logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, styczeń 20, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn

Olsztyn

Trzaskowski oficjalnie odwołał Campus, ale zaprasza do Międzyzdrojów

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 27 lipiec 2025 06:21

Rafał Trzaskowski ogłosił odwołanie Campusu Polska Przyszłości 2025. "Z powodów dosyć oczywistych" - napisał na platformie X. Organizatorzy potrzebują czasu na dostosowanie się do nowych realiów.

Kochani! Jak wiecie @Campus_Polska to jedna z tych inicjatyw, która może i będzie zmieniać Polskę. To tu po raz pierwszy tak wiele młodych osób realnie włączyło się w politykę. W tym roku, z powodów dosyć oczywistych, nie możemy zorganizować Campusu Polska Przyszłości w…

— Rafał Trzaskowski (@trzaskowski_) July 27, 2025


Trzaskowski zapewnił, że wydarzenie odbędzie się w przyszłym roku, a obecnie potrzebny jest czas na przemyślenie nowej formuły.
Zamiast Campusu, zaplanowano Campus Academy w Międzyzdrojach we wrześniu 2025 r.

"Bardzo za to przepraszamy, ale obiecujemy, że wrócimy w sierpniu przyszłego roku. Potrzebujemy czasu, aby zastanowić się nad tym, jak zorganizować się w zmieniającej się rzeczywistości" - dodał prezydent Warszawy.

W tym roku Trzaskowski zaprosił jednak na inicjatywę Campus Academy. "Dla naszych wolontariuszy - twórców Campusu i jego serca - proponujemy w tym roku powrót do formuły Campus Academy - zapraszamy Was do Międzyzdrojów w dniach 25-28 września 2025" - napisał.

Zapewnił, że rozpoczyna pracę nad Campusem Polska Przyszłości 2026.

 Wcześniej napisałem:

Taką "hiobową" wieść uzyskała od rektora UWM  "Wyborcza.pl. - Organizatorzy przekazali mi informację, że odstępują w tym roku - powiedział dziennikarzom tej gazety Jerzy Przyborowski, rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Podkreślił on jednak, że nie jest odpowiedzialny za Campus i tylko użyczał miejsce. Nie jest zatem w stanie powiedzieć, gdzie, w jakiej formule i czy w ogóle wydarzenie się odbędzie. - W tym roku, w Kortowie, go nie będzie - zaznaczył Przyborowski.

Wyborcza.pl bezskutecznie usiłowała coś "wydusić" z organizatorów Campusu. Wyznaczona do kontaktu z mediami Fundacja Campus Polska milczy, zaś biuro prasowe miasta stołecznego Warszawy, przekazało im jedynie, że nie ma wiedzy na ten temat.

SMS-owo skontaktowali się z Barbarą Nowacką (przez lata była zaangażowana w organizację CPP) i poprosili o komentarz, jednak jak dotąd nie otrzymali informacji zwrotnej.

Można tylko przytoczyć czerwcowe wypowiedzi polityków Koalicji Obywatelskiej, cytowanych przez Wirtualną Polskę:

- Campus będzie trwał. Uważam, że zostanie i powinien zostać. - powiedziała w rozmowie z WP posłanka Monika Rosa, która podobnie jak Nowacka była zaangażowana w organizację Campusu.

Współpracownicy Sławomira Nitrasa mieli nieoficjalnie potwierdzić, że wydarzenie ma się odbyć, ale w innej - okrojonej i skromniejszej - formule. Zaznaczyli, że może ono trwać od czwartku do niedzieli, poza tym ma być przeniesione z sierpnia na wrzesień.

Z kolei polityczka Katarzyna Lubnauer, która także co roku wspiera CPP, tłumaczyła, że zmiany są podyktowane zaangażowaniem organizatorów w kampanię Rafała Trzaskowskiego.

Po klęsce wyborczej Rafała Trzaskowskiego pojawiło się pytanie, czy będzie kontynuował swój ideologiczno-polityczny projekt formatowania młodzieży na potrzeby Platformy Obywatelskiej i swojej kampanii prezydenckiej  pt CAMPUS POLSKA PRZYSZŁOŚCI. 

