W sobotę 5 września w Olsztynie odbyło się Zgromadzenie "Stop likwidacji polskiej edukacji", przed Urzędem Wojewódzkim, w którym mieści się kuratorium oświaty. Zgromadzenie zorganizowało Stowarzyszenie Nauczycieli i Pracowników Oświaty "Nauczyciele dla Wolności". Mówiono o zmianach wprowadzanych przez minister edukacji Barbarę Nowacką, zmierzających do likwidacji polskiej edukacji oraz o skutkach wprowadzania Edukacji Zdrowotnej.
Poniżej tekst przewodniczącej Zgromadzeniu, nauczycielki, olsztyńskiej radnej Edyty Markowicz i plakat omówiły zmiany zmierzające do likwidacji polskiej edukacji. Mówiły też o skutkach wprowadzania Edukacji Zdrowotnej:
"Szanowni Państwo, dziś Wydział Edukacji Urzędu Miasta Olsztyna wydał nakaz rozwieszenia w szkołach plakatów promujących przedmiot edukacja zdrowotna, ale żeby było ciekawiej szkoły muszą same sobie te plakaty wydrukować. Oczywiście dyspozycję wydał MEN. Szanowni Państwo, powstaje dyskusja, że są tam także bardzo potrzebne tematy. Tak są. Są na przyrodzie, na biologii, na geografii, na fizyce, na w-fie. Takie same.
Były także na przedmiocie wychowanie do życia w rodzinie, te dotyczące seksualności też. Dlaczego zatem ten przedmiot zlikwidowano? Otóż po to by odciągać dzieci od wartości, jakimi są rodzina, miłość, szacunek do siebie i swojego ciała. Dlaczego, skoro są tam dobre tematy?
Powtórzę coś, co powiedział mec. Marek Puzio. „Czy dalibyście dziecku pudełko z cukierkami, w którym jest co prawda dziewięć smacznych czekoladek, ale towarzyszy im jedna zatruta”? Decyzja należy oczywiście do rodziców, ale mają prawo dostać rzetelną informację, także tę, która jest nie po myśli MEN.
Permisywna edukacja seksualna, oparta na założeniach ideologii gender i oderwana od tradycyjnych wartości chrześcijańskich przynosi opłakane skutki. Tam, gdzie ją wprowadzano, zaobserwowano między innymi obniżenie średniego wieku inicjacji seksualnej, zwiększenie ilości aborcji, chorób przenoszonych drogą płciową czy przestępstw seksualnych, a nawet wzrost liczby rozwodów.
Seksedukacja zaprowadziła też do zniszczenia życia tysięcy młodych ludzi, którzy zainfekowani genderową ideologią kwestionowali własną „orientację” czy „tożsamość płciową”, a w konsekwencji wielu z nich poddało się trwale okaleczającym zabiegom i utracie płodności. W wielu krajach zakazano zmiany płci, czyli tranzycji dla młodzieży.
Tranzycja nie jest jednorazowym zdarzeniem, lecz holistycznym procesem, który może obejmować zmiany fizyczne (np. terapię hormonalną i operacje korekty płci), a także zmiany społeczne i emocjonalne. I tu dziwnie się składa, że Ośrodek Rozwoju Edukacji dał propozycję programu pt. "Holistyczna edukacja prozdrowotna w szkole podstawowej – Ciało Umysł Duch (W szkołach ponadpodstawowych dochodzi jeszcze Siła harmonii) – program edukacji zdrowotnej". Czytając ten tytuł, zastanowiłam się nad jego demagogią i fałszem.
