logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, grudzień 16, 2025
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Bogdan Bachmura

Bogdan Bachmura

bachnuraPrzedsiębiorca. Z wykształcenia politolog. W l. 80-tych XX wieku wydawał w podziemiu pisma. Na progu III RP uznał, że jego misja, jako wydawcy, skończyła się. Jednak po kilku latach życia w demokracji coraz dotkliwiej odczuwał deficyt wolności słowa w Olsztynie. Tak narodził się miesięcznik „Debata”, a później portal. Uprawia sport. Można go spotkać biegającego w Lesie Miejskim, albo na korcie tenisowym. Nie przepada za demokracją, czemu daje wyraz w swoich publikacjach.

Suweren potrzebny od zaraz

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 20 lipiec 2018 14:27
Bogdan Bachmura

Obserwując poczynania prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie referendum konstytucyjnego odnoszę wrażenie, że podstawowym problemem nie jest już pytanie jak to zrobić, ale jak się z tego wyplątać. Nie chcę przez to powiedzieć, że prezydent podjął się łatwego zadania. Z jednej bowiem strony głęboka ustrojowa korekta to dziejowa konieczność, z drugiej do jej strawnego przygotowania brak podstawowych składników: odpowiedniej atmosfery, politycznych sojuszników, a co najgorsze, szczególnego zainteresowania ludowego suwerena.

