Tak czytam sobie komentarze do artykułów zamieszczanych na naszym portalu jak również powszechnie obecne gdzie indziej i ze smutkiem stwierdzam, że dla wielu ludzi patriotyzm jest tylko pustym frazesem. Nie ma w nim nic z miłości do Ojczyzny jest za to nienawiść do innych a nawet - jak w wypadku „Patrioty” stale wywołującego mnie do tablicy – głębokie komunistyczne, z czasów Bieruta jeszcze, widzenie świata.
Ci tzw. patrioci, opowiadają jakieś straszliwe banialuki na tematy ekonomiczne świadczące nie tylko o tym, że nawet nie przechodzili obok książki z ekonomii, ale również o tym, że nie posiadają prostej, wiejskiej logiki i uczciwości myślenia jaką posiadała choćby moja śp. babcia. O dyrdymałach opowiadanych na temat historii tym razem to już mi się nawet pisać nie chce, zostawię to sobie na inną okazję. Ale wracając do ekonomii. Pierwsza rzecz co ich łączy to fakt, że posiadają monopol na patriotyzm. Tylko oni są patriotami a reszta to zdrajcy, sługusy obcego kapitału, Żydzi, Niemcy albo inni cykliści. Wymachują sztandarem patriotyzmu tak znacznych rozmiarów, że większa od niego jest tylko ich głupota. Ja sam wprawdzie kocham Polskę i coś w życiu nawet zrobiłem ale jakoś patriotyzmu nie podkładam sobie pod nogi jak stołka żeby stanąć wyżej od innych i z góry na nich patrzeć.
Kolejnym łącznikiem dla nich jest profesor Leszek Balcerowicz. Spełnia on bardzo ważną rolę. Dzięki niemu nienawiść patriotów została skierowana na konkretną osobę. Hasło „Balcerowicz musi odejść” przez lata łączyło ich w walce o zachowanie socjalizmu w Polskiej gospodarce. Gdy odszedł ci biedacy zagubili się i teraz usilnie poszukują następnego sprawcy swoich nieszczęść i niepowodzeń życiowych. To ważne bo, jak wszyscy wiemy, ci mądrale nigdy nie są winni swoim niepowodzeniom, zawsze winni są jacyś inni. Na tle Balcerowicza tak im odbiło, że wyczytałem dziś w komentarzach, iż razem z Łukaszem Adamskim uważamy go za swojego boga!? Nie chcę wypowiadać się za Łukasza ale ja jestem katolikiem. Profesora Leszka Balcerowicza uważam za znakomitego ekonomistę, który miał jeszcze odwagę wziąć na siebie odpowiedzialność i przeprowadzić reformę gospodarczą w Polsce. Jako człowiek światły dobrze wiedział co Polacy robią tymi co mają odwagę działać. Ja osobiście żałuję, że przeprowadził tylko pół reformy bo potem już reszty się nie dało. Zarzuca mu się rabunkową prywatyzację. Cóż, o ile wiem to sam jakoś się nie sprywatyzował. Nie wiem czy można ją było zrobić lepiej, pewnie można było. Tyle, że jakoś innych chętnych wtedy nie było.
Wiem też, że gdyby nie ta prywatyzacja to dzisiaj cała Polska wyglądała by tak jak Stocznia Gdańska. A jednak wygląda inaczej. Drugi zarzut to oddanie majątku, zwłaszcza banków, w obce ręce. No cóż, stocznia cała nasza. Przez dwadzieścia lat ograbiano resztę społeczeństwa żeby stocznię ratować i ciągle forsy było za mało. Nawet ojciec Rydzyk zbierał na nią i ta forsa też przepadła. Teraz wreszcie się odkujemy bo dłużej do niej nie będziemy dokładać. A co do udziału obcego kapitału. Ja osobiście wolę mieć 10% w dobrym interesie niż 100% w przynoszącym straty. Bo muszę je pokryć a ja wolę zarabiać.
