Jak co rok na wiosnę rodzice zapisują do placówek przedszkolnych swoje dzieci. Nic w tym nadzwyczajnego, gdyby nie pewien fakt, który zakłócił dotychczasowe status quo i zburzył dobrze prosperujący biznes w Olsztynie!
Opis przypadku
Wszystko zaczęło się w lutym br. od anonimowego apelu (pismo) jakie otrzymali wszyscy Radni RM Olsztyna w którym autor(zy) podnieśli kwestię irracjonalnego finansowania tzw. przedszkoli konkursowych (100% dotacji). W podpisie apelu umieszczono pseudonim „Mały Przedszkolak” (dalej Przedszkolak).
Już we wstępie pisma „Przedszkolak” wyłożył meritum i cel jaki mu przyświecał cyt.: „Szanowny Panie Przewodniczący Rady Miasta Olsztyna, Szanowni Radni Miasta Olsztyna, Szanowni Przedstawiciele Placówek Niepublicznych. Bardzo prosimy o ustosunkowanie się do naszego apelu. W naszym mieście, likwidowane są placówki miejskie - przedszkola miejskie, ponieważ jest niż demograficzny, rozumiemy, że miasto szuka oszczędności, ponieważ niż demograficzny atakuje.
Natomiast nie potrafimy zrozumieć, dlaczego nadal utrzymywane są przedszkola konkursowe, a miejskie likwidowane, dlatego zwracamy się z apelem.
Aby przyjrzeć się w sprawie zasadności dalszego finansowania przedszkoli konkursowych (100% dotacji), wycofanie konkursów, zatrzyma likwidacje kolejnych placówek miejskich oraz zapewni rywalizacje w ofercie edukacyjnej przedszkoli niepublicznych…”.
Co ciekawe wśród adresatów apelu zabrakło (pominięto) Prezydenta Olsztyna i cały aparat administracyjny odpowiedzialny za edukację przedszkolną w mieście!
Najwidoczniej „Przedszkolak” pomny dotychczasowych działań władzy dobrze wie, że nadzieja na zmianę tej kontrowersyjnej (zakwestionowanej) sytuacji tkwi wyłącznie w próbie upublicznienia tematu!
Może Rada Miasta (organ uchwałodawczy) w przekonaniu „Przedszkolaka” pochyli się nad co najmniej dyskusyjnym, obciążającym budżet miasta procederem.
Tu jeszcze raz odwołam się do treści pisma na które postanowiłem zareagować cyt.: „(…) Dlatego teraz w WAS nadzieja, że skończycie z rozdawnictwem, przywróćcie uczciwe zasady finansowania przedszkoli w Olsztynie i znajdziecie blisko 10 MLN złotych oszczędności dla budżetu miasta! A tak naprawdę więcej, ponieważ jeśli nie wypełnimy wszystkich miejsc w placówkach miejskich, dotacja w Olsztynie wzrośnie jeszcze bardziej co przysporzy wielki problem dla budżetu miasta (…)”.
Interpelacja Radnego
Pismo wpłynęło (poprzez komunikator dedykowany radnym) w pierwszej dekadzie lutego. Zawierało analizę (opis sytuacji), która podważała (utrzymanie) system tzw. przedszkoli konkursowych, tj. przedszkoli prowadzonych przez podmioty inne niż gmina, finansowanych na poziomie 100% dotacji, identycznie jak przedszkola publiczne. Co istotne poruszono w nim konsekwencje finansowe utrzymywania takiego stanu.
Pismo kończy się apelem o podjęcie uchwały (załączono taki projekt uchwały w sprawie zakończenia finansowania przedszkoli konkursowych na zasadach 100% dotacji wraz uzasadnieniem).
Wobec takich stwierdzeń i przedstawionego przez „Przedszkolaka” opisu rzeczy nie mogłem nie zareagować. Podjąłem więc działania weryfikujące te informacje. W pierwszej kolejności odpowiedziałem na korespondencję „Przedszkolaka” (jak się okazało byłem jedynym, który podjął działania weryfikujące zawarte w piśmie treści).
