W środę 26 sierpnia, przed Pomnikiem Wdzięczności Armii Radzieckiej, w centrum Olsztyna stanął olbrzymi baner, jak na zdjęciu, będący powiększeniem wpisu wiceprezydent Olsztyna ds. kultury i edukacji Sylwii Rembiszewskiej-Piątek, na jej FB. Odbyła się przed tym banerem konferencja prasowa z udziałem przewodniczącego Zarządu Regionu Warmińsko-Mazurskiego NSZZ „Solidarność” Józefa Dzikiego i członków Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym „Pro Patria”. Uczestnicy konferencji żądali dymisji wiceprezydent.
Zaproszenmie na konferencje dostały wszystkie olsztyńskie media i PAP, przybyli tylko dziennikarze redakcji olsztyn.com.pl, „Gazety Olsztyńskiej” i „Debaty”. Relację zamieścił portal tko.pl. Reporter Radia Olsztyn Andrzej Piedziewicz powiedział, że nie wiedział o konferencji (zawiadomienie dostały wszystkie olsztyńskie redakcje - przypis A.Socha), ale zamieścił relację z protestu na sali sesyjnej Rady Miasta Olsztyna. Również red. Przemysław Pawłowski z TVP Olsztyn zrobił relację z protestu na sesji rady do "Głosu Regionu".
Bogdan Bachmura z „Pro Patrii” poinformował, że tydzień wcześniej wręczyli wiceprezydent Rembiszewskiej-Piątek List Otwarty, do wiadomości prezydenta Roberta Szewczyka i radnych, wzywający ją do podania się do dymisji, a w przypadku nie spełnienia tego postulatu, działacze „Solidarności” oczekiwali, że prezydent Szewczyk odwoła swoją zastępczynię.
- Szczególnie nas oburza to, że użyła do wyrażenia swoich poglądów politycznych wulgarnego słowa z użyciem czcionki „Solidarności” - powiedział Bogdan Bachmura. - Trudno powiedzieć, dlaczego? Być może powodem jest to, że pani wiceprezydent próbuje sobie uzurpować jakieś prawo do tradycji Solidarności? Ale dla nas to jest przekroczenie czerwonej linii przez wysokiego rangą urzędnika samorządowego. Czekaliśmy na reakcję siedem dni. Skoro pani wiceprezydent nie zareagowała, więc po konferencji idziemy na sesję Rady Miasta Olsztyna, by tam odczytać List Otwarty. Jak państwo wiecie, Rada Miasta Olsztyna kilkanaście lat temu odmówiła mieszkańcom miasta prawo zabierania głosu na sesji. My spróbujemy to zrobić przez radnego Adama Andrasza.
Następnie głos zabrał przewodniczący „Solidarności Józef Dziki:
- Nie ma naszego przyzwolenia, żeby pisać „solidarycą” tak wulgarne słowa w przestrzeni publicznej. Pani wiceprezydent, która pełni tak poważną funkcję, nie może tak się wypowiadać w mediach. Nie wystarczy „serduszko” przykleić na klapie i mówić o walce z mową nienawiści. Pani wiceprezydent pokazała, jak rozumie tę walkę, sama siejąc nienawiść wobec połowy społeczeństwa.
- Dziwię się panu prezydentowi, który toleruje takie rzeczy. Nie ma naszej zgody i myślę, że i społeczeństwa na używanie takich słów w przestrzeni publicznej. Nie ma też zgody „Solidarności” na używanie czcionki z nazwy związku do różnych tak wrednych i wstrętnych, wyrazów.
- Panie prezydencie, apeluję do pana, jeśli ma pan honor i jest pan przedstawicielem wszystkich olsztynian, nie będzie pan tolerował takiego urzędnika na tym stanowisku. To, że pan z nią porozmawiał w gabinecie, to nas nie satysfakcjonuje. Dla mnie i chyba dla tych wszystkich osób, utożsamiających się z ideałami „Solidarności” jest oczywiste, że za takie zachowanie w przestrzeni publicznej dymisja powinna być natychmiast!
