Neurochirurg z Olsztyna Łukasz G., którego kłamstwa zdemaskowali dziennikarze WP.pl (m.in. kreował się w mediach na heroicznego lekarza, który z narażeniem życia operuje w ukraińskich szpitalach rannych żołnierzy) i który ma proces w Sądzie Rejonowym w Olsztynie, został teraz gwiazdą nowego programu TVP "Omnibus — szybcy i mądrzy", który wystartował 3 marca. To teleturniej, w którym występują celebryci, a wśród jurorów są znani aktorzy.
Na rolce zamieszczonej przez TVP na FB z udziałem lekarza, Łukasz G. mówi, że "Jestem neurochirurgiem. Znalazłem się tutaj, to duże wyróżnienie. W czym czuje się mocny? Znam się na medycynie, wiem jak działa mózg, lubię poszukiwanie świadomości, pasjonuję się żeglarstwem i lotnictwem, obawiam się pytań o emerytach, popkulturze, czyli spraw bieżących, bo w tym dobrze się nie czuję, geografia całkiem nieżle, historia zobaczymy"
Wcześniej prowadził program w TVP Nauka. Jako "wybitny neurochirurga" realizował serial pt. "Tajemnice sal operacyjnych".
Neurochirurg z Olsztyna, Łukasza G., który karierę medyczna zaczynał w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym UWM w Olsztynie, jako pupil ówczesnego prorektora ds. Collegium Medicum prof. Wojciecha Maksymowicza. Mentor był promotorem jego pracy doktorskiej a także obsypał swojego ulubieńca licznymi funkcjami: był zastępca dyrektora ds. medycznych USK, kierownikiem pracowni rezonansu, kierownikiem kliniki „Budzik” dla dorosłych, lekarzem w klinice neurochirurgii i na izbie przyjęć. Zarabiał tyle, że nie wiedział, co z taką furą pieniędzy zrobić.
To eldorado skończyło się, gdy Grabarczyk chciał także przejąć kierownictwo kliniki neurochirurgii, które prof. Maksymowicz, po odejściu na stołek wiceministra, powierzył najbliższej sobie osobie dr hab. Monice Barczewskiej.
Prof. Maksymowicz ogłosił wobec swojego pupila wotum nieufności, błyskawicznie zebrał podpisy szefów pozostałych klinik pod apelem do rektora UWM o odwołanie G. ze stanowiska zastępcy dyrektora ds. medycznych USK. Tak się stało.
Ale wcześniej G. zaczął karierę w mediach telewizyjnych, za sprawą romansu z dziennikarką TVN. W czasie Covidu stał się jednym z bohaterów TVN „UWAGA”, jako lekarz, który naraża zdrowie i życie, lecząc pacjentów na oddziale covidowym.
Prawda była inna, o czym dowiedzieliśmy się z listu pielęgniarek, które ujawniły, że na tym oddziale pracują one i rezydenci a lekarze na stanowiskach są jedynie figurantami, którzy pobierają olbrzymią kasę, a pielęgniarki nic z tego nie mają.
Następnie TVN lansowała go, ale i inne media, jako bohaterskiego lekarza, który z narażeniem życia jeździ na Ukrainę operować rannych żołnierzy ukraińskiej.
"Cudotwórca", "lekarz z powołania", "lekarz z misją", "bohater", "wyjątkowy człowiek", "międzynarodowy konsultant" - tak był określany w tekstach i reportażach w telewizji, internecie, gazetach i stacjach radiowych.
Za swoją heroiczną postawę został nawet laureatem nagrody marszałka województwa warmińsko-mazurskiego "Najlepszy z Najlepszych" w kategorii "Osobowość".
Te kłamstwa o operowaniu rannych żołnierzy w ukraińskich szpitalach, o specjalnym pociągu, który woził G. do tych szpitali, gdzie ratował życie rannym, zdemaskowało troje dziennikarzy dziennikarzy WP.pl Szymon Jadczak, Tatiana Kolesnychenko i Dariusz Faron w tekście „Między szpitalem a skandalem. Łukasz Grabarczyk i mroczna strona celebryty w kitlu”
Dziennikarze WP.pl prześledzili też karierę naukową dr G. - Prowadzę trochę badań naukowych, chciałbym odkryć gdzie jest świadomość - mówił G. Kanałowi Sportowemu, pytany o zawodowe marzenia. Okazało się, że neurochirurg swoją działalność naukową koncentrował na… owocach rokitnika. I bobie – warzywie! Do tego ewidentnie był dopisywany do artykułów na ten temat.
Po zdemaskowaniu jego kłamstw TVP początkowo wycofała z ramówki kanału TVP Nauka program "Tajemnice sal operacyjnych”, aby następnie go przywrócić. TVP wydało wówczas oświadczenie, że „Łukasz G. nie jest pracownikiem Telewizji Polskiej".
Dziennikarze odkryli też, że G. był w procedurze in vitro z dwiema kobietami jednocześnie, z żoną Katarzyną Grabarczyk, pielęgniarką z Olsztyna oraz z Katarzyną Górniak, dziennikarką TVN.
Po tym skandalu, nadal pracował w USK, prowadząc zajęcia ze studentami medycyny. Na jednych z zajęć połączył się telefonicznie ze swoją kochanką na głośno-mówiącym, a ta opowiadał, jakim Łukasz jest cudownym człowiekiem. Studenci mieli dosyć wciągania ich w życie prywatne swojego wykładowcy. Napisali skargę i uczelnia się z nim pożegnała.
Według śledczych miał nielegalnie dostać się do danych na telefonie swojej żony i ujawnić pozyskane w ten sposób wrażliwe informacje.
