logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

niedziela, czerwiec 14, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Adam Jerzy Socha
  • List otwarty do Janusza Piechocińskiego, prezesa PSL

Adam Jerzy Socha

List otwarty do Janusza Piechocińskiego, prezesa PSL

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 15 grudzień 2012 22:31

 

socha_ceglaSzanowny Panie Prezesie! Zdecydowałem się do pana napisać w sprawie skandalicznego postępowania działaczy PSL z Olsztyna, po słowach, które pan wypowiedział w swoim wystąpieniu, 1 grudnia 2012 roku, na posiedzeniu Rady Naczelnej Stronnictwa, na którym zaapelował pan o odbudowę polskiej wspólnoty i lepszą politykę. Powiedział pan: „Od siebie musimy wymagać więcej (...), chcę, aby każdy członek PSL bardzo dobrze zapamiętał te słowa. (…) za dużo naczytaliśmy się Machiavellego. Za dużo. A zbyt rzadko sięgamy do Jana Pawła II, do ks. Jerzego Popiełuszki, który mówił „zło dobrem zwyciężaj”. Otóż moje PSL, moja Rada Naczelna, mój komitet wykonawczy będzie zło starał się dobrem zwyciężać”.

 

To wielkie i piękne słowa, od lat niespotykane w ustach rządzącego państwem polityka. Od wielu lat na takie słowa czekali najsłabsi obywatele Polski, którzy stali się ofiarą sitw i koterii partyjno-biznesowo-towarzyskich. Tym najsłabszym naszym współobywatelom, pozbawionym tzw. „pleców” i „dojść”, państwo polskie i jego instytucje, jawią się jako wrogie, podporządkowane oligarchom i partyjno-towarzyskim koteriom. Ludzie ci stracili wiarę we własne państwo i jego instytucje, bowiem gdy zwrócili się do nich po pomoc i obronę, okazało się, że te instytucje zwróciły się przeciwko nim, gdyż zagrozili interesom prominentnych i wpływowych osób rządzących miastem i regionem.

Celująca uczennica Makiawellego
petryna_szpitalIrena Petryna (zdjęcie z witryny internetowej szpitala)

Sprawa, z którą zwracam się do pana prezesa, jest jedną z tysięcy, które codziennie mają miejsce w naszej Ojczyźnie. Proszę więc traktować tę historię, jako przykład pierwszy z brzegu.

Sprawa dotyczy wpływowej działaczki ZSL/PSL, Ireny Petryny, byłej wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego i byłej posłanki PSL, byłej dyrektor oddz. NFZ w Olsztynie, a obecnie dyrektorki Szpitala Płucnego w Olsztynie. Nie wiem, czy pani Irena Petryna czytała Makiawellego, wiem że autor „Księcia” byłby zachwycony jej metodami zdobywania i utrzymywania się na stołkach. Jej droga politycznej kariery jest usiana „trupami”. Gdy pani Irena Petryna utraciła zaufanie wyborców i nie została ponownie wybrana do Sejmu, wówczas postanowiła się sprawdzić jako menedżerka; w ramach podziału łupów partyjnych najpierw została dyrektorką Warmińsko-Mazurskiego Oddziału NFZ, a po kolejnych wyborach – w 2005 roku - dyrektorką Szpitala Płucnego w Olsztynie (z wykształcenia jest absolwentką Wydziału Rolnego ART) i jest nim do dzisiaj. Nota bene, jako wicemarszałek województwa dążyła do likwidacji tego szpitala, jedynego w regionie, a jako dyrektorka oddz. NFZ doprowadziła do jego zadłużenia, odmawiając wypłaty należności. Gdy została dyrektorką, nagle otworzyły się przed szpitalem różne źródła finansowania, o których poprzedni dyrektor mógł tylko marzyć oraz odzyskała pieniądze z NFZ.

Oczywiście to stanowisko otrzymała absolutnie legalnie, w drodze tzw. konkursu, a następnie zarząd województwa zamienił kontrakt na umowę o pracę na czas nieokreślony – wszystko w majestacie prawa, tego prawa, które u nas służy przede wszystkim ludziom władzy i pieniądza. Do konkursu nie stanął dotychczasowy dyrektor, twórca onkologii na Warmii i Mazurach, dr Stanisław Niepsuj, o którym byli podwładni wyrażają się w samych superlatywach. Wiedział, kto ma ten konkurs wygrać...

Nielojalna Anna Jancewicz

Personel szpitala bardzo szybko doświadczył makiawelicznych metod rządzenia nowej dyrektorki. Ci, którzy nie mogli się z tymi metodami pogodzić, a mieli gdzie odejść – odchodzili. Ci, którzy nie mieli odwrotu - zostali i godzą się na pomiatanie, naruszanie ich godności, a nawet na udział w nagonce przeciwko tym, którzy podpadli pani dyrektor, aby tylko zachować miejsce pracy. Lekarze o tej specjalności też są bez wyjścia, gdyż to jedyny taki szpital w regionie. Toteż w milczeniu znoszą sytuację, gdy dyrektorka szpitala, rolniczka z wykształcenia, podważa ich kompetencje. Np. wzywała „na dywanik” lekarza, wybitnego specjalistę, by oznajmić mu, że leczy pacjenta niewłaściwym lekiem! Z pracy odszedł tylko zastępca dyrektora ds. medycznych, który nie godził się na metody dyrektorki, ale dyrektorka znalazła następcę, który wykonuje polecenia ze ślepym posłuszeństwem.

