We wtorek 8 września informowałem, iż Wojciech Kozioł, olsztyński przedsiębiorca i członek Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym "Pro Patria" Wojciech Kozioł ponownie postawił na placu Dunikowskiego w centrum Olsztyna baner z mową nienawiści wiceprezydent Olsztyna Sylwii Rembiszewskiej-Piątek, który olsztyńska policja usunęła i postawiła Koziołowi trzy zarzuty z kodeksu wykroczeń. Kozioł sądził, że jak odwróci baner "do góry nogami" i zamaże wulgarne słowo z banera wiceprezydent, to policja nie będzie miała żadnych podstaw do interwencji.
"Mój protest przeciwko chamstwu i mowie nienawiści trwa !!! - oświadczył Wojciech Kozioł, po ponownym ustawieniu banera na placu Piłsudskiego. - Protestuję też przeciwko używaniu Policji jako cenzury przez Prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka i Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie !!! Uważam to za skandal, naruszenie wolności słowa, swobody debaty publicznej i prawa do protestu obywatelskiego zwłaszcza, że rządząca Olsztynem Platforma Obywatelska odebrała mieszkańcom miasta prawo do zabierania głosu przed sesją Rady Miasta w grudniu 2014 głosami m.in. przez radnego tej partii Roberta Szewczyka".
- Robert Szewczyk podczas kampanii na prezydenta Olsztyna obiecał, że przywróci to prawo mieszkańcom do 5-minutowych wystąpień przed sesją rady miasta - dodał Kozioł. - Złamał dane słowo. W związku z tym już dwukrotnie zostaliśmy pozbawieni możliwości przekazania radnym powodów naszego protestu. Dlatego nie mam wyjścia, muszę w tej formie kontynuować swój protest.
Jednak w środę 9 września rano banera już nie było. Na placu została przyczepka z pustym stelażem. Ponadto dzielnicowy osiedla Pieczewo rozpytywał o syna Wojciecha Kozioła, który pomagał ojcu w zawieszeniu banera. Zapewne w celu postawienia i jemu zarzutów.
Zniknął także baner postawiony przez Kozioła (na zdjęciu) 27 lipca, informujący, iż ponad 500 dni czeka na przyjęcie go przez prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka. Wcześniej na tle tego banera prezydent Szewczyk nakręcił filmik, który zamieścił na swoim profilu na Fb, twierdząc, że baner mu nie przeszkadza.
Olsztyńska policja pierwszy raz rekwirując baner, postawiła Wojciechowi Koziołowi 3. zarzuty z kodeksu wykroczeń: par 141 dotyczy karania za używanie słów nieprzyzwoitych lub umieszczanie nieprzyzwoitych ogłoszeń, napisów i rysunków w miejscu publicznym, par. 63a pk 1 dotyczy karania za umieszczanie ich w miejscach publicznych do tego nieprzeznaczonych albo bez zgody zarządzającego oraz art. 92 par. 1 – niezastosowanie się do znaku drogowego, w tym przypadku chodzi o parkowanie przyczepki na pl. Dunikowskiego, gdyż plac przeznaczony jest dla aut. Kara za te wykroczenia przewiduje pozbawienie wolności, karę grzywny 1500 zł lub (w przypadku dwóch pierwszych) naganę.
Przypomnę, że walka władz Olsztyna za pomoca służb miejskich i policji z banerami Wojciecha Kozioła trwa od 2018 roku. Wcześniej, przy pomocy policji, usuwano banery zawieszone na Pomniku Wdzięczności Armii Radzieckiej, które były protestem Kozioła w związku z decyzją władz Olsztyna, żeby nie usuwać tego pomnika-symbolu sowieckiej okupacji Polski, a od 2022 roku wieszał banery także przeciwko agresji Rosji na Ukrainę.
Władze Olsztyna wezwały oddział policji i usunęły z „szubienic” flagi Polski i Ukrainy
Prokuratura odmówiła ścigania W.Kozioła za baner, na którym zrównał sierp i młot ze swastyką.