Inicjatorami CAMPUSU byli Rafał Trzaskowski i Sławomir Nitras. Pierwsza edycja wydarzenia została zorganizowana rok po wyborach prezydenckich w 2020 r., w których kandydat KO zdobył ponad 10 milionów głosów w drugiej turze. To był - mimo przegranej z Andrzejem Dudą - ogromny kapitał dla kandydata KO.

Znaczną część z tego stanowiły głosy młodych. I to oni właśnie byli najważniejszymi uczestnikami Campusu. Podczas kolejnych edycji najbardziej hałaśliwa była grupa tęczowej młodzieży. Najważniejszą dla nich sprawą były związki partnerskie i prawo do nieograniczonej aborcji. fundowanej przez podatników, w miejsce antykoncepcji.

Jednak tym razem odwrócili się od tęczowego Rafała, który podczas debaty telewizyjnej kandydatów brzydził sie postawić tęczową flagę na swoim pulpicie,  wręczoną mu przez Karola Nawrockiego.Wzięła ją Magdalena Biejat przejmując głosy tęczowych wyborców.

Mimo, że przez 4 lata fundowano co roku 3. tysiącom młodych ludzi tydzień wakacji w Olsztynie, nad jeziorem Kortowskim, w zamian oczekując, że zostaną wolontariuszami podczas kampanii PO do parlamentu w 2023 roku (co się stało). Jednak w kampanii prezydenckiej 2025 młodzież "olała" Trzaskowskiego i w większości zagłosowała na Mentzena, Brauna i Zandberga, a II turze głównie przerzuciła głosy na Karola Nawrockiego. 

Trzaskowski wybory prezydenckie przegrał. W związku z tym pojawiły się pytania: co dalej z Campusem?

Pytania o tyle zasadne, że każdego roku organizatorzy o wydarzeniu informują z co najmniej kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Ogłaszają rekrutację, sponsorów, zapowiadają gości, a także artystów, którzy grają na Campusie koncerty i gromadzą setki osób przed sceną. W ubiegłym roku na Campus - aplikowały tysiące osób - rekrutacja kończyła się 12 maja. W tym roku rekrutacja jeszcze się nie zaczęła.

Na Campusie - oprócz ponad 2 tysięcy młodych ludzi - pojawiali się najważniejsi europejscy i polscy politycy. Wszyscy z jednego obozu ideologiczno-politycznego - lewicowo-liberalnego.

Również dziennikarzy selekcjonowano. (Mnie, jako dziennikarzowi "Debaty", w 2024 roku odmówiono akredytacji, bez podania powodu, a raczej pod fałszywym powodem wyczerpania się akredytacji. Tymczasem żadna olsztyńska redakcja, poza mną, nie złożyła aplikacji na akredytację - przypis A.Socha).

Imprezę sponsorowały zarówno zagraniczne fundacje (głównie niemieckie oraz amerykańska związana z Partią Demokratyczną, jak i samorządy, w których rządzi PO oraz w niewielkiej części polskie firmy. 

Dziś o Campusie nie słychać. - Nie wiem, czy pan zauważył, ale ostatnio byliśmy zajęci trochę czymś innym. Osoby, które były w sztabie wyborczym Rafała Trzaskowskiego, są jednocześnie odpowiedzialne za Campus Polska Przyszłości. To do nich należy kierować pytania - zwróciła uwagę dziennikarzowi WP w programie "Tłit" wiceminister Katarzyna Lubnauer (co rok pracująca przy Campusie). Jednocześnie podkreśliła, że "spraw campusowych nie wolno zaniedbać".

KOMENTARZ

Rafał Trzaskowski po raz drugi przegrał wybory prezydenckie, więc fundacje niemieckie związane z niemieckimi partiami oraz amerykańskie związane z Sorosem widać uznały, że nie ma sensu więcej w niego inwestować.

Adam Socha

(sa)

 

Czytaj więcej: Trzaskowski oficjalnie odwołał Campus, ale zaprasza do Międzyzdrojów

Komentarz (29)

„Prezydencie Olsztyna, wysłuchaj przedsiębiorców ze Starówki!”