Efektem despotycznych metod zarządzania personelem jest płacz wychodzących z gabinetu dyrektorki pracowników, omdlenie po rozmowie i w następstwie mikrowylew, zawał serca, głębokie depresje...

Pierwszą osobą, która przerwała zmowę milczenia była Anna Jancewicz, kierowniczka działu marketingu i Społeczny Inspektor Pracy. Dyrektor Irena Petryna sama ją ściągnęła do szpitala, jako fachowca od marketingu. Anna Jancewicz była jej ślepo oddana, robiła rzeczy, których teraz się wstydzi, m.in. w godzinach pracy kampanię wyborczą Ireny Petryny do Sejmu (zresztą zakończoną fiaskiem, wyborcy już się na pani Petrynie poznali), czy „organizowała” kasę na przyjęcia. Jednak i ona śmiertelnie się naraziła, gdyż dopuściła, iż w protokóle z zebrania Rady Społecznej szpitala znalazło się sformułowanie „szpital pracuje na nagrodę roczną pani dyrektor”, które zdaniem Ireny Petryny nie miało prawa się znaleźć.

Nieważne, że Anny Jancewicz nie było na tym zebraniu, a protokół pisała jej podwładna. Anna Jancewicz była winna, bo nie zachowała „czujności rewolucyjnej”. Okazała się „nielojalna”, a to oskarżenie oznacza w szpitalu wyrok. Jak mówią pracownicy, dyrektorka przez lojalność rozumie ślepe posłuszeństwo, pracowników traktuje jak bezwolne kukły, które muszą bez szemrania wykonywać polecenia, nawet jeśli zagraża to zdrowiu i życiu ich lub pacjentów.

Zaszczuwana Anna Jancewicz wpadła w głęboką depresję, miała myśli samobójcze, przez pół roku leczyła się psychiatrycznie. Po powrocie z leczenia sytuacja się powtórzyła. Dyrektorka skutecznie uniemożliwiła jej pracę. Obniżała jej samoocenę, podważała kompetencje przy innych pracownikach, używała wulgaryzmów, kompromitowała w oczach personelu.

W matni
JANCEWICZ_ZESZYTAnna Jancewicz

Anna Jancewicz, jako Społeczny Inspektor Pracy, zawiadomiła Państwową Inspekcję Pracy. Przeprowadzona ankieta wykazała, iż z 28 osób, aż 16 przyznało, że w miejscu pracy doświadczyło mobbingu. W stanowczej większości przypadków ankietowani wskazali, że te przejawy znęcania się trwały ponad 6 miesięcy. O wynikach ankiety Anna Jancewicz alarmowała zarząd województwa, któremu szpital podlega. Do dzisiaj nie doczekała się żadnej odpowiedzi (pismo wpłynęło w maju 2011 roku). Anna Jancewicz nie została też przyjęta przez członka zarządu województwa z PSL, Witolda Wróblewskiego, któremu bezpośrednio podlega szpital płucny. Była też z przewodniczącym Komisji Zakładowej „Solidarności” u przewodniczącego Rady Społecznej szpitala, lek. med. Tadeusza Politewicza, ale nie wiedzieli, że to tak sama, jakby poszli do Ireny Petryny. Tadeusz Politewicz to działacz PO, wiceprzewodniczący Komisji Ochrony Zdrowia Sejmiku Województwa, a województwem rządzi koalicja PO-PSL. Zupełnym zbiegiem okoliczności jest, iż syn przewodniczącego, Marcin Politewicz, jest zastępcą dyrektora Departamentu Organizacyjnego w Urzędzie Marszałkowskim (Marcin Politewicz nie odbierał telefonu i nie odpowiedział na maila, Tadeusz Politewicza moje pytanie zdenerwowało, rzucił w słuchawkę, gdy zapytałem, czy Marcin to jego syn: „a co to pana obchodzi?!”)

Jak pan widzi, panie prezesie, w mieście średniej wielkości obywatel, który narazi się rządzącej koterii, jest bez szans. Gdziekolwiek pójdzie szukać ratunku, spotka albo towarzysza partyjnego ciemiężcy, albo kogoś z  jego rodziny, albo kumpla ciemiężcy, który jest mu wdzięczny za wyświadczoną przysługę (np. za zatrudnienie krewniaka lub pociotka). Ta siatka powiązań, obsada wszystkich stanowisk w mieście przez działaczy PO-PSL, sprawia że system jest jak betonowy mur, w który głową wali obywatel bez koneksji, szukając sprawiedliwości.

W poszukiwaniu sprawiedliwości
Jancewicz_drzwiAnna Jancewicz wchodzi do prokuratury

W akcie desperacji Anna Jancewicz poszła szukać sprawiedliwości do prokuratury. Nie wiedziała, że ta jest w strefie wpływów PSL (Prokurator Okręgowy Jan Przybyłek powołany na to stanowisko w okresie rządów SLD-PSL, odwołany w okresie rządów PiS i ponownie powołany po dojściu do władzy koalicji PO-PSL). Prokuratura ta zasłynęła najpierw za sprawą prokuratora prowadzącego wybiórczo śledztwo w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika, a następnie nagrania przez CBŚ rozmowy telefonicznej pomiędzy prezesem jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w Olsztynie przeciwko któremu toczyło się śledztwo a prokuratorem, który mu radził, jak się bronić. Nie muszę chyba dodawać, że prokuratorom tym nie spadł włos z głowy?
Śledztwo w sprawie uporczywego i długotrwałego nękania, poniżania, zastraszania, izolowania Anny Jancewicz, tj. czyn z art. 231 k.k. i art. 218 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 1 p. 1 k.k., najpierw prowadził asesor, ale szybko został zmieniony i śledztwo zmieniło kierunek. Anna Jancewicz nie została poinformowana o przysługujących jej prawach, m.in. o prawie do uczestnictwa w przesłuchaniach świadków i zadawania pytań, mimo że dołączyła nagrania rozmów, z których wynikało, że część świadków ze strachu nie mówiła prawdy podczas przesłuchań. Po przesłuchaniu Ireny Petryny okazało się, że dyrektorka zna treść zeznań 5 pracowników uznanych za osoby pokrzywdzone. Natychmiast odczuło to dwóch świadków, którzy doświadczyli ze strony dyrektorki gróźb.

