logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

niedziela, lipiec 12, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn

Olsztyn

Jezioro Ukiel „największy skarb Olsztyna” zamienia się w bagno

Szczegóły
Opublikowano: środa, 11 marzec 2026 17:39
Adam Jerzy Socha

Tak można podsumować głosy naukowców, płetwonurków i użytkowników jeziora Ukiel, z konferencji: „Ochrona jeziora Ukiel” zorganizowanej 27 listopada 2025 roku przez prezydenta Olsztyna, pod patronatem rektora UWM. W mojej ocenie konferencja była stypą.

Prezydent Robert Szewczyk otwierając konferencję i później zabierając głos w debacie podkreślał, że jezioro Ukiel w środku miasta o powierzchni 412 ha i 23 km linii brzegowej, sąsiadujące z czterema osiedlami, to największy skarb i wizytówka Olsztyna, o który trzeba dbać i go chronić. Wskazał na przykład jez. Długiego, dla którego pomoc przyszła za późno. 

- Cóż po wspaniałych hotelach z pięknym widokiem na jezioro, jeśli nie będzie można otworzyć okna z powodu smrodu – zapytał prezydent.

W maju poprzedniego roku prezydent Olsztyna zwrócił się do prezesa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie z wnioskiem o powierzenie gminie Olsztyn wykonywania praw właścicielskich Skarbu Państwa w odniesieniu do jez. Ukiel. 

"Dzięki temu jako samorząd moglibyśmy w znaczącym stopniu wpływać na kwestie związane z bezpieczeństwem na i nad akwenem związane m.in. z kwestiami uprawiania sportu i turystyki. Jednocześnie biorąc pod uwagę wnioski płynące z tematów poruszanych podczas konferencji, samorząd Olsztyna musi zważyć wszystkie aspekty związane z przejęciem praw właścicielskich do jeziora i realnymi możliwościami wpływania na to co się w akwenie dzieje np. w zakresie kształtowania gospodarki rybackiej" - odpisał mi prezydent Robert Szewczyk.

Konferencja miała zapoczątkować prace nad planem ratunkowym dla jeziora, ale czy ratunek jest możliwy, przy tej intensywności zabudowy nad brzegami? Jak poinformowała wiceprezydent do tej pory wydano 14 pozwoleń budowlanych, w tym 12 na hotele-apartamentowce, pozostałe na osiedla mieszkaniowe. Pełny ich wykaz, przekazany przez Urząd Miasta, zamieściłem pod tekstem.

To nie koniec zabudowy brzegów jeziora. W projekcie Planu Ogólnego, na terenie pomiędzy gutkowską częścią jeziora Ukiel a jeziorem Sukiel zaplanowano intensywną zabudowę hotelowo-apartamentową z plażami i pomostami; maksymalna wysokość budynków wyniesie 12 m. Ujawnił to radny Adam Andrasz na konferencji prasowej. Kolejne intensywne ingerencje w brzegi jeziora Ukiel będą dla niego bardzo destrukcyjne.

Dlatego radny Andrasz postuluje aby dla omawianego obszaru uchwalić Plan Ogólny który ograniczałby intensywność zabudowy oraz uniemożliwiałby ingerencję w brzegi jeziora Ukiel. Został miesiąc na wniesienie uwag do tego planu.

Trwa agonia jeziora

Każdy użytkownik jeziora Ukiel musi mieć świadomość, że trwa agonia jeziora Ukiel. Podczas kąpieli ocieramy się piersią o gęstą roślinność. Woda jest mętna. Latem pojawiają sinice i trzeba zamykać strzeżone plaże. 

sinice

 

Moczarka anektuje coraz większe obszary akwenu.

moczarka

Dlaczego tak się dzieje, opowiedziała na konferencji dr hab. inż. Jolanta Grochowska, kierownik Katedry Inżynierii Ochrony Wód i Mikrobiologii Środowiskowej UWM.

- Wszystkie części jeziora są poniżej stanu dobrego – oceniła prof. Grochowska i jako przyczyny wymieniła: intensywna zabudowę brzegów jeziora, niszczenie naturalnej strefy buforowej w postaci roślinnej otuliny, która chroniła jezioro przed eutrofizacją (przeżyznieniem), budową pomostów i utwardzonych dróg, awarie przeciążonej sieci instalacji sanitarnych, ekspansja jednostek pływających i motorowodnych, które niszczą roślinność, płoszą ryby i ptactwo, a pośrednio są źródłem wprowadzania do jeziora substancji chemicznych i płynów z toalet. Nawet kilka kropel paliwa ze skuterów i motorówek tworzy na powierzchni wody plamę odbierającą wodzie tlen. Na to wszystko nakładają się zmiany klimatu i deszcze nawalne, które niosą do jeziora, które jest najniżej położonego wszelkie zanieczyszczenia

W rezultacie osady denne są odtlenione, powstaje metan i siarkowodór; następuje uwalnianie znacznych ładunków fosforu i azotu, co jeszcze bardziej wzmaga proces eutrofizacji. Końcowym etapem degradacji jeziora są zakwity (szczególnie groźne dla człowieka - sinicowe) glonów, zmniejszają one przeźroczystość wody, wydzielają toksyny powodujące zły smak i zapach wody, aż w końcu ograniczają ilość tlenu powodując przyduchy, co z kolei prowadzi do masowych śnięć ryb.

Na koniec swojego wystąpienia prof. Grochowska postulowała wykonanie rzetelnych, szeroko zakrojonych badań fizykochemiczne wód, osadów dennych jeziora i spenetrowanie zlewni, żeby móc podać aktualny stan zbiornika.

Nurkowie: woda straciła przezroczystość, na dnie czuć siarkowodór

Słowa profesor potwierdzili nurkowie, którzy badanie wód jeziora i jego dna prowadzą codziennie. Płetwonurek Igor Bartoszewicz poinformował, że od 3–4 lat woda straciła przejrzystość a na dnie czuć siarkowodór.

- Sytuacja jest alarmująca – dodał instruktor nurkowania ze Skorpeny, członek podkomisji badań podwodnych PTTK, z wykształcenia inżynier ochrony wód. – Deficyt tlenu występuje już od 12 metra głębokości (maksymalna głębokość jeziora wynosi 43 metry). Głębiej jest siarkowodór. Nasilają się z roku na rok zakwity. Najniebezpieczniejsze dla człowieka są cyjanobakterie w sinicach. Kolejne sygnały alarmowe to inwazja moczarki oraz sumika karłowatego, który zjada ikrę i narybek rodzimych polskich ryb, w rezultacie na 10 sztuk wyłowionych ryb – 8-9 to sumiki.

Motorowodniacy (Hołowczyc) vs kajakarze i żeglarze

Mieszkańcy, którzy zabrali głos w debacie, głównie skarżyli się na motorowodniaków, których jest coraz więcej i zagrażają zarówno korzystającym z kąpieli, jak i żeglarzom i kajakarzom. Z Centrum Kajakowego korzysta średnio-tygodniowo 250 dzieci i młodzieży, a w wakacje 300. Wytwarzana przez skutery fale wywracają kajaki. Jeden z mieszkańców, którego dzieci od 9 lat żeglują po jeziorze zwrócił uwagę, że motorowodniacy i skuterowcy szaleją na wodach pod wpływem alkoholu. W 2023 roku pijany instruktor motorowodny uszkodził jacht.

motorowka ukiel

 

Na zdjęciu: Niebezpieczne zdarzenie na jeziorze Ukiel w Olsztynie. Jak podało Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe łódź z dużą prędkością wpłynęła na brzeg. Fot. WOPR

- Czy czekamy, aż jakieś dziecko zostanie śmiertelnie potrącone przez motorowodniaka – zapytała pani Kinga? Dodajmy do tego ryk silników, który zabija wypoczynek mieszkańcom i turystom szukającym ciszy na łonie przyrody.

Na te głosy zareagował wzburzony słynny rajdowiec Krzysztof Hołowczyc, który przyznał, że uwielbia ścigać się na Ukielu na skuterach wodnych.

- To ostatnie jezioro bez strefy ciszy. Nie zamykajcie go dla motorowodniaków! – zaapelował. – Dzięki temu jezioro przyciąga klientów do hoteli, które płacą miastu podatki. Każda motorówka i skuter napowietrza jezioro. Mówicie państwo, że wodom zaszkodzi kilka kropel paliwa, a tymczasem co roku z dziko rosnących drzew na brzegach wpada rocznie do wody 160 ton liści. To jest prawdziwy problem, tak jak i moczarka. Jacek Kicerman (właściciel restauracji i hotelu „Przystań”) wyciągnął w tym roku z wody 25 ton moczarki. Są sposoby na eutrofizację jeziora. Wystarczy wpuścić do wody bakterie (oklaski).

