Pod Sprostowaniem wojewody Radosława Króla pojawił się komentarz „czyli Junker kłamał”. Nie, nie kłamał, to ja wprowadziłem w błąd Czytelników, za co przepraszam.
Byłem bowiem przekonany, że wyrok z dnia 21 marca 2025 roku Sądu Rejonowego w Olsztynie IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w sprawie dyscyplinarnego zwolnienia z pracy, na mocy którego Piotr Junker uzyskał odszkodowanie za niezgodne z prawem rozwiązanie stosunku pracy od Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie, został utrzymany w apelacji.
Sąd I instancji stwierdził, że co prawda miało miejsce naruszenie regulaminy pracy, ale nie było ono „rażące”, a tylko „rażące” naruszenie obowiązków służbowych może być podstawą zwolnienia dyscyplinarnego. Na czym polegało naruszenie?
Na tym, że dyrektor wysyłał ze służbowego konta maila do żony i dzieci. Treść maili miała charakter prywatny. Ponadto zabezpieczał dane ze służbowego komputera na dysku zewnętrznym, który przechowywał w domu. Dyski były szyfrowane i nikt nie miał do nich dostępu, jak ustaliło drobiazgowe śledztwo prokuratury, które trwało 9 miesięcy (prokurator powołał biegłych informatyków).
Jak tłumaczył w sądzie Piotr Junker kopii zapasowych nie wolno przechowywać w tym samym miejscu, w którym stoi komputer służbowy, aby nie utracić danych na wypadek kradzieży komputera czy pożaru. W urzędzie nie było sejfu w innym pomieszczeniu na przechowywanie zapasowych dysków z danymi. Podczas procesu przesłuchano bardzo dużo świadków powołanych przez wojewodę.
W apelacji, Sąd Okręgowy w Olsztynie (sędzia Tomasz Madej) po 15-minutowej rozprawie, doszedł do wniosku, że pracodawca miał podstawy do rozwiązania z powodem umowy o pracę z mocy art. 52 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy, a przyczyna rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika była prawdziwa i uzasadniała rozwiązanie z powodem umowy o pracę bez wypowiedzenia.
Powyższy wyrok jest prawomocny.
Piotr Junker złożył kasacje od tego wyroku do Sądu Najwyższego, której rozpatrzenie zapewne zajmie kilka lat..
Powinienem był zadzwonić do Piotra Junkera i upewnić się, a nie zakładać, że wyrok się utrzymał. Toteż jeszcze raz podkreślam, Piotr Junker nie kłamał, gdyż rozmawiałem z nim tylko po wyroku w I instancji, a powinienem był upewnić się, co do wyroku w apelacji, za co Piotra Junkera, wojewodę Radosława Króla i Czytelników przepraszam.
Adam Socha


Skomentuj
Komentuj jako gość