„Decyzję o budowie nowego przedszkola poprzedziło odrzucenie oferty Agencji Mienia Wojskowego zakupu budynku przy ul. Artyleryjskiej w którym mieściło się przedszkole prywatne. Cena 1,5 mln zł okazała się dla prowadzącego przedszkole prywatnego właściciela zbyt wysoka. Miasto, pomimo propozycji dodatkowego upustu, nie zdecydowało się na zakup budynku i pozostawienie tam przedszkola niepublicznego. Różnica pomiędzy kosztem nowego przedszkola a ceną zaproponowaną przez AMW (nie licząc upustu) to 8,5 mln zł”- pisze Bogdan BachmuraBogdan Bachmura
Socjalizm przedszkolny
- Szczegóły
„Decyzję o budowie nowego przedszkola poprzedziło odrzucenie oferty Agencji Mienia Wojskowego zakupu budynku przy ul. Artyleryjskiej w którym mieściło się przedszkole prywatne. Cena 1,5 mln zł okazała się dla prowadzącego przedszkole prywatnego właściciela zbyt wysoka. Miasto, pomimo propozycji dodatkowego upustu, nie zdecydowało się na zakup budynku i pozostawienie tam przedszkola niepublicznego. Różnica pomiędzy kosztem nowego przedszkola a ceną zaproponowaną przez AMW (nie licząc upustu) to 8,5 mln zł”- pisze Bogdan BachmuraKomentarze (16)
-
Gość - brat Albert
Odnośnik bezpośredniNie chce Pan dzielić się wiedzą a potem narzeka, że naród głupi
))0 Lubię -
Gość - Norek
Odnośnik bezpośredniJakiż skromny ten hen, a jakiż wspaniałomyślny pan Łukasz. Panie hen, no nie daj się pan prosić. Ten portal to już i tak sieczka i degrengolada, bez jakiegoś pionu, charakteru. Jacy autorzy, taki portal.
0 Lubię -
Gość - hen
Odnośnik bezpośredni@ Norek:
Ma Pan rację, ten portal rzeczywiście jest bez jakiegoś pionu i charakteru.
A to dlatego, że większośc tu piszących ani \"ustawić\" do pionu sie nie da, ani wyrobić \"jedynie własciwego i słusznego\" charakteru, sobie już nie pozwoli.
Siec pełna jest równiez takich portali, gdzie dyskusja polega na powtarzaniu mantry w stylu \"łubudubu, łubudubu, niech zyje nam prezes...\". Tam i poglady są własciwe i kierunek słuszny. A od jakich 20 lat kazdy w tym kraju równiez ma pewne prawo wyboru. Przynajmniej towarzystwa.0 Lubię -
Gość - hen
Odnośnik bezpośredniBracie Albercie, narzekałem, \"że naród głupi\" (choć to nie do końca prawda) jedynie wtedy , jeśli wiedza była ogólnie dostępna, a brak jej wynikał li tylko z lenistwa \"narodu\".
0 Lubię -
Gość - hen
Odnośnik bezpośredniMinęło własnie dziesięć lat od czasu, kiedy prez. Małkowski postanowił zrealizować ideę \"prywatyzacji\" przedszkoli prowadzonych przez miasto. Nie do końca było to efektem \"namawiania\" dyrektorów. Znaczna część \"sprywatyzowanych\" przedszkoli miesciła się w budynkach należących do innych podmiotów - np. spółdzielni mieszkaniowych - i pozbycie się m. in. tego balastu było motorem sprawczym. Dyrektorzy tych placówek zostali postawieni przed alternatywą - albo bierzecie w swoje, albo i tak rozwiążemy umowę z włascicielem, a co wtedy będzie z wami..., Przy okazji - pewnie w ramach sprawdzenia środowiska - poddano \"prywatyzacji\" również kilka przedszkoli znajdujących się w miejskich budynkach.
Być może w tych przypadkach było \"namawianie\", ale praktycznie kazdy z dytektorów przedszkoli wie, jaka ulga dla nich jest wydobycie się spod skrzydeł miejskich urzędników.
