logodebata

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

środa, kwiecień 15, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

226 lat minęło, a my wciąż w tym samym miejscu

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 08 maj 2017 19:32
Jacek Sokołowski

226 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja rodzi pokusę, by stwierdzić, że historia zatoczyła koło. Państwo polskie istnieje, lecz jego byt i podmiotowość są wciąż zależne od czynników zaskakująco przypominających uwarunkowania rodem z XVIII wieku.

Trzy podobieństwa do Polski Stanisława Augusta

1. Geopolityka

Słaba Rzeczpospolita położona jest pomiędzy znacznie silniejszymi potęgami, naprzemiennie rywalizującymi i współpracującymi ze sobą. Racja stanu żadnej z nich nie wymaga bezwzględnie istnienia Polski, może wymagać natomiast - zależnie od bieżącego układu sił pomiędzy nimi - przejściowego wzmocnienia bądź osłabienia naszego państwa.

2. Gospodarka

Siła gospodarcza Polski jest znacznie mniejsza niż sąsiednich potęg i zasadnicza zmiana w tej relacji nie jest możliwa w perspektywie co najmniej dwóch dekad.

3. Słabość instytucjonalna

Podobnie jak w XVIII wieku dysponujemy dysfunkcjonalnym systemem politycznym, czyniącym państwo mało sterownym. Podobnie jak w XVIII wieku nie posiadamy armii zdolnej do samodzielnej obrony terytorium i nieefektywnie ściągamy podatki. Obciążenie tymi ostatnimi jest nierównomierne, co przyczynia się do utrzymania quasi-oligarchicznego systemu społecznego z silnie uprzywilejowanymi grupami wybranych.

Co szczególnie istotne, podobnie jak u schyłku XVIII stulecia, Europa wkracza w okres dynamicznej rewizji dotychczasowego ładu międzynarodowego, dokonywanej paralelnie do zachodzących głębokich przemian społecznych. Które to procesy, przypomnijmy, doprowadziły wówczas do trwających nieprzerwanie przez ćwierć wieku paneuropejskich wojen oraz do definitywnego zniknięcia Polski z mapy Europy.

Trzy różnice od Polski Stanisława Augusta

Jednak pomiędzy sytuacją Polski schyłku XVIII i początku XXI wieku zachodzą też istotne różnice.

1. Geopolityka

Z dwóch sąsiadujących z nami potęg, Rosja znajduje się w głębokim kryzysie (być może prowadzącym do jej upadku). Z kolei Niemcy - w przeciwieństwie do Prus - są hegemonem Europy kontynentalnej, a ich zasadniczym interesem jest utrzymanie tej hegemonii, nie zaś dalsza ekspansja; sama zaś hegemonia realizowana jest poprzez wyrafinowane narzędzia gospodarczo-dyplomatyczne, a nie za pośrednictwem  siły militarnej. W połączeniu z pojawieniem się czynnika całkowicie nieobecnego w wieku XVIII, czyli imperium amerykańskiego tworzy to sytuację, w której nasi sąsiedzi w znacznie mniejszym stopniu ingerują w zakres naszej podmiotowości: Niemcy, dlatego że nie muszą, Rosjanie, dlatego że nie bardzo mogą. Nasze „demokratyczne elekcje” nie odbywają się już na szczęście pod ochroną cudzoziemskich bagnetów.

2. Gospodarka

Potencjał gospodarczy mamy mniejszy niż I Rzeczpospolita, ale wykorzystujemy go znacznie efektywniej.

Polska Augusta III była krajem bogatym - o wiele bogatszym niż sąsiednie Prusy - ale marnotrawiącym to bogactwo w sposób niesłychany (dlatego uznać można, że te biedniejsze Prusy były od nas silniejsze gospodarczo - w sensie takim, w jakim Izrael jest silniejszy od Nigerii, mimo że ma trzykrotnie niższe PKB). Dziś również marnotrawimy, ale znacznie mniej. Nieporównywalnie mniejsze jest też rozwarstwienie społeczne.

