Lider Konfederacji Korony Polski, europoseł Grzegorz Braun ogłosił w Olsztynie, w Niedzielę Palmową 29 marca, cel swojej partii: zdobycie w sejmie mniejszości blokującej, bez której nie powstanie żaden rząd. W realizacji tego celu ma pomóc, zwłaszcza na Warmii i Mazurach, słynny Stan Tymiński, milioner z Kanady, który w wyborach prezydenckich w 1990 rok zdobył najwięcej głosów w woj. olsztyńskim i który przyjechał do Olsztyna wraz z Braunem.
Ponadto Braun chce doprowadzić do wielkiego powrotu Polaków z zagranicy, albo przynajmniej spowodować, by zainwestowali w Polsce. Jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, społecznego, ekonomicznego, energetycznego i żywnościowego wskazał „proces ukrainizacji, islamizacji przez pakt migracyjny, euro-kołchozowy, judaizacji Polski, ucisk podatkowy typu ETS”. Jako remedium wskazał Polexit, który nazwał „Wypier z Pol”, ograniczenie rządu do maksimum 9 ministerstw, likwidację „talmudyzmu biurokratycznego”, uwolnienie przedsiębiorców od ucisku podatkowego, ratowanie budżetu m.in. przez likwidację urzędów pracy i innych tego typu biurokratycznych tworów, powrót do węgla…
Sala Cechu Rzemiosł w Olsztynie pękała w szwach, wypełniona ponad 300 osobami, którzy owacyjnie powitali gości. Wystąpienia Brauna i Tymińskiego były co chwila nagradzana brawami. Przed ich przybyciem sprzedawano książki, zbierano podpisy pod sprzeciwem wobec KSeF oraz w obronie wsi Gietrzwałd przed zamianą jej z centrum pielgrzymkowego w strefę przemysłową.
Braun tradycyjnie powitał zebranych pozdrowieniem "Szczęść Boże". Głównie starał się promować Tymińskiego. Zapytał, kto z obecnych na sali głosował na niego w 1990 roku. Rękę podniosła jedna osoba. Ja natomiast pokazałem swoją książkę z pt. „Spałem z Tymińskim”, napisaną po I turze wyborów prezydenckich w 1990 roku, w której Tymiński pokonał premiera Tadeusza Mazowieckiego i wszedł do II tury z Lechem Wałęsą (ale o tym napiszę w odrębnym tekście).
Braun wyjaśnił sens powrotu do kandydata na prezydenta z 1990 roku opowieścią o źródle zwycięstwa pod Grunwaldem, które było możliwe dzięki temu, że król Władysław Jagiełło stworzył szeroki front różnych nacji przeciwko Krzyżakom.
- Wielkie zwycięstwo wymaga bardzo szerokiego frontu – podsumował Braun swoją opowieść o zwycięskiej bitwie. – Nie musimy patrzeć sobie głęboko w oczy, wystarczy patrzyć w tym samym kierunku. I takim człowiekiem patrzącym w tym samym kierunku jest pan Stanisław Tymiński, bez którego wybory w 1990 roku byłyby wyborem między dżumą a cholerą.
Tymiński: „W sejmie za mało Polaków walczących o Polskę”
Stanisław Tymiński mówił w miarę płynnie, w odróżnieniu od swoich wystąpień w kampanii prezydenckiej 1990 roku, gdy robił długie pauzy między słowami.
- Dziękuję za zaproszenie Pana Grzegorza Brauna, co mi daje możliwość, że jeszcze raz jesteśmy razem. Bardzo się cieszę, ja wiem, że tutaj w Olsztyńskim miałem bardzo dużo głosów wyborczych, co mi dodawało skrzydła w tej walce o polskość w 90. roku. Przyjechałem do Państwa już w podeszłym wieku, mam 78 lat, ale wydaje mi się, że jestem silniejszy od prezydenta Trumpa, który jest w moim wieku.
(brawa)
- No niestety, proszę Państwa, po tylu latach wracam tutaj i widzę, że sytuacja się rozwinęła niestety tak, jak ostrzegałem. W Warszawie na budynkach widzę, że większość szyldów to są szyldy koncernów zagranicznych. Ja bym chciał zobaczyć więcej szyldów polskich.
- W Sejmie i Senacie w mojej opinii jest za mało Polaków, za mało ludzi, którzy walczą o polskość. I tutaj ja bym chciał pomóc Konfederacji Korony Polskiej, która już w tej chwili jest bardzo prężną organizacją, ponieważ ta organizacja walczy o większą ilość posłów i senatorów w Sejmie. No oczywiście nie mówię, że wezmą wszystko, ale przynajmniej jakby podwoili ilość posłów, to będziemy mieli lepszą reprezentację.