Nagle pokrzywdzona Anna Jancewicz też znalazła się w kręgu podejrzanych. Irena Petryna złożyła doniesienie, iż Anna Jancewicz może być autorką wpisu na forum na temat jednego z przetargów szpitalnych. Sprawę do prowadzenia dano tej samej prokurator. Mimo, że prokuratura szybko ustaliła, iż wpisu dokonał pracownik ABW, Anna Jancewicz została poddana drobiazgowemu przesłuchaniu, wnikano głęboko w jej życie prywatne, a śledztwo trwa do dzisiaj, natomiast śledztwo w sprawie pokrzywdzonej Anny Jancewicz po prawie 11 miesiącach zostało umorzone „wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu”.
Ta decyzja prokurator wprawiła Annę Jancewicz i pozostałe 4 osoby pokrzywdzone w szok. Szok był tym większy, gdyż Anna Jancewicz o umorzeniu nie dowiedziała się z pisma prokuratury, a z mediów, które podały informację za Polską Agencją Prasową w dniu podjęcia decyzji, 2 kwietnia 2012 roku.

„Osoba wymagająca, ambitna i przedsiębiorcza”

Tę decyzję Anna Jancewicz i 3 osoby pokrzywdzone zaskarżyły do sądu. Piąta osoba pokrzywdzona, po tym, jak została zaatakowana przez dyrektorkę, która dokładnie znała treść jej zeznań, w obawie o swoje zdrowie i pracę córki, pracownicy szpitala, wycofała się.

Skarżący podnieśli, że prokurator zbagatelizowała dramatyczne przeżycia pokrzywdzonych i oparła się głównie na zeznaniach Ireny Petryny i jej świadków, którzy zawdzięczali jej pracę i stanowiska, w tym synowej zatrudnionej w szpitalu. Ale nawet w tych zeznaniach znalazły się słowa obciążające Irenę Petrynę. Jeden ze świadków potwierdził, iż Irena Petryna wymaga przede wszystkim od podwładnych „lojalności”. Przez lojalność dyrektorka rozumie ślepe posłuszeństwo, przyjmowanie każdej decyzji z pokorą i bez szemrania. „Nie jest ważne jak pracujesz, ważne, czy jesteś lojalny wobec dyrektorki. Nawet najmniejszy objaw niezadowolenia miał wywoływać długotrwałe ignorowanie pracownika i czyhanie na jego błąd”.

Prokurator nie dopatrzyła się ze strony Ireny Petryny zastraszania świadków. Nie wdrożyła odrębnego śledztwa w sprawie zagrożenia zdrowia i życia pacjentów, mimo że jeden ze świadków zeznał, iż na polecenie dyrektor przeniesiono pacjentów z astmą, zapaleniem płuc, po przebytej chemii i radioterapii, a więc z obniżoną odpornością immunologiczną, na oddział, w którym wcześniej leżeli chorzy z prątkującą gruźlicą
PETRYNA_prokuraturaIrena Petryna w drodze do prokuratury

Zdaniem prokurator Irena Petryna to „osoba wymagająca, ambitna i przedsiębiorcza, która nie mogła bezkrytycznie traktować niewywiązywanie się z obowiązków przez nierzetelnych pracowników”. Przypomina mi to sytuację mojego przyjaciela, bestialsko pobitego przez strażników podczas internowania w Kwidzynie. Prokurator jego oskarżył o pobicie strażników, wniesiono go na salę sądową na noszach, gdyż nie miał siły chodzić. Tak tutaj, zdaniem prokurator, dyrektorka nie łamała praw pracowników, a tylko była wymagającym pracodawcą.
Na szczęście jeszcze nie wszystkie instytucje w mieście i nie wszystkie stanowiska udało się obsadzić „swoimi”. Sąd uznaje zażalenie na umorzenie śledztwa w sprawie nękania. Nakazał m.in. przeprowadzenie konfrontacji ze świadkami, którzy co innego mówili Annie Jancewicz (są nagrania), a co innego zeznali.

'To był koszmar"

Anna Jancewicz wniosła o zmianę prokuratury, albo przynajmniej o zmianę stronniczej prokurator, tym bardziej, że ta prowadziła sprawę wpisu na forum internetowym, w której przesłuchano Annę Jancewicz. Prokurator Rejonowy Jarosław Krzysztoń odrzucił jej wnioski. Ta sama prokurator ponownie umorzyła śledztwo, a Irena Petryna triumfalnie ogłosiła w wywiadach: „Zamieszczane nieodpowiedzialnie w mediach niszowych artykuły – to o mnie, panie prezesie – mogły wywoływać u pacjentów poczucie zagrożenia. To był koszmar, choć żaden z zarzutów, wysuniętych głównie przez jednego pracownika szpitala, nie potwierdził się. Taka jest jednak cena demokracji”.

