Działacze olsztyńskiej Konfederacji Ruch Narodowy, przewodniczący Piotr Lisiecki i Kamil Wysocki, podczas konferencji prasowej, we wtorek 7 lipca pod Urzędem Marszałkowskim w Olsztynie, zaapelowali do Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego o zerwanie współpracy z obwodem lwowskim i rówieńskim, z powodu gloryfikacji przez ich władze zbrodniarzy OUN-UPA, nazywanie ich nazwiskami ulic i stawianie im pomników.
Natomiast w czwartek 9 lipca działacze Konfederacji wraz z działaczami PiS, podczas konferencji prasowej pod olsztyńskim ratuszem, wezwali prezydenta Olsztyna do zerwania współpracy z miastami partnerskimi Olsztyna – Łuckiem i Równem, z tego samego powodu. W konferencji udział wzięli: poseł Artur Chojecki, radni wojewódzcy Bożena Ulewicz, Paweł Warot, Piotr Soćko, radna miejska Edyta Markowicz, były kurator, historyk Marek Nowicki, przewodniczący Konfederacji Ruch Narodowy Piotr Lisiecki i działacz Konfederacji Zbigniew Karmela.
W miejsce "szubienic" upamiętnienie ofiar Rzezi Wołyńskiej
Jednocześnie działacze Konfederacji i PiS zapowiedzieli zbieranie podpisów pod petycję do władz Olsztyna o godne upamiętnienie ofiar ludobójstwa OUN-UPA, ludności polskiej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, na miejsce Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej, którego rozbiórkę zapowiedział prezydent Olsztyna Robert Szewczyk.
Kamil Wysocki przekonywał, że samorząd województwa nie powinien utrzymywać partnerskich relacji z regionami, w których, jak mówił, dochodzi do gloryfikacji OUN-UPA oraz osób odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Wśród przykładów wymieniał nadawanie imion Bandery i Szuchewycza ulicom, placom, szkołom i instytucjom, wznoszenie pomników i tablic oraz organizowanie uroczystości, na których prezentowana jest nacjonalistyczna symbolika.
— W ostatnich latach na Ukrainie, a szczególnie w zachodnich obwodach, w tym rówieńskim i lwowskim, nasilają się tendencje nazistowskie i jawna gloryfikacja OUN-UPA — przekonywał Kamil Wysocki.
Przedstawiciele Ruchu Narodowego i Konfederacji podnosili także sprawę polskiej firmy Control Process SA, która realizowała inwestycję odpadową we Lwowie. Według nich spółka nie otrzymała należnych pieniędzy mimo korzystnych rozstrzygnięć arbitrażowych i ma problem z odzyskaniem sprzętu.
Osobny wątek konferencji dotyczył finansowania pobytu dzieci i młodzieży z obwodów lwowskiego i rówieńskiego na Warmii i Mazurach. Piotr Lisicki przekonywał, że region nie powinien przeznaczać publicznych pieniędzy na współpracę, jeśli po stronie ukraińskiej nie ma jasnego odcięcia się od kultu UPA.
— Musimy podjąć jakieś kroki, żebyśmy nie zostali oszukani przez naszych ukraińskich partnerów i żebyśmy nie godzili się na wychwalanie morderców Polaków z czasu krwawej niedzieli w 1943 roku — stwierdzał Piotr Lisicki. — A mamy informacje, że dzieci korzystające właśnie z naszej letniej pomocy u siebie składają kwiaty pod pomnikami morderców Polaków.
Kamil Wysocki przypomniał, że mer Lwowa planuje stworzenie muzeum Szuchewycza, a prezydent Zełeński zapowiedział stworzenie Panteonu Bohaterów, w którym – jak przypuszcza działącz Konfederacji, czołowe miejsce znajdą zbrodniarze OUN-UPA.
Zapowiedziano też, że jeśli apel nie przyniesie skutku, Ruch Narodowy i Konfederacja będą zbierać podpisy pod petycją mieszkańców województwa warmińsko-mazurskiego. Na zakończenie organizatorzy konferencji prasowej pokazali zdjęcia ze spotkania radnych Sejmiku z przedstawicielami władz obwodu lwowskiego, którzy aktywnie promują kult zbrodniczych UPA i Bandery.
Pisałem o tym w tekście:
Dlaczego władze zaprzeczają, że szpital w Górowie Ił. przyjmie ukraińskich żołnierzy?
Z kolei radny Paweł Warot poinformował, iż złożył pismo na ręce prezydenta Olsztyna z zapytaniem, jakie korzyści dla mieszkańców Olsztyna wynikają ze współpracy z Równem i Łuckiem.
Pomnik "kata Wołynia" - bohatera Ukrainy - Kłyma Sawura w Równem

„Kłym Sawur”. Dmytro Semenowicz Klaczkiwski urodzony 1911 roku w Zbarażu. Studiował prawo na Uniwersytecie Lwowskim, działał w OUN, za co trafił w 1937 roku do więzienia. W czasie wojny przez kilka miesięcy więziony w łagrze NKWD. Od 1942 roku aktywne w UPA. To on podczas III Konferencji OUN w lutym 1943 wskazał Polaków jako największego wroga. W strukturach OUN i UPA szybko piął się po szczeblach kariery. Młody i radykalny działacz nie miał na swoim koncie jednak zbyt wielu bitew i potyczek. Jedyną udokumentowaną jego bitwą była ta, w której poległ.