Tymiński: „Musimy walczyć o polski przemysł”
Bo jest bardzo dużo do zrobienia, żeby bronić nasze racje. I ja tu nie mówię tylko o racjach merytorycznych, że my walczymy o polskość, o nasze standardy, ale przede wszystkim musimy walczyć o przemysł, ponieważ przyszłość kraju jest oparta na przemyśle. I wszystkie kraje, które doszły do dobrobytu, musiały wyrobić sobie marki przemysłowe, a myśmy przez reformy Balcerowicza stracili przemysł, który dzisiaj, żeby ten majątek odtworzyć, to trzeba wiele miliardów dolarów.
I trudno, będziemy odzyskiwać, ale krok po kroku. Polacy są zdolni i z dobrym zapleczem politycznym, ja myślę, że to jest możliwe. Firmy polskie, które obecnie już eksportują swoje towary na granicę, to jest droga do dobrobytu. Ja bym chciał zobaczyć sytuację, że te firmy mają poparcie rządowe.
Ja już nie mówię o poparciu w postaci dotacji, bo to byłby znowu komunizm, ale mówię o ochronie firm przed napaścią Urzędu Skarbowego czy napaścią polityczną, czy też lokalnie, napaścią sądowo-policyjną, bo wiem, że w Polsce istnieją takie mafie, które chcą im te interesy odebrać. Więc firmy eksportowe zdecydowanie powinny być chronione i to jest jedno z wielkich zadań dla polskich posłów w Sejmie, żeby tak się stało.
Kumor: „Polska polityka zagraniczna jest na telefon z ambasad”
Następnie Braun oddał głos Andrzejowi Kumorowi, który wyemigrował z Polski w latach 70. XX wieku do Kanady i w Toronto założył polską „Gazetę”. W jego redakcji, pewnego dnia, pojawił się nikomu wówczas nieznany Tymiński, ze swoją książką „Święte psy”, z prośbą o ocenę i publikację.
- My potrzebujemy dumnych Polaków, dumnych z Polski – powiedział m.in. Kumor. - Bo bez tej dumy dzieci nasze nie będą chciały się do Polski przyznawać. Tak jak nie chciały się przyznawać do Polski w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, bo to był jakiś dziwny kraj za „żelazną kurtyną”. Dzisiaj jest trochę inaczej, ale może być o wiele lepiej, jeżeli Polacy będą po prostu sami rządzić się w Polsce. Bo na razie to wygląda na to, że polska polityka zagraniczna jest realizowana na telefon z tej czy innej ambasady, z tego czy innego źródła nacisku, realizowana na żądanie tego czy innego bloku. To nie jest łatwo mieć własny kraj, ale to jest niesamowita radość, przyjemność, to jest nasz obowiązek wobec naszych dzieci i wnuków mieć Polskę, żeby ją zostawić niepodległą dla przyszłych pokoleń.
Tymiński: „Myślałem o sobie jako wojownik w walce politycznej z Żydami”.
Jak Państwo wiedzą, ja jestem atakowany przez organizację żydowską w kraju. Nie jest to tajemnicą, ponieważ Gazeta Wyborcza, główny organ tej nacji, zawsze mnie prześladował i tak samo takie pisma jak Tygodnik „Polityka” itd. No ale jak widzę tak ciepłe przyjęcie, to jest przeciwwaga dla tych gadów. Ja po prostu to ignoruję. Ignoruję te ataki. Zresztą nic dobrego od nich nie oczekuję. W Polsce jest taka dziwna sytuacja, że samo słowo Żyd budzi emocje, jakby było niedozwolone, kiedy w Kanadzie to jest zupełnie normalne.
Ja tutaj, proszę Państwa, nie przedstawiam się jako rasista, mimo że mnie tak nazywają. Ja po prostu uważam, że to jest walka polityczna. Wyłącznie walka polityczna. I tak jak Pan Grzegorz Braun swoją akcją z gaśnicą przedstawił nasze polskie racje, chciałbym podkreślić, że w symbolice żydowskiej świece Chanuka, to jest symbol przejęcia świątyni, którą przejęli, dwa tysiące lat temu od swoich wrogów. I w Sejmie to był akt przejęcia naszej świątyni, świątyni naszej demokracji, naszego Sejmu przez interesy żydowskie. I tak samo jak Pan Braun zgasił ten świecznik, ja bym zrobił to samo.
Grzegorz Braun: Pan Stanisław Tymiński od paru dni ma w klapie swojej marynarki taką dyskretną wpinkę gaśnicową.
- Jest bardzo dużo do zrobienia i ze względu na wiek ja bym chciał pomóc, ile mi tego życia i energii zostało, w tej akcji politycznej, gdzie już są duże sukcesy i nie oczekuję tutaj żadnych apanaży ani pieniędzy. Chciałbym wystąpić pro bono w sytuacji charytatywnej i stać mnie na to, żebym nie musiał pobierać żadnych pieniędzy z Sejmu czy Senatu.
(brawa)
Jest dla mnie wielką przyjemnością być w Polsce, słyszeć polską mowę, jeść polskie jedzenie.
