upadkiem to nie zmieni.

PS. Na koniec o łyżce dziegciu w tym udanym miodzie Encykliki Leona XIV. Chodzi o kolejne przeprosiny w imieniu Kościoła. Tym razem za niewolnictwo. Papież wprawdzie przyznaje, że wydarzeń przeszłości nie można osądzać w oderwaniu od kontekstu historycznego. Za co więc konkretnie przeprasza? Za opóźnienia, z jakim Kościół i społeczeństwo potępiły plagę niewolnictwa. Od kiedy liczone? Od epoki nowożytnej, kiedy to instytucje kościelne pozbyły się niewolników i Stolica Apostolska, pobudzana prośbami władców, jedynie je wspierała i uprawomocniała. Tak więc gdy instytucje Kościoła posiadały niewolników, kontekst historyczny niewolnictwo usprawiedliwiał. Gdy Kościół niewolnictwo tylko wspierał, kontekst historyczny przestał być wystarczający, i trzeba przepraszać.

Kierując się taką logiką, powodów do przeprosin wystarczy papieżom na długie lata. Następna w kolejce może kara śmierci. Tylko po co to wszystko, i dla kogo? Jeśli to kolejna, posoborowa próba przypodobania się światu, zgodnie z jego obecną logiką i modami, papież może to robić w imieniu Kościoła, ale beze mnie.

Bogdan Bachmura

Czytaj więcej: W obronie „wspaniałego człowieczeństwa”, encyklikę Leona XIV komentuje Bachmura

Komentarz (1)

Więcej artykułów…

  1. W lipcowej "Debacie" Bachmura o encyklice Papieża, Kowalczyk szuka ministra a Socha opisuje patologie samorządowe
  2. Zarobki lekarzy na Warmii i Mazurach. Oto rekordziści ze szpitali wojewódzkich

Strona 6 z 547

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Tylko? Skoro takie komentarze, jak wskazała redakcja, są ścigane, to co będzie gdy ktoś w komentarzu umieści konkretne naruszenie prawa? Wtedy też zos...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
47 minut(y) temu
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-czyli-prymus-pryncypala/
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
8 godzin(y) temu
To już chyba najwyższa pora, żeby stare komuchy skrzyknęły się, zebrały, i zrobiły zrzutkę na przeniesienie szubienic na Czarci Ostrów!
Dopiero tam b...
Wkrótce wyrok NSA w sprawie na...
9 godzin(y) temu
Może podpowie Pan co zrobić by ukryć swoje IP by móc mailować i komentować bezpiecznie?
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
11 godzin(y) temu
Droga redakcjo. Czy cała ta sytuacja wskazuje,że komentowania stało się niebezpieczne? Czy korespondencja mailowa też może stać się powodem kłopotów? ...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
11 godzin(y) temu
Przygotowałam cv, czekam na opinię od pracodawcy, inne dokumenty też już mam gotowe. Bardzo proszę osoby, które znajdą ogłoszenie o naborze na wolne s...
Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odw...
22 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • PILNE / MONIT: Żądanie interwencji poselskiej – Międzynarodowe śledztwo EPPO a milczenie elit politycznych
  • Abp Filipazzi: Treść przesłania gietrzwałdzkiego można streścić w trzech słowach: nawrócenie, pokora i zaufanie
  • Premier Donald Tusk tumani, uwodzi, szczuje, manipuluje, kłamie i straszy. A Polska tonie...
  • Policja ponownie usunęła baner sprzed "szubienic" z mową nienawiści wiceprezydent Olsztyna
  • We wrześniowej „Debacie” Bachmura o zamordyzmie KO, Socha demaskuje Tuska a Kowalczyk mówi „Tak dla imigracji”
  • Ile jest prawdy w oskarżeniach Serafina: „Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie”?
  • Radni KO odrzucili prawo mieszkańców Olsztyna do głosu na sesjach
  • Teatr Narodowy im. Donalda Tuska: Jak przedszkolaki bawią się w rządzenie państwem
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik
  • W. Kozioł złożył skargę do Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie na zabór jego banerów
  • Uchwałą sejmu Rok 2027 Rokiem Objawień Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.