W dniu 5 marca 1940 r. na wniosek szefa NKWD Ławrientija Berii Biuro Polityczne KC WKP(b) zdecydowało o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających po 17 września 1939 roku w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze zajętych wschodnich województw Rzeczypospolitej.
W wyniku tej zbrodniczej decyzji zgładzono około 22 000 obywateli polskich. Na wniosku Berii znajdują się podpisy Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa i Mikojana, a także ręczna notatka: „Kalinin-za, Kaganowicz-za”.
Beria pisał w notatce:
„… w obozach dla jeńców wojennych i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych, kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i in. Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego… Wszyscy czekają tylko na wyjście na wolność, aby móc aktywnie włączyć się do walki przeciw władzy sowieckiej. Organy NKWD w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi wykryły szereg kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych. We wszystkich tych kontrrewolucyjnych organizacjach przywódczą rolę odgrywali byli oficerowie armii polskiej, byli policjanci i żandarmi.”
Beria wnioskował o rozpatrzenie ich spraw w trybie specjalnym, co w sowieckiej nomenklaturze oznaczało jedno – rozstrzelanie. Szef NKWD podawał, że wśród więzionych znajduje się:
295 generałów, pułkowników i podpułkowników
2080 majorów i kapitanów
6049 poruczników, podporuczników i chorążych
1030 oficerów i podoficerów policji, straży granicznej i żandarmerii
5138 szeregowców policji, żandarmerii, służby więziennej i agentów wywiadu
144 urzędników, obszarników, księży i osadników.
Na zdjęciu artefakty znalezione w dołach śmierci przy zamordowanych żołnierzach.
W Olsztynie, w urzędzie wojewódzkim, odbyła się 5 marca konferencja z udziałem rodzin ofiar, historyków i służb mundurowych.
Naczelnik delegatury IPN w Olsztynie Karol Sacewicz podkreślił, że to, co się stało, jest lekcją dla współczesnych pokoleń.
Lekcją o tym, że rosyjski imperializm – niezależnie od barw – jest imperializmem, który morduje polskich patriotów. Trzeba pamiętać, że wrogie państwa istniały i nadal istnieją. Dlatego konieczna jest odporność historyczna, aby nie dać się zwieść wrogiej propagandzie, próbom relatywizowania historii, a przede wszystkim działać na rzecz bezpieczeństwa Polski
– powiedział.
Grażyna Wróblewska, bratanica rotmistrza Gracjana Wróblewskiego, który został zamordowany w Katyniu, dodała, że pamięć o tych wydarzeniach jest najważniejsza.
W Katyniu byłam dwa razy – na otwarciu cmentarzy wojennych oraz w dniu katastrofy w 2010 roku. Nie tylko ja, lecz wszyscy, którzy pamiętamy o naszych bliskich, musimy zachować tę pamięć na zawsze
– mówiła.
Teresa Brańka, córka polskiego oficera zamordowanego w Charkowie, nigdy nie poznała swojego ojca.
Urodziłam się 2 kwietnia, a ojciec znalazł się na liście 10 kwietnia. Z opowieści moich sióstr i braci wiem, że był cudownym człowiekiem. Mama chciała go zatrzymać – prosiła, żeby nie szedł, żeby się ukrył. Ojciec odpowiedział: mam rodzinę, za którą muszę walczyć. Bo kto będzie walczył, jeśli nie ja?
– wspominała.
Pamięć o ofiarach Zbrodni Katyńskiej, nie tylko przy okazji rocznic, kultywuje Stowarzyszenie Rodzina Katyńska w Olsztynie. Organizacja realizuje m.in. program „Katyń – ocalić od zapomnienia”, sadzi dęby pamięci i edukuje młode pokolenia.
Akcja sadzenia dębów trwa od 2009 roku. Posadziliśmy niecałe sześć tysięcy dębów pamięci. Jest coraz mniej miejsc, gdzie takich dębów jeszcze nie ma
– powiedziała przewodnicząca organizacji Barbara Gawlicka.
Podczas spotkania zasłużonym wręczono medale Pro Patria, Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej oraz Orzełki Katyńskie.



Skomentuj
Komentuj jako gość