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 26 lipiec 2025 07:53

- Nie opuszczę parkingu – twardo zapowiedział Wojciech Kozioł. Minął właśnie 14-dniowy, ostateczny termin opuszczenie jedynego strzeżonego parkingu przy Starym Mieście. Tłumaczy, że proszą go o to mieszkańcy i przedsiębiorcy ze Starówki. W ich imieniu wystąpił teraz znany prawnik Lech Obara.

Prowadzony przez Kozioła, od 33 lat strzeżony parking przy ul. Nowowiejskiego został uchwałą rady miasta włączony do Strefy Płatnego Parkowania w Olsztynie. Prezydent Robert Szewczyk (PO) twierdzi, że ta uchwała jest w interesie mieszkańców, gdyż zwiększa rotację na tym parkingu. Tymczasem to sąsiadujący z parkingiem mieszkańcy, restauratorzy i hotelarze ze Starówki, lekarze z przychodni i usługodawcy, w sumie 600 osób, podpisali się pod apelem do prezydenta Olsztyna o pozostawienie strzeżonego parkingu. Jedni, jak lekarze z przychodni przy ul. Wyzwolenia, tylko dzięki temu parkingowi mają gdzie zaparkować, czy turyści, którzy wybierają hostel „Wysoka Brama” tylko z tego względu, że mogą zostawić auto w bezpiecznym miejscu. Strzeżony parking i Starówka to naczynia połączone.

Mieszkańcy śródmieścia Olsztyna zszokowani likwidacją jedynego strzeżonego parkingu

Teraz w sprawę zaangażował się Lech Obara, który występuje w imieniu przedsiębiorców korzystających z parkingu. Prawnik ma nadzieję, że problem uda się rozwiązać bez uciekania się do walki sądowej, choć jest przygotowany także na taki scenariusz.

- Chcemy przekonać prezydenta Olsztyna, że na Starym Mieście parking strzeżony musi funkcjonować m.in. ze względu na potrzeby działających tu przedsiębiorców. Mam nadzieję, że ich argumenty zostaną wzięte pod uwagę - mówi mecenas Obara i zapowiada, że będzie chciał doprowadzić do spotkania użytkowników parkingu z prezydentem Olsztyna.

Obara zwraca też uwagę, że do zapowiadanego przez miasto zagospodarowania terenów postojowych przy ul. Nowowiejskiego droga jeszcze daleka.

- Dlatego uważam, że do czasu wbicia "pierwszej łopaty" parking mógłby być nadal dzierżawiony - mówi prawnik.

Przedstawiciel przedsiębiorców uważa, że procedury odzyskania przez miasto gruntu będą stosunkowo długotrwałe.

- Powództwo o wydanie jest zaskarżalne, to będzie trwało i pozwoli na przedłużenie działalności parkingu strzeżonego - mówi Lech Obara. - Wierzę jednak, że uda się uniknąć drogi sądowej. Chcemy się spotkać z prezydentem i porozumieć.

Jeśli jednak porozumieć się nie uda, to czeka nas trwająca wiele miesięcy batalia sądowa i nie jest wcale wykluczone, że jeszcze w przyszłym sezonie dzierżawca nadal będzie zarządzał terenem.

Upór prezydenta, by zlikwidować jedyny strzeżony parking, na którym miasto zarabia, jest niezrozumiały, gdyż od 17 lat miasto toleruje istnienie w bezpośrednim sąsiedztwie parkingu dzierżawionego przez Kozioła, „dziki parking”, klepisko na 68 miejsc, na którym każdy centymetr jest zajęty, gdyż parkowanie na nim jest bezpłatne. Latem wciska się na nie nawet do 75 aut.

- Rocznie miasto traci z tego tytułu około 300 tys. zł  – tłumaczy Kozioł. - Proszę to przemnożyć przez 17 lat. Postępowanie prezydenta byłoby logiczne, gdyby zaczęli od zagospodarowania tego klepiska, żeby miasto mogło czerpać zyski.

