Policjanci z Wydziałów Poszukiwań i Identyfikacji Osób KWP w Łodzi i Lublinie, wraz z funkcjonariuszami KPP w Hrubieszowie zatrzymali 46-letniego adwokata Pawła Kozaneckiego, który ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Sąd Rejonowy w Olsztynie wystawił list gończy za mężczyzną, został zatrzymany na terenie powiatu hrubieszowski w województwie lubelskim.
Został zatrzymany w czwartek 7 masja ok. godz. 18. Był zaskoczony, nawet nie próbował uciekać i nie stawiał oporu. Jak dowiedział się Onet, mężczyzna w ostatnich dniach często zmieniał miejsca pobytu. Nocował w wynajmowanych pokojach w hotelach i innych obiektach tego typu.
— Zatrzymany był w klapkach — mówi Onetowi podinsp. Andrzej Fijołek, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie (w poszukiwaniach funkcjonariusze z Lubelszczyzny współpracowali z policjantami z woj. łódzkiego).
W ukrywaniu pomagała mu żona.
Kilka dni temu Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi opublikowała informację o poszukiwaniach łódzkiego adwokata Pawła Kozaneckiego, prawomocnie skazanego za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego. To adwokat słynący z powiedzenia „trumna na kółkach”. Mężczyzna nie stawił się do odbycia kary pozbawienia wolności.
Został skazany na 1 rok i sześć miesięcy więzienia przez Sąd Okręgowy w Olsztynie za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Sąd II instancji złagodził karę z 2 do 1,5 roku. Mimo to Kozanecki stwierdził, że za kraty nie pójdzie. Złożył wniosek o odbycie orzeczonej kary w systemie dozoru elektronicznego – popularnie zwanym „bransoletką”. W praktyce oznaczałoby to, że zamiast trafić do zakładu karnego, adwokat odbywałby karę we własnym domu, monitorowany przez nadajnik zakładany na nogę lub nadgarstek.
Sąd się jednak nie zgodził. Kiedy wyrok stał się prawomocny, Kozanecki nie zgłosił się do odbycia kary.
Informacja o jego poszukiwaniach pojawiła się na oficjalnej stronie łódzkiej policji 30 kwietnia 2026 roku. Podstawą prawną listu gończego jest art. 177 § 2 Kodeksu karnego, dotyczący nieumyślnego spowodowania wypadku skutkującego śmiercią lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu innej osoby. Każdy, kto posiada informacje o miejscu pobytu poszukiwanego, może je zgłaszać pod numery telefonów Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi: +48 47 841 23 49 lub 47 841 23 50.
Komentarz żony adwokata
Głos w tej sprawie zabrała jego żona, również adwokatka, która przekonuje, że mężczyzna się nie ukrywa i padł ofiarą "nagonki". Pełnomocnik ofiar wypadku mu odpowiada.
- Nie rozumiem tej zbiorowej histerii. Mój mąż został skazany za nieumyślne spowodowanie wypadku, złożył wniosek do sądu penitencjarnego i czeka. Nigdy się nie ukrywał. Nie jest mordercą, porywaczem ani człowiekiem zorganizowanej grupy przestępczej - przekazała Wirtualnej Polsce Paulina Kozanecka, adwokatka i żona poszukiwanego prawnika.
Jak podkreśla, sprawa ma również wymiar rodzinny. Wskazuje na trudną sytuację dzieci i konsekwencje medialnego rozgłosu. - To wypadek drogowy, który może przytrafić się każdemu. Mamy dzieci i chcemy zapewnić im normalność i spokój. Córka mojego męża zdaje egzaminy ósmoklasisty, nasz syn ma osiem lat i zmaga się ze stanami lękowymi. Czy ktoś myśli o rodzinach? - pyta.
Żona poszukiwanego zwraca też uwagę na kwestie finansowe. Uważa, że obecna sytuacja uniemożliwia realizację zobowiązań wobec ofiar. - Nie jest w stanie spłacić nawiązek, bo nie ma możliwości wykonywania pracy. Komu służy ta nagonka? - dodaje.