Na odrębny, niestety surowy osąd zasługuje prezydencka propozycja pytań referendalnych. Pomieszanie w nich zagadnień ustrojowo – konstytucyjnych z regulowaną ustawami materią socjalną to błąd na poziomie elementarnym. Trudno więc uznać aby otoczenie prezydenta popełniło go z niewiedzy. Podobnie celowym wyborem są, otwierające scyzoryk w kieszeni, publiczne deklaracje prezydenta – prawnika na temat konieczności zapisania w Konstytucji programu 500+, wieku emerytalnego czy zabezpieczeń socjalnych dla osób niepełnosprawnych.
Nie przez przypadek wypowiedzi tonujące takie zamiary padają z ust Zofii Romaszewskiej, doradcy prezydenta, lecz bynajmniej nie w materii konstytucyjnej. Bo do tego nie jest potrzebna jakaś wiedza tajemna, lecz odwaga osoby dla której lojalność ma swoje granice.
Więc o co tak naprawdę chodzi prezydentowi i jego otoczeniu? Pewną podpowiedzią może być opublikowany niedawno wynik badań przeprowadzonych w 50 krajach przez Alliance of Democracies, Rasmussen Global i Dali Research. Na pytanie o wiarę w znaczenie głosu obywateli w polityce i przekonanie, że rząd działa w interesie publicznym 63 proc. Polaków odpowiedziało przecząco. To drugi po Japonii (74 proc.) wynik wśród spośród 50 krajów. Wynik smutny, choć trudno go uznać za zaskakujący. Jeśli do tego dodać słabnące zainteresowanie Polaków polityką, to mamy nie tylko sondażowy obraz demokracji, ale kawał prawdy o samym ludowym suwerenie.
W demokracji jest on jedyną, zbiorową wyrocznią. Absolutem pozostającym sam dla siebie autorytetem i nie ponoszącym za swoje decyzje żadnej odpowiedzialności. Jeżeli przy tym wszystkim suweren okazuje brak zainteresowania domeną spraw państwowych, to mamy do czynienia z (nie) demokratyczną kwadraturą koła. Podczas niedawnego wystąpienia przed Zgromadzeniem Narodowym prezydent powiedział, że zaangażowanie obywateli w sprawy publiczne (...) to nasze ustrojowe DNA.
Co więc robić w sytuacji, gdy organizm traci swoje DNA? Rozsądek podpowiadałby dać sobie spokój z referendum i szukać poparcia dla zmiany konstytucji wśród narodowych autorytetów. Cóż, kiedy demokratyzacja życia publicznego doprowadziła do ich śmierci. Wobec powyższego prezydent próbuje kroczyć sprawdzoną przez Prawo i Sprawiedliwość ścieżką, która znikome zainteresowanie elektoratu sprawami państwa wykorzystuje do swoich porachunków z wymiarem sprawiedliwości, a duże zainteresowanie kolejnymi pakietami socjalnymi do budowania poparcia dla partii.
Czy uczynienie głównym konstytucyjnym daniem kwestii socjalnych przyniesie pożądane rezultaty? Jak wynika z przywołanego wcześniej sondażu Polacy zdają sobie sprawę, że są jedynie suwerenem „metaforycznym”. Że prawdziwy suweren urzęduje dziś w Warszawie przy ulicy Nowogrodzkiej. W sytuacji gdy ten ostatni nie wykazuje zainteresowania prezydenckim referendum „kupienie” Polaków wizją socjalnych gwarancji może się nie udać.
Ale znacznie większym problemem nie są wątpliwe kalkulacje prezydenta lecz droga, którą postanowił zmierzać w kierunku zmian w Konstytucji. Zasady konstruowania poprawnej ustawy zasadniczej nie są wiedzą tajemną. Podstawowa dotyczy znalezienia właściwego materiału na fundament państwa i nie mylenia tej części państwowej budowli z jej wyższymi, ale mniej stabilnymi piętrami. Obecnie obowiązująca konstytucja z „technicznego” punktu widzenia nie jest dokumentem najgorszym, za to jako fundament systemu instytucjonalnego państwa okazała się konstrukcją nad wyraz słabą. Naprawienie tej podstawowej ułomności w sytuacji w jakiej znalazła się dziś demokracja to zadanie dla wizjonerów mających zabezpieczyć najważniejsze sfery życia publicznego przed chorobą demokratycznej bieżączki i sprowadzić najważniejsze instytucje państwa z ruchomych piasków walki o władzę na twardy grunt prawa.
Dlatego populistyczne wprowadzenie do dyskusji o konstytucji kwestii socjalnych, jako metody oddziaływania na wyobraźnię zajętego innymi sprawami suwerena, to nie tylko pomylenie pięter państwowej budowli, ale przede wszystkim próba leczenia dżumy cholerą. Tym bardziej, że to nie koniec kiepskich informacji na temat suwerena. Następna jest taka, że suweren, nie tylko nasz krajowy, umysłowo systematycznie się stacza, bądź, jak kto woli, głupieje. Według najnowszych badań norweskich naukowców z Centrum Badań Ekonomicznych Ragnara Frischa o 7 punktów co pokolenie. Jako główną przyczynę podaje się rozwój technologii i wynikające z tego zbiorowe gnuśnienie.
Powyższe słowa krytyki nie oznaczają przekonania, że w czasach sekularyzacji i upadku autorytetów znalezienie trwałego oparcia dla ustroju państwa to zadanie łatwe. Chodzi mi tylko o zwrócenie uwagi na to, że stamtąd gdzie prezydent Andrzej Duda pyta o drogę, dobra odpowiedź nie nadejdzie.
Znalezienie recepty na proces abdykacji ludowego suwerena to tylko jedno z wyzwań przed jakimi staną przyszli ojcowie założyciele odnowionej konstytucji. W dziedzinie ustrojowych innowacji mamy czym się pochwalić: demokracja szlachecka I Rzeczpospolitej, unia lubelska, unia brzeska czy wreszcie Konstytucja 3 Maja. Szczególnie tę ostatnią przywołał prezydent Duda we wspomnianym orędziu jako ustawę zasadniczą, która określiła podstawy na wskroś nowoczesnego ustroju państwowego. Szlachectwo zobowiązuje, Panie Prezydencie.
Bogdan Bachmura
Prezes Stowarzyszenia „Święta Warmia” i „Fundacji Debata”, politolog, publicysta

Czytaj więcej: Suweren potrzebny od zaraz

Komentarz (20)

Protestujące matki zaszachowały "suwerena" czyli Prezesa

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 22 maj 2018 19:17
Bogdan Bachmura

Od prawie trzech lat wszystkie istotne polityczne scenariusze, z powołaniem się na wolę suwerena, pisane są przez jedną partię i realizowane przez polityków tej samej koalicji. Ale niespodziewanie, za sprawą protestujących w sejmie rodziców dzieci niepełnosprawnych, role się odwróciły. Już pierwszego dnia, celem wytłumaczenia się z krzywd uczynionych niepełnosprawnym, przed oblicze protestujących rodziców i ich niepełnosprawnych dzieci zostali wezwani prezes Jarosław Kaczyński i premier Morawiecki.