Kozioł od 2015 roku składa podania do Zarządu Dróg, Zieleni i Transportu z propozycją, że zagospodaruje to klepisko do momentu rozpoczęcia przez miasto robót związanych z zagospodarowaniem tego miejsca, pod warunkiem, że dostanie dzierżawę na 10 lat, żeby mu się zwróciły koszty zagospodarowania klepiska i zrobienia tam estetycznego parkingu. Wtedy mógłby opuścić obecnie użytkowany parking.

Kozioł dodaje też, że jest otwarty na renegocjowanie stawek za dzierżawę, co pozwoliłoby zwiększyć wpływy do kasy miasta.

Dyrektor ZDZiTu zapowiedział tymczasem, że rozpoczyna przewidziane prawem procedury zmierzające do odzyskania nieruchomości.

(sa)

Czytaj więcej: „Prezydencie Olsztyna, wysłuchaj przedsiębiorców ze Starówki!”

Komentarz (0)

Prośba o 5 minut demokracji bezpośredniej na sesji Rady Miasta Olsztyna

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 25 lipiec 2025 20:32
Bogdan

Czy możliwość pięciominutowej, obywatelskiej wypowiedzi na początku sesji Rady Miasta to sprawa dla lokalnej demokracji ważna? Niewątpliwie tak, skoro Rada Miasta Olsztyna głosami radnych Platformy Obywatelskiej i Klubu Piotra Grzymowicza taką możliwość w 2017 r. zlikwidowała.

Dyskusja z przedstawicielami partii, która sama w sobie jest wizytówką demokracji, a zatem najlepiej wie, co jest dla demokracji najlepsze, nie jest zadaniem łatwym. Dlatego napisanie wniosku do przewodniczącego RM Łukasza Łukaszewskiego o przywrócenie owych pięciu minut demokracji bezpośredniej przez grupę 23 byłych działaczy NSZZ Solidarność mogło być różnie odebrane. Przecież demokracja to nieustanny postęp, a PO to jego awangarda. Zatem powoływanie się we wniosku na postulaty Solidarności, spisane wiele lat temu na pożółkłym dziś ze starości papierze, mogły trącić archaiczną konserwą.

Jeśli jednak zdecydowaliśmy się na taki krok, to w nadziei, że wraz z ewentualną odmową przychylenia się do naszego wniosku, przewodniczący RM z ojcowską cierpliwością wytłumaczy nam słuszność obecnej linii rozwoju demokracji, której na obecnym, trudnym etapie, takie spontaniczne wystąpienia mogą zagrażać.

Ale to, niestety, nie wszystko. Niesieni resztkami zapału obywatelskiej aktywności wystosowaliśmy List otwarty do olsztyńskich radnych (zamieściliśmy go w kwietniowym numerze Debaty). Zwróciliśmy w nim uwagę na degradację radnego do znanego z czasów komuny poziomu radnego-bezradnego. Na posiedzenia RM, które zamieniły się w rytualne, z góry wyreżyserowane przedstawienia, których wyniki ustala się na posiedzeniach partyjnych kół. I na samą Radę Miasta, która, zamiast być żywym organizmem, stała się maszynką do głosowania, opłacaną nie z funduszu partii, lecz z budżetu miasta.

Co na to przewodniczący oraz pozostali radni? Łukaszewski, owszem, odpowiedział, że sesje Rady służą przede wszystkim podejmowaniu uchwał i zwięzłemu omawianiu zagadnień. Co oznacza – przekładając z języka dyplomacji na nasze – że nieliczni mieszkańcy, którzy mieli coś do powiedzenia radnym, przeszkadzali w utrzymaniu zwięzłości obrad. Jak zwięzłych, każdy, kto choć raz tam był, doskonale wie.

Przewodniczący Łukaszewski przypomniał natomiast o innych możliwościach kontaktu z władzą lokalną. Możemy zatem spotkać się z radnymi osobiście, albo – w ramach jawności działania - posłuchać o czym mówią na sesji lub podczas obrad komisji (na tych ostatnich trzeba się zapowiedzieć).

Niestety, Regulamin Rady Miasta kontaktu z radnymi poprzez formułę listu otwartego nie przewiduje. Zapewne dlatego nikt, poza Jarosławem Babalskim, na list 23 działaczy Solidarności nie odpowiedział. Równie dobrze można było tak pisać do radnych w PRL-u. Tylko że wtedy gwarantowane było spotkanie wyjaśniające niestosowność takich pomysłów.

