Były prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz (wspierany przez radnych PO), odpowiadał na protesty przeciwko budowie spalarni odpadów, że dzięki tej inwestycji znacząco spadnie opłata za odbiór odpadów komunalnych. Teraz okazuje się, że spalarnia nie tylko nie powstrzymała wzrostu opłat, ale i nie powstrzyma w przyszłości. Chociaż rządząca Olsztynem Koalicja Obywatelska twierdzi, że podwyżka prawie o 20%, to nie podwyżka, tylko „korekta”.
Mowa o Uchwale Rady Miasta Olsztyna w sprawie ustalenia stawek opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz stawek opłat za pojemnik i worek o określonej pojemności (nr. 367/26), przyjętej na XXVI sesji Rady Miasta Olsztyna w środę 27 maja. Wynik głosowania Za – 15 (radni KO), Przeciw 9 (radni PiS, radni niezrzeszeni: Mirosław Arczak i Marcin Możdżonek), Wstrzymał się 1 – niezrzeszony Jarosław Babalski.

Niestety, jedynym pomysłem jaki od lat stosują rządzący Olsztynem (radni KO) na zrekompensowanie rosnących kosztów gospodarki odpadami komunalnymi jest milcząca zgoda na dyktat kosztowy. Podwyżka sięga blisko 20% dotychczasowych opłat jaki ponosili mieszkańcy.
Aby zbilansować funkcjonowanie systemu w 2026 roku oszacowano, że trzeba 70 mln 356 tys zł. Kto musi wyłożyć tę kwotę? Oczywiście, my mieszkańcy, którym zafundowano (włączono do eksploatacji na początku 2025 roku) za 884 mln zł (koszt budowy) Instalację Termicznego Przekształcania Odpadów (spalarnia śmieci). Miało być taniej. Jak jest dziś?
Mieszkańcy właśnie boleśnie tego doświadczyli. Szkoda czasu na opisywanie dyskusji jaka się na ten temat wywiązała (polecam aby Państwo sami się przekonali na stronach olsztyn.eu.). W swojej wypowiedzi oceniającej zafundowaną nam podwyżkę skupiłem się na konsekwencjach forsowania polityki ETS2, bo to jest główna przyczyna.
Konsorcja budujące spalarnie śmieci, to żadni zbawcy systemu, a bezwzględni monopoliści dyktujący warunki na rynku śmieciowym. Na koniec aby lepiej zobrazować rzeczywistość w której funkcjonujemy posłużę się cyt. z książki pt. „System” aut. Bertold Kittel.
„(…) Ludzie domagający się egzekwowania istniejącego prawa lub zaostrzenia niedoskonałości przepisów, są dziś całkowicie bezsilni. Przeciwko sobie mają niejasny system (przypis własny np.: nierozwiązany problem zbiorowej odpowiedzialności mieszkańców blokowisk) stanowienia prawa, obracająca setkami milionów śmieciową mafię, prawników niejasne powiązania pomiędzy firmami (przypis własny np.: kto i gdzie wywozi z Olsztyna żużel i popiół - pozostałość po procesie spalania) i nieistniejącą praktycznie inspekcję ochrony środowiska (…). W procederze o milionowych obrotach biorą udział zarówno menedżerowie globalnych koncernów, jak i zwykli pospolici przestępcy (…)”.
Ta książka (polecam) z całą pewnością zburzy dobre samopoczucie naiwniakom apelującym o jeszcze więcej działań edukacyjnych (to padało dziś podczas dyskusji w tym punkcie) i wszystkim którzy ładując butelki PET, papier do osobnych worków itd. są przekonani, że ratują środowisko. To iluzja, a taniej niestety już było.
Po co nam plan ogólny?
Drugim interesującym, a mającym w dłuższej perspektywie konsekwencje dla rozwoju Olsztyna była: Uchwała Rady Miasta Olsztyna w sprawie uchwalenia Planu ogólnego miasta Olsztyna, (nr. 366/26). Wynik głosowania 24 – Za, 1 Wstrzymał się.
