„Tym większa radość byłaby z nadania Gimnazjum w Gietrzwałdzie imienia ks. Wojciecha Zinka, gdyby nie łyżka dziegciu, jaką okazała się kręta droga dojścia do tego patronatu. Otóż wniosek do Rady Gminy w Gietrzwałdzie dotyczył nadania imienia Wojciecha Zinka w brzmieniu: „Gimnazjum im. Wojciecha Zinka w Gietrzwałdzie”. […] Brak „księdza” w nazwie szkoły to nie przypadek, ani tym bardziej błąd, lecz wynik sprzeciwu zgłoszonego przez jednego z rodziców i „kompromisu” jaki osiągnięto kosztem tożsamości księdza Zinka”- pisze Bogdan Bachmura
16 czerwca 2012 r. odbędą się uroczystości nadania Gimnazjum w Gietrzwałdzie imienia Księdza Wojciecha Zinka. Z całą pewnością to wielka chwila nie tylko dla szkoły i miejscowości, w której Wojciech Zink pracował w 1924 r. jako subdiakon pod opieką tutejszego proboszcza ks. Hanowskiego, a następnie pełnił posługę duszpasterską po powrocie do diecezji w 1946 r. i gdzie został pochowany w 1969 r. obok swojej matki na tutejszym cmentarzu parafialnym. Człowiek, o którym Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński miał powiedzieć, że to „najsłynniejszy z księży w historii Kościoła rzymsko-katolickiego na Warmii”, nie miał dotychczas szczęścia do podobnych świadectw zbiorowej pamięci.
Urodzony w 1902 r. w Bydgoszczy Adalbert (Wojciech) Zink był synem Augustyny, z domu Tyżak, Warmianki z Woryt koło Gietrzwałdu i Antoniego Zinka. Aresztowany i wywieziony przez żołnierzy sowieckich w styczniu 1945 r.; na najważniejszą i najtrudniejszą próbę wiary i charakteru ks. Zink został wystawiony w latach największego stalinowskiego terroru, po usunięciu siłą 26 stycznia 1951 r. z diecezji warmińskiej administratora apostolskiego ks. Teodora Benscha. Tego samego dnia Rada Konsultorów Diecezjalnych wybrała na jego następcę ks. Wojciecha Zinka. Przeciwności, z którymi przyszło mu się zmagać, związane z próbami podporządkowania Kościoła władzom komunistycznym, znalazły swój finał 2 października 1953 r., tydzień po aresztowaniu Prymasa Wyszyńskiego, kiedy to ks. Wojciech Zink, rządca diecezji warmińskiej, został aresztowany i wywieziony do więzienia na Mokotowie, który opuścił po 16 miesiącach z zakazem powrotu do diecezji. Zezwolenie powrotu na Warmię otrzymał dopiero po październiku 1956 r. We fragmencie memoriału Episkopatu do Rady Ministrów z 8 maja 1953 r. zatytułowanego „Non possumus” poświęconym Warmii biskupi napisali, że to „co wycierpiał od władz administracyjnych taki ks. Zink w Olsztynie, autochton, człowiek, który całe życie dążył do Polski – trudno opisać. Mogłoby to największego przyjaciela wrogiem uczynić, choć nie złamało tego dzielnego Warmiaka”. Ksiądz Zink nie podpisał deklaracji Episkopatu akceptującej aresztowanie prymasa Wyszyńskiego. Nie wyraził też zgody na odczytanie z ambon informacji o jego aresztowaniu. To właśnie ten akt najwyższej odwagi i lojalności oraz słowa prymasa Wyszyńskiego o „Niemcu i psie”, którzy jako jedyni stanęli w jego obronie (pies prymasa, Baca, rzucił się na ubowców, którzy przyszli go aresztować) miały go rozsławić. W rzeczywistości to, co uczynił, okazało się dla wielu wyrzutem sumienia tak wielkim, że skazano go na dziesiątki lat zapomnienia.
