W poniedziałek (15 grudnia) Rada Miasta Olsztyna przegłosowała Budżet Olsztyna na 2026 rok. Przyjęty budżet zakłada, że dochody wyniosą 1,982 mld zł, wydatki 2,177 mld zł, a deficyt 195,2 mln zł. Za przyjęciem takiego budżetu głosowało 14 radnych KO, 9 radnych wstrzymało się podczas głosowania i tylko 1 nie uwierzył w te bajeczki (był przeciw), czyli piszący ten komentarz.
Dlaczego jestem przeciwny zaproponowanemu budżetowi?
Analizując budżet postawiłem sobie następujące pytania:
1. Czy jest tam zachowana równowaga wydatków i dochodów? Odp.: Niestety nie! Różnica między dochodami i wydatkami budżetu planowanymi w 2026 roku powiększa deficyt budżetu do kwoty 195 mln 260 tys. zł!
2. Jakie są główne założenia proponowanego budżetu? Odp.: Wzrost zadłużenia do kwoty 684,4 mln zł!
3. Jak prezydent zamierza poszerzyć sferę dochodową miasta (mechanizmy inwestowania dla firm, aby zostawiały tu jak największe wpływy z podatku CIT? Odp.: W prezentacji przedstawiono dane za 2024 rok w odniesieniu do roku 2023! Czy wzrost o 176 podmiotów prowadzących działalność gospodarczą z adresem rejestracyjnym w Olsztynie – to już trend (nie wiadomo jaką działalność prowadzą)? Czemu miał posłużyć ten zabieg? Chyba wyłącznie poprawieniu nastroju. Wyjaśnienia w tej materii budzą moje wątpliwości!
W październiku ’24 napisałem (na fb): „Czy budżet Olsztyna w wydaniu prezydenta Roberta Szewczyka będzie wyjątkowy? Nie sądzę! (…) Obiektywnie, to co zostawił poprzednik okupione zostało wielką daniną wyrzeczeń. Choćby z tej przyczyny zaproponowanie czegoś sensownego będzie nie lada wyczynem. Cudów się jednak nie spodziewam”.
8 stycznia br. na fb napisałem cyt.: „Budżet (dot. 2025 r) delikatnie mówiąc w dużej mierze jest życzeniowy. Pan prezydent bardzo się stara aby pokazać inną filozofię sposobu zarządzania niż jego poprzednik...”.
Beztroska wydawania publicznych pieniędzy
Dziś (po analizie zaproponowanego budżetu na 2026 rok) w tym co napisałem ponad rok temu tylko się utwierdziłem. To co mnie po lekturze planu dochodów i wydatków za każdym razem niepokoi to beztroska wydawania publicznych pieniędzy, a co gorsze martwi błędne rozłożenie akcentów.
Przykłady programów (przedsięwzięć): „Euroregion Bałtyk”, „Barometr Społeczny”, danina na funkcjonowanie biura Regionalnego Woj. WM w Brukseli, „Czyste powietrze”, „Stowarzyszenie Zdrowych Miast Polskich”, „Promocja” (czyt. lans budowania własnego ego), „… prace naprawcze przy pomnikach, rzeźbach i tablicach pamiątkowych…”, „Nocne kursy tramwajów (przejaw ekskluzywnej usługi pn. troska o nocnych podróżników na życzenie przedsiębiorców ze Starówki), wydatki związane z działaniami wyprzedzającymi (bez kontynuacji), Zwierzęta obok nas – Pieski wybieg, działania pod publiczkę tj. kontrolowany przez KO „fundusz wyborczy” czyli OBO (funkcjonujący z mocy ustawy) itd.
Te i wiele innych takich zapisów budzi moje wątpliwości, co do celowości i wdrażania rozwiązań optymalizujących wydatki.
Współuczestniczenie w programach (przedsięwzięciach), z których miasto bez straty dla jej mieszkańców mogłoby zrezygnować, jest w mojej ocenie dużo więcej w tym budżecie. Podczas dzisiejszej sesji zaklinano zwyczajnie rzeczywistość. Dziwi mnie postawa tzw. opozycji, która łykała te bajeczki o dobrej sytuacji i jedyne na co ich było stać, to wstrzymanie się podczas głosowania.
Miasto kształtuje budżet?
Cyt.: „Nie budżet kształtuje politykę Miasta, tylko Miasto kształtuje budżet według potrzeb mieszkańców” – naprawdę? Taką frazą posłużył się prezydent Olsztyna rozpoczynając w debiucie prezentację budżetu Olsztyna na 2025 rok. Powtórzył to w prezentacji budżetu na 2026 rok.
