logodebata

JESTEM NA URLOPIE ZDROWOTNYM DO 23 MAJA. ŻYCZĘ WAM ZDROWIA. ADAM JERZY SOCHA. Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, maj 12, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn

Olsztyn

Co robi Jerzy Szmit w spółce PKS w Międzyrzecu Podlaskim?

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 27 styczeń 2026 13:58

Działacz PiS z Olsztyna Jerzy Szmit jest członkiem Rady Nadzorczej Spółki z o.o. PKS w Międzyrzecu Podlaskim. Gdy dostałem anonimowego maila z tą informacją, byłem zaskoczony, bo gdzie Rzym, a gdzie Krym? Ale gdy zajrzałem do KRS, wszystko stało się jasne. Bowiem właścicielem tej spółki jest samorząd województwa lubelskiego. Marszałkiem jest działacz PiS Jarosław Stawiarski, a woj. lubelskie to matecznik wiceprezesa PiS, posła Przemysława Czarnka.

Jest to więc kolejna synekura partyjna Szmita w jego długiej karierze zawodowo-politycznej. Jako że osiągnął we wrześniu 2025 roku wiek emerytalny, a członkiem rady nadzorczej został 14 października 2025 roku, więc dieta jest dodatkiem do emerytury.

Prezesem spółki PKS jest dr Marcin Mazuryk, prawnik z Białej Podlaskiej, który wcześniej pracował m.in. w Ministerstwie Obrony Narodowej za ministra Mariusza Błaszczaka, był dyrektorem Departamentu Infrastruktury. Zasiadał także w radach nadzorczych Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa Modlin, PIT Radwar oraz Wojskowych Zakładów Uzbrojenia.

Przed prezesem trudne wyzwanie. Jak informuje Słowo Podlasia: "Od ponad roku PKS w Międzyrzecu Podlaskim jest w trudnej sytuacji finansowej. Bez radykalnych działań firmie może grozić nawet upadłość".

Szmit za rządów PiS zaczynał karierę w 2015 roku jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa, gdy ministrem został Andrzej Adamczyk z Krakowa, z którym poznał się podczas pracy w tej samej komisji sejmowej. Jednak już 29 września 2017 podał się do dymisji, którą premier Beata Szydło przyjęła.

Kolejną posadę dostał po 4 miesiącach pauzy; 4 stycznia 2018 został powołany na członka zarządu przedsiębiorstwa PKP Telkol, zajmującego telekomunikacją na kolei. Rada nadzorcza odwołała cały zarząd spółki 22 czerwca 2020. Spółka wypracowała za 2019 r. stratę w wysokości 49 mln zł, co przekraczało połowę jej kapitału zakładowego. Związkowcy domagali się rozliczenia winnych stanu finansowego spółki, która wymusiła na nowym zarządzie redukcję zatrudnienia o 16 proc. 

Po trzech miesiącach „bezrobocia” w październiku tego samego roku został powołany w skład rady nadzorczej Banku Gospodarstwa Krajowego; zasiadał w niej do stycznia 2024. Został odwołany po przejęciu banku przez koalicję Donalda Tuska.

Na kolejną partyjną synekurę czekał do października 2025 roku.

Zarówno kariera zawodowa Szmita, jak i polityczna, to równia pochyła. W 2022 roku stracił funkcję pełnomocnika okręgu olsztyńskiego PiS. Bez sukcesu startował do Sejmu z listy tej partii w 2023 roku. Rok później nie znalazł się na listach PiS do samorządu olsztyńskiego i wojewódzkiego.

Nadal jednak jest aktywny jako prezes Fundacji im. Piotra Poleskiego. Cyklicznie organizuje pod jego egidą debaty pt. „Metropolia Olsztyn”. Prowadzi własny portal opinie.olsztyn.pl. Jest też publicystą politycznym portalu braci Karnowskich wPolityce.pl

Regularnie też jeździ do Warszawy na miesięcznice, starając się, by jego obecność zauważył prezes Jarosław Kaczyński, u którego popadł w niełaskę.
Adam Socha

Czytaj więcej: Co robi Jerzy Szmit w spółce PKS w Międzyrzecu Podlaskim?

