logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

czwartek, sierpień 13, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn
  • Kim jest Marek Żejmo, autor książki "Liderzy podziemia Solidarności"? (cz. 6)

Olsztyn

Kim jest Marek Żejmo, autor książki "Liderzy podziemia Solidarności"? (cz. 6)

Szczegóły
Opublikowano: środa, 13 wrzesień 2023 07:00

Na swój proces lustracyjny Marek Żejmo powołał licznych świadków, głównie byłych funkcjonariuszy SB i oficerów LWP. Najpierw jednak, w 2013 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie odmówił wszczęcia postępowania lustracyjnego.

Swoją decyzję uzasadnił tym, że prokuratura oparła wniosek na nieodpowiednich przepisach. Ponadto, zdaniem sądu, prokuratura uniemożliwiła byłemu radnemu Olsztyna zapoznanie się z materiałem dowodowym. Marek Żejmo podkreślał, że zarzuty prokuratury, jakoby współpracował ze Służbami Bezpieczeństwa PRL są bezpodstawne. "W ten sposób można każdego człowieka „załatwić”. Natomiast IPN za wszelką cenę chce udowodnić w ten sposób potrzebę swojego istnienia. Wszystkie dowody są albo wyssane z palca, albo mocno naciągnięte" - mówił Marek Żejmo dziennikarzom po rozprawie.

Prokurator Andrzej Ostapa złożył zażalenie na decyzję sądu. Sąd Apelacyjny przychylił się do skargi i proces miał się rozpocząć 14 października 2013 roku. Jednak Żejmo nie został wpuszczony do gmachu sądu, gdyż strażnik wyczuł od niego alkohol i po zbadaniu alkotestem stwierdził 3,9 promila w wydychanym powietrzu. Sąd wymierzył mu karę porządkową w wysokości 5 tys. złotych. Od tej kary odwołał się jego pełnomocnik adw. Ryszard Afeltowicz, który podważył prawidłowość działania alkotestu. Żejmo przyznał, że poprzedniego dnia pił ze znajomym, ale wykluczone, że był pijany idąc do sadu. Sąd uchylił karę.

Druga rozprawa doszła do skutku 17 marca 2014 roku. Tego dnia przesłuchano świadków zgłoszonych przez oskarżonego, b. funkcjonariuszy SB 64-letniego Janusza Szczupakowskiego i 67-letniego Franciszka Sztuckiego oraz pracownika spółek Żejmo - Andrzeja O. Sztucki jednak nie przydał się Żejmie gdyż zeznał: "Uważam, że przez 5-6 lat nie dałoby się fikcyjnie zarejestrować TW i ukryć to przed szefami, bo szef musiał o tym wiedzieć i musiał podpisywać papiery".

Bardziej pomocny okazał się Janusz Szczupakowski, który twierdził, że Żejmo był rozpracowywany przez służby, ale nie był TW. Zeznał, że zna Żejmo od dziecka, on chodził do Szkoły Podstawowej nr 13 a Marek do "5". W latach 1978-82 pracował w Wydziale II (kontrwywiad), a następnie awansował do Gdańska. Z Markiem przyjaźnił się i spotykał intensywnie od 1978 roku, zapraszał Go z żoną Ewą i dziećmi do swojego domku nad jeziorem. Były wspólne biesiady, picie wódki, spotykanie się w domu. Te spotkania trwały do czasu wyjazdu Marka do Niemiec w 1980 roku. Pomógł Żejmie w uzyskaniu paszportu. W stanie wojennym minął go na korytarzu komendy wojewódzkiej milicji w Olsztynie prowadzonego w kajdankach. Gdy się później spotkali to Marek twierdził, że "zatrzymano mnie, bo z Niemiec przywiozłem ulotki". (Dziwne, że Żejmo nie wystąpił do Urzędu ds Kombatantów o status osoby represjonowanej w stanie wojennym - ironiczny komentarz A.Socha)
Świadek słyszał, że Marek miał mieć fałszywy dyplom inż. budownictwa, ale nie od samego Marka i oceniał to jako "plotki".

Andrzej O. pracował w spółkach Żejmo po 1990 roku, ale nic nie wniósł do sprawy.

Trzecia rozprawa odbyła się 24 kwietnia 2014 roku, Przesłuchano Jana Szeniawskiego, byłego szefa Wydziału II (kontrwywiad) w Olsztynie. Świadek znacząco zmienił pierwsze zeznanie złożone przed prokuratorem, w którym potwierdził, że Żejmo był TW. Dezawuował kpt Szczepanika, oficera prowadzącego Żejmę (Szczepanik zmarł przed procesem, ale sąd dysponował jego zeznaniami w prokuraturze). Szeniawski potwierdził, że firmy polonijne były w szczególnym zainteresowaniu SB (Żejmo był dyrektorem takich firm).

Na kolejną rozprawę, 12 grudnia 2014 roku, Żejmo zgłosił kolejnych świadków: płk Andrzeja Bałtyckiego, szefa jednostki kontrwywiadu wojskowego w latach 1981-2001, płk Janusza Kleczara, mjr Zenona Łukasiewicza, byłego zastępcę Wydziału II SB i Pawła D. Świadkowie ci mieli potwierdził, że Żejmo nie był TW. Zgłosił też osoby wymienione w meldunkach TW "Pawła" jako gangsterzy działający w Niemczech, znajomi Żejmy: Tadeusza D. z gangu fałszerzy dolarów, Czesława W. i Leszka Z. Sąd zgodził się jedynie na słuchanie płk Łukasiewiczem, ale ten nie stawił się na rozprawie oraz płk Batyckiego. Ten świadek nic nie wniósł. Zeznał, że spotykał się z Żejmo, jako honorowym członkiem Stowarzyszenia Oficerów Piętnastej Warmińsko-Mazurskiej Dywizji Zmechanizowanej, na świętach państwowych.

W 2015 roku Sąd orzekł, że olsztyński biznesmen i były radny Marek Żejmo napisał nieprawdę w oświadczeniu lustracyjnym, złożonym w 2010 roku, podczas wyborów do olsztyńskiej rady miasta. Zakazał mu przez 4-lata startu w wyborach oraz pełnienia w tym czasie funkcji publicznych. Sędzia Piotr Mądry w uzasadnieniu ustnym wyroku przyznał, że nie ma jednoznacznych dokumentów potwierdzających współpracę, takich jak teczka personalna i teczka pracy. Jednak poszlaki z innych dokumentów, takich jak meldunki oraz zeznania świadków wskazują, że lustrowany był świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa od 1982 do 1990 roku, z niewielką przerwą.

– Świadczą o tym między innymi zeznania funkcjonariusza SB, który go werbował i prowadził – mówił sędzia Piotr Mądry podczas odczytywania uzasadnienia wyroku.

