logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

czwartek, luty 19, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

Sędzia zniszczył dziennikarza, awansował na prezesa. Czy jeszcze istnieją wolne media lokalne?

Szczegóły
Opublikowano: środa, 17 grudzień 2025 20:54
Adam Jerzy Socha

Politycznie i ideologicznie zafiksowany sędzia Marek Nawrocki (na zdjęciu na jachcie), który zniszczył dziennikarza Przemysława Kaperzyńskiego (na zdjęciu od prawej) i jego pismo „Iławski Tydzień”, a którego wyrok uchylił Europejski Trybunał Praw Człowieka, został awansowany przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara na prezesa Sądu Okręgowego w Elblągu.

Bezprawie jakie dotknęło Kaperzyńskiego należy rozpatrywać w trzech aspektach: pogłębiania degrengolady wymiaru sprawiedliwości, funkcjonowania lokalnych sitw oraz lokalnych mediów, które mogą istnieć tylko wtedy, gdy nie naruszają ich interesów, czyli nie kontrolują lokalnej władzy. Resort kultury zapowiada systemowe wsparcie dla niezależnych mediów lokalnych. Na ile realne są te zapowiedzi?

Dramat Przemysława Kaperzyńskiego opisałem w 2014 roku:

"Wolność słowa nie może być cenzurowana"

, teraz przypomniała go Gazeta Polska. Jego dramat zaczął się od opublikowania 17 października 2005 r. w „Iławskim Tygodniu” artykułu „Gmina Iława w niebezpieczeństwie; władze nie dostrzegają problemu", mowa w nim była o tym, że jakość wody jest niezadowalająca, zaś wójt, mimo że pełnił swoją funkcję już drugą kadencję, nie podjął odpowiednich kroków, by ten stan rzeczy zmienić.

Wójt wysłał do redakcji obraźliwy tekst pod adresem tygodnika i dziennikarzy i nazwał go „sprostowaniem”. Redaktor nie opublikował paszkwilu, gdyż nie spełniał wymogów stawianych sprostowaniom (prostuje się nieprawdziwą informację zawartą w tekście).

Gmina Iława i wójt Krzysztof Harmaciński – objęli red. Kaperzyńskiego prywatnym oskarżeniem. Powodem było niezawiadomienie o odmowie publikacji sprostowania. W tym czasie wiceprezes Sądu Rejonowego w Elblągu (wcześniej długoletnim prezesem) była szwagierka wójta, sędzia Zdzisława Harmacińska. Brat wójta Włodzimierz – był wówczas dyrektorem Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Iławie.

Pozbawiony prawa do wykonywania zawodu dziennikarza

Sąd Rejonowy w Elblągu w 2006 roku (sędzia Marek Nawrocki), skazał red. Kaperzyńskiego na cztery miesiące ograniczenia wolności i wykonywanie w tym czasie nieodpłatnej pracy na cele społeczne wskazane przez sąd w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Karę warunkowo zawieszono na dwa lata.

Redaktor Kaperzyński otrzymał także dwuletni zakaz wykonywania zawodu dziennikarza. To chyba jedyny taki wyrok w historii wymiaru sprawiedliwości III RP.

Dodatkowo wobec dziennikarza orzeczono nadzór kuratora sądowego.

- Przebieg procesu przed Sądem Rejonowym w Elblągu był dla mnie wyjątkowo traumatycznym przeżyciem. Nie miałem środków finansowych na wynajęcie adwokata, broniłem się sam. Podczas rozpraw byłem traktowany lekceważąco, obcesowo, a momentami wręcz opresyjnie. Sędzia wyraźnie wykazywał stronniczość na rzecz strony skarżącej, czyli wójta reprezentującego gminę Iława. Z polecenia sędziego na jedną z rozpraw zostałem przywieziony przez policję, po uprzednim zatrzymaniu mnie w mieszkaniu o godzinie 6 rano i przetrzymywaniu na komendzie przez ponad trzy godziny – opisuje red. Kaperzyński.

W apelacji Sąd Okręgowy w Elblągu w składzie: sędzia Małgorzata Kowalczyk-Przedpelska (przew. składu), sędzia Irena Linkiewicz, sędzia Edward Omański, podtrzymał wyrok pierwszej instancji.

Po wyroku od ,,Iławskiego Tygodnia" odwrócili się reklamodawcy. Naczelny musiał zamknąć redakcję, tracąc jedyne źródło utrzymania. Tonąc w długach, wyprowadził się wraz z rodziną do innego miasta. - Zostałem bez źródła utrzymania, a w dodatku z wyrokiem karnym w życiorysie. Znalazłem się w dramatycznej sytuacji - wspomina.

Kariera sędziego Nawrockiego po tym orzeczeniu przyspieszyła. W 2008 roku został delegowany do pełnienia obowiązków sędziego Sądu Okręgowego w Elblągu, w 2010 roku został powołany na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Elblągu.

Walka o sprawiedliwość

Kaperzyński postanowił walczyć o swoje racje. Sprawa za pośrednictwem Helsiń- skiej Fundacji Praw Człowieka trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Dziennikarza skarżącego państwo polskie na rozprawie głównej reprezentował osobiście ówczesny wiceprezes HFPC Adam Bodnar.

W kwietniu 2012 roku ETPCz wydał korzystne dla dziennikarza orzeczenie, w którym stwierdził naruszenie przez państwo polskie art. 10 Europejskiej konwencji praw człowieka. W uzasadnieniu podkreślono m.in. niedopuszczalność zastosowania nieproporcjonalnie dotkliwych sankcji, co mogło stanowić tzw. efekt mrożący oraz naruszenie wolności słowa.

Wyrok w sprawie Kaperzyński vs Polska był przełomowy dla polskich mediów. Trybunał zwrócił uwagę, że polskie Prawo prasowe przyjęte w 1984 roku i jego regulacje, takie jak te dotyczące sprostowań, stosowane w systemie demokratycznym mogły utrudniać korzystanie z prawa swobody wyrażania opinii.

Tak mówił o wyroku w 2012 roku Bodnar:,,Odpowiedzialność karna, zwłaszcza gdy wiąże się z pozbawieniem możliwości dalszego wykonywania pracy dziennikarskiej, może wywołać wśród mediów tzw. efekt mrożący i zniechęcać ich do podejmowania kontrowersyjnych, ale istotnych tematów. Zakaz wykonywania zawodu dziennikarza orzeczony przez polskie sądy w sprawie redaktora Kaperzyńskiego był co najmniej nie na miejscu".

Efektem tego wyroku była tzw. mała nowelizacja Prawa prasowego, która zniosła sankcje karne za nieopublikowanie sprostowania.

Nagroda dla hejtera

W maju 2024 roku Adam Bodnar - już jako minister sprawiedliwości - ustanowił sędziego Nawrockiego prezesem Sądu Okręgowego w Elblągu. Czy za tym awansem przemawiał polityczny hejt uprawiany przez sędziego na jego prywatnym profilu na Facebooku?

Sędzia Nawrocki od lat publikuje treści dyskredytujące i ośmieszające prawą stronę sceny politycznej (głównie Prawo i Sprawiedliwość), a także (drastycznie!) atakujące Kościół katolicki. Promuje stowarzyszenia Iustitia i Themis. Można też tam odnaleźć posty szydzące z pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Jest też,,obyczajówka" - roznegliżowane, urlopowe fotki sędziego i - co szczególnie bulwersuje - seksistowskie posty naruszające godność kobiet. Ulubionym źródłem udostępnianych postów są portale i strony typu: Sok z buraka, OKO-Press, Racjonalna Polska, Komitet Obrony Demokracji czy Polska zabita krzyżami. Poniżej screeny z Fb sędziego Marka Nawrockiego:
 

  • Click to enlarge image Nawrocki Boga nie ma.JPG
  • Click to enlarge image Nawrocki Marek.JPG
  • Click to enlarge image Nawrocki gwalcona temida.JPG
  • Click to enlarge image Nawrocki kobieta.JPG
  • Click to enlarge image Nawrocki pomnik smolenski.JPG
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/polska.html?start=12#sigProId8bfea4cc6d

Jak kpina brzmi wypowiedź Nawrockiego dla jednej z rozgłośni radiowych, w której przedstawił swoje sędziowskie,,credo": Rozstrzygając o odpowiedzialności karnej podsądnych, zawsze miałem na uwadze wyrażoną w artykule 53 Kodeksu karnego - dyrektywę nakazującą uwzględniać przy wymiarze kary potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Przy okazji rozstrzygnięcia o karze chodzi o racjonalną działalność, której celem jest umacnianie poszanowania prawa i zasad współżycia społecznego. Karanie ponad miarę w żaden sposób nie realizowałoby powyższej dyrektywy".

Dlaczego w Polsce zniknęły wolne media lokalne?

Po 1990 roku, jak grzyby po deszczu, pojawiły się chyba w każdej gminie w Polsce gazety niezależne od władzy lokalnej. Ta erupcja wolnych mediów lokalnych nie trwała długo, gdyż wydawanie gazety kosztuje, a rynek prywatnych firm, jako źródło reklam, dopiero się rodził, więc albo gazeta upadała, albo „sprzedawała się” władzy samorządowej.

W okresie późniejszym, byłe wojewódzkie organy PZPR zostały wykupione przez kapitał zagraniczny, ostatecznie wszystkie znalazły się w ręku niemieckiego kapitału (Neue Passauer Presse). Właściciel następnie wykupił gazety lokalne o zasięgu miasta lub gminy i zmonopolizował rynek mediów lokalnych. Właściciel był nastawiony na zysk, a nie na budowanie demokracji lokalnej, więc zawierał umowy z władzami samorządowymi na zamieszczanie ogłoszeń, co w rezultacie sprawiało, że lokalne tytuły stawały się tubami promocyjnymi wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Przetrwały, jako niezależne, jedynie pojedyncze gazety lokalne w Polsce. Na Mazurach taką gazetą był "Kurek Mazurski" w Szczytnie, który po prawie 36. latach, 17 grudnia ogłosił wydanie ostatniego 1610 nr pisma. "Wysokie i stale rosnące koszty związane z utrzymaniem etatów, kolportażem i drukiem „Kurka” powodują, że dalsze jego wydawanie stało się nieopłacalne. Do tego dochodzą coraz niższe wpływy z reklam i ogłoszeń, a także ekspansja mediów i portali internetowych przekładająca się na spadek liczby czytelników" - wyjaśnili powody, redaktor naczelny Andrzej Olszewski i sekretarz redakcji Ewa Kułakowska.

Sam doświadczyłem, jak trudno jest zachować gazecie lokalnej niezależność jako dziennikarz „Dziennika Pojezierza”, który w 1991 roku od RSW kupił właściciel małej firemki, produkującej worki foliowe, a więc dysponował skromnym kapitałem. Dołączyłem do zespołu w 1993 roku, gdy pismo wpadło w kryzys finansowy z powodu małej sprzedaży i braku reklam. Moje materiały śledcze gwałtownie podniosły sprzedaż, a co za tym idzie, zainteresowanie reklamodawców. W momencie, gdy „Dziennik” mógł wyjść na prostą, moje demaskatorskie materiały stały się groźne dla postkomunistycznego układu, który rządził i rządzi do dzisiaj Olsztynem, więc jednego pięknego dnia redakcji odcięto prąd i wodę, a komornik zajął konto i było po gazecie.

Drugą przygodę przeżyłem jako twórca i redaktor naczelny „Gazety Warmińskiej” w Olsztynie. Wydawcą był też mały przedsiębiorca Adam Kowalczyk, który posiadał maszynę drukarską i marzył, by wydawać gazetę. Wystartowaliśmy w październiku 1993 roku. Mimo skromnych nakładów tygodnik osiągnął sprzedaż na poziomie 5 tys. egz. Jednak po zdobyciu tego samego roku władzy przez SLD, na skutek nacisków politycznych na właściciela, który nie dysponował kapitałem, musiałem odejść, pismo pozbawione funkcji kontroli władzy, z miesiąca na miesiąc traciło czytelników i na początku 1995 roku upadło pod ciężarem długów.

Jak władza niszczy odważnych redaktorów lokalnych mediów

Sytuacji mediów lokalnych nie poprawiła się, gdy rozwinął się Internet i zaczęły powstawać w sieci portale informacyjne. Na śmiałków, którzy chcieli na serio wypełniać misję kontroli władzy, ta władza nasyłała policję, prokuratorę i sądy a reklamodawcy widząc to, wycofywali reklamy. Takiego zaszczuwania doświadczył Andrzej Pieślak, który uruchomił w Lidzbarku Warmińskim portal „Nasz Lidzbark”, w mieście należącym do Platformy, marszałkiem województwa i zarazem „baronem” Platformy na cały region był Jacek Protas, wcześniej starosta lidzbarski, starostą sekretarz generalny Platformy na region Jan Harhaj, a burmistrzem działacz PO Artur Wajs.

Demaskatorskie materiały o nadużyciach władzy lokalnej sitwy szybko ściągnęły na red. Pieślaka represje. W domu pojawiła się policja szukając w jego komputerze materiałów pedofilskich, bo „takie wpłynęło zgłoszenie”. Nic nie znaleźli, ale to było ostrzeżenie: „nie podskakuj!”

Red. Pieslak nie dał się zastraszyć, więc posypały się procesy sądowe. Został oskarżony przez starostę o zniesławienie, za artykuł, w którym red. Pieślak zarzucił, iż impreza prywatna została sfinansowana za pieniądze publiczne. Lidzbarski sąd skazany go z art. 212 kk na 5 miesięcy ograniczenia wolności, nawiązkę na cele społeczne i zwrot kosztów procesu.

W apelacji Sąd Okręgowy w Olsztynie uniewinnił go oraz warunkowo umorzył postępowanie. Jeden z sędziów miał zdanie odrębne, tzn. był za całkowitym uniewinnieniem oskarżonego dziennikarza.

Kolejny raz stanął przed sądem oskarżony przez wydawcę „Gazety Olsztyńskiej” o zniesławienie za nazwanie ich lokalnego tygodnika - „Gazety Lidzbarskiej” - „szmatą lidzbarską” oraz „gadzinówką niemieckiego kapitału”. Dziennikarz tłumaczył, że jest to powszechne wśród mieszkańców używane określenie z tego powodu, że gazeta należąca do niemieckiego właściciela jest finansowana przez władze samorządowe, a więc za pieniądze publiczne jest tubą propagandową władzy.

Lidzbarski sąd umorzył na rok sprawę oraz wymierzył Pieślakowi karę grzywny. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Olsztynie został uniewinniony.

Gdy lidzbarskie władze dały lokalnym przedsiębiorcom sygnał, że mają nie dawać reklam, red. Pieślaka, ten ogłosił zbiórkę pieniędzy na wydawanie portalu. Sąd Rejonowy w Lidzbarku Warmińskim uznał, iż twórca portalu Andrzej Pieślak jest winny zarzucanego mu czynu - nielegalnej zbiórki pieniędzy - i wymierzył karę grzywny 100 zł oraz przepadek zebranej kwoty, czyli 150zł.

Nie mając środków na wydawanie portalu, musiał mocno ograniczyć swoją działalność dziennikarską, by w innej dziedzinie zarabiać na utrzymanie rodziny.

Nie będzie zakazu wydawania mediów przez samorządy

By zapewnić istnienie takich niezależnych mediów jak portal naszlidzbark.pl szereg organizacji jak m.in. Towarzystwo Dziennikarskie, Rzecznik Praw Obywatelskich, Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Sieć Obywatelska Watchdog Polska, domagało się wprowadzenia ustawowego zakazu wydawania przez samorządy własnych mediów, które jedynie służą promowaniu włodarzy gmin i mają pomagać im wygrywać wybory.

Ministerstwo kultury przygotowało takie zapisy ustawowe, w myśl których samorządowy mogłyby informować mieszkańców o istotnych sprawach w wyraźnie oznaczonych biuletynach, które mogłyby się ukazywać od 6 do 12 razy w roku, także na stronach internetowych, ale bez zamieszczania dłuższych form dziennikarskich, takich jak reportaż.

