Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk z dumą oznajmił 15 lipca, w rocznicę Bitwy po Grunwaldem, że on też wygrał swój "Grunwald", bo z rocznym poślizgiem udało się ogłosić przetarg na budowę ul. Nowobałtyckiej, na który wpłynęło aż dziesięć ofert od firm z Polski i zagranicy.
Najniższą cenę zaproponowała firma Budimex Budownictwo z Warszawy – 184 miliony 310 tysięcy złotych. Najwyższą - firma EUROBET z Olsztynka, aż 357 milionów 23 tysięcy złotych. Miasto planuje przeznaczyć na realizację tego zadania prawie 260 mln zł, z czego 168 mln stanowi dofinansowanie z funduszy unijnych.
Tymczasem olsztyński radny PiS Adam Andrasz, który debiutuje w radzie, jako inzynier budownictwa już w czerwcu 2024 roku apelował o weryfikacje projektów. Prezydent zignorował jego głos. Teraz radny, na konferencji prasowe 17 lipca, ponownie bije na alrm, bo w jego ocenie przy projektowaniu popełniono kardynalne błędy, które spowodują znaczne zwiększenie kosztów budowy już na etapie realizacji.
Poniżej prezentujemy w całości wystąpienie radnego Andrasza oraz odpowiedź rzecznika prasowego olsztyńskiego ratusza.
Chciałbym na wstępie powiedzieć że jestem wielkim zwolennikiem budowy ul. Nowobałtyckiej. Uważam, że w przygotowaniach do tej inwestycji popełniono fundamentalne błędy, które spowodują nieograniczony i niekontrolowany wzrost kosztów inwestycji. Kluczowy problem to niska jakość dokumentacji projektowej.
Wyobraźcie sobie, że budujecie dom. Czy zlecilibyście to komuś, kto nie ma dokładnego projektu, a posługuje się rysunkami z innej budowy albo zapomina o kluczowych elementach, jak np. dach? Właśnie tak dzieje się z Nowobałtycką.
Przyjrzyjmy się dwóm głównym obszarom, które wskazują na te nieprawidłowości:
1. Kopiuj-wklej zamiast precyzji: Brakujące i skopiowane specyfikacje techniczne.
Specyfikacje techniczne to szczegółowy opis tego, jak mają być wykonane poszczególne elementy inwestycji. Powinny być one indywidualnie dopasowane do projektu. Tymczasem w przypadku Nowobałtyckiej:
• Skopiowano specyfikacje z zupełnie innych inwestycji – przebudowy drogi do Gołdapi i drogi krajowej 51. Dokumenty z tytułami odnoszącymi się do innych dróg zostały dopuszczone do przetargu!
• Opublikowano specyfikacje dotyczące elementów, które w ogóle nie są częścią Nowobałtyckiej.
• Zabrakło kilkunastu specyfikacji dla elementów, które powinny zostać wykonane w ramach tej ulicy.
Co to oznacza w praktyce? Kilkadziesiąt z 800 wszystkich pytań od firm dotyczyły właśnie źle opracowanych i brakujących specyfikacji. To świadczy o ogromnym bałaganie, za który odpowiedzialne jest biuro projektowe przygotowujące inwestycję. Moim zdaniem biuro projektowe nie wywiązało się z umowy. To tak, jakby ktoś dostał zapłatę za rzetelną pracę, a oddał fuszerkę.
Mówię tu tylko o błędach które zostały wyłapane, natomiast z doświadczenia bycia inżynierem budownictwa przewiduję że całej masy innych błędów nie udało się wyłapać na etapie przetargu i wyjdą one na etapie budowy. Błędy te będą skutkować nieograniczonym, nieprzewidywalnym dla budżetu miasta wzrostem kosztów inwestycji, a także spowodują, że mieszkańcy będą dłużej czekać na skorzystanie z nowej trasy.
2. Zostały zagubione elementy i zauważono rozbieżności, przez co przedmiary obarczone są błędami
Kolejny problem to niekompletne przedmiary, czyli zestawienia wszystkich elementów i prac do wykonania. Oznacza to, że:
• Pominięto elementy o wartości setek tysięcy złotych, np. poręcz o długości 2,5 km, której wartość to zapewne kilkaset tysięcy złotych!