Kolejne instancje utrzymały ten wyrok w mocy. Później Żejmo występował do sądu o zatarcie tego wyroku, ale sądy odpowiedziały, że jego wniosek jest pozbawiony podstaw prawnych.

Co zawiera książka "Liderzy podziemia Solidarności"?

Z bagażem kłamcy lustracyjnego, po karierze w budownictwie w Niemczech w latach 80., następnie karierze szefa spółek polonijnych, w wolnej Polsce karierze biznesmena i budowniczego hotelu "Manor" i na końcu karierze polityka i naukowca (trzykrotnie próbował uzyskać habilitacje, obecnie zabiega o to na UWM), w 2022 roku objawił się jako autor książki "Liderzy podziemia Solidarności".

Promocja książki w Olsztynie miała miejsce 14 października 2022 roku, z udziałem wicemarszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa i Krzysztofa Pusza, na która przyszli byli działacze PZPR, politycy PO i PSL, aktywiści KODu i kilku weteranów "S". Po otrzymaniu z IPN akt sprawy lustracyjnej, poprosiłem Marka Żejmo o wywiad. Zaprosił mnie do swojego uroczego domu w lesie, obok hotelu "Manor". Rozmawialiśmy kilka godzin. Już po autoryzowaniu pierwszej części wywiadu, ukazał się w "Debacie" mój pierwszy tekst na jego temat. Żejmo zareagował ostrym listem do redaktora naczelnego, w którym nie zgodził się na publikację wywiadu i zagroził procesem. Później redakcja otrzymała wezwanie przedsądowe, w którym Żejmo zażądał przeprosin i wpłaty na jego konto 150 tys. zł. Żądania odrzuciliśmy, jako bezpodstawne.

Książka liczy 791 stron wywiadów z działaczami podziemnej "Solidarności" w Gdańsku. Bogdan Borusewicz udostępnił nigdy do tej pory nie publikowane fragmenty pamiętników swojej żony Aliny Pienkowskiej z okresu stanu wojennego, ukrywania się Borusewicza, w czasie gdy urodziła im się córka Kinga. Borusewicz odkrył pamiętnik po śmierci żony. Te fragmenty pamiętnika stanowią najbardziej poruszającą część książki. Ujmuje skromność Pienkowskiej, która w 1993 roku, gdyż zakończyła się jej kadencja jako Senatorki RP, zakończyła karierę polityczną i wróciła do pracy jako pielęgniarka, wywołując tym szok swoich przyjaciół i kolegów, którzy dalej robili kariery polityczne.

Dalej w książce są rozmowy ze stoczniowcami, którzy wywołali 14 sierpnia 1980 roku strajk: Jerzym Borowczakiem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim oraz z Aleksandrem Hallem, Bogdanem Lisem, Henrykiem Majewskim, Krzysztofem i Ryszardem Puszami, sylwetka śp. Arkadiusza Arama Rybickiego i wywiad z jego bratem Mirosławem, a także rozmowa z obrońca działaczy "S" mec. Jackiem Taylorem. Ze śp. Anną Walentynowicz to nie jest rozmowa, przecież zginęła w katastrofie smoleńskiej w 2010 roku, tylko Jej sylwetka opracowana na podstawie książek na Jej temat i wywiadów z "Anną Solidarność". Książkę zamyka blok liczący 70 stron, poświęcony obronie Lecha Wałęsa przed oskarżeniami o współpracę z SB.

To co dla mnie było najciekawsze w tej książce to opowieści bohaterów o ich domu rodzinnym i ich życiu oraz relacje o tym, jak działało podziemie w Trójmieście. Z tych rozmów dowiedziałem się, że matka Borusewicza żyła i pracowała w USA, być może dlatego syn Bogdan mógł zostać zawodowym rewolucjonistą, bowiem nigdy nie pracował zawodowo.

To co mnie najbardziej w tej książce zaskoczyło, to ujawnienie przez dr. Henryka Majewskiego, wiceministra spraw wewnętrznych w rządzie premiera Krzysztofa Bieleckiego, że skonstruował w stanie wojennym bomby na polecenie Borusewicza, po tym jak milicja zabiła w 1982 roku w Lubinie trzech demonstrantów. Miały zostać użyte przeciwko ZOMO i wojsku, gdyby zaczęli strzelać do demonstrantów w Gdańsku. Borusewicz dlatego zlecił to zadanie Majewskiemu, bo ten pracując na Politechnice Gdańskiej miał dostęp do środków chemicznych. Takie ładunki wybuchowe skonstruował i wypróbował w lasach pod Lęborkiem i Węsiorami. Efekt był piorunujący. Wyprodukował też "koktajle Mołotowa" Następnie te "koktajle" rozwozili w bagażnikach aut Borusewicz z Krzysztofem Puszem. Na szczęście nigdy ich nie użyto.

Michnik kazał mu napisać taką książkę

Na pytanie, jak powstała idea książki i jak Żejmo poznał jej bohaterów Borusewicza, Lisa i Pusza, on, człowiek zupełnie z "innej bajki", odpowiedział, że zaczęło się od przyjaźni z Bogdanem Lisem, który, tak jak on w latach 90. XX wieku prowadził firmę. Poznali się na jakimś spotkaniu biznesmenów w Warszawie i przypadli sobie do gustu. Zaprosił Lisa na grilla do swojej posiadłości w Olsztynie. Od tego czasu często spotykają się u niego na zakrapianym grillu z Lisem, Borusewiczem i Puszem. Często też z Lisem żeglują po morzach i ocenach. Przy whisky wspominali różne ciekawe rzeczy ze swojej działalności w podziemiu. Żałował wtedy, że nikt tego nie spisywał.

On też był przez nich zapraszany do Gdańska i trafił na przyjęcie w 2018 roku u Krzysztofa Pusza, na którym byli m.in. Lech Wałęsa, Bogdan Borusewicz, Zbigniew Bujak, Zbigniew Janas, Jan Lityński, Henryk Majewski i Adam Michnik. Na tym przyjęciu miał zapytać Michnika, dlaczego oddali, po 1989 roku, Solidarność nie w te ręce, co trzeba i dlaczego "Adaś" nie stworzył zbiorowego portretu ludzi pierwszej Solidarności? Skąd się wzięli ci, którzy zmienili ustrój w Polsce i w tej części Europy? Na to Michnik miał mu polecić: weź i napisz! Minęło kilka miesięcy i na ponownym spotkaniu Michnik miał go zagadnąć, co z tą książką? Dał się przekonać.