Proces ten mógł być prowadzony i w następnych latach. Dyrektorzy następnych przedszkoli wnioskowali o prywatyzacje kierowanych przez nich placówek. Ale tu doszło do głosu \"społeczeństwo\" w postaci: rodziców, którzy zainteresowani byli jak najniższą zapłata za usługę, nauczycieli placówek i tym samym związków zawodowych, które to środowisko świadome było utraty przywilejów wynikających z \"Karty nauczyciela\" (nawiasem mówiąc od lat jednego z głównych winowajców upadającego poziomu edukacji) oraz radnych (w kazdym przypadku to ostatecznie rada miasta decydowała o prywatyzacji, tych juz dokonanuych również) boć przecież dwie pierwsze grupy i ich rodziny to wyborcy. Ten ostatni element był też związany z utrzymywaniem w Olsztynie przez wiele lat stawki odpłatności na poziomie ustalonym wtedy, kiedy ceny były w niektórych przypadkach o połowę lub więcej niższe.
Dyrektorzy placówek w żadnym miejscu nie byli tu hamulcem w dalszej prywatyzacji. Błyskawicznie bowiem zauwazyli, że odejście od urzędniczego nadzoru znacznie bardziej im się opłaca. I nie chodzi tu o nadzór nad edukacją, a nad finansowymi elementami prowadzenia placówki. Ponoszą bowiem absolutną odpowiedzialność za wszystko, a nie maja mozliwości przeciwstawić się idiotyzmom przez urzedników wymyślanym, za które to urzędnicy, oczywiście, żadnej odpowiedzialności nie biora. Niestety, ani rada miasta, ani urzędnicy miejscy nie mieli i nie mają jakiegokolwiek interesu w przełamaniu oporu rodziców i nauczycieli. Nota bene teksty w stylu\" Chcesz - bierz, ale sama bedziesz użerac się ze związkami\" słychac z najwyższych w pionie edukacji ust i dzisiaj.
Małkowskiemu się udało, bo po prostu \"urobił\" sobie ówczesną rade i czasem radzie pozostawało jedynie podpisać się pod jego pomysłami w znacznej części już praktycznie w reealizacji (może zabrzmi dziwnie, ale tu też po prostu miał jaja
).
Bogdan pisze o kosztach i nakładach na przedszkola publiczne i niepubliczne. Zgoda w stu procentach. Przedszkola niepubliczne są dla miasta tańsze. Znacznie tańsze. Pod jednym warunkiem: koszty musza byc liczone własciwie.
W latach ubiegłych, czyli do ostatniej regulacji odpłatności za przedszkola publiczne (niektórzy nazywają to podwyżka, ale żadnej podwyżki nie było, jedynie inny sposób liczenia) koszty były znacznie zawyżone. Bo jesli utrzymuje się przez kilka lat odpłatność zaniżoną, to wiadomo, że część opłacana przez misto rosła. I tym samym rosła tez dotacja dla przedszkoli niepublicznych, bo te 75 % naliczano od kwoty średniej nakładów łożonych z miejskiego budzetu na jednego przedszkolaka w publicznych przedszkolach. Złote czasy. Może prowadzące przedszkola niepubliczne beda miały nieco inne zdanie, ale cóż - ich prawo.
W czasie minionych kilku lat szereg placówek miejskich zostało wyremontowanych, odnowionych, wymieniono stałe wyposażenie, Nie za bardzo wiem, jak nakłady te liczono w budżecie - czy w koszty placówek, czy tez w koszty ogólne miasta, Tym samym przyznaje, że nie mam pojęcia, czy wpływały i w jaki sposób na koszty ogólne placówek przedszkolnych. Na pewno natomiast podstawowe koszty wynikają z codziennej eksploatacji.
Jak mawiał pewien prezes spółdzielni - zasada substydiowania skrośnego może być bardzo opłacalna - czyli przenosząc część kosztów budowy nowego budynku na wszystkich spółdzielców można obniżyć cenę metra kw. do 60 % ceny rynkowej i zaskarbić sobie wdzięczność wybranych. Czy i kto w przypadku edukacji przedszkolnej był wybranym i dlaczego - dziś już nie mam zamiaru dociekać.
Koszty ponoszone przez miasto na prowadzenie placówek przedszkolnych łatwo policzyć - są one doskonale znane, m. in. wspomnianemu przez Bogdana radnemu. Ile można zaoszczędzić w przypadku sprywatyzowania większości placówek (większości, bo musi zostac chociaż jedna publiczna jako punkt odniesienia) również - to 25 % nakładów średnich na jednego przedszkolaka pomnożone przez ilość przedszkolaków w placówkach do sprywatyzowania. Wielkość liczona w milionach złotych. Milionach, które mozna przeznaczyć na inne miejskie potrzeby. A jakoś ilości tych potrzeb nie ubywa.