Po upływie tego roku twierdzę, że prezydent i zarząd (ścisłe grono suflerów) miasta jest ciągle w ślepej uliczce. Robicie to po to tylko, aby się pochwalić, że utrzymujecie wysoki poziom inwestycji?
Czy tak wyglądają (pytanie do autorów budżetu) wasze budżety rodzinne?
Przypomnę tylko, że opinia publiczna dowiedziała się ostatnio o relacji państwowego długu publicznego do PKB (kształtuje się rzekomo na poziomie 53,8 proc.), pozostając poniżej progu ostrożnościowego 55 proc. określonego w ustawie o finansach publicznych. Istnieje zagrożenie, że w 2026 roku dług publiczny RP może przekroczyć unijny próg 60%! Co wtedy?
Przecież w prosty sposób przełoży się to na finanse w samorządach. Wszyscy wiemy jak wygląda w Polsce sytuacja finansowa służby zdrowia. Wiemy w jakiej zapaści jest NFZ! Tu na naszym podwórku wiemy jaka jest sytuacja finansowa Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie (zobowiązania to ok. 47 mln zł). (Prezydent Szewczyk twierdzi, że to dług NFZ a nie miasta, ale na końcu ten dług NFZ odbije się też na budżetach samorządów). Jak wygląda sytuacja finansowa miejskich spółek, czy aby nie podobnie? Tego niestety w budżecie nie znajdziemy.
Trzeba ograniczyć „wilczy apetyt” na inwestycje dla inwestycji, bo z dotacji UE
Mamy w pamięci połączenie dwóch spółek zarządzających wspólnotami mieszkaniowymi. Miasto szuka oszczędności (takie było uzasadnienie). Szukajmy więc tych oszczędności. Niestety prezydent powiela błędne (bezrefleksyjne) działania rządzących szczebla centralnego. Nie jest usprawiedliwieniem, że postępują tak inni (włodarze samorządowi).
Do czego zmierzam? Trzeba ograniczyć ten „wilczy” apetyt na inwestycje, które miasto przeprowadza nie dlatego, że jest ona potrzebne, ale przede wszystkim dlatego, iż są na nie dostępne unijne pieniądze - DOTACJA! UE daje, to wchodzimy w to ponieważ jeśli nie weźmiemy tego my, to wezmą inni. Ta zasada doprowadziła nas do zadłużenia – 495 mln! (koniec br).
Rozumiem, że tak to dziś funkcjonuje (życie na kredyt) i nie jesteśmy jakimś wyjątkiem. Inwestujemy bo musimy się rozwijać - słyszę w odpowiedzi. Ok, decyzje o wielomilionowych wydatkach musimy mieć rozpisane na czynniki pierwsze (konsekwencje obsługi finansowej).
Budujemy, nie patrząc na koszty utrzymania
Tymczasem budujemy powielając stare błędy tzn. kompletnie ignorujemy efektywność danej inwestycji (tak np. określały to raporty NIK opisując inwestycje samorządowe). Takim przykładem w naszym mieście jest Aquasfera i funkcjonowanie Spółki Hala Olsztyn tj Urania (określam tę inwestycję jako najdroższą salę gimnastyczną w Polsce).
Wielkie pieniądze jakie przeznaczyliśmy na budowę tych obiektów generują dziś duże koszty operacyjne obciążając nasz budżet. Czy powstały analizy kosztów funkcjonowania tych obiektów? Jeśli nawet, to kompletnie rozminęły się z obecną rzeczywistością. Do obydwu obiektów dokładamy – tworzymy Spółkę (przeprowadzamy manewr tzw. Dokapitalizacji), tylko dlatego, że prezydent i akolici mają rojenia budowy stadionu piłkarskiego, szukamy sponsora tytularnego (dla Uranii) od ponad roku itd. Tworzymy koncepcje (kombinujemy) byle stwarzać pozory, że kolejny budżet miasta jest proinwestycyjny, podkreślający rozwój miasta. Tylko po to aby podczas prezentacji budżetu zrobić wrażenie. Resztę załatwią usłużne lokalne media.
