logodebata

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

sobota, marzec 14, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn

Olsztyn

Medialnym wichrzycielom mówimy stanowcze NIE!

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 07 październik 2025 07:50
Bogdan Bachmura

"Bardzo nas martwi zachowanie niektórych olsztyńskich mediów i wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec ich działań. Mamy już dość tanich sensacji, które żerują na naszym mieście (…) Nie pozwolimy na wskazywanie palcem tego, kto się gdzie urodził, jaki ma poglądy, kogo kocha, na kogo głosuje albo jak się modli".

Urząd Miasta komentuje tytuły w TKO

Te kilka zdań to fragment zamieszczonego 18 sierpnia br. na stronach Urzędu Miasta Olsztyna krótkiego tekstu, z którego wynika, że ktoś zdecydowanie zabrał się za porządkowanie ładu medialnego w stolicy Warmii i Mazur. Pytanie „kto” jest w pełni uzasadnione, ponieważ pod tekstem nie znajdziemy żadnego podpisu. Nie znajdziemy też konkretnego adresata tych groźnie brzmiących deklaracji, choć wskazane w załączniku tropy prowadzą do portalu „Twój Kurier Olsztyński”. Znajdziemy tam kilka przykładów zmanipulowanych tytułów ze wspomnianego portalu, które tak rozsierdziły zbiorowego anonima.

W rzeczonym tekście znajdziemy też precyzyjniejsze ramy tego, co autorzy uważają za prawdziwe dziennikarstwo i czego należy się trzymać, aby ostrzeżenie "nie pozwolimy", nie przerodziło się w konkretne działanie. Tak więc stronić należy od ujawniania miejsca urodzenia, cudzych poglądów, partyjnych sympatii czy wyznania. Ma to być dziennikarstwo w czystej, nie skalanej postaci. Bezosobowe, za to w oparciu o fakty.

Skoro więc o faktach mowa, to na pytanie do rzecznika prasowego prezydenta Roberta Szewczyka o autorstwo rzeczonego wpisu oraz personalną odpowiedzialność za prowadzenie profilu Urzędu Miasta, otrzymaliśmy odpowiedź, że za jego prowadzenie odpowiada zewnętrzny podmiot w porozumieniu z wydziałem promocji i informacji, zaś publikowane tam materiały to zawsze efekt pracy zbiorowej.

Dzięki tej odpowiedzi uzyskaliśmy wzorcowy przykład właściwie skonstruowanej informacji. Bez jątrzącego wskazywania palcem i wytykania, które mogłoby uruchomić lawinę nienawistnych komentarzy. Okazuje się, że tekst składający się z dziewiętnastu zdań pisało stado orłów z firmy zewnętrznej, jak rozumiem za to wynagradzanej. Natomiast według moich informacji napisał to pewien były dziennikarski nielot, aktualnie na garnuszku Ratusza. Ale nie to jest tutaj istotne. Ważna jest pochodząca od rzecznika prasowego informacja, że prezydent Olsztyna zapoznał się z treścią postu przed jego publikacją, co pokazuje komu należy dziękować za wskazanie lokalnych wichrzycieli i drogowskazów rzetelnego dziennikarstwa.

Trochę sobie ironizuję, ale w takiej roli żadnego z włodarzy Olsztyna po 1989 r. nie pamiętam. Buńczuczny i konfrontacyjny ton firmowanej przez prezydenta Roberta Szewczyka publikacji pokazuje, że w istocie nie o portal „Twój Kurier Olsztyński” chodzi. Dobór tytułów mających uzasadnić konieczność specjalnych interwencji to przysłowiowy strzał kulą w płot. Pouczenia i ostrzeżenia udzielone dziennikarzom w anonimowym poście na stronach Urzędu Miasta świadczą raczej o stanie umysłów ludzi, których partia wyznaczyła do rządzenia Olsztynem.

Ustalanie reguł dziennikarskiej rzetelności oraz wyznaczanie etycznego kanonu zawodu dziennikarza z poziomu „szamba”, jakie stworzyli i w którym tkwią po uszy politycy to Himalaje hipokryzji i bezczelności. Obecne dziennikarstwo to świat daleki od wymarzonego w 1989 r. ideału. Obecność wolnego słowa jest tutaj zjawiskiem coraz bardziej problematycznym. Tylko pytanie, z jakiego powodu?

Zarzut, że dziennikarze mocnymi tytułami nakręcają kliknięcia jest prawdziwy. Ale jak on brzmi w poście prezydenta należącego do partii, której codziennym żywiołem jest manipulacja, populizm i demagogia, a szczucie ludzi na siebie zasadą istnienia? Skąd bierze się ten brak refleksji nad własnymi, życiowymi wyborami oraz ich publicznymi skutkami? Jakby bezsensowne wojny z Gminą Purda, mieszkańcami ulicy Puszkina czy z Wojtkiem Koziołem o parking były dziełem krasnoludków!

Doświadczenie ostatnich 35 lat pokazuje, że zbieżność wolności z polityką nie tylko trudno uznać za sprawę oczywistą, ale wręcz trudną do pogodzenia. Konflikt pomiędzy światem polityki a wolnym słowem od 35 lat zachowuje swoją ciągłość w tzw. mediach publicznych. Gdy larum grano z powodu wykupywania polskich mediów przez Niemców, partyjne macki przejmowały lub pacyfikowały kolejne stacje i tytuły.

Ale tego rodzaju problemy prezydenta Szewczyka nie interesują, zwłaszcza, że to zapewne tylko wina Kaczyńskiego i PiSu. On próbuje porządkować media po swojemu i na lokalnym podwórku potępiać wichrzycieli, którzy niszczą zaufanie i więzi w naszym mieście. Z niejakim sukcesem, bo od 18 sierpnia lokalne media i stowarzyszenia dziennikarzy na ten temat milczą. Mamy przecież wolność. Pisania, mówienia, ale także milczenia. Co prawda Thomas Jefferson już ponad 300 lat temu przestrzegał, że "Ceną wolności jest nieustanna czujność", ale przecież czujność w milczeniu również można zachować. Nawet łatwiej, bo można się lepiej skoncentrować.

