Zapraszamy na koncert charytatywny "Wspieramy Stypendium im. Marcina Antonowicza" w czwartek 19 marca o 17 do LO III im. M. Kopernika przy ul. Sybiraków 3.
Marcin Antonowicz (+19 l.) pochodził z Olsztyna. Był 19 października 1985 roku. Dokładnie rok wcześniej agenci bezpieki zamordowali księdza Jerzego Popiełuszkę.
Młody student Wydziału Chemii na Uniwersytecie Gdańskim (olimpijczyk z chemii) przyjechał do domu i spotkał się wieczorem z kolegami. Niestety, na swojej drodze spotkali patrol ZOMO. Funkcjonariuszom nie spodobało się, że Antonowicz wylegitymował się studencką legitymacją. Gdańsk był wówczas traktowany przez nich jako bastion opozycji antykomunistycznej. Marcin został zatrzymany i wsadzony do milicyjnego "Stara". Jego koledzy zostali puszczeni do domu.
Kilkanaście minut po zatrzymaniu Antonowicz został znaleziony na ulicy w ciężkim stanie, nieprzytomny, z krwiakiem mózgu. Milicjanci utrzymywali, że chłopak wyskoczył z samochodu.
Marcin Antonowicz nie odzyskał już przytomności, zmarł 2 listopada w olsztyńskim szpitalu. Figuruje na liście domniemanych ofiar milicjantów z okresu po stanie wojennym.
Na jego pogrzebie, który odbył się 6 listopada, zjawiło się kilkanaście tysięcy osób, w tym studenci i działacze opozycyjni. Specjalny list do rodziny zmarłego wystosował Lech Wałęsa. Nad trumną Antonowicza przemówił także rektor Uniwersytetu Gdańskiego, profesor Karol Taylor (+69 l.), który kilka dni później stracił swoją posadę.
Niewyjaśniona do końca śmierć Marcina Antonowicza do złudzenia przypomina tą z 1983 roku, kiedy to milicjanci z Warszawy skatowali innego 19-latka Grzegorza Przemyka.
By zachować pamięć o Marcinie Antonowiczu - działacz "Solidarności", sam ciężko pobity podczas internowania w Kwidzyniu, prezes Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym "Pro Patria" Włądysław Kałudziński powołał Fundację im. Marcina Antonowicza, która organizuje koncerty i aukcje, a pozyskane pieniądze przeznacza na stypendia dla zdolnych uczniów z ubogich rodzin.
Wesprzyj ten szczytny cel, przyjdż na koncert charytatywny.



Skomentuj
Komentuj jako gość