logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, sierpień 11, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Bogdan Bachmura

Bogdan Bachmura

bachnuraPrzedsiębiorca. Z wykształcenia politolog. W l. 80-tych XX wieku wydawał w podziemiu pisma. Na progu III RP uznał, że jego misja, jako wydawcy, skończyła się. Jednak po kilku latach życia w demokracji coraz dotkliwiej odczuwał deficyt wolności słowa w Olsztynie. Tak narodził się miesięcznik „Debata”, a później portal. Uprawia sport. Można go spotkać biegającego w Lesie Miejskim, albo na korcie tenisowym. Nie przepada za demokracją, czemu daje wyraz w swoich publikacjach.

O charakterach niezłomnych, ale rozciągliwych

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 19 styczeń 2016 22:22
Bogdan Bachmura

"Pan Jarosław Kowalski, Dyrektor TVP Olsztyn. Szanowny Panie Redaktorze. W związku z organizacją w dniu 18 stycznia 2015 roku debaty telewizyjnej poświęconej gospodarce odpadami i planowanej budowie elektrociepłowni w Olsztynie wnosimy o dopuszczenie do udziału w niej przedstawicieli środowisk społecznych Olsztyna, którym na sercu leży rozwój miasta i pomyślność jego obywateli. Zaproponowany przez redakcję TVP dobór prelegentów do debaty jest dla nas niezrozumiały.

Czytaj więcej: O charakterach niezłomnych, ale rozciągliwych

Komentarz (36)

Tramwajem w inną rzeczywistość

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 03 styczeń 2016 18:25
Bogdan Bachmura

Prezydent Grzymowicz wydaje się być zadowolony. Nic dziwnego. Wszak doprowadził do końca inwestycję tramwajową - sztandarowy projekt swojej prezydentury. Wielkiego oporu zresztą nie było. Wprawdzie Forum Rozwoju Olsztyna z wielkim zaangażowaniem i znawstwem przedmiotu próbowało namówić prezydenta do istotnych korekt planowanego przebiegu tramwajów, ale prezydent, z charakterystycznym dla siebie uporem postawił na swoim. Podobnie obszedł się z protestującymi przeciwko linii tramwajowej mieszkańcami ulicy Kościuszki. Stowarzyszenie Święta Warmia, pomimo wielu wątpliwości co do sensu całej inwestycji, ograniczyło się do poparcia korekt proponowanych przez FRO.
Dziś, gdy tramwaje już ruszyły, mamy pewność co do kosztów inwestycji. Ale nie tylko. Na ostatniej stronie broszury zatytułowanej „Nowy układ komunikacyjny Olsztyna” uśmiechnięty prezydent Grzymowicz zapewnia nas, że „ten śmiały projekt przenosi nas w inną jakościowo rzeczywistość”. W istocie, ostatnie dwa tygodnie jazdy po mieście w pełni potwierdzają diagnozę pana prezydenta. Włodarz naszego miasta nigdy nie krył, że postara się wyperswadować nam jazdę samochodem po mieście i w ten sposób uzasadnić celowość inwestycji tramwajowej. I, nie można powiedzieć, słowa dotrzymał.
Pozostawienie po jednym pasie ruchu w obie strony na ulicy Piłsudskiego i Kościuszki oraz brak możliwości skrętu w lewo z ul. Kopernika w ul. Piłsudskiego totalnie zablokowały, nie tylko w godzinach szczytu, prawie całe śródmieście. Trudniejsza była do przewidzenia pułapka zastawiona na nadmiernie przywiązanych do samochodów mieszkańców Jarot. Tęsknie wyglądając końca inwestycyjnej gehenny nie przewidzieli, że po jej zakończeniu każdy przejazd przez torowisko z ulicy Sikorskiego, kolejno w ulice: Tuwima, Obrońców Tobruku, Pstrowskiego i z powrotem, będzie następował krótkimi skokami, z długiego sznura samochodów, z podarowanym przez prezydenta Grzymowicza czasem na refleksję (z przejeżdżającymi tramwajami w tle) nad sensem przesiadki do szaro-zielonej „innej jakościowo rzeczywistości”.
Do jeszcze głębszej, egzystencjalnej refleksji, zmusił tramwajowy wizjoner ludzi prowadzących interesy na ul. Kościuszki. Brak możliwości skrętu w lewo (jadąc od centrum miasta) odciął praktycznie od większości zmotoryzowanych klientów dom handlowy Manhattan, do którego najbliższy dojazd wiedzie teraz przez zakorkowane rondo Bema.
Od początku było wiadomo, że wprowadzenie tramwajów do centrum miasta ma służyć spowolnieniu i częściowemu wyprowadzeniu zeń ruchu kołowego. Czas pokaże czy ten projekt przyniósł zakładane rezultaty. Dzisiaj pytanie do prezydenta Grzymowicza brzmi następująco: gdzie są parkingi umożliwiające pozostawienie samochodu poza ścisłym centrum i udanie się tam pieszo? Pytanie jest retoryczne, bo jaka jest prawda, każdy dobrze wie. Samochód mamy pozostawić pod domem i do centrum dojechać tramwajem. Lecz tu nasuwa się następne, cięższe gatunkowo pytanie: co upoważnia prezydenta miasta do stosowania tak daleko idącej inżynierii społecznej wobec ludzi, którzy wydali niemałe pieniądze na swoje pojazdy i dzięki którym wybudowano drogi dla tych pojazdów? Skąd uzasadnienie dla skierowanej przeciwko właścicielom pojazdów krucjaty, bez uwzględnienia specyfiki klimatycznej i możliwości infrastrukturalnych miasta?
Powyższe uwagi to rezultat bieżących wrażeń dotyczących inwestycji tramwajowej. Bardziej kompleksowe, w tym finansowe wnioski jeszcze przed nami. Wiemy na pewno, że z tego tytułu zadłużono miasto na kilkadziesiąt dodatkowych, nie zaplanowanych milionów i zdecydowano się na jeden z najdroższych środków transportu miejskiego. Alternatywą, zrealizowaną przez pozostałe miasta Polski wschodniej, które, podobnie jak Olsztyn, skorzystały z programu Polska Wschodnia, były najnowszej generacji autobusy i przebudowa dróg. Prezydent Grzymowicz uznał, że malejące zainteresowanie transportem publicznym trzeba ratować przesiadką do tramwajów, dzięki którym staliśmy się „jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie miast”. Na razie, poza dobrym samopoczuciem prezydenta, mamy awaryjnie zaawansowane, bijące rekordy długości podróży tramwaje i wkurzonych jak nigdy kierowców. Wraz z podziękowaniami prezydenta „za wyrozumiałość i życzliwość wobec wyzwań, przed jakimi stanęło nasze miasto”. I nadzieję, że było warto.
Bogdan Bachmura