Komentarz (19)

M. Żejmo, świadek Winiarskiej, po raz drugi ukarany przez sąd grzywną

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 19 styczeń 2026 20:30

Po raz drugi nie stawił się na rozprawie (tym razem w poniedziałek 19 stycznia), świadek Marek Żejmo, zgłoszony przez oskarżoną Władysławę Winiarską. Za pierwszym razem sąd ukarał świadka grzywną w wysokości 500 zł, a obecnie grzywną 1000 zł. Po raz kolejny też nie pojawił się obrońca oskarżonej Maciej Klimczak, co już było powodem odwoływania rozprawy. Tym razem, jak przekazała oskarżona, musiał zostać w domu z dziećmi.

Sędzia Mirella Sprawka tym razem nie odroczyła z tego powodu rozprawy, gdy oskarżona oświadczyła, że zgadza się na odbycie rozprawy bez jej obrońcy.

Sprawa Władysławy Winiarskiej rozpoczęła się 24 lipca 2024 roku. Jest oskarżona o wyłudzenie statusu osoby represjonowanej w stanie wojennym i uzyskania z tego tytułu nienależnych świadczeń pieniężnych. Wraz z nią na ławie oskarżonych zasiedli znani olsztyńscy działacze Solidarności, którzy poświadczyli Winiarskiej, że działała w "podziemiu". Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Olsztynie. Jest to pierwsza taka sprawa w kraju.

Na rozprawie w poniedziałek 19 stycznia Winiarska złożyła oświadczenie, w którym głównie starała się zdyskredytować mnie, jako autora tekstów na jej temat. Moje teksty spowodowały wszczęcie przez prokuraturę postępowania, które potwierdziło moje ustalenia, iż Winiarska nie prowadziła żadnej działalności opozycyjnej po wprowadzeniu stanu wojennego. 

Bohaterka podziemnej „S” czy mitomanka? (Cz. 3)

Bohaterka olsztyńskiego podziemia „S” czy mitomanka (cz.II)?

Bohaterka podziemnej „S” czy mitomanka? (Cz. 3)

To konfident SB zorganizował drukarnię w domu działacza „Solidarności”

Winiarska na rozprawie, w poniedziałek 19 stycznia, zarzuciła mi:

1. Red. Socha jako świadek skłamał, że nie był karany. Został skazany w sprawie wytoczonej mu przez Piotra Obarka.

(Winiarska myli się, nakazanie przez sąd cywilny przeprosin kogoś, nie jest "skazaniem". Tylko wyroki skazujące w procesach karnych są odnotowywane w Krajowym Rejestrze Karnym).

2. Red. Socha kłamał, że poznał mnie dopiero jako księgową zatrudnioną w Zarządzie Regionu "Solidarności", po 1989 roku. Poznał mnie w 1985 roku, w domu mojego brata Jana Millera w Szczytnie.

(Faktycznie, byłem w 1985 roku w domu Jana Millera, gdy pisałem artykuł do "Tygodnika Kulturalnego" na temat jego zwolnienia z pracy, ale nie kojarzę, by przedstawiał mi swoją siostrę. O tym, że jest siostrą Jana Millera Winiarska powiedziała mi w latach 90. XX wieku, gdy pisałem o prezesie SM "Pojezierze" Zenonie Procyku. Winiarska była w tej spółdzielni główną księgową).

3. Nieprawdą jest, że SB w Olsztynie szybko rozpracowywała grupy opozycyjne prowadzące druk i kolportaż w Olsztynie podziemnych pism i ulotek.

(O czym innym świadczą materiały SB i represje, które spadły na zatrzymanych drukarzy i kolporterów. Potwierdzają to w swoich książkach historycy: Dominik Krysiak: „Rezonans 1982-1989. Pismo Regiony Warmińsko-Mazurskiego Solidarność”, dr hab. Witold Gieszczyński, prof. UWM: „Od narodzin „Solidarności” do Trzeciej Rzeczpospolitej. Przemiany społeczno-polityczne w województwie olsztyńskim (1980-1989), Renata Gieszczyńska „Solidarność” 1980-1989. Polska Środkowo-Wschodnia” tom V, „Region Warmińsko-Mazurski”; Zenon Złakowski ”Solidarność olsztyńska w latach 1980-1989”. IPN. Zarówno w ich opracowaniach, jak i w moich ustaleniach - dotarłem do niemal wszystkich osób zajmujących się drukiem i kolportażem w Olsztynie i nagrałem z nimi wywiady dla Radia Olsztyn - nie pojawiło się w nich nazwisko Winiarskiej).