Jestem Polakiem. Proszę mnie nie nazywać Polonusem.
Byłem tutaj rok temu w Polsce na zaproszenie Bractwa Tatarskiego. Była poważna grupa byłych oficerów Wojska Polskiego i zostałem przedstawiony, o dziwo, jako męczennik. Co mnie bardzo zaskoczyło, bo nigdy tak o sobie nie myślałem. Myślałem o sobie jako o wojowniku w walce politycznej z Żydami. Nie w walce rasistowskiej, ale czysto politycznej. Dla mnie wybory prezydenckie to była codzienna walka z interesami żydowskich organizacji finansowanych głównie przez Amerykę. Ja byłem w szoku, że tylko te oddziały Solidarności w Polsce, dostały pieniądze z Ameryki, które były komórkami żydowskimi.
Widziałem sekretarzy żydowskich w ambasadzie amerykańskiej i wiedziałem, że oni Polaków nie będą wspierali. Mój pierwszy kontakt z ambasadą amerykańską był na prośbę sekretarza, który się nazywał Daniel Fried. Jego rodzice przeżyli Holokaust w Polsce i przeprowadzili się do Ameryki. Zaprosił na kawę do Marriota. Zapytałem się, czy on zna moje referencje w Kanadzie? Powiedział, że z Peru też zna, tak że wiedziałem, że byłem rozpracowany przez jego organy wywiadowcze.
No i on się zapytał, co ja chcę w Polsce zrobić? Ja odpowiedziałem, że chcę tą samą konstytucję, którą oni mają w Stanach Zjednoczonych, czyli system prezydencki i dostęp do rynków w krajach zachodnich, co jemu się bardzo nie podobało. Nie skomentował tego i wiedziałem, to był koniec rozmowy i żeśmy się rozeszli.
Także ja wiedziałem, że ci amerykańscy Żydzi w ambasadzie amerykańskiej, oni nie będą wspierać Polaków, tylko swoich ziomków w różnych organizacjach, które dostały od nich miliony dolarów, jak Gazeta Wyborcza, która na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi dostała ponad milion dolarów amerykańskich, co wtedy przy tamtejszej wymianie pieniądza, to była fortuna. Oni dostali te pieniądze na zakup szybkich maszyn do druku Gazety Wyborczej, co ich postawiło na nogi. Ja nie miałem takich funduszy.
Ja miałem tylko swoje oszczędności. W porównaniu z kosztami kampanii Lecha Wałęsy, bo było sprawozdanie oficjalne finansowe do Państwowej Komisji Wyborczej, ja wydałem tylko 350 tysięcy dolarów ze swoich oszczędności, a sztab Lecha Wałęsy ponad 10 milionów dolarów. Taka była proporcja.
Zresztą on też miał poparcie całkowite wszechobecnej prasy prasy żydowskiej, organów takich jak Gazeta Wyborcza, Tygodnik „Polityka” i tak dalej. Ja tego nie miałem, bo mnie traktowano jako wyrzutka społecznego. W pewnym sensie byłem inny, bo spędziłem 20 lat za granicą, byłem jak ten przysłowiowy ptak wyrzucony z gniazda, który nie może wrócić, bo go zabiją.
Traktowano mnie wyłącznie z nienawiścią, co on tu robi, my jego nie chcemy, nie potrzebujemy, to jest nasz kraj. Przejechałem podczas kampanii prezydenckiej ponad 20 tysięcy kilometrów, byłem w wielu miastach, m.in. w Olsztynie i walczyłem usilnie, proszę państwa, mając cztery godziny snu na dobę, o wasze racje.
Braun: „Musimy uchwycić w sejmie mniejszość blokującą”
Następnie Braun poprosił o pytania z sali, głównie prosił, by zadawać pytania Tymińskiemu, jednak większość pytań kierowano do niego.
Braun został zapytany o odebranie mu immunitetu przez Parlament Europejski.
- Do tego euro-kołchozu to chyba już z pół tuzina tych zarzutów na mnie przysłano z Polski. Wolno mi w zamkniętym pokoiku przejrzeć te papiery, ale nie wolno mi ich kserować ani sfotografować, więc gdybym chciał konsultować się z jakimś prawnikiem, to musiałbym sprowadzić tego prawnika z Polski po to, żeby on rzucił okiem, więc to jest taka procedura, która z całą pewnością nie mieści się w cywilizowanym formacie pełni praw do obrony, ale Bóg z nimi, to jest tylko uchylenie immunitetu i jak oni tam uchylą, no to tutaj wzywają mnie prokuratury i sądy.