Czytaj więcej: Tramwajem w inną rzeczywistość

Komentarz (19)

KOP od demokracji

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 19 grudzień 2015 14:08
Bogdan Bachmura

„Nie wolno kłaniać się okolicznościom, a prawom kazać, by za drzwiami stały”.
Nie znajduję trafniejszych słów, niż te, autorstwa Cypriana Kamila Norwida, na opisanie tego, czego doświadczamy od 10 lat za sprawą rządzących nami ludzi, a czego apogeum widzimy przy okazji sporu o Trybunał Konstytucyjny.
Od dekady mamy do czynienia z zarządzaniem polskim państwem poprzez konflikt dwóch sił politycznych, ze swoistą manichejską wiarą w walkę dobra ze złem, która jest zaprzeczeniem istoty demokracji z jej zasadą konsensusu i wiarą w wartość różnorodności. W takim systemie parlament staje się „elekcyjną dyktaturą” znoszącą wszelkie, stające na jej drodze przeszkody. Trudno o większą obłudę, niż obecna histeria obrońców demokracji z jednej strony, a z drugiej zapewnienia o „dążeniu do przywrócenia Trybunałowi Konstytucyjnemu właściwej rangi”. Trybunału Konstytucyjnego w Polsce już nie ma, bo pozbawiono go koniecznego do sprawowania swoich funkcji atrybutu autorytetu i uznania. Zwyciężyła demokracja w służbie doraźnych interesów, najpierw PO, a teraz PiS. A właściwie arystotelesowska formuła „skrajnej demokracji”, będącej wrogiem ograniczających jej władzę rządów prawa. Istotę rzeczy najlepiej oddał podczas sejmowego przemówienia Kornel Morawiecki, który ze szczerą naiwnością dziecka demokracji i przy aplauzie posłów PiS i Kukiza, wyznał wiarę w wyższość woli narodu nad prawem. Gdyby więc twórcy i sympatycy Komitetów Obrony Demokracji nieco więcej rozumieli z istoty systemu którego bronią, to powinni raczej zakładać Komitety Obrony Przed Demokracją ( w skrócie: KOP od demokracji)
Trybunał Konstytucyjny nigdy nie był doskonałym narzędziem zabezpieczającym państwo prawa przed dyktaturą parlamentarnej większości. Balastem założycielskim jest naznaczenie go politycznym piętnem wyboru sędziów przez Sejm i związane z tym oczekiwania polityków. Przywrócony w 1985 r. przez reżim Jaruzelskiego Trybunał był ciałem fasadowym, obliczonym na zademonstrowanie politycznej odwilży i stabilizacji, po którym nikt wiele się nie spodziewał. W III RP sędziowie TK pozostali partyjnymi nominatami, ale przez pierwsze piętnaście lat politycy wszystkich opcji wykazywali się względną powściągliwością i odpornością na pokusy instrumentalnego traktowania sędziów TK.
Sytuacja z jaką mamy do czynienia obecnie to apogeum i konsekwencja trwającego od dekady zarządzania państwem poprzez permanentny konflikt i wciągnięcia w jego obręb wielu Polaków.
To nie przypadek, że trwającą do tej pory symbiozę sędziów TK z politykami przerwała najpierw w czerwcu Platforma, a teraz twórczo rozwija ten proces Prawo i Sprawiedliwość. W trwającym od dekady politycznym zwarciu nie ma miejsca na dotychczasową dozę niezależności Trybunału.
Tak naprawdę szkoda czasu na rozważanie prawnych aspektów obecnego sporu o wybór sędziów TK. Sprawa jest do bólu prosta: wybór dwóch spośród pięciu sędziów przeprowadzony w czerwcu głosami PO i PSL został dokonany z rażącym naruszeniem prawa i powinien zostać dokonany powtórnie przez Sejm obecnej kadencji. Reszta to polityka, z właściwym dla niej, irytującym połączeniem plemiennej retoryki walki o „swoich sędziów” i braku odpowiedzialności za państwo.
