logodebata

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

niedziela, marzec 08, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn

Olsztyn

Nowy wiceprezydent Olsztyna oraz dyrektorzy i prezesi jednostek miejskich

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 22 wrzesień 2025 01:58

Dotychczasowy dyrektor Zakładu Dróg, Zieleni i Transportu w Olsztynie Marcin Szwarc obejmie stanowisko III zastępcy prezydenta od 1 października. Poprzedni wiceprezydent Radosłąw Zawadzki został prezesem olsztyńskiego wod-kanu. Szwarc urodzony w Olsztynie, absolwent V Liceum Ogólnokształcącego i Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, ukończył także studia podyplomowe z Inżynierii Ruchu Drogowego na Politechnice Krakowskiej - informuje Urząd Miasta.

Swoją karierę zawodową rozpoczął jako student, pracując w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym, a następnie w Zarządzie Komunikacji Miejskiej i Zarządzie Dróg, Zieleni i Transportu. Od 2019 roku pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. technicznych, a od 2019 do końca września 2025 roku był dyrektorem Zarządu Dróg, Zieleni i Transportu.

Marcin Szwarc interesuje się transportem publicznym i rozwojem sieci transportowych w Polsce. Jest też oddanym kibicem olsztyńskich drużyn sportowych, a prywatnie mężem i ojcem.

Nowi prezesi i dyrektorzy jednostek miejskich

Prezesem Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Olsztynie od 1 października został Radosław Zawadzki.

Wśród nowych dyrektorów znaleźli się:

Katarzyna Nieczepa w Zakładzie Lokali i Budynków Komunalnych, absolwentka Wojskowej Akademii Technicznej i studiów podyplomowych z zarządzania nieruchomościami, z doświadczeniem w administracji samorządowej i rządowej. Miłośniczka górskich wędrówek i wypoczynku nad Mierzeją Wiślaną.

Aneta Terlikowska-Kuchta w Centrum Usług Wspólnych, ekspertka w finansach publicznych i zarządzaniu jednostkami samorządowymi, od ponad 20 lat związana z olsztyńskim samorządem, założycielka fundacji i inicjatorka lokalnych projektów społecznych.

Tomasz Krzysztoń w Zarządzie Dróg, Zieleni i Transportu, absolwent matematyki i budownictwa, z doświadczeniem przy projektach tramwajowych i Olsztyńskim Parku Naukowo-Technologicznym. Jego pasje to ogród, przydomowy warzywniak i rowerowe wycieczki po Olsztynie i okolicach.

Nowi dyrektorzy ratuszowych wydziałów

Maria Skibińska w wydziale zamówień publicznych, absolwentka administracji i studiów podyplomowych z prawa zamówień publicznych, z doświadczeniem w administracji samorządowej i sektorze energetycznym.
Paweł Sarnowski w wydziale promocji i informacji, ekspert w marketingu i promocji, odpowiedzialny m.in. za kampanie promocyjne oraz system identyfikacji wizualnej miasta.

Komunikat Urzędu Miasta Olsztyna

Czytaj więcej: Nowy wiceprezydent Olsztyna oraz dyrektorzy i prezesi jednostek miejskich

Komentarz (8)

Krótka kariera Gagackiego jako dyrektora Instytutu Rybactwa w Olsztynie

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 18 wrzesień 2025 02:15

Witold Gagacki przestał być dyrektorem Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie po zaledwie kilkunastu dniach od powołania 1 września. Złożył rezygnację, ale nie wiadomo, dlaczego?

Nowy dyrektor dr hab. Jarosław Król, prof. IRŚ został powołany 16 września, ale nie zna powodów rezygnacji Gagackiego.

- Nie widziałem go na oczy - powiedział mi dyr. Król.

Gagacki odebrał ode mnie telefon, ale jak tylko usłyszał, kto dzwoni, rozłączył się. Zaraz po powołaniu, wysłałem do Gagackiego pytania: w jakim charakterze uczestniczył w słynnym projekcie "węgorzowym" prof. Dariusza Kucharczyka i jakie otrzymał w sumie wynagrodzenie, z tego tytułu. Nie odpowiedział.

Poniżej mój wcześniejszy tekst.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski (PSL) powołał w poniedziałek 1 września na dyrektora Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie (państwowa placówka badawcza, podległa ministrowi) 59-letniego Witolda Gagackiego. Minister wyjaśnił, że powodem zmiany dotychczasowego dyrektora dr hab. inż. Konrada Turkowskiego jest negatywna ocena NIK pracy Instytutu.