- Muszę sprostować mity, które wygłosił pan Hołowczyc – odpowiedziała dr hab inż. Renata Augustyniak z Katedry Inżynierii Ochrony Wód i Mikrobiologii Środowiskowej UWM, specjalistka od badania pokładów dennych jezior i ich rekultywacji. - To nie prawda, że intensywne motorowodniactwo natlenia wodę. Mikroorganizmy nie są sposobem na rekultywację jezior. Nie ma ani jednego naukowego dowodu na skuteczność tej metody.

- Jezioro jest dobrem wspólnym, więc jest traktowane jako niczyje – podsumowała prof. Augustyniak. – Musimy zmienić to podejście. To co wspólne, to jest także moje i powinnam o to dobro dbać, jak o swoje. (oklaski).

Do skarg na zagrożenia i hałas ze strony motorowodniaków odniósł się prezydent Szewczyk. Potwierdził, że w tej sprawie przychodzą do niego do ratusza mieszkańcy, żeglarze i kajakarze.

- Jeśli wprowadzimy strefę ciszy, to hotelarze i restauratorzy będą musieli zamknąć biznesy – stwierdził prezydent. – Trzeba znaleźć balans. Tylko, że jak miasto chciało wprowadzić ograniczenia dla motorowodniaków, to wojewoda je uchylił, bo nie mamy do tego prawa. Każdy może zwodować motorówkę czy skuter wodny czy nawet łódź oceaniczną. Na Zachodzie właściciel takiego sprzętu musi uzyskać licencję na korzystanie z wody. Mam świadomość zagrożeń. Każdy z nas widzi, że motorowodniacy tankując paliwo, nie wyciągają sprzętu na brzeg. Hałas jest największym problemem dla korzystających ze ścieżek rowerowych. Potrzebujemy zmian w legislacji, żebyśmy mieli narzędzie do regulowania tego sportu. Dzisiaj jedynie możemy uruchamiać patrole wodne straży miejskiej i policji.

Do tego co powiedział prezydent dodam, że poprzednik Piotr Grzymowicz dwukrotnie występował do wojewody o zgodę, na rozciągniecie nakazu pływania motorowodniakom w odległości 100 metrów od wszystkich brzegów akwenu, a nie tylko od plaż. Bez rezultatu.

Skarb deweloperów

Jeden z mieszkańców, uczestników debaty, nawiązując do słów prezydenta Szewczyka, że Ukiel to „największy skarb Olsztyna”, stwierdził, że owszem to skarb, ale deweloperów.

- Jak to możliwe, że obiekty powstają przy linii brzegowej jeziora lub 20 m od niej, mimo że zgodnie z przepisami prawa budowlanego i ochrony środowiska odległość musi wynosić co najmniej 100 metrów? – zapytał mieszkaniec. Nie otrzymał odpowiedzi, ani od prezydenta, wiceprezydent, ani od gościa konferencji Dariusza Sargalskiego, dyrektora Zarządu Zlewni w Olsztynie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Sam jej poszukałem. Owszem, można wprowadzić zakaz lokalizacji budynków w pasie 100 m od linii brzegowej jezior i rzek, na podstawie Ustawa o ochronie przyrody, ale tylko na określonych obszarach chronionych, np.: park krajobrazowy, obszar chronionego krajobrazu. Zakaz jest wtedy wprowadzony uchwałą sejmiku województwa dla konkretnego obszaru. Ukiel nie jest takim chronionym obszarem. Ale Gmina może w planie miejscowym ustalić np.:50 m, 100 m lub inną odległość stawianych budynków od jeziora.

 Prawdziwa ekspansja na jezioro zaczęła się po 2008 roku, gdy Piotr Grzymowicz, żeby przyciągnąć inwestorów, uzbroił tereny nadjeziorne za środki unijne. Inwestorzy pojawili się natychmiast.

Zatoka Miła – prywatyzacja przestrzeni publicznej

Jako pierwsza o pozwolenie na budowę wystąpiła spółka „Produkt” Dariusza Zawadzkiego, w 2008 roku. Zawadzki deklarował budowę, przy ul. Miłej 10, zespołu rekreacyjno-sportowego z niewielkim portem, plażą i oświetloną promenadą, która miała być dostępna dla wszystkich,

Deweloper był w 2008 roku w ratuszu na prezentacji planów miasta wobec terenów nad Ukielem i przekonywał, że planom miasta brakuje rozmachu. – Zagospodarowanie brzegów nie może się skończyć na wytyczeniu ścieżki – mówił wówczas Zawadzki. – Niech powstaną budynki sięgające nawet kilkudziesięciu pięter, z widokiem na jezioro. Miasto nie może ograniczać inwestorów. Urzędnicy powinni się cieszyć, że ktoś chce wyłożyć swoje pieniądze.

„Rozmach” Zawadzkiego polegał na postawieniu dwóch apartamentowców, przy samym brzegu, z budynków wychodzi się wprost na pomost, wydzielił z nich mieszkania i ogłosił ich sprzedaż w bardzo wysokiej wówczas cenie, jak na warunki olsztyńskie, niemal 13 tys. zł za m kw. Lokal o pow. 140 mkw w 2021 roku kosztował 3 100 000 zł. Urząd miasta próbował zastopować inwestora, ale ten złożył skargę do Samorządowe Kolegium Odwoławczego i wygrał. Dzisiaj właścicielem jest Wspólnota Mieszkaniowa WillaVella.

3. Zatoka Miła VillaVella zawadzki

W 2017 roku poszedł za ciosem syn inwestora Krzysztof Zawadzki i jako spółka Link Invest kupił prywatną działkę nad Zatoką Miłą (kiedyś był tam camping). Chce zbudować condohotel złożony z trzech dwupiętrowych budynków, połączone podziemnym garażem na 60 lokali o łącznej powierzchni około 3,5 tys. m kw. Gdy w ratuszu urzędnicy zobaczyli projekt nie mieli wątpliwości, że ma powstać osiedle mieszkaniowe i nie wydali pozwolenia. Inwestor odwołał się do wojewody, a ten uchylił decyzję miasta.

 

Zbulwersowany tą inwestycją był Henryk Jabłoński z Rady Osiedla Dajtki. – To jest zbrodnia na żywym organizmie – mówił w rozmowie z Radiem Olsztyn. – Uważam to za wielkie oszustwo ludzi związanych z biznesem i kapitałem, którzy, jak się okazuje, mogą robić wszystko, na co mają ochotę. To zbrodnia, która powinna być stanowczo ukarana – dodał Jabłoński.

W ocenie Mariusza Szafarzyńskiego, przewodniczącego Warmińsko-Mazurskiej Okręgowej Izby Architektów, nie może dochodzić do sytuacji, w której prywatyzuje się przestrzeń publiczną. – Faktem jest, że mieszkania nad samym jeziorem są bardzo atrakcyjne. Wszyscy chcielibyśmy mieszkać w takich okolicznościach przyrody. Tylko jezioro nie jest formą prywatną, a publiczną – mówił Szafarzyński.

Wpis pod artykułem w Wyborczej: „Budynki powstają 20 m od jeziora, a przecież powinien być 100 metrowy pas ziemi wolny dla mieszkańców, którzy chcą spacerować wokół. To żaden pensjonat, tylko zwykły budynek mieszkalny. na dodatek brzydki. Olsztyn mnie zadziwia. Zacznijcie bronić swojego miasta. Nikt za Was tego nie zrobi”.

Rada miasta podjęła 29 marca 2017 roku uchwałę o zakazie wydzielania z obiektów o charakterze usługowym samodzielnych lokali mieszkaniowych. To obostrzenie objęło też inwestycję Krzysztofa Zawadzkiego przy ul. Sielskiej.

Cypel przy ul. Miłej 12 z prywatną plażą

W 2023 r. wydano pozwolenia na kolejną budowę, na cyplu przy Zatoce Miłej, gdzie była Rybaczówka i plaża nudystów. DBK (Ireneusz Sobieski) zbudował tam zespół 4 budynków z 45. luksusowymi apartamentami o pow. od 80 do 400 mkw i z garażem podziemnym. Ciekawostka jest usypanie prywatnej plaży, która nie widnieje w planie zagospodarowania miasta. Brak też odpowiednich zezwoleń i zgód na jej utworzenie.

4. Zatoka MIła cypel

To na temat tej inwestycji na konferencji pytanie zadał prof. Marek Kruk z Wydziału Nauk o Środowisku UWM.

- Jaka instytucja wydała zezwolenie na tę inwestycję i jakie były kompetencje osób, które wydały opinię środowiskową? W związku z budową tam podziemnych garaży, w 2025 roku od wiosny przez pół roku wypompowywano do jeziora wodę gruntową, pozbawioną tlenu, z uwolnionymi związkami fosforu, w ilości 5-10 litrów na sekundę. I właśnie w tym miejscu wystąpiła inwazja moczarki i sinic. Nie pamiętam takiej inwazji wcześniej. To efekt zanieczyszczeń.

Pytanie pozostało bez odpowiedzi ze strony prezydenta Roberta Szewczyka i wiceprezydent Justyny Sarny-Pezowicz.