Jedno trzeba uczciwie Prawu i Sprawiedliwości oddać: wyciągnięto wnioski z braku cierpliwości Polaków do politycznych awantur i na okoliczność planowanej zawieruchy postarano się o zabezpieczenie demokratycznych tyłów. Chodzi przede wszystkim o twardo podtrzymywaną i konsekwentnie podgrzewaną obietnicę 500 zł. na dziecko. Z analizy jaką opublikowała „Rzeczpospolita” jasno wynika, że głównymi beneficjentami tej „dobrej zmiany” będą rodziny najbogatsze. Oczywiście autorzy pomysłu na łatwe upowszechnienie dobrobytu wiedzieli o tym pierwsi. Wiedzieli także, że takie pomysły nijak się mają do wizerunku PiS-u jako partii głęboko zatroskanej losem najbiedniejszych. Najważniejsze było to, że miliony zapatrzonych w wymachiwaną przed ich nosem kiełbasę nie pozwolą nikomu zrobić dobrodziejom krzywdy i spokojnie rozgrzeszy ze wszystkiego co nie uderza w ich osobiste interesy. O trafności takiej analizy świadczy najlepiej milczenie opozycji, dla której każdy sprzeciw wobec znajdującej się na wyciągnięcie ręki darowizny przyniósłby łatwy do przewidzenia skutek.
W słuszności takiej taktyki utwierdził PiS przeprowadzony na wewnętrzny użytek sondaż, który potwierdził niewielkie zainteresowanie Polaków rezultatami ostatecznej batalii o TK.
Z zainteresowaniem czytam komentarze bliskich mi prawicowych i konserwatywnych publicystów na temat sytuacji wokół TK. Zwłaszcza tych, którzy wcześniej bezrefleksyjnie przyjęli rolę partyjnych propagandzistów, oddając swoje pióro w służbie zwycięstwa PiS. Wierzę, że podobnie jak dla mnie, także dla nich jedynym uzasadnieniem tego, co dzieje się za sprawą PiS z Trybunałem Konstytucyjnym byłoby nadanie mu statusu niezależnego od polityków strażnika państwa prawa. Nic jednak na razie nie upoważnia do budowania nadziei na tak daleko idące samoograniczenie wilczych apetytów polityków. Dlatego z aksjologicznej pułapki w jakiej się teraz znaleźli próbują wybrnąć teorią o „czyszczeniu przedpola” do dalszych, głębokich i koniecznych zmian w Polsce. Trudno na ten temat wyrokować, bo to dopiero początek „dobrej zmiany” jaką obiecywała Polakom nowa władza. Wiadomo natomiast, że stawiając sprawę w ten sposób wchodzimy na grząski, z zasady obcy myśleniu konserwatywnemu, grunt uświęcania niebezpiecznych środków przez dobry cel. Max Weber w swojej znanej rozprawie „Polityka jako zawód i powołanie” ujmuje to tak: żadna etyka świata nie może przesądzić, kiedy i w jakim zakresie etycznie dobry cel „uświęca” etycznie niebezpieczne środki i skutki uboczne. Długa lista tragicznych w skutkach, rewolucyjnych, a w kontekście naszej historii, bolszewickich metod, podpowiada daleko idącą ostrożność.
Na koniec słowo o prezydencie RP Andrzeju Dudzie. To głównie na jego polityczne konto strażnika Konstytucji odkłada się sprawa Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent wysyłał wystarczająco jednoznaczne sygnały świadczące o odmiennym poglądzie na temat sposobu rozwiązania konfliktu wokół TK. Obserwowanie, jak lojalność wobec partii i podporządkowanie poleceniom prezesa PiS bierze górę nad rzeczywistymi intencjami absolwenta prawa UJ napawa najgłębszym smutkiem. Czy dożywotnio piastujący swój urząd Andrzej Duda równie ulegle „kłaniałby się okolicznościom, a prawom kazał, by za drzwiami stały”?