Zaproszenie ze strony władzy na rozmowy do Centrum Dialogu spotkało się z ripostą, że centrum dialogu jest tam, gdzie protestujący, czyli w sejmie. Reprezentantom suwerena wyznaczono także nieprzekraczalny, do najbliższego posiedzenia sejmu, termin załatwienia żądań finansowych. Po tym jak prezydent RP, a następnie pierwsza dama, pospieszyli do protestujących z gestami poparcia i najwyższego zrozumienia, nie złożyć im wizyty było w złym tonie. - Dlaczego Jakiego nie ma z nami? - dziwiła się Aneta Rzepka, gdy świeżo ogłoszony kandydat na prezydenta Warszawy zapomniał, gdzie powinien skierować swoje pierwsze kroki. Opamiętał się za to Jacek Żalek, kandydat na prezydenta Białegostoku, który po ostrych partyjnych bęckach pojechał do sejmu z kwiatami przepraszać za swój gwałtowny przypływ szczerości na temat protestujących.

Jedynie Janusz Korwin-Mikke pozostał przy swoim. We właściwym sobie stylu nazwał protestujących rodziców terrorystami i nie słyszałem, aby zmienił zdanie. Użycie takiego określenia wobec ludzi tak ciężko doświadczonych przez los budzi naturalny sprzeciw. Ale nie słowa są tu najważniejsze, lecz sedno sprawy, czyli pieniądze, po które rodziny niepełnosprawnych przyszły jak po swoje. Jak gdyby Kaczyński z Morawieckim coś im prywatnie zabrali i powinni natychmiast zwrócić. Tymczasem na negocjacyjnym stole leżą nie partyjne, ale nasze, ciężko zarobione i przekazane do budżetu państwa pieniądze.

Oczywiście zachowanie rodziców jest jak najbardziej racjonalne i z punktu widzenia ich interesów absolutnie zrozumiałe. Sposób w jaki prowadzą protest wynika z logiki systemu stworzonego przez polityków. Z medialnego widowiska w jakie zamienili demokrację i traktowania państwa jak dostawcę usług i socjalnego bezpieczeństwa.
Trudno skrywane oburzenie polityków PiS na trwającą tygodniami obecność niepełnosprawnych dzieci w sejmie wynika ze świadomości, że ich rodzice okazali się pojętnymi obserwatorami zasad gry na deskach demokratycznego teatru. Zdolnymi zepsuć zaplanowany przez PiS spektakl ze szkolnymi wyprawkami mającymi wyprawić partię po wyborczy sukces i odebrać partyjny monopol na triumfalizm z jakim ogłaszane są kolejne wydatki socjalne państwa.

Ale największym ciosem jaki zadały Prawu i Sprawiedliwości protestujące w sejmie kobiety jest obnażenie fałszu wykreowanej przez partyjnych spin doktorów wojny społeczeństwa z elitami. Codzienny widok i wypowiedzi skarżących się na bezduszność władzy niepełnosprawnych dzieci wysadziły w powietrze sztucznie napompowany konflikt „Polski solidarnej” z „Polską liberalną”.

Kopać się z takim koniem przy pomocy wypróbowanych technik obrzucania przeciwników błotem, z użyciem partyjnych mediów i usłużnych dziennikarzy, tym razem stanowi zbyt wielkie ryzyko. Powoływanie się na wolę większości, skuteczne w parlamentarnych wojnach z partyjną konkurencją, okazało się pustą retoryką w konflikcie z garstką bezbronnych, ale silnych swoją słabością osób. PiS wie, że w tym konflikcie nie ma poparcia większości Polaków, choć jego opór przed zaspokojeniem w gotówce wszystkich żądań protestujących jest ze wszech miar słuszny.