Bogdan Bachmura

Od redakcji

Zwróciliśmy się do redakcji TKO.pl oraz olsztyn.com.pl o komentarz do ataku Ratusza na lokalne media. Otrzymaliśmy stanowisko redakcji TKO.pl:

Szanowny Panie Redaktorze,

Opublikowany na oficjalnym profilu Miasta Olsztyna wpis jednoznacznie uderza w niezależne media lokalne. Uważam to za niedopuszczalny precedens – urząd próbuje zdyskredytować dziennikarzy i podważyć wiarygodność prasy.

Wymienione w poście TKO.pl wraz z olsztyn.com.pl to największe serwisy informacyjne w regionie, docierające każdego miesiąca do setek tysięcy czytelników. Atakowanie niezależnych mediów przez urzędników w oficjalnym kanale komunikacji miasta, a więc za publiczne pieniądze, to sytuacja, która nie miała miejsca w Olsztynie.

Co gorsza, z przekazu urzędników wynika, że chcieliby oni decydować, jakie tytuły artykułów mogą być publikowane w niezależnych mediach. To już nie jest tylko krytyka – to próba ingerencji w treści redakcyjne, a więc w wolność słowa i niezależność prasy.

TKO.pl jest zarejestrowanym tytułem prasowym i działa zgodnie z prawem prasowym. Naszym obowiązkiem jest informować mieszkańców o sprawach publicznych, także tych trudnych i niewygodnych dla władz. Ataki na media ze strony urzędu podległego prezydentowi Olsztyna, to próba ograniczania debaty publicznej i podważania fundamentów demokracji lokalnej.

Liczymy, że władze Olsztyna zrewidują swoje działania i przypomną sobie, że wolne media są niezbędnym elementem samorządu obywatelskiego.

Z poważaniem,
Jakub Starowieyski
Prezes Wama Media Group, wydawca TKO.pl

 

 

 

Czytaj więcej: Medialnym wichrzycielom mówimy stanowcze NIE!

Komentarz (7)

Policjanci z Olsztyna prawomocnie skazani za torturowanie zatrzymanych

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 04 październik 2025 17:04

Zawód policjanta powinien charakteryzować się wysoką odpowiedzialnością i nieskazitelną etyką pracy. Niestety nie zawsze tak jest. W kwietniu 2015 roku na jaw wyszły szokujące fakty - tortur stosowanych przez policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie wobec zatrzymanych. Nie był to jednorazowy incydent.

Tortury trwały już od marca 2014r. przy milczącej wiedzy i braku reakcji przełożonych. Stanowisko stracił wówczas komendant miejski, jak i komendant wojewódzki olsztyńskiej policji. Na ławie oskarżonych zasiadł również przełożony „katów”, naczelnik wydziału – o zgrozo - do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu.

- Studentów bili w twarz i krocze. Razili paralizatorem. Pryskali w twarz gazem. Zakładali na głowę plastikowe worki – opowiada mec. Lech Obara, do którego odważył się zgłosić pierwszy poszkodowany – młody student.

21 czerwca 2023r., po wielu, wielu latach w sprawie olsztyńskich policjantów wreszcie zapadły wyroki skazujące (pierwsza instancja).

Cytując komunikat PAP:

„W sprawie jest 17 oskarżonych, którym łącznie przedstawiono 72 zarzuty dotyczące m.in. stosowania tortur przez funkcjonariuszy policji i przekroczenia przez nich uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków. Sąd Rejonowy w Ostródzie skazał 15 policjantów, w tym 6 na kary bezwzględnego więzienia. Wymierzył im kary od 6 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności do 8 miesięcy więzienia. Na kary z warunkowym zawieszeniem sąd skazał 8 funkcjonariuszy. Sąd wymierzył im kary od 2 lat i 6 miesięcy z warunkowym zawieszeniem na 3 lata do 10 miesięcy z warunkowym zawieszeniem na 3 lata. Sąd zdecydował także o środkach karnych w postaci grzywien (…)

Wobec jednego z policjantów umorzono postępowanie, a jednego funkcjonariuszy sąd uniewinnił. Uzasadnienie wyroku wobec funkcjonariuszy sąd ogłasza za zamkniętymi drzwiami. Cały proces był także tajny”.

Do Sądu Okręgowego w Elblągu trafiło aż 13 apelacji.

W środę 1 października wreszcie zapadł prawomocny wyrok!

Sąd apelacyjny nie uchylił, a jedynie częściowo zmienił wyrok sądu pierwszej instancji. Co ważne - w większości oskarżeni zostali uznani za winnych popełnienia przestępstw, zaś jedna osoba została uniewinniona.

Co jednak działo się między 2015 a 2025 rokiem? Jak w ogóle doszło do skazania?

- Nieskromnie powiem, że to zasługa w szczególności naszej kancelarii. To my rozpoczęliśmy tę batalię, bo to do nas zgłosili się pierwsi studenci torturowani na komisariacie przez „stróżów prawa”. Potem zgłaszali się kolejni i kolejni. Owi „stróże prawa” tortury zadawane więźniom nazywali „małym Guantanamo” (sic!) – wyjaśnia mec. Lech Obara z olsztyńskiej kancelarii prawnej, wówczas oskarżyciel posiłkowy i ówczesny pełnomocnik 4 wyjątkowo poszkodowanych ofiar olsztyńskich policjantów.

