Radni i posłowie PiS z Olsztyna wystosowali Oświadczenie do marszałka województwa i minister kultury w związku plakatem do sztuki „Wszyscy jesteśmy Belén”, której premiera odbędzie się w Teatrze Jaracza w Olsztynie w piątek 28 listopada. Zdaniem sygnatariuszy Oświadczenia, grafika nawiązująca do ikony Matki Boskiej Częstochowskiej „narusza uczucia religijne oraz jest profanacją symboli religijnych. Protest poparła kuria Archidiecezji Warmińskiej.
Dyrektor teatru Paweł Dobrowolski, który deklaruje, że jest wierzący, oświadcza, że nie było jego zamiarem obrażanie uczuć religijnych, a nawiązanie do ikony Matki Boskiej „Jest symboliczną próbą ukazania doświadczenia kobiety, która — podobnie jak Maryja w Betlejem — znalazła się poza ochroną prawa, szukając wsparcia i schronienia. To odwołanie do uniwersalnej historii o kobiecie brzemiennej, bezbronnej wobec niesprawiedliwości, tak mocno obecnej w chrześcijańskiej tradycji”.
Poniżej Oświadczenie radnych i posłów, kurii oraz dyrektora teatru.
OŚWIADCZENIE RADNYCH RADY POWIATU OLSZTYŃSKIEGO, RADY MIASTA OLSZTYNA, SEJMIKU WOJEWÓDZTWA WARMIŃSKO-MAZURSKIEGO I POSŁÓW NA SEJM RP dotyczące naruszenia uczuć religijnych oraz profanacji symboli religijnych w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie.
Jako radni Powiatu Olsztyńskiego, Rady Miasta Olsztyna, Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego, Posłowie na Sejm RP oraz mieszkańcy Warmii i Mazur, a przede wszystkim jako osoby głęboko wierzące, wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec grafiki promującej spektakl „Wszyscy jesteśmy Belén”, przygotowanej przez Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie.
W naszej ocenie oraz w opinii wielu obywateli — grafika ta godzi w uczucia religijne Chrześcijan, wykorzystując w sposób prześmiewczy i poniżający wizerunek inspirowany Obrazem Jasnogórskim przedstawiającym Najświętszą Maryję Pannę z Dzieciątkiem Jezus.
Obraz ten jest dla Polaków nie tylko symbolem kultu religijnego, ale również częścią naszych dziejów i tożsamości narodowej.
Tego rodzaju działania: naruszają powagę symboli religijnych, ranią ludzi wierzących, prowadzą doniepotrzebnych napięć społecznych oraz nie mieszczą się w granicach misji instytucji finansowanych ze środków publicznych. Nie ma i nie będzie naszej zgody na obrażanie świętości Polaków, tym bardziej za publiczne pieniądze.
W związku z tym oczekujemy:
• natychmiastowego usunięcia grafiki z przestrzeni publicznej,
• wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za jej publikację,
• przeprowadzenia kontroli zgodności działań instytucji z zasadami kultury publicznej i poszanowania
wartości wspólnoty lokalnej,
• przedstawienia opinii publicznej stanowiska Zarządu Województwa oraz Ministerstwa Kultury w tej
sprawie.
Teatr publiczny zobowiązany jest do działania w sposób, który:
• nie dyskryminuje żadnej grupy religijnej ani światopoglądowej,
• nie godzi w prawa i wolności obywatelskie,
• szanuje uczucia religijne gwarantowane Konstytucją RP i Kodeksem Karnym.
Art. 196 Kodeksu Karnego jasno stwierdza, że kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając przedmiot
czci religijnej lub miejsce przeznaczone do obrzędów religijnych — podlega karze. Dlatego apelujemy do
organów nadzorczych — jako tych, którzy odpowiadają za instytucje kultury publicznej — o podjęcie działań
przywracających szacunek dla wartości, które od wieków budują wspólnotę naszej Ojczyzny.