Rozmawiał z dziennikarzami, żeby mu podpowiedzieli, jak to ująć, ale żadnego pomysłu nie podsunęli, poza tym, żeby stworzyć coś w rodzaju ankiety złożonej z 40 takich samych pytań do wszystkich. Ale odrzucił ten pomysł, bo uznał, że to muszą być osobiste wspomnienia, bo dla każdego z bohaterów co innego w życiu było ważne. Postanowił, że każdemu z bohaterów umożliwi opowiedzenie skąd oni się wzięli, dlaczego się buntowali oraz ukazanie rodzinnych korzeni.

Wspólnie z "Borsukiem", Lisem i Puszem sporządzili listę osób, które powinny się znaleźć w tej książce. Dostał od nich kontakty - telefony i adresy - do wszystkich najważniejszych działaczy podziemia w Gdańsku i Polsce. Zaczął jeździć po kraju, spotykać się z nimi i nagrywać rozmowy. Nie zadawał żadnych pytań, to była luźna rozmowa i każdy z rozmówców sam decydował o czym chce mówić.

Zwróciłem Żejmie uwagę, że nie wszyscy czołowi działacze podziemia wyrazili zgodę na wystąpienie w Jego książce, więc głównie znalazły się w nim osoby związane z obecną "totalną opozycją". Wyjątek zrobił tylko Ludwik Prądzyński, stoczniowiec, który w sierpniu 1980 roku zainicjował strajk wraz Jerzym Borowczakiem i Bogdanem Felskim. Jako jedyny w wywiadzie powiedział, że dla niego wierni sierpniowym ideałom "Solidarności" z Gdańska to zostali tylko Ania Walentynowicz i Gwiazdowie. Wałęsa te ideały zdradził, gdy został prezydentem. Pozostali działacze, Jak Borusewicz, Borowczak "przykryli" tę kartę "antypolską działalnością w PO", a Donald Tusk jako premier rozdzieleniem wizyt swojej i prezydenta Lecha Kaczyńskiego na rocznicy zbrodni katyńskiej.

Powody odmowy udzielenia wywiadu były różne, wyjaśnił mi Żejmo. Np. jeden z liderów podziemia gdańskiego stwierdził, że jeżeli nie ma na liście małżeństwa Joanny i Andrzeja Gwiazdów oraz Krzysztofa Wyszkowskiego, to on też nie chce brać udziału w tym przedsięwzięciu. I nie pomogły argumenty, że przecież te osoby w podziemiu nie działały. Były też odmowy spowodowane animozjami osobistymi i uprzedzeniami politycznymi, do osób, które wyraziły zgodę jak do Bogdana Borusewicza czy Bogdana Lisa. Były też osoby, które odpowiadały skromnie, że niczego tak ważnego nie dokonały i nie czują się godne dostąpienia takiego zaszczytu. Dlatego do książki włączył tabelę z 300 nazwiskami ludzi związanych z Solidarnością, przypadkowo dobranych, trochę faworyzował Olsztyn, z Olsztyna znaleźli się w tym wykazie Józef Lubieniecki, Jerzy Szmit, Irena Telesz, Wojciech Ciesielski, Wiesław Brycki, Igor Hrywna, Andrzej Bober i Adam Socha (widać, że Żejmo nie miał żadnej orientacji odnośnie działaczy olsztyńskiego podziemia, na tej liście przede wszystkim powinni być m.in: Bogdan Bachmura, Kazimierz Wosiek, Ewa i Tadeusz Adamscy, Józefa Mielnik, Władysław Kałudziński, Danuta Gulko. Andrzej Bober po wyjściu z internowania zorganizował w l. 1983-84 druk biuletynu Agencja Informacyjna Solidarności - przegląd działalności podziemnej Solidarności w różnych regionach, "po wsypie"  wyemigrował do USA - przypis A.Socha)

Przez całą książkę przewija się pytanie o Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Zapytałem Żejmo, czy taki był jeden z Jego celów, polemika z polityką historyczna obecnego obozu rządzącego i obrona Wałęsy?

Wyjaśnił, że ponieważ rola Kaczyńskich, a szczególnie w ostatnim okresie Jarosława, jest bardzo znacząca, to chciał pokazać, skąd ona się wzięła i jeśli o Lechu Kaczyńskim wszyscy Jego rozmówcy wyrażali się z sympatią, to zauważył, że o Jarosławie nie bardzo dobrze, z czym on się zgadza, patrząc na Jego politykę. Poza tym chciał, żeby twórcy przemian ustrojowych w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej wyrazili swoje zdanie na temat obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej w Polsce, czy o taką Polskę im chodziło i tyle.

Powstało kilkaset godzin rozmów. Przekazywał je swoim studentom do transkrypcji. Mówi, że był przerażony ignorancją historyczną studentów II i IV roku studiów humanistycznych, którzy spisując rozmowy, popełniali podstawowe błędy, przekręcali daty, nazwiska historycznych postaci, np. nie kojarzyli, kim był gen. Jaruzelski, nie mówiąc o Lisie czy Bujaku.

Co jeszcze chce osiągnąć Żejmo?

Na koniec zapytałem 72-letniego Marka Żejmo, jaki jeszcze cel sobie stawia w życiu, nie licząc walki o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego, przegraną już w PAN, na UMCS w Lublinie i UAM w Poznaniu (teraz lobbuje na UWM, Dyrektor Instytutu Nauk Politycznych prof. dr hab. Arkadiusz Żukowski, prof. zw. był recenzentem jego pracy doktorskiej)? Odpowiedział, że podpisanie kontraktu z Brandenburską Akademią Nauk w Berlinie na badanie archiwum w Królewcu. Gdy był wykładowcą w uczelniach w Królewcu dzięki rektorowi uzyskał dostęp do archiwum i zdobył wiele materiałów.

Spróbuje też zawalczyć o odszkodowanie za Hotel "Żejmo" (obecna nazwa "Manor"). W 1999 roku AmerBank, kredytujący budowę, w momencie gdy inwestycja była w 95% ukończona, z dnia na dzień zawiesił kredytowanie i zażądał natychmiastowego zwrotu kredytu. Bank twierdził m.in., że koszt budowy został znacznie przekroczony. Spółka Żejmy Warimex musiała ogłosić upadłość. Teraz Sąd Najwyższy uznał argument Żejmo, iż wypowiedzenie umowy kredytowej nie było skuteczne, gdyż decyzję komitetu kredytowego banku przekazała spółce Warimex osoba, która nie była odpowiednio umocowana. Wobec tego, że hotel został już dawno sprzedany przez syndyka, więc były sędzia Trybunału Konstytucyjnego miał zaproponować Żejmie, że zawalczy o odszkodowanie od sądów. "Traktuję ten kolejny proces jako zabawę" - powiedział mi Żejmo.