4. Nieprawdą jest, że SB była w stanie ustalić na jakiej  maszynie do pisania, powstała jakaś ulotka, jak twierdzili świadkowie prokuratury. 

(Winiarska powołała się na jakąś opinię zakładu kryminalistyki. Chętnie bym się z nią zapoznał. Maszyny do pisania, zwłaszcza w PRL, używały standardowych krojów (jak Courier), ale drobne wady fabryczne i zużycie prowadziły do unikalnych „odcisków palców” każdej maszyny, co jest podstawą do analizy maszynopisów. Jeśli wszystkie znaki w tekście miały te same, specyficzne wady, oznaczało to, że tekst powstał na tej konkretnej maszynie lub z tego samego zestawu maszyn).

5. Nieprawdą jest, jak twierdzi red. Socha, że ks. Julian Żołnierkiewicz nie zajmował się kolportażem pism podziemnych w stanie wojennym. W życiorysie księdza napisano, że był kolporterem wydawnictw podziemnych.

(Podtrzymuję swoje twierdzenie. W żadnej z książek historyków i publicystów na temat olsztyńskiej „Solidarności”, w okresie od 13 grudnia 1981 roku do 1989 roku, nie ma ani jednej wzmianki, by ks. Żołnierkiewicz, proboszcz parafii NSPJ w Olsztynie i kapelan olsztyńskiej „S” zajmował się kolportażem. Mowa o książkach historyków: Dominika Krysiaka: „Rezonans 1982-1989. Pismo Regiony Warmińsko-Mazurskiego Solidarność”, dr hab. Witolda Gieszczyńskiego, prof. UWM: „Od narodzin „Solidarności” do Trzeciej Rzeczpospolitej. Przemiany społeczno-polityczne w województwie olsztyńskim (1980-1989), Zenona Złakowskiego ”Solidarność olsztyńska w latach 1980-1989”.

Również z mojego wywiadu ze śp. ks. Julianem Żołnierkiewiczem, nagranego dla Radia Olsztyn wynika, iż w związku ze zdeponowaniem u niego przez działaczy „Solidarności” kwoty 2 mln zł, wybranej z konta związku w przeddzień stanu wojennego, toczyło się przeciwko niemu śledztwo. Był wielokrotnie wzywany na przesłuchania i inwigilowany, co pewien czas przychodził do niego oficer SB, toteż jedynie ograniczał się do niesienia pomocy duchowej i materialnej rodzinom osób internowanych oraz organizacją rozdawnictwa żywności i środków czystości, dostarczanych samochodami ciężarowymi z zagranicy, do jego parafii.

Również działacze olsztyńscy, którzy rzeczywiście zajmowali się drukiem i kolportażem wydawnictw podziemnych, w wywiadach, które z nimi nagrałem dla Radia Olsztyn ani razu nie wymienili ks. Żołnierkiewicza, jako osoby, która zajmowała się kolportażem.

Historyk Renata Gieszczyńska, autorka biogramu ks. Juliana Żołnierkiewicza w Encyklopedii „Solidarności” przekazała mi, iż biogramy powstawały na wczesnym etapie istnienia IPN, gdy historycy nie mieli jeszcze pełnego dostępu do materiałów źródłowych i pisząc biogramy opierali się głównie na relacji osoby, na której temat sporządzali biogram. Dopiero później, po otwarciu archiwów SB, możliwa była weryfikacja twierdzeń takiej osoby. Toteż w książce „NSZZ „Solidarność” 1980-1989. Polska Środkowo-Wschodnia” tom V, w rozdziale „Region Warmińsko-Mazurski”, którego była autorką, odnotowała, na podstawie materiałów SB, iż ks. Żołnierkiewicz był zarejestrowany jako TW „Marek” w latach 1972-1990 (Wydział IV SB KW MO w Olsztynie, AIPN, karta EO-4/68; AIPN Bi, dziennik rejestracyjny WUSW w Olsztynie, poz. 5451).

