- Polska jest na ześlizgu, ku przepaści – mówił na spotkaniach w Olsztynie, 31.01.2015 r., ksiądz Stanisław Małkowski. Spotkanie odbyło się w Instytucie Kultury Chrześcijańskiej przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, a następnie było kontynuowane w Domu Rzemiosła. - Polakom odbierana jest własność, wolność, Polska ma najniższy przyrost naturalny w Europie, miliony młodych emigrują, a władze propagują metody antynatalistyczne, ludobójcze, przestępcze. Ks. Małkowski ratunek widzi m.in. w krucjacie różańcowej.
Relacja expressu.olsztyn z wykładu ks. Stanisława Małkowskiego w IKCH:
Na początku ks. Małkowski przypomniał o 30. rocznicy śmierci Józefa Mackiewicza ( 31 stycznia). - Był on pisarzem, publicystą, obrońcą prawdy, bezkompromisowym rzecznikiem prawdy, chociażby o mordzie Katyńskim, gdzie był świadkiem odkrycia masowych grobów. Jego bezpardonowość mogła skończyć się dla niego tragicznie, tak w czasach wojny jak i po latach od jej zakończenia i była przyczyną ataku na niego z dwóch stron. W imię prawdy narażał się zarówno komunistom jak i hierarchom kościelnym, był człowiekiem wielkiej odwagi, niezależności przekonań. Dlatego najpierw chciałbym o nim wspomnieć – mówił ks. Małkowski i przybliżył publiczności życiorys Mackiewicza.
Później kapłan opowiedział o czasach PRL-u. - Któregoś razu 84. roku, w lecie miałem odprawiać mszę świętą, a po mszy miało być spotkanie z autorem, ale tego autora po nazwisku nie ujawniono po to, by utrudnić SB-cji łowy, żeby rzeczony autor jakoś do tej Podkowy Leśnej dotarł. Nie wiem kto będzie autorem, mszę świętą odprawiam i w kazaniu zadałem takie pytanie: Co jest największym zagrożeniem dla Polski obecnie? Czy komunizm? Nie – odpowiedziałem. Komunizm się niebawem skończy. Najgorszym zagrożeniem dla Polski jest relatywizm, jest nihilizm, jest przekonanie, że prawdy obiektywnej nie ma. A po mszy świętej przebieram się z zakrystii i zjawia się Jacek Kuroń – czyli autor, który ma za chwilę powiedzieć prelekcję w kościele. Mówi mi: Słuchaj, ja w tej swojej prelekcji chcę powiedzieć coś zupełnie przeciwnego do tego, co powiedziałeś w kazaniu, ale nie wiem czy ciebie przebiję. Ja mówię: Spróbuj, zobaczymy. I co takiego powiedział? Zadał to samo pytanie, które ja w swoim kazaniu. Czy komunizm jest największym zagrożeniem? Również odpowiedział „nie”. Komunizm wkrótce rozwieje się jak brudny dym, jak szara mgła. Największym zagrożeniem dla Polski jest przekonanie, że „My mamy prawdę” i z tego przekonania wynika ksenofobia, nietolerancja, pogarda dla inaczej myślących – takie zachowania, które sprawiają, że demokracja jest u podstaw zagrożona. Tymczasem ideą jest pluralizm i tolerancja – mówił ks. Małkowski.
- Słowo „tolerancja” miało w przeszłości określone znaczenie. Natomiast obecnie nabrało nowego. Znaczenie słowa „tolerancja” oznacza postawienie – najpierw zdawałoby się - na równi kłamstwa i prawdy. Ale potem się okazuje, że państwo jest łagodne, pluralistyczne – dobrze, że tak jest. Natomiast jeżeli prawda ma być nietolerancyjna, to tolerancja dla wszystkich z wyjątkiem wrogów tolerancji. A któż jest największym wrogiem tolerancji? Ten kto się upiera, że jest obiektywna prawda. A gdzie takich ludzi najwięcej można spotkać? Oczywiście w Kościele. W związku z tym największym zagrożeniem dla demokracji, tolerancji , wolności jest Kościół (…) To przekonanie Józefa Mackiewicza, że komunizm jest zły z istoty, nie z formy, zobowiązuje nas żeby ocenić tę transformację, jaka w Polsce i w innych krajach się dokonała, tak, by komunizm zszedł ze sceny dziejów. Nasuwa się tutaj porównanie do obrazu biblijnego z Księgi Apokalipsy. Mamy tam w 13. rozdziale takie postacie apokaliptyczne jak ogniście czerwonego smoka i dwie bestie. Jednym ze znaczeń tego czerwonego smoka jest system komunistyczny, diabelski z istoty. Wg biblii ten smok w pewnej mierze schodzi w pewnym momencie ze sceny dziejów, właśnie tak jak komunizm. I przekazuje władzę bestiom pierwszej i drugiej. Druga bestia udaje baranka, te bestie mają bardziej wyrafinowany sposób działania niż czerwony smok, który jest otwarcie kłamcą i ludobójcą. To wzbudza pewne opory. Natomiast bestia pierwsza – jednym z jej znaczeń jest masoneria, czyli antykościół. Owszem, sięga po ludobójstwo, sięga po kłamstwo, ale te kłamstwa nie są tak jednoznaczne i bezczelne. Natomiast druga bestia, która udaje baranka oznacza fałszywych katolików sprzymierzonych z masonerią. I dotyczy to zarówno świeckich katolików, jak i duchownych, niekiedy nawet hierarchów. Istotą transformacji, która dokonała się w Polsce jest właśnie zejście ze sceny czerwonego smoka i wejście obu bestii, które panują tworowi politycznemu pod nazwą III RP, która jest kontynuacją PRL. Najwyższe stanowiska w Polsce piastują obecnie fałszywi katolicy.