• Występują duże rozbieżności w ilościach robót pomiędzy opisem zamówienia a przedmiarami. Na przykład, niedoszacowanie elementów wiaduktu oszacowano na 250 tys. zł.
Aż około 200 z 800 pytań od oferentów dotyczyło właśnie niejasności, co do ilości prac i elementów do wykonania. Jeśli firmy nie wiedzą dokładnie, co mają wycenić i w jakiej ilości, jak mogły precyzyjnie oszacować koszty Nowobałtyckiej? Takie błędy zazwyczaj wychodzą dopiero na etapie budowy, generując dodatkowe koszty dla miasta.
Wszystkie te niedociągnięcia sprawiły, że jeden z oferentów wprost zapytał: „Ze względu na jakość przekazanej dokumentacji projektowej, na jej podstawie Wykonawca nie jest w stanie przygotować przedmiaru i dokonać wyceny. Rysunki nie są zwymiarowane”.
To jasno pokazuje, że oferowane na wtorkowym przetargu ceny, są niedoszacowane i firmy będą dążyły do ich zwiększenia kosztem budżetu miasta. Ceny mogłyby być znacznie realniejsze, gdyby tylko jakość dokumentacji była lepsza. Argument, że błędy zostały uzupełnione w trakcie zadawania pytań, jest nietrafiony. Nie wszystkie wady da się wyłapać na etapie kosztorysowania. Jestem przekonany, że kolejne problemy z dokumentacją wyjdą dopiero na etapie budowy.
Dostrzegam tutaj konsekwencje dla Olsztyna: Będzie drożej przez błędy!
Nowobałtycka może skończyć jak stadion narodowy gdzie ostateczny koszt budowy był wyższy o 26% niż pierwotny kosztorys.
W czerwcu 2024 roku, wraz z dwójką innych radnych, zorganizowaliśmy konferencję prasową, gdzie apelowaliśmy o weryfikację projektów przez dodatkowych specjalistów oraz wdrożenie nowoczesnych metod projektowania, takich jak BIM (komputerowe wspomaganie projektowania). Wówczas nasze postulaty zostały odrzucone. Dziś, patrząc na jakość dokumentacji Nowobałtyckiej, mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć: mieliśmy rację! A niestety nasze wcześniejsze ostrzeżenia zostały zignorowane.
Nie mam pretensji do Wydziału Inwestycji. Moje zastrzeżenia kieruję do Prezydenta Miasta, który nie wdraża rozwiązań minimalizujących ryzyko błędów projektowych. W przeszłości w Olsztynie funkcjonowały jednostki JRP (Jednostka Realizująca Projekt) – wyspecjalizowane zespoły, które z powodzeniem realizowały wiele inwestycji. Ich zaangażowanie w projekt Nowobałtyckiej również mogłoby pozytywnie wpłynąć na jakość dokumentacji.
Prezydent miasta powinien działać!
Podsumowując:
W sprawie Nowobałtyckiej popełniono kardynalne błędy, które już opóźniły o około rok oddanie trasy dla mieszkańców. Aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, miasto musi wdrożyć rozwiązania minimalizujące ryzyko błędów projektowych oraz reaktywować jednostki JRP. To klucz do oszczędności i sprawniejszych inwestycji dla Olsztyna.
Adam Andrasz
Radny Rady Miasta Olsztyna
Ratusz: O wysokiej jakości projektu świadczy tak duża liczba ofert
Prezydent Olsztyna Robert Szewczyka odrzuca zarzuty radnego Andrasza. Ustami rzecznika ratusza Patryka Pulikowskiego odpowiada, że przy tak dużej inwestycji nie jest niczym zaskakującym, iż wykonawcy zadawali sporo pytań, doprecyzowywali zapisy lub sugerowali zmiany przyjętych rozwiązań.
- Potwierdzeniem dobrej jakości dokumentacji oraz odpowiedniego oszacowania wartości prac niech będzie fakt złożenia ofert przez dziesięć podmiotów, z czego aż osiem zaproponowało kwotę niższą, niż planowaliśmy przeznaczyć na realizację zadania - podkreśla rzecznik olsztyńskiego ratusza.