9 maja: policja wezwana przez ZDZiT wstrzymała instalację antyrosyjską na "szubienicach"
Baner na "szubienicach" nie był szkodliwy społecznie - ocenił sąd
Wcześniej napisałem:
W poniedziałek 31 sierpnia 2026 roku, w 46 rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie zarekwirowali baner z postem wiceprezydent Olsztyna Sylwii Rembiszewskiej-Piątek, stojący na placu Dunikowskiego przed Pomnikiem Wdzięczności Armii Radzieckiej, wcentrum Olsztyna.
Baner postawił 26 sierpnia olsztyński przedsiębiorca Wojciecha Kozioła, jako członek Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym "Pro Patria", w imieniu stowarzyszenia oraz Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" w Olsztynie, w proteście przeciwko wykorzystaniu przez wiceprezydent do grafiki wulgarnego słowa "WYPI......Ć Kler, PiS i KO\onfederacja!" czcionki z historycznej nazwy "Solidarność".
Działacze zażądali też dymisji wiceprezydent odpowiedzialnej za kulturę i edukację. Wobec odmowy ze strony prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka odwołania zastępczyni, działacze postanowili, iż baner będzie stał w centrum Olsztyna do skutku.
Jednak rano 31 sierpnia, st. asp. Robert Ruczyński, z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, zadzwonił do Wojciecha Kozioła, zapraszając go na komendę na rozmowę "w cztery oczy". Kozioł odmówił, bo jego pełnomocnik prawny Lech Obara zabronił mu rozmowy z policją, bez oficjalnego wezwania oraz bez jego obecności przy przesłuchaniu. St. asp. Ruczyński zapytany przez Kozioła, na czyje polecenie działa, usłyszał, że komendanta KMP.
Godzinę później st. asp. Ruczyński ponownie zadzwonił do Kozioła i poinformował, że baner został wycięty ze stelażu na przyczepce i zabezpieczony, jako dowód w sprawie. Nie poinformował w jakiej sprawie.
- Zwróciłem się do swojego pełnomocnika prawnego o napisanie skargi na to działanie policji - powiedział mi Wojciech Kozioł. - Zabranie banera odbieram jako pogwałcenie moich praw obywatelskich, konstytucyjnego prawa do wolności słowa oraz prawa do demonstracji swojego protestu wobec postaw i zachowania ludzi władzy, którzy każą wynosić się z Polski połowie społeczeństwa, tylko dlatego, że nie są ulegli wobec obecnego rządu i mają inne poglądy od obecnie rządzących.
Wojciech Kozioł zapowiedział, że będzie kontynuował protest i wkrótce postawi na placu Dunikowskiego kolejny baner.
Wcześniej informowałem, że w sobotę 29 sierpnia, zadzwonił do Kozioła roztrzęsiony właściciel przyczepki z Ostródy, wypożyczonej przez Kozioła, na której zamontował baner.
Do właściciela przyczepki zawitali w sobotę policjanci, każąc mu usunąć przyczepkę z banerem. Kozioł powiedział właścicielowi, że przyczepki nie usunie i prosił go o przekazanie funkcjonariuszom, by zgłosili się do niego i powiedzieli, na czyje polecenie podjęli interwencję oraz podali podstawę prawną swojego żądania.
Wkrótce po tej rozmowie zadzwonił do niego sierż. sztab. Dawid Zaremba z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.
- Najpierw odebrałem dwa głuche telefony (nikt się nie odezwał a numer się nie wyświetlił), po trzecim przedstawił się sierż. sztabowy Dawid Zaremba z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, żebym przyszedł na komendę, bo chce porozmawiać w sprawie banera. Wcześniej zdążyłem się skonsultować ze swoim pełnomocnikiem prawnym r. pr. Lechem Obarą i zabronił mi rozmowy z policją bez jego obecności i bez oficjalnego wezwania. W stanie wojennym, gdy wzywała mnie SB na komendę, też odmawiałem, żądając wezwania na piśmie z podaniem numeru sprawy. Sierżant przyjął to ze zrozumieniem. Powiedział, że przekaże moją decyzję zwierzchnikom - mówi Kozioł.
