„Problem, który skłonił naszych opiekunów do położenia kresu komunikacyjno - zimowej samowoli dotyczy 5 proc. zapominalskich kierowców. Pozostałe 95 proc. stosuje wprawdzie opony zimowe, ale i oni przecież nie dają gwarancji wyboru właściwego momentu ich wymiany. Przewodniczącą wspomnianego sejmowego zespołu komunikacyjnych aniołów - stróży jest „nasza” posłanka pani Beata Bublewicz”- pisze Bogdan Bachmura
A.Wołos
Sejmowy zespół do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego przygotowuje projekt wprowadzenia obowiązku stosowania opon zimowych od 1 listopada do 1 marca. Od wprowadzenia obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa, każdy następny przejaw troski państwa o nasze bezpieczeństwo przestał budzić moje zdziwienie. Jeżeli w sprawie opon coś może zaskakiwać, to późny, jak na standardy państwa opiekuńczego, koniec naszej wolności decydowania na czym i kiedy mamy jeździć. Finansowe i polityczne zyski ze straszenia i chronienia przed zgubnymi skutkami globalnego ocieplenia, biernego palenia, złego jedzenia, nędznego starzenia i wszelakich plag krowich, świńskich i ptasich zarażenia, to jeden z najlepiej funkcjonujących w demoliberalnym świecie systemów strzyżenia owiec. Jak zawsze, gdy władza urzędników nad zakresem naszych decyzji ulega kolejnemu poszerzeniu, w sprawie opon także można liczyć na lawinę argumentów dotyczących oczywistych zagrożeń ze strony kierowców przywiązanych do ich wersji letniej i zysków wynikających z kolejnej państwowej regulacji. Część z nich zapewne nie jest pozbawiona racji. Problem, który skłonił naszych opiekunów do położenia kresu komunikacyjno - zimowej samowoli dotyczy 5 proc. zapominalskich kierowców. Pozostałe 95 proc. stosuje wprawdzie opony zimowe, ale i oni przecież nie dają gwarancji wyboru właściwego momentu ich wymiany. Przewodniczącą wspomnianego sejmowego zespołu komunikacyjnych aniołów - stróży jest „nasza” posłanka pani Beata Bublewicz. Ma to związek z moimi obawami o zbiorowe bezpieczeństwo wynikające z istotnej wady demokracji, jaką jest problem reprezentatywności ludzi wybieranych przez tzw. większość. Nabiera on szczególnego znaczenia, gdy do głosu w sprawach dotyczących życia zbiorowego i stanowienia prawa dochodzą ludzie, których podstawowym mandatem do kawałka władzy jest popularność celebryty, komedianta, sportowca, wykreowanego przez media dziwaka lub kapitał nazwiska ich ambitnych członków rodziny. Gdy pochodząca ze sfery rozrywki publiczna rozpoznawalność staje się trampoliną politycznego sukcesu osób bez śladowych kwalifikacji, za to z ambicjami wpływania na bieg naszych spraw, to mamy prawo czuć się zagrożeni. Jak pokazuje praktyka mediokracji, głos ludu nie chroni przed obecnością takich ludzi w polityce, a marzenia o poprawie stanu obywatelskiej świadomości nigdy nie były bardziej utopijne. O ponadpartyjne porozumienia w sprawie powołania kolejnych zespołów do spraw otwarcia następnych państwowych parasoli bezpieczeństwa nad naszymi nieprzemyślanymi decyzjami możemy być spokojni. Brak należytej dyscypliny i pożądanych przez państwo demokratyczne zachowań obywateli występuje przecież w wielu, czekających na swoich regulatorów, obszarach. Jednak powołanie specjalnego zespołu, który nie tylko sezonowo, ale całorocznie zabezpieczyłby nas przed jazdą przypadkowych osób po politycznej bandzie nie mieści się w logice systemu. Cóż bowiem mogłoby do takiego samoograniczenia motywować? Poczucie przyzwoitości? A co z możliwością podciągnięcia na sejmowe wyżyny mniej znanych, lecz istotnych przy podziale politycznego tortu, partyjnych szaraków?
„Popularni inaczej” są na razie marginalizowani przez partyjnych liderów, ale przy obecnej ewolucji świadomości ludowego suwerena ich rosnące wpływy to tylko kwestia czasu. Oferowane przez nich usługi polityczne są na ogół marnej jakości, ponieważ ich kapitał popularności nie ma związku ze sferą polityczną i nie wymusza szczególnej na tym polu aktywności. Jaka jest szansa, że w takim otoczeniu podstawowym celem polityki będzie obrona wolności, a nie jej odbieranie? Sprawa opon zimowych pokazuje, że zmierzamy w kierunku zimy wolności z sejmową komisją bezpieczeństwa ruchu pieszego, która precyzyjnie ureguluje palący problem złamań i kontuzji spowodowanych jakością używanego w okresie zimowym obuwia.
Bogdan Bachmura


Skomentuj
Komentuj jako gość