- O Instytucie w ostatnich latach dużo się mówi, niekoniecznie rzeczy pochlebnych. Kwestia projektów źle prowadzonych, kilka rzeczy, które trzeba naprawić – z taką nadzieją, że pan dyrektor uporządkuje te kwestie – czytamy wypowiedż ministra Stefana Krajewskiego na stronie ministerstwa.

Dalej w komunikacie na stronie ministerstwa rolnictwa czytamy:

Najwyższa Izba Kontroli, w raporcie poświęconym latom 2021-2023, zarzuciła poprzedniej dyrekcji Instytutu niegospodarność, chaos zarządczy, nieprawidłowe prowadzenie przetargów, a przede wszystkim – nieprawidłowe przygotowanie i realizowanie projektu stworzenia systemu monitorowania wód w Polsce. Idea stworzenia takiego systemu powstała w 2022 roku po katastrofie ekologicznej na Odrze, Instytut nie poradził sobie jednak z realizacją projektu, co skutkowało zerwaniem umowy na unijną dotację na jego przeprowadzenie.

Sam nowy dyrektor zapowiada, że najważniejszym zadaniem jest teraz wyprowadzenie Instytutu na finansową prostą.

- Po to tu jestem, żeby te rzeczy, które teraz zagrażają Instytutowi, można było cofnąć, zapomnieć o tym i rozwijać Instytut. Jest wola polityczna, żeby ratować Instytut – bo trzeba. Tak wielka tradycja – żal byłoby to zmarnować. A mam pewne doświadczenie w ratowaniu tego typu instytucji – powiedział Witold Gagacki. Jak dodał, na pewno dojdzie do zmiany wicedyrektorów (obecnie to zastępca dyrektora ds. naukowych prof. dr hab. Agnieszka Napiórkowska-Krzebietke i zastępca Dyrektora ds. rozwoju mgr Maciej Radkiewicz). Co do pozostałych pracowników – to będzie zależało od oceny ich dorobku naukowego.

- Kiedy będzie nowa dyrektor do spraw naukowych, to jej zadaniem będzie przejrzenie kadry naukowej, sprawdzenie, jakie są przygotowane publikacje, czy są prowadzone odpowiednie prace naukowe – bo Instytut jest instytutem naukowym. Ten Instytut za rok – najpóźniej za rok – musi zacząć znowu błyszczeć – zadeklarował nowy dyrektor IRŚ.

Duże nadzieje z tą zmianą wiąże też wojewoda warmińsko-mazurski Radosław Król (PSL)
 

- Żeby ten Instytut trwał, że tę kadrę – najlepszą w Polsce, jeśli chodzi o rybactwo śródlądowe – żeby nie marnował tego potencjału, żeby wykorzystywał swój potencjał naukowy w pełni. Jesteśmy naprawdę zdeterminowani, żeby ta instytucja, która ma 74 lata, funkcjonowała, rozwijała się i była nadal w tym levelu A – mówił.

Instytut Rybactwa Śródlądowego powstał w 1951 roku. Od 2022 ma status państwowego instytutu badawczego.

To co może budzić zaskoczenie, to powołanie na dyrektora Instytutu filologa polskiego. Instytut zatrudnia ponad 100 osób w zdecydowanej większości to naukowcy ze stopniami naukowymi w dziedzinie rybactwa. Nie było w długiej historii Instytutu przypadku, żeby kierowała nim osoba nie związana z rybactwem. Chyba, że za taki związek uznamy udział Witolda Gagackiego w projekcie prof. Dariusza Kucharczyka z Wydziału Nauk o Środowisku UWM, który później media nazwały "Aferą węgorzową UWM", bowiem celem projektu było rozmnożenie węgorza w warunkach laboratoryjnych, co jeszcze nikomu się na świecie nie udało.

Projekt zakończył się fiaskiem a prof. Kucharczyk trafił na ławę oskarżonych i został prawomocnie skazany w 2019 roku na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata - za nieprawidłowości, między innymi finansowe, przy prowadzeniu projektu.
Po ponad dwóch latach procesu, sąd uznał, że działał on na szkodę Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i nie dopełnił swoich obowiązków jako kierownik projektu rozmnożenia węgorza europejskiego. Jak podał sąd, naukowiec "przyczynił się do utraty refundacji z kosztów w kwocie 2 mln 403 tysiące złotych". 

