Z informacji jaką uzyskałem od jednego z działaczy olsztyńskiego PiS, na sobotnim (15 listopada) posiedzeniu Zarządu Wojewódzkiego tej partii w Olsztynie, podjęto decyzję o wykluczeniu z partii radnego olsztyńskiej rady miasta Jarosława Babalskiego. Nikt się nie wstrzymał. Tylko jedna osoba zagłosowała przeciw.
Przeciw zagłosował radny Adam Andrasz z Suwerennej Polski (Solidarnej Polski), który wszedł do zarządu wojewódzkiego PiS z automatu, po wchłonięciu patii Zbigniewa Ziobry. Miał stwierdzić, że decyzja o wyrzuceniu Babalskiego z partii przypomina sąd kapturowy.
(Dodajmy, że to jedyny radny, obok Babalskiego, który jest przygotowany na sesjach rady miasta i każde jego wystąpienie jest merytoryczne i kompetentne. Przy tym cechuje się dużą kulturą osobistą i głosując przeciw wyrzuceniu Babalskiego pokazał, że kieruje się zasadami. Nie wróżę więc mu kariery w PiSie, bo jest za dobry na olsztyński PiS. Wytną go).
- Babalski był żołnierzem, więc powinien wiedzieć, że nie kwestionuje się rozkazów dowódcy - powiedział anonimowo działacz PiS, który był na tym posiedzeniu. Dodał, że zgłoszono też sprawę wiceprzewodniczącego Rady Miasta Olsztyna Grzegorza Smolińskiego, którego wojewoda Radosław Król (PSL), zatrudnił w urzędzie wojewódzkim. Jednak w tym przypadku cały zarząd "stanął murem" za Smolińskim.
Wcześniej radny Babalski został zawieszony przez klub radnych PiS w prawach członka tego klubu.
Jarosław Babalski nie odebrał telefonu. Czekam na jego odpowiedż na mój SMS. Również telefonu nie odebrał szef Zarządu, poseł Artur Chojecki. We wcześniejszej rozmowie, zapytałem posła, jak to jest, że szykują wyrzucenie z PiS Babalskiego, a poseł Arent, która już tyle razy "na całą Polskę" skompromitowała partię, włos z głowy nie spada?
- Nie dam się panu w ciągnąć w tą rozmowę - zareagował poseł Chojecki.
Sekretarz zarządu wojewódzkiego Piotr Soćko odesłał mnie do Chojeckiego. Poseł Iwonie Arent, która miała uczestniczyć w posiedzeniu zarządu wraz z posłem Januszem Cieszyńskim, też wysłałem SMSa o potwierdzenie wykluczenia Babalskiego. Nie odpowiedziała.
Z mojej rozmowy z działaczem PiS wynika, iż radny wyleciał z partii za dwa wpisy w sieci. W jednym, na swoim prywatnym koncie na Facebooku (prowadzi też profil jako radny) napisał: "To zapętlenie Tusk i Kaczyński jest niszczące".
"To zapętlenie Tusk i Kaczyński jest niszczące. Czy tak musi być? Przestałem się łudzić, że nastąpi budowanie silnej ekonomicznie, suwerennej Polski. Oni już niczego sensownego nie stworzą (ponad 30 lat klinczu i wzajemnego obrzucania się przysłowiowym błotem). To już wyłącznie walka o stołki i żaden rebranding zwaśnionych stron nic tu nie zmieni. Skorumpowani, zblatowani i zepsuci do szpiku na wszystkich poziomach".
Równie, a może nawet bardziej krytycznie został odebrany wpis radnego na zamkniętej grupie radnych PiS na Whatsappie, pod adresem przewodniczacej klubu radnych PiS Zdzisławy Tołwińskiej. Radni spierali się o to, jak głosować w sprawie jednej z uchwał, rządzącej miastem Koalicji Obywatelskiej. Widocznie przewodnicząca miała odmienne zdanie, gdyż radny Babalski miał skomentować: "Ta durna dziunia nic nie rozumie".
Jarosław Babalski to były żołnierz zawodowy. Po przejściu na emeryturę wojskową już w III RP, w stopniu podpułkownika, poszedł w ślady starszego brata Zbigniewa Babalskiego z Ostródy, który zaczynał karierę polityczną w czasach AWS i był kolejno wojewodą, wiceministrem rolnictwa i posłem PiS do 2023 roku. W 2023 roku dostał 6. miejsce na liście wyborczej. Zrezygnował ze startu i wycofał się z działalności politycznej.
Jarosław wystartował w 2014 roku jako bezpartyjny z listy PiS do Rady Miasta Olsztyna i zdobył mandat. Od tego czasu jest radnym PiS.