Czym więc zajmował się „bohater Ukrainy”? Organizował on jednostki UPA w przemyślany sposób, tak, aby były zdolne do najgorszych rzeczy. Kadrą jego oddziałów byli Ukraińscy policjanci służący Niemcom podczas Holocaustu. Wyzuci z człowieczeństwa zbrodniarze odpowiadali za „formację” nowych rekrutów do UPA.
W czerwcu 1943 r. „Kłym Sawur” wydał dyrektywę przeprowadzenia wielkiej akcji mającej na celu wymordowanie ludności polskiej na Wołyniu. Ginąć mieli tylko mężczyźni, jednak w praktyce barbarzyńcy służący w UPA jednolicie mordowali wszystkich, którzy posługiwali się językiem polskim. Również kobiety i dzieci.
W jego rozkazie czytamy: (…) powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. (…) Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie oddziały. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi. Jeden z ujętych przez NKWD banderowców Jurij Stelmaszczuk ps. „Rudyj” zeznał, że później do jego oddziału przyszły nowe rozkazy „Kłyma Sawura” nakazujące pełną eksterminację ludności polskiej na Wołyniu. Ostatecznie to „Rudyj” go sprzeda Sowietom.
To jego komendy miały kluczowe znaczenie dla ludobójstwa, którego ofiarami padło około 100 tys. Polaków. „Kłym Sadur” rozbudował zaawansowany jak na warunki organizacji podziemnej aparat bezpieczeństwa. Z jego polecenia powstałą Służba Bezpeky, która likwidowała przeciwników OUN-UPA oraz samego Klaczkiwskiego, który dokładał wszelkich starań, aby podlegli mu bandyci nie śmiali się przeciwstawiać jego woli. Polityka terroru opłaciła się, podczas swojej aktywności na Wołyniu Sowieci nie mieli pojęcia na temat prawdziwej tożsamości „Sawura”. Każda ukraińska wieś dostarczała bandom UPA zaopatrzenia. Niesubordynacja oznaczała śmierć.
Klaczkiwski wyszedł z rzymskiego założenia, że nic nie jednoczy tak, jak wspólna zbrodnia. Dlatego nakazał, aby w pacyfikacji polskich wsi brali udział nie tylko członkowie UPA, ale również ludność cywilna. To miał być mit założycielski nowej Ukrainy. Ten, kto sprzeciwiał się UPA i próbował ratować sąsiadów polskiego pochodzenia, kończył tak samo jak oni.
Z radykalnej strategii eksterminacji nie był początkowo zadowolony Roman Szuchewycz. Jego zastrzeżenie rozwiała jednak osobista wizyta na Wołyniu. Przy okazji „Kłym Sawur” stanął na czele Głównego Dowództwa UPA. Klaczkiwski dokonując eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu, przygotowywał się do nowej organizacji życia na tym terenie. Zamierzał zrabować majątek wytworzony przez Polaków i rozdzielić go między Ukraińców. Oczyszczone z Polaków wsie w myśl jego koncepcji miały stać się „twierdzami” z oddziałami samoobrony. Powstawać miała tam również ukraińska oświata. „Kłym Sawur” polecił także przeprowadzenie na terenach opanowanych przez OUN-UPA wyborów do samorządów lokalnych.
Sprawiedliwość – jeśli tak można nazwać kule NKWD – dopadła kata Wołynia 12 lutego 1945 roku. Ukraińskiego zbrodniarza wydali organizacyjni koledzy. Pod koniec stycznia 1945 roku NKWD rozbiy grupę UPA, którą kierował „Rudyj”. Wydobycie z niego informacji na temat „Kłyma Sawura” nie trwało długo, nie wiemy jednak, co skusiło „Rudyja” do współpracy. Mogły to być (niezrealizowane) obietnice puszczenia wolno i darowania życia. Ostatecznie Dmytro Klaczkiwski zginął podczas walk, a jego ciało zostało pochowane zgodnie z rozkazem radzieckiego generała narodowości ukraińskiej Timofieja Strokacza – tak, aby nigdy nie zostało znalezione. Ma jednak pomniki na Ukrainie. Klaczkiwski był na swój chory sposób wizjonerem. Niewątpliwie, gdyby miał większe możliwości, to bez wątpienia w swej brutalności i ideologii co najmniej dorównałby Hitlerowi. W jego życiorysie próżno szukać momentów chwalebnych. Nie walczył ani z Niemcami, ani z Sowietami. Przed tymi drugimi co najwyżej się bronił. Mimo to dziś Klaczkiwski jest bohaterem. W wielu miejscach na Ukrainie znajdują się ulice jego imienia. W Zbarażu i Równem wzniesiono nawet pomniki ku jego czci. Czym więc zasłynął kat Wołynia? Odpowiedzcie sobie sami.
(sa, za GO, Radio Olsztyn i TKO.pl)


Skomentuj
Komentuj jako gość