Hotele, apartamentowce, osiedla nad brzegiem jeziora

Takich prywatnych obiektów przy samej linii brzegowej lub w niewielkiej odległości powstało lub powstaje w sumie 14. Budowa prawie każdego z nich wywoływała protesty społeczne. B. prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz za każdym razem twierdził, że inwestor łamie pozwolenie budowlane i prawie za każdym razem przegrywał. Albo wojewoda, albo SKO przyznawało rację inwestorowi.

Pierwszym inwestorem nad jeziorem Ukiel był Andrzej Antoniuk, który w 1997 roku zbudował przy ul. Bałtyckiej hotelik „Pirat” a następnie, za środki unijne, basen. Obecna nazwa to Hotel „Ukiel”. Jego właściciel skarżył się na konferencji, że nie dostał zgody od Wód Polskich na wybudowanie pomostu.

Teraz przy ul. Bałtyckiej powstaje osiedle Dwa Jeziora (pomiędzy jez. Ukiel a Tyrsko) złożone z 4 budynków, łącznie 102 mieszkania. Jego budowa wywołała protesty mieszkańców Gutkowa.

Pomiędzy „Piratem” a dawnym hotelem „Kur” na skarpie,wyrosło teraz nad samym brzegiem jeziora ogromne osiedle mieszkaniowe „Warmiński Port” firmy D.Dom.

2. warminski port osiedle

1. Warmia Port Bałtycka

 

„Cud” nad Zatoką Ukiel

W 2000 roku Jacek Kicerman, zbudował w Zatoce Ukiel restaurację „Przystań” z pomostem i mariną przy ul. Żeglarskiej 4. Na jeziorze, gdyż jedna z dwóch działek, którą nabył, okazała się kawałkiem jeziora, co prawnie było niemożliwe, bo nie można kupić jeziora należącego do Skarbu Państwa. Jakim cudem na mapach geodezyjnych to nie było jezioro, tylko grunt? Dochodzenie ustaliło, na czym ten „cud” polegał, jak do tego doszło, ale sprawa się przedawniła i inwestorowi się upiekło. W 2014 roku, obok restauracji zbudował hotel na 129 pokoi z własną plażą i mariną.

8. Przystan Rest i Hotel

Idąc w prawo, w sąsiedztwie Hotelu Przystań wyrósł, też nad samym jeziorem, Tiffi Boutique Hotel z mariną.

7. Tiffi marina

Idąc w lewo od Kicermana, nad Zatoką powstało Centrum Rekreacyjno-Sportowego (plaża miejska) z wypożyczalnią sprzętu wodnego i restauracją. W sąsiedztwie CRS, przy ul. Kapitańskiej deweloper Condoinvest postawił hotel „Zatoka” ze 144 pomieszczeniami o powierzchni od 30 do ponad 40 m kw. Obiekt jest koszmarną dominantą zatoki.

hotel zatoka

Syn miliarder kupił cypel i stawia wieżę

W 2021 roku malowniczy cypel o łącznej powierzchni ponad 8 ha przy ul. Pływackiej (wjazd od ul. Bałtyckiej) kupił od prywatnego właściciela (Warmiaka) Szymon Ruta, syn miliardera Hieronima, płacąc za niego ok. 11 mln zł i natychmiast zagrodził dostęp do jeziora, łamiąc przepis każący zostawić wolny pas o szerokości półtora metra wzdłuż linii brzegowej, jeśli akwen należy do Skarbu Państwa. Sprawdziłem to wówczas osobiście. Przecisnąłem się przez ogrodzenie, które niemal wchodziło do jeziora. Po chwili pojawił się strażnik z psem.

Interweniowałem nie tylko ja, ale i inni mieszkańcy w Dyrekcji Regionalnej Zarządu Gospodarki Wodnej w Białymstoku. Dyrekcja nakazał likwidację ogrodzenia.

Obecnie trwa na cyplu budowa, zaprojektowana przez Grzegorza Dżusa, 23-metrowej wieży widokowej, która będzie miała osiem kondygnacji, w tym jedną podziemną. Znajdą się tam loggie z lunetami, taras widokowy oraz winda. Mimo, że plan zagospodarowania przestrzennego wyklucza tam funkcje hotelowe czy handlowe, to mieszkańcy sąsiednich Likus nie wierzą, że jeśli ktoś wydał 11 mln zł na działki, to poprzestanie na budowie wieży.

ukiel wieza ruta

Protest mieszkańców Likus wywołał też plan inwestora, który w 2020 roku nabył od miasta działkę nad Ukielem przy ul. Kajakowej, w sąsiedztwie osiedlowej plaży. Zgodnie z planem zagospodarowania powinien tutaj stanąć hotel lub obiekt z funkcjami związanymi z rekreacją i sportem. Ale nieliczni mieszkańcy, którzy widzieli wniosek o pozwolenie na budowę, są przekonani, że pod płaszczykiem hotelu powstać ma budynek mieszkalny. Wskazują na to w dokumentacji mieszkania, niekiedy kilkupokojowe, z aneksami kuchennymi. W sumie w czterokondygnacyjnej bryle z podziemnym garażem, będzie ponad 126 lokali i dodatkowo 5 usługowych. - To będzie tak naprawdę bardzo duży wielorodzinny budynek mieszkaniowy - denerwuje się jeden z mieszkańców okolicy. Obawia się on, że obiekt będzie generował ogromny ruch, hałas, a ucierpi na tym okolica.

Przy Słonecznej Polanie, przy ul. Olimpijskiej powstały: wypożyczalnia sprzętu wodnego z mariną, restauracja na jeziorze, i trzy kompleksy apartamentowców („Widok”, Elite4Rent, Olimpijska).

Wymieńmy jeszcze osiedle z trzech budynków Azyllium przy ul. Żurawiej.

Azylium

Nowe tereny inwestycyjne

Na kolejne planowane działki pod inwestycje nad brzegami jeziora, pomiędzy Gutkowem a Łupstychem oraz Jez. Sukiel, zwrócił uwagę radny Adam Andrasz, na konferencji prasowej. Na tym drugim terenie obowiązujący MPZP zakłada gęstą zabudowę apartamentowców/hoteli o wys. Do 12 m., co pociągnie za sobą budowę kolejnej wielkiej plaży. Z kolei nad jeziorem pomiędzy Gutkowem a Łupstychem nie obowiązuje MPZP. Zgodnie z projektem planu ogólnego na terenie obecnego kempingu nad jeziorem, zostanie ustanowiona strefa usług, która będzie dopuszczać zabudowę o maksymalnej wysokości 10 m.

- Jest kwestią oczywistą, że strefa usług tuż przy jeziorze przeobrazi się w hotele/apartamenty – mówi Andrasz. - Ich znaczna ilość w tym regionie będzie wymuszała powstanie kolejnej plaży/pomostów na tej działce. Podczas konferencji 27 listopada ubiegłego roku na temat ochrony jeziora Ukiel naukowcy stwierdzili, że ingerencja w brzegi jeziora jest najbardziej dla niego destrukcyjna. Dlatego jest dla mnie dziwne, lokalizowanie w tym miejscu strefy usług, bez planów miejscowych. Dlatego postuluję aby zmniejszyć intensywność zakładanej zabudowy, a także nie dopuścić do dalszej ingerencji w jego linię brzegową oraz dolesienie terenu. Jeśli Ukiel zostanie śmietnikiem to straci całe miasto.

Gutkowo

Gutkowo jak może być

Jezioro, które jest z mocy prawa dobrem wspólnym wszystkich mieszkańców staje się prywatnym akwenem właścicieli hoteli, apartamentowców, restauratorów i mieszkańców osiedli. Pozostali mieszkańcy Olsztyna zostaną pozbawieni możliwości spacerów i rekreacji z widokiem na jezioro. Zostanie im podziwianie widoku hoteli i apartamentów.

Czy Ukiel w tym stanie rzeczy jest do uratowania, czy też rozpoczęty proces tworzenia się bagna będzie postępował?
Adam Socha

(priv mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.)

Przy Jeziorze Ukiel zostały wydane pozwolenia na budowę obejmujące:
- budowę budynku hotelu z garażem podziemnym, dojazdami, stanowiskami postojowymi oraz ścieżką z punktem widokowym i rozbiórką kolidującej infrastruktury, na dz. nr 294, 271/8, 271/20, 271/22, obr. 45, w sąsiedztwie ul. Sielskiej w Olsztynie. Budynek o III kondygnacjach, wysokości 10m, kubaturze 23192m3. Powierzchnia działki wynosi 7443m2.