Każdy konflikt społeczny to test na sprawność instytucji państwa i weryfikator jego słabych stron. Protestujące matki bezbłędnie odczytały, że największą słabością naszego państwa jest absolutne władztwo partii nad jego instytucjami.
Gdy piszę te słowa Komitet Protestacyjny Rodziców Osób Niepełnosprawnych, m.in. za radą polityków PiS, zaapelował do prezesa Kaczyńskiego o zapalenie zielonego światła dla realizacji jego postulatów.
Od początku wszystko do tego zmierzało. Korowody grzejących się w politycznym cieple protestujących kobiet polityków wyczerpały swoje możliwości. Teraz kolej na rozstrzygnięcie z Nowogrodzkiej. Nie może być inaczej, skoro pozakonstytucyjną wolą jednego człowieka posłuszna większość sejmowa właśnie odebrała sobie i reszcie przedstawicieli narodu jedną piątą dochodów.

Rozwalamy pokomunistyczne pomniki, dekomunizujemy ulice, nadrabiamy zaległości w rozliczaniu komunistycznych służb i jej współpracowników. „Wstajemy z kolan”, po uszy tkwiąc w dawnym systemie podległości instytucji państwa interesom rządzącej partii. Dlatego, podobnie jak w państwie sekretarzy, ludzie wiedzą, gdzie jest rzeczywista władza i do kogo udać się na skargę lub po wsparcie.
W tej sytuacji rozmowa Prezesa z protestującymi w sejmie kobietami nie jest konieczna, a wręcz niewskazana. Wystarczy zielone światło. Bo – jak napisał Rafał Matyja w swojej niedawno wydanej książce „Wyjście awaryjne” - suwerenem jest w sensie metaforycznym lud, ale w sensie politycznym – Kaczyński. Dlatego też należy zrozumieć, że nie może on objąć żadnej zwykłej roli w teatrze demokratycznego państwa. Musi czuwać nad całością. Być reżyserem.
Bogdan Bachmura
Prezes Stowarzyszenia „Święta Warmia” i „Fundacji Debata”, politolog, publicysta.

Czytaj więcej: Protestujące matki zaszachowały "suwerena" czyli Prezesa

Komentarz (20)

Vox populi w królestwie iluzji

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 23 kwiecień 2018 17:03
Bogdan Bachmura

Populizm to „dziecko demokracji”, a jednocześnie jedna z jej największych słabości. Jego obecność w demokracji ma charakter genetyczny, ponieważ jest patologią wywodzącą się z „modelu reprezentacji” na jakim zbudowana jest nowożytna demokracja.
Jak pisze prof. Jerzy Szacki "Pierwszą i przynajmniej na pierwszy rzut oka podstawową cechą populizmu jest przekonanie, że „lud” jest ostoją wszelkich cnót, posiadaczem zbiorowej mądrości, która pozwala niezawodnie odróżnić dobro od zła i sprawiedliwość od niesprawiedliwości. „Vox populi vox dei”, jak głosi stare porzekadło”.

Jednak nie o samą idealizację ludu tutaj chodzi, bo ta jest właściwa w jakimś stopniu każdej demokracji. Chodzi o manichejskie rozumienie świata w którym społeczeństwo zostaje podzielone na nieskalany „lud” i skorumpowane elity.

Choć nikt nie sformułował precyzyjnej definicji populizmu, to jego zróżnicowaną obecność wyczuwamy intuicyjnie. Ta nabyta w codziennym doświadczeniu demokracji intuicja podpowiada, że wygłoszone przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego deklaracje o oddaniu przez ministrów zeszłorocznych nagród, a także zapowiedź obniżenia wynagrodzenia posłów i senatorów o 20 proc. oraz pensji w samorządach, to nie to samo z czym dotychczas mieliśmy do czynienia. Granica populizmu, którą jako pierwszy przekroczył Jarosław Kaczyński polega na tym, że wcielając się w mityczny głos ludu przeciwstawił mu niemal całą klasę polityczną. Łącznie ze swoimi partyjnymi towarzyszami, których także, jako jedyny sprawiedliwy, zaliczył do elit oderwanych od trosk zwykłych ludzi. Elit, które nie rozumieją, co „Polacy mówią przy świątecznych stołach”.