Bogdan Bachmura

Czytaj więcej: KOP od demokracji

Komentarz (70)

Łaska pańska na zamówienie

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 22 listopad 2015 22:09
Bogdan Bachmura

Od momentu kiedy prezydent Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego udało mi się na ten temat porozmawiać z kilkoma osobami - zwolennikami Prawa i Sprawiedliwości. Zwłaszcza takimi, co to latami po pachy zaśmiewali się z powodu błędów, lapsusów i wpadek prezydenta Komorowskiego.
Teraz jakby cały humor i cięty język ich opuścił. Łatwo sobie wyobrazić co by się działo, gdyby to prezydent Komorowski ułaskawił, w trybie nagłym, przed ogłoszeniem prawomocnego wyroku, świeżo zaprzysiężonego ministra i kolegę. Salwom śmiechu i twórczości memów na prawicowych portalach nie byłoby końca. Teraz słyszę, że tak trzeba, bo sytuacja szczególna, a ojczyzna w pilnej potrzebie.
Do tej pory, poza świadomością, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, przeciętny zjadacz chleba żył w przekonaniu, że ma ona ścisły związek z winą doświadczającego łaski. Akt łaski, uwalniając od kary, samej winy nie znosił, ani nie wyręczał sądów o jej orzekaniu. Ale to już przeszłość. Za sprawą ministra Mariusza Kamińskiego i jego zapotrzebowania na certyfikat dostępu do informacji niejawnych ten oczywisty porządek został odwrócony do góry nogami. Oto prezydent RP, przedstawiciel władzy wykonawczej, stosując akt łaski wobec człowieka w rozumieniu prawa niewinnego, bo nie skazanego prawomocnym wyrokiem, decyduje de facto o jego winie, bo inaczej prawo łaski nie miałoby w tym momencie sensu. Sąd drugiej instancji może oczywiście proces kontynuować. Może wyrok skazujący podtrzymać, zmienić go lub Kamińskiego uniewinnić. Z punktu widzenia elementarnych reguł państwa prawa i zasady podziału władz to bez znaczenia, bo przekroczenie granic absurdu zaszło wystarczająco daleko. Brakuje tylko, aby sąd apelacyjny uniewinnił ułaskawionego wcześniej Kamińskiego. Reasumując: prezydent RP – reprezentant władzy wykonawczej - zastąpił władzę sądowniczą, i uznał za winnego nadużycia władzy ministra, który - na marginesie mówiąc - w jednej osobie, a więc niepodzielnie, dzierży konstytucyjnie podzieloną władzę wykonawczą i ustawodawczą. Kwintesencją tej demokratycznej farsy jest wyjaśnienie samego prezydenta, który „postanowił uwolnić wymiar sprawiedliwości od sprawy, która zawsze byłaby postrzegana jako polityczna”.
W jednym z komentarzy na ten temat Jan Maria Rokita – ziomal prezydenta Dudy z Krakowa – określił go, w przeciwieństwie do Jarosława Kaczyńskiego, jako „człowieka raczej przeciętnego”.
Sądzę, że to opinia nieadekwatna do powyższej sytuacji. Możliwości człowieka przeciętnego ujawnił prezydent Duda zaraz po objęciu urzędu, kiedy to, bez uprzedniego, dyplomatycznego i politycznego przygotowania, próbował wprosić się „na piątego” do mających się odbyć w Mińsku rozmów na temat przyszłości Ukrainy. Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego to raczej przejaw działania na zamówienie, posługi na rzecz partii z którą pępowinę prezydenci RP zrywają jedynie symbolicznie. W takich warunkach instrumentalizacja prawa to pokusa, którą niełatwo odrzucić. Zarówno wtedy, gdy w grę wchodzą całkiem przyziemne interesy, albo przekonanie o wyższej, historycznej konieczności.
Dlatego powtórzę kolejny raz: aby tę pokusę zminimalizować i urealnić konstytucyjny zapis o państwie prawa, prezydent PR powinien pełnić swoją funkcję dożywotnio (do-emerytalnie).
Bogdan Bachmura