Świadkowie Winiarskiej

Już w trakcie trwania procesu, Winiarska zaczęła zgłaszać nowych świadków jej rzekomej działalności podziemnej, na których nie powoływała się we wniosku do Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, o uzyskanie statusu działacza podziemia solidarnościowego. Ci nowi świadkowie to:  mitoman, skandalista Leszek Bubel; były poseł PiS, szef struktur miejskich PiS w Mrągowie, członka Zarządu Okręgowego PiS w Olsztynie i radny powiatowy PiS w Mrągowie Jerzy Gosiewski; były poseł KLD i senator AWS Paweł Abramski, a 4 sierpnia 2025 roku na sali sądowej pojawił się jako świadek  Marek Żejmo (nie został przesłuchany, gdyz z powodu braku obrońcy Winiarskiej sędzia odroczyła rozprawę, a Żejmo na dwóch kolejnych rozprawach się nie pojawił, w związku z tym za pierwszym razem sędzia ukarała go grzywna 500 zł, za drugim grzywną 1000 zł). Marek Żejmo stracił mandat radnego olsztyńskiej rady miasta z klubu Czesława Jerzego Małkowskiego, na mocy prawomocnego wyroku sądu, który uznał, że radny złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie współpracował z SB.

Relacje z zeznań tych nowych świadków zamieściłem w tekstach:

Na procesie Winiarskiej zeznawali Socha, Gulko i b. poseł KLD Abramski. Bubel ukarany grzywną

Winiarska, po Bublu, Gosiewskim i Abramskim powołała na świadka Żejmo

Nie ma najmniejszego śladu w materiałach IPN czy w opracowaniach historyków, iż ci świadkowie prowadzili w PRL działalność opozycyjną. Również w ich biogramach w Wikipedii nie ma na ten temat słowa.

Wniosek Jerzego Gosiewskiego o nadanie mu statusu działacza podziemia został uznany przez Komisję ds. Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym przy Wojewodzie Warmińsko-Mazurskim, za próbę wyłudzenia. Również Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych odrzucił jego wniosek. 

Gosiewski w sądzie twierdził, że przywoził w stanie wojennym Winiarskiej do Olsztyna ulotki wydrukowane w Mrągowie i odbierał od niej ulotki wydrukowane przez nią w Olsztynie.

Bubel twierdził, że Winiarska przyjeżdżała do niego do Warszawy, po ulotki. 

Abramski twierdził, że przywiózł jej raz paczkę z nielegalnymi w PRL książkami, które odebrał pod jednym z berlińskich kościołów i przekazał jej na parkingu w Kortowie.

Nie wiemy, co chciał zeznać Marek Żejmo, który jeszcze przed powstaniem Solidarności w 1980 roku, rozwiódł się i  wyemigrował na 10 lat do Niemiec Zachodnich, gdzie pracował jako budowlaniec.

Kim jest Marek Żejmo cz.1

Kolejna rozprawa Winiarskiej ma się odbyć 16 lutego.

Adam Socha

 

Czytaj więcej: M. Żejmo, świadek Winiarskiej, po raz drugi ukarany przez sąd grzywną

Komentarz (1)

Radny pyta prezydenta Olsztyna: kto zapłaci za awaryjną dostawę ciepła: spalarnia czy mieszkańcy?

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 19 styczeń 2026 11:52

W związku z tym, że spalarnia odpadów, z powodu pożaru, musiała wyłączyć ogrzewanie dla 35% odbiorców w Olsztynie, radny Jarosław Babalski wystosował do prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka interpelację, w której m.in. pyta, kto pokryje koszt uruchomienia przez MPEC rezerwowego, szczytowego kotła gazowego, w celu zastąpienia spalarni jako żródła ciepła?

Poniżej cały tekst interpelacji oraz informacja na temat pożaru.


INTERPELACJA. Dotyczy: skutków ,,wtrzymania procesu technologicznego" w olsztyńskiej Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów (ITPO).

Składam na ręce Pana Prezydenta interpelację w sprawie treści wydanego oświadczenia przez Spółkę "Dobra Energia dla Olsztyna",

Panie Prezydencie z wydanego oświadczenia dowiadujemy się, że w nocy z 15 na 16 stycznia br. doszło do cyt, ,,... zatrzymania pracy instalacji. Przyczyną była usterka eksploatacyjna związana z blokadą układu odżużlania, co wymagało wstrzymania procesu technologicznego. (.,.) Działania te były prowadzone przy udziale Państwowej Straży Pożarnej".

Panie Prezydencie, to zdarzenie jest bardzo niepokojącym sygnałem. ,,Awaria, której skutkiem jest wstrzymanie dostaw energii cieplnej dla mieszkańców Olsztyna wymaga nieco więcej informacji niż tylko lakoniczne oświadczenie Spółki "Dobra Energia".