Tu pozwolę sobie, panie prezesie, na wątek osobisty. Doświadczyłem na własnej skórze makiaweliczno-orwelowskich metod pani dyrektor. Złożyłem wizytę w szpitalu, by skonfrontować skargi pracowników z dyrektor Ireną Petryną i jej zastępcami, jednak odmówiono mi rozmowy i wyproszono ze szpitala. Następnie mój pracodawca otrzymał pisemną skargę dyrektorki, iż wtargnąłem do szpitala, zakłóciłem pracę jego personelu, zachowywałem się arogancko, itd., itp. Na szczęście przewidziałem taki obrót sprawy i cały swój krótki pobyt w szpitalu, zarejestrowałem.

Śledztwo pod z góry założoną tezę

Jednak dyrektorka przedwcześnie ogłosiła swój triumf. Rzeczywiście, Anna Jancewicz przeżyła załamanie, po ponownym umorzeniu śledztwa, myślała nawet o emigracji z rodziną z „zielonej wyspy miłości”. Jednak otrząsnęła się, gdyż wie, że po jej kapitulacji, dni tych pracowników szpitala, którzy uczciwie zeznawali w jej sprawie, byłyby policzone. Ponownie złożyła zażalenie na umorzenie. Zarzuciła m.in. pominięcie zgłoszonych dowodów, naruszenie przez to zasady obiektywizmu i zasady prawdy materialnej. „Organy prowadzące postępowanie karne są obowiązane badać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego. A zatem niedopuszczalne jest takie prowadzenie postępowania, żeby ono gromadziło dowody wybiórczo, tylko nakierowane na udowodnienie z góry założonej tezy”.

Nie pozwolono odczytać zeznań

Zdaniem Anny Jancewicz zachowanie Pani Prokurator Anny Krauze co do prowadzonego postępowania przeczy tym zasadom. „Pełnomocnik Anny Jancewicz pomimo złożenia wniosku do Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Olsztynie, Olsztyn-Północ o informowanie go o przesłuchaniach świadków czy stron, nie był informowany o tych czynnościach. Ponadto nie został powiadomiony o terminie przesłuchania Anny Jancewicz. W październiku 2012 r. w Prokuraturze Rejonowej w Olsztynie, Olsztyn-Północ odbyło się przesłuchanie Anny Jancewicz bez obecności pełnomocnika. Pani Anna Jancewicz nie została pouczona o przysługujących jej prawach. W czynnościach przesłuchania uczestniczył biegły psychiatra, który miał stwierdzić jest stan zdrowia ponieważ podczas przesłuchania w KMP w Olsztynie w dniu 7 września 2012r. zasłabła, płakała, wskazywała, iż ma trudności z przypomnieniem sobie jak się wtedy czuła „nie może spokojnie o tym myśleć”. Zdaniem pokrzywdzonej nie są to przesłanki aby dopuszczać dowód z opinii biegłego. W trakcie tego przesłuchania była wywierana na Panią Annę Jancewicz presja i nie mogła ona swobodnie wyrażać swoich myśli, ponadto jak długo zastanawiała się nad udzieleniem odpowiedzi na zadawane pytanie, powodowało to w zachowaniu Pani Prokurator zniecierpliwienie i wręcz nakazywanie szybkich odpowiedzi na zadawane pytania, co powodowało u Pani Anny Jancewicz obawę, że nie przekaże prawidłowo tych informacji, które chciałaby przekazać.

Po przeprowadzeniu przesłuchania nie pozwolono jej również odczytać zeznań, Prokurator Krauze osobiście palcem wskazywał w pośpiechu miejsca do podpisania. Ciągłe pospieszanie do szybkich odpowiedzi oraz duża presja emocjonalna spowodowało to, że Pani Anna Jancewicz podpisała protokół nie czytając go. „Nie wiem co było zapisywane i w związku z tym nie wiem co podpisałam. Mogłam podpisać wszystko”. Anna Jancewicz czuła w trakcie przesłuchania, że jest traktowana jako osoba podejrzana, silny stres przesłuchania odczuwała przez kilka następnych dni i bezsennych nocy, co doprowadziło do pogorszenia zdrowia, nawrotów lęku, bardzo dużego spadku koncentracji i uniemożliwiało pracę zawodową.

Mimo, że umorzono postępowanie, Anna Jancewicz, mimo złożonego wniosku i rozmowy z prokuratorem Jarosławem Krzysztoniem, do dziś nie dostała zgody na zapoznanie się z protokołem.

Ponadto, decyzję o powołaniu biegłego psychiatry Anna Jancewicz otrzymała w kilka dni po przesłuchaniu. W uzasadnieniu pokrzywdzona przeczytała, że podstawa do wezwania biegłego był potwierdzony w zeznaniach fakt, iż Anna Jancewicz leczy się psychiatrycznie. Fakt natomiast jest taki, że Anna Jancewicz nie leczy się psychiatrycznie, nie uczęszcza na terapie i nie zażywa żadnych leków, o czym zeznała podczas przesłuchania kilkakrotnie. W tej sprawie złożyła oświadczenie na policji - w aktach sprawy.

Należy podkreślić brak uzasadnienia dla działania w pośpiechu Prokurator Anny Krauze, która poinformowała w październiku Annę Jancewicz o 3 konfrontacjach z: Ireną Petryną, Martą Kin-Maleszą oraz Krystyną Karolik. W zawiadomieniu o konfrontacji, prowadząca przesłuchania policjantka poinformowała Annę Jancewicz o konieczności skonfrontowania jej dodatkowo z kadrową Grażyną Czerwińską. Anna Jancewicz dowiedziała się również od innych osób pokrzywdzonych, że są wzywani na konfrontacje na policje. Prócz jednej konfrontacji inne nie odbyły się. Pokrzywdzeni nie otrzymali w tej sprawie żadnych wyjaśnień, otrzymali w to miejsce decyzje o umorzeniu śledztwa”.