Żejmo był olsztyńskim radnym z listy Czesława Jerzego Małkowskiego. Musiał oddać mandat, gdy został oskarżony o złożenie nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Zapytałem, czy Małkowski (który był na promocji książki Żejmo "Ludzie podziemia Solidarności") wystartuje ponownie na prezydenta Olsztyna, po tym, jak sąd oczyścił go z zarzutu zgwałcenia podwładnej. Żejmo odparł, że jeśli jego Małkowski o to zapyta, to będzie mu radził, by wystartował, bo byłoby to "ukoronowaniem drogi życiowej Małkowskiego". Tym bardziej, że Małkowski niczego złego miastu nie zrobił, w odróżnieniu od Piotra Grzymowicza, który zadłużył miasto i wpakował Olsztyn w bezsensowną i kosztowną inwestycję tramwajową.

Kto wie, może i Żejmo ponownie wystartuje z listy Małkowskiego do rady miasta? Kara za kłamstwo lustracyjne już dawno zatarta.
Adam Socha
Koniec
Na zdjęciu: Marek Żejmo w swoim gabinecie z książką "Liderzy podziemia Solidarności", fot. A.Socha

POPRZEDNIE CZĘŚCI TUTAJ

Tweet
Pin It
  • Poprzedni artykuł
  • Następny artykuł

Skomentuj

Komentuj jako gość

    0

    Biorą udział w konwersacji

    Komentarze (3)

    • Sortuj - najpierw najstarsze
    • Sortuj - najpierw najnowsze
    • Subskrybuj poprzez e-mail
    • Gość - Gość

      Odnośnik bezpośredni

      Redaktorze, widzę, że panu ulżyło, dlatego czas poznać istotę rzeczy – czym Żejmo panu podpadł? Ale szczerze. Proszę w punktach, bo nie chce mi się ślęczeć nad poszczególnymi częściami i łowić pańskie niedopowiedzenia.

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Danuta (86.)

      Odnośnik bezpośredni

      No wreszcie serialu "Żejmo" ciąg dalszy a nie mogłam się doczekać... dziękujemy... dziękujemy... super reklama książki (gdzie ją Panie Redaktorze można kupić..?) a ten aktor na świetnym zdjęciu to takie "ciacho", że aż bym go skonsumowała mimo, że jestem w podobnym wieku... czy mogę prosić o telefon do Autora...?

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Marek

      Odnośnik bezpośredni

      Kim jest Marek Żejmo? O czym Debata nie napisała!
      Poniżej przedstawiam w skrócie moją odpowiedź na serię artykułów pt. Kim jest Marek Żejmo. Ze względu na brak miejsca ograniczam się do podstawowych problemów, a zainteresowanych szczegółami odsyłam na moją stronę internetową www.marek-zejmo.pl