Władza się przejmowała i chciała, poprzez powołanych do tego pośredników, tym uczuciem z autorami się podzielić. Dzisiaj to zupełnie coś innego. Mamy wolność pisania, i nie odpowiadania. Zwłaszcza, gdy odpowiedź na głupawe, prowokacyjne listy mogłyby przynieść uszczerbek powadze reprezentacji mieszkańców.

Kłopot byłby w zasadzie z głowy. Wystarczy odrobina pokory wobec lokalnych autorytetów, którzy na demokracji i na kości, którą im partia dała do ogryzania, zęby zjedli. I bezzębnymi niemal dziąsłami zaświadczają o swej niezłomnej wobec niej postawie. Wystarczy zaufać. Działacze-murzyni, zrobili dla swoje i mogą spokojnie odejść.

Gdyby tylko satysfakcji z dobrze wykonanej roboty nie zakłócały coraz liczniejsze głosy analityków demokracji, że z komunistycznych zaświatów wrócił radny-bezradny. Że okoliczności, które temu sprzyjają dalekie są od fundamentów demokracji lokalnej. Pomimo usilnych starań partii politycznych nadal to wolni, świadomi, aktywni i zaangażowani obywatele są fundamentem demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Są najcenniejszym społecznym kapitałem, bez którego demokratyczne systemy władzy nie są w stanie funkcjonować (…) Oznacza to, że budowa warunków do obywatelskiej partycypacji jest możliwa tylko wówczas, gdy obie strony wyrażają gotowość i chęć do wspólnego działania.

Tym cytatom, zaczerpniętym z opracowania dr hab. Agnieszki Lipskiej-Sandeckiej „Partycypacja obywatelska a samorząd terytorialny. Dylematy obywatela”, towarzyszy niepokój o celowe przewartościowanie ustroju politycznego w taki sposób, by jego organy i instytucje zachowały swój fasadowy charakter, stając się karykaturą demokracji w XXI w. Kluczowe pytanie brzmi, czy tak być musi? A może radny-bezradny, zajęty ogryzaniem kości z partyjnego koryta, to ustrojowa, bezalternatywna determinanta?

Pomocny w rozwiązaniu tego dylematu może być inny cytat, tym razem z początku XIX wieku. Alexis de Tocqueville w swoim dziele „O demokracji w Ameryce” pisał tak: Nierzadko widzi się wówczas na szerokiej arenie świata, a także i u nas, pospólstwo reprezentowane przez paru ludzi. Tylko oni przemawiają w imieniu nieobecnych lub obojętnych mas. Tylko oni działają pośród powszechnej inercji. O wszystkim decydują wedle własnego widzimisię, zmieniają ustawy i jak chcą – tyranizują obyczaje. I aż dziw bierze na widok tej niewielkiej garstki marnych i niegodnych ludzi, w których ręce może wpaść naród.

 Przestroga to, czy proroctwo? Proszę samemu rozstrzygnąć.

Bogdan Bachmura

Tytuł od redakcji. 

Zdjęcie: Mieszkańcy mają prawo zabrać głos na sesji Rady Miasta Olsztyna tylko raz w roku (jak zwierzęta w wigilię), przed sesją absolutoryjną. Na zdjęciu przemawia Anna Niszczak.

Czytaj więcej: Prośba o 5 minut demokracji bezpośredniej na sesji Rady Miasta Olsztyna

Komentarz (3)

Pracownicy olsztyńskiego ratusza czują się oszukani przez prezydenta

Szczegóły
Opublikowano: środa, 23 lipiec 2025 19:32

Prezydent Olsztyna zapowiedział „Bardziej sprawiedliwe i uzależnione od kompetencji wynagradzania pracowników samorządowych”. Związek Zawodowy „Symetria”, skupiający pracowników olsztyńskiego magistratu, uważa że prezydent robi z nich idiotów, gdyż obniżył im grupy zaszeregowania, żeby nie musieć dać podwyżek. Protestowali przed ratuszem, w czwartek 24 lipca „przeciwko arbitralnym decyzjom Prezydenta Olsztyna w sprawie wynagrodzeń urzędników. Po raz kolejny musimy zmierzyć się z działaniami podejmowanymi na naszą niekorzyść. Ich protest wsparli działacze partii Razem.