3. Słabość instytucjonalna

Kuszące porównanie szlacheckiej anarchii z systemem politycznym III RP można uznać za trafne, ale tylko na poziomie dużej ogólności. Instytucjonalne słabości dzisiejszej Polski - dotkliwe i niewątpliwe - są niczym w porównaniu ze słabościami Polski Augustów. Prawo jest stanowione w sposób fatalny, często w interesie grup lobbystycznych, władza wykonawcza jest słaba, władza sądownicza nieudolna - ale istnieją i organizują życie społeczne.

Elity bez pomysłu na Polskę

Czy z tego pobieżnego porównania wynika, że jesteśmy dziś znacząco bezpieczniejsi niż w 1791 roku? Nie sądzę. Historia się powtarza - nie w wydarzeniach, lecz w procesach. Dzisiejsza Polska jest państwem silniejszym i funkcjonującym w mniej wrogim otoczeniu. Jednak zasadnicze determinanty naszego losu pozostają te same, zaś figury na geopolitycznej szachownicy już ruszyły. Bez reform instytucjonalnych i bez wzmocnienia naszej podmiotowości zdani będziemy wyłącznie na szczęście.

Polskę dzisiejszą i Polskę XVIII wieku łączy ponadto jeszcze jedno zjawisko: niezdolność elit politycznych do wykreowania wizji Polski jako wspólnoty politycznej, połączonej z realistycznym zdefiniowaniem jej roli w Europie.

Wizja, jaką miały elity czasów saskich była samobójczym anachronizmem. Była to Polska szlacheckiej „złotej wolności” (de facto: anarchii), istniejąca jako podmiot międzynarodowy siłą inercji. Poniatowski i stronnictwo reformatorów stworzyli podstawy nowej wspólnoty politycznej, ignorując jednak całkowicie uwarunkowania międzynarodowe: uchwalając konstytucję, powoływali do życia państwo, którego istnienia nie chciał żaden z sąsiadów, a które nie było się w stanie przed tymi sąsiadami obronić.

Elity III RP realizowały – do 2015 roku - wizję Polski jako demokracji proceduralnej, organizującej przede wszystkim rywalizację wielkich grup interesu. Jej istnienie w wymiarze gospodarczym i międzynarodowym gwarantować miało uczestnictwo w strukturach Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy. I była to wizja nader racjonalna, przynajmniej tak długo, jak długo niemiecka UE pozostawała organizmem stabilnym. Była też dla rządzących wygodna, pozwalała bowiem odsuwać od siebie pytanie o instytucjonalny kształt państwa, od którego niewiele zdawało się zależeć.

Kryzys struktur europejskich, którego jesteśmy świadkami, zdezaktualizował te założenia, a wyborcze zwycięstwo PiS pchnęło Polskę w kierunku demokracji plebiscytarnej. Relacje pomiędzy grupami interesu a strukturami władzy będą układać się na nowo; wiele wskazuje przy tym na to, że rewolucja społeczna PiS w jakimś stopniu odniesie sukces i skład grup interesu ulegnie zmianom. Również na nowo rysowana będzie mapa Europy i świata – być może nie dosłownie, w znaczeniu przebiegu granic, lecz na pewno poprzez określenie nowej roli poszczególnych państw i relacji pomiędzy nimi.

Dlatego pytanie, co dziś oznacza podmiotowość staje się dramatycznie aktualne. Polska wspólnota musi uporządkować swoje relacje wewnętrzne tak, aby państwo będące jej emanacją było zdolne do działania na arenie międzynarodowej – ale musi mieć również wyraźną wizję swojej roli na tej arenie. Wizję realistyczną, której zabrakło twórcom Ustawy Rządowej z 1791 roku. Uwzględniającą, w jakiej relacji istnienie Polski pozostaje do istnienia (i interesów) naszych sąsiadów.

***

Różnice w naszej sytuacji geopolitycznej w stosunku do XVIII wieku sprawiają że pole manewru dla stworzenia takiej wizji mamy znacznie większe. Jeśli nie wykorzystamy tej okazji, historia może się powtórzyć - z bolesną dokładnością.

