„Tkwimy już z wyciągniętą ręką do pojednania ponad 20 lat. Niestety ta ręka wisi w powietrzu. Ta poprzeczka pojednania została w tym roku bardzo wysoko podniesiona. Mianowicie teraz mamy znosić w panteonie narodowym ludzi pokroju Kazimierza Dudka” - czytaj wystąpienie Bogdana Bachmury pod pomnikiem Wolności Ojczyzny, 13 grudnia, w 31 rocznice Stanu Wojennego oraz poruszający wiersz Anny Żurawek-Niszczak „Trzy rocznice”.
Wystąpienie Bogdana Bachmury pod pomnikiem Wolności Ojczyzny, 13 grudnia, w 31 rocznice Stanu Wojennego.
Co roku zbieraliśmy się w tym miejscu po to, żeby wspomnieć stan wojenny i uczcić pamięć tych którzy w tamtym czasie oddali życie za Ojczyznę.
W tym roku zdarzyło się coś, co pamięć tamtych dni mocno uaktualniło, mianowicie 1 września tego roku pochowano, zgodnie z ceremoniałem honorowym, generała Kazimierza Dudka człowieka, który poświęcił całe swoje życie na walkę o to, żebyśmy w wolnej ojczyźnie nie żyli. Był ostatnim komendantem MO i SB w Olsztynie. Tego człowieka nasza ojczyzna, wolna i demokratyczna, uczciła salwą honorową.
37 osób internowanych, aresztowanych i skazanych w stanie wojennym wystosowało protest – list do ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego, pod tym listem podpisało się również 9 organizacji kombatanckich. Do dzisiaj, a minęło półtora miesiąca, nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na ten list Mało tego, pan wojewoda Marian Podziewski odmówił rozmowy z nami na ten temat, stwierdzając że „ta sprawa go nie epatuje”.
Ten pochówek dokonał się na mocy rozkazu komendanta wojewódzkiego policji w Olsztynie pana Józefa Gdańskiego. Pan Józef Gdański wyraził wprawdzie ubolewanie, że nasze uczucia, zwłaszcza osób poszkodowanych w stanie wojennych, że te uczucia zostały dotknięte, natomiast nie przyznał się do dzisiaj, dwukrotnie zabierając publicznie głos w tej sprawie, nie przyznał się do błędu, twierdząc że zarówno moralnie jak i prawnie, ma rację.
W tym miejscy m.in. wojewoda Marian Podziewski, jak również inni włodarze naszego miasta i województwa zaapelowali byśmy się pojednali, podali sobie ręce.
Otóż chcę powiedzieć, w imieniu tych 37 osób i podpisanych pod listem organizacji,że tkwimy już z wyciągniętą ręką do pojednania ponad 20 lat. Niestety ta ręka wisi w powietrzu, ponieważ oczekujemy spełnienia minimalnego warunku pojednania, że zostania wyrażona skrucha i przyznanie się do błędów, jakie ci ludzie popełnili.
Ta poprzeczka pojednania została w tym roku bardzo wysoko podniesiona. Mianowicie teraz mamy znosić w panteonie narodowym ludzi pokroju Kazimierza Dudka. Chciałem powiedzieć w tym miejscu, a myślę że jest to miejsce najwłaściwsze, że na takie pojednanie zgody nie ma, bo nie o taką Polskę walczyliśmy i nie o takiej Polsce marzyliśmy.
Chciałem podziękować wszystkim osobom, które w tej sprawie zabrały głos i bardzo się cieszę, że udało się nam po wielu latach, po wielu podziałach w naszej Ojczyźnie, być w tej sprawie absolutnie jednomyślnymi i powrócić do prawdziwej Solidarności
Wystąpienie Anny Żurawek-Niszczak
(6 II 1982 skazana wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie w trybie doraźnym na 3 lata więzienia i 2 lata pozbawienia praw publicznych, osadzona w ZK w Grudziądzu, nast. w Bydgoszczy-Fordonie, za współorganizowanie akcji protestacyjnej i strajku w OZOS ws. uchylenia stanu wojennego i zwolnienia internowanych. Po wyjściu z więzienia działała w podziemiu).
- Były więzienia, byli internowani, był stan wojenny, ale byli tez ludzie, którzy zostali na zewnątrz. Piękni, wspaniali ludzie, którzy nieśli nam pomoc. Dzięki tym ludziom mogliśmy przetrwać więzienia i upokorzenia. Również rodzice tej młodzieży, którzy dzisiaj nam śpiewała, nieśli nam pomoc. Dzięki społeczeństwu Warmii i Mazur udało się nam przetrwać stan wojenny i wrócić do Was.
Pragnę odczytać mój wiersz o trzech rocznicach, który dedykuje mieszkańcom Warmii i Mazur.
Trzy rocznice
1980
Światełko nadziei,
w tunelu tak ciemnym
widzę radosne oblicza,
przykryte mgłą troski.
Każdy chce być obecny,
nie utracić ni chwili,
obfitość dobroci,
pomocy, współczucia
płynie tak wartko.
Jutrzenka swobody,
korzystać póki można,
może tym razem się uda,
Tak bardzo bym chciała
obronić solidarnie,
co nasze,
co święte.
1981
Nastał mrok,
czas mundurów, tajniaków.
Czy nie ma nadziei?
Gdzie te blaski Sierpnia?
Łzy, więzienia, kajdany,
czas podziemia, ulotek.
Noc pokazała,
kto wróg, kto szuja
Ci, co wierzą, że jeszcze nie koniec,
że jeszcze zaświeci,
zaciśnięte twarze nad mogiłami bliskich.
Czy spłacimy ten dług i będziemy pamiętać?
1989
Znów błysk nadziei,
ale czy na długo?
Ci od okrągłego,
pyszni uśmiechnięci.
Dla nich zaszczyty,
stołki, parlamenty.
Czy to jeszcze swoi?
Czy już zapomnieli
zachłannie wpatrzeni
w ciemne okulary WRONy?
Z pogardą do tych
co w kolejce po zupę Korowca.
I te pytania,
czy to o to chodziło?
czy warto było?
czy jeszcze powróci?
Ta pierwsza,
prawdziwa.
Ta moja.
(opr. i foto: A. Socha)


Skomentuj
Komentuj jako gość