Na przykład namiętnie wzywa mnie wrocławska prokuratura, która zamiast ścigać seryjnego mordercę, Gizelę „Mengele” Jagielską, która przechwalała się tym, że morduje małych ludzi zastrzykami z chlorku potasu do serca, co jest procedurą zabronioną w weterynarii, bo uznano, że to nieludzkie, ale dzieci można, no więc zamiast zajmować się ściganiem, ujęciem, procesowaniem i przykładnym karaniem seryjnych morderców i ich pomocników, tych, którzy pochwalają te zbrodnie, prokuratura wrocławska nęka obrońców życia, do których i ja jakoś tam się zaliczam, nękani są nasi działacze, pani Marta Czech, przewodnicząca okręgu wrocławskiego i jej towarzysze. Oni mają, wyobraźcie sobie, nałożony przez prokuraturę dozór policyjny, dozór policyjny, a seryjni mordercy chodzą po wolności i odbierają nagrody pieniężne i są fetowani jako "Gwiazda Śmierci", przez Gazetę Wyborczą i jakieś tam jej agendy [Wysokie obcasy przyznały Gizeli Jagielskiej tytuł "Superbohaterki Roku 2025" i nagrodę w wysokości 10 tys. zł - przypis A.Socha.
Taki z tego wniosek, że trzeba wziąć władzę i wtedy chorągiewki obrócą się na wietrze historii, wtedy da znać o sobie koniunkturalizm. Dobra wiadomość jest taka, że wcale nie wszystkich będziemy musieli na siłę do tej niepodległej, wolnej Polski zaganiać, bo sami się przekonają, kiedy tylko weźmiemy przynajmniej kawałek władzy. Na dobry początek wypadałoby uchwycić mniejszość blokującą w najbliższym Sejmu. Tylko i aż mniejszość blokującą. Trzeba, żeby do następnego Sejmu weszło także i z tego okręgu wyborczego, Warmii i Mazur, który jest przeogromny, silna reprezentacja posłów Konfederacji Korony Polskiej.
Tak to zaproponował, zaprojektował i obiecał wspierać Pan Stanisław Tymiński, I wtedy, szanowni Państwo, kto wie, jak Pan Bóg dopuści, ten z kija wypuści, może uda nam się wykonać następne kroki, ale to jest warunek wstępny. Wiecie już, dzięki kampanii naszej wspólnej, wyborczej prezydenckiej, że już zły czar, że to były zmarnowane głosy, już nie działa. Okazuje się, że nie tylko można, ale i warto oddać głos na kandydatów Konfederacji Korony Polskiej, bo to jedynie może przechylić szalę.
Pytanie o Ustawę 447
Padło pytanie z sali o amerykańską Ustawę 447 czyli roszczeniu żydowskie wobec Polski [Ustawa 447 (JUST Act of 2017) to amerykański akt prawny z 2018 roku zobowiązujący Departament Stanu USA do raportowania działań państw, w tym Polski, w zakresie zwrotu mienia ofiar Holocaustu. Budzi kontrowersje, gdyż dotyczy m.in. mienia bezdziedzicznego, co w Polsce jest prawnie bezpodstawne, a kwestia mienia jest zamknięta – przypis A.Socha].
St. Tymiński: Oni roszczą sobie prawo do Pana własności i posiadłości. Dlatego musimy mieć narzędzia do obrony. I takim narzędziem jest właśnie powołanie większości Polaków w Sejmie pod przywództwem Pana Grzegorza Brauna. Ja innej drogi nie widzę. Ja bym chciał, żeby Sejm zredukować to do roli nadawania ogólnego kierunek politycznego dla rządu a rząd, żeby był powołany jako rząd techniczny, inżynierów. Wtedy nie będzie w rządzie ludzi nieudolnych i wtedy może wyjdziemy z kryzysu.
Roszczenia żydowskie zawsze będą, nigdy nie znikną. Rolą Pana i Polaków, jest przeciwstawić się temu siłą.
Tymiński: „Inwestujcie w siebie”
Młody mężczyzna zapytał o radę, jak się dorobić?
St. Tymiński: Ja wyjechałem z Polski biedny jak mysz kościelna. do Szwecji, żeby zarobić nieoficjalnie [„na czarno” – przypis A.Socha]. Oficjalnie wywiozłem z Polski 5 dolarów, a nieoficjalnie, czyli w majtkach 15 dolarów, więc w Szwecji mało nie umarłem z głodu. Jadłem brukiew z pola. Jak mój ojciec, który przeżył obóz koncentracyjny na brukwi, więc ja przeżyłem i bardzo lubię brukiew. We wrześniu skończyły się prace na roli, a kapitan policji powiedział, że z Polski potrzebują ludzi tylko do mycia talerzy. To mnie obraziło. Wsiadłem do metra i pojechałem do ambasady. Dostałem wizę. W Kanadzie odżyłem, bo miałem pozwolenie na pracę. Byłem szczęśliwy, bo mogłem już coś jeść i zreperować sobie zęby, które zaniedbałem w czasie pobytu w Szwecji.
W Kanadzie postanowiłem nie szukać wysokopłatnych płac, które są bardzo wymagające i trudne do utrzymania. Postawiłem na siebie i robiłem wszystko co możliwe, żeby się uczyć Kanady, uczyć się kapitalizmu, uczyć się zawodu, czyli elektroniki i techniki komputerowej.