Jednak po sprzeciwie Związku Miast Polskich, Związku Powiatów Polskich, Konwentu Marszałków Województw RP i Związku Gmin Wiejskich, te wszystkie zapisy ustawy zostały w ostatniej chwili wykreślone.

Zaskoczyło to wydawców. We wspólnym oświadczeniu odniosły się do tego: Izba Wydawców Prasy, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych i Stowarzyszenia Mediów Lokalnych.

– Nagłe wykreślenie przepisów, które – wzorem wielu państw członkowskich UE, w których wydawanie prasy przez samorządy jest zakazane – miały naprawić istniejącą w Polsce patologiczną sytuację, budzi nasz stanowczy sprzeciw – czytamy w ich oświadczeniu.

Swoje własne oświadczenie wydały też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Sieć Obywatelska Watchdog Polska, Stowarzyszenie Dziennikarzy i Twórców Radia Publicznego, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych i Towarzystwo Dziennikarskie, wraz z nimi ponownie też Izba Wydawców Prasy.

– Brak zapisu o zakazie wydawania prasy samorządowej służy dalszemu łamaniu podstawowego prawa obywateli, wynikającego z art. 14 Konstytucji, który zapewnia "wolność prasy i innych środków społecznego przekazu". Media samorządowe nie są wolne, a więc nie są mediami. Ich rola powinna zostać ograniczona do stricte informacyjnej, tak aby służyły dobru obywateli, a nie politycznej propagandzie samorządów — napisano w piśmie.

Wydawcy prasy lokalnej nie kryli w rozmowach z Wirtualnemedia.pl, że sytuacja prasy lokalnej jest bardzo zła, może nawet najgorsza po 1989 rok. Tylko w ostatnich miesiącach upadły z powodów finansowych dwa tygodniki ukazujące się od 30 lat "Rzecz Krotoszyńska" i "Pałuki".
Prawdopodobne jest zamknięcie kolejnych czasopism. Przedsiębiorcy nie chcą się ogłaszać w prywatnych tytułach, z dwóch powodów, bo to samo ogłoszenie ukaże się w gazecie samorządowej w dużo większym nakładzie i za grosze, bo ceny są tam dumpingowe oraz chcą dobrze żyć z władzą, bo od niej zależy zlecenie na usługi czy wygrana w przetargu.

Jak to wygląda np. w Kętrzynie?

Czy rzeczywiście zakaz wydawania samorządom własnych biuletynów uzdrowiłby sytuacje i doprowadził do reaktywacji lokalnych mediów kontrolujących władzę?

W ostatnich tygodniach przyjrzałem się funkcjonowaniu mediów lokalnych w Kętrzynie za sprawą zbierania materiału do reportażu o referendum w sprawie odwołania wójt gminy Barciany (pow. kętrzyński.

Burmistrz Kętrzyna Karol Lizurej ma swoją gazetę – bezpłatny miesięcznik „Łączy nas Kętrzyn – biuletyn informacyjny miasta”, o objętości 32 stron i nakładzie 13 tys. egz. którego wydawcą jest Kętrzyńskie Centrum Kultury, a więc instytucja podległa burmistrzowi miasta. Z podpisów pod tekstami wynika, że zatrudnia wraz z redaktorem naczelnym trzech dziennikarzy. Miesięcznik zawiera bogaty serwis informacyjny. Na 41 tekstów nazwisko burmistrza pada w 7. artykułach:

„Kętrzyn gospodarzem festiwalu gospodarczego”, „Pierwsze kroki w samorządzie” (o pierwszej sesji Młodzieżowej Rady Miejskiej), „Nauczyciele obchodzili swoje święto” (burmistrz składał im życzenia), „Wyzwolić się od szkolnej sztampy” o jubileuszu prywatnej placówki oświatowej (burmistrz też złożył życzenia), „Miasto przyjazne seniorom”, dalej informacja o wręczeniu przez burmistrza Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie i „Bieganiem uczcili rocznicę Niepodległości” (wydarzenie zaszczycił Prezydent RP, którego na stadionie powitał Burmistrz).

W tej gazecie nie uświadczymy tekstów na temat problemów dotykających mieszkańców.

Gdyby ustawa weszła w życie i burmistrz musiałby zlikwidować miesięcznik, czy sytuacja by się zmieniła? Wątpię.

Otóż, jednym z zarzutów komitetu referendalnego w sprawie odwołania wójt gminy Barciany Marty Kamińskiej, było finansowanie przez gminę wydawcy „Tygodnika Kętrzyńskiego” kwotą 5 tys. zł miesięcznie (60 tys. zł rocznie) za zamieszczanie ogłoszeń, w zamian redakcja informowała o różnych wydarzeniach w tej gminie, gospodarczych, społecznych i kulturalnych. Komitet zarzucał wójt, że pismo ją promuje. Wójt tłumaczyła, że „Tygodnik” jest rozprowadzony przez sieć sklepów w gminie i dzięki temu starsi mieszkańcy, którzy nie posiadają internetu, mają dostęp do istotnych informacji na temat życia gminy.

Z kolei konkurent, wydający pismo i portal „Magna Masuria”, tylko i wyłącznie publikował teksty dyskredytujące wójt. W okresie kampanii referendalnej cały jego portal wypełniły tylko i wyłącznie materiały ją atakujące. Wynikało z nich, że wójt doprowadziła gminę do bankructwa i teraz chce ratować budżet gminy przez likwidację trzech szkół. Protestujących rodziców i nauczycieli zastrasza. Z tych artykułów wynika, że życie w tej gminie pod rządami wójt to horror.

Rozmawiając z mieszkańcami gminy, badając dokumenty, stwierdziłem, że materiały w „Magna Mazuria” są jednostronne i zmanipulowane, toteż zapytałem wydawcę Kacpra Jędrzejczaka, czy jest finansowany przez komitet referendalnych? Zaprzeczył. Jednak było dla mnie oczywiste, że w przypadku odwołania wójt i zwycięstwa kandydata wysuniętego przez komitet, zapewne to z jego wydawnictwem gmina podpisałaby umowę.

Tak czy siak, w jednym prywatnym wydawnictwie mieszkaniec gminy Barciany dowiadywałby się tylko o pozytywnych aspektach życia, a w drugim uzyskiwałby skrzywiony, zafałszowany, przeczerniony i zmanipulowany obraz gminnej władzy.

Wójt gminy Barciany pozostaje na stanowisku. Czy to koniec wojny?

I tak źle i tak niedobrze. Minister kultury obiecuje uzdrowić tę sytuację. W resorcie właśnie powstaje projekt wsparcia dla mediów lokalnych.

– Naszym celem nadrzędnym jest odpolitycznienie mediów publicznych, wdrożenia stabilnego finansowania i implementacja do polskiego porządku prawnego Europejskiego Aktu o Wolności Mediów oraz systemowe rozwiązania, które pozwolą wyjść z tymczasowego rozwiązania jakim jest postawienie spółek medialnych w stan likwidacji – powiedział Piotr Jędrzejowski, rzecznik Ministerstwa Kultury, komentując założenia ustawy medialnej.

Rzecznik zaznaczył, że w tym programie nie będą mogły wziąć udział media powiązane z samorządem.

– Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pracuje nad nowym programem wsparcia dla mediów lokalnych. Będzie adresowany do wydawców prasy, nadawców radiowych i telewizyjnych. W programie będą mogły wziąć udział wyłącznie media niepowiązane z jednostkami samorządu terytorialnego. Szczegóły programu ogłosimy w pierwszym kwartale 2026 r. – dodał Piotr Jędrzejowski.

Zapytałem Przemysława Kaperzyńskiego, czy jego zdaniem program ministerstwa spowoduje reaktywację niezależnych mediów lokalnych?

Kaperzyński zapytał, a kto będzie decydował o przyznawaniu dotacji? Ja na to, że mowa jest o Izbie Wydawców Prasy. „A kto w niej zasiada? – zapytał Kaperzyński”

Zarząd Izby Wydawców Prasy MAREK FRĄCKOWIAK – PREZES Izba Wydawców Prasy, JERZY BACZYŃSKI – WICEPREZES Tygodnik Polityka, ZBIGNIEW BENBENEK – WICEPREZES TIME SA, BOGUSŁAW CHRABOTA – WICEPREZES ds. zagranicznych Gremi Media, TOMASZ NAMYSŁ – WICEPREZES Wydawnictwo Bauer, ANDRZEJ ANDRYSIAK Wydawnictwo Mepress, MARCIN BIEGLUK Ringier Axel Springer Polska, BARTOSZ HOJKA Agora, TOMASZ JAŻDŻYŃSKI Burda Media Polska, ADAM KOZIOLEK Wydawnictwo Gospodarcze, DOMINIK KSIĘSKI Wydawnictwo Dominika Księskiego „Wulkan”, ZENON NOWAK Polska Press Grupa, JACEK ŚLUSARCZYK Tygodnik Powszechny.

- Nie, ten skład absolutnie nie gwarantuje obiektywnego, bezstronnego, apartyjnego przyznawanie dotacji – stwierdził Kaperzyński. - W Izbie dominują wydawcy pism lewicowo-liberalnych oraz pism wydawanych przez kapitał niemiecki, więc takie tytuły, jak np. „Debata” i portal debata.olsztyn.pl, nie miałby szans w takim konkursie. Gminami głównie rządzi PSL, dużymi miastami i sejmikami – PO. Nie wyobrażam sobie, żeby rząd premiera Donalda Tuska podcinał gałąź, na której siedzi i dotował media, które kontrolowałyby ludzi związanych z PSL i PO.

Podzielam sceptycyzm Przemysława Kaperzyńskiego. Te dotacje pójdą np. na gazety należące do Polska Press Group, które kupił prezes Orlenu Daniel Obajtek, za co był krytykowany przez ówczesna opozycję. Po zwycięstwie wyborczym Koalicji 15 października 2023 roku, nowy prezes Orlenu zapowiadał sprywatyzowanie PPG, ale szybko się z tego wycofał, mimo że gazety tego koncernu przynoszą duże straty, które znacząco wzrosły w 2024 roku, osiągając ponad 82 mln zł netto (w 2023 było to 14,3 mln zł).

Czy Cenzor może stworzyć wolne media?

Ponadto rząd Donalda Tuska udowodnił, że jest wrogiem wolności słowa, uchwalając dwie ustawy, jedną o „mowie nienawiści”, drugą o walce z dezinformacją w sieci. Ma to być implementacja unijnej "Europejskiej Tarczy Demokracji". O tym, co jest „mową nienawiści” decydowaliby prokuratorzy min. Waldemara Żurka, a co „dezinformacją”, urzędnik powołany przez rząd. Gdyby wybory prezydenckie wygrał Rafał Trzaskowski już mielibyśmy w Polsce cenzurę.
Wówczas np. taki olsztyński portal, jak tko.pl padłby natychmiast ofiarą takich ustaw.

Dowód? Otóż w sierpniu na oficjalnym profilu Urzędu Miasta Olsztyna na Facebooku, ukazał się atak na „niektóre olsztyńskie media”, za „szczucie ludzi na siebie” w oparciu „nie o fakty, a o zmanipulowane tytuły”. Anonimowi urzędnicy wyrazili „stanowczy sprzeciw” i powiedzieli „NIE!”

Pisaliśmy o tym:

"Demokraci" chcą uratować "demokrację" za pomocą cenzury

Medialnym wichrzycielom mówimy stanowcze NIE!

Co tak wzburzyło urzędników prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka, który zaaprobował ten atak? Ze screenów załączonych do tego wpisu, takie tytuły artykułów na portalu tko.pl:

„Prezydent Olsztyna bez przetargu oddał zabytkowy obiekt”, „Miasto Olsztyn znowu pomaga Ukraińcom. Ratusz apeluje o pieniądze dla partnerów”, „Marsz równości sparaliżuje centrum Olsztyna. Władze ostrzegają przed utrudnieniami”. Wszystkie te tytuły podały prawdziwą informację i znalazły rozwinięcie w rzetelnych artykułach. To sam ratusz na swojej stronie informował o tym, że oddaje zabytkowy obiekt bez przetargu Instytutowi Północnemu na galerię wystawienniczą; informował o tym, że Olsztyn pomaga partnerskiemu miastu na Ukrainie i o tym, że trzeba się liczyć z paraliżem komunikacyjnym w centrum z powodu Marszy Równości, któremu patronował prezydent.

Widzicie gdzieś tu hejt? A urzędnicy zobaczyli, więc gdyby ustawa o „mowie nienawiści” weszła w życie, wystarczyłoby z ich strony zgłoszenie do urzędnika zawiadomienia i portal tko.pl zostałby zablokowany a jego właściciel zbankrutowałby i stracił źródło utrzymania.

Na szczęście Trybunał Konstytucyjny 30 września uznał ustawę o tzw. "mowie nienawiści", za niezgodną z Konstytucją. A prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o „mowie nienawiści” i jest nadzieja, że to samo zrobi w przypadku ustawy o „dezinformacji w sieci”.

Jak wyglądają dzisiaj media lokalne w Iławie

Na koniec poszukałem w sieci media w Iławie, by zobaczyć, czy po 19 latach od zniszczenia „Iławskiego Tygodnia” Przemysława Kaperzyńskiego, ktoś ośmiela się kontrolować lokalne władze? Znalazłem w sieci trzy portale.

www.ilawa24.pl to blog reklamowy. Sami zobaczcie:

ilawa24 winieta


Portal ilawa.naszemiasto.pl. Sami zobaczycie ich newsy.

naszemiasto
Na infolawa.pl odkryłem płatne życzenia świąteczne. Od kogo? Od wiecznego wójta gminy Iława Krzysztofa Harmacińskiego, tak, tego samego, który wykończył Przemysława Kaperzyńskiego!

wojt gminy Harmacinski zyczenia

Na tym portalu trafiłem też na jedną niespodziankę, wśród kroniki policyjnej i lokalnego serwisu informacyjnego, znalazłem taki "RODZYNEK":

infoilawa zakup samochodu

 Redakcja przepytała urząd miasta na wszystkie strony, na temat tego zakupu, dociekając, czy był on zasadny? Toteż na tym portalu, jak dotąd nie było życzeń świątecznych od burmistrza Iławy.

Z powodu tego „rodzynka” zadzwoniłem do redaktora naczelnego tego portalu, który uruchomił w 2014 roku i nie słyszał o historii Przemysława Kaperzyńskiego. Nie chciał podać nazwiska. Poniżej rozmowa z redaktorem:

„Praktycznie za parę lat nie będzie mediów lokalnych”

- Dzwonię do pana, bo to niespotykane w mediach lokalnych, że dziennikarz ma odwagę zapytać o celowość zakupu auta przez burmistrza.

Infoilawa: Uważam, że nie trzeba było żadnej odwagi akurat w tym wypadku. Pytaliśmy o gorsze rzeczy , które wymagały więcej odwagi.

- Czy z powodu takich tekstów, miał pan jakieś negatywne reperkusje ze strony burmistrza?

Infoilawa: Jedyne reperkusje to połajanki na sesjach ze strony prawnika miejskiego, który mówi bzdury na temat prawa prasowego. Jedynie mamy problem z uzyskaniem odpowiedzi na wysyłane do burmistrza pytania. Każą nam czekać 2 tygodnie a następnie przysyłają coś, co nie jest odpowiedzią na zadane pytanie. Staramy się być bardzo czujni, żeby nie narazić się na reperkusje prawne, więc w tekstach nie dywagujemy, tylko te odpowiedzi w całości przekazujemy. Ale są oczywiście takie śmiesznostki, tak jak pan mówił.

- Minister kultury wykreśliła z projektu ustawy zakaz wydawania biuletynów samorządom, ale w to miejsce obiecała uruchomienie programu dotacji dla niezależnych mediów lokalnych. Czy pana zdaniem, ten program jest realny?

