logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

czwartek, luty 19, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Mariusz Korejwo
  • Azyl Polska II

Mariusz Korejwo

Azyl Polska II

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 22 październik 2017 18:50
Mariusz Korejwo

Latem br. na portalu „Debaty” pojawił się krótki, anonimowy tekst pt. „Azyl Polska” sławiący postawę Polaków w sprawie. uchodźców z Azji i Afryki, postawę z gruntu odmienną od obowiązującej w krajach starej Unii Europejskiej. Wykorzystując tytuł publikacji oraz - częściowo - jej merytoryczną zawartość, chciałbym zastanowić się nad jedną z możliwych konsekwencji takiej postawy.


Łatwo jest snuć czarne wizje nieodległej przyszłości Starego Kontynentu (w tym Polski). Czyni się to często, bo zagrożeń na horyzoncie, często wcale nie odległym, jest mnóstwo. Te nazwane dotyczą sfer polityki, demografii, ekologii, kultury. Nienazwanych jest jeszcze więcej. Trudniej natrafić na - inne niż propagando- we – prognozy choć odrobinę optymistyczne. W gruncie rzeczy znam jedną: bazując na doświadczeniach Fatimy, wierzący chcą widzieć w naszym kraju miejsce nie tylko zachowania, ale i odrodzenia czegoś, co można by nazwać naszym światem.

W sumie jednak nie o optymizm czy pesymizm idzie, ale próbę spojrzenia na nas samych i nasze otoczenie z nieco odmiennej perspektywy. Będzie nią potraktowanie polskich odmienności jako szansy, a nie zagrożenia.


*


W latach 80. XX w. Polska była terenem ożywionej dyskusji na tematy ekologiczne. Jeden z jej wątków stanowił o unikatowym charakterze naszych krajowych rzek. Dekady zaniedbań rozwojowych, infrastrukturalnych oraz państwowa bieda sprawiły, że uniknęliśmy realizowanych na masową skalę w świecie zachodnim regulacji, czyniących z tamtejszych „cieków wodnych” niewiele więcej niż betonowe koryta o nudnym, jednostajnym biegu. To samo zacofanie, które zubożało gospodarkę narodową eliminując wody śródlądowe jako szlaki transportowe, niespodziewanie uczyniło z nas posiadaczy dóbr rzadkich. Staliśmy się obiektem zazdrości społeczeństw o wiele bardziej rozwiniętych oraz bogatszych, ale pozbawionych lwiej części rodzimego ekosystemu. Przynajmniej w tej mierze (chłopskie furmanki, bociany, dzikie łąki) Zachód cokolwiek zazdrościł Polakom, chociaż całą zasługą było tu zaniechanie. Nie byłby to ostatni raz, kiedy „zacofanie” chroni nas przed popełnieniem – być może – błędów natury zasadniczej.


*

Jako państwo, naród, społeczeństwo włączyliśmy się pod koniec ubiegłego wieku do naturalnego środowiska cywilizacji zachodniej (czy też powróciliśmy do niego) na prawach ubogiego krewnego. Taka pozycja sprawiła, że oczywistym nad Wisłą stał się model rozwojowy bazujący na strategii „modernizacji imitatorskiej”. Silne, nie tylko u rządzących, było przeświadczenie, że nie dysponując kapitałem finansowym, organizacyjnym, prawnym, gospodarczym itd., skazani jesteśmy na gonienie lepszych od siebie powtarzając drogę, którą tamci już przebyli. Na porządku dziennym było (i jest nadal) kopiowanie rozwiązań wymyślonych gdzie indziej. Odstępstwa od tego paradygmatu traktowane były jako objaw myślenia zaściankowego, ciemnogrodzkiego. Głosy krytyczne zbywano jako produkt mentalności sowieckiej (nikt np. w ogóle poważnie nie zastanawiał się, czy istnieje inne rozwiązanie dla PGR niż ich punktowa likwidacja). Blisko 40 milionów mieszkańców kraju postrzegano jako jedyny jego kapitał - ludzi tych traktowano zresztą w zasadzie wyłącznie jako siła robocza, masy konsumenckie, mięso wyborcze.