Jacek Sokołowski. Doktor nauk prawnych, adiunkt w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ. Kierownik Centrum Badań Ilościowych nad Polityką UJ.

Tekst ukazał się na portalu jagiellonski24

konstytucja3maja

Obraz Krzysztofa Wojniakowskiego z 1806 roku pt. "Uchwalenie Konstytucji 3 maja

Czytaj więcej: 226 lat minęło, a my wciąż w tym samym miejscu

Komentarz (6)

Partyjniactwo bez ogródek

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 27 kwiecień 2017 10:19
Larso

Co się dzieje z partią i w partii władzy? Niestety tego nie wie nikt. To niezwykle smutna konstatacja. Poza okupowaniem instytucji i tłustych spółek skarbu państwa, ani słychu ani widu, sensownego oczywiście. Bo blichtru nie brakuje. Ludzie władzy panoszą się w tzw. „mediach publicznych” obwieszczając kolejne wcielenie sukcesu. Głównym przekazem partii władzy jest sukces. Partia władzy odniosła, odnosi i będzie odnosić sukces. Jaki sukces i na czym on polega? To sukces +.

Czytaj więcej: Partyjniactwo bez ogródek

Komentarz (17)

Na bagnetach nie usiedzisz

Szczegóły
Opublikowano: środa, 26 kwiecień 2017 19:47
Janusz Sanocki

W ostatniej chwili spod obrad sejmowej Komisji Sprawiedliwości wycofano projekt rządowy zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa. Zgodnie z informacjami prasowymi kierownictwo PiS ma podobno zamiar wycofać się – przynajmniej częściowo – z tego projektu. Podobnie jak w odstawkę ma pójść projekt rozszerzenia granic warszawskiej metropolii, a także projekt ograniczenia kadencji wójtów i burmistrzów tudzież ustawa zakazująca sprzedaży pigułki „dzień po”.
Obserwując od półtora roku pracę Sejmu nie mogę powstrzymać się od pytania: po co? Po co PiS otwiera tak wiele frontów politycznego konfliktu na raz? Po co rozdrażnia kolejne grupy społeczne wpychając je – co jest naturalną konsekwencją – do obozu własnych przeciwników politycznych? Czy Jarosław Kaczyński – uchodzący za genialnego stratega – nie widzi, że to są wręcz działania dyletanckie? Nikt mądry, kto chciałby dokonać głębokich zmian w państwie nie robiłby tego w taki sposób jak prezentuje nam Prezes wszystkich prezesów i kierowana przez niego partia.
To są elementarne wytyczne politycznej strategii: nie walczyć na wiele frontów na raz, załatwiać sprawy wg hierarchii ważności, dzielić przeciwników tak by nie rzucili się na ciebie wszyscy razem, szukać sojuszników „na zewnątrz”.
Tymczasem nic w działaniach PiS-u nie wskazuje, że kierownictwo partii mającej większość w Sejmie, większość w Senacie i swojego - całkowicie potulnego prezydenta – zna te zasady. Wręcz przeciwnie wygląda na to, że nigdy o takich żądnej strategii nie słyszeli. I już nie mówię o „Sztuce wojny”- chińskiego generała Sun Tsu. Ale żeby znając historię dwu wojen światowych, nie wiedzieć jak się kończy wojna na dwa fronty?
Prezes Kaczyński i wodzostwo PiS-u gnają swoje szeregi na oślep do walki, a potem stojąc w obliczu protestów wystraszeni wycofują się. Tak było ze sprawą aborcji, tak z ustawą Szyszki (nb. całkiem niezłą) i wszystko na to wskazuje, że w przypadku wskazanych wyżej ustaw także nastąpi odwrót na „z góry upatrzone pozycje”.
W sprawach wymiaru sprawiedliwości, które mnie najbardziej zajmują, widzę te strategiczne błędy partii rządzącej bardzo wyraźnie. Tak było przy ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, gdzie kolejne projekty zmian pisane były przez polityków PiS wyraźnie na kolanie i z których wiele poszło wręcz do kosza.
W innych ustawach było kilka dobrych rozwiązań, które poprawiły m.in. takie kwestie jak jawność rozpraw, dostęp stowarzyszeń do procesu karnego, ale też było wiele propozycji, które wyraźnie były nastawione na przejęcie „ręcznej” kontroli nad sądami – poprzez hierarchicznie zorganizowaną prokuraturę, podległą bezpośrednio ministrowi Ziobrze. Młoda ekipa Ziobry, uwiedziona tym, że ma w ministerstwie pełną władzę, wyobraża sobie, że kiedy minister i jego ludzie będą osobiście kierować i kontrolować, to wyeliminują sądowe błędy, rozwlekłość, arogancję i korupcję. Tak może myśleć tylko ktoś bardzo naiwny. Naprawianie tak rozległego, ogromnego systemu musi polegać na uzdrowieniu mechanizmów, które nim rządzą, a nie na wprowadzaniu korupcjogennego i opartego na mrzonkach systemu samodzierżawia. Nigdzie bowiem na świecie takie ręczne sterowanie nie zdało egzaminu.
W swoich projektach zmian w sądownictwie PiS wyraźnie nie szuka żadnych sojuszników spoza partii i nawet nie stara się zamaskować dążenia do przejęcia właśnie przez własną partię decydującej roli np. przy obsadzie Krajowej Rady Sądownictwa. Taki „partyjny skok na sądownictwo” nie wsparty żadnym społecznym czynnikiem, nie osłonięty nawet cieniem ogólnospołecznej motywacji – a oparty jedynie na chwilowej większości w parlamencie – nie prowadzi do trwałego zwycięstwa. „Bagnetami można zdobyć władzę , ale na bagnetach długo się nie usiedzi” - zauważył Napoleon.
W naszym przypadku „bagnetami” są rozwiązania oparte tylko na chwilowej większości parlamentarnej, „smoleńskie rytuały” wykluczające jakąkolwiek dyskusję i bezustanne powtarzanie „osiem lat, osiem lat!”
Jak długo można na takim paliwie jechać?