Niektórzy twierdzą, że prezes PiS wykazał się dużym wyczuciem i refleksem, gasząc zdecydowanymi środkami pożar społecznego oburzenia wywołany ministerialnymi nagrodami.

Niewątpliwie nikt inny tak dobrze jak Jarosław Kaczyński do tej roli się nie nadaje. Człowiek całkowicie pochłonięty polityką, asceta, impregnowany na materialne pokusy władzy, łączy w sobie cechy „nieprzekupnego” Mąximiliena de Robespierra, nie widzącego nic poza sprawami ojczyzny Józefa Piłsudskiego i Wiesława Gomułki, przed którym jego partyjni towarzysze ukrywali każdy nowy, mogący się rzucać w oczy zakup. Ale tylko pierwszy z nich, w imię ratowania rewolucji, podjął walkę ze wszystkimi. Z wiadomym zresztą skutkiem.

Na razie nie wiadomo, jak ta niewątpliwie ryzykowna gra w uwodzenie elektoratu kosztem uposażeń swojego politycznego zaplecza skończy się dla prezesa Kaczyńskiego i jego partii.


- Jestem wściekły, nie podoba mi się to i nie tylko mi. Te emocjonalne słowa posła PiS Tadeusza Cymańskiego oddają nastroje leczonych z dobrobytu i upokorzonych dyscypliną głosowania polityków PiS. Stare powiedzenie mówi: kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera. Niezależnie od tego, czy polityczne piekło opozycji zajrzy prezesowi Kaczyńskiemu w oczy, z całą pewnością PiS nigdy już nie będzie taką samą partią. Zabawa populistycznymi zapałkami na którą zdecydował się prezes PiS może podpalić od środka nie tylko jego partię. Uwodzenie wyborców ma swoje granice. Gra na najniższych, masowych instynktach niesie ze sobą ryzyko przekroczenia populistycznego Rubikonu za którym kryje się najgorsza twarz demokracji. Jest nią skrzętnie kamuflowana przez pijarowców pogarda wybieralnych polityków dla manipulowanych ludzi. Opadnięcie tej maski oznacza polityczną otchłań, o czym przekonał się niejeden ufający w swoją szczęśliwą gwiazdę ludowy trybun.

Prekursorzy demokracji nie wyobrażali sobie, że wybrani przez lud przedstawiciele będą go okłamywać czy uciekać się do manipulacji. Pierwsze przykazanie demokracji, które miało odróżnić rządy ludu od utrzymujących go w ciemnocie monarchów, nakazywało uczenie i wychowywanie ludu przez oświecone elity. Od dawna jednak wiadomo, że ten oświeceniowy ideał to najlepsza recepta na polityczną porażkę. Zwłaszcza po tym jak mleko z nagrodami ministrów się wylało i na szczerość wobec suwerena było za późno.

A prawda jest taka, że ministrowie zarabiają za mało. Oczywiście nie ci z konkursu na wierność partii. Tych zawsze było zbyt wielu i płaciliśmy im za dużo. Ale obok tłumu „miernych, ale wiernych”, są wakaty czekające na ludzi o wysokich kompetencjach, którzy przy obecnych płacach, ze szkodą dla nas wszystkich, pozostają poza finansowym zasięgiem państwa.

Jeszcze gorzej wygląda sprawa zamiaru obcięcia uposażeń samorządowców. Twierdzenie, że 9 tys. na rękę dla prezydenta miasta wielkości Olsztyna to zbyt wiele, jest nieodpowiedzialnym graniem na emocjach ludzi pozbawionych pojęcia o zakresie odpowiedzialności i faktycznej pracy wykonywanej przez prezydentów czy burmistrzów.

Niewątpliwie najłatwiej przekonać ludzi do idei obcięcia uposażeń parlamentarzystów. Partyjna selekcja negatywna i rola sprawnego operatora przycisku do głosowania pozbawiła reprezentantów narodu autorytetu, a w konsekwencji przekonania, że warto im płacić więcej niż średnia krajowa. 20 proc. mniej z tego co już mają oznacza jeszcze więcej partyjnej podległości i mniej szans na godne reprezentowanie wyborców.