Sąd Okręgowy w Olsztynie wymierzył profesorowi Dariuszowi Kucharczykowi karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, zasądził karę grzywny w wysokości 10 tysięcy złotych. Ponadto oskarżony miał przekazać nawiązkę w wysokości 50 tysięcy złotych na rzecz Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Naukowiec od początku sprawy nie przyznawał się do zarzucanych mu przestępstw i konsekwentnie odpierał zarzuty. Uważa do dzisiaj, że jest niewinny.

W 2011 roku olsztyński uniwersytet podpisał umowę z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na prowadzenie badań pod nazwą "Innowacje w akwakulturze ryb ze szczególnym uwzględnieniem biotechniki rozrodu ryb". Pod tą branżową nazwą krył się największy jak dotąd w historii UWM projekt badawczy, w którym miało uczestniczyć około 50 osób, w tym właśnie Witold Gagacki oraz obecny wojewoda Radosław Król (PSL). Koszt był ogromny. ARiMR przeznaczyła na to 34 mln zł z pieniędzy unijnych i budżetu państwa.

Zespół pod kierownictwem prof. Dariusza Kucharczyka jako " pierwszy w Polsce, a może i na świecie miał wyhodować w warunkach sztucznych m.in. węgorze". Już osiem miesięcy później ta sama gazeta uniwersytecka donosiła, że naukowcy "jako pierwsi w Polsce i prawdopodobnie pierwsi w świecie doprowadzili do tarła węgorzy w warunkach sztucznych", co "otwiera szerokie perspektywy dla hodowli tej ryby". Niedługo potem o badaniach prof. Kucharczyka w podobnym, pełnym entuzjazmu tonie, pisało już wielu dziennikarzy z mediów zarówno lokalnych, jak i ogólnopolskich.

Na początku 2012 roku przyszły zaszczyty. Profesor otrzymał tytuł "Osobowości Roku 2011 Warmii i Mazur" oraz nominację wraz ze swoim zespołem w plebiscycie "Naukowe odkrycie roku 2011" miesięcznika "National Geographic Traveler" za... "wyhodowanie w warunkach sztucznych węgorza".

Jednak coraz większe grono naukowców, zaczęło kwestionować ten sukces, a nawet sens badań Kucharczyka. Oni wiedzieli, że węgorz z probówki to science fiction.

Prof. Jan Węsławski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie już pod koniec 2011 roku w liście do "Gazety Wyborczej" przypomniał, że starają się o to naukowcy na całym świecie i jedyne, co im się dotychczas udało, to utuczyć narybek węgorza do wielkości, którą można zobaczyć w sklepach. Obiecywanie sukcesu w hodowli węgorza od samego początku procesu rozrodczego nazwał bezczelnością.

Posypały się następne krytyczne publikacje. Finansami na badania przyjrzał się prokurator i skarbówka. Wątpliwości kontrolerów wzbudziła wysokość wynagrodzeń, jakie w 2011 roku Kucharczyk przyznał sobie i kilkunastu innym osobom zaangażowanym w projekt. Skarbówka stwierdziła nieprawidłowości na ponad 1,3 mln zł. - Dotyczyły one nieudokumentowania części prac badawczych, będących przedmiotem umów o dzieło - wyjaśniała lakonicznie Mirosława Torenc, rzecznik prasowy Urzędu Kontroli Skarbowej w Olsztynie.

Kucharczyk na podstawie umowy o dzieło zainkasował 170 tys. zł, z czego kontrolerzy zakwestionowali 98 tys. zł. W jego zespole znalazło się też dwoje badaczy, którzy choć nie mają jeszcze tytułów naukowych, otrzymali jeszcze większe kwoty. Jeden 515 tys. zł, drugi aż 816 tys. zł. W pierwszym przypadku UKS zgłosił zastrzeżenia do wydania 420 tys. zł, w drugim - do 550 tys. zł.

ARiMR wystąpił do UWM o zwrot 2,5 mln zł. Po tym uniwersytet złożył zawiadomienie do prokuratury. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nadużycia uprawnień przez osoby, które w 2011 roku były zobowiązane do zajmowania się majątkiem uczelni w związku z przyznaną jej dotacją.