Janusz Sanocki     http://prawica.net/7272
Poseł na Sejm RP.
Dziennikarz, polityk, były burmistrz Nysy, jeden z liderów Obywatelskiego Ruchu JOW, inicjator Kongresu Protestu.
Autor Miesiąca Prawicy.net w lipcu 2013

Czytaj więcej: Na bagnetach nie usiedzisz

Komentarz (5)

Historię piszą zwycięzcy

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 24 kwiecień 2017 00:08
Magdalena Piórek

10 kwietnia 1943 Niemcy rozpoczęły oficjalną ekshumację grobów polskich oficerów, a kilka dni później świat pierwszy raz usłyszał o Katyniu. Informacja o odnalezieniu w lesie katyńskim zwłok 10 tysięcy polskich oficerów zszokowała opinię publiczną i na zawsze zaważyła na polsko-rosyjskich relacjach.
Związek Sowiecki natychmiast wyparł się odpowiedzialności za śmierć polskich jeńców. Zaraz potem rozpoczął się okres fałszowania i zatajania prawdy historycznej i historia mordu naszej elity intelektualnej stała się również historią obowiązującego przez pięćdziesiąt lat kłamstwa. Władze komunistyczne pomagały przemilczeć zbrodnię katyńską i to sprawiło, że nie została nigdy właściwie rozliczona. Po 89 roku Polsce nie udało się doprowadzić do uznania przez organy wymiaru sprawiedliwości Rosji zamordowanych w Katyniu za ofiary zbrodni ludobójstwa, zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, a także do przyznania zamordowanym statusu ofiar represji politycznych.
Przez jakiś czas wydawało się, że w sprawie Katynia coś drgnęło. Władze Federacji Rosyjskiej przyznały się do odpowiedzialności Stalina za mord na polskich oficerach, prezydent Borys Jelcyn powiedział „przebaczcie”, przeprosiny powtórzył Władimir Putin, a rosyjska Duma Państwowa potępiła mord katyński i uznała go za zbrodnię reżimu stalinowskiego. Po latach celowych działań i zaniedbań okazało się, że sprawy Katynia nie da się przemilczeć. Polska nie chciała dać o niej zapomnieć. 7 kwietnia 2010 roku podczas wspólnych obchodów w Katyniu Władimir Putin powiedział, że „nie da się ukryć pamięci o przestępstwie i zbrodniach. Jesteśmy zobowiązani, by zachować pamięć o przeszłości i będziemy to robić”.
Co sami zrobiliśmy z pamięcią o Katyniu? Katastrofa smoleńska 10 kwietnia 2010 roku spadła Rosjanom dosłownie z nieba. Zepchnęła z ich barków kwestię winy za zbrodnię katyńską i przewartościowała status kata i ofiary. Do tej pory wymuszaliśmy na Rosji przyznanie się do winy i wskazywaliśmy jednoznacznie palcem. Mieliśmy pod ręką pręgierz w postaci zbrodni, sprawcy, tysięcy dokumentów i zero wątpliwości. Smoleńsk nie jest tak jednoznaczny – nikt nie może ze stuprocentową pewnością powiedzieć, co się właściwie wydarzyło, kto zawinił i jaką rolę odegrała w tej sytuacji Federacja Rosyjska. Dysponowaliśmy potężnym argumentem w postaci prawdy historycznej, a rozmieniliśmy go na drobne w dyskusjach zahaczających o political fiction. Dziś nie da się jednoznacznie wmówić światu rosyjskiej odpowiedzialności, oskarżeń nie można zweryfikować i tylko podważają naszą wiarygodność na arenie międzynarodowej.