Bogdan pisze o przedszkolu przy ul. Kutrzeby. Był plan przekazania go w ręce prywatne. I tu stwierdzę, że byłby to błąd. Zbudowane przez miasto, wyposazone przez miasto i prowadzone jako przedszkole publiczne byłoby bardzo dobrym punktem odniesienia do naliczania średnich kosztów na jednego przedszkolaka, czyli kwoty dotacji dla przedszkoli niepublicznych. Uważam, że w przypadku Olsztyna w rękach miejskich winny zostać jedynie przedszkole na Kutrzeby i przedszkola w budynkach uwazanych za zabytki (te drugie dlatego, że utrzymanie substancji zabytkowej jest znacznie droższe i trudniejsze). Pozostałe przedszkola, wszystkie bez wyjątku, powinny zostac sprywatyzowane. I zasady opracowane przez Cichonia i Małkowskiego były i są bardzo dobre. Wymagają jedynie pewnych, absolutnie kosmetycznych modyfikacji.
Pozytywy: oszczędności w budżecie miasta, uproszczenie zasad wspoółpracy, ułatwienie gospodarki finansowej placówek, likwidacja części poddanych \"karcie nauczyciela\", stworzenie rynku usług z prawdziwego zdarzenia
Wady: poczatkowy (tak, początkowy, a następnie ich spadek i stabilizacja) wzrost cen. Innych wad nie ma
No, oczywiscie \"wadą\" tego systemu jest znaczne, bardzo znaczne ograniczenie mozliwości \"zarządczych\" urzedników. Pisze \"zarządczych\" w cudzysłowiu, bo korespondencja wysyłana przez nich do kierowników wszystkich miejskich placówek edukacyjnych swiadczy o absolutnym braku tego typu umiejetności w tej grupie zawodowej. Świadczy też o braku znajomości podstawowych zasad działania organizmu zwanego miestem. Owszem, znaczna w tym zasługa radnych, ze szczególnym uwzględnieniem wspominanego przez Bogdana, ale to już całkiem inna para kaloszy.
Sprywatyzowanie częsci placówek przedszkolnych 10 lat temu nie sprowadziło do miasta żadnego diabła, nie wprowadziło żadnych nieporządanych zjawisk. Dokończenie tego procesu jest jak najbardziej zasadne. Praktycznie wszyscy pełniący funkcje dyrektorów przedszkoli olsztyńskich są do tego przygotowani i na pewno wsród tego środowiska nie ma żadnych \"hamulcowych\". Tu Bogdan bardzo się myli. Dla każdego kierującego przedszkolem oderwanie od miasta to znaczne, znaczne uproszczenie u ułatwienie działalności.
Od września ub. roku w przedszkolach publicznych, tak jak i w niepubvlicznych obowiązuje system umów cywilnoprawnych. Umowy oparte są na zasadach obowiązujących w kodeksie cywilnym. Niestety, nie pamiętaja i tym ani urzędnicy, ani jedna ze stron umowy, czyli rodzice. Obu tym grupom wydaje się, że nic od lat się nie zmieniło. Rodzice nie mają pojęcia co podpisywali i miec nie mają zamiaru. Urzędnicy na umowy zawarte przez kierujących placówkami z rodzicami równiez. A niektórym radnym ten element jeszce nie zagnieździł się w głowach.
Aleto tez inna para kaloszy.
Jak widać nie podawałem liczb. Zgodnie z pewną zasada - jesli ich za duzo, to i tak nikt nie zrozumie. Prawda jest to, co pisze Bogdan, że róznica pomiędzy
odpłatnoscią za przedszkola pub liczne i niepubliczne jest niewielka, ale jedynie w przypadku dzieci przebywających w nich około 9 godzin.
Natomiast przedszkola publiczne mają jeszcze jedną \"zaletę\" dla wybranych - system przyjęć. To jeden z ostatnich bastionów podziałów społeczeństwa. Preferencje dla \"samotnych matek\", które mają pierwszeństwo, a w rzeczywistości dzieci odprowadzają i przyprowadzają tatusiowie (lub wujkowie), preferencje dla \"krewnych i znajomych królików\", bo przeciez którz odmówi pani (panu) na stanowisku w mieście (niech tylko spróbuje!). Preferencje dla innych grup. Prywatyzacja nie zlikwiduje tego elementu (współczuję z góry tym, którzy poprowadzą przedszkola pozostawione w gestii miasta), ale znacznie ograniczy, co jest równiez porządanym celem w likwidacji społecznie niebezpiecznych patologii.