Z wyrazami szacunku
Krzysztof Kamiński – Radny Rady Powiatu Olsztyńskiego
Paweł Warot - Radny Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego
Edyta Markowicz - Radna Rady Miasta Olsztyna
Bożenna Ulewicz - Radna Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego
Piotr Soćko - Radny Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego
Krzysztof Guzek - Radny Rady Miasta Olsztyna
Elżbieta Michalska – Radna Rady Powiatu Olsztyńskiego
Iwona Arent – Poseł na Sejm RP
Artur Chojecki – Poseł na Sejm RP
Sygnatariusze Oświadczenia organizują konferencje prasową w piątek 28 listopada o godz. 11.00 na schodach teatru, na którym poinformują jakie będą podejmować dalsze działania.
OŚWIADCZENIE
Archidiecezji Warmińskiej w sprawie spektaklu pt. „Wszyscy jesteśmy Belén”
W związku ze spektaklem pt. „Wszyscy jesteśmy Belén”, który ma zostać wystawiony na deskach Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie, wielu katolików naszej Archidiecezji zwróciło się do nas z wyrazami sprzeciwu i niepokoju. W ich opinii towarzysząca wydarzeniu grafika stanowi poważne naruszenie czci należnej Najświętszej Maryi Pannie Częstochowskiej i jest odebrane jako działanie obrazoburcze. Archidiecezja Warmińska zdecydowanie przyłącza się do tego sprzeciwu. Jednocześnie apeluje do organizatorów życia kulturalnego, aby w swoich działaniach uwzględniali wrażliwość religijną mieszkańców naszego regionu. Z pełnym szacunkiem dla wolności artystycznej przypominamy, że wolność ta nie zwalnia z odpowiedzialności za treści, które nie mogą uderzać w to, co dla wielu osób jest najświętsze.
Jednocześnie prosimy wiernych o modlitwę o pokój społeczny, wzajemne zrozumienie oraz poszanowanie wartości chrześcijańskich istotnych dla naszej wspólnoty.
Ks. Marcin Sawicki
Rzecznik Archidiecezji Warmińskiej
Olsztyn, 26 listopada 2025 roku
Oświadczenie Dyrektora Teatru im. Stefana Jaracza w związku z głosami dotyczącymi grafiki spektaklu „Wszyscy jesteśmy Belén”

Jako dyrektor Teatru im. Stefana Jaracza czuję się w obowiązku odnieść do pojawiających się w przestrzeni publicznej głosów dotyczących plakatu promującego spektakl „Wszyscy jesteśmy Belén” w reż. Katarzyny Minkowskiej. Z pełnym szacunkiem odnoszę się do wrażliwości religijnej wszystkich osób wierzących, dlatego chcę przedstawić intencje towarzyszące powstaniu grafiki.
Pragnę podkreślić, że nie było i nie ma w naszych działaniach zamiaru obrażania uczuć religijnych ani profanowania świętych symboli. Projekt plakatu czerpie z tradycji ikonografii chrześcijańskiej, w której Maryję od wieków przedstawiano w sposób bliski kulturowo wspólnotom, które Ją czciły. Jej wizerunek przybierał rysy semickie, słowiańskie, afrykańskie, latynoskie czy azjatyckie — właśnie po to, by wierni mogli odnaleźć w Maryi kogoś bliskiego, współobecnego w ich życiu i doświadczeniach.
Warto także pamiętać, że imię Belén w języku hiszpańskim oznacza Betlejem, miejsce narodzin Jezusa — Dom Chleba. To znaczenie jest kluczowe dla zrozumienia symboliki spektaklu i grafiki, która odwołuje się nie do konkretnego kultowego wizerunku, ale do uniwersalnego motywu kobiety szukającej schronienia w świecie, który okazał się wobec niej niesprawiedliwy.