Infoilawa: Niczego dobrego dla mediów lokalnych nie spodziewać po ludziach, którzy wywodzą się z tych samych środowisk samorządowych? Przecież wiceministrem kultury, który odpowiada za tę działkę jest Maciej Wróbel, były samorządowiec (zastępca burmistrza Kętrzyna – przypis A.Socha), który zna to tych wszystkich samorządowców, to nie liczmy na to, że będzie po stronie niezależnych mediów lokalnych, a nie po stronie swoich kolegów z samorządów. Zresztą te gazetki samorządowe wymierają, tego nikt nie czyta, więc niech one sobie funkcjonują. Natomiast dzisiaj skandalem jest to, że burmistrz płaci całemu aparatowi ludzi, którzy prowadzą „media społecznościowe” burmistrza, które nie wiadomo, czy to jest prywatne, czy to jest służbowe. Tam ukazują się informacje, które redagujący dostają z pierwszej ręki, od urzędników, gdy my nie możemy się doprosić o odpowiedzi, więc przejmują naszych czytelników. Dzisiaj głównym przekazem są media społecznościowe, a nie gazety, więc taki profil burmistrza jest dla nas nieuczciwą konkurencją. Koniec będzie taki, że „media społecznościowe” burmistrzów zniszczą prywatne portale, taki jak mój. Praktycznie za parę lat nie będzie mediów lokalnych. Dzisiaj w środowiskach takich małych, gminnych, ludzi odważnych, którzy przeciwko wójtowi napiszą coś na profilu z imienia i nazwiska jest bardzo mało, bo każdy gdzieś ma żonę w szkole, czy gdzieś pracuje w urzędzie, ktoś ma syna, który podlega wójtowi czy burmistrzowi.

- Te media ma uratować ten ministerialny system dotacyjny.

Infoilawa: Wątpię w ten program, ale jest to krok do przodu, jeżeli chcemy mieć prawidłowo działające media lokalne. Ale czy rzeczywiście takie są ich intencje? Wątpię. T kwoty, które chcą dać na ten program, to wystarczą na trzy portale w województwie, czy pięć, bo to są małe kwoty. Ja więcej dostałem od Koła Gospodyń Wiejskich, na przeprowadzenie imprezy lokalnej. Toteż nie wiem, czemu ten program ma służyć? Pewnie na jakiś pojedynczy projekt i na podtrzymanie jednoosobowych redakcji, może by to i wystarczyło, ale to fikcja. Biorąc pod uwagę, ile się wkłada na media regionalne, na tę propagandę regionalną, czy nawet krajową, to jest kropla w morzu potrzeb. Chociaż uważam, że w dużym stopniu, my sami jesteśmy sobie winni, bo nie potrafiliśmy przez wiele lat powołać własnego dużego organizmu, jakiegoś dużego, sieciowego portalu, gdzie moglibyśmy sami, dzięki swojej pracy, robić fajne rzeczy. Przyjęcie do takiego zrzeszenia powinno być po części koncesjonowane, bo dzisiaj każdy idiota może zrobić media. Funkcjonujemy w takim dziwnym czasach, że każdy, mający telefon i dostęp do Facebooka, nazywa się „dziennikarzem”. Jeśli każdy taki pseudo profil dziennikarski na Facebooku zgłosi się po dotację, to Komisja utonie pod lawiną takich wniosków. Powinny być koncesje dziennikarskie dla osób z odpowiednim wykształceniem, którzy swoją działalnością wykazali wiarygodność, rzetelność i profesjonalizm warsztatu dziennikarskiego. Oceniałoby to zrzeszenie lokalnych mediów. My sami doskonale byśmy wiedzieli, żę 10 czy 20 portali w województwie, spełnia pewnego rodzaju zasady. Moglibyśmy sprawdzać zasięgi tego portalu, ile to osób czyta, ile jest komentarzy itp.

- Naukowcy o różnych światopoglądach opracowali projekt nowego ustroju Polski (ukazał się w książce pt. „Umówmy się na Polskę”), zaproponowali „Dodatkowym mechanizmem kontrolnym byłyby rozbudowane liczebnie media lokalne, otrzymujące środki na swoją działalność w trybie konkursowym od instytucji wzorowanej na obecnym Narodowym Centrum Nauki. Jej władze byłyby wyłaniane na długa kadencję przez Sejm, Senat i Prezydenta, przy czym co cztery lata zmieniałaby się jedna trzecia zasiadających w niej osób”. Uważąm, że to nierealny pomysł, bo wymagałby potężnego aparatu urzędniczego do oceny wniosków na dotacje. Mój pomysł jest taki, żeby to 3/5 składu sejmików wojewódzkich powoływało takie Wojewódzkie Centrum Mediów Lokalnych, do którego nie mogliby kandydować politycy czy urzędnicy. Na fundusz składałyby się samorządy lokalne, czyli te środki, które teraz wydają na swoje media musiałby przekazywać na ten fundusz i Centrum w drodze konkursów w tych gminach przyznawałyby mediom lokalnym dotacje.

Infoilawa: Gdyby powstały uczciwe kryteria, wtedy można by dzielić te pieniądze w jakiś sensowny sposób. Ale jak mamy zaczynać od worka pieniędzy, a nie wiemy komu je dać, to ja to będzie funkcjonowało? Pierwszą, podstawową zasadą powinny być, że medium, które chce otrzymywać dotacje, nie może brać pieniędzy z urzędu, z żadnego. No i tu też jest problem, na przykład taki, że urząd chciałby wypromować jakieś imprezę, która jest ważna dla gminy, albo ważną inicjatywę, np. Kartę Mieszkańca, to jak ma dotrzeć do lokalnych mieszkańców, jak my samorządowi zabronimy wykupić reklamę?

- Uważam, że z tym nie byłoby problemów. Portal, który wygrałby dotację byłby zobligowany do zamieszczania tego typu promocji, natomiast nie mogłaby to być „przykrywka” dla de facto lansu wójta czy burmistrza. Przecież każdy odróżnia propagandę od istotnej dla mieszkańców informacji.

Infoilawa: Czasami rozmawiamy w redakcji, że nam by było łatwiej i dobrze by nam się żyło, gdybyśmy byli, że tak powiem, pozytywni dla wszystkich. W sensie takim, że nieoceniający tej władzy, nie patrzący im na ręce, to by nam się żyło bezstresowo w większości, bo wszyscy by nas lubili, zapraszali by nas i dla nas byłaby to łatwiejsza duża praca, tak? Czasami mnie to kusi. Po paru latach wojowania z różnymi, że tak powiem, napadami grupy jakiegoś tam burmistrza czy kogoś innego, to mam ochotę rzucić to wszystko i pisać tylko o piłce nożnej i ewentualnie o wypadkach na drogach. Ale ja uważam, że w mediach lokalnych powinna być taka postawa, zasada, że w sumie musisz słuchać tego czytelnika, musisz zwracać uwagę na to, co on ci zgłasza i jak chcesz być szanowany, traktowany poważnie, to musisz jak najmniej się cenzurować, ograniczać, w sensie takim, że będziesz się bał pisać prawdy, bo inaczej pewnie taka praca nie ma sensu, nie? Wszystko zależy od tego, jakie kto ma wewnętrzne nastawienie, poczucie swojej wartości.

- Dziękuję panu za ciekawą i inspirującą rozmowę.

Infoilawa: Pan ją wydrukuje w „Debacie”?

- Tak.

Infoilawa: Czytam „Debatę”, od was się dowiaduję, co się dzieje w Olsztynie.

Rozmawiał Adam Socha

Czytaj więcej: Sędzia zniszczył dziennikarza, awansował na prezesa. Czy jeszcze istnieją wolne media lokalne?

Komentarz (8)

BBN przywrócił Raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 15 grudzień 2025 00:17

Na stronie Biura Bezpieczeństwa Narodowego przywrócono do obiegu publicznego Raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022. Raport został usunięty ze strony internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, po dojściu Donalda Tuska do władzy. Teraz został uzupełniony. Pokazuje, że w latach 2010-2014, w pełni świadomie, systemowo, w sposób ciągły pozwolono Rosji Putina zinfiltrować wszystkie najwazniejsze ośrodki odpowiedzialne za polskie bezpieczeństwo.

Niemal dwa lata od internetowej publikacji (29 listopada 2023 r.), a jednocześnie usunięcia ze strony internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w specjalnej zakładce „Komisja do Spraw Badania Wpływów Rosyjskich” (w styczniu 2024 r.), publikujemy całość Raportu Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022 poświęconego Kontaktom Służby Kontrwywiadu Wojskowego z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej w latach 2010-2014 (studium przypadku).

POBIERZ RAPORT PAŃSTWOWEJ KOMISJI DO SPRAW BADANIA WPŁYWÓW ROSYJSKICH NA BEZPIECZEŃSTWO WEWNĘTRZNE RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ W LATACH 2007-2022 (240 MB)

Autorami raportu są odwołani przez Sejm RP w dniu 29 listopada 2023 r. członkowie Komisji: Sławomir Cenckiewicz (przewodniczący Komisji), Andrzej Kowalski (wiceprzewodniczący Komisji), Łukasz Cięgotura, Arkadiusz Puławski, Marek Szymaniak, Michał Wojnowski, Andrzej Zybertowicz i Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Źródłem podstawowym niniejszego raportu jest wersja opublikowana na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Nieco później raport został poszerzony o edycję dokumentów i zamieszczony w książce Sławomira Cenckiewicza i Michała Rachonia Zgoda. Rząd i służby Tuska w objęciach Putina (Warszawa 2024, s. 419-703).

Jednak w stosunku do wcześniejszych wersji (były także publikacje prasowe i internetowe), raport publikowany obecnie na stronie internetowej BBN jest poprawioną kopią tego z 29 listopada 2023 r. Został jednak na nowo przeredagowany, poprawiony od strony językowej, nadano mu nową szatę graficzną i numerację stron.

Treść i ustalenia Komisji zawarte w raporcie poświęconym Kontaktom Służby Kontrwywiadu Wojskowego z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej w latach 2010-2014 (studium przypadku) mimo upływu dwóch lat od publikacji nie wymagają sprostowań. Poinformować należy natomiast, że śledztwo prowadzone od 2016 r. przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie – 8. Wydział do spraw Wojskowych wobec byłego kierownictwa SKW o to, że zataiło „przed Prezesem Rady Ministrów pełny zakres podjętej współpracy […] obejmujący szerszy zakres współpracy niż wnioskowane i udzielone wadliwe zgody, w sytuacji, kiedy największe zagrożenie dla obronności państwa i bezpieczeństwa Sił Zbrojnych RP wynikało ze strony służb specjalnych Federacji Rosyjskiej, a cele FSB pozostawały w sprzeczności z celami Polski i NATO”, po nielegalnym przejęciu prokuratury przez rząd, zostało wiosną 2024 r. umorzone, a zarzuty wobec gen. bryg. Janusza Noska, gen. bryg. Piotra Pytla i płk. Krzysztofa Duszy wycofane.

Dodać także należy, że gen. Nosek w 2024 r. został doradcą sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych, a płk Dusza od grudnia 2023 r. pełni stanowisko zastępcy szefa SKW. Z kolei osoby, które były odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa, w tym nadzór nad służbami specjalnymi, a zdaniem Komisji nie powinno się im powierzać „zadań, stanowisk i funkcji publicznych związanych z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo państwa”, od dwóch lat ponownie są u steru władzy.

W dniu 24 lipca 2024 r. koalicja rządowa przegłosowała ustawę o „uchyleniu ustawy o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022”, zaś „wszelkie czynności prawne i działania podjęte przez Państwową Komisję do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpiecz które były odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa, w tym nadzór nad służbami specjalnymi, a zdaniem Komisji nie powinno się im powierzać „zadań, stanowisk i funkcji publicznych związanych z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo państwa”, od dwóch lat ponownie są u steru władzy.

W dniu 24 lipca 2024 r. koalicja rządowa przegłosowała ustawę o „uchyleniu ustawy o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022”, zaś „wszelkie czynności prawne i działania podjęte przez Państwową Komisję do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022 i jej członków uznaje się za nieważne”. Tej kuriozalnej, z punktu widzenia prawa, ustawy nie podpisał Prezydent RP Andrzej Duda, a zatem publikowany raport jest obowiązujący i ma charakter państwowy.

BBN

Czytaj więcej: BBN przywrócił Raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich

Komentarz (3)

Rocznica 13 grudnia, gen. Jaruzelski opisał państwo rządzone przez Tuska

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 13 grudzień 2025 14:45
Adam Jerzy Socha

Po co był stan wojenny? Żeby dzisiaj marszałkiem sejmu był tow. Włodzimierz Czarzasty, a szefem kancelarii sejmu tow. Marek Siwiec, żeby esbecy (w tym mordercy ks. Jerzego Popiełuszki) odzyskali wysokie emerytury a Wydział Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego wraz z Fundacją Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae mogła 15 grudnia zorganizować debatę pt. „Konstytucja RP – fundament ustroju, potencjał zmian”, z udziałem tow. Aleksandra Kwaśniewskiego, prof. Ewy Łętowskiej, Magdaleny Biejat, Waldemara Pawlaka, tow. Ryszarda Kalisza, tow. Jerzego Jaskierni i tow. Włodzimierza Czarzastego (bo gdyby UW zaprosił takiego np. prof. Gwiazdowskiego, to mogliby się towarzysze dowiedzieć, że konstytucja Kwaśniewskiego, to konstytucja mniejszościowa, napisana i zatwierdzona przez lewicowo-liberalną część społeczeństwa, która żle zaprojektowała ustrój państwa, zlikwidowała trójpodział władzy i wpisała w niego immanentny konlikt pomiędzy prezydentem a rządem.

KOnstytucja zaproszenie

 

I żeby Warmia i Mazury mogły dać na stanowiska Najlepszych z Najlepszych swoich synów, działaczy SLD i PSL (ZSL), od lewej: sekretarz generalny SLD, minister nauki Marcin Kulasek, poseł PSL, były wiceminister czegoś tam Zbigniew Ziejewski (wyleciał z powodu afery ze spółką Ziemar), działacz SLD, wiceminister sportu Ireneusz Nalazek i działacz SLD, wicewojewoda Zbigniew Szczypiński.

lewica Olsztyna

Uderza opis Polski w wystąpieniu gen. Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 roku, w którym ogłosił wprowadzenie stanu wojennego. Pasuje jak ulał do opisu stanu państwa i społeczeństwa za rządów premiera Tuska.  

Z przemówienia gen. Jaruzelskiego:

„Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!
Zwracam się dziś do Was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury państwa przestają działać. Gasnącej gospodarce zadawane są codziennie nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Przez każdy zakład pracy, przez wiele polskich domów, przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści – sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji”.

Wypisz wymaluj, gen. Jaruzelski mówi o Polsce Anno Domini 2025. Dorobek ciężkiej pracy Polaków zostanie im odebrany przez podatki unijne ETS, ETS2, wcielające w życie szaleństwo Zielonego Ładu. Struktury państwa przestają działać, wymiar sprawiedliwości został doszczętnie zdemolowany, służba zdrowia – zamiast telefonu od lekarza, mamy telefon od grabarza. Drożyzna, rosnące ceny prądu sprawiają, że w 20. gospodarce świata już 5 mln Polek i Polaków żyje w ubóstwie. Premier niemal codziennie organizuje seanse nienawiści, szczuje na drugą połowę Polaków, która nie wybrała jego kandydata na prezydenta.

Przypomnijmy, co premier Tusk zapowiadał w swoim exposé 13 grudnia 2023 roku

„Jeśli chcemy odbudować wspólnotę narodową, jeśli chcemy naprawdę doczekać odrodzenia tej naszej polskiej wspólnoty, to musimy – nie mamy wyjścia, nie ma alternatywy – szanować reguły, jakie ustalamy dla nas wszystkich, z konstytucją na czele, z prawem.
Mówię tutaj o szczególnej roli prawa i praworządności, i rządów prawa. Nie ma naprawdę nic ważniejszego dla nowoczesnego narodu, jak zestaw praw i obowiązków uznawanych za wspólne, bez wyjątku. “Nie dojdziemy do wolności przez łamanie prawa, ale przez jego przestrzeganie”. To powiedział Romuald Traugutt w trakcie Powstania Styczniowego”.