Z ciekawości koleżanka Iza wrzuciła ten tytuł do analizy przez sztuczną inteligencję. I wyszło tak:
Tytuł „Holistyczna edukacja prozdrowotna w szkole podstawowej (ciało, umysł, duch)” może sugerować kompleksowe podejście do zdrowia i edukacji dzieci. Jednak zawiera również elementy, które mogą być wykorzystane jako techniki manipulacji społecznej i mogą wpływać na percepcję i akceptację tego podejścia. Dzięki terminologii, emocjonalnym odwołaniom i sugestiom o konieczności, tekst może promować określoną ideologię bez zachęcania do krytycznego myślenia. Rodzice i nauczyciele mogą czuć, że muszą przyjąć tę formę edukacji, by dobrze przygotować dzieci do życia Ważne jest, aby zachować czujność i analizować takie sformułowania w kontekście rzetelnych informacji i realnych potrzeb edukacyjnych." Tyle AL.
A manipulacją, pułapką dla dzieci i rodziców jest zastosowanie konstrukcji domyślnej zgody rodzica. W przypadku lekcji religii, dzieci trzeba „zapisać”. Z zajęć „wychowania do życia w rodzinie” rodzice mogli wypisać dziecko w każdym czasie. W przypadku „edukacji zdrowotnej” mogą to uczynić tylko w nieprzekraczalnym terminie do 25 września. [Przy tym zmuszę się uczniów, by do 25 września uczestniczyli w tej lekcji, wbrew prawu - przypis redakcji].
Dodam, że nie ma jeszcze jakiejkolwiek propozycji podręcznika. który mogliby obejrzeć rodzice czy nauczyciele. Ma pojawić się dopiero w październiku. Czy to nie jest kolejny zastanawiający fakt? Decyzja jest w Państwa rękach. Dołączam plakat Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Proszę poczytajcie, obejrzyjcie filmy. I dopiero wtedy zdecydujcie.
www.ratujmyszkole.pl
www.takdlaedukacji.pl

W mediach społecznościowych fotograf Dominika Korzeniowska, znana jako "Apostołka Życia", opowiedziała, jak na antenie jednej ze stacji próbowano przerwać jej wypowiedź na temat jednego z twórców "edukacji zdrowotnej, seksuologa, prof. Zbigniewa Izdebskiego.
Izdebski to seksuolog, koordynator zespołu ds. przedmiotu "edukacja zdrowotna".
- Dlaczego przerwano moją wypowiedź dot. prof. Izdebskiego, co jest niewygodne dla mediów? - pyta Korzeniowska, prywatnie matka czwórki dzieci.
Zamieściła fragment programu telewizyjnego, w którym zaczęła mówić o ankiecie, której autorem był Izdebski. Gdy zaczęła o niej mówić, prowadzący próbowali przerwać jej słowa.
Co było w ankiecie? Przykładowe pytania przytoczyła już w nagraniu w mediach społecznościowych.
"Jak bardzo prawdopodobne jest, że zdecydowałbyś się na stosunek seksualny z dzieckiem, gdybyś był pewien, że nikt się nie dowie i nie zostaniesz za to ukarany"; "jaki rodzaj wynagrodzenia otrzymałeś za świadczenie usług seksualnych"; "z kim zwykle oglądasz pornografię i jaki rodzaj pornografii - seks ze zwierzętami, seks pomiędzy więcej niż dwojgiem ludzi, seks grupowy"
- wyliczała Korzeniowska. - Takie pytania kierował prof. Izdebski do dzieci klas II szkół ponadgimnazjalnych - dodała.
Chodzi o ankietę, jaką przeprowadzono w 2004 r. w ramach badań kierowanych przez Zbigniewa Izdebskiego. Jej odbiorcami było 5000 uczniów szkół ponadgimnazjalnych.
"W trakcie, gdy uczniowie odpowiadali na pytania, nauczyciele i wychowawcy musieli opuścić klasę. Ankietę realizowały osoby z zewnątrz, uczniom nieznane. Rodzicom powiedziano ogólnie, bez żadnych szczegółów, że celem ankiety przeprowadzanej wśród ich dzieci jest „poznanie poglądów i doświadczeń młodzieży związanych z różnymi sprawami (…)" - przypomina portal stronazycia.pl.


Skomentuj
Komentuj jako gość