Tym większa radość byłaby z nadania Gimnazjum w Gietrzwałdzie imienia ks. Wojciecha Zinka, gdyby nie łyżka dziegciu, jaką okazała się kręta droga dojścia do tego patronatu. Otóż wniosek do Rady Gminy w Gietrzwałdzie, złożony przez Kapitułę ds. Nadania Imienia Gimnazjum Gminnemu w Gietrzwałdzie, dotyczył nadania imienia Wojciecha Zinka w brzmieniu: „Gimnazjum im. Wojciecha Zinka w Gietrzwałdzie”. Ciekaw jestem, ilu z Państwa dostrzegło brak godności księdza przy nazwisku nowego patrona szkoły? W obszernym uzasadnieniu wniosku słowo „ksiądz” już występuje, i to wielokrotnie. Niestety, brak „księdza” w nazwie szkoły to nie przypadek, ani tym bardziej błąd, lecz wynik sprzeciwu zgłoszonego przez jednego z rodziców – członka Kapituły – i „kompromisu” jaki osiągnięto kosztem tożsamości księdza Zinka. Oczywiście protokół z posiedzenia Kapituły nie wspomina słowem o zaistniałej sytuacji. Tak spreparowany i przekazany pod głosowanie Radzie Gminy fortel udał się całkowicie. Zasugerowani nienaganną zawartością uzasadnienia wniosku radni nie dostrzegli braku dwóch literek przed nazwiskiem patrona i jednogłośnie uczynili nim człowieka, który zapewne nigdy nie istniał. Bo przecież syn Antoniego i Augustyny Zinków otrzymał na chrzcie imię Adalbert, który od 1925 r. jako ksiądz Adalbert (Wojciech) Zink żył do 1969 r. Z nakazu poprawności politycznej i z potrzeby zgody narodowej Kapituła ds. Nadania Imienia Gimnazjum, pozbawiła Wojciecha Zinka kapłaństwa. I wszystko zagrałoby według planu, gdyby nie dociekliwość Kurii Archidiecezji Warmińskiej - partnera, który był niezbędny do współpracy. Dopiero kategoryczna odmowa arcybiskupa Wojciecha Ziemby udziału w tak zaplanowanym przedstawieniu, otrzeźwiła członków Kapituły na tyle, że złożyli do Rady Gminy nowy, uzupełniony o prawdziwego ks. Wojciecha Zinka, wniosek. Oczywiście tłumacząc zaistniałą sytuację zwykłym błędem.
Miałem wątpliwości, czy warto opisywać krętą drogę, która doprowadziła do patronatu ks. Zinka nad gietrzwałdzkim gimnazjum. Wszak ostatecznie wszystko zakończyło się pomyślnie. Jednak sądu nad tożsamością księdza Zinka dokonali nie tylko ludzie, którym godność księdza z natury do wizerunku szkoły nie pasowała, ale również katolicy, dla tzw. świętego spokoju. Wszyscy, niezależnie od intencji, które nimi kierowały, odnowili ducha minionych, komunistycznych czasów, wpisując się w formę nowej, antyreligijnej krucjaty. Dopisując do historii ks. Zinka ciąg dalszy, jakże spójny z tym, czego doświadczył za życia. Pewnym wyjaśnieniem niechęci do kapłaństwa Wojciecha Zinka może być fragment protokołu z posiedzenia Kapituły, w którym czytamy: „niemieckie pochodzenie księdza, przywiązanie do warmińskości oraz nastawienie na dialog niejako antycypowały już kilkadziesiąt lat temu ideę zjednoczonej Europy”. Świeżo wykreowany na protoplastę Zjednoczonej Europy ks. Zink ze swoim kapłaństwem do nowego, demokratycznego i politycznie poprawnego świata nie pasował. Dzięki Bogu i czujności swoich braci w kapłaństwie jednak prawdziwy Ksiądz Wojciech Zink będzie patronem Gimnazjum w Gietrzwałdzie. Mam nadzieję, że w kronice szkoły powyższa historia zostanie utrwalona, by lekcja z niej płynąca nie została zmarnowana.
Bogdan Bachmura


Skomentuj
Komentuj jako gość