I dzięki temu, że ja inwestowałem w siebie, to w końcu, jako desperat, mając małe dziecko na utrzymaniu, w roku 1975 otworzyłem firmę z kapitałem tylko 2000 dolarów. Ale szukałem inwestorów. Dałem ogłoszenie w gazecie, że szukam inwestorów dla nowego biznesu jako elektronik. Zgłosiło się 20 majętnych ludzi, którzy mieli kapitały i nie wiedzieli, co z tym zrobić. Po nosach jeździłem z moimi projektami do tych ludzi, co było trochę męczące.
Tylko jeden z nich zgodził się zainwestować, pół na pół i nawet nie dał pieniędzy, tylko podżyrował pożyczkę w banku. No i tak zaczął interes. Było ciężko na początku. Moja żona nas żywiła, bo ja w pierwszym roku nie zarabiałem. Wszystko szło na firmę do inwestycji. Po dwóch, trzech latach biznes się otworzył jak rzeka.
Zostałem uznany na rynku kanadyjskim jako wiarygodny przedsiębiorca. Projektowałem komputery przez ponad 50 lat i jestem dumny z tego, że mam komputery przemysłowe, niezawodne na wszystkich stacjach energii atomowej w Kanadzie. I szczególnie jestem dumny, że chińskie reaktory atomowe używają moich komputerów do kontroli bezpieczeństwa systemu. Serwisujemy te komputery, które są pod ścisłą kontrolą amerykańskiego systemu kontroli atomowej.
Produkujemy komputery, które są bazą do urządzeń radiologicznych, które pokazują dokładnie, gdzie są wszystkie rakiety atomowe w Stanach, bo nie można ich zgubić. Współpracujemy z firmą, która jest dostawcą takich urządzeń dla wojska w Stanach Zjednoczonych i ja jestem z tego dumny, bo mamy wielkie uznanie.
Toteż moja rada dla pana i młodych ludzi w Polsce, inwestujcie w siebie, bo tego nie mogą nam zabrać, tego nam nie mogą wyjąć z głowy. Nawet Niemcy nam nie mogą usunąć naszych umiejętności z głowy i nasze umiejętności się przydawały do przeżycia nawet w obozach koncentracyjnych.
Braun: „Chcemy uruchomić wielką migrację Polaków do Polski”.
Grzegorz Braun: Pana Stanisława Tymińskiego przedstawiano w Polsce, jako bardzo złego dziwaka, jego autentyczny sukces chcieli zredukować, więc pisali, że to jest taki sklep z punktem naprawy telewizorów. Polacy nie gęsi. Polacy łebski naród, chociaż przetrzebiony obozami. I szanowni Państwo, czego my byśmy chcieli? Wspólnie, jak tutaj siedzimy i do czego zmierza Konfederacja. My byśmy chcieli uruchomić jedną wielką migrację Polaków do ojczyzny, do Polski.
My chcielibyśmy, żeby Polacy, którzy w szerokim świecie nadal żyją często życiem polskim, mimo, że w kolejnych pokoleniach, żeby poważnie zaczęli myśleć o powrocie do ojczyzny, a jeśli mieliby nie wracać ciałem, to może zechcą wrócić w biznesy. Może zechcą po prostu wziąć pod uwagę Polskę w swoich planach zawodowych, biznesowych.
No tak, ale żeby to się stało, my tu w kraju musimy bardzo wiele zmienić. Musimy radykalnie uwolnić Polaków od ucisku, od ciężaru fiskalnego, podatkowego, od talmudyzmu biurokratycznego. Musimy uwolnić polską przedsiębiorczość i wtedy mam nadzieję Polakom będzie się chciało w szerokim świecie myśleć o powrocie do ojczyzny.
Tylko musimy się obronić, żeby Polacy tu żyli na swoim, na własnym terytorium, musimy bronić polskiego interesu. Migracja Polaków do Polski to jedyna migracja, której pożądamy. (Brawa)
St. Tymiński: Ja bym chciał dodać do Pana wypowiedzi, że w Piśmie Świętym jest przypowieść, że ziarno, które padło na żyzną ziemię, bujnie wyrosło. I tutaj niestety nie ma żyznej ziemi, dlatego ja wspieram Pana Grzegorza Brauna, bo on ma tę żyzną ziemię dla Was, Polaków, przygotować, żeby Wasze marzenia, Wasze wysiłki, Wasze studia, Wasze chęci do pracy kwitły, jak to ziarno, które wyrosło żyznej ziemi.
