logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

sobota, październik 10, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

Poseł PSL Pasławska nie ma w rodzinie "córki leśniczego"?

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 25 wrzesień 2017 10:07

W dyskusji nad zmianą Prawa o ochronie środowiska poseł PSL‑u Urszula Pasławska zagrzmiała: „Tworzy się kolejne posady dla córek leśniczego”. Teraz przyznaje, że użyła niefortunnego określenia. Jednak pytanie, czy urzędniczka z olsztyńskiego WFOŚ o tym samym nazwisku to jej rodzina, zirytowało działaczkę ludowców.

Czytaj więcej: Poseł PSL Pasławska nie ma w rodzinie "córki leśniczego"?

Komentarz (12)

Szorstka przyjaźń z dawnym wrogiem

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 24 wrzesień 2017 19:33
Magdalena Piórek

Polska była nie tylko ofiarą II wojny światowej, ale też jej bohaterem powiedziała na Westerplatte premier Beata Szydło, kolejny raz otwierając dyskusję o konsekwencjach niemieckiego najazdu na Polskę.

Wrzesień to szczególny moment, w którym zbiegają się rocznice bolesnych dla Polski wydarzeń. 1 września 1939 r. plunął ogniem pancernik Schleswig-Holstein, a siedemnaście dni później Rosja Stalina zadała nam cios w plecy. We wrześniu 1944 r. Warszawa była świadkiem dogorywającego powstania, które przez sześćdziesiąt trzy dni rozpaczliwie broniło się przed przeważającymi siłami wroga. Wrzesień to czas refleksji, gdy w wirze międzynarodowych relacji, sojuszy i negocjacji o fundusze, gaz, ropę czy poparcie w staraniach o ważne stanowisko, nagle zaczynamy uważniej przyglądać się sąsiadom. Chcemy zadośćuczynienia. Sojusznik znów staje się wrogiem, a my – pamiętając, że właśnie we wrześniu rodziła się zdrada, zaczynamy się zastanawiać, jak często historia lubi i może się powtarzać.
W realiach tamtych wydarzeń powstanie warszawskie oceniano jako jedyny możliwy scenariusz w obliczu rozrysowującej się właśnie mapy przyszłych geopolitycznych wpływów w Europie i nadziei na polską niepodległość. W zamierzeniach rządu na emigracji, dzięki wypchnięciu niemieckich oddziałów przez żołnierzy AK, powstanie miało przede wszystkim pokazać Stalinowi, że sowietyzacja Polski spotka się z dużym oporem społeczeństwa i utrudnić polskim komunistom walkę o poparcie dla nowej ideologii i nowego systemu władzy. Przegrane powstanie zyskało głównie znaczenie moralne i stało się symbolem walki o niepodległość. Minęło ponad siedemdziesiąt lat, ale historia poświęcenia tysięcy żołnierzy trwa nadal. Wpisała się w tło przepychanek z niemiecką wersją II wojny światowej, kłamstwami politycznej poprawności, a przede wszystkim z brakiem rozliczenia.
Temat reparacji wojennych na rzecz Polski wraca w polsko – niemieckich relacjach co jakiś czas, ale pierwszy raz od dawna trafił na bardziej podatny grunt. Skala zniszczeń po II wojnie światowej nie przestaje budzić wielkich emocji. W przestrzeni publicznej pojawiają się kwoty mówiące o 6 bilionach euro, zapowiedzi odzyskania, jak również głosy niepokoju, że kwestia reparacji zaszkodzi stosunkom polsko – niemieckim. Sama strona niemiecka protestuje, że to zbyt duże koszty i żaden kraj nie jest w stanie spłacić takiego długu bez szkody dla własnych finansów. Ponadto Berlin uważa, że sprawa roszczeń dawno została załatwiona i Warszawie nic więcej się nie należy. Wątpliwe również, czy spór wyjdzie kiedykolwiek poza kwestie dyskusyjne, bo też nie taki był cel polskiego rządu, kiedy zdecydował się podjąć temat na nowo. Nie da się nie zauważyć, że sprawa roszczeń zostaje podniesiona, kiedy w tle toczy się batalia z Komisją Europejską i wiszą nam nad głową ewentualne sankcje. Trzeba to odczytywać jako ostrzeżenie Warszawy wobec Berlina, żeby niemiecki rząd przestał wspierać działania UE zmierzające do ukarania Polski za rzekomy brak praworządności. Drugi aspekt roszczeń to przypomnienie całemu światu, kto był rzeczywistym winowajcą wojennej hekatomby i próba odwrócenia wszechobecnego przekonania o polskiej współodpowiedzialności.
Jeśli jakikolwiek kraj na świecie zasługuje na reparacje wojenne za cierpienie w zeszłym stuleciu, to z pewnością jest to Polska przyznaje nawet brytyjska prasa, wspominając śmierć milionów ludzi, jak również zgliszcza Warszawy, Krakowa i wielu innych polskich miast. Sama Warszawa została zniszczona w niemal 90 procentach, Polska poniosła ogromne straty, których w większości nie da się do końca zmierzyć. Strumień amerykańskich pieniędzy przeznaczonych na pomoc zniszczonej Europie nigdy do Polski nie trafił. W polskiej opinii publicznej, gdyby nie niemieckie i rosyjskie działania wojenne, silna gospodarczo Polska znajdowałaby się w dużo lepszej pozycji geopolitycznej. Polityczni eksperci przyznają jednak, że gdyby Angela Merkel uległa żądaniom Polski, mogłoby to spowodować kolejne roszczenia ze strony innych narodów, a Niemiec zwyczajnie na to nie stać. Dopiero niedawno Niemcy spłaciły swoje zobowiązania wobec Francji jeszcze z czasów I wojny światowej i nic dziwnego, że nie chcą brać na siebie kolejnych zobowiązań.
