Grzegorz Jasiński złożył rezygnację z funkcji naczelnika delegatury IPN w Olsztynie. Z dniem 1 stycznia 2015 roku przestanie pełnić tę funkcję – potwierdził „Deb@cie" rzecznik prasowy IPN Andrzej Arseniuk.
To już trzeci naczelnik delegatury IPN, który odejdzie z tego urzędu w niesławie. Ten poczet chybionych naczelników otwierał Norbert Kasparek.
Z powodu jego skandalicznych poczynań środowiska patriotyczne Olsztyna musiały interweniować w 2009 r. u prezesa Janusza Kurtyki.
W zamian doczekaliśmy się rekomendacji na to stanowisko Stanisława Achremczyka, którego nominacja, była kolejną, głośną kompromitacją, gdyż na to stanowisko powołano byłego pracownika cenzury, co było rażącym złamaniem ustawy o IPN.
Chcąc zakończyć ten ciąg kompromitacji i nie prowokować nowych kłopotów, środowiska patriotyczne apelowały do prezesa IPN, by nie poszukiwał kandydatów na to stanowisko wśród kadry naukowej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, gdyż osoby z tego środowiska są w oczywistym konflikcie interesów, wynikającego z dużego nasycenia olsztyńskiej uczelni byłymi współpracownikami SB.
Niestety, stało się inaczej i kolejnym naczelnikiem mianowano Grzegorza Jasińskiego, pracownika naukowego Wydziału Humanistycznego UW-M, człowieka o pięknej opozycyjnej karcie, podwładnego opisywanej na łamach „Debaty" prof. Zoi Jaroszewicz-Pieriesławcew, TW „Ewa".
Naczelnik Jasiński zadbał, aby na uroczystości 10-lecia powstania olsztyńskiej delegatury IPN nie został zaproszony nikt, kto pojechał do prezesa Kurtyki w sprawie odwołania jego szwagra Norberta Kasparka. Nawet, jeśli to byli reprezentanci środowiska żołnierzy AK czy opozycji solidarnościowej. Nie koniec na tym. W wywiadzie dla „Gazety Olsztyńskiej", wbrew oczywistym faktom, zdyskredytował swojego podwładnego Pawła Warota, określając jego publikacje w „Debacie" jako „prywatne działania", których łaskawie nie chce cenzurować. Po złożeniu tego publicznego donosu na własnego pracownika, wystąpił jako świadek w procesie przeciwko Pawłowi Warotowi. Następnie jako świadek odwołanego dyrektora oddziału IPN w Białymstoku Cezarego Kuklo w procesie przeciwko „Debacie". Na tym ostatnim procesie mówił o „zbrodniach" swoich podwładnych – np. opuszczeniu miejsca pracy celem udania się do sądu na proces dziennikarza „Debaty".
Środowiska patriotyczne wiązały wielkie nadzieje z powołaniem delegatury IPN w Olsztynie, wzorcowym mieście komunizmu. Liczyły, że kadra IPN pomoże w odkłamywania komunistycznej przeszłości Olsztyna i regionu oraz demaskowaniu jego funkcjonariuszy i ich płatnych kapusiów, nadal piastujących ważne i kluczowe funkcje. Szybko okazało się, że młodzi historycy zatrudnieni w delegaturze, którzy chcieli realizować misję IPN, zaczęli mieć problemy w pracy. Jeden z nich, Paweł Warot, szczególnie zasłużony w ujawnianiu agentury esbeckiej na UWM, stracił pracę.
Mamy nadzieję, że prezes IPN dr Łukasz Kamiński wyciągnie prawidłowe wnioski z dotychczasowych błędnych decyzji kadrowych w Olsztynie, w obsadzie stanowiska naczelnika.
(red)
Na zdjęciu: demonstracja przed delegaturą IPN w Olsztynie, latem 2014 roku, w związku ze zwolnieniem z pracy historyka Pawła Warota.


Skomentuj
Komentuj jako gość