Sami Polacy też zresztą podzielili się na tych, którzy chcą / mogą gonić wzorce z Zachodu i całą, na ogół dość pasywną, resztę. Przez ostatnie ćwierć wieku Polska i Polacy zajęci byli nade wszystko nadrabianiem zaległości w sferze materialnej. Odbijaliśmy sobie mizerię dekad poprzednich kupując coraz to lepsze auta, coraz bardziej kolorowe telewizory, przeprowadzając się do coraz większych i bardziej komfortowo wyposażonych mieszkań. Zdobywając dyplomy. Polak, skupiając się na dorabianiu, pozostawił sferę świadomościową (duchową) tam, gdzie ona była na początku drogi. Funkcjonowała ona na zasadzie wsobnej – zarezerwowana dla potrzeb indywidualnych, osobistych, by nie rzec: intymnych. Oczywiście, że podlegała zmianom, ale nie zasadniczym: Polak (trochę z przymusu, trochę z wyboru) dbał głównie o siebie, o swoją rodzinę, o krąg najbliższych. Po prostu dlatego, że są to jedyne pewniki, prawdziwy fundament: każde kolejne badanie socjologiczne wykazuje, że wśród wartości najwyżej przez Polaków cenionych znajduje się stabilizacja i rodzina – pojęcia traktowane nieomal jako równoważniki. Stąd m.in. poważny niedobór aktywności obywatelskiej, a przy okazji i fakt, że nie starcza nam energii, czasu ani chęci na modernizację owych „wartości” w duchu europejskim.

To zresztą nie cały obraz, trzeba tu koniecznie dodać, że nadmiar energii buzujący w warstwach aspirujących rozładowała milionowa emigracja zarobkowa. Kolejne rzesze skorumpował korporacyjny system wyścigu szczurów. Całe pokolenie skute zostało łańcuchem kredytów mieszkaniowych. Poniżej uplasowana została liczna, pozbawiona nadziei reszta, zbawiana coraz głupszą telewizją i sieciowymi promocjami. Tak, czy inaczej, materialny głód Polaków został zagospodarowany.

Jednocześnie jego istnienie sprawiło, że „modernizacja imitatorska” w sferze mentalnej nigdy nie dotknęła Polaków w sposób masowy, a już na pewno nie była dogłębna. Postulaty rewolucji obyczajowej a nawet ontologicznej w wersji nowoczesnej, obejmujące takie zagadnienia jak aborcja, eutanazja, seksualizm, kształt rodziny, zasada antyreligijności życia zorganizowanego (itp.), zaraziły krzykliwą i wpływową, ale cieniutką jak politura warstwę społeczną w Polsce. Na pewno jednak nie przeorały mentalności ludu nadwiślańskiego.

Inaczej mówiąc, chociaż na pewno możliwe są tu dywagacje głębszej natury, byliśmy zbyt zajęci sprawami podstawowymi, przyziemnymi, aby przejąć się bredniami zajmującymi umysły znudzonych, przesyconych społeczeństw zachodnich. Różnice mają zresztą znacznie szerszą paletę: żadne z wiodących społeczeństw zachodnich nie posiada tak głębokiego, podwójnego doświadczenia totalitaryzmu, z kolei u nas nieobecne są np. kwestie zaszłości kolonialnych, które tak bardzo zatruwają mentalność ludzi Zachodu (sposób traktowania ludności niepolskiej w II RP stanowił by tu analogię, sądzę jednak, że fałszywą). Marek Migalski w złowróżbnym tekście1 pisze, że po przeszło dziesięciu latach od akcesji do struktur UE zaczyna nas różnić „wszystko” od krajów jej twardego jądra: od poglądów na kształt przyszłej Unii, poprzez ocenę wspólnej waluty, sytuacji wojennych imigrantów, roli mniejszości seksualnych aż po relacje z USA. Brzmi to groźnie, bo owe różnice ewoluować mogą aż do momentu alienacji III RP, zepchnięcia jej do szarej strefy wpływów geopolitycznych.