Zarówno Polska, jak i Niemcy potrzebują choć symbolicznej wygranej. Angela Merkel ma w niedalekiej perspektywie wybory do Bundestagu i strategicznie przyda jej się utemperowanie niepokornego sąsiada. Z jednej strony odwraca uwagę od problemów wewnętrznych, gdzie niekontrolowany napływ masy migrantów ekonomicznych zaczął budzić niepokój samych Niemców. Z drugiej spór z Polską w sprawie stanu praworządności w naszym kraju to wygodna forma nacisku politycznego i ekonomicznego. Niemcy rozpychają się kolanami i łokciami w Europie, od lat wydają miliony euro i używają politycznej presji, żeby ze swoich zbrodni uczynić temat tabu. Chcą, żeby w Polsce dalej „było, tak jak było”, tym bardziej, że polityka rządu Prawa i Sprawiedliwości uderza w niemieckie interesy w Polsce. W ostatnich dniach negatywnym echem odbiła się wypowiedź kanclerz Angeli Merkel: Chociaż bardzo życzyłabym sobie, by relacje i stosunki z Polską, która jest naszym sąsiadem, były bardzo dobre, a zawsze będę miała na względzie wagę tych relacji, nie możemy po prostu trzymać języka za zębami i nie mówić nic, by zachować pokój i spokój. Te słowa wzbudziły niepokój nad Wisłą, bo chociaż Merkel wypowiadała się odnośnie polsko-unijnego sporu, nie dało się zapomnieć o historycznych sposobach zaprowadzania niemieckiego porządku w Europie.
Sprawa reparacji wojennych przez obie strony traktowana jest instrumentalnie. Pojawia się zawsze w dogodnym dla jednej ze stron momencie i prędzej czy później schodzi na dalszy plan. Gdyby jednak Polska faktycznie zdecydowała się na ten krok, stoją za nią wszystkie prawne, historyczne i moralne argumenty, z którymi Niemcy dyskutują głównie krzycząc o naruszaniu dobrych obopólnych relacji. Wśród niemieckich polityków słychać groźby, że polskie żądania „są zaprzeczeniem wspólnego, skierowanego na przyszłość projektu między Niemcami a Polską i mogą spowodować niebezpieczne skutki”. Eksperci chwytają się również argumentów o przedawnieniu sprawy, czy też zaniechania przez Polskę starań o reparacje. Na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” dowodzą, że podczas negocjacji zakończonych traktatem 12 września 1990 r. (o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec) Polska milcząco zrezygnowała z ich dochodzenia. Nie ma dokumentów prawnych, które by potwierdzały tę linię obrony, ponieważ traktat nie wspomina nic o rezygnacji z reparacji.
Niemcy wiedzą, że jeśli kwestia reparacji rzeczywiście wyjdzie poza sferę publicystycznej dyskusji Polska może nie przestraszyć się politycznej i medialnej nagonki, a tym samym nie ugnie się pod naciskami Komisji Europejskiej i zdecyduje się przeforsować swoje stanowisko. Ponadto będziemy musieli postarać się zbudować szeroką międzynarodową koalicję dla poparcia naszych racji i wciągnąć do postępowania polskich Żydów, a wtedy pojawia się szansa na wygraną przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. Zrozumienia dla naszych starań należałoby szukać w rozmowach i konsultacjach z USA, Wielką Brytanią i innymi partnerami międzynarodowymi, bo to ich głos liczy się najbardziej. Ewentualna wygrana Polski ważyłaby mocno na zachowaniu europejskiego status quo, gdzie to Niemcy do tej pory dyktowały swoje zdanie, a nie odwrotnie.
Starania Polski budowania poparcia dla swoich racji nie znalazły francuskiego uznania. Prezydent Macron ostrzegł, iż Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra. Francja mówi głośno to, czego Niemcy się najbardziej boją: że wygrana Polski to nie tylko prestiżowy sukces w sensie prawnym. Konsekwencją przymuszenia Niemiec do zapłaty wielomiliardowych odszkodowań będzie znaczące osłabienie ich pozycji w Europie i na świecie. Budowana z takim mozołem wizja Europy pod niemieckim panowaniem może nie przetrwać takiej próby, a wzmocniona politycznym poparciem Polska mogłaby w przyszłości zacząć grać o zmianę układu sił w regionie.
Pytanie tylko, czy świat i Europa są na to gotowe i czy nam na to pozwolą?
Magdalena Piórek
Absolwentka Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego

Czytaj więcej: Szorstka przyjaźń z dawnym wrogiem

Komentarz (8)

Czy można uszlachetnić demokrację?

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 22 wrzesień 2017 14:43
Bronisław Łagowski

To ważna różnica, czy przyjmujemy demokrację dlatego, że spełnia kryteria dobrego ustroju, czy dlatego, że sama przez się jest ustrojem najlepszym z możliwych. Nie jest to dzielenie włosa na czworo, lecz kwestia bardzo praktyczna. W pierwszym wypadku wady, niedostatki, słabości demokracji poprawiamy, odwołując się do idei dobrego rządu, i z pozycji ideału – niekoniecznie bardzo wygórowanego – reformujemy, udoskonalamy realną demokrację. Nie zakładamy, że w innych ustrojach, jakie zna historia, nie było nic wartościowego, użytecznego czy szlachetnego, co mogłoby być z pożytkiem zastosowane w demokracji. Ideały polityczne możemy destylować z tego, co było, ale tworzyć je mogą również ludzie rozumni i doświadczeni w drodze kreatywnego namysłu. Klasyczna filozofia polityczna od Platona i Arystotelesa do Locke’a, Monteskiusza czy Kanta wytworzyła polityczne ideały, o których nie powinno się zapominać, doświadczając niewygód czy zła w realnej demokracji. Nie zastanawiamy się, czy zmiany, jakie chcemy wprowadzić, będą demokratyczne, lecz czy będą dobre.
Gdy odwrotnie, ustrój dobry utożsamiamy z ustrojem demokratycznym, wszelkie reformy muszą mieć charakter demokratyczny. Jest źle, ponieważ demokracji za mało. Jest źle, ponieważ demokracja nie sięga do każdej dziedziny życia społecznego. Demokrację polityczną rozciągamy na gospodarczą, gospodarczą na przemysłową; pedagogika domaga się demokracji szkolnej; grafomani i nieudani artyści, bojąc się kpin, chronią się pod skrzydłami demokratycznej zasady równego prawa do szacunku i rozciągają demokratyczny egalitaryzm na dziedzinę kultury. Inni mogą to widzieć po swojemu, ale mnie niezmiernie dziwi demokratyczne prawo każdego do wyrokowania o polityce zagranicznej, o tajnej dyplomacji, o tym, co zrobi, a nawet co myśli rząd chiński lub inny mniej lub bardziej egzotyczny. Napisałem kiedyś, że w sprawie przebiegu wojny Szwejk wie tyle, co zwierzchnik sił zbrojnych, ale w demokracji ma on prawo znać się na wszystkim. Z tak szeroko rozlanymi prawami i uprawnieniami obywatelskimi (a także dziecinnymi, uczniowskimi, a nawet zwierzęcymi) rząd nie potrzebowałby nic robić albo by nie mógł. Toteż w miarę postępów demokracji te przesadne uprawnienia stają się coraz bardziej pozorne, a wraz z nimi fikcyjne stają się prawa, że tak powiem, kardynalne, bez których nie ma ani społeczeństwa obywatelskiego, ani państwa prawnego. Bezustannie i zewsząd rozlegają się żądania „więcej demokracji” i w tym samym czasie z absolutną niemal obojętnością traktuje się likwidację podstawowego składnika demokracji, jakim jest wola ludu. Nie muszę się chyba zastrzegać, że wola grup interesów nie jest wolą ludu. Sporządza się różnego rodzaju rankingi i międzynarodowe porównania a to przestępczości, a to konsumpcji lub poczucia szczęścia nawet, ale nie spotkałem się