      Miesięcznika Debata przed ukazaniem się cyklu artykułów na mój temat nigdy nie czytałem, a o jego redaktorze Adamie Sosze nigdy nie słyszałem, więc gdy zwrócił się do mnie z prośbą o wywiad na temat mojej książki pt. Liderzy podziemia Solidarności, to się niestety zgodziłem. Odbyły się dwa spotkania, a wywiad był długi, obejmujący niemal całość mego życia. Z przebiegu rozmowy i stale utrzymywanego przez Sochę tonu życzliwości wynikało, że chce on napisać nie tylko o mojej ostatniej książce, ale także o mnie, na co się zgodziłem ze stanowczym zastrzeżeniem, że wszelkie publikacje ma mój temat mają być autoryzowane, co Socha z entuzjazmem potwierdził. Spodziewałem się, że będzie to krótka opowieść o moim życiu, życiu młodego człowieka, który wyjechał, jak tysiące innych w tym czasie w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy do Niemiec. Bez znajomości języka, a po 12. latach wrócił jako zamożny dyrektor szwajcarskiej firmy znający biegle niemiecki i rosyjski, zajmujący się na dużą skalę handlem międzynarodowym. Potem właściciela dużego hotelu, którego niestety nie pozwolono mu dokończyć. Po upadku firmy budującej hotel wiele lat pracował jako wykładowca na wyższych uczelniach w Polsce oraz dwóch państwowych rosyjskich uniwersytetach w Kaliningradzie i w St. Petersburgu. Profesor wizytujący, autor kilkudziesięciu opublikowanych artykułów naukowych oraz autor kilku naukowych monografii. Oczywiście z obszernego wywiadu w tekście nic się nie znalazło, a przeciwnie – wszelkie omówione tam problemy, które przedstawiały moją sylwetkę i dorobek mego życia w pozytywnym świetle zostały konsekwentnie pominięte. Natomiast z ogromną starannością Socha z różnych operacyjnych dokumentów SB nie sprawdzając ich wiarygodności wyselekcjonował rzekome informacje na mój temat, ale pochodzące wyłącznie z donosów agentów SB TW Kormoran i TW Mercedes, które zawierają same kłamstwa i przedstawiają mnie tylko w negatywnym świetle naruszając tym samym moje dobre imię. Przy czym nie wiadomo kim byli ci agenci, czy w ogóle istnieli, a przede wszystkim czy rzekome „informacje” podawali dobrowolnie, czy też pod dyktando oficerów SB? Tego nikt nie wyjaśnił, zatem nie wolno było ich publikować w artykułach „Kim jest Marek Żejmo”, zwłaszcza sugerując, że podaje się sprawdzone fakty, więc kategorycznie stwierdzam, że wszystkie informacje podane w artykułach A. Sochy są zbiorem donosów na mnie dokonanych wyłącznie przez współpracowników SB, wszystkie są nieprawdziwe, a zgromadzone przez SB na wypadek, gdybym nie zgodził się zostać ich agentem do spraw kontaktów z BND (Bundes Nachrichten Dienst – wywiad niemiecki) zbierała i tworzyła na mój temat zbiory informacji oraz dokumentów nieprawdziwych, a większość z nich były fałszowane. To są fakty wielokrotnie potwierdzone przed sądem przez oficerów SB. Adam Socha przedstawia mnie wyłącznie w negatywnym świetle, jako człowieka powiązanego ze światem przestępczym. W aktach SB znajdowało się wiele dokumentów, notatek służbowych i meldunków operacyjnych sporządzonych przez oficerów SB podających nieprawdziwe informacje na mój temat. Na przykład podawano nieprawdziwe adresy, pod którymi miałem rzekomo mieszkać, a nigdy tam nie przebywałem; podawano nazwy firm, w których rzekomo miałem pracować, a nigdy nie pracowałem, jak np. Pilzacker pod Hamburgiem, Bolwin-Heemann w Bielefeld, czy Żejmobau w Berlinie Zachodnim, gdzie jak dowodnie wynika z pieczątek w moim paszporcie w tym czasie miałem zezwolenie na pobyt stały, ale bez prawa podejmowania samodzielnej działalności gospodarczej (wtedy prowadziłem budowę hotelu Forum w Krakowie), a także firma NELOP (Polen wspak). Miałem także wywozić z Polski do Niemiec jachty żaglowe, co gdyby było prawdą nie mogło być tajemnicą. W moich aktach są także telegramy WUSW w Olsztynie do ich odpowiednika w Katowicach informujące, że przebywam od 4 lat na paszporcie konsularnym w Danii, gdy w tym czasie w Danii jeszcze nie byłem. Także rzekomo istniejący fałszywy dyplom uczelni wystawiony na moje nazwisko być może był sporządzony, żeby ewentualnie mógł mnie skompromitować, żeby mieć na mnie możliwość nacisku i skłonienia do współpracy. W ręce Adama Sochy dostały się akta operacyjne SB, która zbierała na mnie różne materiały, w tym także tworzyła fikcyjne materiały kompromitujące o czym świadczą zawarte w aktach sprawy udokumentowane przez biegłych sądowych fałszerstwa moich dokumentów dokonywane przez oficerów SB oraz dokumenty zawierające całkowicie nieprawdziwe informacje, jak np. rzekomo pochodzące ode mnie 6 meldunków operacyjnych, ale na żadnym z nich nie ma mego podpisu, czy donosy agentów SB. W aktach sprawy poza dokumentami paszportowymi nie ma żadnego dokumentu podpisanego przeze mnie. Jedynym logicznym wytłumaczeniem powodów, dla których SB zbierała o mnie fałszowane informacje było zbieranie na mnie „haków” na wypadek gdybym odmówił współpracy z SB w sprawie kontaktów z niemieckim wywiadem. Także w tym celu zbierano oczerniające mnie kłamstwa od tajnych współpracowników SB pozbawionych jakichkolwiek moralnych skrupułów, takich jak tw Kormoran i tw Mercedes, co skwapliwie wykorzystał A. Socha prezentując jako prawdę objawioną w swoich artykułach. Zamiary zwerbowania mnie do współpracy z BND potwierdzili kpt. M. Szczepanik, mjr J. Szczupakowski i Naczelnik Wydziału II WUSW w Olsztynie ppłk. J. Szeniawski przed Sądem Okręgowym w Olsztynie, gdzie zeznał, że:… lustrowany był przewidziany do realizacji kontaktu, czyli do podjęcia współpracy z BND (Bundes Nachrichten Dienst), a więc wywiadem niemieckim [...]. Na pewno pan Marek Żejmo nie był świadomym TW. Nieraz zdarzało się, że meldunki przekazane przez jedną osobę były przydzielane do innej osoby. Bywało tak, że z jednego meldunku robiło się kilka notatek. Oficerowie SB potwierdzali przed Sądem ten fakt wielokrotnie.
      Dla łatwiejszego przedstawienia materiału podzieliłem go na 3 grupy: A. Moja rzekoma współpraca z SB, B. Budowa hotelu nad jeziorem Żbik w Olsztynie, C. Moja aktywność naukowa, habilitacje.
      Ad. A - Moja rzekoma współpraca z SB
      Wniosek IPN o stwierdzenie, że jestem kłamcą lustracyjnym Sąd Okręgowy w Olsztynie odrzucił uznając, że jest źle uzasadniony. Prokurator IPN nie uzupełniając swego wniosku nawet o jeden dokument odwołał się od tego postanowienia do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który przychylił się do wniosku. Na swoją obronę powołałem świadków, szefów wywiadu i kontrwywiadu wojskowego na okoliczność, że nie byłem współpracownikiem służb specjalnych (mieli wspólne z SB Biuro „C”, czyli archiwum, więc wiedzieli kto jest TW, a także na potwierdzenie faktu, że moja działalność w handlu międzynarodowym była cały czas w obszarze zainteresowań wywiadu wojskowego i byłem obserwowany). Sąd wezwał na rozprawę 26.01.2015 r. świadków obrony, ale ostatecznie nie dopuścił do ich przesłuchania twierdząc, że „... zeznania ich nie są przydatne do stwierdzenia danej okoliczności”. Decyzja sądu była skandaliczna, bowiem pozbawiała mnie możliwości przesłuchania świadków mogących potwierdzić moje zeznania i wykazać moją niewinność. Sąd ostatecznie uznał mnie za kłamcę lustracyjnego opierając swoje rozstrzygnięcie wyłącznie na obciążających mnie zeznaniach