A co mamy? „Będziemy stosować prawo jak my je rozumiemy”. Nie uznajemy wyroków Trybunału Konstytucyjnego i ich nie drukujemy. Rządzimy za pomocą rozporządzeń. TK, KRS i SN dla nas nie istnieją, bo to nie my skład tych organów powoływaliśmy. Bezprawnie, siłowo przejmujemy TVP, Polskie Radio i PAP, że zatrudnić w nich „arcykapłanki i arcykapłanów propagandy czystej wody”. Bezprawnie, siłowo usuniemy Prokuratora Krajowego. Wywalimy prezesów sądów bez zgody kolegiów sędziowskich i obsadzimy „swoimi”, zlikwidujemy losowanie sędziów, żeby prezesi mogli wskazywać do składu naszych sędziów. Premier Tusk i minister (nie)sprawiedliwości Żurek wydają wyroki na przeciwników politycznych, wpisami na X, zanim zaczną się procesy. Na koniec wywalimy 3 tysiące sędziów powołanych przez prezydenta Dudę a reszta będzie nam jadła z ręki.

Dalej Tusk: „Wy zlikwidowaliście niezależną prokuraturę, a my ją przywracamy, mimo że ustawowo uniemożliwiliście to (…) będziemy egzekwować sprawiedliwość wobec tych wszystkich, którzy zgwałcili przepisy polskiego prawa, konstytucję, którzy kradli,”

Za wyjątkiem marszałka Grodzkiego i posła Giertycha.

Tusk: „Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju”.

Co mamy? Premier Donald Tusk, który twierdził, że „nikt go nie ogra w Europie” jest ignorowany przez przywódców Anglii, Niemiec i Francji, jedzie w wagonie II klasy. Mimo to gorliwie realizuje samobójczą politykę Komisji Europejskiej, którą tak podsumowano w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA:

„Większe problemy, z którymi mierzy się Europa, obejmują działania Unii Europejskiej i innych instytucji ponadnarodowych, które podważają wolność polityczną i suwerenność, politykę migracyjną przekształcającą kontynent i rodzącą napięcia, cenzurę wolności słowa i tłumienie opozycji politycznej, dramatyczny spadek dzietności oraz utratę narodowych tożsamości i poczucia własnej wartości”.

Te wszystkie działania Unii realizuje gorliwie premier Tusk, mydląc oczy, że Polski „Pakt migracyjny” nie obowiązuje a podatek ETS2, który zrujnuje Polaków, nie wejdzie w życie. Realizując plan likwidacji demokracji w Polsce poprzez proces delegalizowania opozycji i wsadzenia jej liderów za kratki oraz likwidacji wolności słowa.

Gdyby wygrał Rafał Trzaskowski, dzisiaj nie mógłbym opublikować tego komentarza, bowiem Trzaskowski jako prezydent, natychmiast podpisałby ustawę „o mowie nienawiści” (oczywiście, mowę nienawiści uprawiają tylko „populiści”, bo jak powiedział Tusk w expose „Nie wyobrażam sobie polityki bez miłości”) i Akt o Usługach Cyfrowych, na mocy którego urzędnik jednym kliknięciem mógłby zablokować portal, profil na Fb i na X, pod pozorem „walki z dezinformacją w sieci”. Oczywiście, każda krytyka rządu Donalda Tuska mogłaby być podciągnięta pod „dezinformację”

Dalej premier zacytował list pożegnalny chorego psychicznie Piotra Szczęsnego, który podpalił się w Warszawie jesienią 2017 roku. Uderza jak wiele punktów tego protestu odnosi się wprost do rządów koalicji Donalda Tuska:

„Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. (…) Protestuję przeciwko seansom nienawiści, przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanej przez władze do debaty publicznej.

Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.

Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia, i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy.

Protestuję przeciwko wykorzystaniu służb specjalnych, Policji i prokuratury do realizacji swoich własnych, partyjnych lub prywatnych celów.

Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, nieskonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.

Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych potrzeb służby zdrowia”.

Na koniec swojego expose premier Tusk powołał się na wynik badań, ilu Polaków uważa,, że ma wpływ na sprawy kraju? „Sądzi, tak teraz – po wyborach 15 października – 54% obywateli, a w poprzednim badaniu z lutego 2020 r. (kto rządził, przypomnijcie) takie poczucie wpływu miało 26% obywateli”.

Po 2 latach funkcjonowania rząd Donalda Tuska źle ocenia ponad połowa Polaków - wynika z najnowszego sondażu IBRiS dla Polsat News.

Premier Tusk zakończyło expose słowami: „15 października nastąpiło wielkie Polaków odrodzenie. Szczęśliwej Polski już czas”.

"Szczęśliwa Polska" z największym zadłużeniem w historii. Wielkość długu publicznego Polski rośnie i osiąga historyczne maksima w III RP, zarówno pod względem kwotowym (ponad 2 biliony zł na koniec 2024 r.), jak i w relacji do PKB, gdzie przewidywane są poziomy powyżej 60% (co już było scenariuszem na 2027 r.) i jest to sytuacja bez precedensu, co wskazuje, że obecne zadłużenie jest na rekordowym poziomie w historii po 1989 roku. Mimo tak ogromnych wydatków, szpitale zamykają drzwi przed pacjentami. Gospodarkę zabija coraz droższy prąd, na skutek realizacji obłędnej ideologii walki z CO2, zniszczono wymiar sprawiedliwości i niszczona jest oświata jako źródła budowy polskiej tożsamości, hamowana jest realizacja strategicznych inwestycji dla Polski.
Adam Socha

Czytaj więcej: Rocznica 13 grudnia, gen. Jaruzelski opisał państwo rządzone przez Tuska

Komentarz (18)

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA. Oferta dla Polski

Szczegóły
Opublikowano: środa, 10 grudzień 2025 16:32

Ogłoszona 5 grudnia Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA zawiera ofertę dla Polski, która ma szansę stać liderem Unii na czele państw środkowo-europejskich, o ile obecny premier przestanie wspierać samobójczą politykę Brukseli, przestanie destabilizować państwo, niszczyć demokrację, dążyć do jedynowładztwa. Co prawda nazwa naszego państwa nie pada, ale z treści jasno wynika, o kim jest mowa. Toteż nic dziwnego, że ta oferta i ocena sytuacji w Polsce wywołała wściekłość premiera Donalda Tuska. 

Niestety, z tym politykiem i tym rządem, Polska nie ma żadnych szans w nowym, globnalnym układzie sił. 

Również elity europejskie ogarnęła panika i histeria, że „wuj Sam” nas porzuca. Nic takiego w Strategii nie ma. Przeciwnie, Stany pochylają się z troską nad uwiądem Unii. Wzywają elity Unii do powstrzymania upadku na własne życzenie, spowodowanego szaleństwem ideologicznym, niszczeniem tradycyjnych wartości, obłędem walki z CO2.

O Unii Europejskiej w Strategii czytamy dopiero na trzecim miejscu, po planie odbudowy potęgi USA (America first), planu kontroli sytuacji na indo-pacyfiku. Na własne życzenie europejskich, skorumpowanych elit, które od dziecięcioleci realizują obłędny plan komunisty Spinellego, niszcząc konsekwetnie gospodarkę i morale społeczene, oddając kontynent imigrantom z obcych kultur, bo są wrodzy kulturze chrześcijańskiej i dążą do jej zniszczenia, co jest na rękę Ursuli i jej komisarzom. Jeśli narody państw Unii nie odsuną tych komunistów od władzy, Europa ostatecznie upadnie. Jako, że sprawy Europy są nam najbliższe, więc przełożyłem punkt C. Strategi i od niego zaczynam jej tekst.

C. Promowanie europejskiej wielkości

Amerykańscy urzędnicy przyzwyczaili się myśleć o problemach Europy w kategoriach niewystarczających wydatków na obronność i stagnacji gospodarczej. Jest w tym sporo prawdy, ale prawdziwe problemy Europy są znacznie głębsze.

Kontynentalna Europa traci udział w światowym PKB – z 25 procent w 1990 r. do 14 procent dziś – częściowo z powodu krajowych i ponadnarodowych regulacji, które podważają kreatywność i pracowitość.

Ten gospodarczy spadek blednie jednak wobec realnej i znacznie poważniejszej perspektywy cywilizacyjnego wymazania. Większe problemy, z którymi mierzy się Europa, obejmują działania Unii Europejskiej i innych instytucji ponadnarodowych, które podważają wolność polityczną i suwerenność, politykę migracyjną przekształcającą kontynent i rodzącą napięcia, cenzurę wolności słowa i tłumienie opozycji politycznej, dramatyczny spadek dzietności oraz utratę narodowych tożsamości i poczucia własnej wartości.

Jeśli obecne trendy się utrzymają, kontynent będzie nie do poznania w ciągu 20 lat lub wcześniej. W związku z tym wcale nie jest oczywiste, czy niektóre państwa europejskie będą dysponować gospodarkami i siłami zbrojnymi wystarczająco silnymi, by pozostać wiarygodnymi sojusznikami. Wiele z tych państw obecnie podwaja stawkę przy obranym kursie. Chcemy, aby Europa pozostała europejska, odzyskała cywilizacyjną pewność siebie i porzuciła swoją błędną koncentrację na dławieniu gospodarki nadmiernymi regulacjami.

Ten brak pewności siebie najbardziej widoczny jest w relacjach Europy z Rosją. Europejscy sojusznicy dysponują znaczną przewagą w zakresie „twardej siły” nad Rosją według niemal wszystkich miar, z wyjątkiem broni nuklearnej. W wyniku wojny Rosji przeciwko Ukrainie relacje Europy z Rosją są dziś głęboko osłabione, a wielu Europejczyków postrzega Rosję jako zagrożenie egzystencjalne. Zarządzanie europejskimi relacjami z Rosją będzie wymagało znaczącego zaangażowania dyplomatycznego USA – zarówno po to, by przywrócić warunki stabilności strategicznej na obszarze Eurazji, jak i by ograniczyć ryzyko konfliktu między Rosją a państwami europejskimi.

Kluczowym interesem Stanów Zjednoczonych jest wynegocjowanie szybkiego zakończenia działań wojennych na Ukrainie, tak aby ustabilizować gospodarki europejskie, zapobiec niezamierzonej eskalacji lub rozszerzeniu wojny oraz odtworzyć stabilność strategiczną w relacjach z Rosją, a także umożliwić powojenną odbudowę Ukrainy tak, by mogła przetrwać jako państwo zdolne do samodzielnego funkcjonowania.

Wojna na Ukrainie wywołała paradoksalny skutek w postaci zwiększenia zewnętrznych zależności Europy – zwłaszcza Niemiec. Dziś niemieckie koncerny chemiczne budują jedne z największych zakładów przetwórczych na świecie w Chinach, wykorzystując rosyjski gaz, którego nie mogą pozyskać u siebie w kraju. Administracja Trumpa znajduje się w sporze z europejskimi urzędnikami, którzy żywią nierealistyczne oczekiwania wobec przebiegu wojny, opierając się na niestabilnych rządach mniejszościowych, z których wiele depcze podstawowe zasady demokracji, by tłumić opozycję. Zdecydowana większość Europejczyków chce pokoju, lecz pragnienie to nie przekłada się na politykę – w dużej mierze z powodu obchodzenia procesów demokratycznych przez te rządy. Z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych ma to znaczenie strategiczne właśnie dlatego, że państwa europejskie nie mogą się zreformować, jeśli tkwią w permanentnym kryzysie politycznym.

Mimo to Europa pozostaje dla Stanów Zjednoczonych kluczowa strategicznie i kulturowo. Handel transatlantycki wciąż jest jednym z filarów światowej gospodarki i amerykańskiego dobrobytu. Europejskie sektory – od przemysłu, przez technologię, po energetykę – należą do najsilniejszych na świecie. Europa jest domem dla przełomowych badań naukowych i wiodących instytucji kultury. Nie tylko nie możemy sobie pozwolić na „spisanie Europy na straty” – takie podejście byłoby samobójcze z punktu widzenia celów tej strategii.

Amerykańska dyplomacja powinna nadal zdecydowanie bronić autentycznej demokracji, wolności wypowiedzi oraz bezkompleksowego świętowania indywidualnego charakteru i historii poszczególnych narodów europejskich. Ameryka zachęca swoich politycznych sojuszników w Europie do wspierania tego odrodzenia ducha, a rosnące wpływy patriotycznych partii europejskich rzeczywiście dają powody do dużego optymizmu.

Naszym celem powinno być pomóc Europie skorygować jej obecny kurs. Będziemy potrzebowali silnej Europy, aby skutecznie konkurować i współdziałać z nami w zapobieganiu dominacji Europy przez jakiegokolwiek przeciwnika.

Ameryka jest – co zrozumiałe – emocjonalnie związana z kontynentem europejskim, a także, rzecz jasna, z Wielką Brytanią i Irlandią. Charakter tych państw ma też znaczenie strategiczne, ponieważ liczymy na kreatywnych, sprawnych, pewnych siebie, demokratycznych sojuszników, którzy pomagają tworzyć warunki stabilności i bezpieczeństwa. Chcemy współpracować z państwami podzielającymi nasze cele, które pragną przywrócić swoją dawną wielkość.

W dłuższej perspektywie jest więcej niż prawdopodobne, że w ciągu najbliższych kilku dekad część członków NATO stanie się krajami o większości nieeuropejskiej. W związku z tym otwartą kwestią pozostaje, czy będą one postrzegać swoją rolę w świecie – oraz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi – w taki sam sposób jak ci, którzy podpisywali Traktat Północnoatlantycki.

Nasza ogólna polityka wobec Europy powinna w pierwszej kolejności obejmować:

Przywrócenie warunków stabilności wewnątrz Europy oraz stabilności strategicznej w relacjach z Rosją;

Umożliwienie Europie „stanięcia na własnych nogach” i funkcjonowania jako grupa zestrojonych suwerennych państw, w tym poprzez wzięcie przez nie podstawowej odpowiedzialności za własną obronę – bez poddawania się dominacji jakiegokolwiek mocarstwa wrogiego;

Wspieranie oporu wobec obecnego kursu Europy wewnątrz poszczególnych państw europejskich;

Otwarcie rynków europejskich na amerykańskie towary i usługi oraz zapewnienie uczciwego traktowania amerykańskich pracowników i przedsiębiorstw;

Wzmacnianie „zdrowszych” państw Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej poprzez więzi handlowe, sprzedaż uzbrojenia, współpracę polityczną oraz wymianę kulturalną i edukacyjną;

Zakończenie postrzegania NATO – i zapobieżenie temu, by stało się to faktem – jako sojuszu nieustannie rozszerzającego swoje granice; oraz

Zachęcanie Europy do podejmowania działań przeciwko merkantylistycznej nadwyżce mocy produkcyjnych, kradzieży technologii, cyberszpiegostwu i innym wrogim praktykom gospodarczym.

 

Poniżej pełny tekst Strategii ze strony Radia Wnet

Główne założenia Strategii:

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA

I. Wprowadzenie – czym jest strategia amerykańska?
1. Jak amerykańska „strategia” zeszła na manowce

Aby Stany Zjednoczone pozostały najsilniejszym, najbogatszym, najpotężniejszym i najbardziej odnoszącym sukcesy państwem świata przez kolejne dekady, nasz kraj potrzebuje spójnej, skoncentrowanej strategii działania w świecie. A żeby ją dobrze ułożyć, wszyscy Amerykanie muszą wiedzieć, co dokładnie próbujemy osiągnąć i dlaczego.