Czytaj więcej: Łaska pańska na zamówienie

Komentarz (57)

Karta Nauczyciela do lustracji

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 23 październik 2015 16:47
Bogdan Bachmura

Zorganizowane kilkanaście dni temu protesty i demonstracje Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz oświatowej Solidarności dotyczyły głównie żądań podwyżek płac dla nauczycieli. Taki przynajmniej przekaz dominował w mediach. Jednak wśród związkowych postulatów pojawiło się także żądanie rezygnacji z przekazywania szkół stowarzyszeniom zakładanym przez rodziców.
Nigdy, czyli od początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to pojawiła się prawna możliwość zakładania szkół społecznych, specjalnej przychylności ze strony państwowego, zazdrosnego o swoje monopolistyczne panowanie oświatowego dominium, nie było. Na pierwszy rzut oka taki, otwarcie już głoszony w państwie demokratycznym, postulat musi szokować. Zwłaszcza tę resztkę idealistów, uparcie przywiązanych do solidarnościowych ideałów wolności i opartej na społecznej nauce Kościoła zasadzie pomocniczości. Bezczelność z jaką związkowe kacyki ośmielają się stawiać publicznie takie żądania ma oczywiście swoje racjonalne uzasadnienie. Chodzi o obronę komunistycznego reliktu w postaci Karty Nauczyciela, której zapisy w szkołach niepaństwowych nie obowiązują, co tworzy niebezpieczny dla związkowego stanu posiadania wyłom. ZNP jest jednocześnie zdecydowanym przeciwnikiem likwidacji szkół. Także tych najmniejszych, najbardziej obciążających budżety gmin. Ale ich ratowania przez zdeterminowanych, gotowych do finansowego ryzyka i poświęceń dla dobra swoich dzieci rodziców, ZNP także pod uwagę nie bierze. Jak to się stało, że Karta Nauczyciela, zakała polskiej szkoły, kreująca lenistwo i bylejakość, blokująca dostęp do zawodu młodym, kreatywnym ludziom, stała się zagrożeniem dla najszlachetniejszych ludzkich inicjatyw? To temat na głębsze rozważania nad meandrami polskiej drogi od wolności do postępującego państwowego zamordyzmu. Jedno jest dla mnie pewne: bez likwidacji Karty Nauczyciela, całkowicie i bezwarunkowo, polska szkoła nie ma szans na względnie normalne funkcjonowanie. Normalne, czyli w granicach możliwości szkoły państwowej.
Likwidacja Karty nie zlikwiduje bowiem największego problemu, jakim jest topienie najzdolniejszej młodzieży w morzu urawniłowki szkoły państwowej. Do tego potrzeba szkół zróżnicowanych właścicielsko i organizacyjnie i władzy rodziców w postaci wprowadzenia od 25 lat blokowanej przez te same, związkowe lobby, idei bonu oświatowego.
Między innymi ze względu na Kartę Nauczyciela z całego serca życzę Prawu i Sprawiedliwości wyborczego zwycięstwa dającego tej partii całkowitą władzę w państwie. To, przy proporcjonalnym systemie wyborczym, jedyna szansa dla ekipy rządzącej na wykorzystanie realnej władzy i wzięcia zań pełnej odpowiedzialności. Brak wyraźnych deklaracji PiS dotyczących likwidacji Karty traktuję jako przedwyborczy zabieg taktyczny. Bo nie wyobrażam sobie, aby partia, która tak wielką wagę przywiązuje do lustracji osób pełniących ważne funkcje w państwie, nie dokończyła o wiele ważniejszej, bo instytucjonalnej lustracji komunistycznego reliktu, w czym, niestety, naturalne procesy biologiczne jej nie wyręczą.
Już o tym pisałem w Debacie papierowej, i powtarzał będę ciągle: bez solidnego kształcenia tutejszej młodzieży, także na Uniwersytecie, i zatrzymania jej na miejscu jako magnes przyciągający dających pracę inwestorów, gadanie o możliwości wyrwania naszego regionu z pogłębiającego się marazmu i zapóźnienia zawsze będzie zwykłym szalbierstwem. Opoką polskiej szkoły, niszczonej przez polityków kolejnymi reformami, jest nadal, jak w czasach zaborów, okupacji i za komuny, nauczyciel – Judym. Jednak w demokracji to gatunek ludzi najszybciej ginący. A co w zamian? Zapewne otwarta już walka ZNP o rekomunizację wszystkich szkół w Polsce Kartą Nauczyciela.
Bogdan Bachmura