Koszmar kierowniczki apteki

    W tym samym czasie, gdy trwał dramat Anny Jancewicz, dyrektor Irena Petryna znalazła sobie nową ofiarę, kierowniczkę apteki szpitalnej. Kierowniczka podpisała na siebie wyrok zeznając w sprawie swojej podwładnej, zwolnionej dyscyplinarnie, na jej korzyść, mimo że dostała do zrozumienia, iż też może stracić pracę (tak, panie prezesie, to państwo jeszcze istnieje tylko dzięki takim ludziom sumienia, o których wołał Jan Paweł II). Podwładna sprawę wygrała. Ale gwoźdź do swojej trumny kierowniczka apteki szpitalnej wbiła ostatecznie sprzeciwiając się pracy swoich podwładnych w Pracowni Leków Cytotoksycznych (podawanych chorym na nowotwory), gdyż nie byli przeszkoleni oraz było ich za mało, a także Pracownia nie spełniała norm bezpieczeństwa. To z tego powodu jedna z pracownic nie zgodziła się na pracę w tej Pracowni, w obawie a zatrucie, więc została zwolniona dyscyplinarnie. (Druga technik miała obawy, iż może mieć problem z urodzeniem dziecka, ale się podporządkowała). Produkcja leków cytotoksycznych musi się odbywać w odpowiednich, ściśle określonych w standardach farmaceutycznych warunkach. Ich nieprzestrzeganie stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia personelu i pacjentów.
    Dyrektorka nie chciała o tym słyszeć, bowiem w pogoni za medialnym sukcesem otworzyła w obecności władz tę Pracownię, mimo że nie było w niej podstawowego urządzenia. Taka potiomkinowska wioska. Przecież marszałek województwa przecinający razem z dyrektorką wstęgę nie musi się na tym znać.

    Liczy się medialny sukces
    A propos medialnego sukcesu. Pani dyrektor jest mistrzem pijaru. Zdobywa wszelkie możliwe tytuły w rankingach ogłaszanych przez media. Mechanizm zdobywania niektórych tytułów ujawniła Anna Jancewicz. Pani dyrektor zawdzięcza je m.in. nożyczkom (pracownicy wycinają kupony plebiscytowe ogłaszane przez gazety).
    Ta nachalna promocja własnej osoby w mediach i przypisywanie sobie wszystkich sukcesów wywołała po raz pierwszy reakcję, do tej pory milczących lekarzy. W najnowszym, grudniowym Biuletynie Lekarskim (wydawnictwo Warmińsko-Mazurskiej Izby Lekarskiej) ukazał się ich

    List Lekarzy ze Szpitala Płucnego:
    „My, lekarze tego szpitala, protestujemy przeciwko rozpowszechnianiu historii naszej placówki w postaci prezentacji komputerowej pokazywanej publicznie przy różnych okazjach przez Panią Dyrektor. Obraz ten zakłamuje rzeczywistość poprzez pomijanie tego, co najważniejsze (…). Jesteśmy jedną z nielicznych placówek w Polsce, której historia sięga stu lat. Przez ten czas pracowały tu prawdziwe osobowości, twórcy ftyzjatrii i pulmonologii, nasi Mistrzowie. Byli też Dyrektorzy, z których każdy przyczynił się do rozwoju tego miejsca. Oni wszyscy zasługują na bycie częścią tej historii. W filmie nawet nie ma wzmianki o tych ludziach, którzy często całe życie zawodowe związali z tym miejscem i przyczynili się do tego, że ono przetrwało. Historia szpitala zaczyna się od 2006 roku (czyli od czasu dyrektorowania Ireny Petryny – przyp. mój), podczas gdy pełni on swoja funkcję od lat 50. ubiegłego wieku (…). Film ten jest na pewno opowieścią o remoncie i nowoczesnym wyposażeniu szpitala, co było wymogiem czasu i praktykowane jest w większości placówek tego typu w kraju”.

    Wróćmy do zaszczuwania kierowniczki apteki. Zaszczuwanej za to, że – zgodnie z prawem – walczy o to, by produkcja leków cytotoksycznych nie odbywała się przy narażeniu zdrowia i życia personelu i pacjentów. O tej samotnej walce toczonej z panią dyrektor, za którą stoi zarząd województwa i PSL, opinia publiczna dowiedziała się dzięki mgr farm. Ewie T. Panią magister do szpitala ściągnęła dyrektor Irena Petryna. Pani magister nie znała nikogo w tym szpitalu, do nikogo nie była uprzedzona, a już zwłaszcza do Ireny Petryny, która jej powierzyła stworzenie Pracowni Leków Cytotoksycznych.
    To woła o pomstę do nieba

