W związku z tym, że spalarnia odpadów, z powodu pożaru, musiała wyłączyć ogrzewanie dla 35% odbiorców w Olsztynie, radny Jarosław Babalski wystosował do prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka interpelację, w której m.in. pyta, kto pokryje koszt uruchomienia przez MPEC rezerwowego, szczytowego kotła gazowego, w celu zastąpienia spalarni jako żródła ciepła?
Poniżej cały tekst interpelacji oraz informacja na temat pożaru.
INTERPELACJA. Dotyczy: skutków ,,wtrzymania procesu technologicznego" w olsztyńskiej Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów (ITPO).
Składam na ręce Pana Prezydenta interpelację w sprawie treści wydanego oświadczenia przez Spółkę "Dobra Energia dla Olsztyna",
Panie Prezydencie z wydanego oświadczenia dowiadujemy się, że w nocy z 15 na 16 stycznia br. doszło do cyt, ,,... zatrzymania pracy instalacji. Przyczyną była usterka eksploatacyjna związana z blokadą układu odżużlania, co wymagało wstrzymania procesu technologicznego. (.,.) Działania te były prowadzone przy udziale Państwowej Straży Pożarnej".
Panie Prezydencie, to zdarzenie jest bardzo niepokojącym sygnałem. ,,Awaria, której skutkiem jest wstrzymanie dostaw energii cieplnej dla mieszkańców Olsztyna wymaga nieco więcej informacji niż tylko lakoniczne oświadczenie Spółki "Dobra Energia".
ITPO to jeden z kluczowych elementów bezpieczeństwa energetycznego miasta, w związku z powyższym oczekuję odpowiedzi na następujące pytania:
1. Proszę scharakteryzować, jakie są potrzeby miasta Olsztyna, aby zapewnić bezpieczeństwo w normatywne dostawy energii cieplnej w przypadku, kiedy, średnia dobowa temperatura wynosi np. -10*C?
2. Jaki procent dostaw energii dla miasta Olsztyna został przerwany z kierunku tego źrodła ciepła (|TPO)? Czy było to 35% zapotrzebowania ogólnego miasta?
3. Jakie działania podjął MPEC (jakie elementy systemu zaopatrzenia w ciepło uruchomiono), aby uzupełnić ubytek powstały w wyniku awarii (jakie to są wielkości zużycia w ciągu doby np.: gazu, miał uwęglowego, biomasy)?
4. Proszę określić, co przewiduje umowa na wypadek takiego zdarzenia losowego (pytam o konsekwencje finansowe nie wywiązywania się z przez spółkę "Dobra Energia" z dostaw energii elektrycznej i ciepła)?
5. W jaki sposób, zakładając, że naprawa potrwa kilka dni (?), miasto dochodzić będzie zadośćuczynienia?
Jarosław Babalski
Radny Miasta Olsztyna
W spalarni odpadów w Olsztynie przy ul. Bublewicza, należącej do spółki „Dobra Energia dla Olsztyna”, po północy, w piątek 16 stycznia, wybuchł pożar w obrębie leju, który zbiera żużel powstały po spaleniu odpadów. Wcześniej, w czwartek 15 stycznia o godz. 20.16. zapaliły się pozostałości wypalonego materiału z kotła, na początku taśmociągu odprowadzającego pozostałości.
- Z tym drugim incydentem poradzili sobie pracownicy obsługi - zapewnia Jakub Wiecierzyński, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Olsztynie. Natomiast w akcji gaśniczej pożaru w obrębie leja brało udział pięć zastępów straży pożarnej i 18 ludzi.
- Za drugim razem strażacy chłodzili linię produkcyjny. Były to dość skomplikowane działania, ale w tym czasie linia dalej pracowała – zapewnia Wiecierzyński. - Akcja polegała na chłodzeniu obudów w miejscu, gdzie ten ogień się pojawił. Wymagało to ścisłej współpracy z obsługą obiekt, a nasze zadania były konsultowane z kierownikiem zmiany.
Strażacy zakończyli swoją akcję o godz. 6 rano. Strażacy nie otrzymali informacji, jak wysokie są straty.