Pomni złych doświadczeń w podobnych sprawach, prawnicy kancelarii najpierw zawiadomili Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, by zabezpieczyć dowody. Potem zorganizowali konferencję prasową, na której poprosili dziennikarzy o nagłośnienie tematu. Na konferencji torturowani relacjonowali swoje przeżycia. Pokrzywdzonymi byli studenci, którzy wzajemnie zaopatrywali się w marihuanę. Co jest również naganne. Nie dilerzy mafii…

- Młody chłopak opowiadał o torturowaniu go tak dosadnie i szczegółowo, że zarówno mnie i dziennikarzom ciarki przechodziły po plecach – dodaje prawnik.

Słyszało się o takim traktowaniu zatrzymanych przez UB-owców w latach 50 minionego wieku, ale nie współcześnie! To było łamanie Konwencji ONZ z 10 grudnia 1984 w sprawie zakazu stosowania tortur (…) Niestety, w naszym kodeksie karnym jest mowa o przemocy, natomiast nie ma słowa o czymś straszniejszym. O torturach.

- Zależało nam, żeby sprawa nie uległa umorzeniu, jak to się nierzadko zdarza w przypadku tego typu spraw karnych – podkreśla mec. Obara.

Przez te lata w naszym regionie doszło bowiem do co najmniej kilku zaskakująco niskich wyroków, orzeczonych wobec policjantów, których ofiary poniosły śmierć. Jedna ofiara została śmiertelnie postrzelona w plecy, a inna – rozjechana policyjnym samochodem. Wyroki? W zawieszeniu…Mimo rażącego naruszenia ustawy o policji oraz praw „i ludzkich a i boskich”.

- Jest to przełomowy wyrok w skali kraju. Może świadczyć o tym, że wymiar sprawiedliwości chce się oczyścić. I że – wbrew temu co się mówi – system działa – podsumowuje r.pr. Łukasz Jałoza, karnista z kancelarii prawnej mec. Lecha Obary. – Mimo tego, że na ławie oskarżonych siedzieli policjanci, dosięgła ich sprawiedliwość – dodaje.

(pw)

Na zdjęciu, od lewej r.pr. Lech Obara

Czytaj więcej: Policjanci z Olsztyna prawomocnie skazani za torturowanie zatrzymanych

Komentarz (2)

Oświadczenie wiceprezes sądu Doroty Lutostańskiej w związku z krytyką Listu

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 02 październik 2025 17:10

Otrzymałem Oświadczenie wiceprezes Sądu Okręgowego w Olsztynie Doroty Lutostańskiej, jako odpowiedż na moje pytania wysłane w środę 1 października, w związku z Listem wiceprezes do sędziów i pracowników sądu z okazji 80. rocznicy pierwszej sesji olsztyńskiego sądu. W Liście początki komunistycznego sądownictwa zostały przedstawione jako... "czas praworządności, szacunku do prawa i odpowiedzialności za człowieka".

List sedzi Lutostańskiej

Kopię Listu zamieścił na X sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki. Został następnie nagłośniony  w mediach, w tym przeze mnie w tekście "Wiceprezes sądu w Olsztynie, okres stalinowskiego terroru nazwała... „czasem praworządności”. Poniżej publikuję moje pytania, treść Oświadczenia oraz mój komentarz.

 Szanowna Pani Prezes,

Uprzejmie proszę o informacje w związku z Pani Listem do sędziów i pracowników sądu z okazji 80. rocznicy pierwszej sesji sądu 28 września 1945 roku.
1. Czy podtrzymuje Pani, że okres od 1945 roku był w PRL, to był "czas praworządności, szacunku do prawa i odpowiedzialności za człowieka"? Jeśli tak, to na czym opiera Pani to twierdzenie, na jakich książkach historycznych, opracowaniach naukowych?
2. Czy zdaje sobie Pani sprawę, że taka opinia to kłamstwo historyczne oraz szyderstwo wobec ofiar stalinowskich represji w PRL po 1945 roku?
3. Czy Pani samodzielnie napisała ten List, czy też ktoś go napisał (kto?), a Pani tylko go podpisała, być może nie czytając?
4. Kto jest autorem tekstu na stronie sądu pt. „Powstanie Sądu Okręgowego w Olsztynie”? Dlaczego w tym tekście nie wspomniano o skazywanie za działalność na rzecz niepodległości i wolności Polski?
5. Czy treść Pani Listu poznał prezes Sądu Okręgowego sędzia Rafał Jerka i go zaakceptował?
6. Czy Pani opinię wyrażoną w Liście podziela Zgromadzenie Sędziów Sądu Okręgowego (czy odbyło się takie Zgromadzenie w tej kwestii oraz w kwestii obchodów 80. rocznicy pierwszej sesji sądowej w Olsztynie?)

7. Czy zgadza się Pani ze stwierdzeniem sędziego Macieja Nawackiego, iż taka Pani ocena wymiaru sprawiedliwości po 1945 roku, a także wielu Pani koleżanek i kolegów sędziów z sądu okręgowego, wynika z korzeni rodzinnych; z tego, że Pani rodzice oraz innych sędziów, którzy mają taką samą pozytywna ocenę wymiaru sprawiedliwości w okresie PRL, to dzieci, lub wnuki działaczy lub pracowników szeroko pojętego aparatu komunistycznego?

8. Czy byłaby Pani skłonna zwrócić się do IPN z prośbą o napisanie przez historyków naukowego opracowania na temat wymiaru sprawiedliwości w Olsztynie po 1945 roku, celem umieszczenia go na stronie internetowej sądu?
9. Czy byłaby Pani skłonna zwrócić się do Zgromadzenia Sędziów o zgodę na umieszczenie w holu sądu tablicy oddającej hołd ofiarom sądownictwa w okresie stalinowskim, działaczy i żołnierzy podziemia antykomunistycznego, niesłusznie skazanych za walkę na rzecz niepodległości i wolności Polski?
10. Proszę o program obchodów 80. roczny pierwszej sesji sądowej oraz listę zaproszonych gości na uroczystą kolację do „Casablanki”.