Teren inwestycji nie styka się bezpośrednio z jeziorem;
- budowę budynku usług turystycznych zakwaterowania turystycznego wraz z instalacją kanalizacji deszczowej do zespołu skrzynek rozsączających, bez przyłączy, na dz. nr 37/3, obr. 145, przy ul. Żurawiej w Olsztynie. Budynek o III kondygnacjach, wysokości 10m, kubaturze 12393m3. Powierzchnia działki wynosi 5069m2;

- budowę zespołu dwóch budynków mieszkalnych wielorodzinnych z garażami podziemnymi wraz z dojściami i miejscami postojowymi, na dz. nr 71/2, obr. 40, przy ul. Bałtyckiej w Olsztynie. Budynki o III kondygnacjach, wysokość każdego budynku 9,8m, kubatura łączna 10039,92m3. Powierzchnia działki wynosi 4091m2;

- budowę zespołu dwóch budynków usług turystycznych - zakwaterowania turystycznego z funkcjami towarzyszącymi, dojazdami, dojściami, garażem podziemnym, zjazdem i murkami oporowymi, zlokalizowanego na dz. nr 45/2, 45/1, 15/38, 15/36, 47/5, 15/50, obr. 35, przy ul. Sielskiej w Olsztynie. Budynki o III kondygnacjach, wysokość każdego budynku 9,72m, kubatura łączna 45752m3. Powierzchnia działki wynosi 10122m2. Teren inwestycji nie styka się bezpośrednio z jeziorem;

- budowę zespołu dwóch budynków mieszkalnych wielorodzinnych (bez przyłączy) z garażami podziemnymi wraz z dojściami, dojazdami i miejscami postojowymi oraz murami oporowymi, na częściach dz. nr 71/2 i 71/3, obr. 40, przy ul. Bałtyckiej w Olsztynie. Budynki o III kondygnacjach, wysokość każdego budynku 9,8m, kubatura łączna 24763,6m3. Powierzchnia działki wynosi 6376m2;

- budowę zespołu dwóch budynków hotelowych wraz z dojściami pieszymi, miejscami postojowymi i zagospodarowaniem terenu zlokalizowanego, na dz. nr 5, obr. 44 i dz. nr 49, 15/45, obr. 35, przy ul. Kapitańskiej w Olsztynie. Budynki o III kondygnacjach, wysokość budynku H1: 12,66m, budynku H2: 14,44m, kubatura łączna 73261,25m3. Powierzchnia działki
wynosi 11844m2;

- budowę zespołu budynków pensjonatowych i murów oporowych wraz z zagospodarowaniem działki (bez przyłączy), dz. nr 272/6, obr. 45, przy ul. Sielskiej w Olsztynie. Budynki o II kondygnacjach, wysokość każdego budynku 7,35m, kubatura łączna 8811,55m3. Powierzchnia działki wynosi 3706m2;

- budowę zespołu trzech budynków usług turystycznych - hotelu z funkcjami towarzyszącymi, dojazdami, dojściami, murami oporowymi i garażem podziemnym nad jeziorem Ukiel w Olsztynie wraz z rozbiórką obiektów budowlanych - budynku niemieszkalnego i czterech innych budowli, dz. nr 1 i 2/13, obr. 35, przy ul. Miłej w Olsztynie.

Pozwolenie zostało zmienione, zmiana obejmowała m.in. udzielenie pozwolenia na czwarty budynek. Budynki o III kondygnacjach, wysokość budynku A1: 11,88m, A2: 11,88m, B: 11,88m, C: 11,5m, kubatura łączna 40446,4m3. Powierzchnia działki wynosi 19737m2;

- rozbiórkę istniejącego budynku hotelowego oraz budowę dwóch budynków usług zakwaterowania turystycznego z garażem podziemnym wraz z dojściami, dojazdami i miejscami postojowymi, na dz. nr 70/1, obr. 40, przy ul. Bałtyckiej w Olsztynie. Budynki o III kondygnacjach, wysokość każdego budynku 9,8m, kubatura łączna 14327,6m3. Powierzchnia działki wynosi 6196m2;

- rozbiórkę budynku hangaru na sprzęt wodny oraz budowę zespołu trzech budynków mieszkalnych wielorodzinnych z garażem podziemnym wraz z dojściami, dojazdami i miejscami postojowymi oraz murami oporowymi, na dz. nr 70/2, obr. 40, przy ulicy Bałtyckiej w Olsztynie. Budynki o III kondygnacjach, wysokość każdego budynku 9,8m, kubatura łączna
17595,72m3. Powierzchnia działki wynosi 7951m2;

- budowę budynku sportowo-rekreacyjnego z pokojami gościnnymi i kortów do tenisa wraz z rozbiórką trzech obiektów budowlanych, na dz. nr 153/9, 153/12, obr. 43, przy ul. Olimpijskiej w Olsztynie. Budynek o I-II kondygnacjach, wysokości 10,66m, kubaturze 19452,92m3. Powierzchnia działki wynosi 9266m2. Teren inwestycji nie styka się bezpośrednio z jeziorem;

- budowę budynku usługowego z apartamentami przeznaczonymi do krótkoterminowego wynajmu (usługi turystyczne) wraz z murami oporowymi, na dz. nr 272/3, w obr. 45 i nr 8/1 w obr. 120, przy ul. Sielskiej w Olsztynie. Budynek o II kondygnacjach, wysokości 11,48m, kubaturze 10709,71 m3. Powierzchnia działki wynosi 1708m2. Teren inwestycji nie styka się bezpośrednio z jeziorem;

- budowę budynków usług turystycznych - 3 hoteli z garażami podziemnymi (łącznie zawierających 95 jednostek hotelowych, po 1 lokalu mieszkalnym w budynku, lokale usług gastronomicznych i handlu) wraz z niezbędną infrastrukturą obejmującą: instalacje zewnętrzne sanitarne, elektryczne - wlz, gazowe oraz dojścia, dojazdy, murki oporowe, na dz. nr 50, w obr. 35 przy ul. Sielskiej w Olsztynie. Budynki o III kondygnacjach, wysokość budynku A: 10,55m, budynku B: 10,55m, budynku C: 10,8m, kubatura łączna 29671,36m3. Powierzchnia działki wynosi 10935,95m2. Teren inwestycji nie styka się bezpośrednio z jeziorem;

- budowę budynku letniskowego (bez przyłączy) z zagospodarowaniem terenu i murami oporowymi na dz. nr 272/7 obr. 45, przy ul. Sielskiej w Olsztynie. Budynek o I kondygnacji, wysokości 3,4m, kubaturze 139m3. Powierzchnia działki wynosi 3691,04m2. Teren inwestycji nie styka się bezpośrednio z jeziorem.

5. Proszę o pdf mapy/planu jez. Ukiel z zaznaczeniem:

Obowiązujące na terenie Olsztyna miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego są ogólnie dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta Olsztyna pod linkiem: https://bip.olsztyn.eu/kategoria/196/plany-miejscowe-obowiazujace.html oraz na stronie msipmo.olsztyn.eu w zakładce plany miejscowe.

Na mapie Miejskiego Systemu Informacji Przestrzennej Miasta Olsztyna (MSIPMO) są oznaczone wszelkie budynki znajdujące się na terenie miasta.

Decyzje o pozwoleniu na budowę są udostępnione na portalu mapowym www.geoportal.gov.pl oraz w internetowej przeszukiwarce pod adresem: https://wyszukiwarka.gunb.gov.pl/

Urząd Miasta Olsztyna

 

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

 

Czytaj więcej: Jezioro Ukiel „największy skarb Olsztyna” zamienia się w bagno

Komentarz (2)

Arkadiusz Sz. przyznał się do winy i zeznał: „Helper miał parasol ochronny”

Szczegóły
Opublikowano: środa, 11 marzec 2026 05:34
Adam Jerzy Socha

„Moja była żona Katarzyna K. od samego początku miała wiedzę o tym, że prowadzenie środowiskowych domów samopomocy to jest dobry biznes. Nie trzeba mieć żadnego wkładu własnego. Sto procent pochodzi z budżetu państwa. Trzeba tylko było napisać dobre wnioski i mieć poparcie do nich” - zeznał Arkadiusza Sz., jednego z czworga głównych oskarżonych w procesie Helpera.

Na początku postępowania prokuratorskiego podczas przesłuchań Arkadiusz Sz. kluczył i zasłaniał się niepamięcią. Zmienił swoją postawę, gdy jego pełnomocnikiem został Roman Giertych. W dniu 19 czerwca 2019 roku przyznał się do winy i złożył obszerne zeznanie. Obejmują one okres 4 lat, sprzed powołania stowarzyszenia Helper w 2010 roku, do 13 maja 2013 roku, gdy odeszła od niego żona i zakończył pracę w Helperze jako kierownik Środowiskowych Domów Samopomocy w Marcinkowie i Prejłowie, gm. Purda. Zakres jego wiedzy był ograniczony, bowiem wszystkie decyzje podejmowały prezes Katarzyna K. i skarbnik Marzena H.

Katarzyna i Arkadiusz pobrali się w 2003 roku, następnie 2 lata pracowali w USA. Po powrocie, przed powołaniem Helpera, Arkadiusz prowadził jednoosobową firmę transportowo-budowlaną, która nie przynosiła dochodów. Żona Katarzyna, prawniczka, zapisała się do PiS i była dyrektorką biur poselskich Iwony Arent, Jerzego Szmita i Wojciecha Kossakowskiego oraz europosła Jacka Kurskiego w Olsztynie, następnie asystentką wojewody, dyrektorką w OHP. Pracowała też w centrali PiS w Warszawie. Mają dwoje dzieci. Przed Helperem wyprowadzili się od jego rodziców na Dajtkach, do kupionego domu przy ul. Radiowej, który remontowali.

