Miałem coś do załatwienia w Gutkowie i wpadłem tam w korek z powodu budowy zatoki autobusowej. Budowa ta zdziwiła mnie niepomiernie, gdyż przed wyborami prezydenta Olsztyna na gwałt kładziono w Gutkowie, na Bałtyckiej asfalt i robiono w tym miejscu chodnik.
Dlaczego nie zrobiono od razu zatoki autobusowej, tylko zrobiony niedawno chodnik zerwano?
Przychodzi mi do głowy tylko tylko jedno wyjaśnienie. Prezydent Piotr Grzymowicz i podległy mu prezes Zarządu Dróg Zieleni i Transportu Jerzy Roman dbają, by firmy drogowe miały co robić.
Gdyby od razu zrobiono zatokę, to firma by zarobiła tylko raz, a tak kasa miasta zapłaci dwa razy.
Panowie Grzymowicz i Roman mają gest.
Jeśli w tak drobnej sprawie ktoś nie jest solidny, to co mówić o wielkich budowach, jak budowa linii tramwajowej. Powiedział mi jeden z budowniczych, że budowa idzie na wariata. Skanska ściągnęła podwykonawców na zasadzie łapanki. Ci z kolei zatrudniają, kto tylko podejdzie pod ręką, więc na budowie pracują robotnicy, którzy nigdy nie mieli do czynienia z buownictwem, np. piekarze, masarze i kucharze. Z tego powodu ciągle np. dochodzi do awarii wodociągowych, bo nieznający się na rzeczy rozwalają infrastrukturę podziemną.
Przy tak szalonym tempie robót nieuniknione węc będą liczne błędy, które wyjdą dopiero po przyjęciu i rozliczeniu robót.
(sa)


Skomentuj
Komentuj jako gość