Z poważaniem

Adam Socha

OŚWIADCZENIE

"W odpowiedzi na Pana pytania zadane w piśmie z dnia 1 października 2025 r. informuję:

w dniu 30 września 2025 r. do sędziów i pracowników Sądu Okręgowego w Olsztynie został przesłany list z okazji obchodów 80-lecia powstania Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Zawierał on przede wszystkim podziękowania za wykonywaną pracę, a także informację o pierwszej sesji Sądu Okręgowego w Olsztynie, która odbyła się niemal dokładnie 80 lat temu, a mianowicie, w dniu 28 września 1945 r. Informacja o tym historycznym wydarzeniu została zaczerpnięta z publikacji zamieszczonej w „Wiadomościach Mazurskich” z 4-5 października 1945 r. – jednej z pierwszych gazet wydawanych w powojennym Olsztynie.

Odwołanie się do tego archiwalnego tekstu w najmniejszym stopniu nie miało na celu gloryfikacji okresu stalinizmu w Polsce, jak to zostało przedstawione w niektórych mediach. Przywołanie tej publikacji miało jedynie przypomnieć, że powstanie Sądu Okręgowego w Olsztynie przed 80-cioma laty, czyli zaraz po zakończeniu II wojny światowej, niewątpliwie miało przywrócić elementarny porządek prawny na przyznanych Polsce terenach, umożliwiając w szczególności walkę z nasiloną przestępczością pospolitą i stanowiło przejaw budowy państwowości polskiej na Ziemiach Odzyskanych.

Przy czym nie można tracić z pola widzenia, że „Wiadomości Mazurskie” były pismem propagandowym i zawartych w nim informacji, przedstawiających w korzystnym świetle działania podejmowane przez ówczesne władze komunistyczne, nie należy przyjmować bezkrytycznie.

Jednocześnie chcę z całą stanowczością podkreślić, że kierownictwo Sądu Okręgowego w Olsztynie zna historię tegoż sądu, która na przestrzeni dziesięcioleci miała także swoje bardzo ciemne strony. Jednoznacznie i stanowczo potępiamy działalność władzy sądowniczej, w tym sądów olsztyńskich, w okresie komunistycznym, skierowaną przeciwko opozycji niepodległościowej.

Mamy pełną świadomość represji i krzywd wyrządzonych przez ówczesne sądy i wyrażamy przekonanie o potrzebie ich naprawienia, o ile jest to możliwe. Przejawem tego są między innymi liczne orzeczenia Sądu Okręgowego wydawane od lat w trybie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Kierownictwo Sądu Okręgowego w Olsztynie popiera wszelkie rzetelne badania historyczne odnoszące się do działalności sądownictwa, w tym w okresie komunistycznym i w razie potrzeby upowszechni powstałe w tym zakresie opracowania. Otwarte jest również na ideę umieszczenia tablicy pamiątkowej oddającej cześć ofiarom sądownictwa, osobom niesłusznie skazanym w tym okresie za działalność niepodległościową.

Z krytycznym podejściem staramy się też przedstawiać społeczeństwu historię naszej instytucji. Tak było chociażby w dniu 18 września 2025 r. podczas konferencji historycznej zorganizowanej w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Olsztynie w związku z obchodami 80-lecia sądownictwa na Warmii i Mazurach. Wygłoszono wówczas m.in. referat pt. „Zarys dziejów Sądu Okręgowego w Olsztynie”, w trakcie którego omawiane były również negatywne karty historii tego sądu, pisane w okresie stalinizmu oraz stanu wojennego w Polsce. Przedstawiono tam również referat opisujący wyjątkowo niechlubną działalność ówczesnego Wojskowego Sądu Rejonowego w Olsztynie.

Trudno mi odnieść się do przytoczonych w Pana piśmie twierdzeń sędziego Macieja Nawackiego odnośnie do rzekomych pozytywnych ocen wymiaru sprawiedliwości PRL w środowisku sędziowskim, gdyż osobiście nigdy z takimi ocenami się nie spotkałam.
Z poważaniem,
Sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie
Dorota Lutostańska
Wiceprezes Sądu Okręgowego w Olsztynie

Olsztyn, dnia 2 października 2025 r.

MÓJ KOMENTARZ

Doceniam tak szybką reakcję Pani Wiceprezes i jednoznaczne potępienie niechlubnej przeszłości olsztyńskiego sądownictwa w okresie komunistycznym. Jednakże nie mogę pojąć, jak sędzia Sądu Okręgowego, z tak bogatym dorobkiem orzeczniczym; osoba, która z racji wykonywanego zawodu, ma pełną świadomość wagi słów, która z wielką starannością pisała tysiące uzasadnień wyroków, w którym ważne jest każde zdanie i właściwe użycie cytatu, mogła podpisać się pod taką treścią Listu?

Staranna analiza treści Listu w żaden sposób nie może zostać odebrana przez czytelnika, jako cytat z "Wiadomości Mazurskich". Za powołanie się na "Wiadomości" można jedynie uznać podanie daty pierwszej sesji sądu, po wojnie. Nie ma w Liście zdań wziętych w cudzysłów. Nie wywołałaby Pani Wiceprezes skandalu, gdyby rzeczywiście zaznaczyła w Liście, że tak ten fakt pierwszej sesji odnotowały propagandowe "Wiadomości", a następnie dodała od siebie chociaż jedno zdanie komentarza, że był to okres, w którym sądownictwo zaprzęgnięto w tryby stalinowskiego terroru.

Możemy i musimy wymagać od osób publicznych, piastujących ważne stanowiska, szczególnej staranności przy wystąpieniach z okazji historycznych rocznic. Niedawno przeżyliśmy szok, z powodu wystąpienia minister edukacji Barbary Nowackiej, która podczas międzynarodowej konferencji z okazji 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau przeczytała., że "na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady". Później przepraszała, że się przejęzyczyła, bo zdanie brzmiało: "na terenie okupowanym przez Niemcy Polski naziści zbudowali obozy..." Ale już ta straszna wypowiedż została zacytowana przez media całego świata, wywołując niepowetowane straty wizerunkowi Polski.