Jarosław Kaczyński zapewne liczy, że zwarte szyki parlamentarnej opozycji nie pozwolą odebrać sobie 20 proc. uposażeń. Dzięki temu głosujący zdyscyplinowanym szykiem za uszczupleniem swoich portfeli posłowie Prawa i Sprawiedliwości zachowają czyste ręce „ludzi, którzy nie przyszli do polityki po pieniądze”, a opozycja dokładnie odwrotnie.

Co zrobi w tej sytuacji Platforma Obywatelska? Zaufa zbiorowej mądrości suwerena? Czy pozwoli na to wyniesiona po ośmiu latach rządzenia opinia ludzi, których ideały nie sięgają poza czubek własnych nosów? Oto dylematy demokracji: królestwa iluzji w świecie władzy i interesów.


Bogdan Bachmura
Prezes Stowarzyszenia „Święta Warmia” i „Fundacji Debata”, politolog, publicysta

Czytaj więcej: Vox populi w królestwie iluzji

Komentarz (14)

Symbol komunizmu sądownie unieważniony

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 08 kwiecień 2018 20:44
Bogdan Bachmura

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie zakwestionował decyzję wojewody warmińsko-mazurskiego w sprawie zmiany nazwy ulicy Dąbrowszczaków. Sędzia Katarzyna Matczak nie zakwestionowała decyzji wojewody z powodu zmiany ulicy Dąbrowszczaków na Erwina Kruka, choć od jego śmierci nie minęło 5 lat, a tak stanowi uchwała Rady Miasta.

Czytaj więcej: Symbol komunizmu sądownie unieważniony

Komentarz (18)

Olsztyn na drodze ku dobrej zmianie

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 26 marzec 2018 08:28
Bogdan Bachmura

Czekałem, czekałem, i się doczekałem. Tradycyjnie, podobnie jak przed każdymi wyborami, Jerzy Szmit zapowiedział na konferencji prasowej zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w najbliższych wyborach do Rady Miasta Olsztyna. Jednym z programowych pomysłów na to zwycięstwo ma być odebranie 4 mln. zł. Miejskiemu Ośrodkowi Kultury i przeznaczenie ich na modernizację stadionu Stomilu.
Kilka dni później kolejna konferencja prasowa. Jej temat: „Poparcie dla kandydata na prezydenta Olsztyna”. Jednak po drodze radni PiS jakby zapomnieli po co tam przyszli, fundując dziennikarzom, skierowany pod adresem działaczy PO, festiwal pouczeń i moralnego oburzenia z powodu planowanego poparcia Platformy dla kandydatury Piotra Grzymowicza.
Nie chcę się znęcać nad lokalnymi działaczami PiS. Wystarczy kopalnia paliwa jakiego dostarczyli prezydentowi Grzymowiczowi i Gazecie Wyborczej. Ale milczeć w obliczu tego co się stało w odstępie kilku dni, także nie sposób.

Nikt przecież nie podstawił politykom PiS mikrofonu z prośbą o szybki komentarz. Na pierwszą konferencję przyszli z przemyślanym scenariuszem. Skąd więc pomysł, aby zniszczyć finansowo Miejski Ośrodek Kultury? Czy kierujący tą placówką „lewicowy feminista” to dostateczny powód, aby wylać dziecko z kąpielą? Jeżeli drugą pieczenią z tego ognia miały być głosy kibiców, to ich postrzeganie jako prostaków, którzy dadzą się uwieść marnymi czterema milionami kosztem i tak więcej niż skromnych wydatków na kulturę, musi swoją naiwnością zasmucać.

Wygląda na to, że głównym problemem lokalnych struktur PiS w kontekście zbliżających się wyborów nie jest PO czy prezydent Grzymowicz lecz zgłoszona kilka miesięcy temu kandydatura Michała Wypija jako wspólnego kandydata Zjednoczonej Prawicy. Od tamtego czasu trwa zażarta walka o „odkręcenie” tej kłopotliwej dla lokalnych struktur PiS decyzji Jarosława Kaczyńskiego. Kłopotliwej nie tylko ze względów ambicjonalnych, ale zaskoczenia jakie zafundował swoją decyzją prezes PiS.