    - To co zastałam w Pracowni Leków Cytotoksycznych wołało o pomstę do nieba! - opowiedziała mi mgr Ewa T., po roku pracy, - obsada pracowni jest za mała, techniczki niczym stachanówki biją rekordy godzin pracy przy wlewach; rekord pracowni, to ponad 50 wlewów w ciągu dnia. Po takim maratonie techniczki mówiły mi: ,,nie pamiętam, co robiłam”. Są nieprzytomne ze zmęczenia. A przy produkcji tych leków jest wymagana ogromna precyzja, składniki podaje się w miligramach. W ręku pracownik trzyma ,,toksyczną bombę”. Pracownice, w ramach „odpoczynku” od trujących oparów, biegną do pracy w aptece, bo z powodu zbyt małej obsady muszą pracować i w pracowni, i w aptece, co jest wbrew przepisom.
    Ewa T. szybko się zorientowała, w jakim rzeczywiście celu ją ściągnięto. Jej rękoma Irena Petryna chciała załatwić „nielojalną” kierowniczkę apteki. Gdy Ewa T. nie zgodziła się na ten „deal”, wówczas okazało się, że magister farmacji po praktyce w szpitalach i pracowniach LC... nie potrafi odmierzać dawek leków! Tak mieli donieść dyrektorce techniczki pracujące w aptece.
    To jeden z makiawelicznych sposobów zarządzania personelem Ireny Petryny. Napuszcza jednych pracowników na drugich, w tym przypadku za plecami kierowniczki apteki wzywała do siebie techniczki i dyskredytowała kierowniczkę i mgr Ewę T., podważała ich kompetencje i morale. Efekt wiadomy, podwładne zaczęły kwestionować polecenia służbowe kierowniczki, skarżyć się na przełożone, pisząc „notatki służbowe”. Notatki te są następnie używane do ataku na „nielojalnych” pracowników, a ich autorzy są nagradzani. Na koniec oskarża się oczernionego w „notatkach” o dezorganizację pracy i tworzenie złej atmosfery, a następnie wymierza karę.
    - Kocham swoją pracę, miałam ambicję stworzyć w Olsztynie najlepszą pracownię cytostatyczną na północy Polski, ale okazało się to niemożliwe – powiedziała mi mgr Ewa T. - Wyjeżdżam z Olsztyna, dla którego miałam tyle sentymentu, wstrząśnięta, że mogą być tolerowane takie stosunki w szpitalu przez organ prowadzący. Szpitalem nie wolno zarządzać poprzez skłócanie ludzi, napuszczanie ich na siebie, manipulowanie nimi, zmuszania do łamania prawa i standardów. Ktoś, kto tak postępuje, nie ma prawa zarządzać szpitalem!
    Dla Ewy T. koszmar się skończył, wyjechała do innego województwa. Ale dla kierowniczki apteki trwa nadal. Moja publikacja na temat pracy apteki nie wywołała żadnej reakcji zarządu województwa. Dyrektor Irena Petryna dostała czytelny sygnał, że wszystko jej wolno! Skwapliwie z tego skorzystała.
    Kierowniczka apteki została wzięta w trzy ognie. W jej załatwienie zostali zaangażowani: nowy zastępca dyr. ds. medycznych oraz mgr farmacji, która liczy na stanowisko kierownika, gdy już dyrektorka pozbędzie się Elżbiety Majewskiej. Dyrektorka zaczęła od kary upomnienia (29 czerwca 2012r.) za to, że kierowniczka „wydała polecenie technikom farmaceutycznym, że nie mogą rozpuszczać leków cytostatycznych” a gdy kierowniczka odwołała się od tej kary do sądu pracy, chciała ją zwolnić dyscyplinarnie (21 września 2012), za to, że „poleciła wykonywanie leków cytostatycznych technikowi farmaceutycznemu”, pomimo nakazu wydanego przez Warmińsko-Mazurski Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny.
    petryna_sdIrena Petryna w Sądzie Pracy, jako pozwana

Czyli jak nie kijem go, to pałką. Raz robi się zarzut z tego, że kierowniczka nie dopuszcza techniczek do produkcji leków, a drugi raz, że dopuszcza. KZ „S” nie wyraziła zgody na zwolnienie kierowniczki apteki. Gdy będzie pan czytał ten list, Sąd Pracy będzie rozpatrywał odwołanie kierowniczki apteki Elżbiety Majewskiej od kary upomnienia.
Człowiek jest najważniejszy?
Szanowny Panie Prezesie!
Okazuje się, że ludzie władzy mogą z obywatelami zrobić wszystko. Tu na prowincji obywatele „bez pleców” nie mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc, bo gdzie się nie zwrócą, to trafiają na ludzi z „paczki” pani Ireny Petryny.
Moje teksty o walce Anny Jancewicz i kierowniczki apteki Elżbiety Majewskiej zatytułowałem; „Człowiek jest najważniejszy” - poznaje pan zapewne, panie prezesie, to hasło wyborcze PSL z poprzednich wyborów, które brzmi jak szyderstwo z ludzi, szyderstwo z tych wyborców, których jedyną winą jest to, że są prawi, uczciwi, przyzwoici i czują się odpowiedzialni za innych pracowników. Niestety, ich winą jest, że nie należą do PSL... .
Anna Jancewicz musi wierzyć, bo tylko to jej pozostało, że pana odwoływanie się do Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki nie jest kolejną pijarowską sztuczką, która ma poprawić notowania PSL i ponownie wprowadzić Stronnictwo do Sejmu, ale wynika z pana szczerych, autentycznych, głęboko ugruntowanych przekonań, którym pozostanie pan wierny.
Sprawa Anny Jancewicz ma istotne znaczenie, nie tylko dla pracowników Samodzielnego Publicznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc w Olsztynie ale również dla mieszkańców województwa warmińsko-mazurskiego.