Spektakl opiera się na prawdziwej historii — historii młodej Argentynki, którą skazano po poronieniu. Ogromną rolę w jej uwolnieniu odegrała Soledad Deza, argentyńska prawniczka, katoliczka i aktywistka, która udzieliła Belén pomocy kierując się chrześcijańskimi wartościami: troską o drugiego człowieka, empatią, uczciwością i wrażliwością na krzywdę. To właśnie dzięki jej zaangażowaniu — oraz solidarności wielu kobiet, również katoliczek — niesprawiedliwy wyrok został ostatecznie uchylony.
Grafika towarzysząca przedstawieniu nie odwołuje się do żadnego konkretnego, czczonego wizerunku Maryi i nie stanowi reinterpretacji Matki Bożej Częstochowskiej. Jest symboliczną próbą ukazania doświadczenia kobiety, która — podobnie jak Maryja w Betlejem — znalazła się poza ochroną prawa, szukając wsparcia i schronienia. To odwołanie do uniwersalnej historii o kobiecie brzemiennej, bezbronnej wobec niesprawiedliwości, tak mocno obecnej w chrześcijańskiej tradycji.
Stoję za decyzjami artystycznymi naszego teatru z pełnym przekonaniem. Naszym obowiązkiem jest opowiadanie historii, które dotykają człowieka, pokazują dramaty i jednocześnie mówią o solidarności — także tej zakorzenionej w wierze.
Szanuję prawo do różnych interpretacji i zapraszam Państwa serdecznie do obejrzenia spektaklu. Dopiero kontakt z całością przedstawienia pozwala w pełni zrozumieć sens użytych symboli i intencje twórców.
Z wyrazami szacunku,
Paweł Dobrowolski
Dyrektor Teatru im. Stefana Jaracza Jeszcze dzisiaj opublikuję rozmowę z dyrektorem Pawłem Dobrowolskim.
Czytaj też rozmowę z Pawłem Dobrowolskim na temat jego katolicyzmu oraz orientacji seksualnej w "Dużym Formacie" Wyborczej:
oraz o pomysłach na Teatr Jaracza, gdy został dyrektorem w 2023 roku Nowy dyrektor Teatru Jaracza: Do współtworzenia repertuaru powołam radę programową
Na stronie teatru czytamy na temat spektaklu:

Spektakl na podstawie książki Any Eleny Correi „Wszystkie jesteśmy Belén” to opowieść o kobiecie, której ciało stało się dowodem w sprawie, i o systemie, który zapomniał, czym jest empatia.
To teatr, który stawia pytania o granice wolności, o prawo do głosu i o wspólnotę. Reportaż Correi, dokumentujący sprawę młodej Argentynki skazanej na karę więzienia za poronienie, stał się symbolem walki o bezpieczną i legalną aborcję w Ameryce Południowej.
Reżyserka Katarzyna Minkowska zapowiada, że spektakl przybierze formę teatralnej wiwisekcji rozkładającej na czynniki wydarzenia, które wstrząsnęły opinią publiczną w Ameryce Południowej. Tu nic nie jest oczywiste – wraz z twórczyniami i twórcami podążymy tropem jednostkowych decyzji, nastrojów politycznych, rodzinnego dramatu w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie – dlaczego młoda Tucumanka została oskarżona o zabójstwo na szkodę osoby najbliższej.
Reżyserka spektaklu Katarzyna Minkowska wskazała w czwartek podczas konferencji prasowej, że decyzja o realizacji wynikała z bieżącego kontekstu społecznego.
- Impulsem była rzeczywistość, w której żyjemy. Cały czas pojawiają się kolejne sprawy kobiet potraktowanych w sposób brutalny. Wróciłam do tego reportażu, bo okazało się, że mimo zmian politycznych, problemy pozostały aktualne - podkreśliła reżyserka. Jak dodała, twórcy sięgają po różne konwencje znane z kultury popularnej.
- Staramy się rozszczelnić realistyczną narrację o obserwacje, które wynieśliśmy z filmów, książek i spektakli - zaznaczyła.
Adaptację reportażu na deski teatralne przygotowała Martyna Wawrzyniak.