Patriotom kochającym Polskę muszę jeszcze udzielić drobnej lekcji ekonomii. Poziom życia i dobrobyt zależą od tego ile dóbr i usług razem wyprodukujemy. Za nic nie możemy płacić mitycznym deficytem. Jeżeli mamy deficyt budżetowy to w przyszłości musimy te pieniądze zwrócić z odsetkami. Czyli tak naprawdę zrobią to nasze dzieci i wnuki. Korzystając z deficytu tak naprawdę ordynarnie okradamy własne dzieci i wnuki. Nic nie ma za darmo!!! Jeżeli fundujemy komuś emerytury pomostowe to komu innemu odbieramy jego krwawicę. Gdy komuś płacimy zasiłek to komuś innemu te same pieniądze odbieramy. I nie odbieramy bogatym tylko biednym. Za dobre serce państwa i socjalistów najwięcej płacą biedni. ZAWSZE! Bo biednych zawsze jest najwięcej. Odbieranie bogatym i dawanie biednym to fenomenalny pomysł, zwłaszcza gdy bogatych jest dużo a biednych mało. Zawodzi on, niestety, gdy biednych jest więcej niż bogatych. W wykonaniu praktycznym sprowadza się do tego, że maleje liczba bogatych a rośnie liczba biednych. A w przypadkach klasycznych (np. Korea Płn.) pozostają sami nędzarze plus ich kaci.
I jeszcze jedna lekcja. Dlaczego bogaci nie powinni oddawać pieniędzy biednym? Ano dlatego, że biedny je przeje i jutro znowu będzie głodny. Bogaty i tak zje tyle samo zupy co biedny, resztę zainwestuje albo wyda na zbytki. W pierwszym przypadku sam utworzy miejsca pracy dla biednych a w drugim utworzą je inni, którzy zapewniają mu te luksusy. W ten sposób bogaty chcąc korzystać z bogactwa dzieli się pieniędzmi z innymi dając im nie jałmużnę tylko zarobek. Oczywiście bogaty może jeszcze trzymać forsę w beczkach schowanych w piwnicy ale wtedy jego bogactwo jest fikcją bo z niego nie korzysta, gorzej bo inni też nie korzystają. Tak więc żyjący skromnie bogacz jest szkodnikiem. On powinien te pieniądze wydawać.
Muszę też przyznać, że część z zarzutów, które mi postawiono jest prawdziwa. Przyznaję, że czytam i Miltona Fridmana, i Korwina. Gorzej bo czytam jeszcze Friedricha Hayeka, Guy Sormanna, Adama Smitha, Frederica Bastiata, Alexisa de Tocqueville i wielu innych a nawet, przyznaję ze skruchą, Leszka Balcerowicza. I jeszcze tak drobna uwaga na temat prawicy i lewicy. Do łez się uśmiałem jak przeczytałem opinię, że PiS jest prawicą. Toż to klasyczny przykład lewicy pobożnej. Podobnie jak PO stanowi przykład lewicy bezbożnej. Jako starej daty konserwatysta uznaję starą dewizę „Ora et labora” czyli módl się i pracuj. Prawica dla mnie to zawsze wolny rynek w gospodarce i tradycyjna, chrześcijańska moralność w pozostałych sferach życia.
PiS modli się i broni resztek socjalizmu a PO nie modli się a wolny rynek tylko głosi zamiast go budować. Obie szanowne partie, podobnie jak i reszta, bez zmrużenia oka rabują biednych i bogatych pobierając z państwowej kasy dotacje i zwrot kosztów kampanii wyborczych. Zajmują się więc prostackim złodziejstwem niechlujnie zamaskowanym ustawami, które sami uchwalili. Prawica kłamstwa i rabunku nie podnosi do rangi zasady ustrojowej.
A wy się tam możecie spierać kto jest lepszy. Śmiechu warte.


Skomentuj
Komentuj jako gość