O ile za czasów PRL-u krajem rządzili bezbożnicy, ateiści, a teraz rządzą ludzie, którzy podają się za katolików, którzy lubią do kościoła chodzić, którzy zajmują pierwsze rzędy, Komunię Świętą świętokradzko przyjmują, zaprzyjaźniają się z duchownymi i hierarchami (…) Jednym z powodów nałożenia ekskomuniki latae sententiae w przypadku Prezydenta, pani Kopacz, pani Gronkiewicz-Watltz i innych czołowych postaci obecnych władz, jest popieranie in-vitro, aborcji, pigułek wczesnoporonnych „dzień po”. Jeżeli ci ludzie – pomijając inne ich zbrodnicze uwarunkowania, które trudno udowodnić, np. to czy prezydent ma krew na rękach, bo jest współautorem Zamachu Smoleńskiego, moim zdaniem tak, ale trudno to udowodnić – tak czy inaczej popiera in-vitro, bo mówi, że jest za życiem. Ten człowiek nie ma prawa przyjmować Komunii Świętej, a duchowni, którzy wiedzą o nim to, co powinni nie mają prawa udzielać świętokradzkiej Komunii. Natomiast wielu prostaczków-katolików sobie mówi: Za PRL-u mieliśmy u władzy ateistów, teraz mamy katolików. Teraz przecież można budować kościoły, zakładać wydawnictwa kościelne, szkoły katolickie tworzyć itp. Z jednej strony faktycznie kościół ma swobodę organizacyjną, ale jednocześnie władze zgadzają się na panoszenie się ideologii pogańskich, nihilistycznych, które mają tak kształtować ludzi, a nawet dzieci, żeby stały się zupełnie niezdolne do tego żeby wierzyć... Chodzi o to by zburzyć całą tożsamość, tak aby dorastający człowiek nie wiedział kim jest. Natomiast bardzo dobrze wiedział, że potrzebuje wrażeń, przyjemności i korzyści. Nie ma tu miejsca naprawdę o Bogu, o życiu, ludzkiej naturze, kobiecości, męskości. Wszystko ma być zniszczone. Tych ideologii pogańskich jest w tej chwili kilka: jest ideologia poprawności politycznej, jest ideologia multi-kulti, która twierdzi, że wszystkie kultury i religie są równe z wyjątkiem Chrześcijaństwa, jest ideologia Green Peace, która mówi, że człowiek jest gatunkiem zagrażającym innym i dlatego powinno być ludzi mniej (…) Jeszcze Polska nie zginęła, ale może zginąć. To są ostatnie lata na to, żeby naszą Polskę uratować – mówił ksiądz Małkowski.
Relacja Antoniego Górskiego:
Ksiądz Małkowski podkreślał, że bez prawdy nie ma wolności. Nie istnieje też wiele prawd w odniesieniu do danej rzeczywistości, zjawiska czy zdarzenia. Nie jest możliwością, by każdy miał swoją prawdę. Z drugiej strony prawda nie może być podzielna. Ćwierć prawdy nie jest żadną prawdą, a półprawda może być nawet gorsza od kłamstwa, gdyż stwarza pozory prawdy i przez to staje się jeszcze bardziej niebezpieczna. I tak istnieje wśród Polaków przekonanie, że Polską rządzą katolicy. Bo skoro spotykają się z hierarchami Kościoła, występują w otoczeniu biskupów, uczestniczą we mszach świętych, a nawet przystępują do Komunii Świętej to nie może być inaczej. Następuje pomieszanie pojęć, poplątanie, mętność zachowań wśród których trudno wyłuskać prawdę. Tusk, Gronkiewicz–Waltz składają ręce w kościele a popierają zabijanie. Nie inaczej postępuje teraz premier Kopacz. Szczytem nie tylko hipokryzji, faryzeizmu a wręcz „odmętów absurdu" jest oświadczenie prezydenta Komorowskiego, że jest za in vitro, bo jest za życiem. No już większej niedorzeczności być nie może, a przyjmując komunię popełnia świętokradztwo i nakłada na siebie ekskomunikę. Gorsze jest to, że biskupi, wiedząc o takich postawach i widząc to, uczestniczą w świętokradztwie, tym samym dając przykład zgorszenia.
