Pierwsza zastępczyni prezydenta Olsztyna, Sylwia Rembiszewska-Piątek, na swoim oficjalnym profilu na Fb udostępniła wulgarny i agresywny wpis jednej z czołowych hejterek-celebrytek, wspierających koalicję rządzącą, literatki Manueli Gretkowskiej.
O tym wpisie poinformowała na swoim profilu poseł PiS Iwona Arent, która była 7 lipca z kontrolą poselską u wiceprezydent (na zdjęciu).
Wiceprezydent odpowiada za pion edukacji, kultury fizycznej, zdrowia, pomocy społecznej oraz współpracę z organizacjami pozarządowymi. Startowała do Rady Miasta Olsztyna z listy Koalicji Obywatelskiej. Wcześniej była długoletnią urzędniczką olsztyńskiego ratusza.
Sylwia Rembiszewska-Piątek, gdy została mianowana wiceprezydentem Olsztyna w 2023 roku, powiedziała:
„Od 20 lat pracuję na rzecz samorządu i na rzecz mieszkańców. Człowiek przede wszystkim – to jest moje hasło: pomoc, zrozumienie, szacunek”
Urzędniczka podała dalej wpis pisarki Manueli Gretkowskiej, który został opatrzony grafiką z dużym, wulgarnym napisem uderzającym w konkretne partie polityczne oraz duchowieństwo.
Po tym, jak o podaniu na FB wiceprezydent wpisu Gretkowskiej, poinformowała poseł Arent, a za nią portal KanalWM.pl profil wiceprezydent zniknął z mediów społecznościowych.

Niedawno na oficjalnym profilu Urzędu Miasta Olsztyna na Fb ukazał się ostry protest urzędników ratusza wymierzony głównie w portal tko.pl, za „szczucie ludzi na siebie” w oparciu „nie o fakty, a o zmanipulowane tytuły”. Urzędnicy wyrażali „stanowczy sprzeciw” i mówią „NIE!”
"Bardzo nas martwi zachowanie niektórych olsztyńskich mediów i wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec ich działań. Mamy już dość tanich sensacji, które żerują na naszym mieście (…) Nie pozwolimy na wskazywanie palcem tego, kto się gdzie urodził, jaki ma poglądy, kogo kocha, na kogo głosuje albo jak się modli".
Pisaliśmy o tym w tekstach:
"Demokraci" chcą uratować "demokrację" za pomocą cenzury
Medialnym wichrzycielom mówimy stanowcze NIE!
Czy urzędnicy potępią podanie przez wiceprezydent wpisu Gretkowskiej?
Kontrola poselska w sprawie finansowania przedszkoli
Podanie wpisu Gretkowskiej zbiegło się w czasie z kontrolą poselską poseł Iwony Arent u wiceprezydent Rembiszewskiej-Piątek. Wcześniej wraz z innymi przedstawicielami PiS poseł złożyła zawiadomienia do prokuratury, Najwyższej Izby Kontroli (NIK) oraz Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO). Działania te dotyczą organizacji, realizacji i kontroli finansowania wychowania przedszkolnego w Olsztynie. Jako pierwszy tę sprawę poruszył radny niezrzeszony Jarosław Babalski.
„Przedszkola Konkursowe” w Olsztynie – potrzeba czy „maszynka” do robienia pieniędzy?
Zarzuty polityków Prawa i Sprawiedliwości dotyczą potencjalnej szkody dla budżetu miasta sięgającej nawet ponad 47 milionów złotych. Według ustaleń parlamentarzystów, miasto miało organizować konkursy dla wybranych przedszkoli niepublicznych i wypłacać im 100-procentowe dotacje (tzw. przedszkola za złotówkę), mimo że w tym samym czasie w placówkach miejskich pozostawały wolne miejsca.
Podczas niedawnej konferencji prasowej przed budynkiem Urzędu Miasta Olsztyna Iwona Arent ostro oceniła te działania jako „wolną amerykankę”, zarzucając urzędnikom brak rzetelnej dokumentacji i analiz. Wskazano również na brak kontroli nad tym, jak prywatne placówki wydawały publiczne pieniądze – dotacje oświatowe miały być rzekomo przeznaczane m.in. na niezgodne z prawem spłacanie kapitału.
Rzecznik Ratusza Patryk Pulikowski odpierał te zarzuty, twierdząc, że finansowanie zawsze miało swoje uzasadnienie, a działania urzędu są bez przerwy kontrolowane. Spór polityczny trwa, a miasto wstrzymało wspomniane konkursy.
Pojawiły się doniesienia, że miasto drastycznie obetnie dotacje ze 100% do 75% dla grupy placówek określanych jako konkursowe. Na liście ma znajdować się 12 przedszkoli. Krytycy tego rozwiązania alarmują, że oficjalne pisma w tej sprawie trafiły do organów prowadzących dopiero w czerwcu, czyli już po zakończeniu oficjalnej rekrutacji do placówek publicznych. W ten sposób opiekunom z tych jednostek zablokowano realną szansę na przepisanie maluchów do darmowych placówek samorządowych, co może naruszać ich ustawowe prawa do powszechnego i równego dostępu do edukacji, pierwszeństwa dla mieszkańców czy obowiązku rocznego przygotowania przedszkolnego.
Urząd Miasta Olsztyna patrzy na tę sytuację zupełnie inaczej i odpiera zarzuty o celowe działanie na szkodę rodziców. Magistrat tłumaczy, że już po pierwszym etapie rekrutacji, czyli w połowie kwietnia, jasno sygnalizowano brak możliwości rozpisania kolejnych konkursów na 100-procentowe dofinansowanie ze względu na dużą liczbę wolnych miejsc w placówkach miejskich. Według urzędników ostateczna odpowiedź mogła zostać sformułowana dopiero w czerwcu, po pełnej analizie danych i zamknięciu całego procesu naboru uzupełniającego (który zakończył się 27 maja).
Ratusz podkreśla, że rekrutacja była ogólnodostępna, a w miejskich przedszkolach wciąż czekają wolne miejsca, z których rodzice mogą cały czas korzystać, kontaktując się bezpośrednio z dyrekcjami.


Skomentuj
Komentuj jako gość