„Strategia” to konkretny, realistyczny plan, który wyjaśnia zasadniczy związek między celami a środkami: zaczyna się od trafnej oceny tego, czego chcemy, oraz tego, jakie narzędzia mamy do dyspozycji – albo możemy w realistyczny sposób stworzyć – by osiągnąć zamierzone rezultaty.

Strategia musi oceniać, porządkować i wyznaczać priorytety. Nie każde państwo, nie każdy region, problem czy sprawa – choćby bardzo ważna – może znajdować się w centrum strategii amerykańskiej. Celem polityki zagranicznej jest ochrona podstawowych interesów narodowych; temu wyłącznie podporządkowana jest niniejsza strategia.

Strategie amerykańskie po zakończeniu zimnej wojny zawiodły – stawały się listami życzeń i pożądanych stanów końcowych; nie definiowały jasno, czego chcemy, poprzestając na pustych ogólnikach; często też błędnie oceniały, czego w ogóle powinniśmy chcieć.

Po zakończeniu zimnej wojny elity odpowiedzialne za politykę zagraniczną USA przekonały same siebie, że trwała dominacja Ameryki nad całym światem leży w najlepszym interesie naszego kraju. Tymczasem sprawy innych państw są naszym problemem tylko wtedy, gdy ich działania bezpośrednio zagrażają naszym interesom.

Elity te poważnie przeceniły gotowość Amerykanów do niesienia w nieskończoność globalnych ciężarów, których społeczeństwo nie potrafiło powiązać z interesem narodowym. Przeszacowały zdolność USA do jednoczesnego finansowania rozbudowanego państwa opiekuńczo–regulacyjno–administracyjnego oraz ogromnego aparatu wojskowego, dyplomatycznego, wywiadowczego i pomocowego. Postawiły skrajnie błędne i destrukcyjne zakłady na globalizm i tzw. „wolny handel”, które wydrążyły klasę średnią i bazę przemysłową – fundamenty amerykańskiej potęgi gospodarczej i militarnej. Pozwoliły sojusznikom i partnerom przerzucać koszty ich obrony na naród amerykański, a czasem wciągać nas w konflikty i spory kluczowe dla ich interesów, lecz poboczne lub wręcz nieistotne dla naszych.

Powiązały też politykę amerykańską z siecią instytucji międzynarodowych, z których część kieruje się jawnym antyamerykanizmem, a wiele – logiką transnarodowości, otwarcie kwestionującą suwerenność pojedynczych państw. W rezultacie elity te nie tylko dążyły do celu fundamentalnie niepożądanego i niemożliwego do osiągnięcia; w trakcie tej próby podkopały zarazem same podstawy – charakter naszego narodu, na którym opiera się jego siła, bogactwo i przyzwoitość.

2. Konieczna i pożądana korekta prezydenta Trumpa

Nic z powyższego nie było nieuchronne. Pierwsza administracja prezydenta Trumpa pokazała, że przy właściwym przywództwie i właściwych decyzjach można było – i należało – uniknąć tego wszystkiego, a przy tym osiągnąć dużo więcej. Prezydent i jego zespół potrafili wykorzystać ogromne atuty Ameryki, aby skorygować kurs i rozpocząć wprowadzanie kraju w nową złotą erę. Kontynuacja tego kursu jest nadrzędnym celem drugiej administracji prezydenta Trumpa, a tym samym – celem niniejszego dokumentu.

Przed nami stoją teraz trzy pytania:

Czego Stany Zjednoczone powinny chcieć?

Jakimi środkami dysponujemy, by to osiągnąć?

Jak połączyć cele i środki w spójną Strategię Bezpieczeństwa Narodowego?

II. Czego Stany Zjednoczone powinny chcieć?

1. Czego chcemy w ogóle?

Po pierwsze i najważniejsze, chcemy, aby Stany Zjednoczone trwały i były bezpieczne jako niepodległa, suwerenna republika, której rząd zabezpiecza nadane przez Boga naturalne prawa obywateli oraz stawia na pierwszym miejscu ich dobro i interesy.

Chcemy chronić nasze państwo, jego ludność, terytorium, gospodarkę i styl życia przed atakiem militarnym i wrogim wpływem zewnętrznym – czy to w formie szpiegostwa, drapieżczych praktyk handlowych, handlu narkotykami i ludźmi, destrukcyjnej propagandy i operacji wpływu, podważania kultury, czy jakiegokolwiek innego zagrożenia dla naszego narodu.

Chcemy pełnej kontroli nad naszymi granicami, systemem imigracyjnym oraz sieciami transportowymi, którymi ludzie wjeżdżają do naszego kraju – legalnie i nielegalnie. Chcemy świata, w którym migracja nie jest jedynie „uporządkowana”, lecz takiego, w którym suwerenne państwa współpracują ze sobą, by powstrzymywać, a nie ułatwiać destabilizujące przepływy ludności, oraz mają pełną kontrolę nad tym, kogo przyjmują, a kogo nie.

Chcemy odpornej infrastruktury narodowej, zdolnej przetrwać klęski żywiołowe, stawiać opór zagrożeniom zewnętrznym i je udaremniać oraz zapobiegać lub łagodzić wszelkie zdarzenia, które mogłyby zaszkodzić narodowi amerykańskiemu lub zakłócić funkcjonowanie gospodarki. Żaden przeciwnik ani niebezpieczeństwo nie powinny móc trzymać Ameryki „na muszce”.

Chcemy zrekrutować, wyszkolić, wyposażyć i wystawić najpotężniejsze, najbardziej zabójcze i technologicznie zaawansowane siły zbrojne na świecie – takie, które chronią nasze interesy, odstraszają wojny, a jeśli to konieczne, wygrywają je szybko i zdecydowanie, przy jak najniższych stratach własnych. Chcemy armii, w której każdy żołnierz jest dumny ze swojego kraju i pewny sensu swojej misji.

Chcemy najbardziej wiarygodnego, nowoczesnego i odpornego systemu odstraszania nuklearnego na świecie, a także systemów obrony przeciwrakietowej nowej generacji – w tym „Złotej Kopuły” nad terytorium USA – chroniących naród amerykański, amerykańskie aktywa za granicą oraz sojuszników.

Chcemy najsilniejszej, najbardziej dynamicznej, innowacyjnej i zaawansowanej gospodarki na świecie. Gospodarka USA jest fundamentem amerykańskiego stylu życia, który obiecuje i zapewnia szeroko rozumiany dobrobyt, tworzy możliwości awansu i nagradza ciężką pracę. Jest też podstawą naszej pozycji globalnej oraz koniecznym fundamentem siły militarnej.

Chcemy najsilniejszej bazy przemysłowej na świecie. Potęga narodowa Ameryki zależy od silnego sektora przemysłowego, zdolnego zaspokoić potrzeby produkcyjne zarówno w czasie pokoju, jak i wojny.

Chcemy najpotężniejszego, najbardziej innowacyjnego i dochodowego sektora technologicznego – takiego, który napędza gospodarkę, daje jakościową przewagę naszych sił zbrojnych i wzmacnia naszą pozycję w świecie.

Chcemy przyciągać talenty z całego globu – tych, którzy chcą tu pracować, żyć i stać się lojalnymi obywatelami – przy jednoczesnym zachowaniu pełnej kontroli nad tym procesem, aby służył on naszym interesom i nie zagrażał naszym wartościom ani bezpieczeństwu.

Chcemy, by Ameryka zachowała swoje wyjątkowe położenie geograficzne – z dwoma oceanami, przyjaznymi sąsiadami i bogactwem zasobów – jako trwałe źródło naszej przewagi.

Wreszcie chcemy, aby amerykański naród zachował swój charakter: odwagę, pracowitość, patriotyzm, wiarę i przywiązanie do wolności.

To są podstawowe, żywotne interesy narodowe Stanów Zjednoczonych. Mamy także inne interesy, ale to na nich musimy skupić się przede wszystkim; ich lekceważenie lub ignorowanie grozi nam poważnymi konsekwencjami.

2. Czego chcemy w świecie i od świata?

Chcemy świata, w którym Stany Zjednoczone pozostają najsilniejszym, najbogatszym, najbardziej wpływowym i najbardziej szanowanym państwem. Chcemy świata, w którym nasze przewagi – gospodarcza, technologiczna, militarna i kulturowa – są utrzymane i rozwijane.

Chcemy systemu międzynarodowego opartego na suwerennych państwach, które szanują swoje granice, interesy i tożsamość. Chcemy świata, w którym żadne inne mocarstwo nie jest w stanie zdominować kluczowych regionów w sposób zagrażający bezpieczeństwu i dobrobytowi Ameryki.

Nie dążymy do kontrolowania każdego zakątka globu. Dążymy do takiego układu sił, który uniemożliwia wrogim mocarstwom budowę bloków zdolnych zagrozić Stanom Zjednoczonym, naszym sojusznikom i naszej gospodarce.

Chcemy stabilnego systemu gospodarczego, który sprzyja wzrostowi, ale nie odbywa się kosztem amerykańskiego pracownika i bezpieczeństwa narodowego. Chcemy handlu, który jest uczciwy, wzajemny i oparty na szacunku, a nie na wykorzystywaniu luk, dumpingowaniu i kradzieży technologii.

Chcemy świata, w którym terroryzm, przestępczość zorganizowana i handel narkotykami nie zagrażają codziennie Ameryce i naszym partnerom. Chcemy, aby wrogie reżimy nie mogły szantażować nas bronią masowego rażenia czy atakami cybernetycznymi na naszą infrastrukturę.

Nie chcemy narzucać innym narodom naszego ustroju, religii czy stylu życia. Chcemy natomiast, aby każdy naród miał swobodę decydowania o sobie, bez przymusu z zewnątrz, i aby te decyzje nie zagrażały bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych.

Chcemy świata, w którym migracja jest zjawiskiem kontrolowanym, a nie masowym, chaotycznym ruchem ludności podważającym stabilność państw.

Chcemy, aby Ameryka była postrzegana jako partner pierwszego wyboru – jako kraj, z którym najbardziej opłaca się współpracować w dziedzinie bezpieczeństwa, technologii, energii, handlu i inwestycji.

III. Jakimi środkami dysponują Stany Zjednoczone, by osiągnąć swoje cele?

Ameryka wciąż zajmuje najbardziej komfortową pozycję w świecie, dysponując zasobami i przewagami, o których inni mogą tylko marzyć:

wciąż sprawnym systemem politycznym, zdolnym korygować kurs;

największą i najbardziej innowacyjną gospodarką świata, która generuje bogactwo, pozwalające inwestować w nasze interesy strategiczne, oraz daje nam potężną dźwignię wobec państw zabiegających o dostęp do naszego rynku;

wiodącym systemem finansowym i rynkami kapitałowymi, w tym dolarem jako globalną walutą rezerwową;

najbardziej zaawansowanym, innowacyjnym i dochodowym sektorem technologicznym na świecie, który napędza gospodarkę, zapewnia jakościową przewagę militarną i wzmacnia naszą globalną pozycję;

najpotężniejszym i najbardziej zdolnym wojskiem na świecie;

szeroką siecią sojuszy – z państwami sojuszniczymi i partnerskimi w najważniejszych strategicznie regionach globu;

wyjątkowo korzystną geograficzną sytuacją – z obfitymi zasobami naturalnymi, brakiem konkurencyjnych mocarstw na naszym kontynencie, brakiem zagrożenia klasyczną inwazją lądową oraz rozdzieleniem od innych wielkich potęg przez ogromne oceany;

niezrównaną „miękką siłą” i wpływem kulturowym;

odwagą, determinacją i patriotyzmem narodu amerykańskiego.

Ponadto, dzięki zdecydowanej agendzie wewnętrznej prezydenta Trumpa, Stany Zjednoczone:

przywracają kulturę kompetencji, eliminując tzw. „DEI” i inne dyskryminujące oraz antykonkurencyjne praktyki, które osłabiały nasze instytucje i hamowały rozwój;

uwalniają nasz ogromny potencjał energetyczny jako priorytet strategiczny, by napędzać wzrost i innowacje oraz odbudować klasę średnią;

reindustrializują gospodarkę, by wesprzeć klasę średnią i odzyskać kontrolę nad łańcuchami dostaw oraz zdolnościami produkcyjnymi;

przywracają wolność gospodarczą obywatelom poprzez historyczne cięcia podatków i deregulację, czyniąc z USA najatrakcyjniejsze miejsce do prowadzenia biznesu i lokowania kapitału;

inwestują w technologie przełomowe i naukę podstawową, aby zapewnić dalszy dobrobyt, przewagę konkurencyjną i dominację militarną w kolejnych pokoleniach.

Celem niniejszej strategii jest powiązanie wszystkich tych atutów – oraz innych – w sposób, który wzmocni potęgę i prymat Ameryki, czyniąc nasz kraj jeszcze większym, niż kiedykolwiek był.

IV. Strategia

1. Zasady

Polityka zagraniczna prezydenta Trumpa jest pragmatyczna, ale nie „pragmatystowska”, realistyczna, ale nie „realistyczna” w akademickim sensie, zasadnicza, ale nie „idealizująca”, zdecydowana, lecz nie „jastrzębia”, i powściągliwa, lecz nie „gołębia”. Nie jest zakorzeniona w tradycyjnych osiach sporu ideologii partyjnych. Motywuje ją przede wszystkim to, co działa na rzecz Ameryki – w dwóch słowach: „America First”.

Prezydent Trump ugruntował swoją pozycję jako Prezydent Pokoju. Oprócz niezwykłego sukcesu historycznych Porozumień Abrahamowych w pierwszej kadencji, w drugiej kadencji wykorzystał swoje umiejętności negocjacyjne, aby w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy wypracować bezprecedensowe porozumienia pokojowe w ośmiu konfliktach na świecie. Wynegocjował pokój między Kambodżą a Tajlandią, Kosowem a Serbią, Demokratyczną Republiką Konga a Rwandą, Pakistanem a Indiami, Izraelem a Iranem, Egiptem a Etiopią, Armenią a Azerbejdżanem, a także zakończył wojnę w Gazie, doprowadzając do powrotu do domów wszystkich żyjących zakładników.

Powstrzymywanie konfliktów regionalnych, zanim przerodzą się w wojny globalne ściągające w otchłań całe kontynenty, jest godnym zadaniem dla Naczelnego Dowódcy i priorytetem tej administracji. Świat ogarnięty ogniem, w którym wojny docierają do naszych granic, jest sprzeczny z interesami Ameryki. Prezydent Trump wykorzystuje niestandardową dyplomację, potęgę militarną USA i narzędzia gospodarcze, by punktowo wygaszać zarzewia konfliktów między państwami dysponującymi bronią jądrową oraz krwawe wojny podsycane od stuleci.

Prezydent Trump pokazał, że polityka zagraniczna, obronna i wywiadowcza USA musi opierać się na następujących podstawowych zasadach:

Skoncentrowana definicja interesu narodowego – od końca zimnej wojny kolejne administracje publikowały strategie bezpieczeństwa narodowego, które rozszerzały definicję „interesu narodowego” tak szeroko, że prawie żaden problem czy przedsięwzięcie nie pozostawał poza jej zakresem. Tymczasem jeśli wszystko jest priorytetem, w praktyce nie priorytetuje się niczego. W centrum naszej uwagi muszą stać podstawowe interesy bezpieczeństwa narodowego USA.

Pokój przez siłę – siła jest najlepszym odstraszaczem. Aktorzy – państwowi lub niepaństwowi – dostatecznie zniechęceni do grożenia interesom USA po prostu tego nie robią. Siła pozwala nam także budować pokój, ponieważ ci, którzy ją szanują, często zwracają się do nas o pomoc i są otwarci na nasze wysiłki na rzecz rozwiązywania konfliktów i utrzymania stabilności. Dlatego Stany Zjednoczone muszą utrzymać najsilniejszą gospodarkę, rozwijać najbardziej zaawansowane technologie, wzmacniać zdrowie kulturowe naszego społeczeństwa i dysponować najbardziej zdolnymi siłami zbrojnymi na świecie.