Pierwszy raz w życiu rozmawiałem z Arkadiuszem Sz. pod koniec 2015 roku, gdy już było wiadomo, że w sprawie Helpera toczy się śledztwo. Jedyne co mi wówczas powiedział, to: „sprawa zostanie zamieciona pod dywan”.

Jak zaczął się proces, w styczniu 2025 roku, przysłuchiwał się wyjaśnieniom składanym przez kierownictwo Helpera: prezes Katarzynę K., kolejnego prezesa Tomasza Kaczmarka, skarbnik Marzeny H. i jej męża Jacka. Składając po nich wyjaśnienia Arkadiusz Sz. odniósł się do ich twierdzeń. Odczytane na sali sądowej wszystkie swoje zeznania ze śledztwa potwierdził i je znacząco uzupełnił.

Poniżej cytuję z akt sprawy obszerne fragmenty wyjaśnień Arkadiusza Sz.

JAK POWSTAŁ HELPER

„Chcę składać wyjaśnienia w sprawie, przyznaję się do części zarzuconych mi przestępstw. Uczestniczyłem w zorganizowanej grupie przestępczej, ale nie przyznaję się do kierowania tą grupą. Zmieniłem swoje nastawienie do tej sprawy, w momencie, gdy dostałem profesjonalnego pełnomocnika. Po rozmowie z nim i analizie dokumentów postanowiłem przyznać się do winy. Zamierzam powiedzieć całą prawdę, którą znam, dotyczącą funkcjonowania Stowarzyszenia Helper, ponieważ chciałbym skorzystać z instytucji „małego świadka koronnego”. Mam nadzieję, że moja szczerość będzie miała wpływ na wymiar kary. Uczestniczyłem w procederze wyłudzeń związanych jedynie z funkcjonowaniem środowiskowego domu w Marcinkowie, w Prejłowie już pobocznie, w których byłem kierownikiem.

Moja była żona Katarzyna K. od samego początku miała wiedzę o tym, że prowadzenie środowiskowych domów samopomocy to jest dobry biznes. Nie trzeba mieć żadnego wkładu własnego. Sto procent pochodzi z budżetu państwa. Trzeba tylko było napisać dobre wnioski i mieć poparcie do nich. Katarzyna pracowała wcześniej w Urzędzie Wojewódzkim w Olsztynie jako asystentka wicewojewody Jacka Mrozka i widziała, jak ten cały proceder wygląda, jak się zakłada takie domy. Na tamten czas wierzyłem żonie, że wszystko to co robi, robi dobrze, nie wiedziałem, że będzie to mega niemoralne, nie byłem tego świadomy. Byłem bardzo zakochany.

Sędzia Iwona Litwińska-Palacz: Czy w związku z utworzeniem tych środowiskowych domów samopomocy Katarzyna K. angażowała jakieś własne środki finansowe?

- Nie, nie angażowaliśmy. To był jej pomysł, żeby za państwowe pieniądze, zero wkładu własnego, otworzyć środowiskowy dom. Na początku to nie było zamysłu wyciągania tak znacznych kwot, to miał być nasz sposób na życie, na pracę, mamy wypłatę. Traktowaliśmy to jako swój biznes, o który dbaliśmy. Była żona wiedziała, że trzeba założyć stowarzyszenie, żeby takie domy prowadzić, ale wiedziała, że tego sama nie pociągnie, dlatego zaproponowała współpracę Marzenie H. Marzenę poznała podczas pracy w Zarządzie Budynków i Lokali Komunalnych w Olsztynie. Marzena pracowała tam jako zwykła urzędniczka. W tym momencie z państwem H. weszliśmy na stopę koleżeńską, zaprzyjaźniliśmy się, odbywały się liczne spotkania towarzyskie. Pani Marzena jest osobą bardzo mądrą, bystrą i inteligentną. Jacek, mąż Marzeny zajmował się wynajmowaniem kilku pokoi w ich domu i wcale im się nie przelewało. Jak pani Marzena zgodziła się na współpracę, to zaczęły tworzyć stowarzyszenie, wymyśliły nazwę Europejskie Centrum Wsparcia Społecznego Helper (pomocnik). Zebranie założycielskie wyglądało tak, że były cztery osoby, czyli ja, moja była żona, Marzena H. i jej mąż Jacek H. Każdy zobowiązał się do zdobycia części podpisów na dokumentach założycielskich. Podpisy zdobyliśmy głównie od naszych rodzin, rodziców, rodzeństwa i krewnych. Do zarejestrowania stowarzyszenia potrzeba było 15 podpisów. Osoby, które podpisały się na dokumentach założycielskich nie miały jakiegokolwiek wpływu na stowarzyszenie. Nie było żadnego zgromadzenia założycieli, nie było żadnych zebrań, uchwał. Członkowie stowarzyszenia nie płacili składek członkowskich. Wszystkie decyzje podejmowała moja była żona z Marzeną H. Ja o niczym nie decydowałem.

Biuro mieliśmy w kamienicy na ul. 11 Listopada, w której mieściły się też biura poselskie Iwony Arent i Jerzego Szmita. Moja była żona zajmowała się częścią prawną a Marzena ogarniała część finansową.

„WÓJT PURDY UFAŁ MOJEJ ŻONIE BEZGRANICZNIE”

Najpierw dziewczyny pojechały do wójta Jonkowa, ale nie miał wolnego budynku. Dowiedziały się, że pusty budynek po kasynie wojskowym jest w gminie Purda, w Marcinkowie. Pojechały do wójta Jerzego Laskowskiego. Wójt się zgodził na współpracę, bo miał pustostan do remontu i dziewczyny miały poparcie od księdza Henryka Błaszczyka z Klebarka Wielkiego.

Jak już było zarejestrowane stowarzyszenie, był budynek, podpisana umowa dzierżawy, to Gmina Purda ogłosiła konkurs na prowadzenie ŚDS-u. Konkursy były tak robione, że wiadomo było kto je wygra. (Przed ogłoszeniem konkursu włodarze gmin podpisywali z Helperem wieloletnie umowy na bezpłatną dzierżawę budynku, a to przesądzało, że ofertę mógł złożyć tylko Helper – przypis A.Socha). Jak już był budynek, to trzeba było go wyremontować. Wykonawców szukaliśmy po znajomych budowlańcach. W pierwszym etapie remontowaliśmy tylko parter i uruchamialiśmy działalność. Pewną część prac w Marcinkowie wykonywali więźniowie. W 2011 roku zaczęliśmy remont I pietra, to zakres prac wykonywanych przez więźniów był dużo większy.

W chwili podpisania umowy o powierzenie realizacji zadania nie było możliwe wykonanie prac remontowych w Marcinkowie do końca grudnia 2010 roku, bo zakres prac był zbyt duży. Potwierdzają to historia kolejnych remontów, żaden z domów nie był oddany do użytku w terminie, zgodnie z umową. Prace adaptacyjne przedłużały się na kolejny rok. Mieliśmy stres, że będziemy musieli zwracać dotacje do gminy. (Niezakończenie remontu w terminie zawartym w umowie, za deklarowaną kwotę, automatycznie zobowiązywało gminy do zerwania umowy. Gminy ani razu tego nie zrobiły – przypis A.Socha).

Dziewczyny odetchnęły po rozmowie z wójtem Laskowskim. Przekonały go, że placówka powstanie, ale z małym poślizgiem.

Wójt ufał mojej żonie bezgranicznie, w stu procentach. Opierał się tylko i wyłącznie na tym, co ona mu mówi. Moja była żona grała rolę osoby nieskazitelnej. Miała bardzo duży dar przekonywania. Uspokajała go, że wszystko będzie dobrze, że nie musi się o nic zamartwić. Aby wyrobić sobie dobrą opinię w gminie, to stowarzyszenie wyremontowało mieszkanie socjalne w Purdzie.

Przed podpisaniem pierwszej umowy w 2010 roku, to kwota 554.000 zł na remont w Marcinkowie była oszacowana przez nas. Ale przyszedł moment, że zabrakło pieniędzy. Wykonawcy czekali na wypłaty. Stowarzyszenie nie miało innego źródła finansowania jak tylko dotacje.

Oficjalnie otworzyliśmy dom 1 stycznia 2011 roku, mimo że wykonanie było na poziomie 30-40% i wtedy żona napisała kolejny wniosek o dotację na bieżącą działalność i te środki za styczeń, luty, marzec zostały przekierowane na dokończenie remontu parteru. Dostaliśmy dotację mimo, że ŚDS ruszył dopiero od kwietnia 2011 roku. Dlatego przy kolejnych remontach dziewczyny już w ogóle nie przejmowały się opóźnieniami. Katarzyna miała takie powiedzenie: „najważniejsze, żeby rozgrzebać, a potem już to się załatwi”.

