Łamy Gazety Olsztyńskiej to prawdziwa skarbnica wiedzy na temat olsztyńskiej delegatury IPN. Dzięki ich gościnności i skromnym wymaganiom stawianym rozmówcy mogliśmy w 2009 r. zapoznać się ze zdaniem Norberta Kasparka na temat przyczyn i kulis odwołania go z funkcji naczelnika olsztyńskiej delegatury IPN. Kilka dni temu, w 10 rocznicę powstania delegatury, jej obecny naczelnik zapoznał nas ze swoją autorską wersją prywatnego statusu publikacji pracowników IPN w „Debacie”.
Wrażenie wywołane oryginalnością spojrzenia naczelnika Grzegorza Jasińskiego przysłoniło nieco wiedzę jaką już następnego dnia podzielili się dwaj dziennikarze „GO” na temat pamiętnego odwołania Norberta Kasparka. Paweł Sobociński i tom napisali tak: „O olsztyńskim IPN było głośno w ostatnich latach głównie z powodu kontrowersyjnych publikacji pracownika instytutu Pawła Warota, które ujawniały współpracę z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa znanych w Olsztynie osób. Publikacji niesprawdzonych informacji sprzeciwiał się temu szef IPN Norbert Kasparek, który ostatecznie w 2009 r. został odwołany przez Janusza Kurtykę”.
Zwróciłem się pisemnie do red. Sobocińskiego z prośbą o wyjaśnienie zawartych w artykule nieprawdziwych informacji na temat przyczyn odwołania Norberta Kasparka i przedstawiających śp. prof. Janusza Kurtykę jako zwolennika publikacji niesprawdzonych informacji i prześladującego osoby sprzeciwiające się takim publikacjom. W odpowiedzi red. Sobociński poinformował mnie, że ostatnie zdania dotyczące Pana Norberta Kasparka popełnił jego wydawca Tomasz Boenke, który podpisał się pseudonimem „tom”. Zwróciłem się zatem z tymi samymi pytaniami do red. Boenke. Odpisał, że „Sformułowania, które zostały zamieszczone w artykule Pawła Sobocińskiego powstały wyłącznie w oparciu o znajdujące się w naszych archiwach artykuły, które ujrzały światło dzienne zimą 2009 r. po odwołaniu z funkcji szefa olsztyńskiej delegatury IPN prof. Kasparka”. Jako „dowód” red. Boenke przesłał mi notatkę z 2009 r. która zawiera informację, iż powodem odwołania Kasparka mógł być spór z jego podwładnym Pawłem Warotem oraz, że Andrzej Arseniuk, rzecznik IPN i Paweł Warot odmówili udzielenia informacji na ten temat. Drugi dowód red. Boenke to wspomniana na początku, kultowa już rozmowa występującego w roli podstawki do mikrofonu red. Brzozowskiego z Norbertem Kasparkiem, którego zdaniem „pod publikacjami Pawła Warota jako współautor podpisany powinien być także esbek, który wytworzył opisane dokumenty”. Brak takiego certyfikatu wiarygodności publikacji Pawła Warota i zgoda na to prezesa Kurtyki uczyniła z nich, według red. Boenke, zwolenników publikacji niesprawdzonych informacji i prześladowców heroicznego obrońcy naukowego warsztatu i badawczej rzetelności.
Oczywiście uzupełnienie wiedzy na temat wyczynów Pana Kasparka nie nastręczało red. Boenke zbytnich kłopotów. Wystarczyło sięgnąć po „Debatę” z marca 2009 r. i zadać sobie pytania, których nigdy nie zadał Panu Kasparkowi red. Brzozowski. Jednak w lansowanym z uporem i za wszelką cenę na łamach Gazety Olsztyńskiej wizerunku Norberta Kasparka jako skrzywdzonego obrońcy historycznej prawdy nie chodzi o fakty, ani tym bardziej wiarygodność jego słów. „Jazda Kasparkiem” służy celowi wyższemu, będąc dla dziennikarzy GO poręcznym i bezpiecznym narzędziem wyrażania własnych poglądów na lustrację i stosunku do „kontrowersyjnych publikacji pracownika Instytutu Pawła Warota”. Z tej perspektywy szkodliwość takich ludzi jak Warot jest tak oczywista, że nachalne żądania od red. Boenke weryfikacji „dowodów” oraz wiarygodności informacji wytworzonych na łamach Gazety Olsztyńskiej powinny być traktowane jak mobbing, a obrażanie pamięci nieżyjącej osoby jako ofiara złożona na ołtarzu słusznej sprawy.
Pomimo to, jako osoba jedynie pośrednio zainteresowana sprawą zaproponowałem red. Boenke zamieszczenie sprostowania sformułowań szkalujących dobre imię śp. prof. Janusz Kurtyki, ponieważ w przeciwnym razie będę zmuszony do poinformowania o wszystkim dr Łukasza Kamińskiego, prezesa IPN. Od tamtej pory, a minęło 6 dni, autor artykułu o wdzięcznym tytule „Bo pamięć to klucz, podobnie jak prawda” konsekwentnie milczy. Może dlatego, że nadal nie ma pewności, kto miałby to zrobić, bo w korespondencji red. Boenke, jako autor spornych sformułowań nadal występuje "Paweł Sobociński”.
Bogdan Bachmura


Skomentuj
Komentuj jako gość