kpt. M. Szczepanika, fakcie zarejestrowania mnie 22.09.1982 r. jako TW Paweł oraz fakcie istnienia 6 pochodzących rzekomo ode mnie meldunków, na których nie ma moich podpisów. Sąd odrzucił wszelkie wnioski obrony oraz dowody i materiały świadczące o mojej niewinności. Sąd naruszył więc zasadę bezstronności przychylając się wyłącznie do wniosków prokuratora z IPN. Sąd pominął także fakt istnienia w aktach sprawy wielu dokumentów ewidentnie potwierdzających nieprawdę a podpisanych przez oficerów SB z czego fałszerstwo dokonane przez kpt. M. Szczepanika dowodnie wykazał biegły sądowy powołany przez sąd. Podkreślenia wymaga fakt, że Sąd Okręgowy w Olsztynie w uzasadnieniu orzeczenia w mojej sprawie stwierdza, że: Aby można było mówić o tajnej i świadomej współpracy z organami bezpieczeństwa państwa musi zostać spełnionych łącznie pięć warunków określonych przez Trybunał Konstytucyjny ..., że lustrowana osoba była agentem służb specjalnych nie wystarczy sam fakt rejestracji w ewidencji operacyjnej, bądź sporządzenia zobowiązania o jej podjęciu. Jeszcze współpraca ta musi mieć charakter świadomy, być tajna i polegająca na zlecaniu i realizacji konkretnych zadań. Zarówno prokuratura IPN, jak i Sąd Okręgowy w Olsztynie nie wykazały, że w moim przypadku warunki te zostały spełnione. Przeciwnie, nie było dowodów, że któryś z tych warunków mnie nie dotyczył. Zatem wymagane ustawą przesłanki bycia tajnym współpracownikiem służb specjalnych nie zostały wypełnione przez Marka Żejmo w toczącym się przed sądami I i II instancji postępowaniu lustracyjnym. Istnieje uzasadniona podstawa do przyjęcia, że Marek Żejmo złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, a wyroki zapadłe w przywołanych sprawach opierały się na spreparowanych przez oficerów SB dokumentach (fragment opinii prawnej na ten temat).
      Podkreślenia wymaga fakt, że owe sześć meldunków mających pochodzić ode mnie zawierają kłamstwa lub nic nie znaczące plotki, jakimi ja się nigdy nie zajmowałem. Natomiast nie ma w nich ważnych informacji, np. jak doprowadziłem do wygrania przetargu przez berlińską firmę Hodak Bau w warszawskim Orbisie na remont i wykończenie hotelu Forum w Krakowie. Nie ma też słowa o tym, że dostarczałem mrożoną żywność dla fińskiej armii, czy radzieckiej dalekomorskiej floty rybackiej w Murmańsku. To byłyby ważne informacje, a nie jakieś plotki i drobiazgi, które mi się przypisuje. Gdybym był agentem, to musiałbym napisać szczegółowe informacje o swojej międzynarodowej działalności handlowej, rocznie eksport z Polski ok. 50 tys. ton mrożonek plus sprowadzane do Polski z Zachodu maszyny i linie technologiczne za ok. 20-30 mln DEM.
      Na ten właśnie temat wypowiedział się płk. Antoni Bossart, szef placówki wywiadu w Berlinie Zachodnim w latach 1982-1986, a więc w okresie, gdy ja tam mieszkałem i pracowałem. Wówczas kontrolował on działalność wszystkich agentów wywiadu i współpracowników Służby Bezpieczeństwa mieszkających w Berlinie Zachodnim, gdzie przez wiele lat byłem zameldowany na pobyt stały. Wydał oświadczenie potwierdzone notarialnie, w którym z całą stanowczością stwierdził, że na liście współpracowników organów bezpieczeństwa, funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa i agentów wywiadu nie było Marka Żejmo. Po zbadaniu akt niniejszej sprawy stwierdził też, że z punktu widzenia służb specjalnych brak jest dokumentów mogących potwierdzić moją współpracę ze służbami. Zwłaszcza, że podróżując po świecie i załatwiając kontrakty z firmami nie tylko europejskimi, ale USA, Kanada, ZSRR, Arabia Saudyjska i inne kraje arabskie, co niewątpliwie byłoby w sferze zainteresowań służb wywiadu i kontrwywiadu, ale takich dokumentów, ani śladów po nich nigdzie nie znaleziono. A gdyby istniały, to ich kopie musiałyby znajdować się w różnych zbiorach. W swoim oświadczeniu płk. E. Bossart napisał „Reasumując brak jest dowodów potwierdzających, że Marek Żejmo był agentem służb specjalnych PRL, nigdy nie figurował na liście agentów wywiadu i współpracowników SB”.
      Ad B - Budowa hotelu nad jeziorem Żbik w Olsztynie.
      Należąca do mnie spółka Warimex uzyskała od AmerBanku i PKO BP (Konsorcjum Banków) kredyt w wys. 20 mln. zł na budowę czterogwiazdkowego hotelu nad jeziorem Żbik w Olsztynie. Za kredyt poręczyłem całym swoim prywatnym majątkiem, tj. dwoma domami i kilkoma hektarami działek budowlanych o wartości zbliżonej do uzyskanego kredytu. Oprócz tego oczywiście banki miały zabezpieczenie hipoteczne na budowanym hotelu oraz możliwość przejęcia udziałów w Warimexie. Budowa hotelu przebiegała bardzo sprawnie i już po 10. miesiącach od rozpoczęcia inwestycji rozpoczęły się prace wykończeniowe i wyposażanie budynku w meble i sprzęt hotelowy. Wtedy zabrakło pieniędzy i nawet chciałem wstrzymać budowę do czasu uzyskania dalszego finansowania, ale prezes AmerBanku na piśmie zapewniał wykonawców, żeby kontynuowali prace wykończeniowe, „ponieważ dalsze finansowanie hotelu jest zapewnione i należy tylko dopełnić pewnych formalności”. Zażądano ode mnie, żebym przed uruchomieniem ostatniej transzy kredytu pozwalającej na jego uruchomienie podniósł kapitał spółki Warimex aportem, jakim był wybudowany przeze mnie prywatnie budynek biurowy dla potrzeb hotelu. Tak też uczyniłem i gdy 17.05.1999 r. otrzymałem z rejestru sądowego potwierdzenie o przeniesieniu prawa własności tego budynku na Warimex, tego samego dnia otrzymałem wypowiedzenie umowy kredytowej bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Na moje żądanie po kilku dniach otrzymałem informację, że wypowiedziano umowę kredytową z trzech powodów: 1. Przekroczenie budżetu inwestycji; 2. Budowa hotelu niezgodna z dokumentacją i pozwoleniem na budowę; 3. Obciążenie majątku Spółki Warimex bez zgody Banków Konsorcyjnych. Oczywiście argumenty były całkowicie pozbawione nie tylko rzeczywistych podstaw, ale nawet jakiejkolwiek logiki, ponieważ: Ad. 1 - wszystkie zawierane umowy z dostawcami materiałów, urządzeń, usług i robót budowlanych przed ich zawarciem musiały być zgodnie z umową kredytową zatwierdzane przez upoważnionego przedstawiciela banku. Bez jego akceptacji pieniądze nie mogły być wypłacone. Ad. 2 - Ten zarzut jest całkowicie nieuzasadniony ponieważ przebieg budowy był nadzorowany przez Niezależnego Inspektora Nadzoru oddelegowanego przez Banki Konsorcyjne do nadzorowania budowy, uprawnionych kierowników budowy i posiadających odpowiednie uprawnienia inspektorów nadzoru. Kontrola przeprowadzona 23.07.1998 r. przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, gdy budynek był w fazie wykończeniowej stwierdziła, że jedyną usterką była szerokość stopni schodów w węższym ich końcu - łatwe do usunięcia.
      Ad D – Moja aktywność naukowa. Wnioski habilitacyjne.
      Wydane po uzyskaniu doktoratu monografie naukowe – 8, artykuły naukowe mego autorstwa były publikowane w Polsce, w Rosji, na Litwie, Ukrainie, Armenii, w Niemczech w wydawnictwie naukowym Uniwersytetu w Hamburgu; Opublikowane rozdziały w monografiach naukowych – 13; Opublikowane artykuły w czasopismach naukowych – 21. Z monografiami wydano 44 publikacje, w tym recenzje opublikowane wydawnictwach naukowych w Polsce – 5.
      Międzynarodowa aktywność naukowa realizowana w więcej niż jednej uczelni:
      - 2008-2011 adiunkt w Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej w Gdańsku; 2015-2017 - profesor wizytujący w Instytucie Zarządzania w Kaliningradzie; 2017-2022 - profesor wizytujący w Kaliningradzkim Państwowym Uniwersytecie Technicznym; 2017-2022 - profesor wizytujący w Sankt Petersburskim Państwowym Uniwersytecie Rolniczym na Wydziale Nauk Humanistycznych, filii w Kaliningradzie.; 2021 - rok wygłosił wykłady na Uniwersytecie w Kiel (RFN).
      Wystąpienia na krajowych i międzynarodowych konferencjach naukowych: w Polsce, Rosji, na Litwie, w Austrii, Szwajcarii, Niemczech, Armenii i w Kanadzie – 34.
      Udział w komitetach naukowych konferencji krajowych i zagranicznych – 11.
      W 2017 r. złożyłem wniosek habilitacyjny do Instytutu Nauk Politycznych PAN. Jego dyrektor prof. Grzegorz Motyka zapoznał się z moim dorobkiem i uznał, że ilościowo i jakościowo kwalifikuje się on do przeprowadzenia przewodu habilitacyjnego. Okazało się, że recenzent prof. R. Zięba, który ma bardzo wysokie wymagania i ok 90-95% jego recenzji jest negatywnych, to mój dorobek ocenił pozytywnie. Negatywnie wypowiedzieli się prof. J. Fiszer i prof. G. Nowik. Po zapoznaniu się z ich recenzjami i stwierdziłem, że popełnili w swoich ocenach identyczne błędy, więc musieli ze sobą współpracować, co jest absolutnie niedopuszczalne. W związku z tym natychmiast wystąpiłem o umorzenie postępowania habilitacyjnego, co skutkowało tym, że w sensie prawnym postępowanie nie powoduje dla mnie żadnych negatywnych skutków i uznane jest jako niebyłe. Na temat opracowań obydwu profesorów wypowiedziała się biegła sądowa dr Daria Gęsicka w następujący sposób. Wnioski: Recenzenci dokonali oceny osiągnięcia habilitacyjnego dr Marka Żejmo w oderwaniu od kryteriów ustawowych. Recenzja prof. G. Nowika nie spełnia żadnych wymogów stawianych recenzjom w jakimkolwiek postępowaniu awansowym. Ma ona charakter ogólnikowy, dotyczy wyłącznie jednego rozdziału osiągnięcia habilitacyjnego oraz pomija całkowicie dorobek naukowy Habilitanta. Nie jest więc ani pełna ani rzetelna. Recenzje prof. Józefa Fischera oraz prof. Grzegorza Nowika wymieniają identyczne, wymyślone błędy. Zbieżność ta stawia pod znakiem zapytania samodzielny charakter recenzji sporządzonej później. Choć każdy z Recenzentów dostrzega mankamenty technicznej (edytorskiej) strony czy to autoreferatu, czy osiągnięcia habilitacyjnego czy dorobku naukowego, to ich autorstwa recenzje zawierają liczne usterki techniczne (edytorskie).
      2. Uwagi merytoryczne dotyczące osiągnięcia habilitacyjnego dr Marka Żejmo wskazane w recenzji prof. dr hab. Grzegorza Nowika w pełni pokrywają się z uwagami merytorycznymi dostrzeżonymi przez prof. dr hab. Józefa Fischera. Zbieżność ta może rodzić uzasadnione wątpliwości co do samodzielnego charakteru recenzji powstałej później. ·
      4. Recenzenci dokonali oceny osiągnięcia habilitacyjnego dr Marka Żejmo w oderwaniu od kryteriów ustawowych. ·”Recenzja prof. Dr, hab. Grzegorza Janusza (UMCS w Lublinie) z uwagi na wykorzystanie w niej (przejęcie) fragmentu recenzji prof. dr hab. Józefa Fiszera budzi uzasadnione wątpliwości co do jej rzetelności oraz wiarygodności”.
      W 2020 r. ponownie złożyłem wniosek habilitacyjny na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Po wpłynięciu recenzji (pozytywna prof. Wojciecha Roszkowskiego i dwie negatywne prof. Grzegorza Janusza i prof. Tadeusza Dmochowskiego okazało się, że obydwaj profesorowie podobnie jak ich poprzednicy popełnili czyn niegodny ludzi z tytułami profesorskimi, niedopuszczalny w działalności naukowej, ponieważ skopiowali część swoich recenzji od profesorów J. Fiszera i G. Nowika z pierwszej habilitacji. Oczywiście zleciłem dokonanie niezależnie od siebie analiz i porównań biegłym sądowym. Wyniki analiz były dla profesorów recenzentów druzgocące. OPINIA O RECENZJACH PRACY HABILITACJNEJ DR. MARKA ŻEJMO Dr Joanny Hetman-Krajewskiej, Członek Komisji Prawa Autorskiego przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2006-2018). Wnioski:
      Przedstawione do analizy recenzje dorobku naukowego dra Marka Żejmo, sporządzone w ramach postępowania habilitacyjnego, cechują się zbieżnością, która nie może zostać w realiach tego przypadku zakwalifikowana jako twórczość równoległa (paralelna), a co za tym idzie w recenzjach tych doszło do naruszenia zarówno autorskich praw majątkowych, jak i autorskich praw osobistych osób trzecich, co – używając pojęcia języka potocznego – należy określić jako plagiat.
      W recenzjach dorobku naukowego dra Marka Żejmo, sporządzonych w ramach postępowania habilitacyjnego, doszło do naruszenie dóbr osobistych habilitanta takich jak: dobre imię, godność, pozycja zawodowa, prawo do niezakłóconego wykonywania działalności zawodowej czy prawo do twórczości naukowej, poprzez stawianie generalizujących zarzutów nieznajdujących oparcia w faktach oraz używanie słów wykraczających poza granice dozwolonej krytyki.
      Oświadczenie o cofnięciu wniosku i umorzeniu postępowania nastąpiło w wyniku stwierdzenia splagiatowania negatywnych recenzji z pierwszego postępowania, co jest absolutnie niedopuszczalne. W tym przypadku recenzenci z góry założyli odrzucenie wniosku habilitacyjnego i nie zadali sobie nawet trudu zapoznania się z książką i korzystając niezgodnie z prawem z poprzednich negatywnych recenzji „na siłę” szukali argumentów na ocenę negatywną.
      Biegły Sądu Okręgowego w Warszawie z zakresu szkolnictwa wyższego powołany przez Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w mojej sprawie sformułował następujące konkluzje swojej Opinii:
      „Biegły zatem nie może i w tym przypadku orzec inaczej, jak tylko uznać fakt wystąpienia braku etyki Rady Naukowej Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Wydziału Politologii i Dziennikarstwa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowsiej w Lublinie w stosunku do postępowania w sprawie nadania stopnia doktora habilitowanego dr Markowi Żejmo”.
      […] „Kończąc tekst opinii biegłego należy podkreślić bardzo ważną kwestię, iż Instytut Nauk o Polityce i Administracji UMCS w Lublinie w odniesieniu do procesu uzyskiwania awansu naukowego Marka Żejmo dopuścił się kilku uchybień, które powinny być zauważone przez sąd orzekający. Biegły nazwał to nawet mocnym słowem – precedens w sprawie”.
      III HABILITACJA na UAM w Poznaniu
      Pozbawiona obiektywizmu Komisji Habilitacyjnej ocena mego dorobku w świetle wyżej opisanych faktów musiała we mnie wzbudzić poczucie krzywdy. Podjąłem więc trzecią próbę na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Chcę podkreślić, że znam kilku profesorów, którzy do habilitacji podchodzili po kilka razy, więc ze mną nie jest najgorzej, ponieważ tym razem dwie recenzje były pozytywne, a dwie negatywne, więc było blisko. Dwie ostatnie, pozytywne konkluzje recenzji mego dorobku naukowego, które mimo mego wieku (74) zachęcają jednak do podjęcia kolejnej próby. Natomiast informacje opublikowane przez A. Sochę w miesięczniku Debata, jak dowodnie przedstawiłem są kompilacją tworzonych przez SB materiałów mających mnie skompromitować, ale żadna z nich nie została zweryfikowana, a donosicielami są anonimowe i nawet nie wiadomo czy rzeczywiście istniejące osoby.
      Marek Żejmo