Powściągliwość strategiczna – powinniśmy mieć jasną świadomość, że nie każda sprawa na świecie jest naszą sprawą. Fakt, że dane wydarzenie jest tragiczne, nie czyni z niego automatycznie sprawy bezpieczeństwa narodowego USA. W sprawach innych narodów musimy się angażować ostrożnie i tylko tam, gdzie stawką są naprawdę nasze żywotne interesy.

Elastyczny realizm – musimy opierać politykę na trzeźwej ocenie tego, co jest możliwe, a nie na życzeniowym myśleniu. Powinniśmy dążyć do tego, co najlepsze, ale przygotowywać się na to, co prawdopodobne. W relacjach z innymi państwami będziemy kierować się elastycznym realizmem, szukając porozumień tam, gdzie nasze interesy się pokrywają, i zdecydowanie broniąc naszych interesów tam, gdzie są zagrożone.

Prymat państw narodowych – w stosunkach międzynarodowych uznajemy państwo narodowe za podstawową jednostkę polityczną. Odrzucamy ideologie transnarodowe, które dążą do rozmycia i zastąpienia suwerennych państw przez nieodpowiedzialne struktury ponadnarodowe.

Ochrona suwerenności – będziemy bronić suwerenności Stanów Zjednoczonych oraz suwerenności naszych najbliższych sojuszników przed próbami jej podważenia – czy to przez presję gospodarczą, manipulację instytucjami międzynarodowymi, czy ingerencję w procesy demokratyczne.

Utrzymywanie równowagi sił – zarówno globalnie, jak i regionalnie, naszym celem jest taki układ sił, który uniemożliwia wrogim mocarstwom budowę bloków zagrażających bezpieczeństwu USA. Nie dążymy do dominacji nad każdym regionem, lecz do stabilnej równowagi, sprzyjającej naszym interesom.

Priorytet amerykańskich pracowników – polityka gospodarcza, handlowa i inwestycyjna USA ma służyć przede wszystkim pracownikom amerykańskim, a nie abstrakcyjnym wskaźnikom czy interesom międzynarodowych elit.

Sprawiedliwe traktowanie Stanów Zjednoczonych – będziemy stanowczo domagać się, by Stany Zjednoczone były traktowane uczciwie w relacjach gospodarczych, technologicznych, wojskowych i politycznych. Czas, w którym inni korzystali z naszej powściągliwości, dobrowolnie ponoszonych ciężarów czy otwartości rynku, przy jednoczesnym lekceważeniu naszych interesów, dobiegł końca.

Rozwój kompetencji i zdolności – będziemy inwestować w kompetencje naszych obywateli, zdolności naszych instytucji oraz sprawność naszego państwa – tak, aby Ameryka pozostała krajem, który potrafi wykorzystać swoje zasoby lepiej niż jakiekolwiek inne państwo.

2. Priorytety

Koniec epoki masowej migracji – to, kogo kraj dopuszcza na swoje terytorium – w jakiej liczbie i skąd – nieuchronnie kształtuje jego przyszłość. Każde państwo, które chce pozostać suwerenne, ma prawo i obowiązek tę przyszłość definiować. Historia potwierdza, że suwerenne państwa chroniły swoje granice i przyznawały obywatelstwo cudzoziemcom rzadko, po spełnieniu wysokich wymogów. Doświadczenia ostatnich dekad potwierdzają słuszność tej zasady. W wielu krajach masowa migracja obciążyła systemy socjalne, zwiększyła przestępczość, osłabiła spójność społeczną, wypaczyła rynki pracy i podważyła bezpieczeństwo narodowe. Epoka masowej migracji musi się zakończyć. Bezpieczeństwo granic jest podstawą bezpieczeństwa narodowego. Musimy chronić nasz kraj przed inwazją – nie tylko w formie niekontrolowanej migracji, lecz również w formie terroryzmu, narkotyków, szpiegostwa i handlu ludźmi. Granica kontrolowana zgodnie z wolą narodu amerykańskiego, realizowaną przez jego rząd, jest warunkiem przetrwania Stanów Zjednoczonych jako suwerennej republiki.

Ochrona podstawowych praw i wolności – celem rządu Stanów Zjednoczonych jest zabezpieczanie nadanych przez Boga naturalnych praw obywateli amerykańskich. W tym celu instytucjom federalnym powierzono potężne narzędzia. Nie wolno ich nadużywać – czy to pod pretekstem „deradykalizacji”, „ochrony demokracji”, czy jakimkolwiek innym. Gdzie dochodzi do nadużyć, winni muszą ponieść odpowiedzialność. Zwłaszcza wolność słowa, wolność religii i sumienia oraz prawo do wyboru władz i kierowania wspólnym państwem są nienaruszalne. Wobec państw, które podzielają – lub deklarują, że podzielają – te zasady, Stany Zjednoczone będą zdecydowanie zabiegać o ich pełne przestrzeganie w literze i duchu. Będziemy sprzeciwiać się odgórnym, antydemokratycznym ograniczeniom podstawowych swobód w Europie, świecie anglosaskim i całej demokratycznej wspólnocie, szczególnie wśród naszych sojuszników.

Dzielenie i przesuwanie ciężarów (burden-sharing, burden-shifting) – czas, w którym Stany Zjednoczone niczym Atlas dźwigały na swoich barkach cały ład światowy, dobiegł końca. Wśród naszych licznych sojuszników i partnerów są dziesiątki bogatych, zaawansowanych państw, które muszą przejąć zasadniczą odpowiedzialność za swoje regiony i wnieść znacznie większy wkład w obronę zbiorową. Prezydent Trump ustanowił nowy globalny standard poprzez Zobowiązanie Haskie (Hague Commitment), zgodnie z którym państwa NATO zobowiązują się przeznaczać 5% PKB na obronność – zobowiązanie to nasi sojusznicy przyjęli i muszą je teraz zrealizować. Kontynuując podejście prezydenta Trumpa, polegające na żądaniu, by sojusznicy przejmowali odpowiedzialność za swoje regiony, Stany Zjednoczone zorganizują sieć podziału ciężarów, w której nasz rząd będzie pełnił rolę inicjatora i wsparcia. Zapewni to sprawiedliwszy podział obciążeń i większą legitymację wspólnych działań.

Model ten opiera się na ukierunkowanych partnerstwach, wykorzystujących narzędzia gospodarcze do wyrównywania bodźców, dzielenia ciężarów z państwami o podobnym spojrzeniu oraz wprowadzania reform wzmacniających długoterminową stabilność.

Taka klarowność strategiczna pozwoli nam skutecznie przeciwdziałać wrogim i wywrotowym wpływom, unikając zarazem nadmiernego rozproszenia i przeciążenia, które podkopały wcześniejsze wysiłki. Stany Zjednoczone będą gotowe wesprzeć – m.in. poprzez korzystniejsze traktowanie w handlu, współpracę technologiczną czy dostęp do amerykańskiego uzbrojenia – te kraje, które dobrowolnie biorą większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo w swoich regionach i dostosowują swoje reżimy kontroli eksportu do naszych.

Realignacja poprzez pokój – dążenie z inicjatywy prezydenta do zawierania porozumień pokojowych – nawet w regionach i państwach leżących na peryferiach naszych bezpośrednich interesów – jest skutecznym sposobem zwiększania stabilności, wzmacniania wpływów USA, przekierowywania krajów i regionów w stronę naszych interesów oraz otwierania nowych rynków. Zasoby niezbędne do tego celu sprowadzają się głównie do dyplomacji prezydenckiej, na którą nasz wielki naród może sobie pozwolić przy kompetentnym przywództwie. Korzyści – zakończenie długoletnich konfliktów, ocalone życia, nowi przyjaciele – mogą wielokrotnie przewyższyć relatywnie niewielkie koszty czasu i uwagi.

Bezpieczeństwo gospodarcze – ponieważ bezpieczeństwo gospodarcze jest fundamentem bezpieczeństwa narodowego, będziemy dalej wzmacniać gospodarkę USA, koncentrując się na:

Zrównoważonym handlu – Stany Zjednoczone będą dążyć do równoważenia relacji handlowych, ograniczania deficytów, zwalczania barier dla naszych eksportów oraz kończenia z dumpingiem i innymi praktykami antykonkurencyjnymi, które szkodzą amerykańskim branżom i pracownikom. Dążymy do uczciwych, wzajemnych porozumień handlowych z państwami, które chcą handlować z nami na zasadzie obopólnie korzystnej i opartej na szacunku. Naszym priorytetem pozostaną jednak nasi pracownicy, nasz przemysł i nasze bezpieczeństwo narodowe.

Zapewnieniu dostępu do krytycznych łańcuchów dostaw i materiałów – jak argumentował Aleksander Hamilton u zarania naszej republiki, Stany Zjednoczone nie mogą być zależne od jakiejkolwiek siły zewnętrznej w kwestii kluczowych komponentów – od surowców po części i produkty – niezbędnych dla obrony i gospodarki kraju. Musimy odzyskać niezależny, wiarygodny dostęp do dóbr, których potrzebujemy, by się bronić i utrzymać nasz styl życia. Wymaga to rozwoju dostępu USA do kluczowych minerałów i materiałów oraz przeciwdziałania drapieżczym praktykom gospodarczym. Ponadto Wspólnota Wywiadowcza będzie monitorować krytyczne łańcuchy dostaw i postępy technologiczne na świecie, tak by identyfikować i ograniczać słabości oraz zagrożenia dla bezpieczeństwa i dobrobytu Ameryki.

Reindustrializacji – przyszłość należy do tych, którzy wytwarzają. Stany Zjednoczone zreindustrializują swoją gospodarkę, „przesuną” produkcję przemysłową z powrotem do kraju i będą zachęcać do inwestowania w naszą gospodarkę i siłę roboczą, ze szczególnym naciskiem na technologie krytyczne i wschodzące, które zdefiniują przyszłość. Osiągniemy to poprzez strategiczne wykorzystanie ceł oraz nowych technologii sprzyjających rozproszonej produkcji przemysłowej w całym kraju, podnoszących poziom życia pracowników i zapewniających, że nasz kraj nigdy więcej nie będzie zależny od obecnych bądź potencjalnych przeciwników w zakresie kluczowych produktów i komponentów.

Ożywieniu bazy przemysłu obronnego – silne, zdolne siły zbrojne nie mogą istnieć bez silnej, zdolnej bazy przemysłu obronnego. Ogromna dysproporcja – ujawniona w ostatnich konfliktach – między niskim kosztem dronów i rakiet a wysokim kosztem systemów obrony przed nimi obnażyła konieczność zmian i adaptacji. Ameryka potrzebuje narodowej mobilizacji, by opracować skuteczne, tanie systemy obrony, produkować najnowocześniejsze systemy i uzbrojenie na dużą skalę oraz „przesunąć” łańcuchy dostaw przemysłu obronnego z powrotem do USA. Musimy zapewnić naszym żołnierzom pełne spektrum zdolności – od tanich środków walki, wystarczających wobec większości przeciwników, po najbardziej zaawansowane systemy niezbędne w starciu z wysoce zaawansowanym przeciwnikiem. Aby zrealizować wizję „pokoju przez siłę” prezydenta Trumpa, musimy to zrobić szybko. Będziemy także zachęcać sojuszników i partnerów do odbudowy i rozwoju ich własnych baz przemysłu obronnego, by wzmacniać obronę zbiorową.

Dominacji energetycznej – przywrócenie dominacji energetycznej USA (w ropie, gazie, węglu i energetyce jądrowej) oraz „przesunięcie” kluczowych komponentów energetycznych do kraju jest priorytetem strategicznym. Tania i obfita energia stworzy dobrze płatne miejsca pracy, obniży koszty dla konsumentów i firm, wesprze reindustrializację oraz utrzyma naszą przewagę w zaawansowanych technologiach, takich jak sztuczna inteligencja. Rozszerzenie eksportu netto energii pogłębi relacje z sojusznikami, ograniczy wpływy przeciwników, wzmocni nasze zdolności obrony własnych granic, a tam, gdzie będzie to konieczne – umożliwi projekcję siły. Odrzucamy zgubne ideologie „zmian klimatu” i „Net Zero”, które tak bardzo zaszkodziły Europie, zagrażają Stanom Zjednoczonym i subsydiują naszych przeciwników.

Utrzymaniu i rozwoju dominacji sektora finansowego USA – Stany Zjednoczone dysponują największymi i najważniejszymi rynkami finansowymi i kapitałowymi na świecie, które są filarami naszej pozycji i zapewniają decydentom znaczne narzędzia wpływu. Jednak tej pozycji nie można brać za pewnik. Utrzymanie i rozwinięcie naszej przewagi wymaga wykorzystania atutów naszej gospodarki i przywództwa w dziedzinie finansów cyfrowych i innowacji, tak aby nasze rynki pozostały najbardziej dynamiczne, płynne, bezpieczne i godne zaufania.

3. Regiony

Stało się zwyczajem, że dokumenty tego typu wspominają każdy region świata i każdy problem, z założenia, że pominięcie kogokolwiek oznacza ślepotę albo policzek. Skutkiem jest rozrost i rozmycie takich dokumentów – dokładne przeciwieństwo tego, czym strategia być powinna.

Skupienie się na priorytetach oznacza dokonywanie wyborów – uznanie, że nie wszystko jest równie ważne. Nie oznacza to, że jakikolwiek naród, region czy kraj jest „z natury” nieistotny. Stany Zjednoczone są pod każdym względem najbardziej hojnych państwem w historii – ale nie możemy pozwolić sobie na równą uwagę wobec każdego regionu i każdego problemu.

Celem polityki bezpieczeństwa narodowego jest ochrona podstawowych interesów narodowych – część priorytetów wykracza poza konkretne regiony. Przykładowo, działalność terrorystyczna w pozornie mniej istotnym obszarze może wymagać natychmiastowej reakcji. Jednak wyciąganie z takiego epizodu wniosku, że konieczne jest długotrwałe zaangażowanie na peryferiach, byłoby błędem.

A. Półkula Zachodnia: korelarium Trumpa do Doktryny Monroe’a

Po latach zaniedbań Stany Zjednoczone ponownie potwierdzą i będą egzekwować Doktrynę Monroe’a, aby przywrócić amerykańską dominację w Półkuli Zachodniej oraz chronić nasze terytorium i dostęp do kluczowych geograficznie obszarów regionu. Nie dopuścimy, by mocarstwa spoza półkuli rozmieszczały w niej siły zbrojne lub inne groźne zdolności, bądź przejmowały własność lub kontrolę nad strategicznie istotnymi aktywami. To „korelarium Trumpa do Doktryny Monroe’a” jest zdroworozsądkowym i skutecznym przywróceniem priorytetów i potęgi Ameryki, spójnym z naszymi interesami bezpieczeństwa.

Nasze cele w Półkuli Zachodniej można streścić słowami: „Włącz i rozszerz” (Enlist and Expand).

Będziemy:

włączać sprawdzonych przyjaciół w regionie do kontroli migracji, zwalczania przepływu narkotyków oraz wzmacniania stabilności i bezpieczeństwa na lądzie i morzu;

rozszerzać sieć partnerów, rozwijając relacje z nowymi państwami, a jednocześnie umacniając atrakcyjność USA jako partnera gospodarczego i bezpieczeństwa pierwszego wyboru.

Włącz (Enlist)

Polityka USA powinna koncentrować się na włączaniu regionalnych „czempionów”, którzy pomogą tworzyć znośną stabilność – także poza własnymi granicami. Państwa te będą pomagać w powstrzymywaniu nielegalnej i destabilizującej migracji, neutralizowaniu karteli, rozwijaniu lokalnych gospodarek prywatnych i przesuwaniu produkcji bliżej USA (near-shoring). Będziemy nagradzać i wspierać rządy, partie polityczne i ruchy szeroko zgodne z naszymi zasadami i strategią. Nie możemy jednak ignorować rządów o odmiennych zapatrywaniach, z którymi mimo wszystko dzielimy pewne interesy i które są gotowe z nami współpracować.