Wracając do Marcinkowa, na dobry pomysł wyciągnięcia dodatkowej dotacji wpadła moja była żona, na pokrycie strat spowodowanych zalaniem sprzętu AGD i RTV i na remont piwnicy po zalaniu. Zalanie było fikcją. W Marcinkowie rzeczywiście na początku stała woda gruntowa, lecz nie wyrządziła szkód materialnych. Wypompowaliśmy wodę, przerzuciliśmy zamoknięty pellet i osuszyliśmy piwnicę. Sprzęt AGD i RTV, który rzekomo miał być zalany dziewczyny rozdawały na prawo i lewo, znalazł się też u pani Iwony Arent. (Poseł Iwona Arent odpisała mi: „Wszystko, co na mój temat pada w tej sprawie, to insynuacje bez żadnych dowodów” – przypis A.Socha).

Pamiętam jak dla pana wojewody Mariana P., zepsuła się pralka, to Kaśka dostarczyła mu nową. Jak raz się udało, to dziewczyny powtarzały „zalania” w kolejnych domach.

Już przy Marcinkowie było widać, że słaba jest kontrola nad tymi budowami, że wojewoda przyjmuje wszystko co mu się podsunie i szły coraz większe pieniądze, coraz większe dofinansowania. To zaczęło się szybko, wręcz lawinowo rozwijać.

„POMOC SPOŁECZNA TO JEST NIEZŁY BIZNES”

Katarzyna mi powiedziała, że muszę podjąć studia podyplomowe, żeby zostać kierownikiem ŚDS w Marcinkowie. Taki był przepis. Sam nie wybierałem kierunku, tylko z moją byłą żoną i Marzeną, z którą razem studiowałem.

Dopiero od kwietniu 2011 roku zaczęliśmy przyjmować podopiecznych do Marcinkowa, początkowo zmieściliśmy 40 osób, bo gotowy był tylko parter. Pozyskiwaniem podopiecznych do Marcinkowa ja się zajmowałem. Moja była żona zeznała, że to ona jeździła z 2-letnim synem po domach namawiać osoby do ŚDS-u, ale to nie miało miejsca. W GOPS-ie był powołany zespół do poszukiwania podopiecznych. Jeździła ze mną pracownica GOPS-u pani Teresa Chrostowska, obecna wójt, po domach przedstawiając ofertę ŚDS. Osoby, które wyraziły chęć, to tylko jedna czy dwie były chore psychicznie, pozostałe były tylko zaniedbane, samotne, ale wszyscy musieli mieć skierowanie od psychiatry. Jak uzbierała się grupa chętnych, to przyjeżdżała z Olsztyna pani psychiatra Małgorzata Borkowska-Sztachańska i wystawiała po kilku minutach rozmowy skierowanie. Mówiła mi, że u każdego można wykryć chorobę. (Stowarzyszenie zatrudniło psychiatrę na stałe – przypis A.Socha).

Zależało nam na frekwencji uczestników, bo za tym szły pieniądze. Jeżeli było 100% frekwencji, to przy 60 osobach, za każdą osobę dostawaliśmy 1000 zł, więc dotacja na bieżącą działalność wynosiła 60.000 zł. Jeżeli podopieczny pojawił chociaż na jeden dzień, to prosiłem o podpisy na liście obecności za cały miesiąc z „góry". Żeby było 100% dofinansowania trzeba było przebywać w ŚDS minimum 11 dni.

Kolejnym etapem było zatrudnienie pracowników. Pracownicy byli miejscowi, z pobliskich wniosek. Moja była żona zeznała, że musiała zatrudniać partyjnych z PiSu. To nieprawda. Za moich czasów wyjątkiem był syn pani Iwony Arent, który był na liście, ale nie przyjeżdżał i ówczesny partner pani Arent [Adam Sz], który pracował w ŚDS w Olsztynie. Pani Arent od samego początku brała udział przy zakładaniu stowarzyszenia.

Pracownicy byli bardzo kreatywni, wymyślali różne zajęcia dla podopiecznych, stawali na głowie, aby pozyskać coś za darmo (np. zrobili zbiórkę używanej odzieży), zorganizować jakieś występy czy zabrać gdzieś podopiecznych. Jedna z pracownic poprosiła swoją koleżankę, żeby przyjechała jako wolontariuszka i zrobiła kosmetykę i fryzury podopiecznym. Przyjechała ze swoim sprzętem. Za moich czasów nie było żadnych urządzeń pielęgnacyjnych. Moja była żona zeznała, że zakupiliśmy sprzęt i kosmetyki wysokiej klasy. To nieprawda. Zakupiłem zwykłe rzeczy z marketu. Jakiś student w ramach pracy dyplomowej zrobił ogródek warzywny. Podopieczni mieli za zadanie go pielęgnować.

2. SDS Marcinkowo zajecia

Na zdjęciu: jedna z sal w ŚDS w Marcinkowie, 19.11. 2025 r., fot. A. Socha

Pracownicy wykonywali polecenia przełożonych, nie wnikali w szczegóły, raziło ich tylko, jak mi powiedzieli „bogactwo zarządu”. Komentowali między sobą, że „pomoc społeczna to jest niezły biznes”, bo na samym początku Katarzyna przyjeżdżała starą Hondą. Jak już zaczęliśmy dostawać dotacje kupiła sobie Audi Q5 a Tomaszowi Kaczmarkowi Mercedesa klasy V za 300 tys. zł. oraz Porsche Cayenne,w którym mieli stłuczkę w Warszawie, opisywana przez tabloidy. (Zarząd Helpera wynajmował od zarejestrowanych na siebie spółek dwa auta: Mercedes-Benz Klasy V 250 CDI oraz Audi Q5, płacąc z dotacji 5 tys. zł miesięcznie – przypis A.Socha), a podopieczni byli wożeni starymi furgonetkami, które ciągle się psuły. Jeden przejęliśmy po ośrodku Zakonu Maltańskiego w Klebarku Wielkim, a drugi dostaliśmy od Inspekcji Transportu Drogowego.

Ja, moja była żona i Marzena zarabialiśmy dużo więcej od personelu, ale Katarzyna i Marzena przyjeżdżały „do pracy” tylko z okazji świąt, na które zapraszały prominentnych gości albo, żeby zrobić film czy zdjęcia do kampanii reklamowej i wtedy Katarzyna sama podawała posiłki. To nieprawda, że te przyjęcia organizowała firma zewnętrzna. Wszystkie imprezy przygotowywali sami pracownicy z podopiecznymi, piekli ciasta, dekorowali salę, robili część artystyczną. Później Zarząd Helpera wszystkie zasługi personelu przypisywał sobie.

Jeżeli były kupowane ciasta czy bukiety na fakturę Helpera, to na nasze potrzeby, czyli moje, mojej byłej żony, Marzeny i Jacka H., bo np. szliśmy na urodziny. Wszystkie nasze domowe zakupy braliśmy na Helpera.

„HELPER BYŁ POD PARASOLEM OCHRONNYM URZĘDU”

My nie musieliśmy dużo wydawać z dotacji na prowadzenie ŚDS-ów. Stowarzyszenie uzyskiwało darowizny. Z tego co pamiętam to meble dostaliśmy z firmy Szynaka i Ikea, od kogoś komputery używane. Z hurtowni warzywnej dostawaliśmy dobre jeszcze owoce i warzywa. Chleb dostawaliśmy od pana Zbigniewa Dąbkowskiego. Wszystkie produkty były przekazywane nam za darmo, stowarzyszenie w żaden sposób tego nie rekompensowało. Jedynie dla Banku Żywności Jacek H. musiał wpłacić chyba 1 % od wartości dostarczonego jedzenia.

Ile dokładnie było zdefraudowanych pieniędzy w Marcinkowie to nie wiem. Pieniądze w stowarzyszeniu rozliczała pani Marzena.

Jak tak dobrze poszło nam z Marcinkowem, to wójt Laskowski zaproponował, żebyśmy otworzyli kolejny dom w nieczynnej szkole w Prejłowie.

W tym czasie zaprzyjażniliśmy się z dyrektorką Wydziału Polityki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego panią Edytą Jędrzejewską i jej mężem, której podlegały środowiskowe domy samopomocy. Nawet byliśmy nawet na wspólnych wakacjach w Egipcie. Pani Edyta ma dom w gminie Purda. 

Nad Helperem rozciągnięty został tzw. parasol ochronny. Jeżeli były jakieś błędy w sprawozdaniach, to był telefon z urzędu, że tam i tam jest błąd, i w tym momencie była drukowana jeszcze raz poprawiona karta i ja albo  ktoś inny, zaufany zawoził tę kartkę do urzędu, była ona podmieniana i w sprawozdaniu było wszystko w porządku.