- To mój jedyny komentarz. Bardzo proszę o zatrzymanie tego linczu i pomyślenie o dzieciach, które cierpią - mówi.
Reakcja pełnomocnika rodzin ofiar
Krytycznie ocenia to pełnomocnik rodzin ofiar wypadku drogowego. - Byłem przekonany, że pojawią się problemy z realizacją wyroku. Wszystko, co działo się na etapie postępowania przygotowawczego i później, na sali rozpraw w obu sądach, wskazywało, że ignoruje zasady systemu prawnego - mówił Wirtualnej Polsce adwokat Karol Rogalski.
Dodał, że skazany nie może przedstawiać się jako ofiara nagonki medialnej. - Publikując w internecie komentarz o "trumnie na kółkach", sam zaprosił media do tej historii - podkreśla prawnik.
Uzasadnienie wyroku
Sąd Okręgowy złagodził wyrok sądu I instancji, który orzekł 2 lata więzienia i 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów i skazał Pawła K. na 1 rok i sześć miesięcy więzienia oraz 4-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Uznał, że oskarżony „nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa ruchu, na skutek nieuwagi”.
Jak ocenił w ustnym uzasadnieniu czwartkowego wyroku sędzia Karol Radaszkiewicz, wypadek, chociaż tragiczny w skutkach, miał przebieg dość typowy dla tego typu zdarzeń. Oba samochody jechały z podobną prędkością i zaczepiły się, za co winę ponosi Paweł K. Nie obserwował dostatecznie przedpola i nie utrzymał koncentracji uwagi na sytuacji na drodze, a przez to nie kontrolował toru jazdy.
Jak mówi się językiem potocznym; zagapił się i lekko zjechał przez oś jezdni. To wystarczyło – stwierdził sędzia.
Jak zauważył sędzia, oskarżony jechał samochodem „powszechnie odbieranym jako wypas”, tj. wysokiej klasy, drogiej marki, wyposażonym w różnego rodzaju zabezpieczenia. W ocenie sędziego, prowadzący takie auto może nie mieć wrażenia prędkości i ulec złudnemu wrażeniu, że jedzie bardzo wolno.
Może to również w jakiś sposób usypia czujność kierowcy, że wydaje mu się, że wszystko jest w porządku – powiedział sędzia.
Skazany adwokat nie pójdzie do więzienia?
Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami skazany może odbywać karę więzienia w systemie dozoru elektronicznego, w warunkach domowych, o ile zasądzona kara nie jest dłuższa niż rok i sześć miesięcy. Łukasz Zboralski zauważył, że dokładnie taką karę dostał Paweł K.
- Według mnie wszystko wskazuje na to, że Paweł K. nie spędzi ani chwili za kratkami - powiedział ekspert Łukasz Zboralski w rozmowie z Gazeta.pl.
I miał rację. Obrońca Pawła K. złożył wniosek o możliwość odbycia 1,5 roku pozbawienia wolności w trybie dozoru elektronicznego po tym, jak sąd apelacyjny obniżył pierwotny wyrok z 2,5 roku.
Rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi przekazał, że obrońca Pawła K. złożył dwa wnioski - o wstrzymanie wykonania kary oraz o zgodę na jej odbywanie w systemie dozoru elektronicznego.
Sąd nie uwzględnił wniosku dotyczącego wstrzymania kary. Decyzja w sprawie ewentualnego odbywania przez skazanego 1,5 roku więzienia w systemie dozoru elektronicznego jeszcze nie zapadła - podaje Polsat News.
W ubiegłym roku był skazany na 2 lata
Paweł K. został w kwietniu ubiegłego roku nieprawomocnie skazany w I instancji na dwa lata bezwzględnego więzienia i pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Apelacje od tamtego wyroku złożyli zarówno obrońcy, jak prokuratura i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych.
Obrona wnosiła o uchylenie wyroku sądu I instancji, oskarżyciele chcieli zaostrzenia kary - wymierzenia oskarżonemu pięciu lat więzienia i 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów.