Braun: "Podpisujcie petycję w sprawie Gietrzwałdu"
Padło prośba o obronę Gietrzwałdu, który z miejsca pielgrzymek ma stać się, według projektu planu ogólnego gminy, strefą przemysłową
Grzegorz Braun: - Jutro jedziemy z panem Stanisławem Tymińskim na wizję lokalną do Gietrzwałdu. Za rok, w 2027, wielka rocznica, 150 lat minie od Objawień Maryjnych. Kto nie wie jeszcze o jakie wydarzenia chodzi, nieskromnie zachęcam do obejrzenia filmu dokumentalnego „Gietrzwałd 1877. Wojna Światów. Jak Gietrzwałd dostanie status Sanktuarium Narodowego, to mam nadzieję, że ostatecznie zabezpieczymy to miejsce przed wrażymi zakusami. Jak wiadomo, ktoś tam właśnie ciągle snuje jakieś plany, które by skutkowały dewastacją pejzażu i przyrodniczego, i pejzażu duchowego tego miejsca.
Do tego nie wolno dopuścić. Mamy jeden tylko taki Gietrzwałd na mapie Polski. Na mapie Polski wszech czasów, z wszystkich ziem polskich tylko Gietrzwałd jest miejscem objawień Najświętszej Marii Panny, potwierdzonych powagą władzy kanonicznej i warto się do tego poważnie odnieść i warto się do tego poważnie przygotować.
Za rok będziemy mieli 150. rocznicę. Jakbyśmy długo nie żyli, to już bardziej okrągłej rocznicy tylko nieliczni z nas dożyją.
Więc szanowni Państwo, jedziemy do Gietrzwałdu, latem 2027 roku, a wcześniej zróbmy wszystko, żeby ta rocznica godnie wypadała. Jeszcze ze dwa pytania.
Braun: „Chcą zniszczyć polskie rolnictwo i Kościól”
Rolnik zapytał o dotacje unijne.
- Pozdrawiamy wspólnie z Panem Stanisławem Tymińskim, producentów rolnych spożywczych, gospodarzy, rolników, wieś, polskiego chłopa. Tak, nie będzie Polska bezpieczna bez bezpieczeństwa żywnościowego. Jest nam potrzebne bezpieczeństwo energetyczne, bezpieczeństwo społeczne, którego nie ma i nie będzie, jeśli proces ukrainizacji, islamizacji przez pakt migracyjny, euro-kołchozowy, judaizacji, jeśli to będzie postępować. Ale jest nam potrzebne również bezpieczeństwo żywnościowe. I proszę Pana, kto uwierzył, kiedy wprowadzano Polskę do tego układu, do tego systemu, kto uwierzył, że to już jest promesa wiecznej szczęśliwości, dopłaty będą do końca świata i wystarczy tylko nauczyć się wypełniać formularze o dotację europejską, ten będzie żył jak pączek w maśle, kto w to uwierzył, ten sam sobie zaszkodził, bo to była pułapka. To było wciąganie polskiego gospodarza na pole minowe, w ślepą uliczkę.
Dlaczego? W wielkim skrócie. Mój świetny w pamięci dziadek Juliusz mówił z naciskiem i dlatego zapamiętałem: „Jak władza mówi, że nie da, to nie da. A jak mówi, że da, to mówi”.
I tak jest z dopłatami europejskimi. Jak władza coś daje, to tylko po to, żeby pana teraz uśpić, znieczulić, żeby pana zwabić, złudzić, a potem odbierze sobie z nawiązką. Właśnie wchodzimy w fazę odbierania.
Wieś Polska została słusznie rozpoznana jako jedna, jedyna reduta polskości, która może nie pasować do układanki euro-kołchozowej. Ale żeby być ścisłym, dwie takie były siły wsteczne, reakcyjne. Wieś Polska i Kościół Polski, Kościół w Polsce. No i starsi i mądrzejsi wymyślili szereg sposobów na to, żeby spacyfikować wieś. Pacyfikacja Kościoła katolickiego jeszcze nie dokonała się ostatecznie, ale trzeba powiedzieć, że jednym z takich skrajnych punktów dojścia to jest na przykład ostatni list Konferencji Episkopatu Polski, który państwa, akurat na święta Zmartwychwstania Pańskiego, wysyła do Synagog. No to jest powiedzmy poważne zaburzenie i poważna katastrofa.
A wieś Polska wpuszczona w ten kanał, uśpiona na lata, na dekady, teraz się budzi i budzi się z krzykiem, dlatego, że przeciwnik zauważył, że dostatecznie już spadła u nas liczba gospodarstw rodzinnych, bo codziennie znika jakieś gospodarstwo rodzinne i prawdopodobnie teraz doszli do wniosku, że już można frontalnym atakiem przejąć polskie rolnictwo. A my przecież mamy gospodarstwo rodzinne wpisane w Konstytucji.