Następnie wziąłem udział (20 lutego) w posiedzeniu (nie jestem stałym członkiem) Komisji Edukacji, gdzie poprosiłem o odniesienie się do zawartych w piśmie „Przedszkolaka” hipotez.
Jakie odniosłem wrażenie słuchając wyjaśnień Pani W-ce Prezydent oraz dyr. Wydziału Edukacji? Miasto broniło (w tamtym momencie) dotychczasowego stanu i negowało tezy postawione przez „Przedszkolaka”.
Te wyjaśnienia nie przekonały mnie wobec czego zapowiedziałem złożenie Interpelacji. Poprosiłem również o zaproszenie mnie w roli obserwatora na ewentualne posiedzenie przyszłej komisji konkursowej. Opisałem powyższe w felietonie (portal Debata 26 luty 2026r) pt. „Przedszkola konkursowe w Olsztynie – potrzeba czy maszynka do robienia pieniędzy?”.
Odpowiedź miasta pełna wątpliwości (sprzeczności)
Odpowiedź na złożoną Interpelację otrzymałem 23 marca. Opasłe „tomisko” (osiem stron odpowiedzi na zadane pytania i dwadzieścia załączników - 160 kartek) nie rozwiało moich wątpliwości, a wręcz potwierdziło, że „Przedszkolak” wie co w trawie piszczy. Od końca marca przyglądam się „manewrom” w kwestii naboru. Pierwszy etap naboru wykazał, że miasto dysponuje 470 miejscami.
Drugi etap naboru (rekrutacja uzupełniająca) trwa do 27 maja. Co z tego wyniknie? Czy będą dalej wolne miejsca w przedszkolach miejskich?
Bareja, by tego nie wymyślił
Przyznam, że rozbawiło mnie ostatnio pismo skierowane (5.05.2026r) do Radnych podpisane przez dwadzieścia dwie Panie Dyrektor Przedszkoli Miejskich i jednego Pana Dyrektora w sprawie cyt: „(…) zakończenia finansowania niepublicznych przedszkoli konkursowych, składamy na ręce Pana Przewodniczącego wyrazy podziękowania i uznania za zaangażowanie i podjęte działania na rzecz przedszkoli miejskich wszystkim Radnym Rady Miasta Olsztyna. Działając w trosce. o dobro przedszkoli miejskich, podjęliście Państwo działania zmierzające w kierunku utrzymania przedszkoli miejskich w obecnym stanie, nie powodującym likwidacji placówek i etatów.
Dziękujemy Państwu za podjęcie uchwały, która z pewnością ustabilizuje sytuację przedszkoli publicznych i zwiększy ich konkurencyjność w stosunku do niepublicznych podmiotów wychowania przedszkolnego funkcjonujących na terenie Miasta Olsztyna”.
Zapytam - W którym momencie Oni (Radni) pochylili się nad Wami? Czy po piśmie (apelu) „Przedszkolaka”? Czy po tym jak zacząłem zadawać niewygodne pytania w imieniu niezorientowanych w sprawie rodziców?
Proszę wybaczyć, że posługuję się aż nadto cytatem ale właśnie cytaty najlepiej oddają farsę całej tej sytuacji, którą broniły Panie W-ce Prezydent i Dyr. Wydziału Edukacji. Cyt.: „ (…) Jednakże Państwa działania wskazują na wysoki poziom zrozumienia potrzeb mieszkańców i ich dzieci, ale też wpływają na komfort pracy nauczycieli i pracowników niepedagogicznych miejskich placówek.
Wyrażamy wdzięczność, że bierzecie Państwo pod uwagę w swoich działaniach dobro przedszkoli miejskich prowadzonych przez miasto, które realizują zadanie własne gminy i macie Państwo świadomość, że ograniczanie miejskich przedszkoli na rzecz placówek niepublicznych nie powinno być tendencją realizowaną przez gminę wyłącznie z uwagi na niższe koszty i oczekiwane oszczędności, co pokazały ostatnio sytuacje zamknięcia przez właścicieli przedszkoli prywatnych ,,Dorotka" i Beścik …" itd.