W tym czasie w ratuszu rozpoczęło się Silent Disco w ramach Dni Olsztyna. "Takiego wydarzenia w olsztyńskim ratuszu jeszcze nie było – i wygląda na to, że mieszkańcy na to czekali! Silent Disco, które odbyło się w zabytkowej sali sesyjnej Urzędu Miasta, cieszyło się ogromnym zainteresowaniem - czytamy na stronie olsztyn.eu -  Tłumy olsztynian i gości miasta wypełniły wnętrze, w którym na co dzień zapadały decyzje samorządowe, by tym razem – bez słowa – oddać się tańcu i muzyce".

- Pracownicy 14 lipca dostali od prezydenta pisma informujące, że "Pani/Pana  kategoria zaszeregowania z dniem.... , to...." o 3-4, a nawet 5 kategorii niższa od dotychczasowej - tłumaczy przewodnicząca Symetrii Ewa Wyka, na czym polega trick prezydenta. - Z tego powodu 80 procent pracowników ratusza nie dostanie żadnych podwyżek. Bowiem Rozporządzenie Rady Ministrów uzależnia minimalne stawki płac właśnie od zaszeregowania pracowników. Jeśli podwyżka przekracza minimalne stawki przewidziane dla danej kategorii zaszeregowania, to prezydent nie da podwyżki. Właśnie w takiej sytuacji znalazło się 80 proc. z nas. 

Ratusz obniżył zaszeregowanie 591 spośród 613 pracowników ratusza. Obecnie struktura ta wygląda następująco:

Struktura zaszeregowania urzedniko olsztynskiego

- Wręczono te pisma bez żadnej rozmowy ze związkiem zawodowym, bez słowa uzasadnienia - tłumaczy Ewa Wyka. - Dopiero jak w reakcji zapowiedzieliśmy protest, to 22 lipca pojawił się na stronie urzędu miasta Komunikat wmawiajacy nam, że wynagrodzenia będą "bardzo sprawiedliwie, uwzględniające kompetencje" Ja po 30 latach pracy miałam XIV kategorię i 5.150 zł wynagrodzenia zasadniczego. Teraz mnie się degraduje za to, że pracuję jak należy.

W ratuszu nie ma regulaminu, który by określał kryteria przypisania do danej kategorii zatrudnienia. Kategoria jest przyznawana uznaniowo.

W 2024 roku prezydent Piotr Grzymowicz oświadczył pracownikom: "Przez 3 najbliższe lata nie spodziewajcie się podwyżek, bo gmina Olsztyn jest biedna - mówi dalej przewodnicząca Wyka. - Ale w kampanii wyborczej kandydat Robert Szewczyk obiecywał nam podwyżki. Jak wybory wygrał, to sekretarz miasta oznajmiła nam, że budżet Olsztyna jest "w tragicznej sytuacji, a płace pracowników są największym kosztem w budżecie". 

Poniżej komunikat Urzędu Miasta z 22 lipca

"Porządkujemy strukturę płac

Bardziej sprawiedliwe i uzależnione od kompetencji, niż wynika to z podpisanego w maju rozporządzenia Rady Ministrów zmieniającego rozporządzenie ws. wynagradzania pracowników samorządowych. Takie mają być wynagrodzenia w Urzędzie Miasta Olsztyna.

Na tegoroczne podwyżki wynagrodzeń w Urzędzie Miasta Olsztyna przeznaczono ok. miliona złotych. Natomiast już trwają przygotowania, by podobna kwota trafiła na podwyżki w następnym roku. Ale już nie według tabelki.

Żaden z pracowników urzędu nie będzie zarabiać mniej, niż dotychczas – i to mimo obniżenia kategorii zaszeregowania. Wprowadzane zmiany mają umożliwić zmianę dotychczasowego podejścia do wynagradzania pracowników oraz stwarzanie możliwości awansu finansowego dobrze pracującym, podnoszącym kwalifikacje lub zdobywającym dodatkowe uprawnienia.