Jednak modernizacja cywilizacyjna Zachodu, kierunek obieranych tam dróg nie odbywa się bezkosztowo. Kolejne kry-zysy jedynie uwypuklają istnienie swoistych „wad rozwojowych” i już wkrótce może okazać się, że nie są to tylko potknięcia („kryzys” znamionuje chwilowe zawirowania w ogólnie sprawnym mechanizmie) ale początki generalnego krachu. Już dziś całkiem sporo jest osób tak właśnie definiujących sytuację.

Jest przecież aż nadto dowodów na to, że rozpad rodziny, napędzany m.in. poprzez już nawet nie afirmację, lecz wręcz propagowanie zachowań i związków „nietradycyjnych seksualnie” wcale nie staje się zaczynem nowej tkanki społecznej a raczej jej zanikiem. Legislacyjne wybryki w postaci np. zakazu „mowy nienawiści” nie budują świata wolnościowego i tolerancyjnego (a więc pozbawionego agresji i nienawiści), lecz raczej tworzą nowe kryteria wykluczeń, pola obłudy i pryncypialnych podziałów ludzi na lepszych i gorszych. Obłędna tolerantoza wykluczająca opór przed milionami imigrantów, przybywających również z terenów tradycyjnie już wrogich europejskiej cywilizacji, nie przyczynia się ani do umniejszenia wojennych cierpień w miejscach, gdzie wojny są toczone, ani nie poprawia sytuacji ekonomicznej państw, które owe miliony do siebie ściągają. Litanię błędów i obłędów można by ciągnąć w nieskończoność, pamiętając i o grzechach wyglądających dziś już nieomal jako poczciwe: to jest wypieranie zasad wspólnotowych na rzecz tradycyjnego dyktatu silnych, uprawianie gabinetowej polityki, niedobór demokracji struktur paneuropejskich.

Nadto niezbędne jest pewne uzupełnienie. Wymieniony katalog różnic w ocenie szeregu zjawisk dręczących dzisiaj białą cywilizację generowany jest przez elity – głównie polityczne, medialne, uniwersyteckie – niekoniecznie zaś podzielany przez społeczeństwa Zachodu. Przeciwnie, w siłę rosną te grupy społeczne, które własnych elit nie rozumieją, ich poglądów nie podzielają, i chociaż - jak się może wydawać - dostrzegalny bunt dołów nie ma klarownej wizji własnych celów, to przecież jeszcze nie oznacza, że pozbawiony jest znaczenia.

Jeśli nasze rodzime „zapóźnienie” sprawia, że w Polsce wciąż spokojnie położyć się można w szpitalu bez obawy o uśmiercenie w majestacie prawa; jeżeli piłkarz nie musi w oznaczone odgórnie dni zakładać tęczowych sznurówek, a uczniowie w szkołach składać progejowskich deklaracji, jeżeli nie idzie się do więzienia za głoszenie poglądów nieprzychylnych muzułmanom; jeżeli w Poznaniu, Warszawie, czy Gdańsku wciąż jeszcze nie maszariackich patroli, a ciężarówki świętych bojowników nie taranują spacerowiczów na deptakach kurortów, to już wkrótce może się okazać, że Polska jest jednym z ostatnich w miarę normalnych państw Starego Kontynentu. Że tu znajdują się wszystkie odpowiedzi na pytania, które zadają zawiedzione własnymi elitami, wściekłe, wychowywane w postmodernistycznym nihilizmie społeczeństwa.

Samobójcze wariactwa Zachodu już pijarowsko wykorzystuje Moskwa. Reżim Putina nagle odkrył uroki wiary i Kościoła (we wschodnim wydaniu, oczywiście) a z nimi – konserwatywne walory familijnego życia. Wszystko to w autokratycznym, niewydolnym państwie, budowanym przez społeczeństwo (?) zdegenerowane jak chyba żadne inne. Rosja więc nie jest odpowiedzią. Nie może nią być.