- Ta pani nie powinna pełnić żadnej funkcji publicznej, ani politycznej, ani samorządowej. Dlatego żądamy panie prezydencie, jeśli pan chce uratować swój honor i być człowiekiem z twarzą, pan powinien tą panią odwołać. Pan prezydent mówi, że on z nią porozmawiał i że ona przeprosiła. To nie wystarczy. Bo obrażono wiele ludzi, wiele podmiotów życia publicznego. My się wypowiadamy jako „Solidarność”, jako opozycjoniści z czasów komunizmu, jako ruch społeczny, który walczył 46 lat temu, żeby szanowana była godność ludzka, żeby dzisiaj nie dochodziło do takiego obrażania ludzi, społeczeństwa, nawet tych, którzy nie pełnią żadnych ról społecznych, politycznych. Tym bardziej, że Koalicja 13 grudnia nakleiła sobie na piersiach serduszka i wyraźnie powiedziała, że oni "będą walczyć z mową nienawiści". Minęły dwa lata, my widzimy, jak wygląda ta „walka z mową nienawiści”. Kto tą mowę nienawiści spotęgował i cały czas ją uprawia. Dlatego będziemy protestować aż do skutku, aż pani wiceprezydent poda się do dymisji albo zostanie przez prezydenta zdymisjonowana.
Następnie głos zabrał członek „Pro Patrii” Wojciech Kozioł, więziony w latach 80. przez rok, bez wyroku sądowego, za walkę w stanie wojennym z komuną.
- To agresywne, wulgarne słowa ma wywołać nienawiść do połowy społeczeństwa, do wykluczenia połowy społeczeństwa, a nienawiść prowadzi do faszyzmu. Nie może być na to naszej zgody – podkreślił Wojciech Kozioł.
Głos zabrała też ikona olsztyńskiej „Solidarności” Anna Niszczak, skazana na więzienie za strajk w OZOSie przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego:
- Szanowni państwo, ta pani obraziła całą „Solidarność”, a walka o „Solidarność” to był kawał mojego życia. Doświadczam teraz tego samego co za komuny, cenzury, zamykania niewinnych ludzi, agresji i nienawiści. To wróciło. Nie powinno być na to naszej zgody, jako mieszkańców tego miasta.
Na sesji Rady Miasta Olsztyna działacze „Solidarności” trzymali baner.
Radny Adam Andrasz zgłosił do porządku obrad punkt – udzielenie głosu przedstawicielowi „Solidarności” na odczytanie Listu Otwartego. Radni Koalicji Obywatelskiej 13 głosami przeciw (10 radnych opozycji zagłosowało za), odrzuciło wniosek radnego. Mimo to Bogdan Bachmura próbował odczytać list, jednak natychmiast interweniował strażnik miejski (na tej sesji była wzmocniona obecność strażników miejskich).
- Chciałem się zapytać w imieniu tych ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę... — zaczął Bogdan Bachmura. Gdy przewodniczący przypomniał, że nie udzielono mu głosu, z sali padły jeszcze słowa: — Jak wam nie wstyd? (...) Wstyd, wstyd, wstyd. Jak wam nie wstyd demokraci! Na koniec Bachmura przekazał List Otwarty przewodniczącemu rady Łukaszowi Łukaszewskiemu.
Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk powiedział reporterowi Radia Olsztyn, że nie zwolni swojej zastępczyni.
- To jest tylko i wyłącznie polityka, czysta polityka. Widać, że zbliżają się wybory. To po prostu odgrzewany kotlet polityczny – dobitnie oświadczył prezydent.
Bogdan Bachmura zapowiedział, że działacze „Solidarności” będą przychodzić na każdą kolejną sesję, aż do skutku, czyli do czasu dymisji wiceprezydent Sylwii Rembiszewskiej-Piątek, która była nieobecna na sesji (może była na posiedzeniu Rady Nadzorczej MPK, której przewodniczy, za co otrzymuje 4 tys. zł miesięcznie).
Relacja i zdjęcia Adam Socha
Czytaj też na ten temat:
Prezydent Olsztyna „ukarał” wiceprezydent Sylwię Rembiszewską-Piątek
Wygląda na to, że wiceprezydent Olsztyna Rembiszewska-Piątek jest z siebie dumna
Taczka dla wiceprezydent Olsztyna


Skomentuj
Komentuj jako gość