Sąd zwolnił Mariusza Kowalewskiego od obowiązku zachowania tajemnicy dziennikarskiej. Wystąpił o to prokurator, by uzyskać od dziennikarza opublikowany przez niego na blogu rzekomy wyrok z 1978 roku w sprawie prof. Ryszarda Góreckiego, celem zbadania jego autentyczności.
Sąd Rejonowy w Olsztynie VII Wydział Karny zwolnił Mariusza Kowalewskiego z zachowania tajemnicy dziennikarskiej.
W uzasadnieniu postanowienia sądu czytamy:
Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Południe złożyła wniosek o zwolnienie dziennikarza z obowiązku zachowania tajemnicy podnosząc, że prokuratura nadzoruje postępowanie przygotowawcze w sprawie zawiadomienia o posługiwanie się przez Mariusza Kowalewskiego jako autentycznym fałszywym dokumentem w postaci sentencji wyroku Sądu Rejonowego w Gdańsku z 1978 roku.
Z poczynionych ustaleń prokuratury wynika, iż Mariusz Kowalewski może być jedyną osoba, która może być w posiadaniu oryginalnej papierowej wersji odpisu sentencji wyroku zaś bez przeprowadzenia badania autentyczności tego dokumentu przez biegłego nie jest możliwe prawidłowe przeprowadzenia postępowanie przygotowawczego tej sprawie.
W ocenie sądu wniosek zasługuje na uwzględnienie, bowiem w toku poczynionych ustaleń przez prokuraturę wynika, że akta sprawy zostały zniszczone z uwagi na upływ okresu przechowywania. Pod podaną sygnaturą zapisana jest inna sprawa, nie dotycząca osoby Ryszarda Góreckiego. Dotychczas prokuraturze nie udało się uzyskać oryginalnej papierowej wersji wyroku a przesłuchane w sprawie osoby, które mogły mieć wiedzę w przedmiotowym zakresie jak: osoby o danych rzekomej pokrzywdzonej, osoba która miała wydać przedmiotowy wyrok, osoby, które analizowały ten dokument na potrzeby jego publikacji - nie dostarczyły informacji, które pozwoliłyby na dotarcie do oryginału dokumentu i dokonania jednoznacznej oceny odnośnie jego autentyczności.
W tej sytuacji Mariusz Kowalewski może być jedyną osobą, która może być w posiadaniu oryginalnej papierowej wersji odpisu sentencji wyroku. W celu ustalenia, czy jest to dokument autentyczny konieczne jest jego zbadanie przez biegłych.
Wniosek prokuratury jest uzasadniony dobrem wymiaru sprawiedliwości oraz koniecznością ustalenia istotnych okoliczności, które nie mogą być ustalone na podstawie innych dowodów. Na obecnym etapie wyczerpano bowiem inne możliwości dowodowe zmierzające do zabezpieczenia oryginalnego dokumentu z innego źródła niż od Mariusza Kowalewskiego, w szczególności nie ma go w oficjalnych archiwach, nie stwierdzono go też u przesłuchanych w sprawie świadków. W ocenie sądu ochronę interesu Mariusza Kowalewskiego zapewnia art. 183 par. 1 kpk." (Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe).
Na swoim blogu Mariusz Kowalewski zapowiedział, że udostępni prokuraturze jedynie notarialnie potwierdzoną kopię sentencji wyroku z 1978 roku.
Wcześniej Sąd Okręgowy w Olsztynie, a w ramach zabezpieczenia powództwa Ryszarda Góreckiego nakazał autorowi bloga usunąć skan tego wyroku i część artykułu. Chodzi m.in. o skan dokumentu z treścią wyroku wobec Ryszarda Góreckiego z 1978 roku. Sąd zakazał też dziennikarzowi publikowania informacji o skazaniu rektora UWM - zabezpieczenie powództwa obowiązuje przez cztery miesiące. Na razie Kowalewski nie zastosował się do postanowienia sądu.
Na swoim blogu Kowalewski napisał, iż 4 czerwca 2014 roku złożył zażalenie na to postanowienie sądu, gdyż – jak twierdzi Kowalewski - postanowienie zostało wydanie na wniosek pełnomocnika Ryszarda Góreckiego - Jarosława Szczechowicza, który zdaniem autora blogu jest „byłym kolegą z pracy - pana sędziego Wojciecha Wacława". W związku z tym Kowalewski domaga się wyłączenia z rozpatrywania jego zażalenia 11 sędziów SO w Olsztynie oraz o rozpoznanie odwołania przez sąd spoza apelacji białostockiej.
Adam Socha


Skomentuj
Komentuj jako gość