Zarząd Helpera wiedział pierwszy gdzie, ile i kiedy będą pieniądze z urzędu na dotacje na ŚDS-y, więc mógł pisać wnioski, a wojewoda nie kwestionował ich zasadności i wszystko bezkrytycznie podpisywał, a potem, jak zeznała moja była żona i pan Tomasz Kaczmarek, był problem z wydaniem tych pieniędzy do końca roku, bo za dużo ich było.
Adam Socha (priv mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.)
PS. Ciąg dalszy zeznań Arkadiusz Sz. pt. "Czy Katarzyna K. opłacała Iwonę Arent i wojewodę Mariana P.?" ukaże się w miesięczniku "Debata", w punktach sprzedaży Kolportera i księgarniach Domu Książki już od piątku 13 marca.

Na zdjęciu, na tle ŚDS w Marcinkowie, od lewej Tomasz Kaczmarek, prezes Helpera Katarzyna K. i skarbnik Marzena H., na wieczorze wyborczym PiS w Olsztynie, w Hotelu "Dyplomat", 25 pażdziernika 2015 roku, fot. A.Socha

Czytaj też na ten temat:

„Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

 

Czytaj więcej: Arkadiusz Sz. przyznał się do winy i zeznał: „Helper miał parasol ochronny”

Komentarz (8)

Dlaczego głosowałem przeciw powołaniu przez Olsztyn "miejskiej spółki" ?

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 08 marzec 2026 07:42
Jarosław Babalski

Z programu XXIII sesji RM Olsztyna chciałbym zwrócić Państwa uwagę na punkt, któremu poświęciłem nieco więcej czasu niż lokalne media.

„Projekt uchwały Rady Miasta Olsztyna w sprawie wyrażenia zgody na utworzenie przez Gminę Olsztyn Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością pod firmą „Olsztyńskie Mienie Miejskie” Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością” (nr rob. 300/26).

Podczas posiedzenia Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska po przedstawieniu ogólnych założeń przez panią Skarbnik (powodów) powołania Sp z o.o. Zapytałem: Czy decydując się na taki kierunek działania autorzy tego projektu wzorowali się na doświadczeniach z innych miast (których)? W odpowiedzi usłyszałem, że wprawdzie szereg miast tworzy różne spółki, ale w zaproponowanym formacie (w naszym przypadku) nie ma takich przykładów. Zatem będziemy prekursorami (dopytałem)? Tak - będziemy prekursorami (taka padła odpowiedź). Przyjrzyjmy się co znalazło się w uzasadnieniu projektu Uchwały cyt:

(…) Planowany zakres działalności Spółki obejmuje w szczególności zadania związane z gospodarowaniem i administrowaniem gminnymi nieruchomościami oraz obiektami i urządzeniami użyteczności publicznej, w tym ich utrzymaniem, bieżącą eksploatacją, konserwacją, porządkowaniem oraz zapewnieniem prawidłowego funkcjonowania infrastruktury i terenów publicznych. Spółka będzie również świadczyć usługi o charakterze administracyjnym, organizacyjnym i porządkowym związane z obsługą obiektów komunalnych, a także realizować inwestycje infrastrukturalne, w tym modernizacyjne, remontowe i rozwojowe. Dodatkowo Spółka będzie organizować i wspierać wydarzenia mające na celu promocję gminy, a także pozyskiwać i zarządzać środkami finansowymi pochodzącymi zarówno z budżetu gminy, jak i ze źródeł zewnętrznych, w tym finansowania dłużnego, dotacji i funduszy unijnych (…)”.

Im dalej w las, tym więcej drzew

To uzasadnienie sprowokowało słuchających do zadania szeregu pytań, które padły podczas Komisji. Udzielane odpowiedzi odsłaniały coraz więcej informacji z zakresu działań jakie podejmie przyszła super „spółka”. Generalnie plan jest taki, aby do spółki przenieść takie „elementy”, które dla miasta są kosztem! Przyszły model finansowy spółki jest jeszcze w fazie koncepcyjnych rozważań. Spółka będzie na pewno (to padło w uzasadnieniu pani Skarbnik) mogła prowadzić działalność komercyjną celem pozyskiwania środków finansowych na własną działalność. Koszty funkcjonowania spółki z tytułu wykonywanych zadań będą „rekompensowane” tak jak w przypadku spółki „Hala Olsztyn”.

Miasto zamierza np. zbudować nowy biurowiec, który ma zastąpić dotychczasową siedzibę przy ul. Knosały (ZDZiT i nie tylko). Cyt.: „Szacowany kosz budowy planowanego, nowego, dostępnego osobom z niepełnosprawnościami, budynku to 93 mln złotych, z czego ok. 20 mln złotych ewentualnie powołana spółka może odzyskać w postaci podatku VAT” (Źródło: Debata – „Sprostowanie prezydenta Olsztyna do tekstu radnego Jarosława Babalskiego z dn. 1 marca br.) Powstanie też nowy parking dla pojazdów usuwanych z drogi, parkingów osiedlowych itp. (przypomnę, że taki parking wybudowano już za ok. 1 mln zł w ramach spółki OZK przy ul. Lubelskiej i w 2016 roku zostało to sprzedane).

W miarę drążenia tematu radni dowiadywali się coraz więcej co do zadań jakie będą realizowane przez przyszłą „super spółkę”. Katalog zadań praktycznie nieograniczony? To wyciąganie informacji (zabawa w kotka i w myszkę) spowodowało, że złożyłem wniosek o rozszerzenie projektu uchwały (umieszczenie w formie załącznika) i przedstawienie: struktury organizacyjnej, katalogu zadań jakie będzie realizowała spółka oraz wskazanie źródeł zasilania finansowego dla tworzonego podmiotu.

Co się stało? Najpierw trzeba przyjąć uchwałę potem będziemy przedstawiać szczegóły – padały odpowiedzi. Wniosek przepadł. Radni KO nie byli zainteresowani skonkretyzowaniem sprawy na tym etapie legislacji (tak to odebrałem skoro odrzucili mój wniosek).

Przejdźmy teraz do XXIII sesji RM Olsztyna (25 lutego). Na otwarcie złożyłem wniosek (zgodnie z regulaminem) o zdjęcie z porządku obrad punktu 10 tj. „Projekt uchwały ...”. Wynik głosowania? 11 (za) – 11 (przeciw), 1 (wstrzymał się). Wniosek przepadł! Kiedy doszło do procedowania tego punktu w dalszej części sesji sprawa była już przesądzona.

Atmosferę dyskusji najlepiej zobrazuje przekaz audio (zachęcam do odwiedzenia strony olsztyn.eu i obejrzenie tego fragmentu sesji). Wracając do meritum. Publikacji nt. tworzenia spółek jest bez liku (np. Holding Łódź). Przeważają art. o „spółkach” służących jako lewar inwestycji infrastrukturalnych (dostarczyciel finansowania dłużnego, dotacji i funduszy unijnych). Jaka jest konstrukcja finansowa (źródła) inwestycji Olsztyna? Właśnie taka jak przedstawiłem (wyżej). Budujemy powiększając dług! Ktoś powie: "Takie są realia panie radny". Ok, ale czy musimy „łapać tyle srok za ogon”? Miasta po prostu nie stać na realizację takich projektów o których opowiada (rolki z fb) prezydent Robert Szewczyk:

Stadion ok. 245 mln, boiska przy ul Sybiraków ok 50 mln, ul. Bałtycka (ok. 189 mln) itd. Wszystkie te kwoty to tylko szacunki. Kiedy dojdzie do realizacji ww. inwestycji jakie będą kwoty (uwzględniając choćby inflację wzrost kosztów materiałowych, energii itd)? Proszę przypomnieć sobie jak wyglądała finalizacja inwestycji w sieć tramwajową, (prze)budowa Uranii czy przebudowa ul. Partyzantów.

To jest ślepa uliczka (przestrzegałem pełną wiary i optymizmu panią Skarbnik)! Dlaczego mimo oczywistych zagrożeń „miasto” w to brnie? Bo jest finansowanie (75%) to trzeba brać! Schemat tzw. działań „zależnych”. Pięknie, ale jest pewien problem. Jaki? Ustawowy obowiązek przestrzegania relacji długu do dochodów budżetowych. A skoro jest taki „bat”, to zaczyna się „kombinowanie”. I tu do gry wchodzą Spółki z o.o. Jak się tworzy kapitał takiej „spółki”, aby bank(i) miał(y) gwarancje na otworzenie strumienia pieniędzy (obligacje)?

Odpowiadam. Miasto w następstwie tej uchwały dokapitalizuje spółkę poprzez wniesienie nieruchomości miejskich. Tak to w największym skrócie będzie wyglądało w kolejnych działaniach. Mamy więc rozwiązanie. Chcę być dobrze zrozumiany. Oczywiście wiem, że są liczne przykłady „spółek”, które świetnie sobie radzą, przynosząc zyski. Na to składają się jednak różne uwarunkowania i materia, którą się zajmują.