Ostatnio przesłano \"do konsultacji\" projekt zmian w systemie oświaty, obejmujący również sprawy dotyczące finansowania przedszkoli publicznych i niepublicznych. Jeszcze nie przeczytałem \"ze zrozumieniem\". Byc może wszystko to, co wyżej wktrótce nie będzie aktualne.
Nie piszę też o edukacji przedszkolnej. Ta sprawa leży w gestii wspólnego (WSPÓLNEGO!!!) działania przedszkola - bez względu na forme własności - i rodziców. Nie będzie edukacji,. jesli rodzicom zalezy jedynie na oddaniu dzieciaka do przechowania. Nie będzie edukacji, jesli prowadzący przedszkole zatrudni osoby, które nawet do \"przechowalni\" się nie nadaja. Nie będzie edukacji, jesli nadzór edukacyjny (czyli kuratoria) przedszkola będą miały w d....0 Lubię -
Gość - goo
Odnośnik bezpośredniPan Bogdan nie odkrył, że miasto miało już ruszać z budową przedszkola na swoim terenie w innej części os. Generałów. Czyli bez odkupowania budynków (zabytkowych). Tylko jakimś cudem Grzymowicz po nadmuchanym proteście co opisywał na swoim blogu Pan Kacprzycki od realizacji odstąpił. Jak się czyta o zaproszeniu \"drużyny\" żeby wykazać, że pusty plac to potrzebne boisko to śmiech bierze. I wybrał wariant najdroższy z nabyciem gruntu, usypaniem wielkiej skarpy, chęciami pozbycia się w prywatne ręce i stojącym pustym budynkiem. Bo tak jakby miastu nie zależało na zakończeniu inwestycji. A duże przedszkole jest potrzebne na nowych osiedlach a nie na Artyleryjskiej. Tak Panie Bogdanie.
0 Lubię -
Gość - Ł.M.
Odnośnik bezpośredniCiekaw jestem co z konkursem na dyrektora tego przedszkola. Dokładnie miesiąc temu minął termin składania ofert na dyrektora, a do dziś nic nie jest wiadome (informacja miała się ukazać na stronie http://www.edukacja.olsztyn.eu/)
Z tego co wiadome dyrektor ma zatrudnić pracowników i dokonać naboru dzieci, a planowany termin otwarcia już za niecałe dwa tygodnie.
\"Wyłoniony w drodze konkursu dyrektor będzie organizował pracę przedszkola, zatrudniał pracowników oraz dokona naboru dzieci
do przedszkola.
Planowane rozpoczęcie działalności przedszkola – 1 luty 2012 roku.\"
Może ktoś coś wie na ten temat?0 Lubię -
Gość - BB
Odnośnik bezpośredniJa zaś jestem ciekaw nawiązując o konkursie na dyrektora przedszkola, kto wygra konkurs na dyrektora SP 9
0 Lubię -
Gość - olo
Odnośnik bezpośrednido ŁM
Zarządzenie Nr 20
Prezydenta Olsztyna
z dnia 18 stycznia 2012r.
w sprawie powierzenia stanowiska Dyrektora
Przedszkola Miejskiego Nr 5 w Olsztynie
Pani Annie Kanterewicz-Karapycie.
Na podstawie art. 5 ust. 5 i art. 36a ust. 1, 4 i 13 w związku z art. 5c pkt 2 ustawy z dnia 7 września 1991r. o systemie oświaty (Dz.U. z 2004r. Nr 256, poz. 2572 z późn. zm.), postanawiam:
§ 1
Powierzyć Pani Annie Kanterewicz-Karapycie
stanowisko Dyrektora Przedszkola Miejskiego Nr 5 w Olsztynie
przy ul. Generała Stanisława Maczka 11
od dnia 20 stycznia 2012r. do dnia 31 sierpnia 2016r.0 Lubię -
Gość - Ł.M.
Odnośnik bezpośredniTo jest po prostu śmieszne co się wyprawia w Urzędzie Miasta. Brak jakiejkolwiek sprawnej organizacji. 19.01.2012r. dzwoniąc do wydziału edukacji można było się dowiedzieć tylko, że informacje zostaną umieszczone na stronie UM. Do dziś takiej informacji nie ma, a wczoraj pani odpowiedzialna za przedszkola w mieście nawet nie powiedziała o wyniku konkursu tylko odesłała do strony urzędu na której nic nie ma. Za co oni biorą swoją pensję, ja się pytam?
0 Lubię


Skomentuj
Komentuj jako gość