Czy może nią być Polska ? Jest przecież większa i ludniejsza niż Czechy i Węgry. Lepiej zorganizowana i bogatsza niż Bułgaria i Rumunia. Przyjeżdżający nad Wisłę „zwykli” Niemcy, Francuzi, Włosi z ulgą i niejakim zdziwieniem dowiadują się, że u nas nie ma dzielnic niedostępnych dla policji, nie widzą na krzyżówkach miast wojskowych patroli z długą bronią, wiedzą też, że nie odbył się tutaj ani jeden zamach terrorystyczny. Na początek to chyba całkiem sporo.

Polska więc już dzisiaj może odgrywać rolę skansenu, do którego przyjeżdża się z przyjemnością aby bawić się w nostalgię, tęsknotę za tym co było. Niewątpliwie jednak może stać się czymś więcej, bo aż alternatywą. Wariantem nowoczesnego, bezpiecznego państwa dobrobytu (w politologicznym sensie welferstate) ale pozbawionym postnowoczesnych szaleństw socjotechniki.

Warunkiem jest uczynienie z własnych „zapóźnień” cnoty, a nie obiektu wstydu. Program pozytywny pozostaje do zrealizowania, ale jedno w tym zakresie wydaje się pewnikiem już od progu: nie możemy poddawać się bezmyślnej kalkomanii. W tym sensie rozległy kryzys Europy okazać się może zbawienny: nic tak nie hartuje jak trudy, nic tak nie doświadcza jak przeszkody do pokonania. Przecież lepiej się uczyć na błędach popełnianych przez innych.
Mariusz Korejwo
Dr historii, pracownik Archiwum Państwowego w Olsztynie
1. Marek Migalski, Unia nie chce już oswajać dzikich plemion, http://www.rp.pl, publikacja: 5 września 2017 r.

Tweet
Pin It
  • Poprzedni artykuł
  • Następny artykuł

Skomentuj

Komentuj jako gość

    0

    Biorą udział w konwersacji

    Komentarze (5)

    • Sortuj - najpierw najstarsze
    • Sortuj - najpierw najnowsze
    • Subskrybuj poprzez e-mail
    • Gość - EWA

      Odnośnik bezpośredni

      O czym ten artykuł i po co?
      Niby Polska ma być normalnym państwem na tle Zachodu i Wschodu? W sumie o degeneracji Zachodu szkoda pisać, bo pod pewnymi względami Autor ma rację. Ale zastanawiam się, czy splunięcie na Rosję nie jest podyktowane obowiązującą obecnie "linią polityczną"
      Nie lubię Rosji z racji oczywistych zaszłości historycznych, ale nasuwają się pytania:
      1. czy zdegenerowani Rosjanie witaliby z radością bazy obcych wojsk u siebie?
      2. czy zdegenerowani Rosjanie podtrzymywaliby podatkami państwo, które hołduje ich oprawcom?
      3. czy degeneracja Rosjan polegająca na usuwaniu różnych "organizacji pozarządowych" dopuściłaby, aby istniała organizacja, która postuluje upokorzenie Polaków w formie przyznania Ukraińcom pracującym w Polsce prawo głosu w wyborach samorządowych ( jeśli wierzyć temu artykułowi:
      https://kresy.pl/wydarzenia/polska/giedroyciowcy-chca-przyznania-praw-wyborczych-ukrainskim-imigrantom/
      Nie słyszałam ani czytałam, żeby na podobny pomysł wpadł Zachód.....
      Cóż znaczy zatem obywatelstwo polskie i Konstytucja? Czyżby Polacy zasłużyli sobie na takie upokorzenie, żeby ich głos liczył się tak samo, jak głos murarza z Ukrainy, który przyjechał do pracy?
      Nie wspomnę o autorytaryzmie władz samorządowych.
      Może by tak wrócić do rzeczywistości i zastanowić się, co właściwie oznaczają słowa "Bóg Honor Ojczyzna " na sztandarach. Chyba nie są synonimem służalczości wobec obcych?

