Sądziłem, że po tym jak Władysława Winiarska, niczym magik, nagle w trakcie procesu zgłosiła na świadków jej "podziemnej działalności" takich mitomanów jak Leszek Bubel, były poseł PiS Jerzy Gosiewski, czy były senator AWS, o którym swego czasu rozpisywały się media (kara uległa zatarciu) Paweł Abramski, nic już mnie nie zaskoczy. A jednak! W poniedziałek 4 sierpnia, jako nowy świadek Winiarskiej pojawił się w sądzie... Marek Żejmo, były radny olsztyński od prezydenta Cz.J. Małkowskiego, który stracił mandat, po tym, jak sąd prawomocnie orzekł, iż jest kłamcą lustracyjnym.
(Pisałem o tym w serialu pt. "Kim jest Marek Żejmo?").
Do rozprawy ponownie nie doszło, gdyż nie dojechał jeden z obrońców Władysławy Winiarskiej. Kolejny termin to 20 października. Proces Winiarskiej tra już ponad rok, gdyż rozprawy ciągle spadają z wokandy z powodu nieobecności któregoś z pełnomocników oskarżonych. Zapewna oskarżona i jej obrońcy "gra" na przedawnienie. Władysława Winiarska jest oskarżona o wyłudzenie statusu osoby represjonowanej w stanie wojennym i uzyskania z tego tytułu nienależnych świadczeń pieniężnych. Wraz z nią na ławie oskarżonych zasiedli znani działacze Solidarności, którzy poświadczyli Winiarskiej, że działała w "podziemiu". Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Olsztynie.
Ja zostałem w tej sprawie przesłuchany jako świadek na samym początku procesu. Mimo to 20 stycznia 2025 roku, obrońcy Winiarskiej, żeby pozbawić mnie możliwości relacjonowania procesu, do ktorego się przyczyniłem swoimi publikacjami, w których dowiodłem, iż Winiarska zmyśliła swoją podziemną działalność, wnieśli do sędzi Mirelli Sprawki o usunięcie mnie z sali, gdyż ponownie będą chcieli mnie wezwać na świadka celem konfrontacji z oskarżonymi. Minęło pół roku, a ja nie zostałem wezwany na świadka. Mimo to pełnomocnik Winiarskiej 4 sierpnia przypomniał sędzi, że powinna mnie wyrzucić z sali.
Oczywiście, to był tylko pretekst. Chodziło o to, żebym nie mógł pokazywać jak Winiarska i jej świadkowie zamieniają ten proces w kabaret, konfabulując i opowiadając bajeczki o swojej bohaterskiej walce z reżimem gen. Jaruzelskiego. Sędzia przychyliła się do wniosku obrońców, ku radości oskarżonej i jej nowych świadków: skandalisty i mitomana Leszka Bubla oraz mitomana, byłego posła PiS z Mrągowa Jerzego Gosiewskiego, obecnie członek Zarządu Okręgowego PiS w Olsztynie i radny powiatowy w Mrągowie, emerytowany leśnik, który też starał się o status osoby represjonowanej, ale jego wniosek został odrzucony.
Winiarska już w trakcie procesu ad hoc powołała bowiem nowych świadków, których nazwiska w jej podaniu do Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w ogóle nie występują i nie zwracała się do nich o podpisanie oświadczenia potwierdzającego jej rzekomą działalność. Winiarska teraz sobie przypomniała, że wraz z nimi w latach 80. XX wieku obalała komunizm.
20 stycznia zeznawali też, mąż Winiarskiej – Kazimierz Winiarski i Marcin Mamiński, człowiek w średnim wieku, jego nazwisko nic mi nie mówi.
Przed rozprawą w holu sądowym Leszek Bubel rzucił się na mnie za tekst o nim, w którym dowiodłem, że nie miał nic wspólnego z działalnością podziemia solidarnościowego. Groził, że mnie pobije. Jako że nie życzył sobie zdjęcia, zasłaniam na zdjęciu jego oczy. Zdjęcia nie życzył sobie też Jerzy Gosiewski (ucięta postać po prawej stronie), po lewej Władysława Winiarska, która już na pierwszym procesie zgodziła się by media publikowały jej wizerunek i nazwisko.
Na procesie musiał być dziennikarz PAP, bo ukazała się w serwisie Agencji depesza. Ale musiał mocno się spóźnić, bo nie wspomina autor o zeznaniu Leszka Bubla, a on zeznawał jako pierwszy. Natomiast PAP zrelacjonował zeznanie Jerzego Gosiewskiego:
Otrzymywałem od niej ulotki, które następnie były powielane i dystrybuowane, widziałem ją jako uczestniczkę tak zwanych marszów głodowych w Olsztynie, widziałem ją jak brała udział w uroczystościach rocznicowych po śmierci olsztyńskiego studenta (zamordowanego przez milicję Marcina Antonowicza – przyp. red.) oraz innych spotkaniach
– powiedział były poseł PiS. Jak dodał, nie ma żadnych dokumentów czy zdjęć z tamtych czasów, ponieważ wszystkie działania opozycji odbywały się w konspiracji.
Zeznawał też mąż głównej oskarżonej, który mówił, że jego żona rozklejała ulotki na budynkach. Podkreślił, że odbierała ulotki na dworcu kolejowym w Olsztynie i w innych miejscach. Jak mówił, podwoził ją samochodem. Zeznawał, że on tylko w ten sposób pomagał, bo bał się o dziecko, które wówczas miało 4,5 roku i w razie zatrzymania obojga rodziców mogło trafić do domu dziecka.
Odsyłam do mojego tekstu, w którym demaskuję świadków Winiarskiej - Pawła Abramskiego, Leszka Bubla i Jerzego Gosiewskiego.
Na procesie Winiarskiej zeznawali Socha, Gulko i b. poseł KLD Abramski. Bubel ukarany grzywną
Adam Socha



Skomentuj
Komentuj jako gość