Spalarnia została wyłączona. A to oznacza, że pracować przestała instalacja dostarczająca ciepło dla około jednej trzeciej mieszkańców Olsztyna.
Po zdarzeniu oświadczenie wydała spółka "Dobra Energia dla Olsztyna", która zarządza Instalacją Termicznego Przekształcania Odpadów.
"W nocy z 15 na 16 stycznia bieżącego roku. w Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów przy ul. Bublewicza 6 w Olsztynie doszło do czasowego zatrzymania pracy instalacji. Przyczyną była usterka eksploatacyjna związana z blokadą układu odżużlania, co wymagało wstrzymania procesu technologicznego. Zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa instalacja została bezpiecznie zatrzymana. Działania te były prowadzone przy udziale Państwowej Straży Pożarnej.
Dostawy ciepła dla mieszkańców Olsztyna pozostają w pełni zabezpieczone w oparciu o kotłownię szczytowo-rezerwową, która będzie wykorzystywana do czasu usunięcia usterki. Obecnie prowadzone są prace diagnostyczne i naprawcze. Planowany termin przywrócenia pełnej pracy instalacji to najbliższe kilka dni".
To nie był pożar?
- W rzeczywistości nie był to pożar - zapewnia Konrad Nowak, prezes olsztyńskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. - Po prostu w jednym miejscu instalacji zaczęły się tlić niedopalone wcześniej odpady. W związku z tym uszkodzony został element łączący dwie części ciągu odprowadzającego pozostałości po procesie spalania. Element ten trzeba będzie sprowadzić i wymienić. Zajmie to prawdopodobnie 2-3 dni.
- Według wstępnej hipotezy, do kotła mogły się dostać mokre, zmrożone odpady i to zaburzyło proces spalania. Mogły one niedopalone wydostać się z kotła.
W związku z tym zdarzeniem, większą uwagę operator spalarni ma zwracać na logistykę, czyli przechowywanie i dostarczanie paliwa z odpadów dla ciepłowni w Olsztynie.
Koszt tej naprawy wyniesie kilkadziesiąt tysięcy złotych.
MPEC włączył ciepłownię gazową
W związku z wyłączeniem spalarni odpadów MPEC uruchomi nową, szczytową ciepłownię gazową. - Kotłownia gazowa już pracuje i nie będzie przerw w dostawach ogrzewania do mieszkań - zapewnia prezes miejskiej spółki ciepłowniczej.
TYLKO KTO ZAPŁACI ZA PRACĘ KOTŁA GAZOWEGO?
To już trzeci pożar w spalarni odpadów.
Najgroźniejszy pożar w instalacji przy ul. Bublewicza miał miejsce w nocy z 18 na 19 stycznia 2024 roku. Stało się to podczas rozruchu instalacji. Wtedy palił się silos, w którym składowany był żużel po spaleniu odpadów. - Przyczyną pożaru był samozapłon. Złożyła się na to między innymi zbyt duża ilość dozowanego węgla aktywnego wykorzystywanego w procesie oczyszczania spalin - informowali wówczas przedstawiciele spółki zarządzającej ciepłownią.
Obiekt naprawiono w ramach gwarancji.
Po pierwszym pożarze prezes spółki „Dobra Energia dla Olsztyna” odmówił odpowiedzi na pytania „Debaty” oraz nie zgodził się na wpuszczenie red. Adama Jerzego Sochy na teren spalarni, by mógł osobiście zapoznać się z funkcjonowaniem spalarni odpadów.
Pisaliśmy o tym w tekstach:
Prezes olsztyńskiej spalarni odmówił odpowiedzi na pytania "Deb@ty"
Co chce ukryć prezes olsztyńskiej spalarni? Dlaczego popioły chcą wozić do Bisztynka?
Spalarnia kosztowała prawie miliard złotych. Zakład jest w stanie rocznie przyjąć ok. 100 tys. ton odpadów.
Na zdjęciu, otwarcie spalarni, od lewej prezes MPEC Konrad Nowak i prezes spalarni Krzysztof Witkowski, fot. A.Socha
(as)


Skomentuj
Komentuj jako gość