Podporządkowanie kultury przemysłowi turystycznemu jest ślepą uliczką Warmii i Mazur – to jeden z głównych wniosków specjalnego raportu, który przygotował zespół badawczy pod kierunkiem kulturoznawcy i socjologa, profesora Uniwersytetu Warszawskiego Barbary Fatygi. - Dlatego kampania „Mazury Cud Natury, to zmarnowane środki. Jedynym efektem takich kampanii będzie zniszczenie zasobów naturalnych Mazur - uważa prof. Fatyga. Drugi ważny wniosek: miejsce autentycznych elit zajmują pseudoelity. - JEŚLI NIE ODBUDUJEMY ELIT, TO WSZYSCY PRZEPADNIEMY - stwierdziła prof. Fatyga. Raport został przedstawiony 17 grudnia w CEiK-u.
Na poparcie swojej tezy profesor podała przykład hiszpańskiej prowincji La Mancha, w której chciano w ten sam sposób, jak zarząd województwa - Mazury, zdyskontować literackiego bohatera Don Kichota. Wydano na ten projekt setki milionów euro. Nie było miejsca, gdzie nie wisiałyby wizerunki błędnego rycerza Don Kichot i Sancho Pansy na osiołku. Wybudowano nawet specjalne lotnisko, na którym mieli tłumnie lądować turyści z całego świata, zwabieni krainą, w której żyli bohaterowie arcydzieła Cervantesa. Efekt? Nikt z turystów tam nigdy nie wylądował. Dlaczego? Bo masowy turysta nie wie o istnieniu książki Cervantesa.
- NIE RÓBCIE KAMPANII, TYLKO WSPIERAJCIE WSPÓLNOTY LOKALNE – apelowała prof. Fatyga. - Nie liczcie na turystyczny boom. Nietrafionymi inwestycjami w przemysł turystyczny zniszczycie mazurską naturę. Te miliony, które bierzecie na inwestycje w przemysł turystyczny z Unii Europejskiej zaduszą waszą własną inicjatywę. Przecież, żeby te środki zaabsorbować, trzeba wziąć kredyt, więc na nic więcej już nie ma środków.
Projekt „Dynamiczna diagnoza kultury Warmii i Mazur”: praktyk i procesów kulturalnych oraz efektów społecznych życia kulturalnego w woj. warmińsko-mazurskim ma posłużyć do sformułowanie zasad polityki kulturalnej Samorządu Województwa oraz może stać się podstawą programową dla finansowania kultury w latach 2014-2020. Projekt został zrealizowany przez CEiK w Olsztynie a prowadzony był pod kierownictwem prof. dr hab. Barbary Fatygi, przy wsparciu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Samorządu Woj. Warmińsko-Mazurskiego.
prof. Barbara Fatyga
Pozostałe tezy „Diagnozy”:
-
Na społecznościach lokalnych Warmii i Mazur ciąży klątwa wiecznego początku, związana z mitem założycielskim „przybycia na obcą ziemię. - To nie jest moje miejsce – tak mówili badani mieszkańcy regionu. - Tu oswojenie tego miejsca jeszcze nie nastąpiło.
-
Praktykowanie kultury przez samorządy tworzy kulturę EVENTU dla turystów i dla zaspokojenia potrzeb PR lokalnej władzy (swoisty kult WYDARZEŃ) z zaniedbaniem pracy ciągłej w społeczności lokalnej. - EVENT ma tutaj charakter polityczny – dodała prof. Fatyga. - Na zasadzie dawania ludowi „chleba i igrzysk”. To jest działanie polityków podszyte pogardą do ludu. Wmawia się ludowi, że chce festynów, a młodzi ludzie mają negatywny stosunek do festynów i dyskotek. Niestety, tylko to im samorządy oferują.
od lewej: Zdzisław Fadrowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego. -
W działalności lokalnych instytucji kultury i innych organizatorów życia kulturalnego brakuje autentycznej sieci współpracy. Prof. Fatyga podała przykład jednej z gmin, gdzie 9 różnych instytucji nie było w stanie się porozumieć, by wspólnie zorganizować dzień dziecka. W efekcie w gminie odbyło się 9 imprez (w gminie się śmiano, że dzieci przywożono z innych gmin, żeby zapełnić imprezę, bo zabrakło miejscowych dzieci do robienia frekwencji).