Stany Zjednoczone muszą ponownie przemyśleć swoją obecność militarną w Półkuli Zachodniej. Oznacza to w szczególności:

dostosowanie globalnej obecności wojskowej, by lepiej reagować na najpilniejsze zagrożenia w naszej półkuli – zwłaszcza te określone w niniejszej strategii – i odpowiednio ograniczyć zaangażowanie w teatrze działań, które mają mniejsze znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA;

rozwinięcie obecności Straży Wybrzeża i Marynarki Wojennej w taki sposób, by skuteczniej kontrolować szlaki morskie, przeciwdziałać nielegalnej i niepożądanej migracji, ograniczać handel ludźmi i narkotykami oraz kontrolować kluczowe trasy tranzytowe w sytuacjach kryzysowych;

ukierunkowane dyslokacje w celu zabezpieczenia granicy i zwalczania karteli, w tym – tam, gdzie będzie to konieczne – użycie środków śmiercionośnych zamiast nieskutecznej, opartej wyłącznie na ściganiu karnym polityki ostatnich dekad;

ustanowienie lub rozszerzenie dostępu do strategicznie położonych lokalizacji.

Stany Zjednoczone będą stawiać na dyplomację gospodarczą, by wzmacniać własną gospodarkę i przemysł, wykorzystując cła i wzajemne umowy handlowe jako potężne narzędzia. Celem jest, by państwa regionu rozbudowywały własne gospodarki, podczas gdy bardziej zaawansowana i zamożna Półkula Zachodnia stanie się jeszcze atrakcyjniejszym rynkiem dla amerykańskiego handlu i inwestycji. Wzmocnienie krytycznych łańcuchów dostaw w naszej półkuli zmniejszy zależności i zwiększy odporność gospodarczą USA. Powiązania między Ameryką a partnerami przyniosą obopólne korzyści, a zarazem utrudnią państwom spoza regionu rozszerzanie wpływów.

Równolegle ze wzmacnianiem dyplomacji gospodarczej będziemy pogłębiać partnerstwa bezpieczeństwa – od sprzedaży uzbrojenia, przez współdzielenie informacji wywiadowczych, po wspólne ćwiczenia wojskowe.

Rozszerz (Expand)

W miarę zacieśniania więzi z krajami, z którymi mamy dziś silne relacje, musimy poszukiwać nowych partnerów w regionie. Chcemy, aby inne państwa widziały w nas partnera pierwszego wyboru; będziemy – różnymi środkami – zniechęcać je do współpracy z rywalami.

Półkula Zachodnia dysponuje licznymi strategicznymi zasobami, które Ameryka powinna rozwijać wspólnie z partnerami regionalnymi, by uczynić bogatszymi zarówno sąsiadów, jak i nas samych. Rada Bezpieczeństwa Narodowego natychmiast rozpocznie zakrojony na szeroką skalę proces międzyagencyjny, z udziałem Wspólnoty Wywiadowczej, aby zidentyfikować strategiczne lokalizacje i zasoby w Półkuli Zachodniej, wymagające szczególnej ochrony i wspólnego rozwoju z partnerami.

Mocarstwa spoza półkuli poczyniły w naszym regionie poważne postępy – zarówno po to, by szkodzić nam gospodarczo już dziś, jak i w sposób, który może zagrozić nam strategicznie jutro. Pozostawienie tych działań bez poważnej reakcji było jednym z największych błędów strategicznych Ameryki ostatnich dekad.

Stany Zjednoczone muszą być mocarstwem dominującym w Półkuli Zachodniej – jest to warunek naszego bezpieczeństwa i dobrobytu oraz podstawa zdolności asertywnego działania tam, gdzie jest to potrzebne. Warunki naszych sojuszy i pomocy będą zależeć od wycofywania wpływów wrogich mocarstw – od kontroli nad instalacjami wojskowymi, portami i kluczową infrastrukturą po nabywanie strategicznych aktywów szeroko rozumianych.

Część obcej obecności trudno będzie odwrócić ze względu na powiązania ideologiczne między niektórymi rządami Ameryki Łacińskiej a obcymi mocarstwami. W wielu przypadkach jednak rządy te nie kierują się ideologią, lecz raczej chęcią współpracy z partnerami oferującymi niższe koszty i mniej wymogów regulacyjnych. Naszym celem jest zaoferowanie im lepszej alternatywy – bez utraty kontroli nad ich suwerennością – i przekonanie ich, że w dłuższej perspektywie to partnerstwo z USA jest dla nich bardziej opłacalne niż z rywalami.

B. Azja: wygrać przyszłość gospodarczą, zapobiec konfrontacji militarnej

Działanie z pozycji siły

Prezydent Trump w pojedynkę odwrócił ponad trzy dekady błędnych amerykańskich założeń dotyczących Chin – a mianowicie przekonanie, że otwierając nasze rynki na Chiny, zachęcając amerykańskie firmy do inwestowania w Chinach i zlecając tam produkcję, ułatwimy wejście Chin do tak zwanego „ładu międzynarodowego opartego na zasadach”. Tak się nie stało. Chiny stały się bogate i potężne i wykorzystały swoje bogactwo oraz siłę z wielką korzyścią dla siebie. Amerykańskie elity – w trakcie czterech kolejnych administracji obu partii – były albo ochoczymi współautorami chińskiej strategii, albo pozostawały w stanie zaprzeczenia.

Region Indo-Pacyfiku jest już dziś źródłem niemal połowy światowego PKB liczonego według parytetu siły nabywczej oraz jednej trzeciej PKB liczonego nominalnie. Ten udział z pewnością będzie rósł w XXI wieku. Oznacza to, że Indo-Pacyfik już teraz jest – i pozostanie – jednym z kluczowych pól ekonomicznej i geopolitycznej rywalizacji nadchodzącego stulecia. Aby rozwijać się w kraju, musimy skutecznie konkurować tam – i robimy to. Prezydent Trump podpisał podczas swojej podróży w październiku 2025 r. ważne porozumienia, które jeszcze bardziej pogłębiły nasze silne więzi w zakresie handlu, kultury, technologii i obronności oraz potwierdziły nasze zobowiązanie na rzecz wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku.

Ameryka zachowuje ogromne atuty – najsilniejszą gospodarczą i militarną potęgę świata, wiodącą innowacyjność, niezrównaną „miękką siłę” oraz historyczny dorobek przynoszenia korzyści naszym sojusznikom i partnerom – które pozwalają nam skutecznie konkurować. Prezydent Trump buduje sojusze i wzmacnia partnerstwa w Indo-Pacyfiku, które będą fundamentem bezpieczeństwa i dobrobytu na długie lata.

Ekonomia: stawka najwyższa z możliwych

Od czasu ponownego otwarcia chińskiej gospodarki na świat w 1979 r. relacje handlowe między naszymi krajami były i pozostają zasadniczo niezrównoważone. To, co zaczęło się jako relacja między dojrzałą, zamożną gospodarką a jednym z najbiedniejszych krajów świata, przekształciło się w relację między niemal równorzędnymi graczami, podczas gdy – aż do niedawna – amerykańska polityka opierała się wciąż na dawnych założeniach.

Chiny dostosowały się do zmiany amerykańskiej polityki celnej, zapoczątkowanej w 2017 r., m.in. poprzez wzmocnienie swojej kontroli nad łańcuchami dostaw, szczególnie w krajach o niskich i średnich dochodach (tzn. PKB per capita do ok. 13 800 dolarów) – należących do najważniejszych przyszłych pól rywalizacji gospodarczej. Chiński eksport do krajów o niskich dochodach podwoił się w latach 2020–2024. Stany Zjednoczone importują towary chińskie pośrednio – przez pośredników i chińskie fabryki ulokowane w kilkunastu krajach, w tym w Meksyku. Obecnie eksport Chin do krajów o niskich dochodach jest prawie czterokrotnie większy niż ich eksport do Stanów Zjednoczonych. Gdy prezydent Trump obejmował urząd w 2017 r., eksport Chin do USA wynosił 4 proc. ich PKB, dziś spadł do nieco ponad 2 proc. Mimo to Chiny wciąż sprzedają towary na rynek amerykański przez inne państwa pośredniczące.

W nadchodzących latach zrównoważymy relacje gospodarcze Ameryki z Chinami, kładąc nacisk na wzajemność i sprawiedliwość, aby przywrócić gospodarczą niezależność Stanów Zjednoczonych. Handel z Chinami powinien być zbilansowany i skoncentrowany na obszarach, które nie mają charakteru wrażliwego z punktu widzenia bezpieczeństwa. Jeżeli Ameryka utrzyma ścieżkę wzrostu – i będzie ją kontynuować, utrzymując zarazem prawdziwie obopólnie korzystne relacje gospodarcze z Pekinem – wówczas nasza gospodarka może wzrosnąć z obecnych 30 bilionów dolarów w 2025 r. do 40 bilionów w latach trzydziestych XXI w., stawiając nasz kraj w uprzywilejowanej pozycji do utrzymania statusu wiodącej gospodarki świata. Naszym ostatecznym celem jest położenie fundamentów pod długoterminową żywotność gospodarczą.

Co istotne, musi temu towarzyszyć konsekwentne wzmacnianie odstraszania, aby zapobiec wojnie w Indo-Pacyfiku. Takie połączenie – silna pozycja gospodarcza i wiarygodne odstraszanie militarne – może stać się podstawą nowego podejścia do Chin: przewidywalna, stabilna relacja, w której zbyt bierne podejście do naruszania przez Chiny status quo skutkuje skoordynowaną odpowiedzią amerykańskiej gospodarki, a bardziej zdyscyplinowana polityka gospodarcza zapewnia Stanym Zjednoczonym zasoby niezbędne do utrzymania odstraszania w długim horyzoncie.

Aby to osiągnąć, konieczne jest kilka kluczowych działań.

Po pierwsze, Stany Zjednoczone muszą chronić i bronić naszą gospodarkę i naszych obywateli przed szkodą ze strony jakiegokolwiek kraju czy źródła. Oznacza to zakończenie – między innymi – następujących zjawisk:

drapieżczych, państwowo sterowanych subsydiów i strategii przemysłowych;

nieuczciwych praktyk handlowych;

niszczenia miejsc pracy i deindustrializacji;

masowej kradzieży własności intelektualnej i szpiegostwa przemysłowego;

zagrożeń dla naszych łańcuchów dostaw, które podważają dostęp USA do zasobów krytycznych, w tym minerałów i metali ziem rzadkich;

eksportu prekursorów fentanylu podsycających amerykańską epidemię opioidową;

propagandy, operacji wpływu i innych form podważania naszej kultury.

Po drugie, Stany Zjednoczone muszą współpracować z sojusznikami i partnerami traktatowymi – którzy łącznie wnoszą dodatkowe ok. 35 bilionów dolarów mocy gospodarczej do naszej narodowej gospodarki wartej 30 bilionów (razem to ponad połowa światowej gospodarki) – aby przeciwdziałać drapieżczym praktykom i wykorzystać wspólną siłę ekonomiczną do ochrony naszej pozycji w światowej gospodarce, tak by gospodarki państw sojuszniczych nie stały się podporządkowane żadnej konkurencyjnej potędze.

Musimy nadal pogłębiać relacje gospodarcze (i inne) z Indiami, zachęcając je do odgrywania większej roli w bezpieczeństwie Indo-Pacyfiku, m.in. poprzez kontynuowanie współpracy w ramach formatu czterostronnego z Australią, Japonią i Stanami Zjednoczonymi („Quad”). Będziemy też dążyć do skoordynowania działań naszych sojuszników i partnerów z naszym wspólnym interesem w zapobieganiu dominacji jakiegokolwiek pojedynczego państwa konkurencyjnego.

Stany Zjednoczone muszą równocześnie inwestować w badania, aby zachować i rozwijać przewagę w najbardziej zaawansowanych technologiach wojskowych i podwójnego zastosowania, kładąc nacisk na domeny, w których przewaga USA jest najsilniejsza. Obejmuje to działania podwodne, przestrzeń kosmiczną i potencjał nuklearny, a także inne obszary, które zadecydują o przyszłości siły militarnej, takie jak sztuczna inteligencja, komputery kwantowe, systemy autonomiczne oraz energia potrzebna do zasilania tych domen.

Kluczowe są również relacje rządu USA z amerykańskim sektorem prywatnym, które pozwalają utrzymywać stały nadzór nad uporczywymi zagrożeniami dla sieci amerykańskich, w tym infrastruktury krytycznej. Dzięki temu rząd Stanów Zjednoczonych może prowadzić w czasie rzeczywistym wykrywanie zagrożeń, ich przypisywanie i reagowanie (tj. działania w obronie sieci i ofensywne operacje cybernetyczne), przy jednoczesnej ochronie konkurencyjności amerykańskiej gospodarki i wzmacnianiu odporności sektora technologicznego.

Poprawa tych zdolności będzie wymagała również znaczącej deregulacji, aby dodatkowo wzmocnić naszą konkurencyjność, pobudzić innowacje i zwiększyć dostęp do zasobów naturalnych Ameryki. W ten sposób będziemy dążyć do przywrócenia korzystnej dla Stanów Zjednoczonych i naszych sojuszników równowagi sił militarnej w regionie.

Oprócz utrzymania gospodarczej przewagi i konsolidowania naszego systemu sojuszy w spójny blok gospodarczy, Stany Zjednoczone muszą prowadzić zdecydowaną dyplomację i wspierać ekspansję gospodarczą sektora prywatnego w tych krajach, w których w nadchodzących dekadach będzie się koncentrować większość globalnego wzrostu.

Dyplomacja „America First” zmierza do zrównoważenia światowych relacji handlowych. Jasno daliśmy naszym sojusznikom do zrozumienia, że obecny poziom deficytu na rachunku bieżącym USA jest nie do utrzymania. Musimy zachęcać Europę, Japonię, Koreę, Australię, Kanadę, Meksyk i inne kluczowe państwa do przyjmowania takich polityk handlowych, które pomogą przestawić chińską gospodarkę na wzrost napędzany konsumpcją gospodarstw domowych – ponieważ same Azja Południowo-Wschodnia, Ameryka Łacińska i Bliski Wschód nie są w stanie wchłonąć chińskiej nadwyżki mocy produkcyjnych. Kraje silnie nastawione na eksport w Europie i Azji mogą także szukać nowych możliwości zbytu w państwach o średnich dochodach – rynkach wciąż ograniczonych, ale rosnących.

Chińskie przedsiębiorstwa państwowe i firmy wspierane przez państwo są bardzo sprawne w budowie infrastruktury fizycznej i cyfrowej, a Chiny zainwestowały – głównie w formie pożyczek dla swoich partnerów handlowych – nawet 1,3 biliona dolarów nadwyżek handlowych. Stany Zjednoczone i ich sojusznicy nie wypracowali dotąd, a tym bardziej nie wdrożyli, wspólnego planu dla tzw. „Globalnego Południa”, choć dysponują ogromnymi zasobami. Europa, Japonia, Korea Południowa i inni mają łącznie ok. 7 bilionów dolarów aktywów zagranicznych netto. Międzynarodowe instytucje finansowe, w tym banki rozwoju, posiadają ok. 1,5 biliona dolarów aktywów. Choć ich skuteczność została ograniczona przez „puchnięcie mandatów” i odejście od pierwotnych celów, obecna administracja zamierza wykorzystać swoją pozycję w tych instytucjach, by przeprowadzić reformy i zapewnić, że będą służyć interesom Stanów Zjednoczonych.

To, co odróżnia Amerykę od reszty świata – nasza otwartość, przejrzystość, wiarygodność, przywiązanie do wolności i innowacyjności oraz gospodarka rynkowa – nadal będzie sprawiać, że pozostaniemy globalnym partnerem pierwszego wyboru. Stany Zjednoczone zachowują dominującą pozycję w kluczowych technologiach, których potrzebuje świat. Powinniśmy oferować partnerom pakiet zachęt – m.in. współpracę w dziedzinie zaawansowanych technologii, zakupy uzbrojenia i dostęp do naszych rynków kapitałowych – które przechylą ich decyzje na naszą korzyść.