- Nie mamy wątpliwości - kontynuuje Pulikowski - że oferenci dokładnie przeanalizowali dokumentację, otrzymali wyjaśnienia wszelkich wątpliwości i odpowiednio skalkulowali koszta. Jak w przypadku każdego zadania - nawet remontu mieszkania, nie wspominając o tak złożonym przedsięwzięciu, jak budowa niemal sześciokilometrowego odcinka drogi z całą niezbędną infrastrukturą - mogą zdarzyć się nieprzewidziane lub dodatkowo zlecone prace - zaznacza rzecznik UM.
Dodaje, że w urzędzie miasta pracują specjaliści, którzy realizowali, nadzorowali lub przygotowywali do wykonania szereg także większych zadań.
- Czekamy teraz na przeanalizowanie ofert, wybór wykonawcy i podpisanie umowy, żeby inwestycja została zrealizowana na najwyższym poziomie w zaplanowanym terminie - podsumowuje Pulikowski.
Dlaczego miasto buduje Nowobałtycką?
Budowa Nowobałtyckiej, to był główny punkt każdej kampanii wyborczej Roberta Szewczyka do rady miasta. Wszak formalnie jest zameldowany w Gutkowie, ale faktycznie żyje w chałupie w Wilimowie gmina Jonkowo, więc codziennie do pracy w ratuszu dojeżdża ul. Bałtycką. Był więc osobiscie zainteresowany ułatwieniem dojazdu.

Prezydent uzasadnia konieczność budowy drogi ekspresowej przez środek miasta następująco:
"Realizacja tego zadania nie tylko ułatwi życie kierowcom, ale też ma szansę zmienić oblicze północno-zachodniej części miasta. Obecna ulica Bałtycka z trudem radzi sobie z natężeniem ruchu, szczególnie w godzinach szczytu. Mieszkańcy osiedli Gutkowo i Likusy od dawna apelowali o zmiany, które poprawią bezpieczeństwo i komfort życia.
— Nowa Bałtycka ma przede wszystkim wyprowadzić ruch z tej części miasta, w tym ciężki transport i autobusy, które dziś wciąż przeciskają się przez lokalne ulice — mówi Robert Szewczyk, prezydent Olsztyna. — Ale to tylko część korzyści. To przeddsięwzięcie otwiera także nowe możliwości rozwoju, inwestycje w nowe osiedla mieszkalne i zwiększenie atrakcyjności miasta zarówno wśród mieszkańców, turystów, jak i przedsiębiorców.
Nowy przebieg ulicy to również impuls rozwojowy dla całego regionu. Teren o powierzchni ok. 100 hektarów wzdłuż planowanej trasy zyska szansę na urbanizację. Dzięki temu może tam powstać nowe, dobrze skomunikowane osiedle mieszkaniowe z dostępem do infrastruktury, zieleni i ścieżek rowerowych. Nowa ulica Bałtycka będzie zaczynać się w rejonie istniejącego wiaduktu kolejowego i prowadzić do granic miasta. Całkowita długość nowej trasy to niemal sześć kilometrów. Inwestycję zaprojektowano jako kompleksowe przedsięwzięcie infrastrukturalne takie, jak chodniki i ścieżki rowerowe, nowoczesne oświetlenie uliczne czy podziemne sieci kanalizacyjne i wodociągowe".
KOMENTRAZ REDAKCYJNY
Zdaniem drogowców, z którymi rozmawiałem, nie potrzeba do realizji tych celów budowy tak drogiej trasy o parametrach ekspresówki. Wystarczyłoby poszerzenie istniejącej jedni i zbudowanie rond udrożniających wyjazd z osiedli na Bałtycką. Ułatwieniem byłoby też zbudowanie przejazdu pod torami, w miejscu naturalnego obniżenia terenu, na wysokości skrętu do osiedla Redykajny. Ale "miś" musi być jak najdroższy, by się opłacał...
Adam Socha
Czytaj też uwagi do tej inwestycji Forum Rozwoju Olsztyna:


Skomentuj
Komentuj jako gość