Olsztyńskie wróble ćwierkają, że na konferencji zapowiadanej jako „Poparcie dla kandydata na prezydenta Olsztyna” kandydatem PiS miał być ogłoszony obecny wojewoda Artur Chojecki.
Jaki kolejny, gwałtowny zwrot na partyjnej „górze” spowodował, że prezentacja kandydatury własnego kandydata zamieniła się w faktyczną promocję Piotra Grzymowicza i jego ewentualnego sojuszu z PO?

Odpowiedzi na to pytanie zapewne nigdy nie poznamy, ale nie to, lecz szanse na odbicie miasta z rąk PO i wygrania z prezydentem Grzymowiczem są najważniejsze. Nigdy bowiem przedtem świadomość konieczności zmian w naszym mieście, wpuszczenia tlenu w skostniałe struktury jego władzy i dania szansy ludziom kreatywnym, o świeżym spojrzeniu na sprawy miasta i jego możliwości rozwoju, nie była tak oczywista. Zwłaszcza gdy chodzi o przyszłą kadencję, kiedy to możliwości prostego rozwoju, opartego o środki unijne, zostaną poważnie ograniczone, a obecny, trudny stan finansów miasta lepszy nie będzie.

Od zawsze za dobrą monetę musieliśmy brać powtarzane przy wielu okazjach tłumaczenia działaczy PiS, że w mieście o czerwonych tradycjach trudno coś zmienić. Wydaje się, że taką wersję seryjnych porażek przyjmowała „góra” partii. Ale ogólnopolski układ sił zmienił się na tyle poważnie, że pora mówić głośno o drugiej, od dawna znanej lokalnym sympatykom prawicy, stronie medalu. Ostatnie dwie konferencje prasowe to przecież żaden wypadek przy pracy. Choć obawiam się, że i tym razem ich główni aktorzy niewiele mają sobie do zarzucenia. Trzeba jednak sobie powiedzieć wprost, że dotychczasowe metody prowadzenia kampanii, ich brak profesjonalizmu, kreatywności, spójności przekazu, a przede wszystkim aż nadto dobrze widoczny deficyt wiary w zwycięstwo, niczego dobrego nie wróży.

Uważam, że deklarowaną dobrą zmianę dla Olsztyna lokalne struktury PiS powinny zacząć od siebie. Na początek od głębokiego namysłu i jasnego przekazu w sprawie kandydata na prezydenta miasta. Platforma Obywatelska właśnie to zrobiła. Po chyba dwóch latach brnięcia w ślepy zaułek kandydatury Marcina Kuchcińskiego, działacze tej partii postanowili stanąć w tych wyborach po stronie zwycięzców, choćby na podium miał stanąć Piotr Grzymowicz. Działacze PiS także wyciągnęli wnioski, ale pod wpływem zgłoszonej kandydatury Michała Wypija. uznając radnego Dariusza Rudnika za zbyt słabego kandydat na kandydata, bojąc się zapewne jego bezpośredniej, wyborczej konfrontacji z Wypijem. Postanowili sięgnąć po Artura Chojeckiego. Ostatnią, trzeba powiedzieć, że wyszlifowaną nadspodziewanie udanie w Urzędzie Wojewódzkim, deskę ratunku. Jeżeli ten manewr za zgodą partyjnej „góry” by się powiódł, to naprzeciw Piotra Grzymowicza stanęłoby dwóch kandydatów Zjednoczonej Prawicy. Ku jego uciesze, bo przy rozproszeniu głosów prawicy w drugiej turze, razem z obecnym prezydentem, mógłby się znaleźć Czesław Jerzy Małkowski, z którym tym razem będzie mu o wiele łatwiej wygrać. Jednoczesne kandydowanie Artura Chojeckiego i Michała Wypija byłoby gorszą wiadomością dla Platformy, bo na listy tego drugiego, postrzeganego jako kandydata bardziej umiarkowanego, zagłosowałaby część elektoratu zawiedzionego rządami radnych PO.