- Reportaż Anny Eleny Corei ma dziennikarską, dokumentalną formę, którą można wyobrazić sobie także jako opowieść stworzoną dla teatru. Zdecydowałyśmy się z reżyserką Katarzyną Minkowską pójść w formę związaną z teatrem psychologicznym, realistycznym. Do wszystkich faktów, która autorka zawiera w reportażu, dopowiadamy i rozwijamy w fabułę potencjalne sceny przedstawiające relacje między bohaterami - zaznaczyła. Dramaturżka wskazała, że centralnym zadaniem było prześledzenie procesów prowadzących do skazania bohaterki.
- Chodziło o to, by z szerokiego pejzażu społecznego i politycznego wyłuskać decyzję jednostkowe, które wpłynęły na przebieg sprawy Belen - podkreśliła. Dodała, że ważne było pokazanie tego, co następuje później, gdy „Belen ma wrócić do codzienności, choć naruszone zostały jej prywatność i intymność”.
Aktorka Milena Gauer kreującą rolę adwokatki Soledad Deza podkreśliła, że historia młodej kobiety zmobilizowała w Argentynie wszystkie środowiska kobiece. - Moja bohaterka walczy o to, by problem prawa aborcyjnego nie był kwestią światopoglądową, ale kwestią ochrony zdrowia - dodała.
Jak podali twórcy, „Wszyscy jesteśmy Belen”, to próba odtworzenia procesów instytucjonalnych i społecznych, które prowadzą do naruszenia praw jednostki, a także opowieść o konsekwencjach, jakie ponosi osoba uwikłana w takie doświadczenia.
Jak przekazali twórcy, spektakl jest teatralną adaptacją argentyńskiego reportażu Any Eleny Correi opisującego sprawę kobiety, która w 2014 roku została aresztowana a następnie skazana na wieloletnie więzienie za samoistne poronienie. Sztuka porusza temat mechanizmów instytucjonalnych, jakie to doświadczenie niesie dla jednostki.
Historia Belen
W Argentynie do 2020 roku aborcja była dozwolona jedynie w przypadku zagrożenia życia matki oraz gwałtu, o ile jego ofiarą była osoba z niepełnosprawnością umysłową.
Belén została skazana na osiem lat więzienia za „zabójstwo na szkodę osoby najbliższej”. Zdaniem sądu poroniła, a właściwie urodziła żywe dziecko, które utopiła w toalecie. Groziło jej nawet dożywocie. Gdyby rzeczywiście można było to uznać za przypadek dzieciobójstwa w połogu, także w Polsce groziłaby jej kara – od trzech miesięcy do pięciu lat.
Ale czy tak było? Belén opowiada zupełnie inną historię. Pewnego dnia, 21 marca 2014 roku bardzo rozbolał ją brzuch. Matka zawiozła ją do szpitala, gdzie po przyjęciu najpierw podano jej środki przeciwbólowe, bo lekarze przypuszczali, że to zespół jelita drażliwego. Tak, była w łazience, potem wróciła na salę i dostała silnego krwotoku. Lekarz poinformował ją, że doszło do samoistnego poronienia i konieczne będzie łyżeczkowanie. W ten sposób dowiedziała się, że była w ciąży.
Kiedy wybudziła się z narkozy, była już otoczona przez policjantów. Pielęgniarz podsunął jej tekturowe pudełko, w którym coś było, i nazwał kurwą, która zabiła własne dziecko. Po paru dniach trafiła do aresztu. W więzieniu spędziła ostatecznie dwa lata, cztery miesiące i dwadzieścia trzy dni.
Pierwsze rozpoznanie lekarskie brzmiało – poronienie samoistne w dwudziestym tygodniu. Potem czas trwania ciąży był określany rozmaicie – piętnasty, trzydziesty drugi, trzydziesty szósty tydzień. Raz określano płód jako dziewczynkę, innym razem jako chłopca. Nigdy nie pobrano materiału DNA. Jako godzinę odnalezienia płodu podano czas przed przyjęciem Belén na oddział. Obrończyni z urzędu, nie słuchając jej wyjaśnień, uznała ją od początku za winną i broniła, powołując się na szok poporodowy. Jednocześnie wspierając w ten sposób oskarżenie.