Tu wyrazy uznania dla całego zespołu z Wydziału Urbanistyki za wykonanie w terminie tego zadania. Na konsekwencje tego wdrożenia (zmiany) musimy trochę poczekać. Przyjęcie w terminie (do 31 sierpnia) tego dokumentu było koniecznością wynikającą chociażby z zobowiązań jakie Polska przyjęła aby absorbować środki np. z KPO (jeden z warunkowych tzw. „kamieni milowych”). Bez tego dokumentu nie da się obecnie racjonalnie zarządzać gminą i tym co można na jej terenie budować.
Wymogi takich planów (konstrukcja) były szeroko opisywane dlatego nie będę wchodził w szczegóły to nie moja domena. Mnie interesuje odpowiedź na pytanie - Czy ten dokument wprowadzi ład przestrzenny, bo to co mamy od lat nie ma z tym nic wspólnego? Jako wyłącznie konsument i laik w tej dziedzinie odpowiadam, że mam wątpliwości. Raczej NIE! Dlaczego?
Uważam, że ten dokument będzie ograniczał „maluczkich”, a da jeszcze większe możliwości na działania „patodeweloperki”. Krótko mówiąc Polska (Olsztyn) dewloperska, czyli rząd (samorząd) pozbawiony wpływu na planowanie przestrzenne. Skąd taka opinia? Wnioski z tego co na ten temat przeczytałem (i zauważyłem to na podstawie odbytych konsultacji).
Jaki ten dokument ma związek ze Strategią Rozwoju Olsztyna 2030+? Ja tego związku nie dostrzegam. Ten dokument bardzo ogranicza tzw. interes publiczny! Konia z rzędem temu kto rozstrzygnie jednoznacznie znaczenie np. co to jest „profil funkcjonalny strefy planistycznej”. Co ma ważniejszą rangę „profil funkcjonalny” o którym mowa w „Planie Ogólnym” czy przeznaczenie terenu zapisane w MPZP?
Jeśli Państwo myślicie, że np. zapisana pod nazwą „strefa zieleni i rekreacji” to wyłącznie np. skwer, lasek, park i ławeczki, to możecie się państwo w niedługim czasie wszyscy zdziwić. To tak pokrótce. Czas pokaże co ta zmiana nam da. Nie ruszam tematu spodziewanych pozwów z którymi trzeba się liczyć (planiści mają tę świadomość).
Tak w telegraficznym skrócie wyglądała problematyka najważniejszych według mnie punktów dzisiejszych obrad Rady Miasta Olsztyna.
Pozwolę sobie na koniec na ogólniejszą refleksję po XXVI Sesji Rady Miasta Olsztyna
Senną sesję zdominowały dwa tematy podczas których uwidoczniła się nieco większa aktywność trzech radnych (szkoda, że tylko oni mają zawsze wątpliwości formułując pytania i wygłaszają swoje opinie). Dominująca większość tej Rady, to niestety bierni statyści, dobrani z tzw. „klucza partyjnego” (co skutecznie tłamsi ideę budowy społeczeństwa obywatelskiego).
Szkoda, ponieważ takie postawy utrwalają negatywną opinię nt. pracy, zaangażowania ludzi na których głosowali mieszkańcy Olsztyna.
Żałuję, że jest tak nikłe zainteresowanie mieszkańców (osobista obecność na sali sesyjnej). Myślę, że również oglądalność on-line nie rzuca na przysłowiowe kolana. Potencjalni wyborcy mieliby wówczas precyzyjną odpowiedź czy głos oddany na radnego (radną) był dobrą decyzją i czy dana osoba z zaangażowaniem reprezentuje sprawy mieszkańców tak jak chcieliby aby było.
Piszę te słowa w dniu Samorządu Terytorialnego. Jaki jest ten samorząd każdy ma swoją opinię, niestety, nierzadko powtarzając stereotypy o zgrai przepraszam „darmozjadów”. Jest w tym oczywiście sporo racji, ale generalizowanie jest krzywdzące dla wielu i tym wszystkim reprezentującym zaangażowaną postawę składam podziękowanie za codzienną profesjonalną pracę na rzecz lokalnej społeczności. Przejdźmy do wspomnianych tematów dzisiejszej sesji RM.