Piękna laudacja. To się nazywa miękkie lądowanie – nieprawdaż? Można więc zadać pytanie, jeżeli w ostatnich latach były wolne miejsca w przedszkolach miejski, po co dofinansowywano przedszkola prywatne w 100%?
Mając świadomość, że dofinansowujemy w 100% ponad 1000 dzieci w prywatnych przedszkolach, nie lepiej zwiększyć ilość oddziałów, a nie niespełna 10 miesięcy temu, zamykać przedszkola, likwidować oddziały przedszkolne, czyli de facto ograniczać miejskie możliwości przyjmowania dzieci? Czy to nie wygląda jak działanie na korzyść prywatnych podmiotów?
Dzisiaj Dyrektorzy przedszkoli dzielnie dziękują Wiceprezydent Olsztyna i Pani Dyrektor (doprawdy to wzruszająca postawa), to dobrze bo dobre czyny trzeba wspierać. Ale gdzie byli dyrektorzy gdy zamykano miejskie przedszkola, likwidowano oddziały przeszło 10 miesięcy temu?
Czy Dyrektorzy mając wiedzę o funkcjonowaniu systemu dotacyjnego oraz ilości dzieci nie mieli świadomości gdzie można zaoszczędzić i jak uratować koleżanki i kolegów z likwidowanych placówek miejskich?
Gdzie była Państwa solidarność? Być może – nie mieli wiedzy? Być może nie mieli odwagi dzielić się nią? Być może uznali, że i tak nikt ich nie posłucha? A może ocenili, że łatwiej było „schować głowę w piasek” i poczekać na kogoś kto pod pseudonimem „Małym Przedszkolak” obnaży tę niegospodarność i załatwi problem za nich? Może …
Dzisiaj na te pytania nie musimy znać odpowiedzi, było minęło. Ważne jednak aby na przyszłość Dyrektorzy skorzystali z tego wspólnego frontu i jako fachowcy od oświaty powiedzieli czy da się przywrócić zlikwidowane miejsca w miejskich przedszkolach?
Czy może środki, które można było oszczędzić lub które się zaoszczędzi będą na tyle duże że nie zginą w „budżetowym worku”, ale znajda się jak w worku Świętego Mikołaja i zostaną spożytkowane na remont np. „6”?
Finał sprawy?
Na finał musimy poczekać do początku czerwca. Nie obserwuję lokalnych portali społecznościowych, ale wiem, że toczy się tam dyskusja i szukanie odpowiedzi na pytanie – co robić? Jaką decyzję podjąć (przepisać czy zostawić).
Jako dziadek przyglądam się (mam wnuka w wieku przedszkolnym) tej całej sprawie. Dyrektorzy (placówki niepubliczne), rodzice piszą petycje i wyrażają swoje niepokoje. Dużo jest dezinformacji wprowadzających rodziców w błąd. Skąd ta nerwowa sytuacja?
Niestety miasto zaniedbało sprawy porządkujące ten obszar edukacji. O ile w 2015 roku i kolejnych latach miało to swoje uzasadnienie (tj. przedszkola prowadzone przez podmioty inne niż gmina, finansowanych na poziomie 100% dotacji) o tyle niż demograficzny na który często powołują się urzędnicy (zamykając przedszkola bądź ograniczając ilość oddziałów przedszkolnych) już obecnie nie uzasadnia takiego finansowania.
Szkoda, że takiego podejścia nie było np. w 2023 roku, kiedy miasto posiadało już(!) wolne miejsca w swoich zasobach miejskich.
Jako dziadek trzymam kciuki za rozwiązania przyjazne dla dzieci i ich rodziców, a do sprawy wrócę, kiedy wszystko będzie już rozstrzygnięte.
Jarosław Babalski
Niezrzeszony Radny Rady Miasta Olsztyna


Skomentuj
Komentuj jako gość