Więzienie, do którego trafiła, nie było takie najgorsze – kilkadziesiąt osadzonych kobiet i osób transpłciowych, które zawsze trafiają do kobiecego więzienia, bo w męskim by nie przeżyły, wspierające ją strażniczki, które wierzyły w jej niewinność. Jednak bardzo źle to znosiła. Bała się, że jej pobyt w więzieniu obciąża rodzinę, wiąże się ze wstydem i społeczną stygmatyzacją. Były też długi, które jej bliscy zaciągnęli, aby wynająć adwokata, który wziął pieniądze i w końcu odmówił jej reprezentowania. Gdybym była bogata – mówi – i trafiła do prywatnej kliniki, nic takiego by się nie stało. Ale Belén pochodzi z prostej rodziny w prowincji Tucumán, biednej i słynącej z konserwatyzmu (oraz – również – z tradycji rewolucyjnych).
Do procesu dochodzi dopiero w roku 2016, a kilka dni przed rozprawą w końcu pojawia się nadzieja. Nazywa się Soledad Deza, jest prawniczką i razem z koleżankami prowadzi kancelarię. Jest też aktywistką z organizacji Katoliczki za Prawem Decydowania o Sobie. To jedna z organizacji, która uczestniczyła w organizowaniu wielkiej demonstracji w 2015 roku pod hasłem: #NiUnaMenos – Ani jednej mniej. Chodziło w niej głównie o przemoc wobec kobiet i kolejne zabójstwa. Jednak wspominano również o aborcji. Inną ważną organizacją jest tu Ogólnokrajowa Kampania na rzecz
Jest zbyt późno, żeby Soledad mogła reprezentować Belén podczas rozprawy w pierwszej instancji, ale wie, co trzeba zrobić. Opowiedzieć prawdziwą historię, zmienić powszechną narrację o dzieciobójczyni na: od ponad dwóch lat kobieta siedzi w więzieniu za to, że poroniła. Sprawę nagłośnić, także poza granicami kraju. Znajduje wsparcie u innych aktywistek, pojawiają się informacje w mediach społecznościowych, wypowiadają się znane osoby. Powstaje Komitet Prowincji na rzecz Uwolnienia Belén. Demonstrują kobiety w Tucumán, a później w ponad stu miastach Argentyny. Ich symbolem stają się białe maski – wszystkie jesteśmy Belén! Hasła to: „Uwolnić Belén. Edukacja seksualna, żeby decydować. Antykoncepcja, żeby ciąży nie przerywać. Legalna aborcja, żeby nie umierać”.
Amnesty International zwraca się do argentyńskich władz, ludzie z całego świata, najwięcej z Tajwanu, piszą protesty, 120 tysięcy protestów. Odzywa się Organizacja do spraw Tortur ONZ. Do protestów dołączają studenci, związki zawodowe, ugrupowania lewicowe.
Wreszcie oświadczenie wydaje prokurator generalny, a Sąd Najwyższy najpierw zwalnia Belén z więzienia, a po pewnym czasie oczyszcza ją z zarzutów.
Uzasadnienia i komentarze do wyroku zwracają uwagę na to, że Belén nie miała sprawiedliwego procesu, nie zostało jej zapewnione prawo do obrony. Ważne jest też to, że nie dochowano tajemnicy lekarskiej.
Sprawa Belen stała się symbolem argentyńskiego ruchu na rzecz prawa do aborcji. Po masowych demonstracjach, po wydaniu książki w 2019 roku, 30 grudnia 2020 roku Senat zatwierdził ustawę legalizującą aborcję do 14. tygodnia bez ograniczeń.
(fragmenty tekstu Kingi Dunin z Krytyki Politycznej)


Skomentuj
Komentuj jako gość