Dzisiaj prof. Kucharczyk już nie pracuje na UWM, a jego były współpracownik w projekcie węgorzowym, wojewoda Radosław Król powołał profesora na Pełnomocnika ds. Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

W poniedziałek 1 września wojewoda gratulował byłemu koledze z projektu węgorzowego powołania na dyrektora Instytutu.

Jako, że na stronie Instytutu jeszcze nie ma informacji o nowym dyrektorze, a także ministerstwo rolnictwa nie podało CV Witolda Gagackiego, a dzisiaj Gagacki nie miał czasu ze mną rozmawiać (umówiliśmy się na jutro), więc na podstawie informacji z sieci ustaliłem, iż Witold Gagacki jest z wykształcenia filologiem polskim, z zawodu dyrektor. W przeszłości był  zastępcą dyrektora ds. marketingu i administracji filharmonii olsztyńskiej (2001-2002), kanclerzem olsztyńskiej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania, dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Informatyki Terenowego Banku Danych w Olsztynie. W sprawie jego odwołania interweniował w 2006 roku poseł SLD z Olsztyna Tadeusz Iwiński. Minister spraw wewnętrznych Ludwig Dorn odpisał:

Szanowny Panie Marszałku! Nawiązując do pisma z dnia 22 sierpnia 2006 r. (sygn. SPS-024-1583/06), przekazującego zapytanie Posła na Sejm RP Pana Tadeusza Iwińskiego w sprawie przypadków łamania prawa przez wojewodę warmińsko-mazurskiego, z upoważnienia Prezesa Rady Ministrów, uprzejmie przedstawiam następujące informacje.

Wypowiedzenie umowy o pracę Panu Witoldowi Gagackiemu, dyrektorowi Wojewódzkiego Ośrodka Informatyki Terenowego Banku Danych w Olsztynie, spowodowane było wyłącznie względami merytorycznymi.

Pan Witold Gagacki, jako osoba kierująca jednostką, ponosił odpowiedzialność za sprawowanie nadzoru nad działalnością ośrodka i jego pracowników. Sprawozdanie z przeprowadzenia audytu wewnętrznego dotyczącego oceny poziomu wdrożenia systemu elektronicznego obiegu dokumentów - DDM9000 jednoznacznie wskazuje na brak nadzoru nad działalnością ośrodka w ww. zakresie, w szczególności nad wykonywaniem poszczególnych etapów wdrożenia systemu przez pracowników WOI TBD.

Wypowiedzenie umowy nastąpiło w trybie przewidzianym w ustawie z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (t.j.: DzU z 1998 r. nr 21, poz. 94, z późn. zm.) wraz z podaniem przyczyny uzasadniającej decyzję pracodawcy. Pan W. Gagacki został pouczony o prawie wniesienia odwołania do sądu pracy, który jest jedynym organem powołanym do przeprowadzenia oceny zasadności wypowiedzenia.

Wobec powyższego formułowane zarzuty o bezzasadnym działaniu wojewody warmińsko-mazurskiego są bezpodstawne.

Z poważaniem

Minister

Ludwik Dorn

Warszawa, dnia 15 września 2006 r.

Następnie przez 10 lat Gagacki był dyrektorem biblioteki miejskiej w Kętrzynie (do 2021 roku), w tym też mieście w 2018 roku startował z listy SLD do rady powiatu. Uzyskał tylko 180 głosów i nie uzyskał mandatu. Startował też w konkursie na dyrektora CEiKu w Olsztynie, ale przegrał z Wiolettą Jaskólską, która miała rekomendację samego marszałka Jacka Protasa. Za to wygrał konkurs na kierownika administracyjnego w Archiwum Państwowym w Olsztynie i był nim do wczoraj.

Adam Socha

fot. ze strony ministerstwa rolnictwa, od lewej Witold Gagacki, minister Stefan Krajewski i wojewoda Radosław Król

Czytaj więcej: Krótka kariera Gagackiego jako dyrektora Instytutu Rybactwa w Olsztynie

Komentarz (46)

Farsa do poprawki

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 14 wrzesień 2025 20:15

Niektórzy nazwali to Hyde Parkiem, ale akurat tego, co się wydarzyło 3 września w Sali Sesyjnej Rady Miasta Olsztyna, porównać do miejsca kojarzonego ze swobodą wypowiedzi żadną miarą się nie da. Raczej do Sejmu Niemego z 1717 r., z tym, że wtedy posłowie na Sejm zostali pozbawieni głosu, a tutaj miejscy radni sami postanowili milczeć.