Poznałem już metody działania „ratuszowych Prekursorów” dlatego podchodzę do tej sprawy sceptycznie. Problemu nie widzą Radni KO na czele ze swoim „Wodzem”. Jak zagłosowali? Trzynastu za utworzeniem „spółki” i to wystarczyło, aby postawić na swoim. Będziemy zatem budować, a długi może spłacą nasze wnuki. Będą za to nowe etaty i lukratywne stanowiska. „Come on”?

Rządzą miastem niepodzielnie. Wytyczyli cele, mają plan, mają „Wodza” i kilku zapatrzonych (w niego) pretorian! Otoczenie: Media? Sprzyjają im. Ograniczenia? Co to takiego? Skarbiec (budżet)? Pusty (rozpisany do granic możliwości). Adwersarze (opozycja w RM)? Śmiech na sali. Tak w bardzo ogólnym uproszczeniu wygląda „teatr” (sala obrad Rady Miasta Olsztyna), gdzie Prekursorzy dyktują warunki gry. Co na to wszystko opinia publiczna (pytanie retoryczne)?

Jarosław Babalski, radny niezrzeszony

Tytuł pochodzi od redakcji "Deb@ty". Tytuł autora to "Olsztyn powołał spółkę „Olsztyńskie Mienie Miejskie”

KOMUNIKAT URZĘDU MIASTA OLSZTYNA

Będzie nowa spółka

Zgoda radnych na utworzenie nowej, miejskiej spółki. Olsztyńskie Mienie Miejskie w pierwszej kolejności zajmie się parkingami i nową przestrzenią dla części wydziałów urzędu miasta.

Nowy podmiot przejmie zadania związane z gospodarowaniem miejskim majątkiem. Jednym z zadań nowego podmiotu będzie także gospodarowanie nieruchomościami. Mowa przede wszystkim o nieruchomościach należących do gminy, a także o obiekty i urządzenia użyteczności publicznej.

W pierwszej kolejności ma zarządzać parkingami, które znajdują się poza strefą płatnego parkowania. Znaczącym wyzwaniem ma być także budowa nowego urzędowego obiektu, w którym interesanci oraz pracownicy mieliby komfortowe warunki oraz byłby dostępny osobom z niepełnosprawnościami. W perspektywie jest także m.in. zarządzanie miejskimi targowiskami.

- Miasto zachowa pełną kontrolę nad spółką jako jej jedyny wspólnik - mówi skarbnik miasta, Anna Staśkiewicz. - Taki model zapewni elastyczność działania, a jednocześnie przejrzystość i odpowiedzialność za realizowane zadania. Te będą jej powierzane przy akceptacji miejskich radnych.

W zadaniach spółki ma znaleźć się m.in. pozyskiwanie zewnętrznych dofinansowań, w tym funduszy unijnych, a następnie zarządzanie nimi przy realizacji miejskich projektów. Nowa spółka rozpocznie działalność po dopełnieniu formalności rejestrowych.

OLSZTYN.EU

Czytaj więcej: Dlaczego głosowałem przeciw powołaniu przez Olsztyn "miejskiej spółki" ?

Komentarz (4)

Radna pyta: Dlaczego prezydent Olsztyna promuje „kulturę śmierci”?

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 06 marzec 2026 11:20

Prezydent Olsztyna Roberta Szewczyk i dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury Mariusz Sieniewicz ogłosili 2 marca, że zaprosili do Olsztyna festiwal muzyki black death "Sun Dies Festival" (Słońce umiera), po tym, jak przeciwko temu festiwalowi zaprotestowali radni Dobrego Miasta. Teraz w tej sprawie zapytanie do prezydenta Olsztyna wystosowała radna PiS Edyta Markowicz:

„Instytucja kultury za publiczne pieniądze nie powinna, a wręcz nie może promować kultury śmierci. W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:

1. Proszę o podanie argumentów świadczących o silnej marce tego festiwalu w Europie.

2. Jaki jest całkowity koszt realizacji tego festiwalu?

3. W jaki sposób będzie finansowany ten festiwal? Jaka kwota zostanie przeznaczona bezpośrednio z budżetu Miasta Olsztyna, a jakie środki zabezpieczył MOK?

4. Proszę o wskazanie źródeł finansowania każdej z kwot.

5. Czy organizacja tego festiwalu nie przyczyni się do zmniejszenia środków na inne imprezy kulturalne, wpisujące się od lat w przestrzeń kulturalną Olsztyna? Jakich i o jakie kwoty?

6. Jakie działania zostaną podjęte, aby uniknąć podczas trwania festiwalu profanacji symboli religijnych i treści promujących satanizm?

7. Dlaczego tak szybko rozpoczęto sprzedaż biletów na tę imprezę? Czy powodem jest strach przed możliwym jej zablokowaniem?

8. Proszę o przekazanie kopii umowy, na podstawie której rozpoczęło współpracę z twórcami tego festiwalu i jego organizację.

Dr Małgorzata Nieszczerzewska w artykule Muzyczna otchłań. Satanistyczne inspiracje w muzyce metalowej i ambientowej" stwierdza, że doświadczenia psychologów, psychiatrów, kapłanów oraz księży egzorcystów świadczą o tym, że dla wielu osób fascynacja satanizmem w muzyce może oznaczać problemy natury psychicznej i duchowej.

Panie Prezydencie, czy to właściwy kierunek?

Z poważaniem

Radna Edyta Markowicz

Ja również 3 marca wysłałem zapytanie o finansowanie tego festiwalu. Rzecznik prasowy ratusza Patryk Pulikowski odpisał, że przekazał moje pytanie dyrektorowi MOK. Czekam na odpowiedź.

Wcześniej na temat tego festiwalu napisałem:

 Prezydent Olsztyna zaprosił festiwal muzyki metalowej, którego nie chcieli radni Dobrego Miasta

Adam Socha

Poniżej pełny tekst zapytania radnej do prezydenta Olsztyna:

EM zapytanie sun dies bez tel

EM zapytanie sun dies 2

Czytaj więcej: Radna pyta: Dlaczego prezydent Olsztyna promuje „kulturę śmierci”?

Komentarz (12)

Więcej artykułów…

  1. 86 lat temu Sowieci zadekretowali i zaplanowali Zbrodnię Katyńską
  2. Przeprosiny

Strona 14 z 530

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Żenujące i odrażające Tym bardziej wstyd , że lekarz popiera taki poziom chamstwa . Wstyd pani doktor ! Z małej litery bo na dużą trzeba zasługiwać ....
Wygląda na to, że wiceprezyden...
8 godzin(y) temu
TAM WYBITNE TOWARZYSTWO, tylko zmiana władzy i córka pojawia się w Funduszu ? https://radioolsztyn.pl/dwudziestu-samorzadowcow-z-regionu-z-panstwowymi...
Wygląda na to, że wiceprezyden...
12 godzin(y) temu
Jaka byłaby reakcja na wpis np. "Wypierdalać: Tusk, Wyborcza, Owsiak i Ukraina"? Czy prezydent wszystkich Olsztynian Szewczyk Robert również przeprowa...
Wygląda na to, że wiceprezyden...
1 dzień temu
Córunia Zakrzewskiej pracowała w funduszu środowiska za poprzedniej kadencji PO, teraz też zdobyła etat. Takie cuda tylko w Koalicji Obywatelskiej. Ta...
Wygląda na to, że wiceprezyden...
1 dzień temu
Zona Sycza... Do tego Sycz jest patronem szkoły kierowanej przez nią, a trzeba by spojrzeć na jego przeszłość, kim był jego ojciec.
Czy tak powinno ...
Dlaczego władze zaprzeczają, ż...
1 dzień temu
Baner to tylko drobiazg w porównaniu np. do używania obraźliwych, prymitywnych i ordynarnych (oraz kłamstw) słów w debacie publicznej TV Respublika..!
Wygląda na to, że wiceprezyden...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Prokuratura bada, czy wpis radnego znieważył ukraińskość dyrektorki szkoły w Bartoszycach
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • PSL wypiera się, iż podejrzany o pedofilię Ariel Sz. z Kętrzyna, był ich działaczem
  • Wiceprezydent Olsztyna ds edukacji i kultury udostępniła wulgarny wpis Gretkowskiej
  • Dziennikarza Kraskowskiego aresztowano na podstawie naciąganych poszlak, ustaliła "Rz"
  • "Uzdrowisko Górowo Iławeckie" otwarte. Koszty pokryje budżet gminy
  • Podsumowanie 7 miesięcy rządów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Trzeciej Drogi w 50 punktach
  • Prof. Nowak: Dlaczego prezydent Zełenski (Wowa) "odpalił" antypolską bombę?
  • LIST OTWARTY związkowców do poseł Urszuli Pasławskiej w sprawie konsolidacji szpitali
  • Radni KO i PSL z Sejmiku płacą grosze za mieszkania – ujawniła radna Astramowicz-Leyk
  • Prezydent RP odebrał Order Orła Białego Prezydentowi Ukrainy
  • Msza święta w intencji kard. Henryka Gulbinowicza

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.