      około 8 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - brat Albert

      Odnośnik bezpośredni

      Pani EWO!
      Tak trudno w Polsce o polityków i rządzących, którzy by pojęli, że mamy prawo oczekiwać od państwa, iż będzie bronić naszego sposobu życia czyli wiary i obyczajów, naszych rodzin i nas samych oraz naszej własności PRZED OBCYMI. Nie oczekuję, że państwo coś dla mnie zdobędzie ale, że pozwoli mi żyć skromnie lecz bez strachu.

      około 8 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - EWA

      Odnośnik bezpośredni

      Bracie Albercie, ale dlaczego trudno oczekiwać?
      Zamiast bezmyślnie głosować, trzeba wiedzieć, kogo się wybiera i czyje interesy będzie reprezentował.
      Sądzi Pan, że politycy działający na korzyść obcych nacji dadzą Panu żyć skromnie lecz bez strachu sami z siebie?

      około 8 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - brat Albert

      Odnośnik bezpośredni

      Pani Ewo!
      Nie sądzę. W demokracji nie może być inaczej. Demokracja jest dobra jedynie w wymiarze lokalnym. Na większą skalę lud/naród/społeczeństwo jest zwyczajnie za głupie żeby cokolwiek rozumieć. W efekcie mamy działania stadne i rządy mafii pod różnymi przykrywkami. Demokracja pozwala im działać w ukryciu i bez odpowiedzialności. Jeśli czegokolwiek jestem pewien to tego, że tzw. "suweren" mądrzej nie zagłosuje bo organicznie nie jest do tego zdolny. Zawsze da się zmanipulować.

      około 8 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - EWA

      Odnośnik bezpośredni

      Bracie Albercie,
      " jaki pan, taki kram" mówi stare przysłowie i to się sprawdza w skali makro i mikro. Durnie wybierają durniów, zdrajcy zdrajców, ludzie świadomi swoich - każdy swego. Tylko proporcje są niekorzystne dla świadomych.
      W efekcie w skali mikro mamy w Olsztynie budowaną potiomkinowską wielką wiochę, gdzie błyszczą nagradzane "wielgie" inwestycje, zaś po kątach dziury w jezdniach, koślawe chodniki, niedostatki infrastruktury i wzorcowe lekceważenie mieszkańców.
      A skoro już na naszych oczach jest budowana ta potiomkinowska wiocha, to ja się zapytowywuję, czy nie lepiej postawić "naszym" władzom pomnik ze złota za unijne pieniądze w centrum, coby wydatki dotacji na pusty łeb obywatela poszybowały w rankingach ? W ten sposób można by ocalić ponad 1000 drzew, co niebawem pójdą pod nóż, do dało by rezultat "dwa w jednym".

      około 8 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz

    Wyróżnione

    Lubiane

    System komentarzy oparty o Komento

    Komentarze

    Panie redaktorze,

    Patriarkhu w tym roku nie będzie. Będzie natomiast Furia, zespół nominowany w roku 2023 do paszportów Polityki. Ale jak w DM wolą...
    Radni apelują o zastąpienie „s...
    12 godzin(y) temu
    W czas się połapaliście, Patriarkh zdążył zagrać rok temu, nawet ich nie ma w tegorocznym line up'ie.
    Radni apelują o zastąpienie „s...
    12 godzin(y) temu
    Podobnie... działająca przy miejscowej parafii Akcja Katolicka napisała do władz Miłakowa w powiecie ostródzkim skargę na grupę artystyczną Wiedźmuchy...
    Radni apelują o zastąpienie „s...
    22 godzin(y) temu
    "Które kraje są przeciwko Mercosur?
    9 stycznia 2026 państwa członkowskie Unii Europejskiej w głosowaniu zgodziły się na podpisanie umowy. Przeciw był...
    Prezydent Olsztyna uprawia pij...
    1 dzień temu
    Analfabeta w zbyt małej koszuli.
    Sąd Rejonowy w Olsztynie uniew...
    1 dzień temu
    Ciemnogród....
    Radni apelują o zastąpienie „s...
    1 dzień temu