Na szczęście w przypadku Listu, szkody na wizerunku sądu w Olsztynie są tylko o zasięgu krajowym.

Mam nadzieję, że Pani Wiceprezes wywiąże się z obietnicy i zamieści na witrynie internetowej sądu rzetelne opracowanie historyków na temat olsztyńskiego sądownictwa w okresie komunizmu oraz zmian jakie się dokonały po odzyskaniu przez Polskę rzeczywistej niepodległości.

Liczę też, że  jeszcze w tym roku na murach obu sądów zawisną tablice oddające hołd bohaterom naszej niepodległości i wolności, ofiarom komunistycznego sądownictwa. W tej sprawie  organizacje patriotyczne Olsztyna wkrótce wystąpą do prezesów obu sądów. Ale już teraz zwracam się do Czytelniczek i Czytelników o poparcie tej idei oraz o propozycje treści tablic na mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Adam Socha

 

Czytaj więcej: Oświadczenie wiceprezes sądu Doroty Lutostańskiej w związku z krytyką Listu

Komentarz (2)

Wiceprezes sądu w Olsztynie, okres stalinowskiego terroru nazwała... „czasem praworządności”

Szczegóły
Opublikowano: środa, 01 październik 2025 19:11
Adam Jerzy Socha

Z okazji 80. rocznicy pierwszej sesji sądowej w Olsztynie 28 września 1945 roku, wiceprezes Sądu Okręgowego Dorota Lutostańska w oficjalnym liście do sędziów i pracowników sądu, wysłanym pocztą elektroniczną 30 września określiła początki komunistycznego sądownictwa w 1945 roku jako... "czas praworządności, szacunku do prawa i odpowiedzialności za człowieka". Skan listu zamieścił na swoim X sędzia Maciej Nawacki, były prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i członek KRS. Poniżej ten list:

 List sedzi Lutostańskiej

Sędzia Nawacki na X skomentował:

"Tak tylko przypominam, że to był czas, kiedy w późniejszej siedzibie Sądu Okręgowego w Olsztynie była ubecka katownia. Ale co ja tam wiem o praworządności".

Tak tylko przypominam, że to był czas, kiedy w późniejszej siedzibie Sądu okręgowego w Olsztynie była ubecka katownia.
Ale co ja tam wiem o praworządności.
Pani uziprezes bodnarowska nominatka wie lepiej. W końcu wystawała pod sądem w koszulce KonsTYtucJa pic.twitter.com/GMruBn8cZg

— Maciej Nawacki 🇵🇱 (@NawackiM89803) September 30, 2025

W kolejnym wpisie sędzia Nawacki zdemaskował "autorytet", na który powołała się wiceprezes Lutostańska. Wskazał, że podprokurator Jerzy Smoleński, członek Stronnictwa Demokratycznego, w 1947 roku wstąpił do komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej (PPR) i został wiceprezydentem Olsztyna.

Przyznam, że i mnie, scharakteryzowanie w Liście najbardziej krwawego okresu terroru stalinowskiego w Polsce, jako „czasu praworządności, szacunku do prawa i odpowiedzialności za człowieka", wprawiło w zdumienie i wywołało odruch protestu. Przecież to czysty Orwell!

Wówczas uprzytomniłem sobie, jako że ostatnio często jestem w sądzie okręgowym, iż w holu na monitorze non stop wyświetla się napis „80-lecie Sądu” i przewijają się zdjęcia gmachu sądu w różnych latach, aż do stanu obecnego. Nie zwracałem na to uwagi, skupiony na procesie Helpera, ale List sprawił, że wszedłem na stronę internetowa sądu, na której jest zakładka „Powstanie Sądu Okręgowego w Olsztynie”. Czytamy tam:

„Po zakończeniu II wojny światowej, w 1945 roku, miasto zostało przyłączone do Polski, co pociągnęło za sobą konieczność utworzenia nowych struktur administracyjnych, w tym wymiaru sprawiedliwości. (...)Początki funkcjonowania Sądu Okręgowego w Olsztynie nie były łatwe. Brakowało wykwalifikowanej kadry sędziowskiej, infrastruktury, a wiele budynków zostało zniszczonych podczas działań wojennych. Mimo trudnych warunków, sąd rozpoczął działalność i szybko stał się podstawową instytucją prawną w regionie.

W pierwszych latach istnienia zajmował się przede wszystkim sprawami dotyczącymi przestępstw wojennych, własności przejętej przez państwo oraz kwestiami związanymi z przesiedleniami ludności. Z biegiem lat jego działalność rozszerzyła się na wszystkie dziedziny prawa”.

Ani słowa o tym, że w budynku obecnego Sądu Rejonowego w Olsztynie, przy ulicy Dąbrowszczaków 44 (wówczas Józefa Stalina), w latach 1945-1956 mieściła się siedziba Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (WUBP), a w piwnicach znajdował się areszt – pisze Radosław Nojman w artykule „Miejsca komunistycznej represji w Olsztynie”, na podstawie materiałów IPN. - Z kolei w położonych po sąsiedzku budynkach obecnego Aresztu Śledczego mieściły się: Więzienie NKWD oraz Więzienie i Areszt Śledczy WUBP.

Aparat bezpieczeństwa przetrzymywał w celach i piwnicach, na równych zasadach: niemieckich i ukraińskich zbrodniarzy, członków partii nazistowskiej, byłych żołnierzy Wehrmachtu, pospolitych kryminalistów oraz żołnierzy i działaczy polskich organizacji podziemnych (zarówno nurtu „AK-owskiego” – głównie Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – jak i narodowego), a także więźniów politycznych, nie zgadzających się na kolejną, sowiecką okupację Ojczyzny, stwarzających realne lub jedynie potencjalne zagrożenie dla komunistów. Na porządku dziennym było stosowanie wobec osadzonych nieludzkich tortur, w celu wydobycia obciążających wyjaśnień i zeznań. Istnieją relacje, według których w podziemiach gmachów WUBP dochodziło również do morderstw (ciała zmarłych, zakatowanych i zastrzelonych najprawdopodobniej zakopywano na terenie aresztu, pod murem).