Siedem lat temu Rosja wygrała los na loterii – mogła wyjść z narożnika poczucia winy i zbudować narrację o polskiej histerii, która obwinia Rosję o całe zło tego świata. Katastrofa smoleńska przemodelowała relacje polsko – rosyjskie oraz świadomość społeczną. 10 kwietnia kojarzy się dziś wszystkim jednoznacznie – z Tupolewem, prezydentem Kaczyńskim, wojną polsko-polską i miesięcznicami na Krakowskim Przedmieściu, Był Katyń – nie ma Katynia w polskiej narracji i Putin wie o tym doskonale. Przetrzymując wrak Tupolewa i odpowiednio preparując informacje o stenogramach w kokpicie samolotu nie pozwala wrócić zbrodni katyńskiej na właściwy tor.

Niemcy patrzą uważnie na działania rosyjskie i wyciągają wnioski. Podobnie jak Rosja, postanowili zepchnąć z siebie niewygodną odpowiedzialność. Mamy pretensje do świata, że zafałszowuje prawdziwy obraz zdarzeń, podczas gdy sami traktujemy swoją historię po macoszemu. Przez brak skoordynowanych działań naszych organów państwowych i odpowiedniej siły przebicia zachodnie media od lat prześcigają się w używaniu kłamliwych zwrotów o „polskich obozach śmierci”. Trwa bezpardonowa walka o pamięć historyczną. Nawet sam Barack Obama w 2012 roku użył sformułowania „Polish death camps” wpisując się w obowiązującą narrację. W świadomości świata nie istnieje niemiecka odpowiedzialność za Holocaust, zmienia się hasła w serwisach internetowych, gdzie winę ponoszą „jacyś naziści”. Naziści nie spadli z księżyca, narodowość przecież posiadali, ale nawet kanadyjscy studenci, spytani kim byli sprawcy, odpowiadają, że naziści byli Polakami.
Kiedy niemiecka telewizja ZDF przegrała proces sądowy, w wyniku którego miała przeprosić byłego więźnia Auschwitz Karola Tenderę za użycie sformułowania „polskie obozy zagłady” i odmówiła wyeksponowania ich na głównej stronie, polscy internauci postanowili wziąć sprawy we własne ręce. Akcja GermanDeathCamps przypominająca, kto zakładał niemieckie obozy koncentracyjne, zrobiła furorę w sieci. Zaraz potem ruszyła akcja bilboardowa z tym samym przekazem. W Niemczech, Belgii i Wielkiej Brytanii krążyły grafiki z napisami w języku angielskim typu: "Obozy zagłady były niemieckie", "Nigdy nie zapomnij! Nazizm wyprodukowano w Niemczech" czy "Nie myl ofiary z mordercą. Nazistowskie niemieckie obozy zagłady. Nigdy polskie!" i budziły zdziwienie przechodniów, którzy wcześniej o tym w ogóle nie słyszeli.
Odzew wobec polskiej inicjatywy był ogromny, pytanie tylko, czy na taką akcję nie jest już za późno. Czy wobec takiej skali fałszerstwa i manipulacji mamy jeszcze szansę przebić się ze swoim przekazem. Na własne życzenie odpuściliśmy sobie pamięć o Katyniu, organy państwowe sukcesywnie przegrywają też batalię o dobre imię Polski w sprawie Holocaustu.
Historię piszą zwycięzcy. Od lat nie możemy dodać nawet jednej zgłoski.
Magdalena Piórek