z badaniami, w jakim kraju wola ludu jest lepiej, a w jakim gorzej instytucjonalnie zagwarantowana. Może są takie badania, ale ja ich nie znam. Myślę, że w Polsce system wycieńczył wolę ludu bardziej niż w innych krajach europejskich. Gdzie jest drugi kraj o tak jednomyślnym przekazie telewizyjnym? Gazety reprezentujące poglądy odmienne od tego przekazu można wyliczyć na palcach jednej ręki i są to z reguły gazety niskonakładowe, tzw. niszowe. Polskie telewizje sprawiają, że 30 mln ludzi myśli o tym samym i w ten sam sposób. Ten system nie wyklucza kłótliwości, ale kłótnia to nie dyskusja, a wysokie kłócące się strony w sprawach naprawdę ważnych zajmują to samo stanowisko. Komu powierzono pranie mózgów społeczeństwa? Lekkomyślnym dziennikarzom i dziennikarkom niemającym czasu się kształcić, skonformizowanym aż do bezmyślności akademickim ekspertom, a od czasu do czasu także osobom niespełna rozumu, którymi należałoby się raczej czule zaopiekować, niż dawać im trybunę do przemawiania do całego narodu.
Co pod taką presją dzieje się z wolą ludu, widzimy w tej chwili na przykładzie stosunku do zapowiadanej przez rząd wojny. Polak strach przed wojną ma w swoim systemie nerwowym, ale jego świadomość została tak zniekształcona przez propagandę telewizyjną, wyrażającą wolę rządu, że nie ma on motywu do sprzeciwiania się partii wojny i nie chce myśleć o tym, że już w pierwszych dniach wojny najprawdopodobniej zginą setki tysięcy rodaków razem z nim.
Ustrój, jaki obecnie u nas panuje, nie jest zły. Daje on wolność klasie produkującej, a to wydaje mi się najważniejsze. Nie do zniesienia natomiast jest tyrania wywierana na umysły, upowszechniająca paranoiczne poglądy na główne problemy narodowe.
•
W Ameryce wygasła tradycja rozróżniania pojęć demokracji i dobrego rządu, tak wyraźnie obecna w myśleniu „ojców założycieli”. Stany Zjednoczone w swym globalistycznym mesjanizmie dążą do uszczęśliwienia narodów po swojemu rozumianą demokracją, a nie dobrym rządem. Nie biorą pod uwagę warunków kulturowych, spadku historycznego, wyobraźni Irakijczyków, Libijczyków czy Ukraińców, co razem składa się na możliwość lub niemożliwość demokracji. W pewnych warunkach demokracja daje pewność krwawego chaosu, a najlepszym ustrojem byłby autorytaryzm. W Waszyngtonie zresztą dobrze o tym wiedzą i gdy autorytaryzm panuje w ich sojuszniczym kraju, ograniczają się do retorycznego przemianowania go na demokrację.
Bronisław Łagowski
tekst ukazał się w Tygodniku Przegląd i na https://www.tygodnikprzeglad.pl/czy-mozna-uszlachetnic-demokracje/
(zam. A.K.)