Do kazamat olsztyńskiego Urzędu Bezpieczeństwa trafili m.in. niektórzy podkomendni majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszko” z V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej (np. wachmistrz Jerzy Lejkowski ps. „Szpagat”) oraz dwie wyjątkowe postacie, a mianowicie: – kapitan Stanisław Bęklewski vel Pieszkowski ps.: „Bomba”, „Stadnicki”, „Stanisławski”, „Żuk” i Elżbieta Zawacka ps. „Zo” – jedyna kobieta wśród „cichociemnych”, aresztowana w Olsztynie przez „bezpiekę” w dniu 5 września 1951 roku.

Nojman postulował w 2021 roku upamiętnienie ofiar „czerwonej dyktatury”, np. poprzez umieszczenie odpowiednich informacji na ścianach wszystkich siedzib dawnego, komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, w tym na murze sądu rejonowego. Poniżej wstępny projekt takiej tablicy.

tablica.jpg
Na stronie sądu okręgowego nie ma też ani słowa o procesach politycznych, w których skazywano przeciwników sowietyzacji Polski i reżimu komunistycznego, w tym o głośnym, pokazowym procesie w dniu 5 czerwca 1950 roku grupy uczniów, którzy nie chcieli działać w ramach „czerwonego harcerstwa” i powołali Harcerską Organizacje Podziemną „Iskra”. W dniu 29 stycznia 1950 r. olsztyńska UB natrafiła na pięć ulotek Iskry” o treści antysowieckiej. Aresztowano jej członków i poddano okrutnemu śledztwu, po którym zostali skazani na wieloletnie więzienie.

Dodajmy do pełnego obrazu, iż w latach 1946-54, olsztyński Wojskowy Sąd Rejonowy orzekł 65 wyroków śmierci wobec żołnierzy podziemia niepodległościowego, ustalił historyk Bohdan Łukaszewicz (Komunikaty Mazursko-Warmińskie nr 3, 381-449 z 1999 roku).

Nie dowiemy się też ze strony sądu okręgowego o procesach politycznych działaczy „Solidarności” po wprowadzeniu stanu wojennego, w tym o procesie organizatorów strajku w OZOSie 13 grudnia 1981 roku, przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego, w którym skazano przez sędziów Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie Annę Żurawek-Niszczak na 3 lata więzienia, Włodzimierza Romaniuka na 3 lata więzienia, Józefa Kociubę na 3 lata i 6 miesięcy przewodniczącego Komitetu Strajkowego Zbigniewa Przewłockiego, na 4 lata więzienia.

W Sądzie Rejonowym w Olsztynie skazany został w 1982 roku Władysław Frasyniuk osadzony w ZK w Barczewie, na kolejne 10 miesięcy pozbawienia wolności za obrazę naczelnika więzienia.

(Wspomnę, że uczestniczyłem po 1990 roku w rozprawach w olsztyńskich sądach działaczy "Solidarności" represjonowanych w stanie wojennym, którzy wnosili o odszkodowania za lata więzienia lub internowania. Pełnomocnik, który prowadził takie sprawy odszkodowawcze w całym kraju powiedział mi, ża najgorsze doświadczenia ma z sądu olsztyńskiego, w którym najtrudniej jest uzyskać odszkodowanie i są one symboliczne).

Zadzwoniłem do wiceprezes sądu okręgowego, sędzi Doroty Lutostańskiej, żeby zapytać skąd się wziął taki jej obraz sądownictwa po 1945 roku? Przecież był on absolutnym zaprzeczeniem niezawisłości sędziowskiej. To aparat partyjny i Urząd Bezpieczeństwa (UB) decydowały o wyrokach, a sądy miały jedynie je formalnie zatwierdzić. Znakomicie ilustrują to wspomnienia Józefa Światły, zbrodniarza komunistycznego i wicedyrektora X Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, który w latach 1945-1946 był zastępcą szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Olsztynie.

W artykule historyka Filipa Musiała o procesach pokazowych w Polsce przytoczono słowa Światły, które obnażają mechanizm stalinowskiego "wymiaru sprawiedliwości":

J. Światło twierdził, że zadanie sądu sprowadza się do przeprowadzenia rozprawy według przewidzianego planu i do ogłoszenia wyroku.

"Nie słyszałem nigdy, aby aparat bezpieczeństwa miał jakieś trudności z sędziami". W najważniejszych rozprawach nie pozostawiano sędziom dowolności w prowadzeniu posiedzeń, lecz przygotowywano im "pytajniki" - czyli spis pytań określający o co i jak należy pytać w czasie procesu. Podobna dyscyplina obowiązywała prokuratora, który otrzymywał "listę pytań, które ma zadać na rozprawie oskarżonemu oraz świadkom i nie wolno mu wykroczyć poza wyznaczone ramy. Prokuratorzy są tak dobrani, że nie przychodzi im nawet do głowy sprzeciwiać się rozkazom bezpieki".

Ale podobnie było przez cały okres PRL, ze szczególnym nasileniem „drukowania” wyroków na przeciwników w gabinetach SB i PZPR w latach 80. XX wieku. Sądownictwo w PRL było instrumentem „wymierzania „sprawiedliwości spcjalistycznej”.