Czytaj więcej: Historię piszą zwycięzcy

Komentarz (6)

Więcej artykułów…

  1. „Czy podatki mogą i powinny być sprawiedliwe?”. Zapraszamy na debatę 24.04.
  2. Czy artyści Korkuć i Adamas „szerzą w Gietrzwałdzie szowinizm, nacjonalizm i nienawiść do Rosjan i Niemców”?

Strona 412 z 535

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 407
  • 408
  • 409
  • 410
  • 411
  • 412
  • 413
  • 414
  • 415
  • 416
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

zaraz będzie 2 lata wstecz na platformie zamówień publicznych
Zobacz jakie premie dostali pr...
6 godzin(y) temu
ZGOK - 72 tysiące premii dla prezesa? Za to, że dostaliśmy śmierdzący problem odpadów bio? Już śmierdzi z pojemników, a nawet wiosny nie ma. Latem to ...
Zobacz jakie premie dostali pr...
10 godzin(y) temu
Bo radny Andrasz nie robi politycznych konferencji. Zajmuje się drzewami, wiaduktami z AI, oczkami wodnymi, itp.
Zobacz jakie premie dostali pr...
13 godzin(y) temu
Sprawdźcie spółki podlegające Marszałkowi Województwa. Tam może być ciekawiej. Chętnie też zobaczę jakie to były cele zarządcze i czy były zmieniane t...
Zobacz jakie premie dostali pr...
14 godzin(y) temu
Zmarła prof. Nagięciowa, córka prof. Swianiewicza.
Cześć Jej pamięci.
Walczmy dalej o prawdę o Katyn...
16 godzin(y) temu
Dlaczego radny Andrasz nie zrobił w tej sprawie konferencji? Na szczęście jest radny Warot. Brawo
Zobacz jakie premie dostali pr...
19 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • PiS grozi prezydentowi Olsztyna referendum. Prezydent: Apeluję - działajmy wspólnie!
  • Starcie studentów UWM z europosłem Patrykiem Jakim: SAFE, OZE, Trump, Niemcy, imigracja
  • STANOWISKO W SPRAWIE PROJEKTU PLANU OGÓLNEGO GMINY GIETRZWAŁD
  • Spór o plan rozwoju Gietrzwałdu: stać się Lourdes czy strefą przemysłową?
  • Awantura w PiS-ie pomiędzy szefem partii w Szczytnie Żuchowskim a poseł Arent
  • Czy Katarzyna K. opłacała Iwonę Arent i wojewodę Mariana P.?
  • R. Zawadzki: "Nie byłem związany z Galwanotechniką w 2014 roku"
  • Tymiński ma pomóc Braunowi w wyborach na Warmii i Mazurach
  • Syn wojewody Radosława Króla (PSL) dostał pracę w starostwie olsztyńskim
  • B. poseł SLD Monika Falej zasiliła kadry WM Specjalnej Strefy Ekonomicznej
  • WIOŚ zawiadamia policję. Galwanotechnika w Mrągowie musi zamknąć kotłownię

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.