Ale po kolei. Pomysł radnych i działaczy Koalicji Obywatelskiej aby zorganizować cykliczne spotkania radnych z mieszkańcami Olsztyna to być może reakcja na wniosek 23 działaczy dawnej Solidarności przywrócenia zlikwidowanej w 2017 r. możliwości wypowiedzi przed sesją RM. Pomimo wykrętnej i nie odnoszącej się do istoty wniosku odpowiedzi przewodniczącego Rady Miasta Łukasza Łukaszewskiego, presja z różnych stron zaczęła rosnąć. Zamiast możliwości kilkuminutowej wypowiedzi przed sesją RM wymyślono więc specjalne, cykliczne spotkania mieszkańców z radnymi. W zaproszeniu skierowanym do mieszkańców Olsztyna czytamy, że zadaniem nowej inicjatywy jest „tworzenie przestrzeni do konstruktywnej wymiany opinii i realnego wpływu mieszkańców na kierunki rozwoju Olsztyna”. Pomysł co do zasady dobry, gdyby jego realizacja miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistym przebiegiem spotkania, przypominającego raczej sesję terapeutyczną dla lokalnych frustratów.

Aby zabrać głos należało wypełnić formularz zgłoszeniowy z podaniem miejsca zamieszkania i tematu/ów wystąpienia. O dopuszczeniu do głosu decydował przewodniczący RM. Ostatecznie zgłosiło się 27 osób. Tego dnia głos dano ośmiu osobom. Trzem odmówiono, a w tym gronie znalazłem się ja, o czym zostałem powiadomiony telefonicznie dzień wcześniej.
Moje wystąpienie miało dotyczyć Listu otwartego do radnych RM z 4 kwietnia tego roku, w którym zwróciliśmy uwagę na opłakane dla pracy RM i lokalnej demokracji skutki upartyjnienia radnych i powrotu do Ratusza „radnego bezradnego”. Poza Jarosławem Babalskim nie odpowiedział nikt. Gdy, korzystając z nadarzającej się okazji, chcieliśmy zapytać o to radnych bezpośrednio, nie zostaliśmy dopuszczeni do głosu.

W formularzu zgłoszeniowym napisałem, że wprawdzie od sześciu lat nie jestem mieszkańcem Olsztyna, ale – poza faktem, że tu się urodziłem i mieszkałem 61 lat – to występuję w imieniu 23 zasłużonych dla ojczyzny działaczy Solidarności, w znakomitej większości mieszkańców Olsztyna. W związku z powyższym poprosiłem Wojciecha Kozioła, także jednego z sygnatariuszy listu, który miał wystąpić w dwóch innych sprawach, o odczytanie kilkuzdaniowego, adresowanego do przewodniczącego Łukaszewskiego podziękowania „za lekcję demokracji i praworządności”. Gwałtowne próby odebrania Wojtkowi głosu przez przewodniczącego nie odniosły skutku tylko dzięki uporowi i konsekwencji Wojtka.

Można by to uznać za heroiczną obronę przyjętych zasad, gdyby nie poprzedzający wystąpienie Wojtka głos pewnej pani, mieszkającej od czterech lat w Olsztynie lewicowej działaczki. Otóż owa pani, podchodząc do mikrofonu oznajmiła, że wprawdzie zgłosiła przewodniczącemu inne tematy które chciała poruszyć, ale w ostatniej chwili się rozmyśliła i postanowiła zwrócić się z apelem do radnych i władz miasta o bliżej nieokreśloną pomoc w sprawie dramatycznej sytuacji Palestyńczyków w Strefie Gazy.

Tym razem nikomu, na czele z przewodniczącym Łukaszewskim, nie przyszło do głowy sprowadzenie tej pani na twardą ziemię przyjętych zasad, bo „kłanianie się okolicznościom” to partyjny elementarz przystosowania do życia w stadzie.

Nikt z radnych, poza oklaskami, nie odniósł się do apelu w sprawie Palestyny i nie zaproponował jakieś formy pomocy głodzonym i mordowanym przez Izraelitów Palestyńczykom. Problem w tym, że nie tylko tutaj radni tak się zachowali. Warto było przyjść i zobaczyć, jak dopuszczeni do głosu mieszkańcy miasta zgłaszają swoje pomysły czy uwagi w kierunku siedemnastu znudzonych, czekających końca tego przedstawienia radnych. Bo innej okazji nie będzie, ponieważ – w przeciwieństwie do obrad sesji RM – spotkanie nie będzie transmitowane w sieci. Urobek z tego popołudniowego spotkania to wyrażona przez przewodniczącego nadzieja, że odpowiednie służby miejskie zainteresują się zgłoszonymi problemami.