Szanowni Państwo, jeżeli ktoś myśli, że będzie Polska bezpieczna, jak w sklepie będą kotlety świerszczowe z importu, żywność z Mercosur, to się skończy tragicznie, jeśli dopuścimy do zniknięcia polskiego gospodarstwa rodzinnego, jeżeli dopuścimy do tego, żeby Polska się ostatecznie wyludniła i żeby wszystko przejęły międzynarodowe korporacje. A jakie one tam są międzynarodowe? Jak dobrze poszperać, to na koniec okazuje się, że wszystkie są narodowe, jak najbardziej. Proszę Państwa, nic mądrzejszego dzisiaj nie powiem, poza tym, że obronę gospodarstwa rodzinnego, obronę tej tradycji, my mamy wpisaną w nasz program partii Konfederacji Korony Polskiej. Mam nadzieję, że na listach Szerokiego Frontu Gaśnicowego do najbliższej wyboru będą razem z nami szli poważni zawodnicy, także reprezentanci środowisk rolniczych. Tego bardzo bym sobie życzył.
Nie czekajmy, tylko brońmy się i nie ulegajmy złudzeniom. Trzeba wyprowadzić Polskę z euro-kołchozu. Reichsführer Ursula von der Leyen nie może rządzić Polakami, jeżeli Polacy mają przetrwać.
Tymiński: „My jesteśmy na pasku pożyczek”
Pytanie z sali o dług i deficyt budżetowy Polski. [Szacunkowy deficyt budżetu państwa w 2025 roku wyniósł 275,6 mld zł (58,1% PKB). Budżet na 2026 rok zakłada deficyt 271,7 mld zł i grozi przekroczeniem progu 60% PKB. Są to najwyższe deficyt w historii III RP. Na koniec stycznia 2026 r. zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło niemal 2 bln zł (ok. 1 998 mld zł), co oznacza wzrost o ponad 46 mld zł w ciągu miesiąca. Polska notuje jedno z najszybszych temp wzrostu długu publicznego w Unii Europejskiej. Najnowsze prognozy (w tym Komisji Europejskiej) wskazują, że dług publiczny może przekroczyć 60% PKB w najbliższych latach, a w dłuższym terminie (do 2036 r.) może nawet przekroczyć 100% PKB, jeśli nie zostaną podjęte środki naprawcze - przypis A.Socha].
St. Tymiński: Ja wiem, że niedobór budżetowy wynosi aż 46%. To jest skandaliczne. My jeszcze ciągle się zapożyczamy. Polski rząd inżynierów by nikt nie zrobił, bo to są ludzie logiczni, a tutaj mamy nielogiczną działalność rządu, jakby antypolską. To się musi skończyć. Nie można brać pożyczek w nieskończoność. My jesteśmy na pasku pożyczek i te pożyczki rosną. 46%, później będziemy widzieć 60% i tak dalej. To jest nie do pomyślenia. To jest Wasza przyszłość i przyszłość Waszych dzieci. Ktoś to musi spłacić inaczej Polska będzie pariasem, bankrutem. Także walka o polskość, o Polskę, to jest walka o budżet, który musi być praktyczny i ściśle określony na potrzeby Polaków. Oczywiście to nie będzie łatwe, bo zaszło to tak daleko. Może ten deficyt uda się zmniejszyć na 30%, potem na 20%, ale czeka nas daleka, żmudna droga, bo kraj został znacznie okradziony.
Dlatego, że w mojej opinii ludzie, którzy rządzą naszym krajem, w rządzie i w ministerstwach jest dużo ludzi pochodzenia żydowskiego. To są ludzie, którzy lubią handel obwoźny, co było widoczne na złodziejskiej prywatyzacji. Szaber, szaber, szaber, żeby tylko sprzedać nasze cenne fabryki. Chodziło głównie o sprzedanie terenów pod zabudowę. Oni nie budowali, oni szabrowali. No i po tylu latach widzimy tego wyniki. Polska została oszabrowana i to się musi skończyć. Ja uważam, że obecnie na scenie politycznej jedynie drużyna pana Brauna jest zdolna do usunięcia tych luk w budżecie.
Braun: „Polexit czyli „Wypier z Pol”
Pada pytanie o kopalnię węgla w Koninie, która ma być zamknięta.
Grzegorz Braun: Wracamy do węgla, ale żeby to zrobić, trzeba wyprowadzić Polskę z euro-kołchozu. Mamy polskie, rodzime określenie Polexitu - „Wypier z Pol”. Pyta pan, jak ratować budżet, jak redukować deficyt? Ja zapytam tak sondażowo, kto z państwa w ostatnim czasie szukał pracy w Urzędzie Pracy? Raz, dwa, trzy. Szanowni państwo, Urzędy Pracy są wszędzie, one nie rozwiązują problemu, ale kosztują. My je po prostu z dnia na dzień zamkniemy.
Uprzedzam pracowników tych urzędów, żeby nie byli zaskoczeni, niech szukają jakiejś innej roboty. Całe państwo tak wygląda. Czy wiecie państwo, ile w Sejmie zasiada ministrów, wiceministrów, podsekretarzy stanu? Bywa, że na głosowania do Sejmu zjeżdża kilkadziesiąt limuzyn. Ponad 100, tak? Ktoś to policzył. To trzeba zredukować. My w naszej niepodległej Polsce marzeń z całą pewnością , zmierzamy do jednocyfrowej liczby resortów. Tyle, ile jest w tej chwili, to tego żaden kraj nie uniesie, żaden naród nie wytrzyma.