Skoro, wbrew zapowiedzi prof. Adama Strzembosza, po 1989 roku że „sądownictwo się samo oczyści”, nikomu z sędziów noszących partyjne legitymacje i wydających wyroki na polecenie partii, nie spadł włos z głowy, dalej awansowali i weszli w skład pierwszej Krajowej Rady Sądownictwa, powołanej po Okrągłym Stole. (W jej składzie nie znalazł się ani jeden sędzia nie związany z reżimem komunistycznym), to 80. rocznica sądownictwa w Olsztynie była doskonałą okazją, żeby chociaż w części zmyć tę hańbę, zorganizować sympozjum naukowe z IPN na temat łamania praworządności w sądownictwie olsztyńskim w okresie PRL oraz wmurować pamiątkową tablicę, oddającej cześć niesłusznie skazanym w tych murach, za walkę o niepodległą i wolna Polskę, przy wejściu do obu sądów lub w holu.

Tymczasem odbyła się tylko uroczysta kolacja w "Casablance" z udziałem wybranych sędziów, sędziów w stanie spoczynku z okresu PRL i wiceministra sprawiedliwości Dariusza Mazura - jak poinformował mnie sędzia Nawacki.

Z tymi pytaniami zadzwoniłem do wiceprezes Doroty Lutostańskiej, ale odmówiła rozmowy ze mną i odesłała mnie do rzecznika prasowego sądu. Wysłałem więc te pytania do rzecznika. Jak tylko dostanę odpowiedzi, opublikuję je.

Olsztyn 1.10.2025r.

Szanowna Pani
Dorota Lutostańska
Wiceprezes Sądu Okręgowego

Szanowna Pani Prezes,

Uprzejmie proszę o informacje w związku z Pani Listem do sędziów i pracowników sądu z okazji 80. rocznicy pierwszej sesji sądu 28 września 1945 roku.
1. Czy podtrzymuje Pani, że okres od 1945 roku był w PRL, to był "czas praworządności, szacunku do prawa i odpowiedzialności za człowieka"? Jeśli tak, to na czym opiera Pani to twierdzenie, na jakich książkach historycznych, opracowaniach naukowych?
2. Czy zdaje sobie Pani sprawę, że taka opinia to kłamstwo historyczne oraz szyderstwo wobec ofiar stalinowskich represji w PRL po 1945 roku?
3. Czy Pani samodzielnie napisała ten List, czy też ktoś go napisał (kto?), a Pani tylko go podpisała, być może nie czytając?
4. Kto jest autorem tekstu na stronie sądu pt. „Powstanie Sądu Okręgowego w Olsztynie”? Dlaczego w tym tekście nie wspomniano o skazywanie za działalność na rzecz niepodległości i wolności Polski?
5. Czy treść Pani Listu poznał prezes Sądu Okręgowego sędzia Rafał Jerka i go zaakceptował?
6. Czy Pani opinię wyrażoną w Liście podziela Zgromadzenie Sędziów Sądu Okręgowego (czy odbyło się takie Zgromadzenie w tej kwestii oraz w kwestii obchodów 80. rocznicy pierwszej sesji sądowej w Olsztynie?)

7. Czy zgadza się Pani ze stwierdzeniem sędziego Macieja Nawackiego, iż taka Pani ocena wymiaru sprawiedliwości po 1945 roku, a także wielu Pani koleżanek i kolegów sędziów z sądu okręgowego, wynika z korzeni rodzinnych; z tego, że  Pani rodzice oraz innych sędziów, którzy mają taką samą pozytywna ocenę wymiaru sprawiedliwości w okresie PRL, to dzieci, lub wnuki działaczy lub pracowników szeroko pojętego aparatu komunistycznego?


8. Czy byłaby Pani skłonna zwrócić się do IPN z prośbą o napisanie przez historyków naukowego opracowania na temat wymiaru sprawiedliwości w Olsztynie po 1945 roku, celem umieszczenia go na stronie internetowej sądu?
9. Czy byłaby Pani skłonna zwrócić się do Zgromadzenia Sędziów o zgodę na umieszczenie w holu sądu tablicy oddającej hołd ofiarom sądownictwa w okresie stalinowskim, działaczy i żołnierzy podziemia antykomunistycznego, niesłusznie skazanych za walkę na rzecz niepodległości i wolności Polski?
10. Proszę o program obchodów 80. roczny pierwszej sesji sądowej oraz listę zaproszonych gości na uroczysta kolacje do „Casablanki”.

Z poważaniem

Adam Socha

Zapytałem też sędziego Nawackiemu, czemu należy przypisać taką orwellizację prawdy historycznej na temat sądownictwa stalinowskiego w Olsztynie, która jest szyderstwem i kpiną z jego ofiar?

- To wynika z korzeni rodzinnych - odparł sędzia Nawacki. - Rodzice, dziadkowie wielu sędziów byli działaczami i pracownikami aparatu komunistycznego.

Kim jest sędzia Dorota Lutostańska?

Sędzia na swojej stronie na FB nie podaje, gdzie ukończyła prawo i odbyła aplikację sędziowską. Z oświadczenia majątkowego wyczytałem, że urodziła się w 1972 roku w Zambrowie, a więc okres studiów przypadł już na okres wolnej Polski.

W 2002 r. została powołana na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie, natomiast w 2008 r. objęła stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Olsztynie. Pani Sędzia orzekała w VII Wydziale Karnym Odwoławczym – czytamy stronie sądu.

W 2018 roku została przeniesiona do Wydziału Karnego, w którym rozpoznawane są sprawy w pierwszej instancji, co było degradacją.

Decyzja o przeniesieniu sędzi została podjęta przez Prezesa Sądu Okręgowego w Olsztynie i zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę za to, że w 2018 roku, z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości zapozowała do zdjęcia w koszulce z napisem „KonsTYtucJA”.

sedziowie konstytucja 100 lecie niepodleglosci

Jak pisał portal oko.press, rzecznik dyscyplinarny Michał Lasota argumentował, że po zrobieniu tego zdjęcia sędzia orzekała w głośnej w Olsztynie sprawie związanej z akcją tamtejszych działaczek KOD. W sierpniu 2018 roku ubrały one rzeźby bab pruskich na Starym Mieście w koszulki z napisem „Konstytucja, Jędrek”.