Jeżeli uznamy, że były to „pierwsze koty za płoty”, to zapowiadany ciąg dalszy tych spotkań wymaga poważnego namysłu. Dotyczy to przede wszystkim celu jaki im przyświeca. Demokratyczny minimalizm który nam zafundowano nie był przypadkowy. Jego przyczyną jest chęć opędzenia się od natrętów, którzy od pewnego czasu uczepili się pomysłu powrotu do dawnej możliwości krótkiego wystąpienia przed sesją RM. W zakulisowych rozmowach radni ponad podziałami mówią o uciążliwości takiego sposobu dialogu z mieszkańcami. Przeważa opinia , co wyraził przewodniczący RM w odpowiedzi na nasz wniosek, że wystarczy możliwość merytorycznego wystąpienia podczas posiedzeń komisji RM. A skoro nie, to wymyślono publiczne wysłuchanie przed niemym obliczem przedstawicieli lokalnej społeczności.

Jest dla mnie oczywiste, i nie spotkałem się dotychczas z inną opinią, że takie spotkania, pomyślane jako wypuszczający społeczne ciśnienie wentyl bezpieczeństwa, są pozbawione sensu. Trudno nie dostrzec, że największą bolączką, nie tylko demokracji lokalnej, jest systematyczny zanik obywatelskiej aktywności. Nie są nią zainteresowani także mocniej uzależnieni od partii niźli wyborców radni. Mamy więc do czynienia z poważnym, bo strukturalnym konfliktem interesów pomiędzy strefą komfortu radnych, a rzeczywistym interesem miasta. W tej pierwszej kwestii próbowaliśmy zabrać głos w formie Listu otwartego do radnych. Jak wiadomo, bez odpowiedzi i możliwości zabrania głosu na ten temat. Co do interesu miasta i gminy jako wspólnoty mieszkańców, to jestem przekonany, że eksperyment z 3 września wymaga dwóch podstawowych korekt:

Po pierwsze, radni miejscy muszą być aktywnymi i bezpośrednimi uczestnikami rozmowy z mieszkańcami. Rozmowa, czy jak kto woli debata, powinna być słowem-kluczem takich spotkań. A ponieważ zgłaszane sprawy czy postulaty mogą znajdować się na etapie realizacji, należałoby rozważyć obecność przedstawicieli odpowiednich służb miejskich.

Po drugie, kwestia uprawnień do zabierania głosu. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czemu służy sztywne kryterium zamieszkania jako warunek dopuszczenia do debaty w sprawach Olsztyna. Skoro prawo pozwala na pełnienie funkcji prezydenta Olsztyna mieszkańcowi Jonkowa, czy nawet Nowego Targu, to dlaczego, nie ograniczeni żadnym prawem, na własne życzenie radni i władze miasta nie chcą wysłuchać osób, które, dajmy na to, miesiąc temu przeprowadziły się do sąsiedniej gminy, będąc do tej pory aktywnymi mieszkańcami Olsztyna? Dlaczego prezes zarejestrowanego w Olsztynie stowarzyszenia, który zmienił miejsce zamieszkania, nie może zabrać głosu w jego imieniu? Dlaczego mieszkaniec Poznania, patrzący świeżym okiem na funkcjonowanie Olsztyna podczas kilkumiesięcznego, okazjonalnego pobytu, nie może się podzielić swoimi uwagami z radnymi oraz innymi mieszkańcami? Jeden z radnych z którymi rozmawiałem bronił zasady formalizmu zameldowania kwestią płacenia lokalnych podatków. A co z osobami prowadzącymi tutaj firmy? Równie dobrze, trzymając się kontekstu podatków, można zapytać, co upoważnia Polaków żyjących poza granicami kraju do udziału w wyborach?

Trzecia sprawa, to transmisja spotkania do sieci. Jej konieczność jest tak oczywista, że szkoda fatygi na uzasadnienia. Mam nadzieję, że jej brak to tylko wypadek przy pracy i z przebiegiem kolejnego spotkania każdy będzie mógł się zapoznać.