ITPO to jeden z kluczowych elementów bezpieczeństwa energetycznego miasta, w związku z powyższym oczekuję odpowiedzi na następujące pytania:

1. Proszę scharakteryzować, jakie są potrzeby miasta Olsztyna, aby zapewnić bezpieczeństwo w normatywne dostawy energii cieplnej w przypadku, kiedy, średnia dobowa temperatura wynosi np. -10*C?

2. Jaki procent dostaw energii dla miasta Olsztyna został przerwany z kierunku tego źrodła ciepła (|TPO)? Czy było to 35% zapotrzebowania ogólnego miasta?

3. Jakie działania podjął MPEC (jakie elementy systemu zaopatrzenia w ciepło uruchomiono), aby uzupełnić ubytek powstały w wyniku awarii (jakie to są wielkości zużycia w ciągu doby np.: gazu, miał uwęglowego, biomasy)?

4. Proszę określić, co przewiduje umowa na wypadek takiego zdarzenia losowego (pytam o konsekwencje finansowe nie wywiązywania się z przez spółkę "Dobra Energia" z dostaw energii elektrycznej i ciepła)?

5. W jaki sposób, zakładając, że naprawa potrwa kilka dni (?), miasto dochodzić będzie zadośćuczynienia?

Jarosław Babalski

Radny Miasta Olsztyna

 

W spalarni odpadów w Olsztynie przy ul. Bublewicza, należącej do spółki „Dobra Energia dla Olsztyna”, po północy, w piątek 16 stycznia, wybuchł pożar w obrębie leju, który zbiera żużel powstały po spaleniu odpadów. Wcześniej, w czwartek 15 stycznia o godz. 20.16. zapaliły się pozostałości wypalonego materiału z kotła, na początku taśmociągu odprowadzającego pozostałości.

- Z tym drugim incydentem poradzili sobie pracownicy obsługi - zapewnia Jakub Wiecierzyński, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Olsztynie. Natomiast w akcji gaśniczej pożaru w obrębie leja brało udział pięć zastępów straży pożarnej i 18 ludzi. 

- Za drugim razem strażacy chłodzili linię produkcyjny. Były to dość skomplikowane działania, ale w tym czasie linia dalej pracowała – zapewnia Wiecierzyński. - Akcja polegała na chłodzeniu obudów w miejscu, gdzie ten ogień się pojawił. Wymagało to ścisłej współpracy z obsługą obiekt, a nasze zadania były konsultowane z kierownikiem zmiany.

Strażacy zakończyli swoją akcję o godz. 6 rano. Strażacy nie otrzymali informacji, jak wysokie są straty.

Spalarnia została wyłączona. A to oznacza, że pracować przestała instalacja dostarczająca ciepło dla około jednej trzeciej mieszkańców Olsztyna.

Po zdarzeniu oświadczenie wydała spółka "Dobra Energia dla Olsztyna", która zarządza Instalacją Termicznego Przekształcania Odpadów.

"W nocy z 15 na 16 stycznia bieżącego roku. w Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów przy ul. Bublewicza 6 w Olsztynie doszło do czasowego zatrzymania pracy instalacji. Przyczyną była usterka eksploatacyjna związana z blokadą układu odżużlania, co wymagało wstrzymania procesu technologicznego. Zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa instalacja została bezpiecznie zatrzymana. Działania te były prowadzone przy udziale Państwowej Straży Pożarnej.

Dostawy ciepła dla mieszkańców Olsztyna pozostają w pełni zabezpieczone w oparciu o kotłownię szczytowo-rezerwową, która będzie wykorzystywana do czasu usunięcia usterki. Obecnie prowadzone są prace diagnostyczne i naprawcze. Planowany termin przywrócenia pełnej pracy instalacji to najbliższe kilka dni".

To nie był pożar?

- W rzeczywistości nie był to pożar - zapewnia Konrad Nowak, prezes olsztyńskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. - Po prostu w jednym miejscu instalacji zaczęły się tlić niedopalone wcześniej odpady. W związku z tym uszkodzony został element łączący dwie części ciągu odprowadzającego pozostałości po procesie spalania. Element ten trzeba będzie sprowadzić i wymienić. Zajmie to prawdopodobnie 2-3 dni.

- Według wstępnej hipotezy, do kotła mogły się dostać mokre, zmrożone odpady i to zaburzyło proces spalania. Mogły one niedopalone wydostać się z kotła.