-
Analiza zasobów wykazała, że najcenniejszym zasobem Warmii i Mazur dla rozwijania kapitałów kulturowego i społecznego w społecznościach lokalnych NIE JEST NATURA CZY DZIEDZICTWO KULTURALNE – LECZ LUDZIE KULTURY I DRZEMIĄCE POTENCJAŁY SPOŁECZNOŚCI LOKALNYCH. - Nie kampanie typu „Mazury Cud Natury”, nie dziedzictwo kulturowe tych ziem, bo to nie jest wasze dziedzictwo. To, że użytkujemy te ziemie od 3 pokoleń nic nie znaczy, nie stajemy się przez to dziedzicami nie naszej kultury – powiedziała prof. Fatyga.
Anna Wasilewska, członek zarządu województwa -
Zdaniem prof. Fatygi jesteśmy SPOŁECZNOŚCIĄ WIECZNEGO POCZĄTKU. Z powodu daleko posuniętego rozpadu tradycyjnych norm i zmian wartości, pomocy szuka się poza społeczeństwem – w naturze i zasobach kultury materialnej oraz w „obcych” zasobach symbolicznych (wielokulturowości). Podstawą społeczną tego modelu jest wysoki poziom problemów społecznych, stosunkowo niski poziom cywilizacyjny i drenaż miejscowych elit (a zwłaszcza ich latorośli) przez pobliskie centrum. W relacjach społecznych toczy się – mniej lub bardziej jawna – walka o miejscową pulę korzyści, na którą składają się bezpieczna praca najlepiej na etacie, zajęcie maksymalnie wysokiej pozycji w strukturach formalnych instytucji i gry o prestiż podszyte resentymentem. Jednostki są tu słabo zintegrowane i bezradne wobec swoich problemów oraz skoncentrowane na obronie i ochronie własnej egzystencji. Cała społeczność jest podszyta lękami i niezdolna do uwierzenia we własną wartość wytwarzaną na bazie sensownego wysiłku.
-
Podstawa programową (polityczną) rozwoju jest tu „wszystkoizm” władzy i „zaklinanie przyszłego dobrobytu”, wyrażające się w mnożeniu celów i działań, jednak głównie na papierze, ponieważ nie programuje się precyzyjnie sposobów osiągania tworzonych bez przekonania wizji. Politycy często w tym modelu praktykują NIEEFEKTYWNY PATERNALIZM skutkujący zamiataniem pod dywan nierealistycznych i niezrealizowanych obietnic. W modelu tym – paradoksalnie – im więcej celów politycznych, im precyzyjniej są one posegregowane, tym mniej możliwości ich realizacji i tym bardziej realizacje stają się chaotyczne i zależne od czynników zewnętrznych. W szczególny sposób glokalny (glokalizm - efekt globalizacji wynikający z napięcia między lokalnością, a globalnością) jest tu pociąg władzy do monumentalnych rozwiązań i inwestycji, bowiem glokalne wzorce są zwykle niedostosowane do miejscowych realiów. Prof. Fatyga podała przykład jednej z gmin, której władze napisały w strategii, że jak zdobędą środki unijne, to wezmą dla siebie najwięcej, nie uzasadniając, dlaczego, jakie zadania chcą zrealizować, jedynie na zasadzie „bo nam się należy”.
-
Część społeczno-kulturalnych różnic w stylach życia zaczyna nabierać klasowego charakteru. W regionie postępuje gwałtownie proces rozwarstwienia społecznego: biedni stają się coraz biedniejsi, żyją w slumsach-gettach. Są gminy gdzie od 25 do 50% mieszkańców żyje tylko z zasiłku. Pozytywną stroną tego zjawiska jest to, że nasz region ominęły procesy modernizacyjne. Dzięki temu w naszym regionie jeszcze szanuje się ludzi czytających książki czy pięknie mówiących. Trzeba na to chuchać.
Negatywny aspekt to ten, że miejsce autentycznych elit zajmują pseudoelity (tu prof. Fatyga podała definicję elity za księciem Pawłem Czartoryskim: „do elity należą ludzie służby, do pseudoelity ludzie, którzy władzę traktuję jako przywilej").
Bogaci kształcą swoje dzieci na renomowanych uczelniach i wysyłają je następnie w świat. W ten sposób drenują region, który bez takich wykształconych, młodych ludzi nie ma szans na awans cywilizacyjny. - Sytuacja jest dramatyczna - stwierdziła prof. Fatyga. Tu trzeba by specjalnego programu pt. POWROTY. Trzeba zatrzymywać potomków. W Polsce zapomniano o tym, że elity mają służyć, bo uważano, że demokracja nie potrzebuje elit. JEŚLI NIE ODBUDUJEMY ELIT, TO WSZYSCY PRZEPADNIEMY - stwierdziła prof. Fatyga.