Niezrzeszony Radny Rady Miasta Olsztyna
Jarosław Babalski
Na zdjęciu, od lewej Jarosław Babalski, i ówczesny prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz w olsztyńskiej spalarni
KOMUNIKAT URZĘDU MIASTA OLSZTYNA
To nie podwyżka, tylko korekta
Na początku sesji do porządku obrad wprowadzono uchwałę w sprawie wprowadzenia nowych stawek za odbiór odpadów komunalnych oraz opłat za pojemniki i worki na śmieci. Ten temat już od pewnego czasu budził emocje – jak zawsze, gdy pada hasło „podwyżka”. Choć akurat w tym przypadku bardziej adekwatne byłoby słowo „korekta” – bo fakt, że produkujemy coraz więcej śmieci raczej nie budzi wątpliwości. Wiele samorządów, w tym Olsztyn, zakładało utrzymanie dotychczasowych stawek. Nadzieje na oszczędności wzbudziło wprowadzenie systemu kaucyjnego, które miało spowodować spadek ilości odpadów ze szkła i tworzyw sztucznych. Tak się jednak nie stało.
– W pierwszym kwartale tego roku odnotowaliśmy wzrost ilości odpadów ze szkła o 3 proc., a tworzyw sztucznych o 6 proc. – poinformowała dyrektor Wydziału Środowiska Urzędu Miasta Olsztyna Ewa Łukasik. – Łączna masa odpadów odebranych w tym okresie była o 5,5 proc. większa niż analogicznym okresie poprzedniego roku. Zaobserwowaliśmy też wzrost ilości odebranych odpadów wielkogabarytowych o 10 proc. i remontowo-budowlanych o 13 proc.
Radni podjęli uchwałę, w myśl której od sierpnia stawka za odbiór odpadów wyniesie 13,90 zł (do tej pory – 11,70 zł za metr sześcienny zużytej wody). W przybliżeniu odpowiada to kwocie 41,70 zł za osobę – bowiem statystyczny Olsztynianin w ciągu miesiąca zużywa trzy metry sześcienne wody.W ocenie władz miasta, wprowadzona zmiana wynika z nielekceważenia rachunku ekonomicznego.
– Zdajemy sobie sprawę, że zwiększenie stawki za odbiór odpadów to decyzja trudna, ale nie możemy ignorować czynników ekonomicznych – skomentowała zastępczyni prezydenta Olsztyna Justyna Sarna-Pezowicz. – System kaucyjny nie działa tak, jak ustawodawca zakładał, a całość jest bardzo kosztowna. A my, jako samorząd, jesteśmy zobowiązani do przestrzegania zasady gospodarności.
Radni uchwalili plan ogólny Olsztyna
Kolejną kwestią, która od kilku miesięcy wzbudzała duże zainteresowanie mieszkańców Olsztyna, było uchwalenie Planu ogólnego Olsztyna. Wskazywała na to frekwencja na konsultacjach społecznych oraz liczba uwag zgłoszonych przez różne osoby i instytucje (1850). POG to dokument planistyczny przestrzennie porządkujący miasto. To z niego wynika np. gdzie można budować nowe bloki i jaką mogą mieć wysokość, w jakich miejscach mogą powstać tereny zielone, a które są przeznaczone pod usługi i przemysł. Obowiązek uchwalenia takiego planu ciąży na wszystkich gminach. Mają na to czas do 30 czerwca.
– To niezwykle ważny dla miasta dokument, który będzie fundamentem naszych dalszych działań i planowania – skomentował prezydent Olsztyna Robert Szewczyk. – Jestem przekonany, że przyjęcie planu będzie impulsem rozwojowym dla Olsztyna, który m.in. otworzy kolejne tereny pod inwestycje.
Innym ważnym tematem na sesji były przygotowania miasta do sezonu letniego w sferze kultury, sportu, turystyki i bezpieczeństwa. Swoje raporty przedstawiły m.in. ratuszowy Wydział Promocji i Informacji, Miejski Ośrodek Kultury, Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz przedstawiciele miejskich służb porządkowych i ratowniczych. Wspomniane zagadnienia przedstawimy szczegółowo w osobnym komunikacie.
Urząd Miasta Olsztyna



Skomentuj
Komentuj jako gość