Na koniec tej wyliczanki kwestia postulowanego w naszym wniosku do przewodniczącego RM powrotu do możliwości wypowiedzi przed sesją RM. Nadal uważam taką formę udziału mieszkańców bądź lokalnych organizacji w pracach RM za pożądaną, ale ograniczoną do kwestii podnoszonych podczas danego posiedzenia Rady Miasta.

Jak napisałem powyżej, jest wiele powodów dla których radni Koalicji Obywatelskiej, przy biernej akceptacji radnych PiS, woleli w taki, a nie inny sposób opędzić się przed społecznymi naciskami na społeczny dialog. Jeśli to był eksperyment, to zupełnie nieudany. Jeśli inicjatywa ma być kontynuowana, to na pewno nie w ten sposób. Powyższe propozycje przedstawiam po dziesięciu dniach od spotkania, aby móc powiedzieć, że są nie tylko moimi, ale wielu osób, także radnych, z którymi rozmawiałem. Adresuję je przede wszystkim do przewodniczącego RM i radnych Koalicji Obywatelskiej, bo to oni byli inicjatorami tego pomysłu i od nich zależy jego modyfikacja.

Bogdan Bachmura

Czytaj więcej: Farsa do poprawki

Komentarz (5)

Radny Olsztyna: Jest sposób na uratowanie jez.Tyrsko (Żbik)

Szczegóły
Opublikowano: środa, 10 wrzesień 2025 15:03

Olsztyński radny PiS Adam Andrasz i Wojciech Biedrzyński (Fundacja Nexus) apelują do prezydenta Roberta Szewczyka i pozostałych radnych: stwórzmy zieloną otulinę wokół Nowobałtyckiej, zachowajmy linię brzegową jeziora Żbik.

A.Andrasz: Oboje jesteśmy za rozwojem Olsztyna i rozumiemy potrzebę budowy ulicy Nowobałtyckiej. Chciałbym jednak zwrócić uwagę że pewien fragment tej inwestycji zabierze mieszkańcom komfort z korzystania z jeziora Żbik, a także pozbawi kolejnych drzew krajobraz Olsztyna.

Na ostatniej miejskiej komisji inwestycji usłyszałem że w ostatnich 4 latach nasadzono w Olsztynie 6 tys drzew. Chciałbym poinformować Państwa, że przy inwestycji Nowobałtycka zostanie wyciętych prawie 8,5 tys. drzew.

Chciałbym przypomnieć że podczas ostatniej budowy linii tramwajowej była awantura o ilości wyciętych drzew, natomiast teraz wytnie się ich ponad 6 razy więcej! Dodatkowo kilkadziesiąt drzew do wycinki do drzewa ponad 100 letnie.

Dlaczego nie zabiega się o to aby na tak dużej inwestycji, nie zrównoważyć wycinki nowymi nasadzeniami? Dlaczego mieszkańcy Olsztyn po raz kolejny muszą się upominać o zieleń miejską?

Chciałbym zwrócić też uwagę, że Nowobałtycka jeżeli plany się potwierdzą będzie drogą dojazdową do węzła północnej obwodnicy Olsztyna. To jeszcze bardziej wzmoże ruch na tej ulicy, która będzie częściowo przebiegać tuż przy domach i mieszkaniach dzielnic Likusy, Redykajny i Gutkowo.

Dlatego apelujemy do Władz Olsztyna o nowe nasadzenia wokół Nowobałtyckiej, które w jednej strony: zrównoważą utracony komfort życia mieszkańców, zaś z drugiej uchronią ich przed uciążliwościami przyszłego ogromnego ruchu drogowego.

Walczmy o uratowanie jez. Źbik!

Drugim aspektem ul. Nowobałtyckiej jest bliskość pięknego olsztyńskiego jeziora Żbik. Zgodnie z projektem ponad 8 metrowy nasyp drogowy wręcz ”wjedzie do jeziora”, kończąc się 4m od linii wody. W ten sposób piękna linia brzegowa Żbika zostanie zdewastowana. Ten nasyp nie będzie w żaden sposób zadrzewiony. Nie zgadzamy się na takie rozwiązania!.

Proponujemy aby odsunąć nasyp drogowy od linii wody poprzez zastosowanie gabionów, które o kilka metrów odsuną nasyp o linii wody. Dodatkowo postulujemy o zadrzewienie całego nasypu drogowego przy Żbiku, tak aby zminimalizować ingerencję w unikalność tego pięknego olsztyńskiego jeziora.