Tylko proszę o opinię w tej sprawie nie zwracać się do działaczy PSL z Olsztyna, a zwłaszcza do byłej wicemarszałek, a obecnie wiceminister Urszuli Pasławskiej, członkini odnowionego Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL. O wszystkim doskonale wiedziała. Wszak zawdzięcza karierę Irenie Petrynie. To dzięki jej protekcji, zaczynała ją od pracy sekretarki w Departamencie Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego, w czasie, gdy wicemarszałkiem była Irena Petryna. Prawdy nie dowie się pan też od szefa PSL na Warmię i Mazury, Stanisława Żelichowskiego, wiceprzewodniczącego odnowionej Rady Naczelnej PSL, który osłania Irenę Petrynę. Być może prawdę powie panu były wicemarszałek województwa, Piotr Żuchowski, który poznał bardzo dobrze ten szpital, zanim jego dyrektorką została Irena Petryna, i wiele lekarzom zawdzięcza. Jeśli jest uczciwy, to powie panu prawdę.

Szanowny Panie Prezesie!

Mam pan w ręku ogromną szansę na przywrócenie sprawiedliwości w naszym państwie, jako prezes PSL i wicepremier polskiego rządu. Albo ją pan wykorzysta dla dobra nas wszystkich i przejdzie pan do historii Polski, albo...
Z poważaniem

Adam Socha
PS. W miesięczniku zakończyłem  to ostatnie zdanie: "albo niech pana piekło pchłonie". Poniosły mnie emocje. Przepraszam pana Janusza Piechocińskiego i Czytelników. Nikomu tego nie życzę, nawet najwieszemu wrogowi.
czytaj też:
CZŁOWIEK JEST NAJWAŻNIEJSZY I

CZŁOWIEK JEST NAJWAŻNIEJSZY II

CZŁOWIEK JEST NAJWAŻNIEJSZY III

 

 

 

Tweet
Pin It
  • Poprzedni artykuł
  • Następny artykuł

Skomentuj

Komentuj jako gość

    0

    Biorą udział w konwersacji

    Komentarze (27)

    • Sortuj - najpierw najstarsze
    • Sortuj - najpierw najnowsze
    • Subskrybuj poprzez e-mail
    Pokaż poprzednie komentarze
    • Gość

      Odnośnik bezpośredni

      Następny list otwarty należy wysłać do świętego Piotra, żeby broń Panie Boże (!) niektórych osób do nieba nie wpuścił. A potem zobaczymy, co dalej.

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      Odnośnik bezpośredni

      Kochani. Wszędzie panoszy się PSL nie tylko u was.W woj. łódzkim zawładnęli już wszystkimi instytucjami, bo człowiek jest najważniejszy tylko swój.
      Ja też mam zamiar zwrócić się do Prezesa Piechocińskiego o interwencję, bo on zapewne nie wie jak zachowują się jego partyjni kolesie.
      Jeśli Prezes chce zmieniać politykę to musi zacząć od swoich.

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Ben

      Odnośnik bezpośredni

      Panie Adamie Socha gratuluję Panu pracowitości,ambicji i konsekwencji.
      Z zainteresowaniem i podziwem czytam Pana artykuły w\" Debacie\".
      Jeśli chciałby Pan pomóc w ograniczeniu
      patologii w zarządzaniu spółdzielniami
      mieszkaniowymi to miałby Pan pracę co najmniej na cały 2013 rok , a wdzięczność spółdzielców mieszkaniowych
      jeszcze dłużej.
      Benedykt

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Adam Socha

      Odnośnik bezpośredni

      Dziękuję. Socha zerem, Socha niczym, jeśli nie zorganizujemy się w swoich środowiskach, nie stworzymy wspólnot lokalnych. Polecam na święta lekturę R. Ziemkiewicza \"Myśli nowoczesnego Endeka\".
      Życzę błogosławionych świąt Bożegonarodzenia wszystkim Czytelnikom \"Debaty\".

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - endemotto

      Odnośnik bezpośredni

      Hahahah na pewno wszystkim?!

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - anula

      Odnośnik bezpośredni

      Mnie zainteresowała sprawa nazwiska SOCHA! Autor art. Socha,przewodniczący Solodarności w Szpitalu płucnym w Olsztynie tez SOCHA.Czy to nie jest dziwne????

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Wibrator

      Odnośnik bezpośredni

      hahahaha anula, gdyby głupota była lżejsza od powietrza byłabyś pierwszą Polką w Kosmosie, hahahaha .

      Oj ta anula Ty nie jestes od myślenia.........ale może i dobrze...

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Adam Socha

      Odnośnik bezpośredni

      Droga Anulo! Zbieżność nazwisk. Nie wiedziałem o istnieniu Piotra Sochy do momentu artykułu w \"GW\" o mobbingu w szpitalu. No, ale szukaj dalej w tej dziurze:-)

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość

      Odnośnik bezpośredni

      A może by tak Pan Prezes PSL-u zainteresował się, co robią jego partyjni prezesi w powiatach.W łódzkiem to jest dopiero bagno na czele, którego stoi poseł z Wielunia pan MŁ

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - obserwator

      Odnośnik bezpośredni

      Jak oni się w tym PSL-u dobierają, większość z nich słynie z podłości i cynizmu.Jest to największe ścierwo polityczne, taka prostytutka polityczna pójdą z każdym byle by do koryta. Mam nadzieję, że społeczństwo przy kolejnych wyborach im podziękuje.