Czytaj więcej: Karta Nauczyciela do lustracji

Komentarz (9)

Więcej artykułów…

  1. Walka, której nie można zaprzestać
  2. Obroniony samobój
  3. Damy (sobie) radę!
  4. Uśmiech zająca (czyli posła Żelichowskiego)

Strona 26 z 55

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Ale będzie wstyd, gdy frekwencja okaże się za mała, bo pójdzie za mało ludzi.
Będzie referendum w sprawie od...
30 minut(y) temu
Warmia i Mazury- chachłackie eldorado
To politycy stworzyli ludobójc...
7 godzin(y) temu
Ponoć istnieje coś takiego jak konfiskata majątku. Złodzieje POwinni wszystko stracić!
To politycy stworzyli ludobójc...
8 godzin(y) temu
Artykuł o Królu w punkt, szkoda tylko, że nikt nie zajmuje się jego podejrzanymi związkami z jedną z firm obsługującą transport publiczny w gminach, z...
To politycy stworzyli ludobójc...
20 godzin(y) temu
Polecam ciekawy tekst na:
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
albo na:
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-...
To politycy stworzyli ludobójc...
1 dzień temu
"Bohater" z klubu oszołomów Życie w Olsztynie to dzika przyjemność za 50 tysięcy zł
z kieszeni podatników: https://zielona.interia.pl/wiadomosci/pol...
Nauczyciel „tęczowego” liceum ...
około 2 dni temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Remont PDK bez końca. Pisz oddaje dotację, a sprawę bada prokuratura
  • W Olsztynie rusza punkt transgranicznej pomocy prawnej dla Ukraińców
  • Prezydent Olsztyna „ukarał” wiceprezydent Sylwię Rembiszewską-Piątek
  • Red. Słowik: „Dlaczego przez 5 lat nie rozliczono prof. Maksymowicza?”
  • Dzierżawca parkingu odpowiedział filmem na rolkę Prezydenta Olsztyna
  • Rada Gminy Gietrzwałd jednomyślnie przyjęła Plan Ogólny, ze strefą na wielkie magazyny
  • Czy Skarb Państwa odzyska 34 mln zł od Helpera?
  • Kto z Warmii i Mazur został wyrzucony z PiS wraz z Morawieckim?
  • Zarobki lekarzy na Warmii i Mazurach. Oto rekordziści ze szpitali wojewódzkich
  • Prokuratura bada, czy wpis radnego znieważył ukraińskość dyrektorki szkoły w Bartoszycach
  • Wygląda na to, że wiceprezydent Olsztyna Rembiszewska-Piątek jest z siebie dumna

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.