- Telefonicznie wyjaśniłem panu sierżantowi, że na tle pierwszego baneru „Czekam 500 dni…” prezydent Szewczyk nagrał rolkę, w której powiedział, że baner mu nie przeszkadza, nawet wyraził z zadowolenie z tego, jakie jego zdjęcie na nim zamieściłem, bo patrzy na nim w stronę ratusza. Podkreśliłem funkcjonariuszowi policji, że banery są wyrazem protestu i oburzenia działaczy „Solidarności” i środowisk patriotycznych Olsztyna na łamanie przez radnych Koalicji Obywatelskiej konstytucyjnego prawa mieszkańców miasta do zabrania głosu na sesjach rady w ważnych społecznie sprawach - podkreślił Wojciech Kozioł.
Jak poinformowała mnie kom. Anna Balińska, oficer prasowa KMP w Olsztynie, interwencję policji spowodowało telefoniczne zgłoszenie anonimowego przechodnia, któremu nie spodobała się treść banera.
W dniu, w którym Kozioł postawił baner z wpisem wiceprezydent, odbyła się przed nim konferencja prasowa, na której przewodniczący Zarządu Regionu Warmińsko-Mazurskiego NSZZ „Solidarność w Olsztynie Józef Dziki oraz działacze Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym „Pro Patria” w Olsztynie Anna Niszczak, Bogdan Bachmura i Wojciech Kozioł przekazali dziennikarzom List Otwarty wystosowany tydzień wcześniej do wiceprezydent Rembiszewskiej-Piątek, by w związku z wulgarnym postem, który zamieściła na swoim profilu w sieci, a który ją dyskwalifikuje jako urzędnika samorządowego tej rangi, na dodatek odpowiedzialnego za kulturę i edukację, podała się do dymisji
(Dodam, że wiceprezydent Sylwia Rembiszewska-Piątek stoi na czele zespołu OLSZTYN EMPATYCZNY I TOLERANCYJNY. Zespół realizuje dwa cele operacyjne Strategii Rozwoju Miasta – Olsztyn 2030+ w ramach celu strategicznego Olsztyn wrażliwy, Olsztyn tolerancyjny).
).
Działacze Solidarności żądają dymisji wiceprezydent Olsztyna za wulgarny wpis

Wobec braku odpowiedzi wiceprezydent i reakcji jej zwierzchnika, prezydenta Roberta Szewczyka, który uznał, że przeprowadzenie ostrzegawczej rozmowy z wiceprezydent, po której wiceprezydent zamieściła w sieci wymuszone przeprosiny oraz obniżenie jej rangi z I do III wiceprezydent (przy zachowaniu wysokości wynagrodzenia), zamyka sprawę; działacze udali się na sesję Rady Miasta Olsztyna, by tam odczytać radnym List. Jednak radni Koalicji Obywatelskiej odrzucili wniosek radnego opozycji Adama Andrasza o udzielenie przedstawicielowi „Solidarności głosu, by mógł odczytać List .
Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk powiedział mediom obecnym na sesji, że nie zdymisjonuje swojej zastępczyni.
- To jest tylko i wyłącznie polityka, czysta polityka. Widać, że zbliżają się wybory. To po prostu odgrzewany kotlet polityczny – dobitnie oświadczył prezydent Szewczyk.
Bogdan Bachmura i Wojciech Kozioł powiedzieli mi, że nie są członkami żadnej partii.
- Poniżej naszej godności byłby udział w wyborach do parlamentu - powiedział mi Bachmura.
Wobec takiej reakcji prezydenta Szewczyka, Wojciech Kozioł postanowił, że będzie trzymał baner na placu Dunikowskiego aż do skutku, a działacze „Pro Patrii” i „Solidarności” zapowiedzieli kontynuowanie protestu na kolejnych sesjach rady.
Tego samego dnia Kozioł chciał wjechać z tym banerem na Campus Polska Przyszłości, na inaugurację Campusu, przekazać List Otwarty wiceprzewodniczącemu Koalicji Obywatelskiej Rafałowi Trzaskowskiemu, ale nie został wpuszczony. Straż Uniwersytecka wyprowadziła jego pojazd z terenu Kortowa.
Na otwarcie Campusu nie wpuszczono baneru z wpisem wiceprezydent Olsztyna
Baner „Czekam 500 dni...”