Cały raport wkrótce ma być dostępny na stronie internetowej CEiK.
(opr. i foto Adam Socha)
Będzie cudownie... (komentarz)
Czy zarząd województwa jest w stanie przyjąć te tezy i podporządkować im strategię regionalnego programu rozwoju na lata 2014-2020, czy też raport wyląduje na dnie szuflady, a strategię napisze się jak zwykle – co zdemaskowała prof. Fatyga – kopiując z internetu gotowce i bezmyślnie je wklejając do Strategii Województwa, nie zwracając nawet uwagi, by poszczególne akapity wiązały się w logiczna całość? Niestety, jestem pesymistą. Marszałek Jacek Protas jest wszak wzorcowym przykładem członka społeczności wiecznego początku. Rafał Ziemkiewicz nazwał to w książce „Myśli nowoczesnego Endeka” mentalnością elit postkolonialnego państwa (kreoli): teraz zapatrzonych w Brukselę. Postkolonialne elity – jak trafnie to zdemaskowała prof. B. Fatyga – traktują miejscowe zasoby ludzkie z pogardą, razem z zasobami materialnymi są przywilejem, „łupem” władzy. Z łupu trzeba wycisnąć ile się tylko da, póki jest się na stołku.
Kampania „Mazury Cud Natury” tak naprawdę miała jeden ukryty przed ciemnym ludem cel: promocja marszałka na zewnątrz, szczególnie wobec rozdających karty w PO. I ten cel, na który poszły publiczne miliony, został osiągnięty. Marszałek mógł się pokazać z byłymi i obecnym prezydentem RP, czy celebrytami, a następnie odebrać liczne nagrody w dziedzinie marketingu i promocji za tę kampanię. Ta kampania tak naprawdę nie realizowała polityki zrównoważonego rozwoju, tylko do tworzenia z Warmii i Mazur zaplecza rekreacyjno-pałacowo-hotelarskiego dla posiadaczy III RP (vide posiadłość „monarchów” III RP – Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich, czy pałace w otoczeniu wsi-slumsów). To model Mauritiusa, gdzie stworzono przemysł hotelarski dla najbogatszych ludzi globu, a miejscowa ludność nic z tego nie ma, żyje w nędzy.
Tu pani profesor nikt nie będzie tworzył programów, które mają zatrzymać młodych, zdolnych ludzi, bo tacy ludzie są niebezpieczni, stanowią zagrożenie dla pseudoelit. Bo tacy zdolni, młodzi wywołaliby prawdziwą rebelię kultury, w miejsce hucpiarskiej, urzędniczej akcji pt. „Rebelia Kultury Warmii i Mazur”, napisanej bełkotliwą nowomową, którą nie sposób zrozumieć. Dlatego zamiast programów czy autentycznej strategii kultury czeka nas kolejna mutacja kampanii „Mazury Cud Natury” pod nazwą CUDOWNIE. To kolejny projekt Urzędu Marszałkowskiego mający zachęcać turystów do odwiedzin naszego regionu. "Cud ogląda się z zewnątrz - cudowność natomiast, według autorów projektu, ma świadczyć o bezpośrednim przeżywaniu". Na kampanię mają się złożyć przede wszystkim "piękne zdjęcia ukazujące region nie tylko jako naturalny skarb przyrody, ale również miejsce do wspaniałego pobytu, obfitującego w różnorodne atrakcje".
Kampania jest adresowana także do turystów zagranicznych - do Niemców, Czechów, Słowaków, Ukraińców, ale również, poprzez organizację chociażby wyjazdów studyjnych, dla dziennikarzy z Brukseli. Piękne fotografie Warmii i Mazur pojawią się w pociągach Inter i Eurocity - czytamy na stronach UM. - Dzięki funduszom unijnym samorząd pozyskał blisko 12 mln złotych na te działania. Tylko kampania medialna pochłonie 8 milionów złotych. Pozostałe środki przeznaczone zostaną na udział w targach turystycznych, wydawanie folderów czy chociażby organizację wspomnianych wyjazdów studyjnych. Ruszy też, w połowie 2013 rok, towarzyszący kampanii, portal internetowy.
Nie jest przypadkiem, że przewodniczącym komisji konkursowej, która wybrała projekt do tej kampanii, był właściciel największej sieci hoteli w regionie, Andrzej Dowgiałło, a nie ktoś z autentycznych twórców kultury. A konkurs wygrała firma Mateusza Obarka "GRAVITE".
Będzie cudownie...
Adam Socha


Skomentuj
Komentuj jako gość