Majowe wizyty państwowe prezydenta Trumpa w krajach Zatoki Perskiej w 2025 r. pokazały siłę i atrakcyjność amerykańskich technologii. Prezydent uzyskał tam poparcie państw Zatoki dla amerykańskich rozwiązań w dziedzinie sztucznej inteligencji, pogłębiając nasze partnerstwa. W podobny sposób Stany Zjednoczone powinny włączać europejskich i azjatyckich sojuszników i partnerów – w tym Indie – do umacniania naszej pozycji w Zachodniej Hemisferze oraz, w odniesieniu do minerałów krytycznych, w Afryce. Powinniśmy tworzyć koalicje, które wykorzystują nasze przewagi w finansach i technologii, by rozwijać rynki eksportowe we współpracujących krajach. Partnerzy gospodarczy Ameryki nie mogą już opierać się na osiąganiu zysków kosztem Stanów Zjednoczonych dzięki nadmiernym mocom produkcyjnym i strukturalnym nierównowagom; zamiast tego powinni iść w stronę wzrostu opartego na zarządzanej, długofalowej współpracy, powiązanej ze strategicznym dostosowaniem i wspartej długoterminowymi inwestycjami USA.

Dzięki najgłębszym i najbardziej efektywnym rynkom kapitałowym świata Ameryka może pomagać krajom o niskich dochodach w rozwijaniu ich własnych rynków finansowych i silniejszym powiązaniu ich walut z dolarem, co umocni rolę dolara jako światowej waluty rezerwowej.

Naszym największym atutem pozostaje nasz system ustrojowy i dynamiczna gospodarka, zapewniające zdolność do odnowy i przewagę nad systemami autorytarnymi. Nie możemy jednak zakładać, że przewaga naszego systemu będzie utrzymywać się sama z siebie. Właśnie dlatego strategia bezpieczeństwa narodowego jest niezbędna.

Odstraszanie zagrożeń militarnych

W dłuższej perspektywie utrzymanie gospodarczej i technologicznej przewagi Ameryki jest najpewniejszym sposobem zapobieżenia wielkoskalowemu konfliktowi militarnemu.

Korzystna dla USA równowaga sił konwencjonalnych pozostaje kluczowym elementem rywalizacji strategicznej. Słusznie wiele uwagi poświęca się Tajwanowi – częściowo ze względu na dominującą pozycję tego kraju w produkcji półprzewodników, ale przede wszystkim dlatego, że Tajwan stanowi bezpośredni dostęp do Drugiego Łańcucha Wysp i rozdziela Azję Północno-Wschodnią i Południowo-Wschodnią na dwa odrębne teatry działań. Ponieważ przez Morze Południowochińskie przechodzi co roku około jedna trzecia światowego handlu morskiego, ma to ogromne konsekwencje dla gospodarki USA. Dlatego powstrzymanie konfliktu o Tajwan – najlepiej dzięki wyraźnej przewadze zdolności – jest priorytetem. Jednocześnie utrzymamy naszą dotychczasową politykę deklaratywną wobec Tajwanu: Stany Zjednoczone nie popierają żadnej jednostronnej próby zmiany status quo w Cieśninie Tajwańskiej.

Zbudujemy siły zbrojne zdolne powstrzymać agresję w dowolnym miejscu w obrębie Pierwszego Łańcucha Wysp. Amerykańskie wojsko nie może jednak i nie powinno musieć robić tego samodzielnie. Nasi sojusznicy muszą podjąć większy wysiłek, przeznaczając więcej środków – i, co ważniejsze, podejmując więcej działań – na rzecz obrony zbiorowej. Amerykańska dyplomacja powinna koncentrować się na tym, by sojusznicy i partnerzy wzdłuż Pierwszego Łańcucha Wysp zgodzili się na szerszy dostęp sił USA do swoich portów i innych obiektów, zwiększyli wydatki na własną obronę i – co najistotniejsze – inwestowali w zdolności służące odstraszaniu agresji. Takie podejście powiąże wysiłki na rzecz bezpieczeństwa morskiego wzdłuż całego Pierwszego Łańcucha Wysp, a jednocześnie wzmocni zdolność USA i sojuszników do udaremnienia próby zajęcia Tajwanu lub ustanowienia przez przeciwnika takiej przewagi, która uniemożliwiłaby skuteczną obronę wyspy.

Powiązanym wyzwaniem jest możliwość uzyskania przez jakiegokolwiek konkurenta kontroli nad Morzem Południowochińskim. Taka sytuacja pozwoliłaby potencjalnie wrogiemu mocarstwu albo nałożenie swoistego „cła” na jeden z najważniejszych na świecie szlaków handlowych, albo – co gorsza – możliwość jego zamykania i otwierania wedle własnego uznania. Oba warianty byłyby szkodliwe dla gospodarki i szerszych interesów Stanów Zjednoczonych. Należy zatem opracować zdecydowane środki oraz wiarygodne odstraszanie, które zapewnią, że te szlaki pozostaną otwarte, wolne od „opłat drogowych” i niedostępne dla arbitralnej kontroli jednego kraju. Będzie to wymagało nie tylko dalszych inwestycji w nasze zdolności wojskowe – szczególnie marynarki wojennej – ale także ścisłej współpracy ze wszystkimi państwami, które ucierpiałyby, gdyby ten problem nie został rozwiązany – od Indii po Japonię i nie tylko.

Zważywszy na nacisk prezydenta Trumpa na zwiększenie udziału Japonii i Korei Południowej w podziale ciężarów, będziemy nalegać, by kraje te podniosły wydatki obronne, koncentrując się na zdolnościach – w tym nowych – niezbędnych do odstraszania przeciwników i ochrony Pierwszego Łańcucha Wysp. Wzmocnimy i utwardzimy naszą obecność wojskową w zachodniej części Pacyfiku, a w relacjach z Tajwanem i Australią utrzymamy stanowczą retorykę domagającą się zwiększenia wydatków na obronność.

Zapobieganie konfliktowi wymaga czujnej postawy w Indo-Pacyfiku, odnowionej bazy przemysłu obronnego, większych nakładów wojskowych zarówno z naszej strony, jak i ze strony sojuszników i partnerów oraz wygrania długofalowej rywalizacji gospodarczo-technologicznej.

D. Bliski Wschód: przerzucić ciężary, budować pokój

Przez co najmniej pół wieku polityka zagraniczna USA priorytetowo traktowała Bliski Wschód ponad wszystkie inne regiony. Powody były oczywiste: Bliski Wschód był przez dekady najważniejszym dostawcą energii na świecie, jednym z głównych teatrów rywalizacji supermocarstw oraz obszarem nasyconym konfliktami, które groziły rozlaniem się na cały glob, a nawet dotarciem do samych Stanów Zjednoczonych.

Dziś co najmniej dwie z tych trzech przesłanek już nie obowiązują. Źródła energii uległy znacznemu zróżnicowaniu, a Stany Zjednoczone ponownie stały się eksporterem netto energii. Rywalizacja supermocarstw ustąpiła pola rozgrywce mocarstw, w której USA zachowują najbardziej uprzywilejowaną pozycję – wzmocnioną przez skuteczne ożywienie naszych sojuszy w Zatoce, z innymi partnerami arabskimi oraz z Izraelem przez prezydenta Trumpa.

Konflikt pozostaje najbardziej dokuczliwą dynamiką regionu, ale problem ten jest dziś mniejszy, niż sugerowałyby nagłówki gazet. Iran – główna siła destabilizująca region – został poważnie osłabiony przez działania izraelskie po 7 października 2023 r. oraz przez operację prezydenta Trumpa z czerwca 2025 r. – „Midnight Hammer” – która znacząco zdegradowała irański program nuklearny. Konflikt izraelsko-palestyński pozostaje trudny, ale dzięki zawieszeniu broni i uwolnieniu zakładników, wynegocjowanym przez prezydenta Trumpa, poczyniono postęp w kierunku bardziej trwałego pokoju. Główni sponsorzy Hamasu zostali osłabieni lub wycofali swoje wsparcie. Syria pozostaje potencjalnym problemem, ale przy wsparciu USA, państw arabskich, Izraela i Turcji może się ustabilizować i ponownie zająć należne jej miejsce jako spójny, pozytywny aktor w regionie.

W miarę jak obecna administracja cofa lub łagodzi restrykcyjne regulacje energetyczne, a amerykańska produkcja energii rośnie, historyczny powód szczególnego skupienia Ameryki na Bliskim Wschodzie będzie tracił znaczenie. Zamiast tego region coraz bardziej będzie się stawał źródłem i kierunkiem inwestycji międzynarodowych – i to w branżach dalece wykraczających poza ropę i gaz, w tym energetykę jądrową, sztuczną inteligencję i technologie obronne. Możemy również współpracować z partnerami z Bliskiego Wschodu nad innymi celami gospodarczymi: od zabezpieczania łańcuchów dostaw po rozwijanie przyjaznych, otwartych rynków w innych częściach świata, takich jak Afryka.

Partnerzy z Bliskiego Wschodu pokazują dziś, że są gotowi zwalczać radykalizm – i jest to trend, który amerykańska polityka powinna nadal wzmacniać. Wymaga to jednak porzucenia błędnego amerykańskiego eksperymentu polegającego na pouczaniu tych państw – zwłaszcza monarchii Zatoki – by porzucały swoje tradycje i historyczne formy rządów. Powinniśmy zachęcać i doceniać reformy tam, gdzie i kiedy pojawiają się w sposób organiczny, zamiast próbować narzucać je z zewnątrz. Kluczem do udanych relacji z Bliskim Wschodem jest akceptacja tego regionu, jego przywódców i państw takimi, jakie są, przy jednoczesnym szukaniu pól faktycznej wspólnoty interesów.

Ameryka zawsze będzie miała podstawowy interes w tym, by zasoby energetyczne Zatoki nie dostały się w ręce otwartego wroga, by Cieśnina Ormuz pozostała otwarta, Morze Czerwone żeglowne, by region nie stał się inkubatorem ani eksporterem terroryzmu wymierzonego w interesy amerykańskie lub terytorium USA oraz by Izrael pozostawał bezpieczny. Możemy i musimy mierzyć się z tym zagrożeniem zarówno ideologicznie, jak i militarnie – bez kolejnych dekad jałowych wojen „budowy państw”. Jasnym interesem USA jest również rozszerzanie Porozumień Abrahamowych na kolejne państwa regionu oraz inne kraje świata muzułmańskiego.

Czasy, w których Bliski Wschód dominował w amerykańskiej polityce zagranicznej – zarówno w perspektywie długoterminowej, jak i w codziennym zarządzaniu – na szczęście dobiegły końca. Nie dlatego, że Bliski Wschód przestał być ważny, lecz dlatego, że przestał być stałym źródłem podrażnień i potencjalnym ogniskiem nagłego, katastrofalnego kryzysu. Region coraz bardziej staje się obszarem partnerstwa, przyjaźni i inwestycji – trendem, który należy witać i wspierać. Zdolność prezydenta Trumpa do zjednoczenia świata arabskiego w Szarm el-Szejk wokół celu pokoju i normalizacji pozwoli wreszcie Stanom Zjednoczonym priorytetyzować w pełni własne interesy.
E. Afryka

Przez zbyt długi czas polityka USA wobec Afryki koncentrowała się na udzielaniu, a następnie na „szerzeniu” liberalnej ideologii. Stany Zjednoczone powinny zamiast tego dążyć do partnerstwa z wybranymi państwami, aby łagodzić konflikty, rozwijać wzajemnie korzystne relacje handlowe oraz przejść od paradygmatu pomocy zagranicznej do modelu współpracy zdolnego wykorzystać bogactwo zasobów naturalnych Afryki i jej ukryty potencjał gospodarczy.

Możliwości zaangażowania obejmują między innymi wynegocjowanie rozwiązań dla trwających konfliktów (np. DRK–Rwanda, Sudan) oraz zapobieganie nowym (np. Etiopia–Erytrea–Somalia), a także działania na rzecz zmiany naszego podejścia do pomocy i inwestycji (np. w ramach ustawy Africa Growth and Opportunity Act). Musimy również zachować czujność wobec odradzającej się działalności islamistycznych organizacji terrorystycznych w niektórych częściach Afryki, jednocześnie unikając jakiejkolwiek długotrwałej obecności lub wiążących zobowiązań wojskowych USA.

Stany Zjednoczone powinny przejść od relacji z Afryką opartej głównie na pomocy do relacji opartej na handlu i inwestycjach, preferując partnerstwo z państwami sprawnymi, wiarygodnymi, gotowymi otwierać swoje rynki na amerykańskie towary i usługi. Naturalnym obszarem dla inwestycji USA w Afryce – z perspektywą znaczącego wzrostu i rozwoju – jest sektor energetyczny oraz rozwój wydobycia surowców krytycznych.

Rozwój opartych na technologii amerykańskiej projektów w dziedzinie energetyki jądrowej, gazu płynnego LPG i LNG może generować zyski dla amerykańskich przedsiębiorstw, zapewniając jednocześnie Afryce dostęp do taniej, stabilnej energii. Z kolei inwestycje w wydobycie i przetwórstwo surowców krytycznych mogą wzmocnić bezpieczeństwo gospodarcze naszych partnerów i zwiększyć konkurencyjność Stanów Zjednoczonych w rywalizacji o dostęp do kluczowych zasobów.

Czytaj więcej: Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA. Oferta dla Polski

Komentarz (11)

Więcej artykułów…

  1. W Polsce, zaliczonej do grupy G20, ubóstwo dotyka juz 5 mln osób
  2. To idealny moment na zaatakowanie Polski. Rozleci się jak gliniany garnek

Strona 4 z 531

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Panie redaktorze,

Patriarkhu w tym roku nie będzie. Będzie natomiast Furia, zespół nominowany w roku 2023 do paszportów Polityki. Ale jak w DM wolą...
Radni apelują o zastąpienie „s...
11 godzin(y) temu
W czas się połapaliście, Patriarkh zdążył zagrać rok temu, nawet ich nie ma w tegorocznym line up'ie.
Radni apelują o zastąpienie „s...
11 godzin(y) temu
Podobnie... działająca przy miejscowej parafii Akcja Katolicka napisała do władz Miłakowa w powiecie ostródzkim skargę na grupę artystyczną Wiedźmuchy...
Radni apelują o zastąpienie „s...
20 godzin(y) temu
"Które kraje są przeciwko Mercosur?
9 stycznia 2026 państwa członkowskie Unii Europejskiej w głosowaniu zgodziły się na podpisanie umowy. Przeciw był...
Prezydent Olsztyna uprawia pij...
1 dzień temu
Analfabeta w zbyt małej koszuli.
Sąd Rejonowy w Olsztynie uniew...
1 dzień temu
Ciemnogród....
Radni apelują o zastąpienie „s...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • W Zespole ośrodka Bublewicz był dyrektor departamentu urzędu marszałkowskiego
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Jak rozliczono dotację dla Fundacji im. M.Bublewicza na "Ochronę Ostoi Derc"
  • „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego)
  • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości
  • Róbcie tak dalej, a wybory w 2027 ponownie wygra PiS, ale rządzić będzie D. Tusk
  • Trwałość projektu B. Bublewicz upływa w 2027 roku - odpowiedział urząd
  • Petycja do KEP o aprobatę nazwy Sanktuarium Narodowe w Gietrzwałdzie
  • Fundacja im. M. Bublewicza nie przekazywała dotacji na Szkołę im. M. Bublewicza
  • Co robi Jerzy Szmit w spółce PKS w Międzyrzecu Podlaskim?
  • Pracownik MOKu "ma w d...e chwałę polskiego oręża" w ramach "innych form działalności kulturalnej"
  • Ankieta III Czy podamy sobie rękę

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.