Na razie to oczywiście tylko teoretyczne rozważania, oparte na przekonaniu, że obaj kandydaci i ich partie, konkurując ze sobą, potrafiliby jednocześnie grać do jednej bramki. A to wcale nie jest takie oczywiste, ponieważ arytmetyczne zwycięstwo Michała Wypija nad Arturem Chojeckim mogłoby oznaczać kres tolerancji prezesa Kaczyńskiego.

Tak czy owak trzeba mieć nadzieję, że rozum zwycięży i Zjednoczona Prawica, z jednym kandydatem na czele, godnie stawi czoła obecnej, rządzącej w ratuszu koalicji. Wszystko powinno być temu celowi podporządkowane, choć w polityce, gdzie najwięcej pary idzie w wewnętrzny gwizdek, nie jest to wcale takie oczywiste.

Zapewnienia Jerzego Szmita o zwycięstwie PiS w nadchodzących wyborach sugerują, że wie, jak tego dokonać. Nie pozostaje nic innego, jak mu zaufać. Jednak poza kolejnymi aktami wyrozumiałości prezesa Kaczyńskiego, tym razem przydałoby się więcej osobistej odpowiedzialności, wyrażającej się słowami: obiecuję Wam zwycięstwo, ale jeżeli się nie uda to...

Bogdan Bachmura

Czytaj więcej: Olsztyn na drodze ku dobrej zmianie

Komentarz (53)

Więcej artykułów…

  1. Degradacja na deskach politycznego teatru
  2. Żydowska szkoła przetrwania
  3. Planty (nie)równości
  4. Grać to trzeba umić

Strona 14 z 55

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Bardzo dobry tekst. Gratuluję!
O pewnych właściwościach Adama Sochy pisałem już jakiś czas temu.
I myślę, że każdy myślący je widzi.
Pozostali - oc...
Rocznica 13 grudnia, gen. Jaru...
3 godzin(y) temu
Wygląda na to, że Cenckiewicz trzęsie Nawrockim. Robi, co chce. Jakieś papiery? Haki?
BBN przywrócił Raport Państwow...
4 godzin(y) temu
A dlaczego w czasie sesji radny nie przedstawił swojego stanowiska? Milczał jak zaklęty.
Budżet Olsztyna na 2026r., to ...
6 godzin(y) temu
Proszę o wyjaśnienie:

To po zmianie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zmieniła się wartość gruntów czy nie? Bo chyba tego dotyczyła...
Burmistrz Biskupca uniewinnion...
9 godzin(y) temu
Współczesna Polska jest częścią europejskiego sowietu, zbudowanego na chorobie szalonych lewackich wyborców, wykastrowanych z poczucia rzeczywistości....
Rocznica 13 grudnia, gen. Jaru...
16 godzin(y) temu
Wcześniej czy później, tak czy owak, banda rudego stanie przed sądem
https://www.youtube.com/watch?v=lf-Ph25N0kU
Rocznica 13 grudnia, gen. Jaru...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wójt gminy Barciany pozostaje na stanowisku. Czy to koniec wojny?
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Trwa presja koncernów OZE na gminy Warmii i Mazur. Kolej na Korsze
  • Radny olsztyński PiS Jarosław Babalski został wykluczony z partii
  • Radny olsztyński PiS Jarosław Babalski został wykluczony z partii
  • Protest w sprawie plakatu sztuki Teatru Jaracza radnych i posłów PiS oraz Archidiecezji Warmińskiej. Oświadczenie dyrektora
  • Po wyroku sądu rektor UWM zweryfikuje oceny negatywne nauczycieli
  • Prokuratur nie wniesie o likwidację Związku PRAWDA na UWM
  • To idealny moment na zaatakowanie Polski. Rozleci się jak gliniany garnek
  • Czy prezydent Olsztyna naraził zdrowie i życie przedszkolaków?
  • Rady Osiedli w Olsztynie mogą wszystko - odkrył Bogdan Bachmura
  • Wyrok ws. burmistrza Biskupca i inwestycji Eggera poznamy 15 grudnia

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.