Sztandarowa inwestycja prezydenta – Nowobałtycka - powiększy dług do 684,5 mln zł
Jesteśmy w kulminacyjnym momencie rozstrzygnięć dotyczących budowy 5 km odcinka ul. Nowobałtyckiej. To ma być „flagowe” przedsięwzięcie (z którym przejdzie do historii miasta) rządów prezydenta Roberta Szewczyka. Uważam, że miasto ma pilniejsze potrzeby („korki” na tym kierunku można inaczej rozwiązać, wskazać tanie alternatywne rozwiązania). To m.in. ta inwestycja powiększy nasz dług do kwoty 684,5 mln (planowany na koniec 2026 roku).
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Zwracam uwagę, że znaczna część wydatków na inwestycje finansowana jest z długu, który musi zostać kiedyś spłacony wraz z odsetkami. Planowane przychody miasta to 200,8 mln z tego emisja papierów dłużnych to 195 mln zł (zabawna konstrukcja pojęciowa)! Ile musimy wygenerować środków na obsługę długu? Bagatela – 31,4 mln zł! Spłacimy to w 2046 roku!
Mają poczucie humoru autorzy budżetu na 2026 rok nieprawdaż? Niedawno widziałem w TV polityka, który z mównicy sejmowej mówił o fałszywych liczbach (to nt. budżetu państwa). Mam podobne skojarzenia po analizie budżetu Olsztyna na 2026 rok.
Jarosław Babalski
Radny niezrzeszony
KOMUNIKAT URZĘDU MIASTA OLSZTYNA nt. uchwalonego BUDŻETU na 2026 rok
- To decyzja o tym, w jakim mieście chcemy żyć my i kolejne pokolenia - mówi prezydent Olsztyna Robert Szewczyk. - To szkoły, które kształcą nasze dzieci. Ulice, które każdego dnia prowadzą nas do pracy. Bezpieczeństwo, komfort i rozwój, na który wspólnie pracujemy.
Miliard 982 miliony złotych - to zaplanowane na ten rok dochody miasta. Składają się na nie różne źródła, ale tymi najważniejszymi są udziały w podatkach PIT i CIT. W tym roku około 963 milionów, czyli niemal połowa wszystkich dochodów miasta.
- W porównaniu do 2025 roku dochody z PIT, CIT i subwencji ogólnej wzrosną łącznie o ponad 111 milionów złotych - dodaje skarbniczka miasta Anna Staśkiewicz. - To ważna informacja, bo większe wpływy oznaczają większe możliwości działania.
Przyszłoroczne wydatki zostały ustalone na prawie 2,18 mln złotych. Prawie połowę z tej kwoty - ponad miliard złotych - przeznaczamy na edukację. To wydatki na pensje pracowników oświaty, utrzymanie budynków, zajęcia dodatkowe czy wyposażenie pracowni.
- Mamy też nowe wyzwanie, a jest nim niż demograficzny - zaznacza zastępczyni prezydenta Sylwia Rembiszewska-Piątek. - W ostatnich latach liczba urodzonych dzieci spadła z 1511 w 2019 roku do 852 w 2024, ale koszty utrzymania placówek się nie zmniejszyły.
Kolejnym ważnym obszarem jest realizacja inwestycji, które pozwalają miastu na rozwój i zmiany. To szansa na lepszą jakość życia i na budowanie przyszłości Olsztyna. Wśród najważniejszych zadań są budowa ul. Nowobałtyckiej, modernizacja Planetarium, rewitalizacja Pałacu Młodzieży.
- 2026 roku przeznaczymy na wydatki majątkowe nieco ponad 310 mln złotych - mówi zastępczyni prezydenta Justyna Sarna-Pezowicz. - To środki, które realnie zmieniają Olsztyn, od Zatorza, przez Redykajny, po Jaroty.
Nie zabraknie kontynuacji remontów ulic i chodników, m.in. na Wilczyńskiego, Kutrzeby i Warszawskiej. Na ulice wyjedzie kolejnych 10 nowoczesnych autobusów hybrydowych, pojawią się nowe wiaty przystankowe oraz doświetlenie przejść dla pieszych, aby były bezpieczniejsze.
- Przygotowujemy też aktualizację cenników komunikacji miejskiej i strefy parkowania tak, aby była realnie korzystna dla osób płacących podatki w Olsztynie - uzupełnia zastępca prezydenta Marcin Szwarc. - Dla mieszkańców regularnie korzystających z autobusów i tramwajów może to oznaczać nawet ponad 100 zł oszczędności w skali roku. Wprowadzimy miejską aplikację, dzięki której kupimy bilety, wyrobimy ulgi czy wykupimy abonament parkingowy.
Urząd Miasta Olsztyna


Skomentuj
Komentuj jako gość