      około 13 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz

    Wyróżnione

    Lubiane

    System komentarzy oparty o Komento

    Komentarze

    Aktywa Kremla i PIS bronią Kraskowskiego z obawy, że wygada się kto mu każe pluć na RG. Sądy orzekły, że nie ma żadnej afery. Uciekinier ziobro mścił ...
    Aresztowano dziennikarza Krask...
    2 godzin(y) temu
    https://www.facebook.com/photo/?fbid=1684882981591513&set=ecnf.100002094823336
    LIST OTWARTY związkowców do po...
    11 godzin(y) temu
    Dobre jest to, że ta kobieta (Marta) od lat startuje w wyborach samorządowych i klapa. Pomimo występowania ramię w ramię z Urszulą. Lansu, polubień na...
    LIST OTWARTY związkowców do po...
    11 godzin(y) temu
    Marta Pasławska- Hurło zasiada w Radzie Społecznej przy Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym im. prof. dr. Stanisława Popowskiego w Olszty...
    LIST OTWARTY związkowców do po...
    13 godzin(y) temu
    Pasławska to niech lepiej porozmawia ze swoim ulubionym prawnikiem, na temat pożyczki,którą zaciągnął w spółce, gdzie zasiada w radzie nadzorczej. To ...
    LIST OTWARTY związkowców do po...
    14 godzin(y) temu
    Przecież to bzdura. Brońcie Kraskowskiego bo w areszcie wygada na czyje zlecenie materiały sfabrykował i co wie o pewnych braciach
    Aresztowano dziennikarza Krask...
    19 godzin(y) temu

    Ostatnie blogi

    • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
    • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
    • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
    • 1

    Najczęściej czytane

    • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
    • Wójt i radni Gietrzwałdu odpowiedzieli agresją na apel Kamińskiego
    • Aresztowano dziennikarza Kraskowskiego. Ujawnił związki Giertycha z aferą Polnord
    • Radny: „Czy szkoła w Bartoszycach (...) uczy, że Bandera jest bohaterem...”
    • Od 3 lat wywołuje fałszywe alarmy, sąd go wypuścił i Wiktor P. nasłał policję na dziennikarzy TV Republika
    • Rekonstrukcja pałacu w Klewkach za 9 mln zł przez dekonstrukcję?
    • Ks. Alfred Borski: "Pani Urszula Pasławska jest żoną Marka Michniewicza"
    • Spalarnia śmieci w Olsztynie nie powstrzymała kolejnej podwyżki za odpady
    • Radni wojewódzcy PiS domagają się kontroli w ukraińskich szkołach
    • Dlaczego samorządowcy zostali oskarżeni w procesie Helpera?
    • LIST OTWARTY związkowców do poseł Urszuli Pasławskiej w sprawie konsolidacji szpitali
    • Prokuratura w Olsztynie chce kasacji wyroku w sprawie adwokata od "trumny na kółkach"

    Wiadomości Olsztyn

    • Olsztyn

      • LIST OTWARTY związkowców do poseł Urszuli Pasławskiej w sprawie konsolidacji szpitali

        2026-06-12 06:30:15

        LIST OTWARTY organizacji związkowych działających w Regionie Warmińsko-Mazurskim i Wojewódzkim Szpitalu...

      • Władze Olsztyna wybrały firmę, która zaprojektuje rozbiórkę "szubienic"

        Adam Jerzy Socha 2026-06-09 09:50:36

        Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej, znany mieszkańcom Olsztyna jako „szubienice”,...

      • Prokuratura w Olsztynie chce kasacji wyroku w sprawie adwokata od "trumny na kółkach"

        2026-06-01 08:29:41

        Prokurator okręgowy w Olsztynie złożył wniosek do Prokuratury Krajowej o rozważenie złożenia kasacji...

    Wiadomości region

    • Region

      • Dlaczego samorządowcy zostali oskarżeni w procesie Helpera?

        Adam Jerzy Socha 2026-06-09 09:53:42

        „Zawiedliśmy się na osobach, które z pozoru, wyglądu, usposobienia, wydawały się, że są uczciwe (...)...

      • Radni wojewódzcy PiS domagają się kontroli w ukraińskich szkołach

        Adam Jerzy Socha 2026-06-08 17:07:39

        Radni wojewódzcy PiS Paweł Warot i Piotr Soćko domagają się od wojewody warmińsko-mazurskiego, kurator...

      • Radny: „Czy szkoła w Bartoszycach (...) uczy, że Bandera jest bohaterem...”

        Adam Jerzy Socha 2026-06-07 18:11:29

        Radni Sejmiku Warmińsko-Mazurskiego z klubu PiS zwołali na poniedziałek 8 czerwca konferencję prasową...

    Wiadomości Polska

    • Polska

      • Aresztowano dziennikarza Kraskowskiego. Ujawnił związki Giertycha z aferą Polnord

        2026-06-10 07:18:56

        Sąd Rejonowy w Piasecznie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla znanego dziennikarza śledczego...

      • Polską rządzi oligarchia partyjna. Czy nowa Konstytucja to zmieni?

        Bogdan Bachmura 2026-06-01 09:03:33

        To dobrze, że prezydent Karol Nawrocki powołał Radę Nowej Konstytucji. To znacznie poważniejsza...

      • Wójt i radni Gietrzwałdu odpowiedzieli agresją na apel Kamińskiego

        Adam Jerzy Socha 2026-05-30 20:02:15

        Agresją i kpinami zareagowali radni i wójt Jan Kasprowicz, na wystąpienie na sesji Rady Gminy w...

    O debacie

    • O Nas
    • Autorzy
    • Święta Warmia

    Archiwum

    • Archiwum miesięcznika
    • Archiwum IPN

    Polecamy

    • Klub Jagielloński
    • Teologia Polityczna

    Informacje o plikach cookie

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.