- Samorządy nie są konkurencyjne z prywatnym sektorem pod względem płac, tracimy specjalistów – mówi sekretarz miasta, Joanna Lubomirska-Siemieńczuk. – Dlatego szukamy wszelkich rozwiązań, by zatrzymać tych, których mamy i zachęcić do przyjścia do nas specjalistów o niezbędnych nam kwalifikacjach. Pierwszym krokiem, jaki podejmujemy, jest uporządkowanie struktury płac, która została zaniedbana w ostatnich latach.

Wprowadzana modyfikacja systemu jest niezbędna, bowiem ten przez lata był pełen wyjątków, niejasności i nierówności. Dzięki temu zasady awansu finansowego i stanowiskowego będą bardziej sprawiedliwe, przejrzyste i rozwojowe.
- Nie raz pytano mnie o te dysproporcje w podwyżkach, dlaczego ktoś, kto ciężko pracował dostaje zaledwie kilka złotych, a nieobecny przez np. dwa lata kilkaset złotych – dodaje sekretarz Joanna Lubomirska-Siemieńczuk. – Tylko, że to były właśnie regulacje z tabeli z rozporządzenia, a nie podwyżka. Aby móc dawać realne podwyżki, musimy zrobić ten krok i uporządkować zasady".

Czytaj relacje z walki „Symetrii” o podwyżki w 2022 roku:

Związkowcy: „Dlaczego najważniejszą inwestycją w tym mieście nie jest człowiek?”

Protest spółdzielców i związkowców pod ratuszem przeciwko „układowi olsztyńskiemu”

Pracownicy ratusza walczą o podwyżki. W tym celu jeżdżą z bilboardem po Olsztynie

 

Czytaj więcej: Pracownicy olsztyńskiego ratusza czują się oszukani przez prezydenta

Komentarz (18)

Więcej artykułów…

  1. "Święta Warmia" odpowiada na apel "Borussi" o pozostawienie "szubienic"
  2. Radny Andrasz alarmuje: Budowa Nowobałtyckiej będzie jeszcze droższa przez błędy!

Strona 14 z 511

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Czyżby nieskazitelny Juszczyszyn miał swój udział w tym postanowieniu? :
https://wpolityce.pl/polityka/751151-szokujacy-wpis-iwanca-o-juszczyszynie-i...
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 godzinę temu
Jestem bardzo ciekawa, jakie jest stanowisko Rady wobec państw sąsiednich i bezpieczeństwa Polski w kontekście tez prezentowanych przez Pana S...
Prezydent RP powołał Radę Parl...
11 godzin(y) temu
Czy radny Andrasz zrobi konferencję w tej sprawie?
Radny pyta prezydenta Olsztyna...
1 dzień temu
za wiek emerytalny i OFE? za rodzinę na swoim?
Prezydent RP powołał Radę Parl...
1 dzień temu
I tak sukces, że akta nie zginęły... https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-rzeczpospolita-w-sadach-gina-akta-nie-tylko-biedronia,nId,2956479
Apelacja adwokata od „trumny n...
1 dzień temu
Ciekawe kto w Sądzie przeoczył tak istotny element i dlaczego i czy odpowie ona za swój czyn?
Apelacja adwokata od „trumny n...
około 2 dni temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"
  • Radny pyta prezydenta Olsztyna: kto zapłaci za awaryjną dostawę ciepła: spalarnia czy mieszkańcy?
  • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
  • Protest pod urzędem marszałkowskim przeciwko konsolidacji szpitali
  • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin
  • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
  • Wicewojewoda Szauer z KO ogłosił cud na stacji paliw w Iławie, a Tusk w całej Polsce
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik
  • Czy Matka Boska walczyłaby o prawo do aborcji? Obejrzałem spektakl w Teatrze Jaracza
  • Mowa nienawiści w życzeniach wigilijnych premiera Donalda Tuska
  • Protest mieszkańców Skajbot przeciwko elektrowni fotowoltaicznej

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.