W związku z tym zdarzeniem, większą uwagę operator spalarni ma zwracać na logistykę, czyli przechowywanie i dostarczanie paliwa z odpadów dla ciepłowni w Olsztynie.

Koszt tej naprawy wyniesie kilkadziesiąt tysięcy złotych.

MPEC włączył ciepłownię gazową

W związku z wyłączeniem spalarni odpadów MPEC uruchomi nową, szczytową ciepłownię gazową. - Kotłownia gazowa już pracuje i nie będzie przerw w dostawach ogrzewania do mieszkań - zapewnia prezes miejskiej spółki ciepłowniczej.

TYLKO KTO ZAPŁACI ZA PRACĘ KOTŁA GAZOWEGO?

To już trzeci pożar w spalarni odpadów.

Najgroźniejszy pożar w instalacji przy ul. Bublewicza miał miejsce w nocy z 18 na 19 stycznia 2024 roku. Stało się to podczas rozruchu instalacji. Wtedy palił się silos, w którym składowany był żużel po spaleniu odpadów. - Przyczyną pożaru był samozapłon. Złożyła się na to między innymi zbyt duża ilość dozowanego węgla aktywnego wykorzystywanego w procesie oczyszczania spalin - informowali wówczas przedstawiciele spółki zarządzającej ciepłownią.

Obiekt naprawiono w ramach gwarancji.

Po pierwszym pożarze prezes spółki „Dobra Energia dla Olsztyna” odmówił odpowiedzi na pytania „Debaty” oraz nie zgodził się na wpuszczenie red. Adama Jerzego Sochy na teren spalarni, by mógł osobiście zapoznać się z funkcjonowaniem spalarni odpadów.
Pisaliśmy o tym w tekstach:

Prezes olsztyńskiej spalarni odmówił odpowiedzi na pytania "Deb@ty"

Co chce ukryć prezes olsztyńskiej spalarni? Dlaczego popioły chcą wozić do Bisztynka?

Spalarnia kosztowała prawie miliard złotych. Zakład jest w stanie rocznie przyjąć ok. 100 tys. ton odpadów. 

Na zdjęciu, otwarcie spalarni, od lewej prezes MPEC Konrad Nowak i prezes spalarni Krzysztof Witkowski, fot. A.Socha

(as)

Czytaj więcej: Radny pyta prezydenta Olsztyna: kto zapłaci za awaryjną dostawę ciepła: spalarnia czy mieszkańcy?

Komentarz (2)

Apelacja adwokata od „trumny na kółkach” utknęła, bo sąd słał pisma na zły adres

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 16 styczeń 2026 14:53

Proces odwoławczy łódzkiego adwokata Pawła K., nieprawomocnie skazanego za spowodowanie śmiertelnego wypadku pod Olsztynem, od 9 miesięcy nie mógł ruszyć, gdyż Sąd Rejonowy w Olsztynie nie doręczył oskarżonemu dokumentów procesowych. Korespondencja była wysyłana na nieaktualny adres.

Tragiczny wypadek pod Olsztynem. Dwie kobiety zginęły na miejscu

Przypomnijmy, że do wypadku doszło 26 września 2021 roku na trasie Barczewo–Jeziorany. Według ustaleń śledczych kierujący mercedesem Paweł K. przekroczył podwójną linię ciągłą i doprowadził do zderzenia z prawidłowo jadącym audi. Dwie kobiety podróżujące audi zginęły na miejscu.

Sprawa wywołała oburzenie internautów w całym kraju, zwłaszcza po zachowaniu oskarżonego po wypadku. Niedługo po tragedii Paweł K. opublikował w internecie nagranie, w którym winą obarczył ofiary, gdyż jechały starym autem: "to była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach".

Za te słowa łódzki adwokat stanął przed sądem dyscyplinarnym. Rzecznik dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi obwinił go o uchybienie godności zawodu. Został skazany na karę 16 miesięcy zawieszenia w czynnościach zawodowych. Objęto go również zakazem sprawowania patronatu nad aplikantami.

Nieprawomocny wyrok: dwa lata więzienia i zapowiedź apelacji wszystkich stron

11 kwietnia 2025 roku Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał nieprawomocny wyrok skazujący Pawła K. na karę dwóch lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Po ogłoszeniu wyroku apelacje zapowiedziały wszystkie strony postępowania: prokuratura, oskarżyciele posiłkowi oraz obrońcy oskarżonego. To oznaczało, że sprawa miała trafić do sądu drugiej instancji i wejść w decydującą fazę.