Wiosną 2024 r. lekarz dowiedział się, że żona i była partnerka chcą nagłośnić jego zachowania. Wtedy w środku dnia pojawił się w mieszkaniu, w którym żyli z żoną przed rozstaniem (a w którym wciąż mieszka jego była partnerka). Według Katarzyny Grabarczyk szarpał się z nią, wyrwał telefon i laptopa.
Kilka dni po wydarzeniu, na portalu Salon24, pojawił się paszkwil - sugerujący, że "znany neurochirurg padł ofiarą zorganizowanej grupy hejterskiej". Materiał zawierał zrzuty ekranu z wiadomości pochodzących z telefonu żony Łukasza G.
Z kolei po wysłaniu przez dziennikarzy WP.pl do różnych instytucji pytań dotyczących Łukasza G., mężczyzna podający się dziennikarza Roberta W. wysłał im informacje z korespondencji prowadzonej przez żonę lekarza i sugerował, że tekst dziennikarzy WP.pl był próbą wymuszenia na lekarzu 1,5 miliona złotych. I sam przyznał, że posiada tę wiedzę z korespondencji między byłymi partnerkami Łukasza G.
Robert W. w 2012 r. został skazany na rok pozbawienia wolności, w zawieszeniu na pięć lat, za wyniesienie z czytelni IPN dokumentów z archiwów służb specjalnych PRL. Był też aresztowany na dwa miesiące za to, że wynajął Rosjanina, żeby ten spalił zwierzęta należące do jego byłej żony. Chciał się w ten sposób zemścić na kobiecie.
Dwa zarzuty
Łukasz G. usłyszał dwa zarzuty prokuratury w Olsztynie. Po pierwsze bezprawnego uzyskania dostępu do pamięci urządzeń użytkowanych przez Katarzynę Grabarczyk. A po drugie bezprawnego ujawnienia tych danych innym osobom, w efekcie czego doszło do publikacji materiałów zawierających wrażliwe informacje pochodzące z prywatnych wiadomości w serwisie YouTube oraz w portalu X. Akt oskarżenia trafił w czerwcu 2025 roku do Sądu Rejonowego w Olsztynie
Z aktu oskarżenia wynika, że Łukasz G. ujawnił też dane pochodzące z przestępstwa w swojej sprawie rozwodowej oraz w skardze do Rady Etyki Mediów na dziennikarza Wirtualnej Polski. REM nie dopatrzyła się uchybień w pracy redakcji WP, a wysłane przez Łukasza G. pismo stało się dowodem w sprawie przeciwko niemu.
Wkrótce po publikacji tekstu Łukasz G. został powołany na dyrektora Kliniki Budzik dla Dorosłych i prezesa zarządzającej kliniką spółki Budzik sp. z o.o. Za tą nominacją stoi aktorka Ewa Błaszczyk, klinika jest kontrolowana przez jej Fundację Akogo.
Łukasz G. nie odpowiedział dziennikarzom WP.pl na prośbę o ustosunkowanie się wobec postawionych mu przez prokuraturę zarzutów. Natomiast wytoczył im proces o zniesławienie.Twierdzi, że jest "ofiarą skrupulatnie zaplanowanego i zrealizowanego szantażu".
Lekarzowi grożą dwa lata pozbawienia wolności.
Adam Socha
Na zdjęciu, od lewej Łukasz G. odbiera nagrodę "Osobowość Roku", od prawej reklamuje swój udział w programie TVP
Szanowny Panie Redaktorze,
w imieniu zarządu oraz członków stowarzyszenia Rotary Club Olsztyn, zwracam się do Pana z uprzejmą prośbą o aktualizację informacji w artykule zatytułowanym „Lekarz-łgarz z Olsztyna...”, który ukazał się w portalu debata.olsztyn.pl w minioną sobotę (https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/olsztyn/9871-lekarz-lgarz-lukasz-g-programu-tvp-omnibus-szybcy-i-madrzy-najnowsze-slajd-kafelek.html), w jego pierwszym zdaniu pan Łukasz G. został bowiem określony mianem „Rotarianina”. Informacja ta jest nieaktualna i niezgodna ze stanem faktycznym, ponieważ nie należy on już do naszego Klubu, ani do innego klubu „Rotary” według aktualnego stanu naszej wiedzy.
Zgodnie ze statutem, przynależność do stowarzyszenia wygasa automatycznie w przypadku niewypełniania podstawowych obowiązków członkowskich. Formalne stwierdzenie tego faktu następuje w drodze uchwały. Właśnie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w tym przypadku i 03 lipca 2025 roku zarząd podjął stosowną decyzję, ostatecznie i formalnie stwierdzającą ustanie powiązań pana Łukasza G. z nami. Zdajemy sobie sprawę, że bohater Pańskiego artykułu w przeszłości był członkiem naszego klubu i stąd mogła wyniknąć ta nieścisłość.
Będziemy bardzo wdzięczni za korektę artykułu w wersji elektronicznej poprzez usunięcie słowa „Rotarianin” z jego treści. Zależy nam jedynie na usunięciu tego detalu z tekstu na portalu, co pozwoli uniknąć wprowadzania czytelników w błąd i łączenia stowarzyszenia z osobą, znajdującą się poza naszą społecznością.
Z góry dziękuję za zrozumienie i szybką reakcję.
Z wyrazami szacunku,
Karol Klink
Prezydent
Rotary Club Olsztyn
Czytaj też na temat Łukasz G.:
Kto stworzył „folwark” w szpitalu uniwersyteckim?
WP: Osobowość Roku WiM, dr Łukasz G. zmyślił, że ratował ukraińskich żołnierzy
JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B


Skomentuj
Komentuj jako gość