Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki odpowiedział na pismo 37 represjonowanych w stanie wojennym w sprawie honorowego pochówku gen. Kazimierza Dudka. Dokonana przez MSW interpretacja przepisów przesądziła o naszej racji – gen. Dudkowi nie należała się kompania honorowa. Ale też gorzko nam uzmysłowiła, że ten sam gen. Dudek zasłużyłby w III RP na honorowy pochówek gdyby choć jeden dzień był policjantem. Czytaj komentarz Bogdana Bachmury i odpowiedź min. J. Cichockiego.Kiedy dowiedziałem się o śmierci i dacie pogrzebu gen. Kazimierza Dudka postanowiłem pojechać na cmentarz. Byłem przekonany, że zastanę tam kompanię honorową i zobaczę pochówek z honorowym ceremoniałem. Pojechałem, bo chciałem to ujrzeć na własne oczy. Podobnie łatwo można było przewidzieć co będzie zawierała długo oczekiwana odpowiedź z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Oczywiście w obu przypadkach nie wymagało to żadnej specjalnej przenikliwości, wystarczyło doświadczenie realiów III RP.
Zerwanie instytucjonalnej ciągłości poprzez zamianę milicji na policję i nadanie funkcjonariuszom nowych stopni było zabiegiem czysto rytualnym, symboliczną jedynie cezurą. Prawdziwe życie służb mundurowych nadal pozostało w rękach ludzi „człowieka honoru”. Dla nadinspektora Józefa Gdańskiego, absolwenta Wyższej Szkoły Oficerskiej MO w Szczytnie rocznik 1981, Kazimierz Dudek to po prostu generał, któremu honorowa asysta należy się jak psu buda. Wystarczy, że poprosi rodzina i koledzy z SB. Niewygodne zarządzenie o ceremoniale honorowym było jedynie doraźną, możliwą do pokonania przeszkodą na drodze do oczywistego celu. Wystarczyła swobodnie rozszerzająca, podlana sosem chrześcijańskiego miłosierdzia, interpretacja przepisów.
Tym bardziej niczym nie zaskoczyło stanowisko w tej sprawie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Komendy Głównej Policji. Podzielenie argumentacji kolegi po fachu w sprawie interpretacji przepisów miałoby wymiar precedensowy i ośmieszający. Dlatego Komendant Główny Policji pomocną dłoń ograniczył do stwierdzenia, „że brak tak jednoznacznej, uwzględniającej obowiązujący stan prawny, wykładni przepisów (…) mógł przyczynić się pośrednio do błędnej, jak się okazało, decyzji jaką podjął Komendant Wojewódzki Policji w Olsztynie”. Nie zaskakuje także brak stanowiska w sprawie naszego wniosku o dymisję komendanta Gdańskiego czy wzmianki o jakichkolwiek innych konsekwencjach. Komentarza do bzdur jakie publicznie wypowiedział przy tej okazji komendant Gdański też raczej nikt nie oczekiwał.
Chyba po raz pierwszy w III RP lokalne środowisko dawnej solidarnościowej opozycji oraz stowarzyszeń kombatanckich wykazało się zdolnością wspólnego działania i oporu wobec niegodziwości i głupoty władzy. Pokazaliśmy, że „kombatanci” to nie tylko rytualny ozdobnik rocznicowych przemówień polityków, ale żywi i ciągle aktywni ludzie, których zdaniem warto się czasami „epatować”.
Dokonana przez MSW interpretacja przepisów przesądziła o naszej racji. Ale też gorzko nam uzmysłowiła, że ten sam gen. Dudek zasłużyłby w III RP na honorowy pochówek gdyby choć jeden dzień był policjantem.
Mam nadzieję, że komendant Józef Gdański zapoznał się ze stanowiskiem Komendy Głównej i MSW. Jeżeli tak, to ostatnia, kończąca całą sprawę piłka jest znów po jego stronie. Może tym razem skutecznie ją wykorzysta.
Bogdan Bachmur
Odpowiedż min. Jacka Cichockiego:


Skomentuj
Komentuj jako gość