Po stronie kłamstwa staje tzw. „lewica laicka", która w przeszłości, jako opozycja, znajdowała schronienie w Kościele a obecnie bardzo gwałtownie go atakuje. Mówi o tolerancji i o równości wyznawania poglądów filozoficznych i religii, jednak za wyjątkiem religii rzymskokatolickiej. Zgadza się za to na panoszenie się pogaństwa, czy neopogaństwa a także nihilizmu, odrzucającego wszelkie obowiązujące normy i wartości w życiu społecznym za wyjątkiem hedonizmu. Poprzez kulturę, sztukę, szkolnictwo i prawo próbuje stworzyć „nowego człowieka" za pomocą tzw. ideologii gender. Pod przykrywką „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej", stara się przemycić płeć „społeczno-kulturową", a także walkę z religią. Chce i gdzieniegdzie już wprowadza zachowania „społeczne" sprzeczne z uwarunkowaniami biologicznymi przebierając chłopców za dziewczynki, a dziewczynki za chłopców. Daje tym samym podłoże do niekonwencjonalnych zachowań seksualnych – homoseksualnych i pedofilskich, z którymi podobno tak walczą.
Zakłamana jest także działalność wszelkich organizacji tzw. ekologicznych, ochrony środowiska typu „Zieloni", czy „Greenpeace". Te „szlachetne" organizacje dbają bardziej o żuczki i inne zwierzątka, stawiając je wyżej kosztem człowieka, wypaczając przy tym jego rolę. A to przecież człowiek postawiony jest przez Stwórcę na gospodarza świata. Oczywiście gospodarza - nie rabusia. Nie wytrzymały też próby czasu polityka „multi kulti" (w kontekście wydarzeń około „charlie hebdo") i globalnego ocieplenia, pogardliwie zwana „globcio". Co gorsza, za taką polityką idą szkodliwe decyzje gospodarcze, jak chociażby o redukcji dwutlenku węgla.
W imię obłędnej polityki demograficznej nie dba się nie tylko o przyszłość Narodu, ale także tu i teraz o młode pokolenie, faktycznie zmuszając je do migracji z różnych powodów.
Ludzie nikczemni posuwają się do kłamstwa wmawiając, że „wszyscy kłamią" i tym samym usprawiedliwiając się słynnym już: „kto jest bez grzechu niech rzuci we mnie kamieniem". Wyolbrzymia się przy tym „winę" opozycji o kradzieży dorsza za 8.50 zł powielając to „przestępstwo" w kilkudziesięciu usłużnych mediach wielokrotnie, zagłuszając nieistotnymi wiadomościami (matka Madzi, morderstwo rodziców chłopaka, ostatnio - sfałszowaną wypowiedzią kandydata na prezydenta, nie wspominając o „występach" dyżurnego Palikota) albo wręcz pomijając własne, nawet miliardowe przekręty w spółkach i ich zarządach, nie mówiąc o wypłacanych na granicy prawa milionowych nagrodach czy odprawach. Nikt nie został ukarany dla „dobra demokracji".
Ks. Stanisław Małkowski po Mszy św. w kościele NSPJ kontynuował swoje wystąpienie w Domu Rzemiosła: Apelował, by wejść do komisji wyborczych i patrzeć na ręce.
W sferze duchowej, jako sposób wybicia się na niepodległość wymienił trzy narzędzia modlitewne:
1. Krucjatę różańcową – jest to ruch oddolny, uczestniczy w nim 120 tysięcy wiernych i 10% biskupów.
2. Marsze pokutne – przejście przez miasto z modlitwą różańcową.
3. Poddanie się społeczeństwa władzy Chrystusa Króla.
Stwierdził, że Rosja się nie nawróciła, jest nadal imperium zła i staje się państwem totalitarnym i może wywołać III wojnę światową. Tutaj ks. Małkowski ratunek widzi w ofiarowaniu Rosji, przez Ojca Świętego, w jedności z duchowieństwem, Niepokalanemu Sercu Najświętszej Marii Panny.
(red.)
Ks. Stanisław Małkowski przyszedł na świat w 1944 roku, w rodzinie ziemiańskiej, z której wyniósł wartości głęboko religijne i patriotyczne. Polski duchowny rzymskokatolicki, socjolog, kaznodzieja, publicysta, społecznik. Od lat sześćdziesiątych mocno zaangażowany w działalność opozycyjną. Kapelan Solidarności. Współpracował z ROPCiO i KOR. Podpisał się pod Listem 59 (protest przeciwko wprowadzeniu do Konstytucji PRL zapisu o kierowniczej roli PZPR i wieczystego sojuszu z ZSRS). Był przyjacielem księdza Jerzego Popiełuszki (błogosławionego), z którym był na liście proskrypcyjnej SB na pierwszym miejscu (przed księdzem Jerzym). Stanowczo sprzeciwia się aborcji i organizuje pomoc dla samotnych matek. Prowadzi modlitwy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie po Tragedii Smoleńskiej.
Antoni Górski


Skomentuj
Komentuj jako gość