Czytaj więcej: Czy można uszlachetnić demokrację?

Komentarz (5)

Idzie złe. Jeden z ostatnich tekstów na pocieszenie

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 19 wrzesień 2017 16:37
Kolega Melchiora

Żyjemy w takim momencie historycznym, że zupełnie zasadne wydaje się podjęcie rozważań, która to z wrażych sił załatwi nas prędzej. Czy szybciej pojawią się nad Wisłą ruskie hufce, czy może jednak zagony jakiegoś Zachodnioeuropejskiego Kalifatu, którego solidne fundamenty właśnie powstają tuż za Odrą. Możliwe są oczywiście warianty kombinowane: oto renesans uczuć pansłowiańskich zawładnie Moskwą tak dogłębnie, że Putin osobiście, bądź któryś z jego wybitnych następców, przybędzie tutaj w glorii odnowionej chwały Kościoła (we wschodnim wydaniu) aby ratować nas przed pohańcami.

Czytaj więcej: Idzie złe. Jeden z ostatnich tekstów na pocieszenie

Komentarz (3)

Więcej artykułów…

  1. Realia okazały się brutalne
  2. Ekologia jest konserwatywna!

Strona 404 z 547

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 399
  • 400
  • 401
  • 402
  • 403
  • 404
  • 405
  • 406
  • 407
  • 408
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Cwaniaczko :-) i do tego 100 tys premii czyli 8,3 tys na miesiąc. Razem daje 13,3 tys zł i to jest już git. Do tego paliwo, auto, gabinet, telefon, ko...
Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odw...
1 dzień temu
Ja biorę za 5000 brutto. I co, zatkało?
Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odw...
1 dzień temu
Co za fryzurka. Do jakiego ukr fryzjera chodzi ten w niebieskiej koszuli?
Do szpitala rehabilitacyjnego ...
1 dzień temu
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-czyli-prymus-pryncypala/
"Krytyka Polityczna" ostrzega:...
1 dzień temu
A jakby starym komuchom naprawdę nie chciało się przenieść szubienic na Czarci Ostrów, to powinny sobie przypomnieć, że obecnie:
"Taki jest nakaz p...
Wkrótce wyrok NSA w sprawie na...
1 dzień temu
Mieszkańcy Olsztyna zafundowali sobie i okolicznym gminom duży problem. Ogródki działkowe na Wójtowej Roli są najbardziej narażone na emisje.
Ogromne przekroczenia emisji w...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • PILNE / MONIT: Żądanie interwencji poselskiej – Międzynarodowe śledztwo EPPO a milczenie elit politycznych
  • Abp Filipazzi: Treść przesłania gietrzwałdzkiego można streścić w trzech słowach: nawrócenie, pokora i zaufanie
  • Premier Donald Tusk tumani, uwodzi, szczuje, manipuluje, kłamie i straszy. A Polska tonie...
  • Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odwołany. Czy jest ofiarą walki pomiędzy Centrum a Partią2050?
  • Neurochirurg-celebryta z Olsztyna Grabarczyk zarabiał nawet 1000 zł za 5-19 minut w Piszu
  • We wrześniowej „Debacie” Bachmura o zamordyzmie KO, Socha demaskuje Tuska a Kowalczyk mówi „Tak dla imigracji”
  • Radni KO odrzucili prawo mieszkańców Olsztyna do głosu na sesjach
  • Ile jest prawdy w oskarżeniach Serafina: „Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie”?
  • Ofierska twierdzi, że "Deb@ta" naruszyła jej dobra, żąda przeprosin i 500 zł. ODMAWIAMY
  • Teatr Narodowy im. Donalda Tuska: Jak przedszkolaki bawią się w rządzenie państwem
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.