Wcześniej, 27 lipca Wojciech Kozioł postawił na przyczepce baner, na którym informuje mieszkańców Olsztyna, że ponad 500 dni czeka na przyjęcie go przez prezydenta Szewczyka i wysłuchanie jego prośby o przedłużenie dzierżawy na jedyny parking strzeżony w śródmieściu, pod Starym Miastem, przy ul. Nowowiejskiego. Kozioł prowadzi ten parking od 35 lat. O tym, jak jest potrzebny świadczą podpisy 600 przedsiębiorców prowadzących usługi na Starym Mieście oraz w jego okolicy, pod apelem do prezydenta o pozostawienie strzeżonego parkingu, bez którego utracą część swoich klientów. O jego potrzebie świadczy też popyt na niego turystów.
„Czekam ponad 500 dni, na rozmowę z prezydentem R.Szewczykiem”
Prezydent oraz radni Koalicji Obywatelskiej, bez wysłuchania argumentów przedsiębiorcy, podjęli uchwałę o likwidacji parkingu strzeżonego, a w jego miejsce ma być parking otwarty, opłacany w parkomatach. W ślad za uchwałą Kozioł dostał nakaz eksmisji. Obecnie sprawa oczekuje na decyzję sądu administracyjnego.
Prezydent Szewczyk zareagował na baner nagraniem rolki na swoim profilu w sieci. Przedsiębiorca też odpowiedział filmem.
Dzierżawca parkingu odpowiedział filmem na rolkę Prezydenta Olsztyna
Po tym, jak Kozioł postawił baner „Czekam 500 dni… „ dostał pismo ze Straży Miejskiej z mandatem 500 zł oraz informacją, że plac Dunikowskiego jest tylko dla pojazdów samochodowych, o czym informuje na nim tabliczka. Kozioł odmówił przyjęcia mandatu i sprawa trafiła do sądu.

- Odmówiłem, gdyż tak jeden jak i drugi baner jest formą protestu obywatelskiego, bowiem rządzący miastem radni Koalicji Obywatelskiej, którzy mienią się "demokratami", odmawiają prawa mieszkańcom do zabrania głosu w ważnych sprawach, na sesji – tłumaczy Wojciech Kozioł. – Nie mamy innej możliwości wyrażenia naszego stanowiska. Świadkiem na mojej sprawie będzie przewodniczący stowarzyszenia „Święta Warmia” i członek Stowarzyszenia „Pro Patria” Bogdan Bachmura, który dwukrotnie próbował zabrać głos na sesji rady miasta i dwukrotnie przewodniczący radny Łukasz Łukaszewski (KO) mu to udaremnił za pomocą strażników miejskich.
Wojciech Kozioł to działacz opozycji antykomunistycznej w okresie PRL, internowany w stanie wojennym w Zakładzie Karnym w Iławie i Kwidzynie. W wolnej Polsce zasłynął z walki o usunięcie pomnika sowieckiego gen. Czerniachowskiego z Pieniężna (skutecznej) oraz Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej. Za zawieszanie banerów na tym obiekcie, w ramach protestu przeciwko odmowie usunięcia tej „pamiątki” po sowieckiej okupacji Polski, przez prezydenta Olsztyna i radnych Platformy Obywatelskiej, na wniosek policji kilkakrotnie stawał przed sądem.
Adam Socha
PS. Pod tekstami na portalu na temat banerów i walki Wojciecha Kozioła, pojawiły się wpisy, skąd on bierze pieniądze na banery i wynajęcie przyczepki? Także jeden z uczestników Campusu, gdy Kozioł podjechał z banerem pod bramę Campusu, zapytał: "Ten banner to za emeryturę wykonaliście?"
- Pokryłem koszt wykonania banerów oraz wynajęcia jednej przyczepki (druga jest moja) z własnej kieszeni - wyjaśnia Wojciech Kozioł. - Ale działacze "Solidarności" obecni w sobotę 29 sierpnia pod Pomnikiem Wolności Ojczyzny na Placu Solidarności w Olsztynie, na uroczystości z okazji rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych 31 sierpnia 1980 roku, zrobili spontaniczną zbiórkę, która pokryła mi koszty. W ten sposób chcieli wyrazić solidarność z moją walką o konstytucyjne prawa obywatelskie, w tym prawo do wysłuchania przez władzę oraz do zabrania głosu na sesji, jako mieszkańcowi i podatnikowi miasta Olsztyna.


Skomentuj
Komentuj jako gość