Jednak do partii został przyjęty dopiero w 2020 roku. Ponoć jego przyjęcie miał blokować ówczesny szef regionu olsztyńskiego PiS Jerzy Szmit.
Jak Jerzy Szmit popadł w niełaskę u prezesa Jarosława Kaczyńskiego a jego miejsce zajęła poseł Iwona Arent, powołała Babalskiego w dniu 3 października 2022 roku, na pełnomocnika miejskiego PiS. Stało się to po tym, jak poseł Arent odwołała cały zarząd miejski PiS w Olsztynie z człowiekiem Szmita, przewodniczącym Dariuszem Rudnikiem.
Wydawało się, że to początek większej kariery politycznej Babalskiego, gdyż następnie 8 grudnia 2023 roku, został powołany przez nowego szefa zarządu wojewódzkiego posła Artura Chojeckiego na sekretarza wojewódzkiego. Jednak jeszcze w tym samym miesiącu złożył rezygnację.
- Usłyszałem od przewodniczącego: „straciłem do Ciebie zaufanie”, więc po czymś takim musiałem zrezygnować, bo mam kręgosłup – powiedział mi wówczas Babalski. - Pewne rzeczy nie mieszczą się w moim katalogu wartości. Przyjmując powołanie powiedziałem, że na pewne rzeczy nie będę się godził. Uważałem, że należy wyciągnąć wnioski z wyników wyborów do parlamentu, z partiokracji, ale u nas, na dole (nie wiem jak jest na górze) nie nastąpiła żadna refleksja, żadna ocena, klapki na oczach.
Babalski wówczas wysłał członkom partii list, w którym dokładnie wyjaśnił powody rezygnacji, ale go nie upubliczniał, bo tak obiecał Chojeckiemu.
Jeden z działączy PiS powiedział mi, że Babalski stracił zaufanie Chojeckiego po tym, jak szef zarządu wojewódzkiego wezwał działaczy, by demonstrowali pod TVP Olsztyn, którego dyrektorem był działacz PiS Paweł Warot. To było w czasie siłowego przejmowania mediów publicznych przez ówczesnego ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza. Pod siedzibą TVP Olsztyn stawiła się garstka działaczy PiS. Nie było wśród nich Babalskiego.
Załamała się też jego kariera w radzie miasta. W poprzedniej kadencji był wiceprzewodniczącym rady. Złożył rezygnację z tej funkcji 15 kwietnia 2023 roku, gdy 8. radnych Koalicji Obywatelskiej, rządzącej Olsztynem, złożyli wniosek o jego odwołanie, uzasadniając to jego zachowaniem i wypowiedziami:
„Radny Jarosław Babalski wielokrotnie przez swoje zachowanie i wypowiedzi naraził na szwank dobre imię Rady Miasta Olsztyna. (…) Ponadto pan Jarosław Babalski swoimi wypowiedzeniami w trakcie sesji i posiedzeń komisji nagminnie obrażał pracowników Urzędu Miasta" - napisali we wniosku.
Faktem jest, że na sesjach ponosił go temperament polemiczny i atakował przeciwników politycznych „ad personam”. Zarazem imponował, jako radny swoją pracowitością i aktywnością. Zawsze na posiedzenia komisji i na sesje przychodził przygotowany. Od początku pracy w radzie miasta krytykował politykę prezydenta Piotra Grzymowicza. Niemal na każdej sesji dochodzi między panami do ostrej wymiany zdań. Wówczas Wyborcza przypomniała, że Babalski był członkiem PZPR w czasach służby w Ludowym Wojsku Polskim.
- Faktycznie miałem taki epizod w życiu. Ten okres jest datowany na lata 1985-1989. I proszę łaskawie dodać, że nie byłem oficerem politycznym, byłem oficerem liniowym – przyznał wówczas Babalski Wyborczej.
Od tego czasu, po każdym jego artykule na naszym portalu, dotyczącym polityki rządzącej miastem koalicji, wylewał się na niego i jego rodzinę wyjątkowo wulgarny i odrażający hejt. Nietrudno się domyślić, że za wpisami stali działacze PiS odsunięci przez poseł Arent.
W wyborach samorządowych w 2024 roku otrzymał „jedynkę” i ponownie uzyskał mandat radnego. Startował na przewodniczącego klubu radnych PiS, ale przegrał z radną Zdzisławą Tołwińską.
Adam Socha
Na zdjęciu, moment jak szef regionu PiS, poseł Artur Chojecki wręczył pełnomocnictwo Jarosławowi Babalskiemu na sekretarza zarządu wojewódzkiego.


Skomentuj
Komentuj jako gość