    Ostatnie blogi

    • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
    • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
    • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
    • 1

    Najczęściej czytane

    • W Zespole ośrodka Bublewicz był dyrektor departamentu urzędu marszałkowskiego
    • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
    • Jak rozliczono dotację dla Fundacji im. M.Bublewicza na "Ochronę Ostoi Derc"
    • „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego)
    • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości
    • Róbcie tak dalej, a wybory w 2027 ponownie wygra PiS, ale rządzić będzie D. Tusk
    • Trwałość projektu B. Bublewicz upływa w 2027 roku - odpowiedział urząd
    • Fundacja im. M. Bublewicza nie przekazywała dotacji na Szkołę im. M. Bublewicza
    • Petycja do KEP o aprobatę nazwy Sanktuarium Narodowe w Gietrzwałdzie
    • Co robi Jerzy Szmit w spółce PKS w Międzyrzecu Podlaskim?
    • Pracownik MOKu "ma w d...e chwałę polskiego oręża" w ramach "innych form działalności kulturalnej"
    • Ankieta III Czy podamy sobie rękę

    Wiadomości Olsztyn

    • Olsztyn

      • Sąd Rejonowy w Olsztynie uniewinnił działacza PiS Mieczysława Świstaka

        2026-02-17 21:04:18

        We wtorek 17 lutego Sąd Rejonowy w Olsztynie uchylił grzywnę 300 zł, wymierzoną olsztyńskiemu działaczowi...

      • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości

        Jarosław Babalski 2026-02-12 20:26:33

        Mój komentarz do aktywności medialnej prezydenta Roberta Szewczyka? Jeśli nie wiesz co dzieje się...

      • Jak rozliczono dotację dla Fundacji im. M.Bublewicza na "Ochronę Ostoi Derc"

        2026-02-11 12:03:19

        Urząd Marszałkowski w Olsztynie odpowiedział na moje pytania, czy projekt „OCHRONA RÓŻNORODNOŚCI BIOLOGICZNEJ...

    Wiadomości region

    • Region

      • Bezrobocie rośnie a ministerstwo obcięło aż o 84% Fundusz Pracy

        2026-02-18 09:37:18

        Gminy i Powiaty na Warmii i Mazurach biją na alarm w związku z ograniczeniem finansowania z...

      • Radni apelują o zastąpienie „satanistycznego festiwalu” w Dobrym Mieście, innym

        2026-02-17 22:15:29

        Jedenastu (na 15) radnych zaapelowało do burmistrz Dobrego Miasta Beaty Harań o odwołanie w...

      • Kto „szerzy kłamstwa”, media czy beneficjentka dotacji Beata Bublewicz?

        Adam Jerzy Socha 2026-02-14 17:08:50

        Beata Bublewicz, była poseł PO i zastępca dyrektora Departamentu Turystyki i Sportu Urzędu...

    Wiadomości Polska

    • Polska

      • W „Debacie” Arkadiusz Sz. ujawnia jak Helper przywłaszczał miliony...

        2026-02-18 14:05:47

        W lutowym numerze miesięcznika "Debata", który jest już w sprzedaży, szereg arcyciekawych...

      • Borowski za prawdę o Giertychu ma iść za kratki. Apel Frasyniuka i Bujaka

        2026-01-25 21:18:23

        Adam Borowski, 70-letni bohater walki o niepodległość Polski, działącz "Solidarności" i...

      • Szczęśliwi jak świnia w łajnie. (Jak naprawić Trybunał Konstytucyjny?)

        Bogdan Bachmura 2026-01-23 20:08:03

        W rankingach spraw ważnych dla Polaków w 2026 r. ta, o której chciałbym napisać, na czołówki się...

    O debacie

    • O Nas
    • Autorzy
    • Święta Warmia

    Archiwum

    • Archiwum miesięcznika
    • Archiwum IPN

    Polecamy

    • Klub Jagielloński
    • Teologia Polityczna

    Informacje o plikach cookie

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.