Dzięki odsunięciu nasypu od linii wody w przyszłości będzie możliwe wykonanie ścieżki turystycznej wokół jeziora Żbik. Zachęcam do walki o unikalność i piękno naszego bezcennego jeziora!

W Biedrzyński: Należy za wszelką cenę dążyć do wykonywania nasadzeń nowych drzew w ilościach co najmniej równych ilości drzew wyciętych.

Rozumiem argumenty przemawiające za budową Nowobaltyckiej, jednak dlaczego pomimo dostępnych rozwiązań prowadzi się ją tak blisko jeziora Żbik. Od lat działam na rzecz olsztyńskiej przyrody i pewne rozwiązania zaproponowane na Nowobałtyckiej w mojej ocenie wymagają zmian.

A.Andrasz: Nie chcemy aby nasze postulaty pozostały jedynie w przestrzeni medialnej. Dlatego przystępujemy do działania. Wrzesień to czas prac nad budżetem miasta. Mieszkańcy Olsztyna też mają prawo do kształtowania budżetu naszego miasta. Dlatego złożymy obywatelski wniosek do budżetu Olsztyna na 2026r zakładający rozwiązania o których mówiliśmy na dzisiejszej konferencji. Czyli utworzenie zielonej otuliny wokół ul. Nowobałtyckiej oraz zachowanie linii brzegowej jeziora Żbik. Wszystkich Olsztynian, którym leży na sercu dobro olsztyńskiej przyrody, zapraszamy do złożenia podpisu.

(as)

Ode redakcji: 

Jako mieszkaniec Redykajn i przeciwnik budowy autostrady dla prezydenta Szewczyka z Wilim do ratusza, za 250 mln zl (duży miś) podpisuję się obiema rękoma.

Adam Socha

Czytaj więcej: Radny Olsztyna: Jest sposób na uratowanie jez.Tyrsko (Żbik)

Komentarz (3)

Więcej artykułów…

  1. Stop Likwidacji Polskiej Edukacji. Protest w Olsztynie
  2. Prezes J.Kaczyński w Olsztynie: „Mamy przed sobą drugi etap”

Strona 18 z 518

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Moim zdaniem spółka, poza formalnym uzasadnieniem,powstaje bo brakuje pracy komuś z Platformy. KO krytykowała PiS za obsadzenie swoimi ludźmi spółek, ...
Dlaczego głosowałem przeciw po...
7 minut(y) temu
Byłem na spektaklu. Poruszający to chyba trochę mało powiedziane...
Ale zauważyłem dwa rzędy przede mną siedząca osobę z umieszczonej w tekście listy...
Olsztyńska prokuratura wszczęł...
1 godzinę temu
Oj dana dana - https://www.youtube.com/watch?v=77cKcUoKjXg&list=RD77cKcUoKjXg&start_radio=1
Radna pyta: Dlaczego prezydent...
5 godzin(y) temu
"Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Bo właśnie moja racja jest racja najmojsza!"
Radna pyta: Dlaczego prezydent...
19 godzin(y) temu
Ekstra, teraz może wstąpi do KO? Byłby wzmocnieniem.
Przeprosiny
20 godzin(y) temu
Dlaczego radny Andrasz, mistrz konferencji, milczy w tak ważnym temacie?
Radna pyta: Dlaczego prezydent...
20 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Wiernikowska po 23 latach opowiedziała historię Klewek, Leppera i Skowrońskiego
  • Presja na lekarzy Szpitala w Olsztynie, by wykonali aborcję. Kaja Godek ma dla kobiety dom
  • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości
  • „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego)
  • Burmistrz apeluje o powrót festiwalu muzyki death-metal do Dobrego Miasta
  • Fundacja im. M. Bublewicza nie przekazywała dotacji na Szkołę im. M. Bublewicza
  • Kto „szerzy kłamstwa”, media czy beneficjentka dotacji Beata Bublewicz?
  • Petycja do KEP o aprobatę nazwy Sanktuarium Narodowe w Gietrzwałdzie
  • Policja zatrzymała właścicielki prywatnych szkół w Olsztynie
  • Jak rozliczono dotację dla Fundacji im. M.Bublewicza na "Ochronę Ostoi Derc"
  • "Dolina nicości jest w nas". Znakomita ekranizacja powieści Wildsteina

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.