Proces odwoławczy miał ruszyć w listopadzie, potem w styczniu. Nie ruszył ani razu

Pierwotnie rozprawa odwoławcza została zaplanowana na listopad 2025 roku. Termin został przełożony, a nową datę wyznaczono na 15 stycznia 2026 roku. Także ten termin okazał się jednak nierealny. W styczniu proces nie ruszył nie dlatego, że zabrakło którejś ze stron, lecz dlatego, że pojawiła się przeszkoda formalna uniemożliwiająca rozpoczęcie rozprawy.

Przez dziewięć miesięcy sąd wysyłał dokumenty na błędny adres

Ustalono, że Sąd Rejonowy w Olsztynie nie doręczył Pawłowi K. kluczowych dokumentów procesowych, w tym potwierdzenia przyjęcia apelacji oraz odpisów apelacji prokuratury i oskarżycieli posiłkowych. Korespondencja była wysyłana na nieaktualny adres, informuje TVN24. Sąd Rejonowy w Olsztynie nie zorientował się, że nieprawomocnie skazany prawnik się przeprowadził.

Z tego powodu akta sprawy zostały cofnięte do sądu pierwszej instancji w celu uzupełnienia braków.

Obecnie sprawa wróciła do Sądu Rejonowego w Olsztynie w celu uzupełnienia formalności. Dopiero po prawidłowym doręczeniu dokumentów możliwe będzie ponowne wyznaczenie terminu rozprawy odwoławczej. Na ten moment nie ma żadnej oficjalnej informacji, kiedy proces przed sądem drugiej instancji faktycznie się rozpocznie.

Źródło tko.pl, tvn24, zdjęcie tko.pl
(sa)

Czytaj więcej: Apelacja adwokata od „trumny na kółkach” utknęła, bo sąd słał pisma na zły adres

Komentarz (2)

Więcej artykułów…

  1. Czy budowa schronu i parkingu podziemnego ocali „szubienice”?
  2. Na sesji Sejmiku krzyczeli wszyscy demonstranci, ukarano tylko jednego

Strona 15 z 525

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

W punkt. Ciekawe, czy Pani Poseł pojmie ten wpis. No, chyba ze skorzysta z AI...
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
13 godzin(y) temu
Nie jestem zwolennikiem zadeklarowanym AI, ale w tym wypadku rada dla Pani Poseł, aby przy totalnym braku inteligencji własnej skorzystała z tej zwane...
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
18 godzin(y) temu
Dołek sondażowy powoduje szersze zarzucanie sieci wyborczych przez stowarzyszenie obrotowych kurków. Człowiek może nie mieć wiedzy (np. matematycznej)...
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
22 godzin(y) temu
Niestety od raportu NIK czyli od roku 2019 nikt nie chce naprawiać metodyki nauczania matematyki. MEN udaje ,że wszystko dobrze.
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
1 dzień temu
Nic dodać nic ująć.
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
1 dzień temu
No nareszcie ludzie się budzicie. Mierne tępoty obsiadły wiele instytucji, urzędów, ław...
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • CBŚP zatrzymało 16 osób. Toksyczne popioły wywozili do Olsztyna i Olsztynka
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Ile zarabiają "neoTłuste Koty" z Centrum i KO w WM WFOŚiGW w Olsztynie
  • Youtuber Łatwogang zebrał 282 741 778,76 zł na dzieci chore na raka
  • Zorganizowana grabież
  • Radni PiS przeprowadzili kontrolę inwestycji unijnej w Dercu Beaty Bublewicz
  • Zobacz jakie premie dostali prezesi spółek miejskich w Olsztynie
  • Min. Zbigniew Bogucki zaapelował do władz Gietrzwałdu o rozwagę
  • Z europosłem Wąsikiem o agencie Tomku, willi Kwaśniewskich, poseł Arent, Orbanie i Morawieckim
  • Dlaczego WM Specjalna Strefa Ekonomiczna tyle wydaje na promocję?
  • Metropolita Warmiński poświęcił Muzeum Objawień w Gietrzwałdzie
  • Posłowie z WiM: Semeniuk-Patkowska, Cieszyński i Gontarz w stowarzyszeniu Morawieckiego

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.