Sędzia Lutostańska 23 listopada 2018 roku podtrzymała odmowę wszczęcia postępowania w tej sprawie. Oceniła, że założenie koszulek „Konstytucja, Jędrek” na rzeźby nie było szkodliwe społecznie. W orzeczeniu przyjęła, że działaczki KOD nie zakłóciły porządku publicznego, a ich akcja nie spotkała się z masowym zainteresowaniem. Zaś celem akcji było zamanifestowanie poglądów w debacie o poszanowaniu standardów konstytucyjnych w Polsce. Sędzia uznała też, że ich czyn odbył się w ramach wolności słowa.

Baby Pruskie konstytucja

Jak podawał portal oko.press, 2 października 2020 sąd dyscyplinarny działający przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi umorzył sprawę olsztyńskiej sędzi. Na zdjęciu: manifestacja poparcia dla sędzi Lutostańskiej łódzkich sędziów Iustitti, pod Sądem Apelacyjnym w Łodzi.

Murem za Dorota Iustitia

W dniu 4 czerwca 2024 roku Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar powołał Panią Sędzię Dorotę Lutostańską do pełnienia funkcji Wiceprezes Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Adam Socha

PS. Swoje stanowisko w sprawie stanu sądownictwa, po 1989 roku oraz w okresie min. Ziobro wytraziłem w 2020 roku w rozmowie z sędziami Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, Ewą Kurasz, Sędzią Sądu Rejonowego w Bartoszycach, Wiceprezesem Olsztyńskiego Oddziału SSP Iustitia, Rafałem Jerką,Sędzią Sądu Okręgowego w Olsztynie (dzisiaj prezes Sądu Okręgowego w Olsztynie) i Bohdanem Bieniek, Sędzią Sądu Najwyższego, Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

Wojna z sądami czy o sądy?

Taki jak wówczas powiedziałem, za wybitnymi autorytetami prawa, uważam, że wymiar sprawiedliwości funkcjonujący w niezmienionej formie od czasów stalinowskich, uległ głębokiej degeneracji i wyalienowania ze społeczeństwa, i wymagał pilnej remormy. Jednak to co zrobił Zbigniew Ziobro, nie tylko w mojej ocenie, to była karykatura reformy. Trudno uznać za reformę wybór członków KRS przez garstkę z 10 tys. sędziów oraz powołanie "swoich" prezesów sądów.

Jednak "przywracanie praworządności" przez obóz polityczny Donalda Tuska, który stosuje prawo, tak jak on je rozumie, to karykatura do sześcianu. Nowy minister Waldemar Żurek wszedł dokładnie w buty Ziobry mówiąc, żeby "przywrócić praworządność" musi powołać na prezesów "swoich ludzi". Przecież tym samym kierował się min. Ziobro! Min. Żurek nie przywraca praworządność (przewraca), tylko dokonuje prywatnej wendetty. 

Podpisuję się pod tymi opiniami, że w tej walce o "przywracanie praworządności" chodzi tylko i wyłącznie o przywrócenie status quo ante; chodzi o to, żeby nadzwyczajna kasta nadal decydowała o awansach i była poza jakąkolwiek kontrolą społeczna.

Adam Socha

 

 

 

Czytaj więcej: Wiceprezes sądu w Olsztynie, okres stalinowskiego terroru nazwała... „czasem praworządności”

Komentarz (9)

Więcej artykułów…

  1. Czy ABW szuka na siłę terrorystów wśród olsztyńskich uczniów?
  2. SPROSTOWANIE

Strona 17 z 519

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

https://dorzeczy.pl/opinie/858148/koszty-safe-ministerstwo-finansow-policzylo-na-brudno.html
SAFE 0 procent – genialna zagr...
19 godzin(y) temu
Zapytaj sztuczną inteligencję jak nie wiesz albo Cię nie nauczono
STANOWISKO W SPRAWIE PROJEKTU ...
19 godzin(y) temu
A jaka była rola pana dyrektora z Urzędu Wojewódzkiego Marka R. obecnie zatrudnionego w Purdzie. Jego była, prowadziła podobną działalność. Czy prokur...
Arkadiusz Sz. przyznał się do ...
21 godzin(y) temu
Było przysłowie: "dobry zwyczaj - nie pożyczaj".

A tak przy okazji - dlaczego Rosja ma zaatakować Polskę? Ktoś to może wytłumaczyć w miarę przyst...
SAFE 0 procent – genialna zagr...
23 godzin(y) temu
Ta decyzja zaważy nieodwracalnie na przyszłość Gietrzwaldu, ktory juz dzisiaj ma ogromne ponad 100ha tereny przemysłowe, w połączeniu z tymi 50ha poło...
STANOWISKO W SPRAWIE PROJEKTU ...
1 dzień temu
Dóbr duchowych? A cóż to jest?
STANOWISKO W SPRAWIE PROJEKTU ...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Presja na lekarzy Szpitala w Olsztynie, by wykonali aborcję. Kaja Godek ma dla kobiety dom
  • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości
  • Wiernikowska po 23 latach opowiedziała historię Klewek, Leppera i Skowrońskiego
  • Burmistrz apeluje o powrót festiwalu muzyki death-metal do Dobrego Miasta
  • Kto „szerzy kłamstwa”, media czy beneficjentka dotacji Beata Bublewicz?
  • Dlaczego głosowałem przeciw powołaniu przez Olsztyn "miejskiej spółki" ?
  • W „Debacie” Arkadiusz Sz. ujawnia jak Helper przywłaszczał miliony...
  • Czy Zespół ds. konsolidacji 3. olsztyńskich szpitali sfałszował dane?
  • Arkadiusz Sz. przyznał się do winy i zeznał: „Helper miał parasol ochronny”
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik
  • Ks. Alfred Borski: "Pani Urszula Pasławska jest żoną Marka Michniewicza"

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.