      około 1 miesiąc temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz

    Wyróżnione

    Lubiane

    System komentarzy oparty o Komento

    Komentarze

    Polecam ciekawy tekst na:
    https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
    albo na:
    https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-...
    W lipcowej "Debacie" Bachmura ...
    4 godzin(y) temu
    Sześć przykazań przetrwania:
    • pierwsze – nie myśl i nie oceniaj otaczającej cię rzeczywistości
    • drugie – jeśli myślisz, to przynajmniej nic nie mó...
    Prokuratura ściga "Debatę", a ...
    1 dzień temu
    Naprawdę bardzo mi przyjemnie, że już nie muszę z racji wykonywanego zawodu uczestniczyć w wykonywaniu niektórych prokuratorskich postanowień. Z niema...
    Prokuratura ściga "Debatę", a ...
    1 dzień temu
    Pani Bożeno, w takim razie proszę dać dobry przykład odwagi. Przy okazji warto sięgnąć do uznanych autorów badających współczesną zachodnią demokracj...
    Prokuratura ściga "Debatę", a ...
    1 dzień temu
    Oj tam, taka np biedna służba cywilna, urzędy podległe wojewodzie, zatrudnianie znajomych Pasławskiej lub króla
    To politycy stworzyli ludobójc...
    1 dzień temu
    Polecam ciekawy tekst na:
    https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
    albo na:
    https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-...
    Prokuratura ściga "Debatę", a ...
    1 dzień temu

    Ostatnie blogi

    • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
    • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
    • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
    • 1

    Najczęściej czytane

    • Remont PDK bez końca. Pisz oddaje dotację, a sprawę bada prokuratura
    • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
    • W Olsztynie rusza punkt transgranicznej pomocy prawnej dla Ukraińców
    • Prezydent Olsztyna „ukarał” wiceprezydent Sylwię Rembiszewską-Piątek
    • Red. Słowik: „Dlaczego przez 5 lat nie rozliczono prof. Maksymowicza?”
    • Dzierżawca parkingu odpowiedział filmem na rolkę Prezydenta Olsztyna
    • Rada Gminy Gietrzwałd jednomyślnie przyjęła Plan Ogólny, ze strefą na wielkie magazyny
    • Czy Skarb Państwa odzyska 34 mln zł od Helpera?
    • To politycy stworzyli ludobójczy system NFZ, lekarze z niego korzystają
    • Kto z Warmii i Mazur został wyrzucony z PiS wraz z Morawieckim?
    • Zarobki lekarzy na Warmii i Mazurach. Oto rekordziści ze szpitali wojewódzkich
    • Prokuratura bada, czy wpis radnego znieważył ukraińskość dyrektorki szkoły w Bartoszycach

    Wiadomości Olsztyn

    • Olsztyn

      • Prokuratura ściga "Debatę", a nie rozdawnictwo milionów na solaria

        Bogdan Bachmura 2026-08-11 15:49:31

        O tym powinni wiedzieć Czytelnicy naszego portalu. W dniu 12 czerwca 2026 r. mój dom nawiedziło...

      • Dzierżawca parkingu odpowiedział filmem na rolkę Prezydenta Olsztyna

        Adam Jerzy Socha 2026-07-31 06:20:30

        Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk zareagował na akcję dzierżawcy strzeżonego parkingu przy ul....

      • Podwójne standardy rządzącej Olsztynem Koalicji Obywatelskiej

        Jarosław Babalski 2026-07-25 07:59:18

        Jak wyglądają podwójne standardy w RM Olsztyna, gdzie prym wiodą radni KO ? To odniesienie do...

    Wiadomości region

    • Region

      • To politycy stworzyli ludobójczy system NFZ, lekarze z niego korzystają

        2026-08-09 19:38:09

        Kolejny rekordowy zarobek lekarza szpitalnego na Warmii i Mazurach. Tym razem pobił go lekarz...

      • Remont PDK bez końca. Pisz oddaje dotację, a sprawę bada prokuratura

        Adam Jerzy Socha 2026-07-29 10:19:26

        Pisz musi zwrócić Urzędowi Marszałkowskiemu w Olsztynie około 11 mln zł – 7,5 mln zł unijnej...

      • Będzie referendum w sprawie odwołania burmistrza Olecka

        2026-07-29 09:51:02

        Radni Olecka (woj. warmińsko-mazurskie) przyjęli w poniedziałek uchwałę ws. przeprowadzenie referendum o...

    Wiadomości Polska

    • Polska

      • Ministerstwo, na wniosek „Debaty”, ma monitorować transport odpadów niebezpiecznych

        Adam Jerzy Socha 2026-08-03 17:34:08

        Ministerstwie Klimatu i Środowiska odpowiedziało na mój wniosek o objęcie Systemem Elektronicznego...

      • Warszawa zwyciężyła pamięcią. Teraz Polska musi jeszcze zwyciężyć prawdą i sprawiedliwością

        2026-08-01 10:15:11

        NAWROCKI POWIEDZIAŁ O POWSTANIU COŚ, CZEGO CZĘŚĆ POLSKICH ELIT OD LAT BOI SIĘ POWIEDZIEĆ GŁOŚNO....

      • Rada Gminy Gietrzwałd jednomyślnie przyjęła Plan Ogólny, ze strefą na wielkie magazyny

        Adam Jerzy Socha 2026-07-30 14:24:10

        Po wystąpieniach za i przeciw, Rada Gminy Gietrzwałd, w czwartek 30 lipca, jednomyślnie przyjęła...

    O debacie

    • O Nas
    • Autorzy
    • Święta Warmia

    Archiwum

    • Archiwum miesięcznika
    • Archiwum IPN

    Polecamy

    • Klub Jagielloński
    • Teologia Polityczna

    Informacje o plikach cookie

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.