Ta maszyna jest skalibrowana nie na niepodległość, sukces, rozwój, tylko jest skalibrowana na wegetację. Maksimum tego, co się tutaj państwu dzieciom i wnukom oferuje, to jest ewentualnie posada w jakiejś tam policji gettowej, w jakimś rezerwacie warmińskim, który zostanie dla Polaków, kiedy już wszystko zostanie przejęte. I my do tego chcemy nie dopuścić. Chcemy Polski dla Polaków. Nie boimy się tego słowa.
Nie ma zgody na to, żeby narodowi polskiemu powierzać, czy raczej nakładać obowiązek utrzymywania innych narodów. Nie ma zgody na prowadzenie narodu polskiego na nie nasze wojny. Nie ma zgody na okradanie narodu polskiego podatkami tak wydumanymi jak np. ETS, bo planeta płonie, prawda?
My, szanowni państwo, z dnia na dzień z tym skończymy. Z dnia na dzień, jeżeli tylko państwo swoim zaangażowaniem, swoim wyborem umożliwicie nam wprowadzenie tej kwestii do agendy. Powtórzmy to, naszym celem jest uzyskanie w sejmie mniejszości blokującej. Nie popadliśmy w urojenia, że weźmy 105% mandatów i będzie Polska od pierwszego. Ale uwaga, arytmetyka parlamentarna jest, szanowni państwo, bardzo obiecująca. Wygląda na to, że możemy być tą formacją, od której zależne będzie tworzenie następnego rządu Rzeczpospolitej Polskiej. I państwo dajcie nam szansę wystąpić z tą agendą. Odrzucić zielony ład, odrzucić pakt migracyjny, odrzucić to razem z całym dyktatem euro-kołchozowym. Skończyć z ukrainizacją, islamizacją, judaizacją Polski, co wszystkich was kosztuje codziennie grube pieniądze, w rachunkach za prąd i gaz płaconych przez biznes, ale też przez każde gospodarstwo rodzinne, to jest kilkadziesiąt procent narzutu od urojeń klimatycznych, geopolitycznych.
Czy wiecie, że przez Polskę płynie ropa z Rosji do Niemiec? Płynie, bo rura działa, ona nie zniknęła. Nie ta po dnie Bałtyku, co ją tam wysadzili. Jest rura, płynie ropa, tylko mówi się, że to jest kazachska ropa, że ona płynie z Kazachstanu, a prezydent amerykański udzielił dyspensy Niemcom na korzystanie z tego.
Rozumiecie państwo? I tylko my nie mamy z tego korzystać. Przedstawiciel, specjalny dyrektor prezydenta amerykańskiego wezwał stanowczym tonem Litwę do normalizowania stosunku. Z kim? Z Białorusią. Od roku Amerykanie już w ogóle chyba nie wyjeżdżają z Mińska. Byli na manewrach wojskowych. Prezydent białoruski wypuszcza setkami więźniów. Amerykanie odblokowali białoruskich ruch linii lotniczych do innych krajów, na Zachód.
I tylko nam, jak tabace w rogu, nie wolno korzystać z tych przemian. Mamy „hajda na Moskala”, mamy nie zrobić żadnego dobrego interesu póki wszyscy inni nie zrobią w Mińsku, w Moskwie, w Pekinie. My mamy być tutaj trzymani auto szantażem geopolitycznym. Szanowni Państwo, to również odrzucamy. My po prostu chcemy normalizacji stosunków wewnętrznych i zewnętrznych. Nie jest normalne, że wydajemy nominalnie 5% PKB na Ukraińców. Już od lat, od lat. Nie jest normalne, że rozbrojono polskie wojsko i policję ze sprzętu, amunicji, samolotów, czołgów. Państwo za to zapłaciliście. Wasze dzieci, wnuki obciążą te długi. Niemiec wyprodukuje, Ukrainiec dostanie, a Polak zapłaci. Takie to są projekty. Szanowni Państwo, dużo jest spraw do załatwienia, ale najważniejsza jest wola polityczna, żeby być Polakiem, a nie tubylcem z jakiejś kolonii, z jakiegoś bantustanu.
Na zakończenie słuchacze skandowali "dzię-ku-jemy", następnie oblegli Stana Tymińskiego, który rozdawał bezpłatnie swoją autobiograficzną książkę i ją podpisywał. Wielu też robiło sobie wspólne zdjęcie z Tymińskim.
Relacja i zdjęcia A.Socha
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/olsztyn/9882-tyminski-ma-pomoc-braunowi-w-wyborach-na-warmii-i-mazurach-najnowsze-slajd-kafelek.html#sigProId1b2b982c82


Skomentuj
Komentuj jako gość