Wypadek i wypowiedź o „trumnie na kółkach”
Do wypadku doszło we wrześniu we wrześniu 2021 roku na drodze Barczewo-Jeziorany. Według aktu oskarżenia, Paweł K., kierując Mercedesem naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas ruchu. Tym doprowadził do nieumyślnego wypadku drogowego – zderzenia z jadącym z przeciwka Audi 80. W rezultacie kierująca i pasażerka Audi zginęły na miejscu.
Niedługo po wypadku Paweł K. zamieścił w mediach społecznościowych film, w którym stwierdził, że była to konfrontacja bezpiecznego samochodu z „trumną na kółkach„ i m.in. dlatego te kobiety zginęły”. Wypowiedź zbulwersowała opinię publiczną.
"Uświadommy sobie kochani, bo wszyscy mówią o tym, że tak, że nadmierna prędkość, że brawura, że telefony komórkowe, że pijani kierowcy. Ale zapominamy, moi drodzy, o tym, że po naszych drogach poruszają się trumny na kółkach. I to była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach. I między innymi dlatego te kobiety zginęły" — mówił adwokat. Po fali oburzenia, jaka się na niego wylała, przeprosił za swoje słowa, ale mało wiarygodnie.
Dramat rozegrał się 26 września 2021 r. na trasie Barczewo-Jeziorany pod Olsztynem. Z przeciwnych kierunków nadjeżdżały audi i mercedes. Audi jechały dwie kobiety – Anna (†53 l.) i Barbara Wanda (†67 l.) – z psiakiem. Jechały odwiedzić rodzinę. Ich dzieci są małżeństwem. Mercedesem kierował łódzki adwokat, podróżowała z nim żona i syn. Wracali z wesela influencerki Martyny Kaczmarek. Wskutek zderzenia zginęły dwie kobiety z audi, ranny został kilkuletni syn adwokata.
Od początku służby mówiły, że to Paweł K. jest odpowiedzialny za wypadek. Dowody wskazywały jednoznacznie, że to adwokat zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się z prawidłowo jadącym audi. Pawła K. oskarżono o umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i spowodowanie śmiertelnego wypadku.
Proces toczy się od lutego 2023 r. Paweł K. na pierwszej rozprawie nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Zaprzeczył, że zjechał na przeciwległy pas ruchu.
W śledztwie okazało się także, że w organizmie adwokata wykryto śladowe ilości kokainy. Były one zbyt małe, by prokuratura sformułowała zarzut prowadzenia auta pod wpływem narkotyków. Paweł K. pytany w wywiadzie telewizyjnym o obecność narkotyku w organizmie powiedział: "świadomie kokainy nie spożywałem nigdy".
W mowie końcowej prokurator Arkadiusz Szulc z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie w wskazywał, że miejsce wypadku jest niebezpieczne, bo poprzedza je zakręt i ograniczenie prędkości wynosi tam do 70 km na godz. Według ustaleń biegłych auta oskarżonego i ofiar jechały z taką prędkością. Dodał, że ofiary miały zapięte pasy, a ich audi przeszło badania techniczne i było dopuszczone do jazdy. Do wypadku doszło, bo oskarżony nie koncentrował uwagi na drodze.
"Mamy do czynienia z osobą, która jakby miała 13 lat"
— Można mieć drogi, "napakowany w elektronikę samochód", ale to nie zwalnia od kierowcy od uważnej jazdy — mówił i dodawał: — Oskarżony jest osobą uzależnioną od social mediów i to zachowanie po tym zdarzeniu powinno mieć znaczenie dla wymiaru kary lub środków karnych. Pierwszy raz spotykamy się, żeby oskarżony publikował film z tak negatywnym wydźwiękiem. Nie interesują go uczucia pokrzywdzonych. Nawet te przeprosiny są influencerskie. Oskarżony jest adwokatem, ojcem, a całe zachowanie po wypadku świadczy, że mamy do czynienia z osobą, która jakby miała 13 lat i nie rozumiała konsekwencji swoich działań.
Dwaj obrońcy Pawła K. usiłowali za wszelką cenę usiłowali podważyć ustalenia biegłych rzeczoznawców. Zarówno oskarżony, jak i obrońcy wnosili o uniewinnienie.
(sa)


Skomentuj
Komentuj jako gość